O monetach króla Bolesława i postawie biskupa Stanisława
Ponieważ zawsze się spieszę pisząc książki, i te mniejsze, i te większe, umyka mojej uwadze mnóstwo kwestii. Jeślibym dziś pisał książkę o św. Stanisławie, na pewno byłaby inna. Coś bowiem mnie wczoraj tknęło i sięgnąłem po materiały dotyczące mennictwa Bolesława Śmiałego. I powiem Wam, że to nie jest tak chamski przewał, jak w przypadku Matejki i obrazu przedstawiającego Stańczyka, ale też jest nieźle.
Jak wiemy interpretatorzy historii znani są z bardzo charakterystycznej ślepoty. Formułują wnioski, który konsekwencji sami nie rozumieją, ale nie mogą inaczej, bo materiał, na którym pracują jest ubogi, a jego walory bądź ich brak należą do grupy komunikatów jednoznacznych. Idźmy więc po kolei. Wpisujemy w wyszukiwarkę słowa – mennictwo Bolesława Śmiałego. Otwieramy pierwszy tekst jaki nam się wyświetla, zaczynamy czytać i od razu trafiamy na zdanie:
Okres panowania Bolesława Śmiałego (1058-1079) przynosi duże zmiany dla polskiego mennictwa. Kończy się epoka denarów ciężkich, ich miejsce zajmują denary lekkie.
Nie wiem, jak wy, ale ja się czuje wstrząśnięty. Oto kończy się era denarów ciężkich, które bił Bolesław Chrobry imiennik Śmiałego. On zaś – jego naśladowca – jak chcą apologeci króla – bije denary lekkie. Dlaczego tak czyni? Odpowiedź znajdujemy w tym samym tekście, ale nieco niżej – żeby skarb królewski zarabiał. To jest doprawdy niezwykłe. Ja bym jeszcze dodał standardowy argument wszystkich dociekliwych – nadwyżki jakie wypracował skarb przebijając dobrą monetę na złą, szły na wojnę. Naprawdę? A ciężkie denary Bolesława Chrobrego bite były w czasie pokoju, prawda? Monety potrafią powiedzieć naprawdę wiele. Wojny króla Bolesława I, były długie, ciężkie i zyskowne. No, ale wojny jego imiennika już takie nie były, bo denar był lekki. Co mogło być tego przyczyną? Przywołajmy jeszcze kilka fragmentów pierwszego tekstu, który ujawnił się przed naszymi oczami, kiedy wpisaliśmy w googla wyrazy – mennictwo Bolesława Śmiałego.
Nie udało się jak dotąd ustalić w 100%, które z tzw. "niemych denarów" (denarów z okresu pierwszy Piastów, którym nie udało się w 100% przypisać panowania danego władcy) należą do któregoś z władców. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, iż w okresie panowania Kazimierza Odnowiciela polskie mennictwo przeżywało stagnację. W obiegu znajdowały się nadal monety z czasów Bolesława Chrobrego, Mieszka II oraz monety krajów Europy zachodniej. W tym okresie do Polski trafiają w ogromnych ilościach tzw. denary krzyżowe, malutkie monety z charakterystycznie podwiniętymi brzegami. Na awersie znajdował się krzyż prosty, na rewersie zaś krzyż kawalerski. Do dziś trwają spory czy te "krzyżówki" były dziełem polskich czy zagranicznym mincerzy. Bardziej prawdopodobny jest jednak ich obcy rodowód, gdyż w Polsce w tym czasie ważniejsze było ratowanie kraju przed całkowitym upadkiem, aniżeli budowanie potęgi polskiego mennictwa.
To jest jeszcze lepsze. Kazimierz Odnowicie przybywa do kraju, w którym krążą w obiegu monety Bolesława I i Mieszka II. Co to w ogóle znaczy? Kraj jest spustoszony przez Czechów, Kazimierz rzekomo podnosi go z upadku, ale owo podniesienie charakteryzuje się nędzą menniczą, do kraju z zagranicy wlewają się obce – nieme – bez napisów – denary z krzyżem. To ważne, że z krzyżem, ale o tym za chwilę. Najpierw odpowiedzmy na pytanie proste – po co emituje się słabą monetę, pozbawioną sygnatur? Żeby ściągnąć z rynku lepsze srebro, przebić je i na tym zarobić. To się może odbywać pod kontrolą miejscowego władcy, władcy z zagranicy, który korzysta ze słabości kraju gdzie do takich operacji dochodzi, a także jakiejś organizacji finansowej kontrolującej duży obszar. Co to znaczy – ściągnąć z rynku? Przecież w obiegu jest dobre srebro, nie ma przymusu brania do ręki cienkich blaszek, można prowadzić wymianę towarową, tak nam to tłumaczą różni mędrcy. Można dobre srebro schować, a złą monetę odrzucić. Jak więc ściągnąć dobre srebro z rynku? Tego właśnie nie wiemy. Mieszko Stary przeprowadzał, pod nadzorem żydów coroczną operację zwano renovatio monetae. Czyli w majestacie prawa psuł pieniądze. Czy w przypadku Kazimierza Odnowiciela, który najwyraźniej zezwolił na to, by denary krzyżowe – nieme – krążyły po jego władztwie – też tak było? W grę wchodził moim zdaniem raczej przymus i to przymus niemiecki. No, ale żeby pieniądze wprowadzić do obiegu, trzeba mieć gwarancje jakiegoś banku. Jeśli ich nie będzie, zostaną one ściągnięte z rynku, do czego, jak sądzę, byli przeznaczeni odpowiedni ludzie z zakresem specjalnych umiejętności.
Myślę, że było tak – działalność mennicza Bolesława I i Mieszka II, której skali nie znamy, służyła do ściągnięcia i to masowego, z rynku i szlaków, srebrnych dirhemów. Te zaś – strzelam, bo tego nie wiem – były dużo cięższe od „ciężkich” denarów naszych pierwszych władców. Podobnie czyniły w owym czasie inne organizmy państwowe. Nastąpił gwałtowny wzrost bogactwa królestw, dworów i pojedynczych ludzi cokolwiek posiadających. Ponieważ do obiegu pieniądza potrzebne są gwarancje, tak lokalne, jak i globalne, możemy mniemać iż Mieszko II się o te gwarancje nie wystarał, a na pewno nie zrobił tego we właściwym momencie. Potem zaś było już za późno.
Brzetysław splądrował nie posiadające gwarancji królestwo, ale nie udało mu się zabrać całego skarbu. Zdegradowane państwo przejął – z łaski cesarza – Kazimierz. Mennice dzierżawione przez Żydów w Niemczech zalały kraj denarami krzyżowymi, żeby podkreślić jego przynależność do cesarstwa.
Potem zaś zjawił się Śmiały, który rozpoczął działalność menniczą na innych nieco zasadach. Tych byśmy nawet nie zauważyli gdyby nie pasjonaci numizmatyki. Nie wiemy w jaki sposób atrybuują oni poszczególne monety, na jakiej podstawie przypisują je temu czy innemu władcy, albo tej czy innej mennicy, ale musimy im wierzyć na słowo. Ono zaś brzmi tak – były dwa typy monet Bolesława Śmiałego – książęce i królewskie. Niektórzy twierdzą, że były trzy, ale by to stwierdzić trzeba się przenieść na drugą stronę wyników wyszukiwania, gdzie znajdujemy tekst Jana Pinińskiego, nie mylić z Janem Pińskim, zatytułowany Propaganda na monetach polskich od około 1070 do 1173. Jan Piniński pisze, że są trzy warianty, ale jeden jest bardzo rzadki, przedstawia władcę na majestacie na awersie, a na rewersie wyobrażony jest tenże władca przebijający smoka. Czy to jest smok i czy to jest władca? Te kwestie moim zdaniem pozostają dyskusyjne, ale co ja tam mogę wiedzieć.
Badacze twierdzą, że Bolesław bił swoje monety w dwóch mennicach – w Krakowie i we Wrocławiu. Na jakiej podstawie to ustalono? Nie mam pojęcia. No, ale przyjmujemy na wiarę, że tak było. Na wiarę także przyjąć musimy szacunkową wielkość emisji monet Śmiałego – 0,8 miliona sztuk – do 1,3 miliona sztuk lekkich denarów.
Przeczytajmy teraz co napisał w swoim artykule Paweł Milejski z działu numizmatycznego Muzeum Książąt Lubomirskich we Wrocławiu. Zacznijmy od tego, że autor omawia jeden egzemplarz monety z okresu zwanego książęcym, czyli sprzed roku 1076. Oto najciekawsze cytaty:
Warty podkreślenia jest fakt, że na monecie zawarte zostało tylko imię księcia, bez jego tytulatury. Na rewersie monety widzimy władcę dosiadającego konia na oklep. Władca ma dużą głowę, z wyraźnie zaznaczonymi włosami oraz pozostałymi części anatomicznymi twarzy. W rękach trzyma atrybuty władzy – włócznię z proporcem i tarczę. Przy tak mocno wyeksponowanych przedmiotach związanych z władzą świecką uderza brak symbolu sakralnego. Za głową jeźdźca, tuż nad zadem konia, na opisywanym numizmacie umieszczonych zostało pięć kulek, które tworzą symbol zbliżony kształtem do krzyża. Jest to cecha dystynktywna, odróżniająca poszczególne odmiany. W pozostałych wariantach nad końskim zadem widnieje litera S, trzy kulki ułożone w jednym lub dwóch szeregach lub trzy kulki tworzące trójkąt.
Książę nie używający na swoich monetach tytulatury? Siedzący na oklep na koniu? Do tego jeszcze bez symboli sakralnych, za to z tarczą i włócznią? Autor nazywa to wyeksponowanymi symbolami władzy. To dziwne, bo atrybuty wojny chyba nie są atrybutami władzy. Ta pochodzi z krzyża, korony i berła. Nie znajdujemy na monecie Bolesława takich atrybutów. Mamy tam jedynie człowieka z gołą głową, dosiadającego na oklep konia, który wymachuje dzidą i osłania się tarczą. Podpisany zaś jest imieniem – BOLESLAVAS. Na tej podstawie atrybuuje się tę monetę Śmiałemu. Okay, wierzymy w to.
Teraz dygresja, pamiętam, jak na wykładach poświęconych sztuce późnego antyku prof. Piotr Skubiszewski omawiał detale mozaik znajdujących się w kościołach Rawenny. Na drobne dla laika i nieznaczące rzeczy przeznaczał półtorej godziny, a często trzy. Pan Milejski wskazuje, że na monecie nie ma symboli sakralnych, a jednocześnie pisze, że pięć kulek układa się w krzyż. O tych kulkach, prof. Skubiszewski mówiłby ze trzy godziny. Ja nie wiem co to jest, na pewno nie krzyż. Myślę, że plan jakiejś budowli, wyrażony w tym symbolicznym znaku.
Dalej Paweł Milejski pisze tak
Opisywana moneta jest najstarszym przedstawieniem konnym polskiego władcy ukazanym na numizmacie. Wczesnośredniowieczne monety polskie tworzone były zazwyczaj przez analfabetów, którzy kopiowali pierwotne stemple wykonane przez osoby wykształcone. Nieumiejętność czytania powodowała, że twórcy nowych stempli powoli deformowali inskrypcje obecne na monetach. W przypadku emisji Bolesława Śmiałego mamy do czynienia z przekształceniem i zdeformowaniem imienia władcy, które na najstarszych monetach widnieje w poprawnej formie – BOLEZLAVS – i później, stopniowo ulega deformacji. Na monecie ze zbiorów Ossolineum czytamy lekko zniekształcone imię Bolesława – ⸪BOLEZ⁖LV∙Ʌ∙S – które zaopatrzone jest dodatkowo w znaki specjalne. Zaznaczyć trzeba, że na niektórych monetach, z młodszych, najbardziej zbarbaryzowanych emisji, imię władcy przybiera całkowicie abstrakcyjną formę EZIVAS.
Skąd pomysł, że produkcja tak poważnego narzędzia władzy, jakim jest moneta, przekazywana była w ręce analfabetów? Nie wiem, ale sądzę, że wynika to z ilości monet uznanych za fałszerstwa. Tylko jak odróżnić fałszerstwo analfabety od fałszerstwa, którego dopuszcza się człowiek znający litery? I czy zbadano ilość srebra w monetach książęcych – lekkich i porównano ją z zawartością tegoż srebra w fałszywkach? Czy one się znacząco różnią tym parametrem? Nie mam pojęcia, ale wynik wskazałby nam wyraźnie co jest, a co nie jest fałszywką.
Imię EZIVAS nie jest formą abstrakcyjną, albowiem przypomina imię Ezaw. Jeśli zaś przyjmiemy, że mennice były dzierżawione Żydom, ktoś kto taką mennicę dzierżawił mógł, czując się dostatecznie pewnym siebie i silnym, wyemitować monety ze swoim imieniem. To oczywiście nie poparta niczym hipoteza. No, ale wszystko w tej historii opiera się na hipotezach. Postać bez atrybutów władzy książęcej, bez symboli sakralnych, nazywana jest księciem. Potem zaś królem. Drugi bowiem wariant monety Bolesława Śmiałego określany jest jako królewski. Widać na nim wielką głowę w koronie na awersie i dziwną budowlę z trzeba kopułami zakończonymi kulkami na rewersie. I ani kawałka krzyża. Nikt na to oczywiście nie zwraca uwagi. Bo też i po co? Kiedyś jeszcze można było gdzieniegdzie przeczytać, że owa budowla na rewersie to po prostu Hagia Sophia. Dziś nie mogę znaleźć takich rewelacji. Być może nie jest to Hagia Sophia, a po prostu meczet w Bagdadzie, bo w zasadzie dlaczego nie? Dzieje Europy wieku X i XI to próby opanowania rynku srebra związanego z handlem niewolnikami. I w tym procederze brały udział na pewno poważne siły. Przede wszystkim wspomniany Bagdad, także Konstantynopol, Akwizgran – miasto cesarskie, Normanowie, pośrednicy w obrocie, a także Wenecja. Dzieje tej walki, wzlotów i upadków królestw dałoby się, jak sądzę wyczytać z monet. Niestety ludzie, którzy się nimi zajmują mają co innego do roboty. I piszą, na przykład, tak:
Analizując przedstawienia obecne po obu stronach monety możemy wyciągnąć wiążące wnioski na temat używanego w tym okresie uzbrojenia, symboli władzy i innych elementów szeroko pojętej kultury materialnej, które dość wiernie odwzorowywane były na stemplach średniowiecznych monet.
Dość wiernie odwzorowano kształt włóczni na denarze książęcym sprzed roku 1076, ale nie dość wiernie odwzorowano kształt budowli z kopułami na denarze królewskim? Wszyscy wiemy z czym się kojarzą budowle kopułowe – nie z zachodem Europy. I na pewno nie z Polską, gdzie budowano wówczas z drewna, a kamienne kościoły i zamki stanowiły rzadkość. Czym więc jest ta budowla na denarze królewskim? To znak patrona, który gwarantował obieg lekkich denarów w państwie Bolesława. Zyskiem z przebijania „ciężkiego srebra” swojego imiennika i tego co zostało w obiegu z arabskich dirhemów, książę a potem król musiał się zapewne dzielić ze swym patronem. Czy wziął odeń koronę, którą ukoronował się w Gnieźnie wraz ze swoją kreaturą Izasławem? Tego nikt głośno nie powie, ale możemy zacytować jeszcze jeden fragment tekstu napisanego przez numizmatyków:
Ze źródeł historycznych wiadomo, że stolicą państwa ówczesnego władcy był Kraków. Tam znajdował się skarbiec z zasobami kruszcowymi i to właśnie tam powstał główny ośrodek menniczy Bolesława Śmiałego. Z tej mennicy pochodzą dwa typy denarów, które opisane będą w dalszej części artykułu. Drugim ośrodkiem menniczym był prawdopodobnie Wrocław (choć tu nie mamy 100% pewności), z którego pochodził trzeci typ denara - również opisany poniżej.
Władca bije monety w dwóch ośrodkach na południu, jeden z nich jest grodem królewskim. Koronę jednak nakłada na skronie w Gnieźnie, które ponoć też odbudowuje po zniszczeniach, na jakie naraził kraj Brzetysław. Choć jego ojciec – jak wiemy – przeniósł stolicę do Krakowa. Książę i król, który unika na swoich monetach symboli chrześcijańskich odnawia ponoć metropolię w Gnieźnie. A co a takim razie robił jego ojciec – Odnowiciel? Puszczał w obieg nic nie warte denary z krzyżem, tak? Bite za granicą. Syn poszedł po rozum do głowy – zwiększył ilość srebra w monecie, ale przecież nie tak, jak jego wielcy poprzednicy. Tym samym zalał kraj słabym pieniądzem, ale zyskał przydomek – Szczodry. Koronę wziął z Bizancjum, gdzie owe operacje zostały zatwierdzone, a gwarancji na nie udzieliła republika wenecka. Była to gwarancja chwilowa, o czym Bolesław nie wiedział. Był bowiem pionkiem w grze. I tylko jeden człowiek starał się mu to wytłumaczyć – biskup krakowski Stanisław ze Szczepanowa.
Jeśli podobała Ci się moja historia postaw mi kawę, albo kup książkę. I nie opowiadaj o niej znajomym, bo jak już nie raz bywało, zaraz jakaś menda, sklepie ją na placek, wyda w miękkiej okładce i powie, że sama wpadła na te rewelacje.
A z czeluści magazynu wygrzebałem takie oto rzeczy.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/audiobook-basn-jak-niedzwiedz-tom-i-wielki-powrot/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-13/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-1-cudem-odzyskane-30-egzemplarzy/
tagi: znaki monety legendy mennice bolesław szczodry stanisław ze szczepanowa
|
|
gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 08:44 |
Komentarze:
|
|
grzegorz-ksiazek @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 09:19 |
Zdjęcie z muzeumjaslo.pl
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 09:22 |
Wartość monet rośnie z czasem ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @grzegorz-ksiazek 7 marca 2026 09:19 |
| 7 marca 2026 09:23 |
No, ale podkreślają też, że za Kazimierza Odnowiciela zalało to kraj
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 10:09 |
Swego czasu zmieniałem artybucję monet książąt dzielnicowych - do tego skutecznie. Dlatego mam bardzo duże zastrzeżenia co do tego rodzaju bajek. Ufałbym im, gdyby opisał to profesor Borys Paszkiewicz, bo ten zajmuje się tematem kompleksowo - bada stan gospodarki, bada dokładnie historię okresu oraz ikonografię. Badania muszą być kompleksowe, bo inaczej wychodzą totalne bzdury. Współpracowałem z nim przez bardzo krótki okres czasu, ale to moim zdaniem wystarczy.
A teraz do meritum:
Jak numizmatycy określają atrybucję monet? Zazwyczaj jako biblia są wykorzystywane tezy Stronczyńskiego, który swoje badania robił w połowie XIX wieku. Na ilustracjach przysyłanych mu przez różnych korespondentów - stąd część opisanych przez niego monet nigdy w przyrodzie nie wystąpiła. Jeśli w Stronczyńskim brak opisu takiej monety to przyjmuje się dane archeologiczne. I tu można przyjąć, że monety te są mniej więcej przypisane do właściwego okresu czasu. Ale reszta to już w większości wróżenie z fusów.
Najciekawsze są własnie denary krzyżowe
Wszystkie obecnie wrzucane do jednego worka i przypisywane mennicom saskim. Waga ok 1,5 g
Ale to dane bez żadnej wartości merytorycznej - bo duża część tych denarów była bita w Krakowie (analiza materiału wskazuje na srebro z Olkusza), a jeszcze większa u Łużyczan, Miśnian, Wieletów czy Obodrytów. Oficjalnie jednak mają etykietę "saskie" i chyba się tej etykiety nikt nie pozabędzie.
Niektóre nawet przypominają do złudzenia złote monety z Amalfii, ale oficjalnie to "denar typu Otto i Adelajda".
To ilustracje tylko z wikipedii, ale już widać, że nikt tego sensownie nie badał. Chyćby tylko na górnej ilustracji widać wyraźnie herb Abdanków.
Po co je bito i kiedy? No cóż - przyjmę jednak oficjalne wyjaśnienie, ale odwrócę wektor. Po to aby wycofać z obiegu arabskie dirhemy (2,9g) i zmienić całkowicie ikonografię na chrześcijańską. Monety te były bite w różnych mennicach przez około 200 lat. Od około 950 roku do 1070. Niemniej jednak nie podejrzewam Sasów o to, że to oni zaczęli je bić.
Denary były bite w systemie karolińskim (ok 1,8 g), dirhemy w systemie arabskim - to część wojny po prostu. Zresztą akurat dla potrzeb handlu na terenach Polski w tym okresie używano bardziej żelaza (płacidła w postaci mis lub siekierek - tereny Małopolski, Słowacji i Śląska), płótna (Morawy) czy skórek wiewiórczych (Ruś Czerwona, Mazowsze) niż srebra. Przy czym wszystkie te płacidła były znormalizowane i oznaczone odpowiednimi stemplami. Srebro było głównie używane w Wielkopolsce i na Pomorzu, i też niekoniecznie w postaci monet, a odważonych i oznakowanych prętów (grzywna).
To nie chaos, to po prostu stan zastany - o czym większość numizmatyków nie ma pojęcia.
Denary bite przez Śmiałego (tzw królewskie) ważą średnio 0,6 g i wyglądają tak: -product_image_fLGWPr0ZXTU9odBf.jpg)
To, co podpowiada mi AI, to może to być przedstawienie Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie, Katedry św Marka w Wenecji lub Hagia Sofii w Bizancjum. Mówimy bowiem o XI wieku. Stawiam na 3 wyjaśnienie, bo waga tej monety, niesłusznie nazywanej denarem, odpowiada bizantyjskimu tetateronowi (1/4 miliaresona), czyli najdrobniejszej bizantyjskiej monety.
Tak więc mamy do czynienia nie z podrabianiem (zmniejszaniem wagi) denarów, a ze zmianą systemu z karolińskiego na bizantyjski.
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 7 marca 2026 10:09 |
| 7 marca 2026 10:23 |
Czyli z ekspansją Konstantynopola asekurowaną przez Wenecję, na krótko, czemu się przeciwstawił św. Stanisław
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 11:29 |
Świetny tekst. Co do obiegu srebra w X i XI wieku i zainteresowań historyków to ilustrują to dwie kwestie (które opisałem w Czasach Piastów). Całkiem niedawno okazało się, że jednak Polska za czasów Chrobrego miała swoje kopalnie srebra - co powinno wywrócić zupełnie nasze spojrzenie na kwestię bicia monet przez tego władcę. A tak nie jest. Po drugie - Sławnikowice zaczeli bić spore ilości monety tuż przed swoim upadkiem, a jednak nie łączy się tego z odkryciem srebra z X wieku w leżącej niedaleko ich domeny Kutnej Horze. Brak jakiejkolwiek spójnej wizji dotyczącej tego zagadnienie. Wszystko załatwia się tekstem, że nie było wtedy jeszcze handlowego obrotu pieniężnego, a monety pełniły funkcję "prestiżową" .
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 11:49 |
Wracjąc jeszcze do tego Irokeza na koniu, to w większości przypadków wygląda on tak: 
Ale jest też taka wersja z krzyżem wandalskim, znanym nam z mozaik z Kartaginy
Te monety też mają wagę 0,6 g, czyli są bite według systemu bizantyjskiego.
Późniejsze denary Hermana mają troszkę większą wagę (0,75g) 
Te można by przyjąć, że są próbą powrotu do systemu karolińskiego, bo waga tych monet to pół denara karolińskiego
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 12:07 |
Te wszystkie monetarne sprawy potwierdzają, że ekonomia ściśle łączy się z doktryną i propagandą. Tzn. najpierw jest polityka danego władcy, a potem pod nią dopisuje się naukę ekonomiczną mającą uzasadniać tę politykę jako "obiektywnie i naukowo" uzasadnioną. Czyli na przykład polityka(szczególnie gospodarcza) nie jest korzystna dla danego obszaru, ale potem czytamy, że to miało na celu "stabilizację systemu monetarnego", a jak pogrzebiemy głębiej to cel był całkowicie inny, a często wręcz przeciwny.
Najnowszy przykład mamy teraz kiedy chcą Polsce sprzedać sznur na którym nas powieszą(kredyt SAFE). Glapiński z Nawrockim wyszli z dużo lepszą propozycją na każdym możliwym poziomie która pozwala ominąć ten sznur. No i oczywiście ci co są wysłani aby ten sznur nam wcisnąć podnieśli larum. Są wśród nich dwie grupy - jedni na chama gadają, że SAFE jest lepszy i już, ci są mniej szkodliwi bo się nie ukrywają z intencjami, ale jest druga grupa gorsza, która "obiektywnie tłumaczy" jak "ekonomicznie nieuzasadniona" jest strategia Glapińskiego i doprowadzi nas do bankructwa, bo według jakiejś bieda-teorii nie mającej pokrycia w rzeczywistości tak "nie wolno robić".
Wciska się też Euro, które ma nas uzależnić, oczywiście z dorobionym całym "naukowo-ekonomicznym" uzasadnieniem.
Wcześniej mieliśmy reformę ustrojową która ograbiła kraj doszczętnie, a którą też wciskali jako "ekonomiczną konieczność".
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 7 marca 2026 11:29 |
| 7 marca 2026 12:11 |
A za niewolników czym płacono? Skórkami wiewiórek?
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 7 marca 2026 11:49 |
| 7 marca 2026 12:12 |
Stoczono bardzo podstępną walkę o wpływy, na naszym terenie. Jej ofiarą padł św. Stanisław, poniekąd też król, który nie zrozumiał swoich czasów
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 7 marca 2026 12:07 |
| 7 marca 2026 12:15 |
Tak właśnie jest
|
|
Gotoxy76 @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 12:23 |
czy to nie jest ten sam budynek tylko zamiast krzyży są kopuły? Na górze Hermana na dole Śmiałego.
|
|
gabriel-maciejewski @Gotoxy76 7 marca 2026 12:23 |
| 7 marca 2026 12:34 |
Wygląda jak polemika. Być może.
|
|
grzegorz-ksiazek @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 13:02 |
Na denarze Krzywoustego też są krzyże na wieżach.
|
|
grzegorz-ksiazek @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 13:09 |
A najciekawsze, po wyszukaniu najnowszego stanu badań okazuje się, że:
...
Szansą na kontynuowanie prac nad inwentaryzacją znalezisk pieniądza kruszcowego w polsce stało się powołanie w 2011 r. przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego programu grantowego zatytułowanego narodowy program rozwoju humanistyki i przyznanie inansowania na realizację projektu pt. Polskie skarby wczesno-średniowieczne – Inwentarz. Rejestracja znalezisk monet wczesnośredniowiecznych z obszaru Polski (VI–połowa XII w.), nr rej. NPRH 11 H11 019980.
celem tego projektu jest publikacja w języku o zasięgu międzynarodowym (niemieckim) wspomnianego inwentarza.
...
Czyli praca jest dostępna w ogólnoświatowym języku niemieckim. 5 okazale wyglądających tomów.
|
|
OjciecDyrektor @grzegorz-ksiazek 7 marca 2026 13:09 |
| 7 marca 2026 13:34 |
Kur zapiał! Za nasze pieniądze sprzedaje się wirdzę Niemcom, a nas trzyma się w ciemnej piwnicy. A dlaczego nie po arabsku?
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 7 marca 2026 13:36 |
W zasadzie to sam widzisz, że ciężko sie czyta te naukowe bełkoty. Gdyby zaczeli opisywać zabalsamowanego psa w łaty, to by go tak opisali, że z pewnością wyszłaby z tego krowa.
|
|
atelin @Pioter 7 marca 2026 11:49 |
| 7 marca 2026 13:48 |
Pokazane przez Pana monety, niestety, nie napawają optymizmem. Moim śmiesznym zdaniem wyglądają jak narysowane, jako wytyczne, przez władcę (który nie potrafił narysować kotka) i przekazane do realizacji mincerzowi. (Analfabecie?)
Co to za krowa, na której jedzie jeździec z proporcem? Czyje to nogi zatartej postaci podążającej za krową?Mam wrażenie, że najważniejsze są kropki w najróżniejszych konfiguracjach i mam wrażenie, że to nie odbity nominał dla niewidomych.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 7 marca 2026 13:34 |
| 7 marca 2026 13:51 |
Akademia dewastuje język polski i ogranicza jego wpływy
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 7 marca 2026 13:36 |
| 7 marca 2026 13:51 |
To nie jest bełkot naukowy, wsiowy raczej...- epoka denarów lekkich...to nie są puchary lejkowate, zmniejszenie wagi pieniądza to poważna sprawa
|
|
atelin @gabriel-maciejewski 7 marca 2026 13:51 |
| 7 marca 2026 13:58 |
Kopernik vs. Balcerowicz.
|
|
grzegorz-ksiazek @gabriel-maciejewski 7 marca 2026 13:51 |
| 7 marca 2026 14:27 |
Za "Mennictwo polskie w XI i XII wieku" Stanisław Suchodolski.
|
|
grzegorz-ksiazek @grzegorz-ksiazek 7 marca 2026 14:27 |
| 7 marca 2026 14:31 |
Widać wyraźnie że w ciągu 100 lat z jednej grzywny wybijano nominalnie 240 denarów (1069) aż do 480 denarów (1160) a nawet 540. Przy rzeczywistych ilościach to wygląda jeszcze odrobine gorzej.
|
|
gabriel-maciejewski @grzegorz-ksiazek 7 marca 2026 14:27 |
| 7 marca 2026 14:31 |
Czyli denary królewskie ważyły mniej niż książęce, ale za to król był w koronie i meczet na rewersie ładniej wyglądał. Ciekawe
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 7 marca 2026 13:51 |
| 7 marca 2026 14:38 |
I nikt z tych pacanów nie łączy tego ze skrajnie ciężką sytuacją Bizancjum w owym czasie. W 1076 los Bizancjum wisiał na włosku, bo od północy Połowcy oblegali Konstsntynopol, a od południa Seldżukowie. A basyleus pisał list o pomoc do....Roberta z Flandrii.
Nasz władca wychodził w tej układance na jełopa, który w zamian za koronocję miał przysponsorować obronę Bizancjum. Bo w końcu ktoś za tę "pomoc" musiał zapłacić. A tak się składa, że w owym czasie solid szedł na dno i ze złotej monety atał się pod koniec XIw jakimś srebrno-miedziakiem.
|
|
grzegorz-ksiazek @gabriel-maciejewski 7 marca 2026 14:31 |
| 7 marca 2026 14:52 |
No to jeszcze o próbach srebra z tej samej książki.
Wynika z tego że zawartość srebra w srebrze w monetach z tego okresu bywała zmieniana.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 7 marca 2026 14:38 |
| 7 marca 2026 15:03 |
Tak, jak dzisiaj, musimy sponsorować niemieckie bizancjum, a Tusk ma taką samą propagandę, jak Szczodry. I jest tak samo szczodry jak on
|
|
gabriel-maciejewski @grzegorz-ksiazek 7 marca 2026 14:52 |
| 7 marca 2026 15:05 |
Mnie drażni utożsamianie nadwyżki z zyskiem.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 7 marca 2026 15:03 |
| 7 marca 2026 18:24 |
Tylko brak drugiego św. Stanisława. Zamiast niego mamy kard."Rysielieu".
To całe safe nie przejdzie. Zresztą niedługo zapomną o tym, gdy im rezerwy ropy i gazu spadną do zera.
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski 7 marca 2026 15:05 |
| 7 marca 2026 20:32 |
Chyba od obu jest pobierany podatek ?
|
|
gabriel-maciejewski @MarekBielany 7 marca 2026 20:32 |
| 7 marca 2026 20:39 |
Pytanie dokąd wędruje nadwyżka? Specjaliści od numizmatyki sądzą, że do skarbca książęcego. Nie mam tej pewności
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski 7 marca 2026 20:39 |
| 7 marca 2026 20:55 |
Skarbiec książęcy ?
Dwa słowa i pytania o to co to:
(*) skarbiec
(6) książe
|
Paris @gabriel-maciejewski 7 marca 2026 15:03 |
| 7 marca 2026 21:20 |
Tak, ta GNIDA ,,ZONdowa,,...
... wybitnie ma mus do przelewania pustego w prozne !!!
Dzisiaj znajoma z handlu mi powiedziala, ze w jej okolicy, tj. kolo Pultuska JUZ nie mozna kupic, nawet kilograma, nawozu sztucznego,... bo go ,,zabraklo na skOtek wojny,,. Patrzec tylko, jak lada dzien ceny nawozow sztucznych zaczna PUCHNAC jak ceny ropy i gazu... oczywiscie sztucznie i z rozmyslem.
Lada dzien, ,,wadzunia,, moze miec taaakie klopoty i kryzysy,... ze ten dety SYF=SAFE sie zdewaluuje i bedzie po ptokach.
|
|
MarekBielany @Paris 7 marca 2026 21:20 |
| 11 marca 2026 20:45 |
:)
z pełnego w próżne.
Taka tam figura czarna dziura.