-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O nowych sposobach promocji

Nie zrezygnujemy szybko z podsumowań, bo jak wiecie mam nawyk zwalczania kryzysów zanim one naprawdę napęcznieją. A teraz mam głębokie przeczucie, że nadchodzi poważny kryzys i musimy się z nim uporać. Ostatnie targi w Bytomiu pokazały, że żadne krótkoterminowe inicjatywy promocyjne nie działają. Żadne eventy, huki i eksplozje, nawet bardzo kolorowe nie mają znaczenia, liczy się tylko uporczywa trwająca latami praca. Ja taką pracę wykonałem, ale dobrze wiem, że może być ona zniweczona w krótkim czasie na różne sposoby. Poprzez gwałtowną zmianę koniunktur, poprzez przyduszenie rynku, które przeżywamy teraz w związku z polityką historyczną dobrej zmiany, a także poprzez dezintegrację środowiska skupionego wokół bloga. To ostatnie dokonać się może na kilka sposobów. Nie będę ich opisywał, żeby nie ułatwiać roboty wrogom, ale zrobię wszystko, by do takiej dezintegracji nie doszło. Naprawdę wszystko.

Zacznijmy od tego czym się zajmowałem przez ostatni rok. Otóż głównie były to realizacje inicjatyw innych niż projekt wiodący, czyli Baśń, jak niedźwiedź. Nie mogę powiedzieć, żeby to był błąd, wykreowaliśmy dodatkowy numer kwartalnika, powstało blogowisko, pomagałem przy targach. Nie może być jednak tak, że niezależny rynek książki, o który na tutaj, mam wrażenie, wszystkim chodzi, zależy od tego co powie i zrobi coryllus, bloger prowadzący codzienne pogadanki na stronie Baśń jak niedźwiedź. To jest pomyłka. Muszą być inne, silne inicjatywy o innym niż mój projekt charakterze. Póki co widzę jedną taką inicjatywę, całkowicie niezależną, opartą o mocny, lokalny target nie wywodzący się ze środowiska skupionego wokół bloga. Mam na myśli wydawnictwo Przemsa założone przez kolegę Dzierzbę. Póki co mają tylko jedną książkę, o wyprawie kajakami do Paryża. Książkę, która od razu znalazła wielu czytelników w aglomeracji Śląskiej, albowiem jej bohaterowie pochodzą ze Śląska i książka ta spełnia podstawową funkcję dobrej publikacji – integruje środowisko, daje nadzieje i budzi pozytywne emocje. Było tak. Nieznany nikomu tytuł i nie znani szerzej autorzy zgromadzili na pierwszym spotkaniu 60 osób, z czego 30 kupiło książkę. To jest w warunkach nam zadanych i w warunkach runku lokalnego sukces. Takich spotkań musi być w ciągu roku 50. To jest do zrobienia, jak sądzę, na samym Śląsku. Piotr, właściciel wydawnictwa, jest zdeterminowany i będzie swoje dzieło kontynuował. Mam nadzieję, że w przyszłym roku w Bytomiu wystawi się z większą ilością publikacji.

Pojawiła się propozycja, żeby zmienić charakter oferty targów bytomskich. Zdaje się chodzi o gwałtowną zmianę, a nie taką jaką tutaj zaproponowałem wcześniej. Nie jestem do tego przekonany. Bo niby na co mielibyśmy zmienić dotychczasowy religijno-historyczny garnitur książek? Na poradniki działkowca czy na książki w stylu „7 sposobów skutecznego działania”? Bo rozumiem, że nie chodzi o dokooptowanie Miłoszewskiego i Bondy. Nie popieram tego pomysłu i jestem przeciwny rewolucjom ofertowym.

Do tej pory za wszelkie niepowodzenia i kryzysy obarczaliśmy siebie i w sobie szukaliśmy winy. Dziś będzie trochę inaczej. Oto koledzy, którzy wystawiali się na targach w Bytomiu, nie liczę tu wydawnictwa Rewasz, które ma ofertę sprofilowaną i mocną, ani Agnieszki z Hubertem, ale innych kolegów, pojawili się w Bytomiu z jakimś trzecim garniturem książek. To mnie nieustająco dziwi, bo są to jedyne targi, na których pojawia się czytelnik świadomy i do końca przekonany co to swoich preferencji. Nie trzeba go na nic namawiać, nic mu nie trzeba tłumaczyć, wystarczy mu pokazać nowości. Ja zawsze staram się mieć na targach nowości. W Bytomiu, w zeszłym i w tym roku, pojawili się prawie wyłącznie ludzie z bloga. Oni przychodzą tam po to, by się obkupić w książki. Nie można im więc pokazywać oferty trzeciego sortu, a tej prawdziwej, ważnej, ujawniać na imprezach masowych, gdzie każdy ma w nosie prawicę, Kościół i tradycję, a szuka jedynie gwiazd medialnych, które mogą podpisać mu jakiegoś śmiecia w broszurowej oprawie. To jest działanie na szkodę firmy. Ja wiem, że tak zwany prestiż mierzy się czym innym niż zaangażowanie czytelnika, ale to jest zawsze, podkreślam – zawsze, przyczyną największych klęsk i rozczarowań. Oddalamy więc wszelkie pretensje dotyczące organizacji targów i jej rzekomego wpływu na słabą sprzedaż innych wydawców. Oddalamy albowiem przejrzałem ofertę wydawnictw dostępną w sieci i tę, która była na targach.

Wczoraj wieczorem zajmowałem się także oglądaniem oferty wydawnictw diecezjalnych. Jestem zdumiony. Nie rozumiem dlaczego w zeszłym roku Wydawnictwo Diecezjalne z Sandomierza nie przywiozło tych wszystkich ciekawych książek, które widać u nich na stronie. To jest naprawdę zdumiewające. A są inne wydawnictwa diecezjalne, które mają równie ciekawą ofertę i mają zapewne autorów, których można by zaprezentować na stoisku, oddając prelekcje osobom naprawdę wybitnym i znanym. To jedna z propozycji, które mi przyszły do głowy. Trzeba zacząć z nimi jakieś rozmowy, ale do tego potrzebny jest ktoś inny niż ja, bo ja się w nadchodzącym roku będę zajmował wyłącznie poprawianiem wyników sprzedaży swojego wydawnictwa, a także konstruowaniem nowej grupy docelowej dla naszej oferty. Tego nie zrobi za mnie nikt i to się nie zrobi samo. Co było do okazania w zeszłym i w tym roku w Bytomiu.

Joanna wysłała mi wczoraj link do nagrania, w którym Cejrowski wychwala tragi sakralne w Kielcach, że to może być dobry kierunek. Być może. I ja się nad tym zastanowię, ale z tego co mówią księża o tych targach, raczej jednak nie. Już dawno przyszło mi do głowy, żeby ustawić swoje stoisko na innych niż książkowe targach. Trzeba to było zrobić już dawno i mielibyśmy ten eksperyment za sobą, no ale nie było czasu, woli i coś zawsze było pilniejsze. W tym roku chyba to zmienię. Napisałem wczoraj do Joanny, że stanę na targach stomatologicznych, ubiorę się w czerwoną koszulę, czarne spodnie i lakierki, nie ogolę się przez dwa dni, obok postawię Huberta, który będzie rysował wojowników w komiksach, ja zaś będę perorował na temat swojego pisarstwa i planów na przyszłość. Poczekamy w tej aranżacji na dentystki w przedziale wiekowym 30 -50 lat. Po dwóch zaś sezonach będziemy mieli taki target, że klękajcie narody. To jest oczywiście żart. Można jednak odnaleźć inne imprezy, na których da się zaprezentować książkę. Pomyślę nad tym.

Wczoraj rozpoczęła się tu dyskusja o pisaniu recenzji na portalach książkowych. To jest absolutna konieczność i to Wy powinniście takie recenzje pisać. Ja już nic w tej sprawie zrobić nie mogę, nie będę też powtarzał tego apelu. Mogę o to poprosić jedynie raz. Bardzo też dziękuję wszystkim, którzy podejmą ten trud.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl gdzie dziś pojawi się książka o wyprawie kajakami do Paryża oraz kalendarz z obrazami Agnieszki Słodkowskiej



tagi: książki  rynek  sprzedaż 

gabriel-maciejewski
15 czerwca 2017 09:53
8     744    1 zaloguj sie by polubić
komentarze:
marek-natusiewicz @gabriel-maciejewski
15 czerwca 2017 16:24

I zaległa cisza...

zaloguj się by móc komentować

onyx @marek-natusiewicz 15 czerwca 2017 16:24
15 czerwca 2017 17:28

Główny ciężar rozmowy jest na coryllus.pl Trudno żeby powtarzać to samo w dwóch miejscach a komentujący zostali na blogu macierzystym. Nie było rozkazu tak jak z Salon.24 gdy wynieśliśmy się stamtąd w kilka dni.

zaloguj się by móc komentować

DrWall @onyx 15 czerwca 2017 17:28
15 czerwca 2017 17:43

Rozumiem sentymenty, ale po to chyba powstał ten portal, żeby tutaj pisać i komentować? 

zaloguj się by móc komentować

onyx @DrWall 15 czerwca 2017 17:43
15 czerwca 2017 18:31

Tak mówi teoria. Z praktyką bywa różnie a przyzwyczajenia to straszny nałóg.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @DrWall 15 czerwca 2017 17:43
15 czerwca 2017 20:21

Pomyślałem, że tu trzeba zrobić miejsce innym, nowym, dynamicznym ludziom. Dobrze, że jest mniej komentarzy, bo to nie przytłacza innych i ich teksty są windowane na górę. O to w końcu chodzi.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-Maciej @gabriel-maciejewski 15 czerwca 2017 20:21
16 czerwca 2017 16:32

Ja jeszcze w sprawie promocji. Pisalem wczoraj o naklejkach a przyszlo mi do glowy coś jeszcze lepszego, dlugopisy z napisem szkolanawigatorow.pl Kurs na prawdę. Pamiętam jak swego czasu pracowałem w branży przedstawicieli handlowych i nie ważne czy klient był zainteresowany produktem, długopis wziął zawsze, a jak długopis byl dobrej jakości, najlepiej metalowy, to przy następnym spotkaniu klient sam pytał czy nie mam więcej długopisów.

To było parę lat temu ale pewnie niewiele sie zmieniło.

Oczywiście rozumiem że nie będziesz Gospodarzu fundował ich z własnej kieszeni dlatego proponuję utworzyć fundusz celowy do promocji szkolanawigatorow.pl z możliwością wpłaty przez Paypal. Nie wiem jak to wygląda od strony prawnej ale wiele stron ma taką możliwość, więc pewnie nie jest to zabronione. Paypal dlatego że wielu czytelników mieszka obecnie za granicą, a Paypal jest tu dość rozpowszechniony.  

Przykładowy pierwszy link z allegro http://allegro.pl/metalowe-dlugopisy-reklamowe-z-logo-cosmo-100-szt-i6692813339.html

Zaznaczam, że nie czerpię żadnych korzyści ze sprzedaży długopisów ani nie jestem w żaden sposób spokrewniony z tym akurat sprzedawcą.

 

Wydaje mi sie to dobrym pomysłem. Ja ze swojej strony chętnie ufunduję powiedzmy pierwsze 100 sztuk.

 

 

zaloguj się by móc komentować

onyx @Marcin-Maciej 16 czerwca 2017 16:32
16 czerwca 2017 18:41

Temat jest wałkowany od czasu do czasu. Fundusz na koszty reprezentacyjne to dobry pomysł. Długopisy, nalepki, piny i inne przypinki. To nie są drogie rzeczy ale masowo się uzbiera. Taki np. znaczek "Czytam Coryllusa" z logo niedźwiedziem itp. Emaliowane piny itd.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-Maciej @gabriel-maciejewski
17 czerwca 2017 00:06

To od czego zaczynamy ? 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować