-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O piramidalnych kłamstwach dla dobra ludu

Ponoć dystrybucją książek na Wyspach zajmuje się tylko jedna sieć księgarska, która jest w dodatku związana z rodziną panującą. Nie chce mi się w to wierzyć przyznam szczerze, ale jeśli to prawda, to wszyscy eksperci od kultury brytyjskiej i wszyscy znawcy, mogą się, pocałować tam gdzie słońce nie dochodzi. Trudno bowiem o lepszy dowód monopolizacji rynku treści i trudno o lepszy dowód zamordyzmu w białych rękawiczkach. Pisałem to sto razy, ale jeszcze powtórzę – rynek książki jest rynkiem ważnym, dla państw poważnych wręcz kluczowym, a dla rodzin panujących jest kwestią życia i śmierci. Przynajmniej dla tych, które chcą się utrzymać u władzy. Co z tego rozumieją ludzie znajdujący się u władzy w Polsce? Niewiele. Oni rozumieją tyle, że darmowa, źle robiona, nachalna i zunifikowana propaganda, pozwalająca kraść wielkie sumy pieniędzy jest kluczem do utrzymania władzy. To nie jest prawda, wiemy o tym wszyscy. Jestem jednak pewien, że to co rynek treści zobaczy w nadchodzących latach, a co zostanie wykonane rękami dobrej zmiany, będzie tak straszne, że zbledną przy tym wszystkie publikacje o kosmitach wydane w PRL. Próbka tego kataklizmu już jest za nami, ale niewielu zdaje sobie sprawę o co chodzi. Oto nie ma już sensu ani powodu, by sprzedawać w księgarniach jakiekolwiek publikacje dotyczące żołnierzy wyklętych, nie ma sensu robić temu tematowi jakiejkolwiek oprawy, bo ilość darmowych, wciskanych na siłę druków, przekroczyła wszelkie dopuszczalne granice. I nikt już poza ludźmi krojącymi budżety na wyklętych nie zarobi na tym ani grosza. W najbliższych latach ten sam manewr zostanie powtórzony na większą skalę, a stanie się to w związku z rocznicą odzyskania niepodległości i rocznicą bitwy warszawskiej. Między innymi z tego powodu, przewidując tę katastrofę, poprosiłem Was o pomoc. Najbliższe lata będą bardzo ciężkie i mało kto z nie posiadających certyfikatu państwowego albo nie mających dostępu do dotacji, dystrybutorów przetrwa. A wiecie po co to wszystko? Już Wam mówię – ku chwale ojczyzny.

Tak się bowiem w Polszcze naszej składa, że zawsze, ale to zawsze, odkąd do władzy dorwali się socjaliści ojczyzną nie są ci, którzy aktualnie żyją w granicach państwa i starają się jakoś przetrwać. Ojczyzną są ci co leżą na cmentarzach i ci co kroją budżety. Reszta to wrogowie ojczyzny i lepiej byłoby gdyby się nigdy nie urodzili. Ja dzisiaj dostałem koronny dowód na to, że monarchia jest świetnym ustrojem, a monarchia katolicka jest ustrojem najlepszym na świecie. Dowód ten przysłała mi Sylwia, wprost z Barcelony. Oto fragment tego dowodu, który zamieszczam, żeby nie pozostać gołosłownym. Oto fragment testamentu królowej Izabeli Kastylijskiej.

 

i wiedząc, że każde królestwo posiada swoje prawa, przywileje i zwyczaje i że lepiej jest, kiedy rządzą nimi swoi, dlatego też, chcąc pomóc, by księżniczka i książę rządzili nimi, tak jak należy [..] nakazuję i żądam, by odtąd ani w merostwach, ani w gospodarstwach, zamkach, fortecach, jurysdykcjach, urzędach wymiaru sprawiedliwości, urzędach miast i miasteczek, ani biurach skarbu państwa, tych domowych, jak i na dworze królewskim nie zasiadały osoby nie pochodzące naturalnie z tych królestw; i by zwłaszcza oficerowie, którzy muszą się stawić w jakiejkolwiek sprawie przed tubylcami zamieszkującymi te tereny, również byli mieszkańcami tych ziem […]

 

Nie wiem jak Was, ale mnie ten fragment bardzo wzruszył i dobitnie wykazał mi przy tym gdzie jestem i co to znaczy – swoi. Nie o przewagach monarchii nad republiką jest jednak dzisiejszy tekst. On jest o pewnym szczególnym rodzaju schizofrenii, jakim wykazuje się ekipa, która dochodzi do władzy i zaczyna prowadzić tak zwaną politykę wewnętrzną. Zwrot ten to już kłamstwo samo w sobie, jeśli ktoś bowiem nie potrafi lub nie może prowadzić polityki zewnętrznej, a zabiera się za wewnętrzną, to ma po prostu zamiar okraść tych co na niego głosowali. Zastanówcie się nad tym głębiej i sami przyznacie mi rację. Pisałem tu niedawno o trzeźwych entuzjastach, a ostatnio o kosmitach. Jak to jest, drodzy, że polecę świętej pamięci prymasem, że jeden polityczny organizm może namawiać studentów by kształcili się na uczelniach technicznych, po to by potem pracować w strukturach tego organizmu, a jednocześnie produkować masę fałszywej propagandy dezawuującej w istocie takie zamierzenia i w konsekwencji przywodzącej tych biednych ludzi do klęski. Jeśli jakaś organizacja tak czyni, to znaczy, że jest li tylko częścią jakiejś większej organizacji, której cele i motywy nie są znane zarządzającym tą mniejszą. Oni tylko wykonują polecenia i potem sami się dziwią, że zdechło, chociaż tak dobrze żarło. Jak wobec tego ustawić się żyjąc w środku takiej organizacji, by nie dać się oszukać i nie stracić szacunku dla samego siebie. O tym, żeby zostać dżentelmenem włamywaczem można zapomnieć, bo wszyscy włamywacze są na państwowych etatach. Można się zamknąć w domu wariatów, albo wstąpić w szeregi ludzi zarządzających tym fałszem i cieszących się niezasłużoną, choć ugruntowaną sławą. Zarządzanie fikcją nie jest bowiem proste, jest tak samo trudne jak sprzedawanie produktów bankowych. Trzeba zbudować całą alternatywną, oszukaną rzeczywistość, żeby ludziom coś wcisnąć. No i komuna była właśnie taką rzeczywistością. Jej przekształcenia zaś, które miały nas doprowadzić do wolności i stabilizacji w istocie prowadziły do grabieży i uzależnienia od kredytu. Jak każda kampania, która zawiera słowo „wolność”. Czym je zastąpić? To proste – innym słowem. W dodatku takim, które już tu zostało wymienione. To słowo brzmi – swoi. Czy ludzie usiłujący odzyskać dla nas wolność są swoi? To jest ważne pytanie w przeddzień obchodów odzyskania niepodległości. Czy tacy ludzie są swoi? Według norm i reguł narzuconych przez katolicką królową Hiszpanii absolutnie nie. No, a jak jest dzisiaj? Czy ci, którzy będą dzielić budżety na promocję druków związanych przypominaniem ważnej rocznicy są swoi? To się okaże już wkrótce. Ja wiem jedno – moja dotychczasowa polityka w skali mikro, w skali tego bloga doprowadziła do tego, że tutaj akurat są wyłącznie swoi. I dobrze by było gdyby się nie rozłazili. Bo tylko mając wokół siebie swoich ludzi, można coś naprawdę osiągnąć. Nie wcześniej. Na czym w takim razie polega polityka propagandowa i informacyjna dobrej zmiany? Czy oni gromadzą wokół siebie swoich i przydzielają im zadania tak, by ich konsekwencją była rosnąca niepowstrzymanie chwała królestwa? Oczywiście, że nie. Po pierwsze dlatego, że jedynym człowiekiem rozdzielającym zadania serio jest Jarosław Kaczyński, a on z całą pewnością nie myśli takimi kategoriami, jak te wyżej przedstawione. Po drugie nie ma takiej możliwości, by jeden człowiek opanował rozkład kadr we wszystkich ważnych politycznych sektorach. Jesteśmy więc skazani na montaże firmowane przez durniów z tytułami i różnymi certyfikatami, którzy udają, że coś rozumieją. Ich zaś przemożny wpływ widoczny jest w tym co zwykle nazywa się propagandą państwową, a ostatnimi czasy narracją. Co jest potrzebne, by propaganda była skuteczna? Potrzebny jest rynek, nie ważne czy autentyczny czy fikcyjny. Taki, na którym obowiązuje złudzenie powszechnego sukcesu, oraz dużej głębokości. Tak by każdy kto spojrzy na ten ocean wiedział, że i on ma szansę. W Wielkiej Brytanii jest to fikcja, być może wszędzie tak jest, ale ja się łudzę, że na przykład w Japonii jest inaczej. Im poważniejsze państwo, tym większe złudzenia daje obywatelom, szczególnie tym, których zawodem jest dystrybucja treści. A może inaczej – im groźniejsze plany ma państwo tym większa i ściślejsza panuje w nim cenzura. Nasze państwo nie ma żadnych planów, poza oczywiście rozparcelowaniem budżetów na propagandę. Gdyby miało te plany one byłby widoczne na rynku treści. Tam zaś widzimy rozdawane za darmo, z nieszczerą intencją, gawędy o zamordowanych chłopcach i dziewczętach, których nowe pokolenia powinny naśladować. I mała doprawdy w tym pociecha, że propaganda krajów sąsiednich, takich jak choćby Ukraina idzie w tym samym kierunku. Nasze państwo nie tworzy też złudzenia rynku, bo to by oznaczało, że inwestycje budżetowe przeznaczona na propagandę, muszą być zrealizowane w rzeczywistości, po to, by stworzyć to złudzenie właśnie. Do tego w żaden sposób nie można dopuścić, bo kasy szkoda. Dlatego też najbliższe lata, będą ku chwale ojczyzny, tak nędzne dla nas dystrybutorów, księgarzy, autorów i różnych pośredników, że strach nawet pomyśleć.

I jeszcze jedno – nie muszę mam nadzieję już nikogo przekonywać, że rozdźwięk pomiędzy zadaniami państwa ujawnianymi w sferze deklaracji, a tymi realizowanymi rzeczywiście pogłębił się znacznie. Nie jest może tak straszliwy jak za schyłkowej komuny, kiedy w kioskach sprzedawano Święcha i Weresa, ale jest gorzej i to widać. A będzie jeszcze ciekawiej. Czekajmy i gromadźmy wokół siebie swoich...to jedyna szansa.

 

Teraz ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

 



tagi: propaganda  rynek książki  dystrybucja  ojczyzna  rocznica 

gabriel-maciejewski
11 września 2017 06:08
12     969    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski
11 września 2017 08:36

Wszystko prawda. Jednakowoż trudno, by było inaczej, ponieważ wszyscy zawiadujący Polską od pokoleń, zostali wyprodukowani w tej samej fabryce. Dziwić się ich poczynaniom, to tak, jakby zastanawiać się, dlaczego nie ma volksfagenów golfów z płetwami. 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski
11 września 2017 10:03

Nasi nie są swoi bo są nasi :D

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
11 września 2017 10:06

Nie od rzeczy będzie wkleić tu nową okładkę Do Rzeczy. Narracja level hard, przed otwarciem linku proszę odstawić napoje i jedzenie. Stylizacja.

https://twitter.com/DoRzeczy_pl/status/906825655446360064

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @onyx 11 września 2017 10:06
11 września 2017 10:42

Tak jest. Oto człowiek którego popularność i poważanie gwałtownie wzrosły po tym jak zbiorowo zgwałcono Polkę we Włoszech (taka lepiej ubrana wersja pewnego detektywa) 

Ten wzrok i kufajka (rodem z PGR u) na schabach mówią właściwie wszystko a w szczególności "dajcie mi jakąś tragedię a pokażę wam jak się zdobywa tłumy" (dla dobra ojczyzny rzecz jasna). Właśnie tacy jak on bez skrupułów posyłali na śmierć całe bataliony niedozbrojonej młodzieży, by móc odcisnać swoje nazwisko na kartach historii. 

"... To z nich się biorą tryumfalni kaprale -
Gorliwie podli, bezwstydnie potworni.
Z rozbitych luster sumień usypują szpaler.
Którym w buciorach włażą do historii."

Sumienie i historia (Jacek Kaczmarski) 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @onyx 11 września 2017 10:06
11 września 2017 10:47

PS. A ten "Pseudonim Anoda" na DVD (w lewym górnym rogu Ziobry) wygląda jak odznaka za zdobycie umiejętności 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
11 września 2017 11:04

W Wielkiej Brytanii Królowa trzyma całą sieć księgarską, Izabella Kastylijska wyznaczyła jasno priorytety w doborze kadr do urzędów tzw. wrażliwych na agentury i sabotaż a „naszyści” powołali do życia Państwowy Instytut Sztuki Filmowej, obecnie penetrowany już oficjalnie przez Niemców i ich budżety, który to PISF zdołał sfinansować najbardziej antypolskie filmy w historii Polski. A III RP oddała jakieś 80% rynku treści w niemieckie i anglosaskie ręce, nie licząc tego, co zostało w rękach agentur post-sowieckich. Brawo my. To są żałośni amatorzy, którzy nie dadzą się oderwać od koryta, bo otwarłaby się pod nimi bezdenna otchłań. Na razie „bezdenna otchłań” otwiera się pod „projektem III RP” i  tylko łaska Boska może nas uratować.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 11 września 2017 10:06
11 września 2017 14:09

Oni mają nasrane i nie wymieszane...dali by to zrobić Bereźnickiemu i tylko pisk by było słychać....

zaloguj się by móc komentować

chlor @onyx 11 września 2017 10:06
11 września 2017 14:24

Problem techniczny polega na tym, że Zbigniew Ziobro wygląda jak monstrualne niemowlę. Taka uroda, i trudno poradzić.

zaloguj się by móc komentować


ApesCornelius @gabriel-maciejewski
11 września 2017 18:58

Cytując klasyka Georga Orwella " Kto kontroluje teraźniejszość, ten kontroluje przeszłość, a kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość "

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
11 września 2017 20:12

„Trzeba zbudować całą alternatywną, oszukaną rzeczywistość, żeby ludziom coś wcisnąć. No i komuna była właśnie taką rzeczywistością. Jej przekształcenia zaś, które miały nas doprowadzić do wolności i stabilizacji w istocie prowadziły do grabieży i uzależnienia od kredytu.”

To jest ten horror politicus, którego bałem się najbardziej. Strażnicy konclagrów i gułagów nie jedną mieli zatem historyczną funkcję i nie jedną pośmiertną funkcję mają dzisiaj. Dzisiaj jedną z nich jest utrwalenie wizerunku sadysty, którego gębę można dziś przyprawiać Kościołowi, czyli sługom Jezusa Króla (SIC!!!), w celu straszenia niegrzecznej młodzieży katolickim obskurantyzmem. Inną funkcją jest przygotowanie gruntu pod ten kolejny horror politicus opisany w przedostatnim akapicie, w skrócie w ostatnim: „rozdźwięk pomiędzy zadaniami państwa ujawnianymi w sferze deklaracji, a tymi realizowanymi rzeczywiście pogłębił się znacznie. Nie jest może tak straszliwy jak za schyłkowej komuny, kiedy w kioskach sprzedawano Święcha i Weresa, ale jest gorzej i to widać.”

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
11 września 2017 20:12

„Trzeba zbudować całą alternatywną, oszukaną rzeczywistość, żeby ludziom coś wcisnąć. No i komuna była właśnie taką rzeczywistością. Jej przekształcenia zaś, które miały nas doprowadzić do wolności i stabilizacji w istocie prowadziły do grabieży i uzależnienia od kredytu.”

To jest ten horror politicus, którego bałem się najbardziej. Strażnicy konclagrów i gułagów nie jedną mieli zatem historyczną funkcję i nie jedną pośmiertną funkcję mają dzisiaj. Dzisiaj jedną z nich jest utrwalenie wizerunku sadysty, którego gębę można dziś przyprawiać Kościołowi, czyli sługom Jezusa Króla (SIC!!!), w celu straszenia niegrzecznej młodzieży katolickim obskurantyzmem. Inną funkcją jest przygotowanie gruntu pod ten kolejny horror politicus opisany w przedostatnim akapicie, w skrócie w ostatnim: „rozdźwięk pomiędzy zadaniami państwa ujawnianymi w sferze deklaracji, a tymi realizowanymi rzeczywiście pogłębił się znacznie. Nie jest może tak straszliwy jak za schyłkowej komuny, kiedy w kioskach sprzedawano Święcha i Weresa, ale jest gorzej i to widać.”

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować