-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O molestowaniu czyli katowanie na ekranie

Zanim przejdę do molestowania, chciałem ogłosić, że dziś o 10 zaczynam pogadankę w Akademii Wnet. Będę miał ze sobą książki, w tym trzy najostatniejsze egzemplarze książki o wołach i kilka Czyngis Chanów. Niestety nie mam Amosa Komenskiego, bo akurat się skończył.

 

Teraz do rzeczy. Nie wiem czy wszyscy zauważyli, ale przez sieć przemknęła wieść, że znany bardzo telewizyjny szef kuchni, którego nazwiska sobie w tej chwili nie przypomnę popełnił samobójstwo. Był szczęśliwym i pogodnym człowiekiem, związanym węzłem silniejszym niż śmierć z włoską aktorką imieniem Asia. Portale rozpisywały się szeroko o tym, jak to oboje pławili się w szczęściu, jak podróżowali, jak sobie coś tam pichcili i jedli to potem, jaka sława ich otaczała. I nagle buch! Gość zażywa poważną dawkę środków uspokajających czy czego tam i uspokaja się na zawsze. Wszystko może się zdarzyć, powie ktoś. Jasne, sam znam wiele przypadków samobójstw z przyczyn najróżniejszych, często błahych, a często poważnych, takich jak rak trzustki na przykład. No, ale temu panu nic nie było, nikt nie wspomniał o żadnej chorobie. W czym więc mógł być problem. Oto okazuje się, że jego partnerka, pani młodsza odeń o najmarniej dekadę jeśli nie dwie, jest tą osobą, która rozpoczęła całą akcję me too, oskarżając tego grubego Żyda z Hollywood o to, że ją zgwałcił. Potem zaś już poleciało z górki i przez sieć przewaliła się taka fala współczucia i pozytywnych emocji, że wszyscy wstrzymali oddech. Fala zniknęła gdzieś hen za horyzontem i nikt nawet nie zauważył, że wraca. No, a ona wróciła i mimochodem zupełnie zabrała tego faceta….Taka hipoteza. Ładna, prawda?

Myślicie, że żartuję? Oczywiście, że nie. Branża rozrywkowa, szczególnie taka, gdzie do zrobienia kariery niepotrzebne są żadne rzeczywiste talenty, ale po prostu ustawka, musi mieć swoją dynamikę i hierarchię. Z tymi ostatnimi zaś jest tak, że kiedy są wykreowane na jakieś potrzeby, a chcą się koniecznie utrzymać wbrew kreatorom i ich planom, muszą spychać z pokładu najsłabszych i najmniej ortodoksyjnych. Do tego dochodzi kwestia promocji, która powinna być jak najbardziej dynamiczna. Tak dynamiczna, żeby wszyscy chcieli oglądać te głupoty, to całe gotowanie na ekranie i inne historie.

Nie wiemy co tam się stało, ale rozumiem, że w karierę tego pana zostały zaangażowane spore pieniądze on zaś sam był człowiekiem generującym zyski producentów oraz gromadzącym publiczność. Być może zwyczajnie dostał depresji z tego wszystkiego i nie wytrzymał, a być może ktoś wymyślił, że oskarżanie o brzydkie praktyki jakichś mitycznych, spasionych producentów z Hollywood jest za mało fajne. Trzeba o to samo oskarżyć kogoś, kto w ogóle nie daje oznak że ma ochotę molestować, albo nawet tylko uszczypnąć w tyłek jakąś panią czy pana. To dopiero bowiem jest zabawa, kiedy nagle człowiek bez skazy, albo z jakimiś tam małymi rysami, okazuje się być ober świnią. Ja – przyznaję się – nie wiem kim był ten facet i co on miał za pazurami. Być może nagrabił sobie tyle, że się w końcu tego wystraszył, a jego dziewczyna Asia powiedziała mu wprost, że jest następny w kolejce na liście jej patronów i nic mu nie pomoże nawet jeśli wyskoczy z kasy. No i on wybrał to lepsze wyjście, które uwolniło go od hańby, męczących procesów i całego tego korowodu, związanego z promocją nowych formatów telewizyjnych dokonywaną poprzez pławienie w szambie osób może i nieodpowiedzialnych i bezczelnych, ale także takich, które może raz czy dwa się zapomniały. Kiedy już bowiem zacznie się jakąś poważną akcję związaną z oskarżeniami o sprawy nie do udowodnienia, nie ma końca eskalacji. To tak, jak ze sprawiedliwym podziałem dóbr, albo wrodzonym antysemityzmem. Jak można wziąć kawałek ziemi, to dlaczego nie więcej? Jeśli wypowiedzi można sklasyfikować jako antysemityzm, to dlaczego nie znaczące spojrzenia? Jeśli niestosowne propozycje są naganne i można za nie piętnować różnych ogłupiałych facetów, dlaczego nie zabrać się za takich, którzy co prawda nic nie robią, ale może mogliby w sprzyjających okolicznościach? Chodzi wszak w tym wszystkim o sprawę poważną, o zmianę stosunków – już nie własności, ale władzy. Chodzi w tym wszystkim o hierarchię i dominację, oraz o stworzenie takiej atmosfery w branży rozrywkowej, żeby nikt nie był pewien dnia ani godziny. Czy to zmieni cokolwiek w relacjach, których naturę tu omawiamy? Nie sądzę, a wybryki panów z gazowni, którzy „podrywali” swoje koleżanki w sposób dalece odbiegający od standardów przyjętych u Buszmenów, są tylko potwierdzeniem tej tezy. Nie o to bowiem chodzi czy ktoś kogoś poklepał po tyłku. Chodzi o wypracowanie nowych narzędzi dyscyplinowania pracowników oraz o wychowanie nowej kasty nadzorców. Nie można im przecież do jasnej cholery tyle płacić, bo całkiem się wszystkim we łbach poprzewraca, biznes zaś musi się kręcić. Poza tym ci niby gwiazdorzy jeszcze gotowi są uwierzyć, że rzeczywiście coś potrafią. A raczej jest jasne, że pierwszy z brzegu Chińczyk, zaprawiający pałą w łeb ośmiornicę i smażący ją potem w głębokim oleju jest od nich lepszy. Jest jeszcze jedna kwestia jeśli idzie o samobójców, wielu z nich wydaje się, i często mają rację, że krok na który się decydują to jedyna możliwość skomunikowania się z otoczeniem. Na dziś to tyle.

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

 



tagi: media  władza  molestowanie  hierarchia 

gabriel-maciejewski
9 czerwca 2018 08:09
12     2835    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
mniszysko @gabriel-maciejewski
9 czerwca 2018 09:27

W Twoim pierwszym elementarzu Toyaha pod hasłem Gudzowaty jest taki fenomenalny cytat:

..."Jeśli się komuś płaci 4 miliony złotych nagrody rocznej, to nie poto, żeby go karmić, ale po to, by go dyscypliwać."...

Myślę, że to może być świetne motto do dzisiejszej notki. To też według mnie jest genialny komentarz do działalności wszystkich wydawnictw żyjących z dotacji a nie z sukcesu u czytelników.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @mniszysko 9 czerwca 2018 09:27
9 czerwca 2018 09:29

Errata. Jest: dyscypliwać a miało być: dyscyplinować.

Przydałaby się możliwość korekty własnych wpisów, eh!

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @mniszysko 9 czerwca 2018 09:27
9 czerwca 2018 09:29

To chyba nawet bardziej ogólna prawda, nie tylko wydawnictw dotycząca.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @mniszysko 9 czerwca 2018 09:29
9 czerwca 2018 09:54

E tam. Każdy wie, że chodziło o dyscyplinowanie. Dziękuję za pamięć i wrażliwość.

zaloguj się by móc komentować


tadman @gabriel-maciejewski
9 czerwca 2018 20:42

Ładuje się forsę w Presleye, jacksony, Houstony, Winehousy i kosi się na tym sporą kasiorę i "robi" się przy tym "promocję" przez wywoływanie wielu skandali/skandalików oraz tego całego szumu w mediach. Kiedy już z danego delikwenta na skutek wypalenia, czy wyniszczenia (notoryczny alkoholizm/kokainizm/uzależnienie od leków) nie da się wiele wycisnąć to należy go usunąć i to w taki sposób, aby firmy płytowe, czy filmowe posiadały prawa do lwiej części spuścizny.

W tym wszystkim kluczową rolę odgrywają tzw. osobiści lekarze, którzy swojego podopiecznego faszerują na przemian środkami nasennymi, pobudzającymi, czy tonizującymi i robią to na zamówienie firm fonograficznych, czy filmowych, bo żaden z nich nie beknął za ewidentne działanie na szkodę wytwórni, że nie wspomnę, ze na szkodę swojego pacjenta, a więc robił to, czego od niego oczekiwano.
Wydaje mi się, że model wypracowany w przypadku Marylin Monroe został udoskonalony i działa przez te wszystkie lata bez pudła, jeśli idzie o interesy zleceniodawców, i bez wyroków skazujących, jeśli idzie o bezpośrednich wykonawców.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @tadman 9 czerwca 2018 20:42
9 czerwca 2018 23:38

Co ten kucharz ma wspólnego z Presleyem, czy Jacksonem? Czy Ty w ogóle zrozumiałeś notkę Coryllusa? Weź się puknij w czoło, dobrze?

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
10 czerwca 2018 00:17

Tyle, że człowiek mediów i miał opiekunów. Nie jesteś u siebie, więc się nie awanturuj i cichutko wyjdź.

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
10 czerwca 2018 00:19

Przepraszam, to do krzysztof-osiejuk z 9 czerwca 2018 23:38

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @valser 10 czerwca 2018 10:01
10 czerwca 2018 12:16

No dobra, ale Presley i Jackson to jest inna historia. Przede wszystkim oni mieli jakiś talent którym się wyróżniali, a takiego telewizyjnego kucharza można zrobić z prawie każdego.

"Branża rozrywkowa, szczególnie taka, gdzie do zrobienia kariery niepotrzebne są żadne rzeczywiste talenty, ale po prostu ustawka, musi mieć swoją dynamikę i hierarchię."

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @valser 10 czerwca 2018 12:31
10 czerwca 2018 13:32

Bądźmy precyzyjni. M. Jackson to jest coś innego.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @valser 10 czerwca 2018 13:36
10 czerwca 2018 14:12

Chodziło mi o to, że coś innego niż ten kucharz.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować