O potrzebie studiowania historii starożytnej
Zbliża się wielkimi krokami moment, kiedy wydamy II tom książki Szymona Modzelewskiego, zatytułowanej „Wieki brązu i żelaza”. Nastąpi to najprawdopodobniej w październiku. Jak to się już ujawniło wcześniej, po wydaniu i błyskawicznym rozprowadzeniu numeru Szkoły nawigatorów poświęconemu starożytności, warto poruszać tematykę odległą w czasie. Głównie dlatego, że nie jest ona zabarwiona doraźną propagandą i interesami polityki współczesnej, wywodzącej się z tradycji nowożytnej. A co za tym idzie, wszystko tam jest, jak to się czasem mówi „na oczach”. Okazuje się, że na rynku dostępny jest w języku polskim „Żywot Artakserksesa” napisany przez Plutarcha z Cheronei.
Jak pamiętamy z lektury tekstów opublikowanych w starożytnym nawigatorze, relacje grecko perskie i ich szczegóły są niezwykle inspirujące. Nic bowiem nie jest tam oczywiste, a jako pierwsza ofiara zabijana na ołtarzu prawdy, ginie mit o niezłomności Greków i okrucieństwie Persów. Oto Artakserkses, który wstąpił na tron pokonawszy swojego brata, wykłada karty swojej dalszej polityki i domaga się przywrócenia perskiej kontroli nad Azją Mniejszą. To, podobnie jak w czasach dzisiejszych oznacza kontrolę handlu pomiędzy Azjatyckim interiorem, a wybrzeżami Morza Śródziemnego, tak północnymi jak i południowymi. Deklaracja króla Persów spotyka się z reakcją Sparty. Hoplici lądują na półwyspie i maszerują w głąb lądu, by rozprawić się z Persami. No i radzą sobie jak zwykle nieźle, ale wszystko wygląda w taki sposób, jakby Artakserkses tylko na to czekał. Jego armia wycofuje się i kluczy, obserwując z daleka triumf przeciwnika. W końcu przychodzi moment kryzysowy, który odwraca sytuację. I nie chodzi tu o żadne wielkie rozstrzygnięcia militarne. Artakserkses wykłada na stół stosy złotych monet, a niezłomni spartańscy wodzowie, którzy nie mają w sercach strachu, zaczynają się zastanawiać, czy warto, by oni – tak dobrze wyszkoleni wojownicy i tak głęboko oddani sprawie, że jako jedynie właściwie rozumieją znaczenie jedności Grecji – marnowali czas, a może i życie dla tych wszawych Milezyjczyków, albo dla notorycznych zdrajców z Aten? No chyba nie. Tym bardziej nie, że jeden z nich, niejaki Konon (nic nie zmyślam, nazywał się Konon, nie pokazujcie tego Kononowiczowi, bo będzie jak z Wałęsą i Walensem), pokonał właśnie flotę spartańską, dowodząc flotą perską. Przez to właśnie wojownicy tak mężni i szlachetni mają teraz kłopot z powrotem do domu. Po niedługim namyśle wodzowie spartańscy zrozumieli, że zwycięstwo i tak jest ich, a pokój można wynegocjować dwojako – można go zdobyć dopłacając do interesu, albo inkasując za tenże interes. Zdecydowali się na tę drugą opcję, a potem podpisali jeszcze porozumienie zwane Pokojem Królów, w wyniku którego Persowie zawładnęli na powrót Azją Mniejszą, a oni – co z tego, że wszyscy gadali iż z łaski Artakserksesa – podporządkowali sobie całą Grecję właściwą.
Artakserkses jest ciekawy także z tego powodu, że za jego czasów imperium perskie straciło władzę nad Egiptem. To znaczy straciło bezpieczne i stałe dostawy żywności dla swoich olbrzymich armii. To był początek końca pierwszego, nowoczesnego imperium w dziejach świata. Władzę w Egipcie, ponoć za pomocą spartańskich hoplitów, zdobył jakiś przybłęda imieniem Amyrtajos, jedyny faraon XXVIII dynastii. Skąd się wziął? Kto go popierał poza Spartą uwikłaną w konflikty azjatyckie i peloponeskie? Bogowie starożytnego świata raczą wiedzieć...U nas od dzisiaj „Żywot Artakserskesa” napisany przez Plutarcha.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zywot-artakserksesa/
tagi: egipt artakserkses sparta plutarch
|
|
gabriel-maciejewski |
| 7 września 2020 11:06 |
Komentarze:
|
|
tomasz-kurowski @gabriel-maciejewski |
| 7 września 2020 12:13 |
Nauczycielka historii tłumacząc nam poglądowo stosunki greckie opisywała Spartę jako państwo zamknięte, którego zmilitaryzowani obywatele bali się ruszyć z rodzinnych stron z obawy przed słusznym buntem helotów. W porządku, mówiła, były jakieś wojny perskie czy peloponeskie, a w ich największych bitwach Spartanie bili się daleko od Lakonii, ale w "normalnych" czasach, kiedy by to nie było, woleli się nie ruszać. Tyle (i tak) zapamiętałem, może niesprawiedliwie dla pani nauczycielki. O dalekich zagranicznych wyprawach, tak w imieniu rodzinnego polis, jak i w roli najemników jak u Ksenofona czytam dopiero jako dorosły i jeszcze dużo będę musiał przeczytać, zanim mi się to w głowie jakoś sensownie poukłada.
|
|
tomasz-kurowski @gabriel-maciejewski |
| 7 września 2020 12:15 |
A tak według etymologicznej intuicji to nazwisko "Kononowicz" byłoby od przodka ochrzczonego po świętym Kononie, który chyba był bizantyńskim Grekiem i istotnie nosił to samo imię co ateński wódz. Tak więc ewentualne pretensje dużo mocniejsze niż u Wałęsy. Faktycznie lepiej nie pokazywać.
|
|
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski |
| 7 września 2020 12:30 |
Faraon Amyrtajos.
To imię ma greckie brzmienie.
|
Perseidy @gabriel-maciejewski |
| 7 września 2020 17:58 |
Warto poznawać tę tematykę również dlatego, żeby się przekonać jak powtarzalne są schematy "polityczne", jak niezmienne żądze ludzkie i jak utrwalonymi nas karmiono mitami.
|
|
KOSSOBOR @gabriel-maciejewski |
| 7 września 2020 22:45 |
Pyszny wykład o Artaksersesie /i Spartanach/ z wypustką na Kononowicza i Wałka :)
|
tadman @gabriel-maciejewski |
| 8 września 2020 04:58 |
Tak, odniesienia są, ale do mechanizmów i te nie uległy zmianom, czyli przez rozumienie starożytności do odkrywania współczesności, mimo zmasowanego indoktrynowania.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski |
| 8 września 2020 07:15 |
Ciekawy artykuł.
Dla mnie historia starożytna to gorzej niż, jak niektórzy mówią, "średniowiecze". :(
Mam za to ciekawą "złotą myśl":
Im dalej patrzysz w przeszłość, tym dalej widzisz przyszłość - Winston Churchill