-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O podcastach, blogerach, ludożercach i polskiej soft power

Pewnie niektórych zaskoczyły moje opinie dotyczące obecności państwowych instytucji na targach książki i nieobecności tam wydawców prywatnych. Dlaczego ja jestem z tego zadowolony? Bo instytucje państwowe nigdy nie powiążą swojej oferty z fejknewsami propagowanymi przez równie fałszywe podcasty. I to czyni z nich mojego sojusznika. Ja i tak muszę płacić za stoisko, ale oni nie wywierają swoją obecnością żadnej presji na mnie i nie stanowią konkurencji. Prywatne zaś wydawnictwa, które książkę traktują jako pretekst, albo dodatek do jakiejś innej działalności, bardzo łatwo ulegają pokusie eskalacji. I to widać w tak zwanym mainstreamie. Myślę, że dziś już nikt nie używa tej nazwy, ale my ludzie starej daty pozostańmy właśnie przy niej.

Możemy jeszcze mówić na to główny nurt, choć kiedy piszę te słowa mam ochotę napisać gówna nurt. Pędzący w dodatku z niesłychaną prędkością ku nieznanym przeznaczeniom. Żeby się w nim utrzymać media, pojedynczy ludzie, całe redakcje i różni podcasterzy gotowi są na wszystko. Owa gotowość zawsze jednak kończy się w ten sam sposób – że robią oni wywiady jeden z drugim i mielą tam tematy bieżące, nie dając sobie nawet szansy na wyjście z tego obłędu. Ma to wszystkie cechy i konsekwencje podpisania cyrografu.

Czym ci ludzie różnią się od dawnych blogerów? No tym, że nie nauczyli się pisać i nie rozumieją jak fantastycznym narzędziem jest tekst pisany o poranku. Po co pisać skoro można gadać? To przecież to samo. Wcale nie. Gadać bowiem może każdy, a z pisaniem tylko niektórzy sobie poradzą. Poza tym pisanie o sobie kompromituje autora i czyni go nieważnym. Gadanie zaś o sobie to budowanie piramidy złudzeń, które walą się nagle w najmniej spodziewanym momencie. Blogerzy, tak jak ich zapamiętałem, starali się omawiać kwestie istotne z kilku punktów widzenia. I nigdy nie popadali w manierę, która dominuje dziś, czyli świętowania rocznic. Wszyscy chcieli zaistnieć na rynku treści, ale nie wszyscy wiedzieli jak to zrobić. Współczesne media społecznościowe w ogóle wyłączyły to pragnienie. I każdy już dziś marzy tylko o jednym – żeby zająć jakiekolwiek miejsce – sorry – w gówna nurcie.

Weźmy takiego Macieja Świrskiego, człowieka który pisze sprawnie, ale fałszuje intencje. Na przykład deklaruje, że zależy mu na tym, by polska soft power była silniejsza. Mniejsza o to, co taka formuła w ogóle znaczy, bo moim zdaniem jest z istoty durnowata. Kiedy jednak zaczynamy czytać teksty tego autora widzimy – i nie potrzeba do tego biegłego psychologa – że głównym jego celem jest ekspozycja własnej osoby. Ostatnio zaczął pisać o sławnym anglosaksońskim pochówku w Czersku. I o tym, jak bardzo takie rzeczy poprawiłyby ten cały polski PR. Przypomniałem mu, że jak to opisałem w III tomie Baśni, to Targalski szydził ze mnie na niezalezna.pl, razem różnymi swoimi akolitami. Zresztą, nie ma to znaczenia, bo budowanie wizerunku nie polega na tym, by przekonywać cały świat iżeśmy sroce spod ogona nie wypadli, a także że mieliśmy świetnych inżynierów, których niestety okradziono z patentów, czy też znakomitych aktorów, co nie dostali Oscara. Polega na czymś zupełnie innym. Na dywersji na tyłach wroga mianowicie. Tego Świrski nie rozumie, ani nie rozumieją też tego ludzie płynący z gówna nurtem. Ich bowiem interesuje kolportaż fejknewsów i newsów żałobnych, których nigdy nie zabraknie. Wszystko po to, by się promować i pęczniejącym w oczach swoim wizerunkiem zasłaniać sprawy dalekie o PR, soft power i rynku treści w ogóle. Oni nawet nie tyle nie rozumieją, co nie potrafią sobie tego wyobrazić. Bo trzeba by pomyśleć wtedy o kolportażu różnych rzeczy w obcych językach poza granicami kraju, a nawet kontynentu. No, a jeśli już ktoś myśli o czymś takim to właśnie w kategoriach – albośmy to jacy tacy? To ja już wolę towarzystwo państwowych instytucji na targach. Stojący tam ludzie nie zawracają człowiekowi głowy, nie marnują mu czasu niestosownymi i nie dającymi szans na realizację pomysłami. Po prostu spokojnie realizują swoją misję w ramach etatu. I bardzo dobrze.

Jak wiemy podcasterzy i dziennikarze zajmują się wyłącznie niemal straszeniem publiczności. I czynią to poprzez kolportaż danych dotyczących stanu uzbrojenia i przygotowania do wojny, bądź też informacji świadczących i totalnym nieprzygotowaniu do wojny państwa polskiego. Często czynią to ludzie, którzy co prawda mieli do czynienia z bronią, ale w wojsku nie byli. I to nikomu nie przeszkadza, albowiem istotna jest jedynie dynamika gówna nurtu (przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać). W dodatku wzmacniana w takich zakresach, by nie daj Boże nie znalazły się tam jakieś treści nieoczywiste, które by na dodatek deprecjonowały samych kolporterów.

Spróbujmy więc inaczej, choć to może nam nieco wydłużyć tekst. Oto codziennie niemal docierają do mnie newsy o odnalezieniu zwłok ludzi porwanych, którzy następnie zostali zamordowani. I dotyczy to Polski, ale także krajów, w których znaczący odsetek stanowią migranci z Afryki. Ja te zbrodnie kojarzę ze sobą, bo nie chce mi się wierzyć że ich podobieństwo jest przypadkowe. A skoro nie jest to znaczy, że ktoś podkręca temperaturę w kociołku, który może eksplodować w sposób niekontrolowany. Dziś znaleziono jakiegoś poćwiartowanego biedaka w walizce, wczoraj jakiegoś pana kibica porwanego we wrześniu przez innych kibiców, parę dni temu auto uderzyło w tramwaj na wrocławskim skrzyżowaniu i zginął człowiek przewożony w bagażniku. Okazało się, że był uprowadzony. W Niemczech młoda kobieta z Erytrei została poćwiartowana po zamordowaniu, części jej ciała odnaleziono w odległych od siebie miejscach. Blogerzy z dawnych czasów natychmiast by te wydarzenia powiązali i rozpoczęłaby się niesamowita dyskusja prowadząca do równie niesamowitych wniosków. Podcasterzy i dziennikarze nie widzą tego tematu w ogóle, a kiedy go już zobaczą, zainteresuje ich on trochę, ale w końcu stracą do niego serce, a jeden powie – ale może porozmawiamy o tym jak Kącki zdjął gacie w newsroomie, co? Tym właśnie pisanie różni się od gadania na wizji.

Na targach przyszedł do mnie pan Piotrek, stały nasz czytelnik i opowiedział mi bardzo dziwną historię, którą teoretycznie powinienem znać, bo kiedyś, dawno temu pisaliśmy o powstaniu mahdystów.

Oto dziedzic fortuny Jamesonów zbudowanej na sprzedaży dość podłej whisky, został podróżnikiem, myśliwym i ornitologiem. W swoim krótkim 32 letnim życiu miał tyle przygód, że mógłby nimi obdzielić wszystkich polskich podcasterów, nadających zza biurka dzień w dzień po 6 godzin na dobę. Był też bohaterem afery, która zapisała się w annałach brytyjskiej historii eksploracji Afryki jako Sprawa Jamesona.

Nasz bohater wyruszył wraz z Henrym M. Stanleyem na ratunek oblężonemu przez mahdystów Eminowi Paszy – polecam jego życiorys w wiki. Uszykowani w dwie kolumny wędrowali przez lasy deszczowe Kongo, by dojść do Sudanu południowego. Jameson się w końcu oddzielił od Stanleya, który był dlań wyzwaniem zbyt drastycznym i surowym. To znaczy dowodził naprawdę i naprawdę starał się osiągnąć cel, jaki sobie wyznaczył. Jameson zaś był dla niego słabeuszem i osobą podejrzaną. Z powodów, które nie wydają się autentyczne pozostał w końcu w tyle i musiał sobie radzić sam w oczekiwaniu na tragarzy, których miał dostarczyć do jego obozu niejaki Tippu Tip, znany we wszystkich wioskach Kongo i Sudanu łowca niewolników. Jego obecność przy Jamesonie spowodowała, że ekspedycja stanęła wobec widma zagłady, bo mieszkańcy okolicznych wiosek przestali sprzedawać Jamesonowi jedzenie. Biali zaś i ich pomagierzy z Zanzibaru dowodzeni przez Tippu, zaczęli porywać kobiety i dzieci, a potem wymieniać je na żywność. To jeszcze pogorszyło sytuację.

Jameson i Tippu zostali pewnego dnia zaproszeni na pokaz miejscowych tańców. Organizatorem tego był właśnie ów Tippu Tip. Po zakończonych murzyńskich pląsach, powiedział on Jamesonowi, że w dobrym tonie jest, by impreza zakończyła się ludożerczą ucztą. To dobrze usposobi miejscowych kanibali do Jamesona. Ten zapytał kogo mają zjeść. Okazało się, że niewolnicę, młodą dziewczynę, za którą trzeba zapłacić. Tippu wyjaśnił, że cena to tej frajdy to sześć chustek lnianych. Jameson opisując tę sytuację tłumaczył się, że to miałby być takie żarty. Okazało się jednak, że kiedy oddał Tippu te sześć chustek, czarni przyprowadzili skądś młodą niewolnicę, która miała może z dziesięć lat. Potem przywiązali ją do drzewa i rozpruli jej brzuch. Dziecko było cały czas świadome, ale nie płakało. Następnie, po zabiciu dziewczynki, uhonorowani w ten sposób przedstawiciele miejscowego zespołu folklorystycznego, podzielili się mięsem i poszli je umyć nad rzekę. Jameson zaś napisał, że pobiegł do swojego namiotu, by tam – na świeżo – całą tę makabrę narysować. Potem jednak Stanley i inni uczestnicy wyprawy kolportowali inną wersję. To Jameson świadomie zdecydował się na takie zakończenie wieczoru ludowych tańców, to on świadomie zapłacił za to dziecko, które potem zostało rytualnie zamordowane i zjedzone na jego oczach. On zaś szkicował wszystkie etapy przygotowania mięsa. I rzeczywiście, są one dość dokładnie przedstawione na szkicach dostępnych w sieci.

https://en.wikipedia.org/wiki/James_Sligo_Jameson

Człowiek, który kolportował tę wersję wydarzeń, a także potem sam Stanley w końcu się jednak jej wyparli. Myślę, że uczynili to dla dobra korony, by nie wzbudzać sensacji i nie prowokować Niemców, którzy mogliby tę makabrę wykorzystać propagandowo.

W wiki możecie jednak przeczytać, że jeszcze pod II wojnie światowej znalazł się w Kongo belgijski urzędnik, który kazał sobie podać na stół mięso zamordowanej dziewczynki.

Jaka będzie pointa tej straszliwej historii? Nie możemy wierzyć w autentyczność emocji towarzyszących występom zespołów folklorystycznych. Zawsze bowiem chodzi o coś innego. Nie możemy też wierzyć w autentyczność emocji towarzyszących folklorowi na stadionach, bo jest to ten sam rodzaj fałszywych emocji, którymi załatwia się sprawy poważne o naturze politycznej. Tippu Tip na pewno miał wobec Jamesona jakiejś plany. I na pewno chciał go wykorzystać. Tancerze zaś nie mieli na niego żadnego wpływu i mogli tamtego dnia zjeść na kolację coś innego.

Będzie jeszcze jedna pointa – fascynacje wzajemne egzotycznych kultur wyglądają dobrze jedynie w opowieściach, które w 90 procentach są kłamstwem. Nie dajcie sobie więc wmówić, że wielokulturowość to coś dobrego. Bo po wskazaniu wszystkich powyższych przykładów widzimy, że tak zwane przenikanie się kultur to wyłącznie manipulacja, za którą stoją handlarze niewolników.

Przypominam o naszych nowych książkach. Nic nowego już w tym roku nie wydamy. Przez to, że się rozchorowałem, nawigator zostanie wydany w styczniu.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/henryk-iv-wobec-polski-i-szwecji-1602-1610/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-pomorza/

 



tagi: europa  blogerzy  folklor  egzotyka  afryka  niewolnicy  soft power  morderstwa  podcasty  ludożercy  stadiony 

gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 08:52
29     1584    9 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Henry @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 08:58

+ "Bystry i szybki" ☺☻

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 09:28

Ludzie nie czytają i nie znaja hostorii Bizancjum. A ts)am byli "kibice" - Niebiescy i Zieloni (plus dwa inne, malutkie kolory), z którymi liczyli się cesarze. I niby jasne jest, że zawody wportowe w Konstantynopolu były pretekstem do załatwiania grubych wpraw politycznych, ale nie znam żadnej publikacji, która by to opisała dokładnie. Tak, jakby to był jakiś nieistotny folklor.

Mam wrażenie, że te ćwiartowanie ciał zaginionych/porwanych osób to jakieś wzajemne straszenie się, jakieś szantaże.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 09:40

Ci, co lubią oglądać te wszystkie horrory, jatki na ekranie, to takie mini-Jamesony. On po prostu chciał tak bez ryzyka popatrzeć na krwawą jatkę....

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 3 grudnia 2025 09:28
3 grudnia 2025 09:51

Jest to oswajanie z bebechami ktore mogą być na każdym rogu ulicy. I trening w obojętności. To normalne, że sąsiad gdzies sie zawieruszyl może w bagażniku? Dywersje, drony, porwania, gwałty... dzień powszedni i tyle. Takie skutki widać przy analizach wiktymologi. 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @qwerty 3 grudnia 2025 09:51
3 grudnia 2025 10:04

Przygotowania do siłowej  islamizacji Europy. Będzie się ona odbywac w cieniu, w trakcie wojny z Rosją. Bo coś czuję, że padł rozkaz wojny UE z Rosją. A żeby ona się zaczęła musi nastąpić pokój na Ukrainie. 

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 10:41

Ten cały Tippu tdość poważny gracz był chyba:

Tippu Tip zbudował imperium handlu niewolnikami i jest uważany za drugiego najbogatszego muzułmańskiego handlarza niewolnikami w historii, przeznaczając dochody na założenie plantacji goździków na Zanzibarze . Abdul Sheriff donosił, że kiedy wyruszył na dwunastoletnią „budowę imperium” na kontynencie, nie miał własnych plantacji. Do 1895 roku nabył „siedem 'shambas' [plantacji] i 10 000 niewolników” (wiki)

I taki koleś się tancerzy wystraszył. 

Cała historia żywcem wyjęta z filmów Smarzowskiego co wskazuje na cel  propagandowy.

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 11:51

Zauwazylam...

...  ,,w  sieci,,  -  a  konkretnie  na  ,,wirtOalnym  debilu,,  wzmozenie  info  o  porwaniach  -  bez  mala  CODZIENNIE  !!!

 

Dobry  i  ciekawy  wpis,  Panie  Gabrielu,...  a  i  sam  ,,modus  operandi,,  wart  tez  naszej  NAJWYZSZEJ  uwagi,  wiedzy  i  swiadomosci.

Dzieki,

zaloguj się by móc komentować



gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 3 grudnia 2025 09:40
3 grudnia 2025 12:06

Myślę, że to bardziej szantaż niż chęć popatrzenia

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Zyszko 3 grudnia 2025 10:41
3 grudnia 2025 12:07

Nie wystraszył się, ale ich zaangażował, żeby przejąć Jamesona

zaloguj się by móc komentować


OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 3 grudnia 2025 12:06
3 grudnia 2025 12:13

To Jameson musiał tak naprawdę pracować dla Amerykanów. Sam pisaleś, ze w Kongo rządzily de facto amerykańskie korporacje

zaloguj się by móc komentować

Pioter @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 12:44

Tam chodziło o coś jeszce. Górnoślązak z Opola Eduard Schnitzer, zwany Eminem Paszą, miał być w Sudanie, bo to dawało Niemcom później prawa do misji ratunkowej z Tanganiki, przy okazji której podpisywali z miejscowymi kacykami opiekę nad ludami (czytaj - prawo do ustnowienia kolonii, jak w Namibii, Togo, Tanganice czy Kamerunie). Misja ratunkowa zaś Stanleya miała dać dokładnie takie same prawa Anglikom.

To była de facto rozgrywka mocarstw o prawo do kolonizacji Bugandy (dzisiejsza Uganda), a w takim przypadku wszystkie chwyty s dozwolone.

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @Pioter 3 grudnia 2025 12:44
3 grudnia 2025 13:15

Tippu był agentem Niemiec, tak sądzę

zaloguj się by móc komentować

Pioter @gabriel-maciejewski 3 grudnia 2025 13:15
3 grudnia 2025 13:31

Był. Pierwsze interesy handlowe (1860) robił nad jeziorem Tanganika, a to był później obszar dużych inwestycji niemieckich. Nawet specjalnie wybudowali linię kolejową z wybrzeża do Tanganiki, żeby przetransportować na te jezioro parowiec w częściach. 

zaloguj się by móc komentować

Nova @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 15:32

Tak się składa ze ten "wypadek" we Wricłaeiu był dokładnie pod blokiem gdzie mieszkam. Rano przed 6.00 samochód z dwoma ludzmi w kabinie i porwanym w bagażniku który potem zmarł uderzył na skrzyżowaniu centralnie w tramwaj 20-tkę.uciekali przed policją. Potem się okazało że porwany był torturowany z szczególmym nękaniem(oddawanie moczu na porwanego). Według komunikatu  policji wszyscy Polacy. Zatrzymani dostali zarzuty od 5 do 25 lat więzienia. 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 3 grudnia 2025 13:15
3 grudnia 2025 15:48

Czyli Niemcy współpracowali razem z Amerykanami w Afryce przeciw Anglikom i Francuzom.

zaloguj się by móc komentować

zkr @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 17:22

> Oto dziedzic fortuny Jamesonów zbudowanej na sprzedaży dość podłej whisky

O, nie zgodze sie. Znacznie to lepsze niz inne "blendy" dostepne na rynku.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @zkr 3 grudnia 2025 17:22
3 grudnia 2025 17:54

Jest pan pewny, że była taka sama te 200 lat temu?

 

zaloguj się by móc komentować

zkr @Kuldahrus 3 grudnia 2025 17:54
3 grudnia 2025 18:04

> Jest pan pewny, że była taka sama te 200 lat temu?

A, to nie... :)

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 18:20

" Blogerzy z dawnych czasów natychmiast by te wydarzenia powiązali i rozpoczęłaby się niesamowita dyskusja prowadząca do równie niesamowitych wniosków. Podcasterzy i dziennikarze nie widzą tego tematu w ogóle, a kiedy go już zobaczą, zainteresuje ich on trochę, ale w końcu stracą do niego serce..."

To jest też tak, że od razu trzebaby było zająć się na poważnie tematem procesów(również tych miejscowych) które spowodowały ściąganie imigrantów, a potem zmieniającym się pod wpływem imigracji światem dokoła nas. No, a wtedy konieczne by było ruszenie wielu spraw których nikt nie chce ruszać, bo są niepopularne, również wśród widowni. Masowa publika generująca wyświetlenia domaga się łatwych komunikatów, a nie wymagających refleksji i być może uderzenia się we własną pierś treści.
Dlatego też konserwatyści pieprzą o "zlewaczałej Unii co nam wpycha migrantów", a inni po staremu, że "nie ma żadnego problemu".
Już nie wspominam o pracownikach mediów gówna nurtu(kradnę to określenie) bo oni mają płacone od tego żeby odbiorcę trzymać z daleka od ważnych dla jego życia tematów.

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 3 grudnia 2025 18:20
3 grudnia 2025 18:36

Tak, takie pojedynki na świetlne miecze z odpustu

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @gabriel-maciejewski
3 grudnia 2025 19:12

pięknie, blisko i przyjazne .

To jest przykład skutecznej soft power.

Kierowcy jadący za taką tylną ścianą autobusu oczekując czerwonych świateł stopu sie napatrzą.

 

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Kuldahrus 3 grudnia 2025 18:20
3 grudnia 2025 19:24

Dlatego wczoraj i dzisiaj grzeją do porzygu temat prezydenckiego weta ustawy łańcuchowej. Takiego wzmożenia emocjonalnego  dawno nie widziałam na ćwierkaczu. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MarekBielany 3 grudnia 2025 19:12
3 grudnia 2025 21:24

a co niektórzy nawet uwierzą

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @ewa-rembikowska 3 grudnia 2025 19:24
3 grudnia 2025 21:32

Akurat temat ustawy łańcuchowej to jest standard jeśli chodzi o reakcje. Żaden nie odnosi się do treści tej ustawy, ale na gwizdek musi pokazać jak bardzo z Nawrockim się nie zgadza. No i powtarzanie w kółko dla swoich wyznawców, że Nawrocki na ślepo wetuje ustawy, tak samo jak grzali, że Duda podpisywał na ślepo ustawy kiedy rządził PiS. Nie ważne, że to kompletna fikcja, ale ma się utrwalić.

Co prawda tematy zastępcze to jest jedna ze strategii medialnych, ale mi bardziej chodziło o takie ich działania kiedy pewne rzeczy aż biją po oczach i proszą się o opisanie, a nikt z tych którzy tworzą jakiś kontent(obojętnie, czy piszą, czy nagrywają pogadanki, czy cokolwiek) tego nawet nie dotknie. Nawet jak wypowiadają się w temacie to w taki sposób, aby go mielić, ale żeby nie zauważać słonia w składzie porcelany. Dokładnie tak jak to Gabriel dzisiaj o nich napisał.
Wiadomo, że liberałowie robią to bo tak im płacą, ale konserwatyści(prawicowcy, czy jak ich nazwiemy) to już mogli by temat podjąć, ale wolą rzucać w publikę paszę o "lewakach niszczących Polskę" i załatwione.

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować