O pisarzach polskich i amerykańskich
Dziś nie będzie odcinka cyklicznego, ale taki zwykły tekst, jak zawsze. W ostatniej pięciolatce zmarło dwóch wybitnych amerykańskich autorów, których nazwisk większość tak zwanej obytej literacko publiczności w ogóle nie kojarzy. Chodzi mi o Larry’ego McMurtry i Cormaca McCarthy. Nie znam twórczości tego drugiego, ale moje dzieci ją znają i są bardzo nią przejęte, szczególnie metodą, jaką stosował Cormac pisząc swoje książki. To znaczy tym, że on się nie spieszył, a taki „Krwawy południk”, na przykład, powstawał aż 15 lat. W tym czasie Cormac nauczył się hiszpańskiego i przejechał większość terenów i szlaków w Teksasie i Nowym Meksyku, po których poruszali się jego bohaterowie. To jest jakaś metoda, ale dla mnie nie do zastosowania z oczywistych względów.
Obaj panowie byli w USA legendami. Mieli swoją, bardzo liczną publiczność, która ich utrzymywała i mieli agentów, którzy załatwiali ich sprawy z filmowcami, albo jakąś inną swołoczą, co się akurat napatoczyła na ich drodze. Larry miał ponadto antykwariat, o czym już wspominałem, chyba największy w całych Stanach, stojący, na jakimś kosmicznym zadupiu w Teksasie. Ich legenda nie przebiła się w zasadzie poza USA, choć teraz książki obydwu są wydawane po całym świecie, ale to właśnie tak jest z pisarzami, szczególnie dobrymi, że ich twórczość zaczyna interesować wydawców dopiero gdy umrą.
Oczywiście nie jest tak, że jakiś wydawca z Polski kontaktuje się z autorem bezpośrednio, prawa kupuje się od agencji. I przez to właśnie powieść Larry’ego – „Lonesome Dove” znana jako „Na południe od Brazos” została wydana w Polsce już trzydzieści lat temu. Jak wielokrotnie wspominałem przeszła bez echa. Teraz, wraz ze wszystkimi prequelami i sequelami przeżywa swój renesans. Wszystko, jak myślę przez to, że Larry nie żyje. Bo gdyby żył, ktoś mógłby go poprosić o wywiad, a wtedy katastrofa, bo nie wiadomo co by powiedział. Nie ma zaś w Polsce ani jednego człowieka, który potrafiłby przeprowadzić uczciwy wywiad z amerykańskim pisarzem. I chyba nigdy nie było.
No dobrze, ale idźmy dalej. Chodzi o to, że amerykański pisarz, pozostaje amerykańskim pisarzem nawet wtedy kiedy jest sowieckim agentem. I w tym się wyraża siła amerykańskiej kultury. Człowiek ten jest wolny i dokonuje wyborów, raz głupich, raz mądrych. Za plecami jednak ma zawsze Amerykę, z której nie szydzi i której nie poniża. A zwróćcie uwagę, że większość tak zwanych wielkich amerykańskich autorów to prowincjusze. Pisarze metropolitalni są w mniejszości i za każdym czai się demon polityki, tej wielkiej, a przy tym wielu z nich to Żydzi.
Fakt ten ma jakiś wpływ na amerykańską literaturę, ale nie tak wielki, jak się zdaje. Ani Larry McMurtry, ani Cormac McCarthy nie byli Żydami. Ich życie i książki zaś po raz kolejny w historii udowodniły, że Ameryka i Amerykanie potrafią być wielcy.
Jeśli sobie to uświadomimy, a także inną rzecz – że promocja literatury amerykańskiej dawniej, za komuny, była promocją twórczości czerwonych agentów wpływu, bo komunistom zdawało się, że będą przez to bardziej przekonujący w propagandzie - zobaczymy tę wielkość jeszcze wyraźniej. Skąd się owa wielkość bierze? Z indywidualizmy i odporności na koniunktury. Ktoś powie, że Larry nie był odporny na żadne koniunktury, ale raczej chwytał okazje. Bo to i „Czułe słówka” i „Ostatni seans filmowy” i wreszcie ta cała „Tajemnica Brokeback Mountain”, do której napisał scenariusz na podstawie opowiadania jakieś pani, lansującej homoseksualizm. Okay, może nie miał pieniędzy, a rzeczywiście przyszła okazja. No, ale taka jest Ameryka, jaką sobie wyobrażamy, jest to kraina okazji. Nikt tego scenariusza nie będzie pamiętał, bo na filmie lansowała się autorka opowiadania. Larry zaś zostanie zapamiętany przede wszystkim ze względu na swoje powieści. I jak ktoś chce mu zarzucać koniunkturalizm, niech najpierw huknie 300 stron drobnym maczkiem, na których to stronach rozegra się jakaś przejmująca historia. Potem zaś zabiera głos.
Powtórzmy więc raz jeszcze – amerykański pisarz, nawet skrajnie wobec Ameryki nielojalny, czy to politycznie czy w jakiś inny sposób, nadal jest amerykańskim pisarzem i świadczy o wielkości swojego kraju. Amerykański pisarz, ze względu na strukturę rynku książki w USA, może pochodzić z całkowitego zadupia i pisać wyłącznie o nim, a i tak będzie miał grupę wiernych fanów, liczoną w tysiącach. I jego sława, prędzej czy później rozniesie się po świecie. Bo nie da się ominąć twórczości pisarzy amerykańskich.
Jak jest z pisarzami polskimi? Zacznijmy od tego, że w Polsce nie ma czegoś takiego jak rynek i czegoś takiego jak okazje. Każdy pisarz promowany w mediach jest agentem obcego mocarstwa, albo organizacji międzynarodowej, a celem jego istnienia jest udawanie prawdy jaką niesie po świecie literatura amerykańska poprzez nieudolne zastosowanie jej metod. Ludzie nazywani pisarzami zaledwie więc udają pisarzy. Jeśli oczywiście nie liczyć tego tłumu frajerów, którzy realizują się w formatach propagandowych, a tolerowani są jedynie dlatego, że tworzą wygodne tło dla wybrańców. W zasadzie w Polsce wyraz pisarz powinien być zawsze umieszczany w cudzysłowie – „pisarz”. Dlatego ja używam o wiele lepszego i wygodniejszego słowa – autor.
Najważniejszym zadaniem „pisarzy” polskich jest uwolnienie się od Polski. Takie wyzwanie postawiono przed nimi już dawno i do dziś każdy znany „pisarz” je realizuje. Żeby być „pisarzem” w Polsce trzeba się przede wszystkim od Polski uwolnić. To jest formuła nie tylko podstępna, ale też pojemna. Trudno bowiem zarzucać złe intencje takiemu Lechoniowi, który w Międzywojniu pisał – a wiosną, niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę. Łatwo za to zarzucić złe intencje wszystkim opiewającym Polskę autorom powojennym. Którzy podkreślali przez to swoje przywiązanie do Polski, przede wszystkim fakt, że kraj stał się łupem komunistów. I ich zadanie polegało na tym, by stan ten jakoś ucywilizować i wytłumaczyć ludziom. Akurat nie mam dobrych przykładów z prozy, ale poezja Szymborskiej pasuje tu jak najbardziej – kraju mój, kraju barwny, pelargonii i malwy…
Dziś znów obowiązuje moda na odcinanie się od Polski i wynika to wprost z działalności agenturalnej niemieckiej, kompleksów, albo głupoty i nieznajomości kraju, w którym się żyje – jego tradycji i zwyczajów. Wynika też z pogardy dla czytelnika, który – tak by było najlepiej – powinien być zdegradowany i głupkowaty. Osobną kategorię stanowią „pisarze” szturmujący target niewieści. Są to bowiem potencjalni oszuści matrymonialni.
Pisarze amerykańscy inspirują innych pisarz i wskazują im drogę. Nie tylko w USA, ale na całym świecie. Pisarze polscy nikomu żadnej drogi nie wskazują. Oni trzymają się swojej – nie wywalczonej przecież, ale otrzymanej w prezencie za różne usługi – pozycji i wołają – po nas choćby potop! Nie będzie się tu żaden uzurpator panoszył! Nobel dla Tokarczuk to była i jest katastrofa, która powoduje, że w najbliższych dwóch dekadach nie pojawi się w Polsce żaden autentyczny autor. Nie mówię już o autorach tej miary co Larry, czy Cormac McCarthy. Żaden sławny „pisarz” z Polski nie jest znany za granicą. I nie ma szans, by zdobyć tam sławę. Poznajemy to po nędznych i łatwo rozpoznawalnych ustawkach, kiedy to Dua Lipa ogłasza, że zachwyciła się książkami Tokarczuk. Ta zaś odpowiada tej całej Lipie wdzięcząc się nieszczerze. To są historie aferalne, jeśli wziąć pod uwagę fakt prosty i niepodważalny – najważniejszą zaletą pisarzy jest autentyczność. Autor, który się mizdrzy nie jest autorem. Ten fakt powinien leżeć u podstawy wszystkich ocen i rozważań na temat pisarstwa. Dlatego, jak widzę na X profil Ziemkiewicza i czytam tam zdanie – autor bestsellerów – nie potrzebuję już żadnego dodatkowego komentarza. Czy ktoś sobie wyobraża, że Cormac McCarthy założyłby sobie stronę internetową i tam kazał jakiemuś durniowi wpisać zdanie – autor bestsellerów? To są zagrywki promocyjne z krainy etatystów, co rozpoznaje każdy, kto kiedykolwiek próbował zarabiać pisaniem. Najbliższą zaś krainą etatystów jaką nas Bóg pokarał są Niemcy. I tak, jak system nauczania, wywołujący wszystkie możliwe fobie, został do nas przeniesiony z Niemiec, tak samo jest z charakterem tego obszaru, który udaje rynek literacki w Polsce.
Kolejnym problem polega na tym, że w Polsce wszyscy chcą być pisarzami. To znaczy wszyscy, którzy coś tam osiągnęli i są przekonani, że to dzięki swoim wrodzonym talentom. Mam na myśli artystów estrady, aktorów i polityków, a także sportowców. Mówiłem o tym wielokrotnie – książka to ostatnia nobilitacja jaka nam pozostała. Wskazuje ona bowiem na coś, czego nie można dostać za darmo, ale można sobie kupić złudzenie – na talent i pracowitość. To znaczy autor, który uważa, że książka podniesie jego znaczenie, może wynająć innego autora i ten załatwi za niego wszystkie sprawy. I przekona wielbicieli i wrogów, że ten pierwszy jest nie tylko pracowity, ale także ma talent. Jak to zrobi? Udając nieszczerze autentyzm autorów amerykańskich. Próbując naśladować ich ekspresję i styl. I tak jest z książkami polityków, którzy nawet nie rozumieją dlaczego się kompromitują. Otoczenie bowiem im tego nie mówi. Jest to więc bardzo żenujące i prymitywne oszustwo, z podwójnym dnem.
Czy wobec tego pisarze są w Polsce i Polsce w ogóle potrzebni? Autentyczni pisarze tak, na pewno. Ci inni raczej nie, ale na tym właśnie polega dramat. Kiedyś jeden z amerykańskich autorów, silnie lansowany tu za komuny – Truman Capote – napisał, że nigdy w życiu nie należy pomagać żadnemu pisarzowi. Należy im wyłącznie przeszkadzać i to w miarę możliwości konsekwentnie. Oczywiście jest ryzyko. Bo, jak taki pisarz za nic będzie miał to przeszkadzanie, a okaże się mściwy z natury, to potem nie odpuści. Nie ma szans. Słowo zaś, jak wszyscy wiemy, może stać się ciałem i jest bronią straszliwą. Dlatego właśnie w Polsce nikt autorom nie przeszkadza. Konsekwentnie się ich zamilcza po prostu.
Co z wydawcami, którzy przecież mogliby mieć takie marzenie, że zarobią miliony na nowym, sprawnym autorze? Nie ma wydawców. To są pośrednicy w realizowaniu zleceń, albo ludzie, którzy sprzedają na polskim rynku autorów amerykańskich. Pisarze polscy nie interesują ich wcale. No, a media? Z mediami jest jeszcze gorzej. Teraz dla przykładu, na X lata promocja nowej książki Marii Wiernikowskiej – Talibowie w Klewkach. I ten fakt wyjaśnia wszystko.
Podsumujmy więc – „pisarze” w Polsce, to albo agenci, albo pożyteczni idioci, których zadaniem, jest degradacja czytelnika. Dlatego polska książka nie istnieje, a zagraniczne kreacje polskich pisarzy to hucpa. Nikt tego nie wskaże, albowiem tradycyjnie zostanie oskarżony o zawiść i o nieudacznictwo – bo sam nic nie potrafił zrobić, a tylko krytykuje.
Polski pisarz, nawet ten bez cudzysłowu, nawet jeśli by się kiedyś zjawił nigdy nie wystąpi tylko we własnym imieniu, tak jak nigdy we własnym imieniu nie występowali autorzy promowani przez komunistów. Oni reprezentowali Polskę to znaczy Partię. Dziś zaś taki człowiek, musiałby reprezentować wszystkie wzajemnie zwalczające się krajowe koterie, polityczne i akademickie. Bo inaczej po prostu nikt nie zwróciłby na niego uwagi.
No nic, na dziś to tyle. Mam takie książki do sprzedania.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/pionierzy-powszechna-historia-eksploracji-2/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/ile-zydzi-zawdzieczaja-polakom/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/pancerni-korsarze-kriegsmarine/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/brat-generala/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/nadberezyncy/
tagi: pisarze polska kłamstwo prawda tokarczuk autentyzm ziemkiewicz aspiracje ameryka nędza wielkość larry mcmurtry szczerość cormac mccarthy
|
|
gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 07:23 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 08:02 |
Jako "self made man" jesteś amerykaninem pełną gębą. Potrzebujesz tylko jescze 10 razy więcej czytelników (sam wiesz do czego), 10 agentów do sprzedaży książek i 10 agentóew do sprzedaży scenariuszy filmowych. Ponieważ mam do Ciebie słabość to poradę masz gratis ;-)
|
|
atelin @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 08:04 |
"Kiedyś jeden z amerykańskich autorów, silnie lansowany tu za komuny – Truman Capote – napisał, że nigdy w życiu nie należy pomagać żadnemu pisarzowi. Należy im wyłącznie przeszkadzać i to w miarę możliwości konsekwentnie."
Dobre.
Przypominają się komunistyczne domki na różnych zadupiach dla Iwaszkiewiczy i Nienackich.
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 31 lipca 2025 10:02 |
| 31 lipca 2025 08:26 |
Dzięki. W Polsce nie ma agentów
|
|
gabriel-maciejewski @atelin 31 lipca 2025 10:04 |
| 31 lipca 2025 08:27 |
Podkowa Leśna to nie takie znowu zadupie
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 08:29 |
Tak właśnie jest i lepiej nie będzie. Polski rynek książki jest tak żywy jak mumia towarzysza Lenina.
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 31 lipca 2025 10:29 |
| 31 lipca 2025 08:30 |
Mumia jest żywsza
|
Paris @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 08:35 |
KAPITALNY wpis !!!
Jestem przekonana, ze Panski dzisiejszy wpis przeczyta WIEKSZOSC ,,polskiH wydaFcUF i pisaZUF,,... ktorzy i tak sa DO ZAORANIA.
I oni doskonale o tym wiedza,... taki PAD czy tez ta NEDZA WiernikoSka. Kogo dzisiaj obchodza te ich dete PIERDY.
W swietle wiedzy pozyskiwanej CODZIENNIE i to od 16 JUZ LAT, ww. ,,pisarstFo,, i im podobne - to WYLACZNIE - jest HUCPA i SKANDAL.
O ZLODZIEJSTWIE i KOMPROMITACJI nawet nie wspominam.
Pozabijac ich tylko PUSTYM SMIECHEM.
|
|
gabriel-maciejewski @Paris 31 lipca 2025 10:35 |
| 31 lipca 2025 08:37 |
Dziękuję
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 10:30 |
| 31 lipca 2025 08:58 |
Moje wcześniejsze wydawnictwo BOSZ , które wypłyneło na albumach z reprodukcjami, teraz wypuszcza książki ilustrowane w AI. To są gazy pośmiertne.
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 31 lipca 2025 10:58 |
| 31 lipca 2025 09:50 |
Na co oni liczą? Że będą istnieć dzięki AI? AI istnieje dla siebie, tak jak telewizja, a nie dla autorów czy wydawców
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 11:50 |
| 31 lipca 2025 10:37 |
Parafrazując Alberta:
Szaleństwem jest robić dokładnie to samo co inni i oczekiwać indywidualnego sukcesu.
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 31 lipca 2025 12:37 |
| 31 lipca 2025 10:46 |
Wymieniłem dziś dwa amerykańskie nazwiska, które kojarzą moje dzieci - roczniki 2002 i 2008. Nazwiska....Bo ludzie, także młodzi czytają konsumują kulturę podpisaną imieniem i nazwiskiem, a nie treści o kombojach i indianach, albo miłości i zdradzie....wyprodukowane przez maszynę, której projektatom zdawało się i zdaje, że treści jest najważniejsza. A kto ją preparuje - nie ma już znaczenia.
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 11:28 |
A wydawcy nie potrafią tego zrozumieć lub mają to gdzieś. Myślą że jak sprofilują produkcję książek pod "fantastykę"czy "kryminał w stylu skandynawskim" to czytelnik przyjdzie sam do paśnika. Mogą tam sypać każdy szajs, nawet AI. Ale to działa coraz słabiej, co widać po empikach i innych podobnych. Generalnie autor jest niczym, nikt go nie szanuje. Ma brać co dają i na spotkania ma jeżdzić za "zwrot kosztów podróży pociągiem". Ratunkiem i receptą na mają być celebryckie wypociny gadających głów z telewizora, które decydenci uważają za "kulturę podpisaną imieniem i nazwiskiem".
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 31 lipca 2025 13:28 |
| 31 lipca 2025 12:07 |
To jest, w brew pozorom, szansa
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 13:10 |
"Chodzi o to, że amerykański pisarz, pozostaje amerykańskim pisarzem nawet wtedy kiedy jest sowieckim agentem. I w tym się wyraża siła amerykańskiej kultury. Człowiek ten jest wolny i dokonuje wyborów, raz głupich, raz mądrych. Za plecami jednak ma zawsze Amerykę, z której nie szydzi i której nie poniża."
To fakt.
Twardochów, Tokarczuków i innych Jandów czy Ochojskich tu nie ma.
I nie chodzi zresztą tylko o pisarzy.
Amerykanie mogą nie lubieć tego czy innego polityka, pluć na niego, narzekać na to czy na tamto, ale przenigdy
nie plują na własny kraj.
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 11:50 |
| 31 lipca 2025 13:13 |
"Na co oni liczą? Że będą istnieć dzięki AI? AI istnieje dla siebie, tak jak telewizja, a nie dla autorów czy wydawców"
Tej AI uczepiły się media w Polsce, to ulubiony temat.
Co chwila rozważają jak to AI umili nam życie, mało sraczki nie dostaną.
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 13:14 |
" Wszystko, jak myślę przez to, że Larry nie żyje. Bo gdyby żył, ktoś mógłby go poprosić o wywiad, a wtedy katastrofa, bo nie wiadomo co by powiedział."
Rozwiązałeś zagadkę, która mnie dręczyła całe życie. A to takie proste ... Dzieki, super tekst.
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 13:27 |
Z polskimi pismakami wywiady robić jest bezpiecznie, bo wiadomo co powiedzą: stek bzdur o własnym kraju. I oni tworzą atmosferę antypolską nie tylko w klubach literackich ale i na uniwerkach.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 13:29 |
Szczerze, to ja nie trawię amerykańskiej literatury. Angielską lubię, włoską uwielbiam, niemieckiej nie czytam z natury, a francuską tylki z musu, gdy były to lektury (może to błąd, bo czytałem też jednego Francuza, co opisał objawienia w Lourdes i styl miał znakomity). Amerykańscy pisarze - jak dla mnie - wkręcają czytelnika w psychologizowanie niczym Dostojewski. Mam.nawet wrażenie, że to taka wersja rosyjskiejnliteratury, której trochę czytałem i nawet niektóre pozycje polubiłem (Cichy Don na przykład, ale i literatura łagrowa mnie wkręciła bo mogłem sobie porównać dea bieguny - Szałamowa i Sołżenicyna...ten pierwszy opisał praedę, a ten drugi zwyczajnie łgał i obraża...no i Margolin, ale to był Żyd z Polski i Izraela).
Z Ameryksnami ZAWSZE u mnie było tak, że dochodciłem do ok. 2/3 objętości tekstu i dalej już nie mogłem. Coś im brakuje...lekkości? Bo u nich wszystko takie ciężkie mnie się wydawało.
O polskich współczesnych pisarzach to lepiej nic nie pisać. W zadadzie jedyni autentyczni to byli ci emigracyjni. Poza nimi nic nie było, bo nawet ten Myśliwski ze swoim "Kamień na kamieniu", który mnie strasznie bawił, gdy bylem nastolatkiem, teraz po latsch wydaje mnie się zdeka ukoloryzowany. Pisarze w Polsce to dramat..
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 13:35 |
Duda został pisarzem...:). Ciekawe KTO mu tę książkę napisał?
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 31 lipca 2025 15:29 |
| 31 lipca 2025 13:39 |
A jakich to amerykańskich pisarzy próbowałeś czytać? Rozumiem, że nie tych, których wymieniłem?
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 31 lipca 2025 15:35 |
| 31 lipca 2025 13:39 |
Jakiś miłośnik Hemingwaya
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 31 lipca 2025 15:27 |
| 31 lipca 2025 13:40 |
W zasadzie te wywiady z nimi mogłaby wypluwać AI
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 31 lipca 2025 15:10 |
| 31 lipca 2025 13:41 |
Nawet Gombrowicza nie łyknęli, nigdy go nie było w USA
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 15:39 |
| 31 lipca 2025 13:47 |
Nie tych...:(. ",Gubernatora" Warrena czytalem - odpadłem po 2/3. Tegi od Ojca Chrzestnego - znęchęciłem się po 20 stronach. Asimov - szkoda gadać i kilku innych, co "tworzyli fantastykę"....np. Clarke i jego "Kowboje oceanu" czy "Wyspa delfinów". Było jeszcze kilku, ale jak się nie doczytało nawet do 1/3, a było to chyba ze 20 lat temu, to już nawet nie pamiętam, a boję się pokręcić nazwiska, bo wtedy Stsch Orda zacznie szydzić. No ale pamiętam wszystkich, których książki przeczytałem w całości...:). No i niestety nie byli to Amerykanie.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 31 lipca 2025 15:47 |
| 31 lipca 2025 13:49 |
No tak, tego się spodziewałem...
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 15:39 |
| 31 lipca 2025 13:50 |
Hemingwaya NIGDY nie wziąłem.nawet do rąk...:). Czytałem.l tylko opracowanie przed maturą o tym "Starym morzu"
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 15:49 |
| 31 lipca 2025 13:53 |
No widzisz...szczery jestem, jak na spowiedzi. Mam uraz do tej literatury po tylu nietrafionych strzałach...:). No ale te dwa nazwiska zapamiętam i jsk obrobię twoje WSZYSTKIE książki, to się zabiorę za nie. Ale jak nie dokończę, to będzie twoja wina...:)
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 15:39 |
| 31 lipca 2025 14:07 |
Sumliński?
|
Szczodrocha33 @OjciecDyrektor 31 lipca 2025 15:50 |
| 31 lipca 2025 14:58 |
"Czytałem.l tylko opracowanie przed maturą o tym "Starym morzu"
Złośliwi w Polsce mawiali "Stary człowiek i może"
No, ale to żart "pisany".
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 15:41 |
| 31 lipca 2025 15:03 |
"Nawet Gombrowicza nie łyknęli, nigdy go nie było w USA"
Oni takich śmieci u siebie nie tolerują.
Tylko w magazynie "The New Yorker", taka amerykańska gazeta wyborcza, napomknęli w swoim czasie
jak to wielka pisarka Tokarczuk dostała Nobla literackiego.
Ale to po prostu w ramach kołczingu przeznaczonego dla terenów Europy Wschodniej.
Niech i nadwiślańscy komancze mają swoje pięć minut.
|
chlor @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 17:10 |
Był taki nietypowy pisarz amerykański który sławny był wlaściwie tylko w Polsce. Wiliam Wharton. Nie czytałem, więc nie wiem dlaczego za mojej wczesnej młodości zachwycały się nim wszystkie ciotki aspirujące do elity kulturowej.
|
|
gabriel-maciejewski @chlor 31 lipca 2025 19:10 |
| 31 lipca 2025 17:43 |
Nie wiem czyja to była kreacja, ale naraził się Żydom i został zapomniany. Tłukł te książki, jak wariat. Większość była nie do czytania. Zrobiono dwie ekranizacje, które jakoś tam zaistniały - jednak to "Ptasiek" a druga "Tato". Ta druga słabsza. Reszta to jakieś nieludzkie gówno
|
chlor @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 19:43 |
| 31 lipca 2025 18:01 |
Zgaduję, że wykazywał "przygarbienie nad dolą ludzką".
|
|
gabriel-maciejewski @chlor 31 lipca 2025 20:01 |
| 31 lipca 2025 18:20 |
No nie, ostro szarżował w tematy okołoseksualne z zacięciem do starczej pornografii
|
chlor @gabriel-maciejewski 31 lipca 2025 20:20 |
| 31 lipca 2025 18:28 |
W takim razie nie rozumiem tych ciotek, były bardzo pobożne.
|
|
gabriel-maciejewski @chlor 31 lipca 2025 20:28 |
| 31 lipca 2025 18:45 |
No właśnie dlatego
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 19:41 |
faulkner
william faulkner
w gabinecie stomatologicznym
t.j. poczekalni
...
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2025 20:58 |
" Oczywiście nie jest tak, że jakiś wydawca z Polski kontaktuje się z autorem bezpośrednio, prawa kupuje się od agencji. I przez to właśnie powieść Larry’ego – „Lonesome Dove” znana jako „Na południe od Brazos” została wydana w Polsce już trzydzieści lat temu. Jak wielokrotnie wspominałem przeszła bez echa. Teraz, wraz ze wszystkimi prequelami i sequelami przeżywa swój renesans. Wszystko, jak myślę przez to, że Larry nie żyje. Bo gdyby żył, ktoś mógłby go poprosić o wywiad, a wtedy katastrofa, bo nie wiadomo co by powiedział. Nie ma zaś w Polsce ani jednego człowieka, który potrafiłby przeprowadzić uczciwy wywiad z amerykańskim pisarzem. I chyba nigdy nie było."
To się dzieje z automatu. Zapewne po śmierci ruszyła machina promocyjna na cały świat.
Książki pisarzy których wymieniłeś, właściwie jakoś na uboczu były trzymane, filmy na podstawie ich powieści były bardzo popularne na całym świecie, każdy oglądał np. "To nie jest kraj dla starych ludzi", no ale nikt nawet nie wiedział, że to na podstawie książki.
W przeciwieństwie do S. Kinga, kiedy to filmy są przede wszystkim reklamowane, że to na podstawie jego powieści.
|
|
stanislaw-orda @OjciecDyrektor 31 lipca 2025 15:29 |
| 1 sierpnia 2025 05:45 |
Nie widać u Ciebie cienia żenady w prezentowaniu ignorancji (literackiej).
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 31 lipca 2025 22:58 |
| 1 sierpnia 2025 06:46 |
King nie jest żadnym pisarzem, on ma jakieś inne zadania. No, a autorzy prawdziwi, jak słusznie zauważyłeś odjeżdżają na bocznicę
|
|
cbrengland @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2025 07:18 |
Namieszałeś w głowie. I o to w tym wszystkim przede wszystkim chodzi :-)
Fascynacja Ameryką cd? Nie wiem, czy to dobrze, czy źle ale dla mnie Ameryka to tylko konkrety, jazz i muzyka country. Reszta to fikcja. Tak, jak fikcją jest Zjednoczone Krolestwo Brytyjskie od 1000 lat. A Ameryka, to córka tego królestwa przecież. Tak samo, terytorium podbite, jak Brytanię podbili barbarzyńcy z północy. I do dzisiaj mamy tego rezultaty.
Jeden z najwybitniejszych ich pisarzy, dalej stałe I bez przerwy wydawany, to Joseph Conrad Korzeniowski. Pisarz stałe z kimś tam współpracujący przy swoim pisaniu. Czyli, jak napisałeś, taki to był "pisarz". I to wcale nie polski, chociaż przecież z Polski właśnie :-)
Ale to takie tylko moje luźne uwagi
__________
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2025 08:46 |
| 1 sierpnia 2025 07:22 |
Jak się patrzy na jego wizerunek medialny to ciężko się nie zgodzić. Stał się elementem przemysłu filmowego.
Trochę tak wygląda jakby tu w Polsce ci macherzy próbowali na rympał ten mechanizm przekopiować do nas. Tylko, że to wygląda jakby pigmeje zrobili samolot z drewna i chcieli sprzedać reszcie wioski bilety na lot, wmawiając im że to taki sam samolot jak ten amerykański co przyleciał z darami z USA.
Bo King co by o nim nie mówić parę książek napisał, które podobno da się czytać, no a u nas jak to opisałeś kreuje się jakiś ludków którzy z pisaniem nie mają zbytnio nic wspólnego, wypuszcza billboardy z wielkim napisem "BESTSELLER, MILION SPRZEDANYCH EGZEMPLARZY" i potem na podstawie tego kręci się jakiś totalny gniot(serial lub film) "NA PODSTAWIE BESTSELLERA", byle popychać tanią propagandę.
|
|
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2025 08:46 |
| 1 sierpnia 2025 10:09 |
Jak to ktoś trafnie określił cywilizacja słowa pisanego jest obecnie zastępowana przez cywilizację mózgu łupanego.