-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O naśladowaniu idiotów

Siedzieliśmy sobie tu ostatnio wszyscy, bo były urodziny, moje i syna – kalendarzowo jest między nami tydzień różnicy – i gadaliśmy o filmach. On jest na etapie oglądania starych filmów, które niegdyś uchodziły za arcydzieła, a być może i dziś są za nie uważane. No i zaczęło się o filmie Łowca jeleni. Ja to dzieło oglądałem dawno i przyznam, że poza grą w rosyjską ruletkę w niewoli wietnamskiej niewiele pamiętam. On jednak widział to na świeżo i przedstawił mi miażdżącą recenzję, z którą nie mogłem się nie zgodzić.

Bohaterowie są Łemkami, gdzieś z Karpat. Poznajemy to po tym, że wychodzą z lokalu o nazwie Lemko Club, a w niedzielę chodzą do cerkwi, gdzie stoją ławki, więc nie jest to cerkiew moskiewska. Na weselu jednak, które zajmuje całą pierwszą część filmu śpiewają Katiuszę, co raczej jest nie do wyobrażenia, a bohater grany przez De Niro nazywa się Wroński. No, okay, to jeszcze można by było przełknąć. Film trwa trzy godziny, a pierwsze 50 minut to właśnie wspomniane wesele. Po co to się tyle ciągnie? Chyba po to, by pokazać odrębność kulturową grupy i podkreślić znaczenie jej asymilacji z Ameryką, poprzez wojnę. Bohaterów jest trzech, dwóch dostaje się do niewoli, a jeden zostaje kaleką. Jak coś pokręcę – wybaczcie. Dwaj grają w rosyjską ruletkę w niewoli, zmuszeni do tego, przez żółtych, ale ta ruletka ma, jak się zdaje nawiązywać do ich pochodzenia. To bije z daleka strasznym fałszem. Taka jest w tym filmie prawda ekranu. Na cały Wietnam reżyser przeznaczył mniej czasu niż na to wesele, które jest jakiś absurdem. Potem jakoś tak się dzieje, że bohater inwalida, jest w stanach, Wroński-De Niro także, a ten trzeci – Nikołaj – przez rok cały siedzi w Wietnamie i na pieniądze gra w tą ruletkę, która polega przecież na tym, że kręci się bębnem rewolweru, w którym jest jedna kula i przystawia sobie potem lufę do głowy. Absurd tego pomysłu jest lepszy jeszcze niż Katiusza. Wygrywa bowiem przez cały rok i forsę przesyła do USA, swojemu koledze inwalidzie na wózku. De Niro jedzie do niego, żeby go odnaleźć i tam zaczyna się najgorsze – oni grają w jakiejś norze, tak jak kiedyś w niewoli i Nikołaj przegrywa. Krew sika mu ze łba, spada z krzesła i w ogóle jest okropnie. Całkiem do płaczu. Jak się to kończy nie pamiętam, ale recenzja mojego syna była miażdżąca. Po tej rozmowie przypomniałem sobie inne filmy o Wietnamie i doszedłem do wniosku, że sposób dyskusji o nich i całego przechowywania pamięci, bo wiele osób te obrazy przywołuje łatwo i może o nich rozmawiać jeśli nie godzinami, to przez piętnaście minut na pewno, jest całkiem nie a propos intencji reżysera. A przede wszystkim producenta. Film to propaganda, a Amerykanie robią swoją propagandę inaczej niż Rosjanie. To znaczy mało jest rzeczy do płaczu, a więcej do śmiechu. Może akurat nie w tym filmie, ale w Czasie apokalipsy już tak. Z dramatów robi się bekę, choć oczywiście śmierć jest wszechobecna. O co więc chodzi w Łowcy jeleni? Moim zdaniem o to, by zneutralizować ewentualne separatyzmy w grupach mniejszościowych. Być może też działanie grup agenturalnych. Można rzec, że to głupie, pewnie tak, ale nie wiemy co naprawdę dzieje się w USA, widzimy tylko niektóre ich zachowania i oceniamy je jako przejaw głupoty lub  nierozeznania. I tak czasami rzeczywiście jest, no ale ewentualną krytykę załatwia promocja, która jedno czy drugie dzieło nazywa genialnym, a potem już jest z górki. Wszyscy oglądają, mlaskają z zachwytu, choć przez 50 minut muszą wierzyć, że pląsający a garniakach na parkiecie potomkowie karpackich górali, rzeczywiście potrafią zaśpiewać Katiuszę.

Film jest więc głupkowatą, z naszego punktu widzenia, próbą zmierzenia się z problemem poważnym, a do tego musi się jeszcze sprzedać. I to się w zasadzie zawsze udaje. Kino bowiem to przemysł, a Amerykanie opanowali go w zasadzie w całości. I mogą w swoich filmach pokazywać różne bzdury, a świat będzie w to wierzył.

Jedno trzeba oddać reżyserowi oraz ludziom, którzy na pomysł nakręcenia obrazu pod tytułem Łowca jeleni wpadli – próbowali uchwycić jakiś konkret. Tego się w żaden sposób nie da powiedzieć o filmowcach polskich. Oni bowiem żyją z naśladownictwa zjawisk powierzchownych. No, ale mniejsza o nich dzisiaj. Nie o tym chciałem mówić.

Teraz zastanówmy się, czy w świecie współczesnym, kiedy każdą bzdurę da się wygenerować przez AI, takie dyskusje jak ta, którą przeprowadziliśmy sobie tutaj rodzinnie będą w ogóle miały sens. Moim zdaniem nie. Wszystko się skończy. Prawda stanie się jeszcze bardziej względna, a promocja przestanie być potrzebna, tak bardzo wyraziste i przekonujące będą kłamstwa podawane ludziom na co dzień. Można się oczywiście obronić przed takim argumentem w sposób dość oczywisty – żyliśmy w kłamstwie za komuny i jakoś przetrwaliśmy. Teraz też damy radę. No, nie bardzo, bo nie ma żadnego innego świata, poza kłamstwem, trzeba go będzie dopiero stworzyć, a to nie przyjdzie łatwo, bo można nie znaleźć współpracowników do budowy arki. Każdy bowiem kto się zgłosi, może być z miejsca przerobiony na jakiegoś łowcę jeleni, jego moce zaś zostaną zneutralizowane przez AI. Kłamstwo zaś w sekundę zostanie przeskalowane do rozmiarów niewyobrażalnych. A ludzkie gęby zostaną zakneblowane. Bo i o czym tu gadać, kiedy można dziś w sieci obejrzeć księdza Guza, który opowiada, że uderzenie samolotu w wieże WTC to mistyfikacja, bo według praw fizyki samolot powinien się od budynku odbić.

Jeśli myślicie, że wybierzecie się na jakieś poszukiwanie prawdy, żeby uciec od tego świata, przypomnę że takie rzeczy już były, wielu próbowało, ale opcja ta zawiera w sobie jeszcze więcej pułapek. Skonstruowanych tak samo, jak film Łowca jeleni, kiedy intencja jest inna niż wrażenia z oglądania. Usłyszałem niedawno – a nie mam przecież pewności, czy to nie produkt AI – historię chłopaka, który postanowił żyć jak Jack London. Wybrał się więc na Alaskę, w letnich butach, z małym plecakiem, w zasadzie bez jedzenia. Były lata dziewięćdziesiąte, nie było komórek, a on sądził, że przeżyje wielką przygodę. Fotografował się, przez cały czas pobytu, a mieszkał w zdezelowanym autobusie, czyli można uznać, że za daleko w głąb Alaski nie zaszedł. W końcu znaleziono go martwego. Ważył 30 kilo, umarł z głodu. Nikt temu biedakowi nie powiedział, że Jack London był hochsztaplerem, komunistą, a większość swoich powieści wymyślił, słuchając gawęd traperów. Był ponadto człowiekiem zaburzonym i socjopatycznym, potrzebował towarzystwa i raczej nie oddalał się od miejsc zamieszkałych przez ludzi. Jego książki więc pełniły inną rolę niż temu biedakowi z autobusu się zdawało. Na opis ich funkcji istotnej przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać. Może kiedy AI zdewastuje całkowicie wrażliwość, prawdę i pamięć o rzeczach i ludziach, ktoś taką próbę podejmie. Myślę jednak, że będzie inaczej – odbudowa świata realnego zacznie się od spraw najprostszych, czyli określenia siebie samego wobec bliźnich znajdujących się wokół, a czynione to będzie według nieznanych nam jeszcze zasad, takich których AI nie zdoła skopiować.

Czy ja w tym nie widzę żadnej szansy? Oczywiście, że widzę. Przede wszystkim odnajduję ją w twórczości odległej od formatów rozrywkowych. Te bowiem są stałe, dotyczą tych samych kwestii, czyli tego co było przedmiotem manipulacji zawsze – obszaru zwanego kondycją ludzką. AI opowie nam jeszcze więcej żartów o nieszczęśliwych małżeństwach, złych teściowych, alkoholizmie i różnych zaburzeniach. Będą tak świetne, że po piątym już wszyscy będą płakać. I nawet największym odklejeńcom nie przyjdzie do głowy, by się uśmiechnąć.

Jestem pewien, że w pozostałych kwestiach AI będzie krańcowo niewiarygodna. Autorzy zaś, jeśli są sprawni, poradzą sobie, ale będą musieli włożyć w swoją misję nieco więcej wysiłku. I przemyśleć wpuszczane na rynek formaty nieco bardziej dokładnie niż reżyser filmu Łowca jeleni i pisarz Jack London.

 

Bardzo dziękuję wszystkim pięciu osobom, które nagrodziły mój wczorajszy wysiłek kawą. Dziś już naprawdę nie trzeba tego robić, bo tekst dzisiejszy nie kosztował mnie aż tyle pracy, po prostu huknąłem go z palca, obudziwszy się o 6.09. Zwrócę tylko uwagę, że jak na taką skalę odwiedzin respons mamy słaby – ledwie 0,2 procenta odwiedzających uważa, że to miejsce ma w sobie coś niezwykłego. No nic, może niektórzy powinni zamieszkać w zdezelowanym autobusie na Alasce. Razem z nimi zamieszkałaby tam prawdziwa przygoda.

Wyobraźcie sobie, że wczoraj grzebiąc w garażu, w poszukiwaniu sekatora, odnaleźliśmy kilkanaście zafoliowanych koszulek z okładkami memiksów. Dziś wstawiam je do sklepu. Oraz książkę przetłumaczoną przez Piotera, którą właśnie dostałem.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/koszulka-biala-rozmiar-xl/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/koszulka-biala-rozmiar-l/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/koszulka-biala-rozmiar-m/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/koszulka-czarna-rozmiar-l/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/koszulka-czarna-rozmiar-m/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/reginon-z-prum-kronika/



tagi: książki  kłamstwo  prawda  misja  filmy  twórczość  rozrywka  smutek  formaty  ai 

gabriel-maciejewski
8 marca 2026 08:14
67     2465    15 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 09:34

Rzeczywiście ten chłopak istniał, nakręcono nawet film w oparciu o jego dziennik, "Into the Wild" się nazywał.

Film dobrze zrealizowany, jeśli chodzi o sprawy techniczne nie ma się do czego przyczepić i dobrze się to oglądało.
Ja tego dziennika-książki nie czytałem, ale w filmie to jest przedtawione tak, że gość całkiem dobry cel sobie obrał - odnaleźć sens życia, tylko że właśnie książki które czytał ciągle mieszały mu w głowie i kiedy tak naprawdę już odnazał sens życia którego szukał, to pojechał jednak do tej dziczy na Alasce przez to że ta głupia literatura ciągle miała na niego wpływ, starszy pan który traktował go jak wnuka i chciał mu przekazać swój warsztat, wręcz błagał go żeby nie jechał tam bo to pewna śmierć, ale on się uparł, bo tak mu namieszały te książki w głowie. Nie pamiętam już dokładnie, ale chyba przed śmiercią żałował tego, że jednak poszedł na Alaskę zamiast przejąć warsztat po tym staruszku i skontaktować się w końcu z rodzicami, ale już było za późno.

 

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 09:43

Znajomość z Tobą traktuję jak niepowtarzalną przygodę z wyzwaniem do krucjaty o niesienie przesłania. Mamy świadomość, że to co robimy jest przeciw patologii nurzającej się w oceanie otaczającego nas kłamstwa. Kłamstwa na każdy temat. I powiem tak- ci tsplający się w kłamstwie nas nienawidzą. Powód jest prozaiczny- mają świadomość, że ich nie stać na życie w prawdzie. 

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 09:47

Jeśli chodzi o te zwyczaje bohaterów w "Łowcy jeleni" to tam dużo więcej jest namieszane, ślub jest niby łemkowski, ale symbolika w cerkwi jest nie taka jak powinna być, zwyczaje na weselu to też mieszanka wszystkich słowiańskich zwyczajów, w tym polskich. Sami bohaterowie też nie są wszyscy Łemkami bo tak jak napisałeś, de Niro jest Polakiem. 
Kiedyś ktoś całą litanię wymienił nie zgadzających się rzeczy i one tak są namieszane, że to nie wygląda jak intencja reżysera, a bardziej nieznajomość zwyczajów mniejszości która jest przedstawiana w filmie.

W wielu filmach amerykańskich tak jest, że filmowcy nie znają specyfiki danej mniejszości i tylko wrzucają to co im się kojarzy w jeden worek, dla nich Polacy, Czesi, Serbowie, Ukraińcy itd. to jeden pies i przeciętny amerykanin rzeczywiście nie zauważy, że Polacy jedzący knedliczki na obiad to jest straszna głupota, tylko my się krzywimy.

 

Co do rosyjskiej ruletki to podobno rzeczywiście komunistyczne wojska wietnamskie w ten sposób m. in. torturowały więźniów. Spopularyzowało się to w tamtych rejonach przez ich kontakty z ruskimi.

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 8 marca 2026 09:34
8 marca 2026 09:48

Pamiętam chłopaka z astmą, co zdał do technikum leśnego w Biłgoraju, bo matka wymyśliła, że w lesie się z astmy wyleczy. Był z Poznania. To była naprawdę duża ekstrawagancja, chyba się potem wypisał i wrócił do miasta

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 8 marca 2026 09:47
8 marca 2026 09:50

Okay, ale on potem w tę ruletkę grał z własnej i nieprzymuszonej woli. To znaczy z powodu traumy. I zarabiał tak na kolegę indwalidę. Są jakieś granice obłędu, chyba?

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 10:02

" Prawda stanie się jeszcze bardziej względna, a promocja przestanie być potrzebna, tak bardzo wyraziste i przekonujące będą kłamstwa podawane ludziom na co dzień. Można się oczywiście obronić przed takim argumentem w sposób dość oczywisty – żyliśmy w kłamstwie za komuny i jakoś przetrwaliśmy. Teraz też damy radę. No, nie bardzo, bo nie ma żadnego innego świata, poza kłamstwem, trzeba go będzie dopiero stworzyć, a to nie przyjdzie łatwo, bo można nie znaleźć współpracowników do budowy arki. Każdy bowiem kto się zgłosi, może być z miejsca przerobiony na jakiegoś łowcę jeleni, jego moce zaś zostaną zneutralizowane przez AI. Kłamstwo zaś w sekundę zostanie przeskalowane do rozmiarów niewyobrażalnych. A ludzkie gęby zostaną zakneblowane."

Jednak trochę optymizmu się we mnie rodzi kiedy patrzę na tępotę i wtórność produkowanych kłamstw. 
Po zbombardowaniu Iranu już roszeszła się po internecie propaganda, żeby "wybrać pokój", bo jak USA prowadzi działania wojenne to jest zła wojna, ale jak islamistyczny Iran się zbroi to to jest dobre. Czyli to samo co była w trakcie wojny w Wietnamie, nie potrafią nic nowego wymyślić.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Alfatool @gabriel-maciejewski 8 marca 2026 09:50
8 marca 2026 10:03

Ale ilu jeleni dało się tą jedną kulą ustrzelić. Łowy wkraczają na pola kolejych generacji.

zaloguj się by móc komentować

zkr @Kuldahrus 8 marca 2026 09:47
8 marca 2026 10:03

Film stal sie u nas kultowy bo sie bardzo nie spodobal wladzom (afera z opuszczeniem festiwalu w Berlinie w 1979) i zostal zakazany.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski 8 marca 2026 09:50
8 marca 2026 10:03

Nie, to faktycznie przesadzili. Biorąc pod uwagę prawdopodobieństwo już dawno by się zastrzelił.

 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 8 marca 2026 09:50
8 marca 2026 10:07

w Hollywood takich granic nie ma. Przecież to jest "fabryka snów" (czyli propaganda  amerykańskiego "welfare state" i "najlepszości" ich wersji demokracji).

A skoro przeciętny jankeski zjadacz hamburgerów nie odnajdzie w atlasie ani Wietnamu, ani Polski, więc jemu bez różnicy, wiec filmy kręci się stosownie do jego percepcji. Najważniejsze, żeby w finale rdzenny anglosaxon okazał się tym najlepszym moralnie oraz, rzecz jasna, wygranym.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @zkr 8 marca 2026 10:03
8 marca 2026 10:10

Pamiętam jak ja chciałem w końcu obejrzeć ten "kultowy" film i strasznie się wymęczyłem tą pierwszą połową i zastanawiałem się po co oni tak przeciągnęli to wesele, że prawie połowe filmu trwało.

Jedno trzeba przyznać, że przynajmniej oddali trochę sprawiedliwości weteranom wojny w Wietnamie, kiedy sowiecka propaganda szalejąca wtedy po świecie robiła z USA potwora który najechał "pokojowo nastawiony Wietnam", a weterani pokaleczeni fizycznie i psychicznie wracali i nawet nie mieli zapewnionej należytej opieki od państwa, a do tego wszędzie słyszeli, że są zbrodniarzami.

Chociaż to co było w filmie też było moim zdaniem trochę podszyte takim "czy było warto?", jeśli chodzi o wojnę w Wietnamie.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski 8 marca 2026 09:48
8 marca 2026 10:15

To skrajny przykład, ale jak ja wybierałem szkołę średnią to też tego typu pomysły miewaliśmy.
W sensie, że coś się nam wydawało i dokonywaliśmy zaskakujących wyborów.

 

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 8 marca 2026 10:07
8 marca 2026 10:38

Nie do końca, moim zdaniem to jest pewien mit. Zmarły niedawno Robert Duval dość dobrze znał historię i orientował się w sprawach dla Amerykanina egzotycznych, a był tylko aktorem. Nie opowiadał takich idiotyzmów jak młody Stuhr

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 10:41

Skorzystałem z opcji "kup książkę"...:). Jak zawsze zresztą. 

Z tymi Łemkami to jest o tyle dziwnie, że większość chyba z emigracji siedzi w Kanadxie, a nie w USA. A w Kanadxie jest najwięcej przedwojennej ukraińskiej emigracji. Niby wszyscy grekokatolicy, ale Łemkowie nigdy nie przejawiali narodowych seperatyzmów. Stąd myślę, że ci Łemkowie w Łowcy Jeleni to tak naprawdę ukraińscy Bojkowie. Dla Amerykanów to i tak "jeden czort". I coś czuję, że tym filmem to oni wysłali jakiś komunikat komunistom, którzy tych grekokatolików zamknęli w katakumbach - ta niewola wietnamska. Tyle że nie wiem co, bo nie oglądałem tego filmu...:)

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 8 marca 2026 10:41
8 marca 2026 10:52

Też sądzę, że jest tam jakieś drugie dno

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 11:00

kazdy tzw. kultowy film z Hameryki, ale nie tylko musi byc najpierw absurdalny, zeby potem stal sie kultowy. W Polsce kultory jest Rejs i tam wszyscy jada na takiej mieszance paliwowo-energetycznej, ze sklad do dzisiaj jest nieustalony. W kazdym razie nie byl to tylko alkohol. W Hameryce tradycja zazywania roznych substancji jest od dawna bardziej rozlegla i rozpowszechniona i to czesciowo te absurdy wyjasnia. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @valser 8 marca 2026 11:00
8 marca 2026 11:22

Ciekawe co tam u reżysera kultowego filmu "Rejs"? Jakoś świat o nim zapomniał

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 8 marca 2026 10:38
8 marca 2026 11:24

Wyjątki można spotkać wszędzie, nawet w Hollywood.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 8 marca 2026 10:52
8 marca 2026 11:55

Chyba wiem o jakie dno chodzi. Ci Łemkowie grekokatolicy śpiewający katiuszę to po prAOstu fałszywi dysydenci i fałszywi zdrajcy Sowietów, którzy uciekają do USA i oferują ameryksńskim służbom swoją wiedzę i umiejętności. A ich celem jest dezinformowanie Amerykanów i nawet wykrafanie tajemnic. To jest niebezpieczna gra - tski jest przekaz -"Gracie z nami w rosyjską ruletkę i myślicie że zawszw będziecie mieć farta?". 

To jest film o szpiegostwie i ukrywaniu wię pod fałszywą banderą.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 8 marca 2026 11:55
8 marca 2026 11:59

I kto miałby odebrać takie drugie dno w przekazie? Może ten jankeski zjadacz hamburgerów, który nie odróżnia Europy na wschód od Łaby od Syberii?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @OjciecDyrektor 8 marca 2026 10:41
8 marca 2026 12:55

Chyba ma pan rację. Coś między "Ukraińcy dokończą wojnę domową 1920 i dadzą wam popalić" a "weźcie się Ukry do roboty, bo jak na razie nadajecie się tylko do wietnamskich seplunek".

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @stanislaw-orda 8 marca 2026 11:59
8 marca 2026 12:58

Rosjanie ukraińscy, Ukraińcy. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @OjciecDyrektor 8 marca 2026 11:55
8 marca 2026 12:59

Jednak stawiam na ciąg dalszy wojny domowej.  

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @zkr 8 marca 2026 10:03
8 marca 2026 13:06

"Film stal sie u nas kultowy bo sie bardzo nie spodobal wladzom (afera z opuszczeniem festiwalu w Berlinie w 1979) i zostal zakazany."

 

Tak, w PRL był kult kultu.

Zakazane było pożądane.

Widziałem "Łowcę jeleni" będąc studentem KUL w połowie lat 80-tych.

Było to pokazane na corocznej wtedy imprezie, nazywało się to Kullage, czy jakoś tam.

Studenci, pili, palili pokątnie, były koncerty zespołów rockowych, no i filmy właśnie.

Jedyne co w tym filmie mi się podobało to muzyka.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 8 marca 2026 11:59
8 marca 2026 13:09

Filmy mają wielu adresatów. Nie dziwi cię ta sprzecxnośc - grekokatolicy w katakumbach śpiewajacy rosyjską katiuszę? Napraedę uważasz, że Amerykanie to kretyni? Gdyby tak było, to dziś nikt by nie spełniał ich próśb i gróźb. Byl8by pariasami, bo kretyni nie są wstanie zrobić porządnie niczego. Eyślij sie trochę bardziej umysłowo - stać cię na to...:)

.

zaloguj się by móc komentować

orjan @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 13:10

Tę pierwszą część akcji odbierałem jako opowieść o niezwykle silnej więzi kilku osób, gdy więź ta właściwie jest beznadziejna w sferze jej treści. Życie sytego wołu w kieracie z brykaniem od czasu do czasu w dzicz na jelenie.

Wojna czymś w rodzaju szukania treści. Ale ta, a raczej jej skutki, okazuje się też kieratem, ale takim z którego nie da rady wyrwać się w góry na jelenie. Nie wiem, czy Amerykanie mają podobne do polskiego drugie znaczenie określenia "jeleń"? A może myślą, że Łemkowie mają? Gdyby tak było, to cały film byłby wytłumaczony. Wtedy byłby arcydziełem.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 13:14

"Film to propaganda, a Amerykanie robią swoją propagandę inaczej niż Rosjanie. To znaczy mało jest rzeczy do płaczu, a więcej do śmiechu. Może akurat nie w tym filmie, ale w Czasie apokalipsy już tak. Z dramatów robi się bekę, choć oczywiście śmierć jest wszechobecna."

 

Jedyny amerykański film o Wietnamie który uważam za dobrze zrobiony to "Pluton" [1986] reż. Oliver Stone.

Może po części dlatego że Stone walczył w Wietnamie i widział co tam się działo.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @orjan 8 marca 2026 13:10
8 marca 2026 13:17

To filmo werbunku agentów i ryzyku, jakie ten werbunek niesie dla obu stron. W rosyjską ruletkę musisz grać do końca. Możesz podsyłać za tę gre hajs, ale nikt cię z tego nie wyrwie

 Bo na wolnosci w "górskiej dziczy" i tak cię dopadnie łowca. Więc nie ma co marzyć o prawdziwej wolnosci. A z drugiej strony łowca też nie jest wolny. Nie może przestać zabijać jelenie. Zabijanie uzależnia. Ponoć...

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Szczodrocha33 8 marca 2026 13:14
8 marca 2026 13:19

Pluton to dla mnie tzw. płytki realizm. Coś jak L  Miller jako twardy romantyk.

zaloguj się by móc komentować

orjan @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 13:20

Dla mnie prawdziwym filmem o tamtej wojnie był ten o tytule bodaj "Byliśmy żołnierzami" Mel'a Gibson'a. Zdaje się jeszcze taki z Johnem Wayne'm reszta to lewackie popłuczyny, albo ich pokręcone ekspiacje zupełnie niepotrzebnie poniżające USA. 

zaloguj się by móc komentować

orjan @OjciecDyrektor 8 marca 2026 13:17
8 marca 2026 13:21

Coś na kształt jak napisałeś.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @OjciecDyrektor 8 marca 2026 13:19
8 marca 2026 13:42

"Pluton to dla mnie tzw. płytki realizm. Coś jak L  Miller jako twardy romantyk."

 

Dla mnie realizm, bez płytkiego.

 

Miller to inna para kaloszy.

To chodząca jedność przeciwieństw, czyli materializm dialektyczny.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 8 marca 2026 13:09
8 marca 2026 13:58

Mnie nie uczta, uczta się same. Albo Baltazara.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 8 marca 2026 11:22
8 marca 2026 14:09

"Ciekawe co tam u reżysera kultowego filmu "Rejs"? Jakoś świat o nim zapomniał"

 

Zajęty.

Rozmawia z Dukaczewskim.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @orjan 8 marca 2026 13:20
8 marca 2026 14:49

Wayne'a tam nie ma. Gibson gra główną rolę. Reżyserował Randall Wallace ten od Brave heart. 

zaloguj się by móc komentować

orjan @Magazynier 8 marca 2026 14:49
8 marca 2026 16:13

Ten film z Wayne'm to był "Zielone berety".

zaloguj się by móc komentować

zkr @orjan 8 marca 2026 13:20
8 marca 2026 16:24

Dobry jest australijski

Danger Close: The Battle of Long Tan

na cda:

Bitwa o Long Tan (2019) online - CDA

 

I swietnie zagrany przez Farella (miedzy innymi po tym filmie go naprawde polubilem, wczesniej unikalem Colina)

Kraina tygrysów (2000) online - CDA

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 20:17

1979 ?

O filmie dowiedziałem się parę lat później z Głosu Ameryki (VoA na falach średnich).

Parę (może dwie) lat później kupiłem w sklepie chińską herbatę YUNNANN w puszczce i w kiosku Ruchu papierosy GOLDEN DEER.

W tym czasie VoA opowiadała o filmie o Gremlinsach, którywkrótce wyświetlany był w kinie MOSKWA (?).

 

P.S.

co do zielonych beretów to pierwszy raz (ostatni) oglądałem z dabingiem niemieckim.

nie do zapomnienia jest słyszane podczas desantu ze śmigłowców:

SZNELLa

 

W VoA poraz pierwszy usłyszałem Pavarotti'ego w tamtych latach.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Drzazga @gabriel-maciejewski
8 marca 2026 20:34

Ten film to niemal misterium religijne, a pierwsza część - wesele to klucz do całości. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Drzazga 8 marca 2026 20:34
8 marca 2026 20:46

Nie mam ochoty otwierać tej całości

zaloguj się by móc komentować

Drzazga @gabriel-maciejewski 8 marca 2026 20:46
8 marca 2026 20:59

Oby pan nigdy nie musiał, bo po otwarciu nie ma już powrotu.

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @MarekBielany 8 marca 2026 20:17
8 marca 2026 21:11

Ta puszka zachowała się podobnie jak młynek do kawy ZELMER kupiony za sześć (waryńskich) stówek - połowę pierwszej pensji - rok wcześniej.

 

miele ale nie kapucino.

 

 

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @OjciecDyrektor 8 marca 2026 10:41
8 marca 2026 21:16

Strzela Ojciec szybko, ale ślepakami. Akurat tło etniczno-wyznaniowe jest w tym filmie przedstawione realistycznie. Na przełomie XIX/XX wieku spora liczba Łemków osiedliła się w Tremont, dzielnicy Cleveland w Ohio. Bohaterowie filmu to potomkowie tamtych imigrantów w czwartym, może trzecim pokoleniu. Lemko Hall, gdzie kręcono sceny wesela, istnieje naprawdę; do lat 80. służył za łemkowskie "centrum kultury", miejsce kongresów, spektakli, potańcówek i wesel. Większość tej społeczności przeszła na prawosławie. Filmowa cerkiew to znajdujący się w tej samej dzielnicy sobór św. Teodozjusza, należący dzisiaj do Kościoła Prawosławnego w Ameryce, następcy tzw. północnoamerykańskiej metropolii Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (Patriarchatu Moskiewskiego), od której otrzymał autokefalię w 1970 roku, a akcja filmu to lata 60. Zatem - zgadza się: cerkiew (i filmowa, i ta prawdziwa) jest moskiewska nawet podwójnie, bo architekturą nawiązuje do Soboru Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, z tym że w środku rzeczywiście są ławki. ;)

"Katiusza" w repertuarze amerykańskich Łemków, zwłaszcza 60 lat temu, to oczywiście kiks albo raczej licentia cinematographica. Chociaż... w filmie do tańca przygrywała autentyczna miejscowa kapela, a wiekszość statystów też stanowili miejscowi, w tym wielu z łemkowskimi korzeniami, więc kto ich tam wie?

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @jan-niezbendny 8 marca 2026 21:16
8 marca 2026 21:23

magę się mylić ale to byłó w PA ...

 

pensyslwania ?

 

 

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @MarekBielany 8 marca 2026 21:23
8 marca 2026 21:45

Tak, w Pensylwanii, jakieś 250 km od Cleveland, gdzie kręcono sceny wesela i ślubu. Niedaleko jak na standardy amerykańskie i ktoś bardziej niz ja uparty (nie wskazując palcem ;) może by dowodził, że bohaterowie pojechali tam za robotą, a rodzinę mają w Ohio. Mnie wystarczy, że to fikcja, a nie dokument (którty tez potrafi być "kreatywny"). Nikt się nie czepia "Ojca chrzestnego" za to, że filmowe Corleone to wcale nie jest prawdziwe i wizualnie mało interesujące sycylijskie Corleone, tylko Savoca.

zaloguj się by móc komentować


jan-niezbendny @MarekBielany 8 marca 2026 21:51
8 marca 2026 22:08

Raczej tak. Charles Elton w książce o Cimino i "Łowcy" pisze tak: „Była tylko jedna rosyjska cerkiew prawosławna, którą Cimino był gotów wykorzystać do nakręcenia rozbudowanej sceny ślubu – co stało się przyczyną zaciekłych sporów podczas produkcji i po jej zakończeniu – i tak się złożyło, że znajdowała się ona w Cleveland”.

Spory wynikały z tego, że wizja reżysera podnosiła koszty. Cimino chyba nie wiedział, że w Pensylwanii (co prawda w Pittsburghu, ale to juz blisko tej dziury, gdzie toczy się akcja filmu) jest całkiem porządna cerkiew - nawet dwie cerkwie: rosyjska i ukraińska -  która kiedyś juz pojawiła się na tym forum.

Góry ponoc tez nie te, no i załozyłbym się, że scen wietnamskich nie filmowano w Wietnamie.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @jan-niezbendny 8 marca 2026 21:16
9 marca 2026 05:41

Ja to woem, że po wojnie dużo grekokatolików przeszlo na prawosławie. Nawet mam znajomego Łemka, który też jest prawosławny. Oni wszyscy przed wojną byli grekokatolikami. No i pytanie - pod wpływem czego przeszli pod kuratelę Moskwy? Pan się czepia czegoś nieistotnego. Ja tu poruszam kwestię drugiego dna, czyli tej zdrady, zmiany frontu.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @jan-niezbendny 8 marca 2026 21:16
9 marca 2026 05:44

Był Pan w prawosławnych cerkwiach? Widział tam ławki? Tu jest prawosławna z ławkami. I co? Nie wprowadza w błąd? Nie jest ro fałszywa bandera?

Niech Pan zacznie się zastanawiać, o co tu chodzi, a nie zanuenia się znowu w AI. Bo ta dziwna odmienność tej łemkowskiej, prawosławnej cerkwi musi zmuszać do zastanowienia. Samo stwierdzenie, że tak jest i już dobre jest dla idiotów.

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @OjciecDyrektor 9 marca 2026 05:44
9 marca 2026 06:55

Co Ojciec taki popędliwy? 

Byłem w różnych cerkwiach, nawet w dalekim Tokio, ale w Ameryce, w szczególnosci w Cleveland - to nie, nie byłem. A Ojciec? No to zróbmy sobie wirtualną wycieczkę. Kto lub co tu wprowadza w błąd? Film? Pokazując istniejącą w rzeczywistości cerkiew taką, jaka ona jest, mimo że nie odpowiada Ojca wyobrażeniom o tym, jak powinna wyglądać "prawdziwa" cerkiew prawosławna, albo jakiego wyznania mają być "prawdziwi" Łemkowie? Ta należy do kościoła historycznie wywodzącego się z amerykańskich misji Patriarchatu Moskiewskiego. W czasie, w którym rozgrywa się akcja filmu, ten kościół nawet miał w nazwie przymiotnik "rosyjski", a dziś jego kanoniczność jest przez Moskwę uznawana. Ławki widać na zdjęciach. Jedną z dominujących narodowości wśród wiernych byli Łemkowie, dzis raczej Amerykanie o łemkowskich korzeniach - oczywiscie prawosławni, bo grekokatolicy mieli do niedawna własny kościół, z braku wiernych zamknięty w 2009 roku (co też o czyms świadczy). 

To są łatwo sprawdzalne fakty, a jeśli nie zgadzają się z Ojca obrazem świata i osobistymi doświadczeniami, to tym gorzej dla faktów? Ja o takie rzeczy z zasady się nie spieram. Fakty trzeba brać takimi, jakimi są, a nie dyskutować na podstawie tego, co się komu uroiło.

Co do przyczyn międzywyznaniowych migracji, to niech Ojciec zapyta znajomego, kto mu kazał, czy kto go namówił do "zdrady". Ja nikogo takiego znam, wiem natomiast, że w realiach amerykańskich zmiana religii to nie jest zaden wyjątek. Według badań, 35% Amerykanów należy do innej religii lub wyznania niż ich rodzice - a mowa tu tylko o "wiekszych" konwersjach (Pew Research Center nie bierze pod uwagę migracji pomiedzy podobnymi wyznaniami, np. z metodystów do baptystów). Mogę sobie bez trudu wyobrazić, że pierwsze pokolenie imigrantów z Galicji znalazło badziej znajome liturgicznie i jezykowo środowisko wśród prawosławnych niż miejscowych katolików.

A sztuczna inteligencja jest może niedoskonała, ale lepsza niz samorodna głupota. ;)

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @jan-niezbendny 9 marca 2026 06:55
9 marca 2026 07:42

No ale dlaczego boi się Pan wyciągać jakieś wnioski. Opis to tylko opis. Byłem w Karpatach Ukraińakich, które przed wojną były w 99% grekokatolickie, a teraz są 90% prawosławne. O czym to świadczy? Moim zdaniem o rozbudowanej agenturze moskiewskiej. Ona przejęła całe dziedzictwo wołoskie, które było prawosławną wkspozyturą Bizancjum, a potem Turków. 

W Ameryce prawosławna cerkiew jest futrowana pieniędzmi z Moskwy. Widać to też wyraźnie na Ukrainie, gdzie moskiewskie cerkwie błyszczą nicxym disneyland, a grekokatolickie wymagają w większości wypadków jakiegoś solidnego remontu.

Dla mbie wniosek jest taki, że Amerykanie doskinale zdają sobie sprawę z prawdziwych przycxyn konsersji na prawosławie i zwyczajnie ten film to aluzja do moskiewskiej infiltracji wśród Amerykanów. 

I naprawdę skupmy się na przesłaniu filmu, a nie na sorawach nieistotnych. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 9 marca 2026 07:42
9 marca 2026 08:36

Twoim zdaniem ty zawsze we wszystkim masz rację.

I tego się nie leczy.

zaloguj się by móc komentować

orjan @jan-niezbendny 9 marca 2026 06:55
9 marca 2026 08:41

Nieładnie wchodzić między wódkę a zakąskę ale czy naprawdę etnograficzne prawdziwości mają znaczenie dla przesłania tego filmu? Moim zdaniem nie mają. Twórcy (nadal moim zdaniem) umieścili akcję "jeleni" w pewnej wspólnocie, u której wyobrazili sobie stereotypy coś podkreślające. Jest to stały manewr reżyserów amerykańskich, gdy chcąc pokazać zachowania o jakimś ładunku przesady lub niekonformizmu, celowo umieszczają bohaterów w jakiejś etniczności. Na tejże zasadzie bohater "Znikającego punktu" miał typowo polskie nazwisko i można znaleźć multum mniej, czy więcej łopatologicznych przykładów.

Twoja sprzeczka z kol. @OjcemDyrektorem miałaby twórczą perspektywę, gdyby reżyser "jeleni" poważnie korzystał z jakiegoś doradztwa etnograficznego. Nie wiem, czy korzystał. Wypadałoby pod mikroskopem obejrzeć tzw. "listę płac" na końcu filmu. Jeśli zaś nie korzystał, to oparł się na stereotypach właśnie jakie miał pod ręką plus podkreślenia autentyczności jak ten wybór "pleneru" świątynnego.

Dla ciekawości porównawczej, ilekroć oglądam "Skrzypka na dachu", zawsze zwracam grymaśną uwagę na pejzaż, w którym architektura (przynajmniej tzw. skyline) cerkwi w Anatewce kubek w kubek odpowiada właściwej dla kościoła katolickiego. To są właśnie te holywoodzkie rozbieżności autentyczności. Może czasem nawet celowe prowokacje.

Natomiast kol. @OjciecDyrektor, o ile dobrze zrozumiałem, "jeleni" nie oglądał lecz zajmuje tu stanowisko na temat istotnego problemu postępujących konwergencji (zacierania się) etnicznych wyróźnień, gdy "rodzimość" kontynuowana jest na obczyźnie. Można te dwa tematy połączyć, ale trzeba uważać na ryzyko anachronizmu. Akcja "jeleni" toczy się w epoce kulturowej dawno już zamierzchłej. W praktyce kultywowania etniczności do dzisiaj zmieniło się wszystko. Zmian tych nie ma tu sensu wyliczać. 

Można NB wejść w historiozofię F.Konecznego, że dopuszczanie więzi między kulturowych zawsze doprowadzi do zaniku kultury wyższej, czy mocniej wysublimowanej. Chyba wcale nie z przyczyny, że ta zwycięska druga była "silniejszą", ale raczej z przyczyny, że stawiała niższe wymagania. Lenistwo to poważana motywacja ludzkich wyborów.

PS.: Gdy powyżej wskazuję na omawiany tu film, to przywołuję go z małej litery ("jelenie"). To zabieg celowy, bo dalej uważam jak w moim poprzedzającym komentarzu, iż punktem ciężkości są tam jelenie w tym drugim znaczeniu stosowanym do ludzi. Reżyser mógł sobie uważać co innego i upierać się przy tym, ale tak mu właśnie wyszło. I dlatego ten film jest dla mnie bardziej wartościowy niż pokazana tam suma, czy ciężar emocji. Nawet bardziej, niż reżyser zamierzył, bo co mnie jego zamiar w tej sytuacji może obchodzić, gdy utwór od samego jego rozpowszechnienia żyje samodzielnie. 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @orjan 9 marca 2026 08:41
9 marca 2026 09:12

Reżyser moim zdsniem chciał obudxić Amerykanów, aby zwracali uwagę na nietypowe rzeczy, na niekonsekwencję, że ona jest podejrzana i miże stwarzać ryzyki na przyszłoość. 

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @orjan 9 marca 2026 08:41
9 marca 2026 09:58

A czy to ja dopatruję się ukrytych przesłań? Zwłaszcza w elementach scenografii? ;) Dla mnie to oczywiste, ze świat przedstawiony kazdej fikcji jest mozaiką z okruchów świata rzeczywistego, ale przecież w filmie czy powiesci nie chodzi o to, zeby odtwarzać "jak było", tylko ułożyć nową fabułę, kompilując fragmenty różnych postaci i opowieści oraz sztukując z wyobraźni. Czasem ułomnej lub niedoinformowanej.

Zabierając po raz ostatni głos w tym wątku, przytoczę jeszcze jeden cytat z książki Eltona.

Cimino zawsze twierdził, że wszystko, co napisał, pochodziło z jego osobistych doświadczeń. [...] Nie mógł pozwolić, aby Łowca jeleni był postrzegany jako coś innego niż dzieło głęboko osobiste, dlatego starannie przygotował podstawy do takiego twerdzenia. Utrzymywał, że wyprawa na polowanie na jelenie była podobna do tej, w której sam uczestniczył w młodości. Był drużbą na ślubie, który „był bardzo podobny do tego w filmie”. Kiedy zajmował się „filmami dla przemysłu i dokumentalnymi”, odwiedził Pensylwanię na zlecenie U.S. Steel. [...] Najbardziej kontrowersyjne było jego stwierdzenie, że służył jako sanitariusz w jednostce Zielonych Beretów –  miało go to prześladować po premierze filmu.
Niektóre z tych informacji mogły być prawdziwe. Był drużbą na ślubie swojego przyjaciela, rosyjskiego prawosławnego Nikanora Chebotarevicha (Nick, postać grana przez Christophera Walkena, został nazwany na jego cześć). Czy rzeczywiście polował na jelenie? Wydaje się to mało prawdopodobne w przypadku dzieciaka z klasy średniej z przedmieść Long Island, ale nie jest to niemożliwe. Być może był w hutach stali, ale nikt nie pamięta, żeby kręcił tam „filmy przemysłowe i dokumentalne”. Brzmiało to jednak bardziej szacownie niż kręcenie reklam.

zaloguj się by móc komentować

Wojciech2 @OjciecDyrektor 9 marca 2026 07:42
9 marca 2026 10:02

W dniach 8-10 marca 1947 r. odbył się we Lwowie zwołany przez władze sowieckie sobór (nie uczestniczyli w nim wcześniej aresztowani greckokatoliccy biskupi), który zakończył się likwidacją Cerkwi greckokatolickiej i jej włączeniem do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Wojciech2 9 marca 2026 10:02
9 marca 2026 10:09

No wiem...i teraz proszę to połączyć z tymi scenami z filmu. 

zaloguj się by móc komentować

Drzazga @orjan 9 marca 2026 08:41
9 marca 2026 10:18

Rusini karpaccy - Słowacy, Węgrzy, Ukraińcy, Łemkowie, Polacy. Społeczność robotników, która zlała się od kilku pokoleń - tzw. Slav.

Wszyscy znali pierogi, knedle, pyzy, kluski 

zaloguj się by móc komentować

orjan @jan-niezbendny 9 marca 2026 09:58
9 marca 2026 10:42

No to tym cytatem potwierdziłeś, że na tło pokazane w filmie wpłynęły stereotypy, którymi jakby wakacyjnie nasycił się człowiek w wieku, gdy jeszcze niewiele się rozumie w różne osobliwości fascynują.

zaloguj się by móc komentować

orjan @Drzazga 9 marca 2026 10:18
9 marca 2026 10:53

To celne spostrzeżenie. Ale dlaczego wszystkie "pierogarnie" za wyjątkiem polskiej ciążą akurat do moskiewskiej? Sztokholm, czy jakiś pociąg do kulturowej taniochy?

Moja śp. Babcia kresowianka mawiała: tanie mięso psi jedzą. 

zaloguj się by móc komentować

Drzazga @orjan 9 marca 2026 10:53
9 marca 2026 12:07

Ciekawe jest jak migracja i historia tworzą nowe, wspólne tradycje kulinarne. Sądzę, że te tradycje zlały się w jeden tygiel, który pozwolił im zachować zasady i wartości.

Wejście poprzez wojnę do anerykańskiego chaosu zniszczyła ich świat i zamknęła na zawsze powrót do świata zasad : choćby to- jeden strzał.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @OjciecDyrektor 9 marca 2026 05:41
9 marca 2026 20:29

Tego o czym pan pisze nie ma w "Łowcy jeleni" i tu @jan-niezbędny ma rację, że dorabia pan na siłę teorię do rzeczy które są już dawno wytłumaczone.

Za to rzeczywiście drugie dna i konteksty o których pan wspomniał występują jako smaczek(takie mrugnięcie okiem) w filmach z serii "John Wick". Tzn. główny bohater jest (najprawdopodobniej) w jakiejś części ukraińcem i należy do rosyjskiej grupy skrytobójców zwanej "Ruska Roma", która swoje kryjówki ma w pobliżu różnych miejsc związanych z Rosją(balety, cerkwie itp.). No i w tych filmach mafia rosyjska ma też swoje cerkwie które są tam pokazane jako ich placówki i skarbce, ale wyraźnie jest to oddzielone od "Ruskiej Romy".
Tak jakby twórca chciał celowo odróżnić "kultury" słowiańskie(Ruś) od Moskwy. 
Takie fantastyczne i rozrywkowe nawiązanie do rzeczywistych kontekstów.

 

 

zaloguj się by móc komentować

orjan @Drzazga 9 marca 2026 12:07
11 marca 2026 01:02

Bezpośrednio po zdobyciu Berlina rozpoczęła się migracja do tzw. Ziem Odzyskanych. Mało kto wie, że wyglądała ta migracja inaczej w nowych powiatach przylegających do granicy na Odrze i Nysie. Przede wszystkim osiedlanie się tam podlegało wojsku a polegało na tym, że z armii potocznie określanej jako berlingowcy zwalniano do cywila żołnierzy celem osiedlenia ich właśnie w tych powiatach. Nazywano ich osadnikami wojskowymi przez nieuprawnione skojarzenie z osadnikami wojskowymi II RP. Pewnym wspomnieniem filmowym jest "Rzeczpospolita babska", choć film ten pozbawiony jest jakiejś elementarnej głębi. W zamian podaje różne grepsy dla śmiechu. Natomiast prawdziwe w filmie jest m.in. to, że często w jakiejś wsi osadzali się żołnierze z tego samego pododdziału więc znający się nawzajem, w każdym razie nie obcy sobie nawzajem.

Tu wtrącę jeszcze jedną okoliczność przybliżającą tamte stasunki. W odróżnieniu od powiatów niegranicznych, z woli nowych władz w powiatach granicznych w ogóle nie wchodziło w rachubę pozostanie kogokolwiek z dotychczasowych mieszkańców. Wywiezieniu podlegali wszyscy, a raczej wszystkie. Zanim do tego wywiezienia doszło, do zwykłych sytuacji należały, iż osadnik wojskowy mieszkał w danym gospodarstwie razem z dotychczasowymi mieszkańcami tj. z niemieckimi kobietami, dziećmi, czy starcami. Ci czekali na wywiezienie, a współmieszkający osadnik pod tym samym dachem czekał na żonę, dzieci i resztę swojej rodziny, o ile ją jeszcze miał. Nieżonaci czekali, aż pojawią się polskie panny. 

Po tym koniecznym wprowadzeniu (się), w końcu zaczęły przybywać polskie kobiety (do Platerówki w odróżnieniu przybyli polscy mężczyźni) okazało się, że powstał z tego tygiel składający się z migrantów z przeróżnych regionów Polski, głównie z Kresów, ale nie tylko. Rozumie się, wpływy niemieckie już w ogóle nie istniały. Każda rodzina przywiozła zwłaszcza swoje regionalne odrębności nie tylko folklorystyczne, ale również odrębności kulinarne. Inaczej bowiem robiło się pierogi pod Lwowem, a inaczej pod Grodnem, a jeszcze co innego koło Święcian. Na Wigilię tu podawano kutię, a sąsiadka za płotem podawała łazanki z makiem i tak dalej.

Ludzie wzajemnie odwiedzali się w domach, goście dostawali poczęstunek, a przynajmniej zakąskę. Imprezy gospodarskie jak np. świniobicie i tak obiektywnie wymagały współdziałania sąsiedzkiego z rytualnym niemal podziałem efektów. Podobnie pędzenie potrzebnych przy tym napitków i tak dalej. I tak oto powstały nowe tradycje kulturalne w tym kulinarne.

Jeśli ktoś zna człowieka, to niech podrzuci ten temat Karolowi Okrasie bo to może być hicior świetnie uzupełniający jego bardzo przeze mnie lubiany serial o zderzenia kulinarne powoli zapadające już w niepamięć.

NB.: Gdy z początkiem lat 70-tych przyjechałem na studia do Warszawy, to w żadnym barze mlecznym nie udało mi się znaleźć pierogów wtedy ruskich a obecnie zwanych swojskimi. Wszędzie tylko pyzy i pyzy ... żadnego home cookin'

w 1970 nikt w Warszawie jeszcze tego nie słuchał. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować