-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O popularyzacji

Jadę zaraz do Wrocławia, gdzie będę gawędził o św. Stanisławie. Odsłuchałem nagranie swojej pogadanki na ten sam temat sprzed roku i stwierdziłem, że to jest po prostu fatalne. Nie wiem co mi się stało, ale pewnie byłem chory. Postaram się poprawić. Z rana zajrzałem do Onyxa, który przygotował prasówkę, w której znajdują się linki do różnych filmów popularyzujących historię. Filmy te, zważywszy na to o czym my tu gadamy, nie cieszą nas wcale. Cóż to bowiem jest za demaskacja, kiedy w filmie pokazują, że templariusze zginęli, bo więcej ich obchodził papież niż król? Podobnie jest ze św. Stanisławem. Cała popularyzatorska para idzie w gwizdek konfliktu pomiędzy władzą świecką a kościelną. Na nic więcej się autorzy piszący o królu i biskupie nie zdobywają. Za komuny zrobiony film pod tytułem „Bolesław Śmiały”, gdzie króla zagrał Ignacy Gogolewski, a mordercę biskupa Jerzy Zelnik. Film ten nie był chyba pokazywany nigdy, a na pewno pokazywany był rzadziej niż podobna produkcja zatytułowana „Gniazdo”, w której Mieszka I grał Pszoniak. W filmie „Bolesław Śmiały” chodzi o to, że trzeba za wszelką cenę utrzymać sojusz z Rusią. Takiego idiotyzmu w kinie czy telewizji nie zniósł by w latach siedemdziesiątych chyba nikt. Zarzucono więc pokazywanie tego dzieła i dziś można go obejrzeć jedynie we fragmentach.

Jeśli idzie o tak zwane źródła do historii św, szczególnie zaś źródła nie spisane, ale materialne to weryfikuje się je za pomocą tak zwanego szerszego kontekstu. W pewnym momencie wypłynęła na powierzchnię sprawa tak zwanej chrzcielnicy z Tryde. Oto w małym miasteczku w Szwecji, ktoś dopatrzył się, że na chrzcielnicy widać postacie układające się wprost w historię sądu, zamordowania, a do tego jeszcze cudów św. Stanisława. Wyraźnie ponoć widoczny jest tam wskrzeszany przez biskupa właściciel wsi Piotrowin nad Wisłą. Jak się potem okazało, chrzcielnica ta i wyobrażone na niej sceny nie mają nic wspólnego z biskupem, a w scenie wskrzeszenia widzimy wstający z grobu szkielet. Sprawę zweryfikował, o ile pamiętam prof. Gembarowicz, który uczynił to umieszczając chrzcielnicę z Tryde, w „szerszym kontekście ikonograficznym”. To co tam było widać nijak nie pasowało do wyobrażeń związanych z kultem św. Stanisława, które – najogólniej rzecz ujmując – są późniejsze niż ta cała chrzcielnica. Mnie zaś w tym wszystkim zastanawia jedno – dlaczego można pojedynczy obiekt umieścić w szerszym kontekście (obojętnie jaki by ten kontekst nie był), a całej sytuacji czyli konfliktu króla z biskupem nie można? Konflikt króla z biskupem to zapałka, którą trzeba dzielić na czworo w oparciu o dwa źródła pisane z epoki i serię apokryfów. Nic ponadto nie wchodzi w rachubę. To znaczy nie wchodziło, bo może teraz wejdzie jak się zaczniemy o to upominać.

Król prowadzi politykę na wschodzie, w Kijowie, jest to polityka aktywna i ponoć zgodna z zamierzeniami papieża. A czegóż może chcieć papież w dwadzieścia parę lat po schizmie wschodniej od braci Rusinów? Może chce, żeby powrócili na łono Kościoła Rzymskiego? To prawdopodobne, zważywszy, że w Rzymie zjawia się protegowany naszego wybitnego władcy Bolesława, książę Izasław. To z nim papież wiąże różne nadzieje. On jednak już na samym wstępie oznajmia ojcu świętemu, że podczas przejazdu przez Polskę jego dotychczasowy promotor – król Bolesław, zwyczajnie go okradł. Cóż to może oznaczać? Z pewnością nie to, że Bolesław był prostym złodziejem, tego możemy być raczej pewni. Może oznacza to, że cofnął poparcie dla swojego protegowanego, a co za tym idzie także dla papieskich planów na wschodzie? Czy to jest według Was prawdopodobne? No, ale to nie koniec, na dwa lata przed zamordowaniem biskupa umiera król Węgier Geza, który także był protegowanym naszego ukochanego przywódcy. Kłopot z jego koroną był taki, że on ją wziął z Konstantynopola. Dziwne prawda? Trochę tak, zważywszy, że sprawa koronacji królów, a w tamtych czasach oni się koronują wręcz jeden przez drugiego, jakoś nie interesuje historyków. Co innego wyobrażenie wskrzeszeń. To tak. Nieboszczyk z ciałem czy kościotrup – to są ważne dylematy do rozstrzygnięcia. No, ale ja, wybaczcie, wolę tych królów, bo coś mi podpowiada, że ten zbiorowy pęd do koronacji oznacza tyle, że rywalizacja pomiędzy Rzymem a Konstantynopolem weszła w jedną z ostrych faz. Po czyjej stronie opowiedział się Bolesław? Ponoć po stronie papieża. Aha, ale okradł Izasława zmierzającego do Rzymu. Dlaczego? Brakowało mu na piwo? Przepraszam za trywializację, ale sprawa ta irytuje mnie niezwykle.

Jeszcze ciekawiej sprawy wyglądają kiedy popatrzmy na okoliczności kanonizacji św. Stanisława. Oto w roku 1253 papież Innocenty IV dokonuje w Asyżu tej kanonizacji, a w tym samym roku, jego legat dokonuje w Drohiczynie koronacji Daniela Halickiego na króla Rusi. Daniel Halicki jest de nomine poddanym Złotej Ordy, a papież Innocenty IV to jest ten papież, który wysłał do Mongołów swoje poselstwo, o czym możemy przeczytać w uroczej popularyzatorskiej książeczce pod tytułem (chyba) „Wyprawa niesłychana Benedykta i Jana”. Dalekie wyprawy i podejmujący takie wyzwania ludzie od zawsze fascynowali autorów książek popularnych. No, ale jaki jest sens pisania takich książek, skoro poza samym, prymitywnym bardzo opisem, autorzy nie rysują w nich żadnego szerszego kontekstu? Ja tu nie mam akurat pretensji do tego autora, bo on pisze dla dzieci, ale są inni. Co tych ludzi skłania do coraz bardziej bełkotliwego powtarzania tych samych komunałów? Podczas, gdy – tak nam szczerze zareklamowany przez profesora Romana Grodeckiego – szerszy kontekst zdarzeń aż prosi się o opisanie?

Może napiszę to wprost – św. Stanisław to ofiara polityki zagranicznej króla, a nie polityki wewnętrznej, jak się zdaje realizatorom różnych widowisk historycznych. Taką stawiam hipotezę i wokół niej będę nakręcał różne koniunktury. Król zamordował biskupa, bo ten przeszkadzał mu w porozumieniu się z Konstantynopolem, a wskazuje na to szerszy kontekst, czyli ucieczka Izasława do Rzymu oraz okoliczności kanonizacji biskupa.

Jeszcze słowo o papieżu Innocentym IV, złagodził on swoją politykę wobec Żydów, którym za panowania jego poprzednika konfiskowano i palono Talmud. Innocenty IV kazał ten Talmud cenzurować. Zaostrzył za to politykę wobec heretyków, dając pozwolenie na ich torturowanie, a to w takim celu by wyrzekli się błędów. Jeśli rzecz ustawimy w szerszym kontekście, jak nas tego nauczyli profesorowie Gembarowicz i Grodecki i zadamy pytanie, a kim byli ci heretycy - uzyskamy taką odpowiedź – heretycy to ludzie stawiający cesarza i w ogóle władcę przed papieżem. To agenci cesarscy szerzący fałszywą doktrynę po prostu. Żeby z nimi walczyć, bo oni akurat wydali się papieżowi groźniejsi, postanowił ojciec święty zawrzeć jakieś porozumienie z Żydami. To jest garść luźnych uwag jak widzicie, nie gorsza jednak wcale od koncepcji według której na chrzcielnicy z kościoła w małym, szwedzkim miasteczku widać sceny z życia św. Stanisława, który wskrzesza kościotrupa. No dobrze, idę się pakować i ruszam w drogę…

 

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski@wp.pl

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

 



tagi: książki  filmy  św. stanisław  popularyzacja 

gabriel-maciejewski
7 grudnia 2017 08:58
9     728    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
JK @gabriel-maciejewski
7 grudnia 2017 09:25

Przy takiej interpretacji obie postaci (król i święty) zaczynają nabierać kolorów i odcieni a cała ta historia zaczyna robić się ciekawa. 

zaloguj się by móc komentować



gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
7 grudnia 2017 10:15

Byłbym zapomniał. Trailer do komiksu o Kościuszce

 

https://youtu.be/Je7KrWQC3WQ 

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
7 grudnia 2017 11:20

"Co tych ludzi skłania do coraz bardziej bełkotliwego powtarzania tych samych komunałów?"

Lenistwo umysłowe,  i w konsekwencji, plagiatowanie tego, co poprzednicy - podobni im lenie, już wcześniej  napisali.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-Maciej @gabriel-maciejewski
7 grudnia 2017 13:32

Trailer bardzo fajny. Czekam z niecierpliwością jak już będzie w sprzedaży.

zaloguj się by móc komentować


mauris @gabriel-maciejewski
7 grudnia 2017 17:35

Taki kontekst wiele wyjaśnia ale też trzeba pamiętać, że plityka zagraniczna wpływa na wewnąętrzną, to nie są dwie niezależne polityki. Mamy jeszcze jednego gracza - Władysława Hermana i jego aspiracje, nie mówiąc już o Sieciechu. 

Wyjaśnienia potrzebuje śmierć (mord) Bolesława na Węgrzech i mord jego syna Mieszka już w kraju, gdzie przybył wezwany przez Hermana. 

Układanka ciekawa i rozleglejsza niż się wydawało  początkowo. Nie jest też jasne, dlaczego Kazimierz Odnowiciel przeniósł stolicę do Krakowa, gdzie, z dużym prawdopodobieństwem, wczśniszy od mieszkowego był chrzest w obrządku wschodnim. (Cyryl i Metody). Kontekst rywalizacji między Rzymem i Bizancjum jest tu bardzo widoczny. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować