-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O niestałości wikipedii

Jadę do Michała, żeby nagrać kolejną pogadankę, a więc tekst będzie szybki i pewnie zbyt płytki dla niektórych. Oto kończę wreszcie II tom Baśni socjalistycznej, a tak się złożyło, że musiałem w trakcie jego pisania powrócić do starych wątków z II tomu Baśni jak niedźwiedź. Znów pojawiają się nazwy miast – Augsburg i Chemnitz. Pomyślałem, że trzeba sobie przypomnieć notkę biograficzną Georga Agricoli, burmistrza niemieckiego miasta Chemnitz, zamordowanego przez protestantów. Człowieka, który napisał najlepszy i jedyny chyba obowiązujący do początku XIX wieku podręcznik geologii, który na początku wieku XX przetłumaczył na angielski Herbert Hoover, późniejszy prezydent USA. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że o zamordowaniu Georga Agricoli nie ma w wiki śladu. To znaczy w innych językach jest ta informacja, ale z polskiego biogramu wyparowała. Jest za to inna, że Georg Bauer zwany Agricola zmarł na apopleksję w niejasnych okolicznościach i został pochowany daleko od miasta Chemnitz. Tak to bywa niestety, swego czasu z biografii Henryka Krzeczkowskiego wyparowało nazwisko Marka Jurka, którego tenże Krzeczkowski wychowywał ideologicznie.

Zacząłem czytać biografię Jakuba Fuggera, którą sprzedajemy od przedwczoraj. Ilość zagadek i nowych tropów tylko się zwiększyła. Okazało się, że Fugger finansował wyprawę Magellana, okazało się, że Luter odgrażał się Fuggerrowi, a to może oznaczać tylko jedno, to co swego czasu zasugerował Jacek, że za Lutrem stały pieniądze Hanzy. Jakub sfinansował też, co było dla mnie zaskoczeniem, pierwszy pułk gwardii szwajcarskiej służący w Watykanie. Opłacił też armię, która walczyła przeciwko buntownikom w wojnie chłopskiej, a to potwierdza z kolei moje przypuszczenia dotyczące jego relacji z rodziną Hohenzollern i bankami północy. Autor tej biografii twierdzi, że przybicie tez na drzwiach kościoła w Wittenberdze, było aktem wymierzonym w Jakuba, a nie w papieża. To ciekawa i niezwykle inspirująca koncepcja, inspirująca na poziomie opisu fizycznego rzecz jasna. Ciekawa książka jednym słowem, choć kończy się wraz ze śmiercią Jakuba w roku 1525. Nie ma w niej więc ani słowa o upadku Węgier. No, ale nic to, my wiemy swoje.

Jarek powoli kończy nanoszenie korekty książki Wojciech Zaleskiego „Historia górnictwa na Śląsku do średniowiecza do 1806 roku”. Są tam rzeczy o jakich się fizjologom nie śniło. Rzeczy, za które wszystkich polskich historyków należałoby posłać na zmywak, bez możliwości i prawa powrotu. Rzucę tylko ostatniego newsa – kanclerz Szydłowiecki był wspólnikiem Georga Hohenzollerna, miał wykupione udziały w jego kopalniach. Takie i inne informacje stanową treść tej książki. My jednak będziemy się przez najbliższe trzy lata ekscytować życiorysami Aleksandry Piłsudskiej i jej podobnych istot. Mam nadzieję, że jakoś to zniesiemy, tę falę infantylizmu i gamoniowatości.

A propos infantylizmu, nie wiem czy wiecie, ale ja wiem, bo mi kolega podesłał fragment, że Piłsudski Józef parał się też beletrystyką. Napisał książeczkę zatytułowaną „22 stycznia”, o początkach powstania i słuszności jego wybuchu, który doprowadził co prawda do tragedii i dewastacji kraju, ale nie miało to znaczenia, bo potem, ledwie w pięćdziesiąt lat po tych wypadkach, „Polska nastała”. Niestety Piłsudski nie dożył kolejnej tragedii i przez to jego rachuby nie podlegają dziś krytyce, bo „Polska nastała”. Gadaliśmy ostatnio z Szymonem i Rafałem w tym Nieborowie o dynastii nowobabilońskiej, która pojawiła się nie wiadomo skąd, a jej jedynym osiągnięciem była likwidacja Izraela, a następnie, po dokonaniu tego i uprowadzeniu Żydów – w wyniku wrogości miast Międzyrzecza – został szybciutko zwinięta przez nieznanych sprawców wielkich politycznych katastrof. Po niej zaś nastali Persowie. Nie wiem jak wy, ale ja widzę pewne analogie. Tej dynastii nikt nie lubił, a Szymon wprost powiada, że miasta i organizacje kapłańskie oraz finansowe w nich funkcjonujące najpierw tych ludzi wyniosły, a następnie unicestwiły. I tak to pewnie było. Polska historia jest historią kadłubową, taką jaką napisałaby sobie samej dynastia nowobabilońska, gdyby pozwolono jej egzystować. Nie było by w tej historii widać ani banków, ani świątyń, widać by jedynie było brodę Nabuchodonozora i jego wąsy, tak jak my przez najbliższe lata oglądać będziemy jedynie wąsy Piłsudskiego.

O jednym ważnym wątku zapomnieliśmy powiedzieć w naszej antycznej pogadance. O polityce Aten wobec Persów i wobec greckich miast w Azji Mniejszej. To też jest wdzięczne pole do budowania analogii. Ateńczycy, najpierw kokietowali Persów, wręcz się z nimi przyjaźnili, oszukując całą Grecję i wszystkie polis, fałszywymi, preparowanymi przepowiedniami z Delf, przepowiedniami, które były Persom przychylne. Potem kiedy imperium zaczęło zagrażać im bezpośrednio, „wepchnęli pod koła” Milezyjczyków, których namówili do powstania, obiecując przysłać swoją flotę. Przysłali 20 okrętów, które natychmiast wycofali. Persowie spalili Milet, wymordowali ludność, przywódców wbili na pale, a następnie zwrócili swoje oczy w kierunku Aten. Tam jednak wszystko było już gotowe do obrony, trwała mobilizacja, a udział w niej brali wszyscy Grecy, również niejaki Leonidas, który ustawiał swoich ludzi w głębokich szeregach na przesmyku zwanym Termopile. Nie był on bynajmniej Ateńczykiem.

Na dziś tyle. Jadę do Warszawy. Wiele jest jeszcze rzeczy do obgadania. Zapraszam na www.prawygoryrog.pl



tagi: informacje  polityka  niepodległość  prawda  tradycja  preparat 

gabriel-maciejewski
26 kwietnia 2018 07:24
1     960    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
26 kwietnia 2018 10:25

Dobrze, ze kończysz tę Baśń. ..mam nadzieję ze będę mogła relatywnie szybko kupić. Na razie tylko wzdycham 

.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować