-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O miłośnikach prawd prostych

Nie mogę się nadziwić pewnemu fenomenowi. Oto blog ten wkracza właśnie w dziewiąty rok istnienia, większość bywających tu osób, a przychodzi ich naprawdę dużo, już mnie zna. Jeśli nawet ktoś ma jakieś wątpliwości co do moich reakcji na pewne tematy czy nazwiska, to ma na tyle taktu, by się nimi ze mną nie dzielić. I tak wszystko wiadomo. Ponieważ jednak nie jesteśmy odizolowani od świata pojawiają się na naszym blogu ludzie, których nazywam miłośnikami prawd prostych. Czynię tak, ponieważ mam w pamięci księgę pamiątkową, wydaną na cześć Henryka Krzeczkowskiego, która nosiła taki właśnie tytuł - „Proste prawdy”. W środku były artykuły uczniów pana Henia, którzy przekonywali czytelnika, że ich mistrz był konserwatystą, katolikiem i intelektualistą, który wyprowadził ich na szerokie wody publicznego i politycznego życia. Kim był w istocie Henryk Krzeczkowski wszyscy zdążyliśmy się zorientować, nie każdy jednak wie, w jaki sposób dystrybuowane były jego myśli. A jest to sposób bardzo charakterystyczny i znajdujący naśladowców. Zanim go omówię, chciałbym zwrócić uwagę na jeden komentarz, który pojawił się pod wczorajszym tekstem. Oto on:

 

Czy byłaby możliwa sytuacja, w której sprzedałby pan swoją pierwszą książkę bez przygotowania blogowego?

 

Dlaczego jest taki ważny? Już tłumaczę. Wczoraj, w ciągu dnia, mimo licznych zajęć, obowiązków i wyjazdów, myślałem cały czas o tym, czy możliwa byłaby taka sytuacja, że ja, w okolicznościach absolutnie sprzyjających, czyli na przykład na targach książki historycznej, wręczam jakiemuś profesorowi jeden ze swoich luksusowych produktów. Dajmy na to „Święte królestwo”, album, którego nie trzeba się wstydzić, ani nawet za dużo o nim opowiadać. Wręczam mu więc ten album i proszę grzecznie by próbował go komuś z tego tłumu sprzedać, używając do tego swojej, nie małej przecież erudycji, a nawet znajomości. Czy transakcja doszłaby do skutku? Oczywiście nie. Jestem tego pewien. Nawet jeśli udałoby mi się nakłonić jakiegoś akademika do podjęcia takiej próby, nie sprzedałby on niczego, nawet jeśli byłoby to ze złota i miało certyfikaty najpoważniejszych światowych organizacji. Nie mógłby tego zrobić, albowiem sprzedaż odbywa się w pewnych, dość wyraźnie i ściśle zakreślonych ramach. A do tego jest w wielu zakresach kontrolowana. Nie tylko przez państwo, które wymaga od nas płacenia podatków, ale także przez ludzi, którzy pilnują rynku treści. Profesorowie z uniwersytetów są osobami, które mają pilnować rynku treści. Oni tej swojej funkcji nie rozumieją, bo ona jest ukryta pod całkowicie fałszywą misją, nie możliwą do zrealizowania w danych nam okolicznościach, ale stanowiącą wygodny parawan. Stąd sprzedaż byłaby niemożliwa. Komu on miałby to sprzedać? Koledzy by go wyśmiali, a tak zwanych zwykłych ludzi nawet by nie zaczepił z obawy przed kompromitacją. Żeby cokolwiek sprzedawać ze skutkiem trzeba stworzyć organizację. Inaczej nie ma mowy o sprzedaży, jest tylko hochsztaplerka i gra w trzy karty. Dlatego tu u mnie żadna sprzedaż nie byłaby możliwa, bez bloga, a także bez ciągłego, uporczywego nawoływania do aktywności innych autorów. To są sprawy kluczowe i jawne, dlatego ja o nich jawnie mówię i ostrzegam, że jeśli ktokolwiek podniesie rękę na naszą organizację gwarantującą nam sprzedaż, gorzko tego pożałuje. Mam tu na myśli takich, którzy misję naszą i ekspansję próbują podłączyć do misji i ekspansji organizacji obcych, ale takich, które składają deklaracje podobne w brzmieniu do naszych. Podobne to znaczy ideologicznie konserwatywne. Z mojego punktu widzenia to nie jest żadne podobieństwo, nawet powierzchowne, ale tym biednym ludziom wydaje się, że jest właśnie na odwrót. Wszyscy bowiem szukają pomiędzy rynkami i organizacjami podobieństw istotnych, czyli strukturalnych lub jak kto woli wewnętrznych. Niektórzy nawet próbują nas tutaj epatować swoim życiem wewnętrznym. No więc ostrzegam, że ja nie mam żadnego życia wewnętrznego. Mam samo zewnętrzne, a przez to właśnie widzę sprawy w ich sensie istotnym i nie tracę czasu na głupstwa.

Każdy produkt wydawany przez klinikę języka musi, podkreślam musi, być produktem oryginalnym, tak pod względem treści jak i jakości. Dlatego właśnie nie chodzimy utartymi szlakami i nie powielamy cudzych wzorców, nawet jeśli te, według niektórych osób, gwarantują sukces. O sukcesie naszych produktów świadczy ich jakość edytorska, która jest tak skorelowana z ceną, żeby nie płoszyć i nie deprymować czytelnika. Oczywiście, są tacy, którzy uważają, że za grubą książkę, pełną sensacyjnych treści, zaopatrzoną w ilustracje i twardą oprawę, powinni płacić 10 złotych, ale nie do nich kierowana jest nasza oferta. Powtórzę raz jeszcze – jakość edytorska – to ona decyduje o tym, że możemy, mimo niewielkiego budżetu stanąć pomiędzy największymi i najlepszymi wydawnictwami i nikt nie będzie nam nawet śmiał zwrócić uwagi, że jesteśmy w niewłaściwym miejscu. Niech tylko spróbuje. Nigdy z tej jakości nie zrezygnuję, a to z tego względu, że natychmiast postawi mnie ów gest w jednym rzędzie z osobami, o których tu postanowiłem dziś napisać – z miłośnikami prawd prostych. Jakość edytorska powoduje, że możemy spokojnie wejść na rynek i nie musimy się przy tym nikomu z niczego tłumaczyć. Stajemy się częścią organizacji, która gwarantuje sprzedaż. Dzieje się tak, przez sam fakt wydania książki jakościowo dobrej i pięknej.

Miłośnicy prawd prostych myślą jednak inaczej. Podchodzą czasem do mnie i mówią – mnie te pańskie obrazki nie interesują, mnie interesuje treść. Ja ich rozpoznaję bez pudła, od razu i nawet nie próbuję odpowiadać na żadne insynuacje. Ludzie zainteresowani treścią i podkreślający to w co drugim zdaniu, to ludzie liczący na to, że ja pozwolę, w imię uczestnictwa w kolportażu prawd prostych i jedynie słusznych, wypchnąć się z rynku. Im się zdaję, że ja wymienię tę jakość, która przecież jest marnością i prochem, na prawdę najprawdziwszą i dołączę do takich jej głosicieli jak Piskorski Mateusz, Siwak Albin i Kossecki Józef. Nie mam, jak powiadam, żadnego życia wewnętrznego, ale mam tu na półce różne książki i oceniam je w sposób powierzchowny, po obwolucie. I widzę, że książki Krzeczkowskiego są dokładnie tak samo nędznie wydane jak książki Kosseckiego, ale tytuły stosowane przez obydwu autorów są tak samo sprofilowane, a zwarty w nich ładunek kokieterii wymierzony jest wprost w mózgi osób ekscytujących się samą treścią. Na kilkudziesięciu stronach swoich dzieł, autorzy ci rozprawiają się bezkompromisowo ze największymi problemami ludzkości oraz naszymi, polskimi bolączkami, nie zostawiają suchej nitki na organizacjach globalnych, demaskują fałsze i przeinaczenia oraz pokrzywione intencje. I tylko my, biedni czytelnicy, nie możemy się nadziwić, że na grzbiecie każdej z tych książek widnieje dziwny skrót – MON. Skąd on się tam wziął? To jest oczywiście jasne dla wszystkich, ale nie wszystkim to przeszkadza. Są bowiem tacy, którzy mówią – nie było tak źle w tym PRL-u, coś się produkowało, coś się planowało. Oczywiście, można się było zaczepić na etat w fabryce, tam zapisać się do organizacji zajmującej się dystrybucją książek Krzeczkowskiego i Kosseckiego, podonosić trochę na kolegów, a w nagrodę pojechać na wczasy do Bułgarii. Komu to przeszkadzało? Czy teraz nie może być podobnie? Nie, bo przeszkadzają ci cholerni Żydzi. A czy wcześniej ich nie było? Tego do końca nie wiemy, bo miłośnicy prawd prostych rozpoznawali, a i to słabo, jedynie te okoliczności, które były w zasięgu ich rąk. Świat zaś do którego tęsknią, to świat prawd prostych, konserwatywnych i klarownych, ułożony w myśl przepisu Henryka Krzeczkowskiego, przez jego pilnych uczniów, stojących do dziś na straży narracji zwanych konserwatywnymi i pilnujących by nic, co nie ma wyglądu śmiecia wyciągniętego psu z gardła, nie znalazło się na półce z książkami.

Sposób w jaki produkowane były książki wymienionych autorów demaskuje intencje wydawcy i demaskuje sposób kolportażu. To nie są książki dla wszystkich. One nie są dla dzieci, nie są dla kobiet ekscytujących się romansami, nie są także przeznaczone dla ludzi powierzchownych. To są książki, dla wtajemniczonych, którzy nie zrażą się nieatrakcyjną okładką, nie przejdą obojętnie obok tej szarości, jakże podobnej do papieru toaletowego. Oni się tym zainteresują, bo wiedzą, że tam jest sama istotna treść. Podobnie jak dziś w książkach Sumlińskiego. Mamy tu do czynienia z pewną edytorską tradycją, która jest ściśle związana z promocją – szeptaną – oraz dystrybucją – pokątną i gwarantującą ten charakterystyczny dreszcz emocji. No i udział w czymś wyjątkowym, co nie dane będzie każdemu, bo nie każdy to zrozumie.

Nie idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że to jasne. Idziemy w kierunku odwrotnym. Nie kokietujemy treścią oprawioną w papier z pudełka po butach i sprzedając to nie mrugamy znacząco sugerując, że tam między tymi okładkami, znajdują się bomby, które rozwalą światowy syjonizm czy co tam sobie jeszcze miłośnik prawd prostych zamarzy. Nie produkujemy książek służących do prywatnej dewocji emerytowanych pracowników zakładów zbrojeniowych. Ani też dla nawróconych funkcjonariuszy służb specjalnych Polski Ludowej. (Dla nienawróconych także nie). I nie będziemy wchodzić z nimi w dyskusję. Mamy swoją drogę.

Tak jak obiecaliśmy, mamy okładkę albumu Sacco di Roma. Oto ona https://issuu.com/tomaszbereznicki/docs/okladka_sacco_net

Mam nadzieję, że po świętach przyślą komiks i Kościuszce.

 

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski@wp.pl

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

 



tagi: książki  rynek  wydawcy 

gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 09:02
36     2381    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 09:44

taka dygresja

Dotychczas nie słyszałem , aby ktokolwiek zapytał jakiegos deklaratywnego konserwatystę, co takiego konkretnie ma on zamiar konserwować. Być może  ktoś kiedyś zapytał, ale nie kojarzę  odpowiedzi.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 10:02

W sprawie wydawnictw i nakładów książek... PIW miał upaść za długi. Okazuje się że jednak w coś z misją został przekształcony.... i żyje...

I wydaje ...z dotacjami państwowymi na mosję..

No ale książki musza się sprzedać... Taka moda nowa.... 

No więc instytucja która dalej zachowała wda piętra w starym swoim budynku, ma etatowy personel redakcyjny i zapewne księgowość....

...wydaje wznowienia a podobno jakieś nowe tytuły też w nakładach :

jeden tysiąc ...lub dwa...

....podobno jak się coś sprzedaje to mogą w ciągu tygodnia wydrukować dowolnie więcej...ale dyrektor nie podał takich tytułów które aż tak...

.

A Ty.... tysiąc egzemplaży nakładu masz zawsze ...Sam jeden ...

I sprzedajesz...i sam wiesz jak jest.

Bez dotacji. A swoją misję sam finansujesz.

.

.

Dobrych, spokojnych Świat Tobie i wszystkim Komentatorom :).

.

 

zaloguj się by móc komentować

beczka @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 10:30

Spokojnych, zdrowych i dobrze przeżytych Świąt Narodzenia Pańskiego

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 11:51

Toyah napisał ostatnio tekst z Marcinem Królem w roli głównej.

To ten: Marcin Król, czyli zobaczyć Diabła i zwariować

Ponieważ nie wszyscy pamiętają, kto to jest - to wskażę, że jest to postać związana z periodykiem Res Publica, ukazującym się od 1979r.: https://pl.wikipedia.org/wiki/Res_Publica  (był założycielem pisma)

Obecnie jest to Res Publica Nova: https://pl.wikipedia.org/wiki/Res_Publica_Nowa

Co łączy osoby związane z czasopismem Res Publica, prowadzonym przez Marcina Króla?  Łączy je to, że dużo je łączy - można dostać i Stafana Kisielewskiego i Pawła śpiewaka - i Fundację Batorego i Collegium Invisible.

Łączy je to, że jak będziemy skakać po powiązaniach to możemy dojść w wiele ciekawych miejsc.

Możemy więc połączyć Warzechę z Agnieszką Holland i Janem Krzysztofem Bieleckim - możemy to zrobić za pomocą np. Jacka Kurczewskiego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Kurczewski ) - albo innej, wybranej osoby.

Co łaczy ze sobą te osoby - ktoś zapyta - tzn. co konkretnie? Otóż łączy je ze sobą to, że np. mnie z nimi nic nie łączy - odpowiem przewrotnie.

Oczywiście można postawić zarzut, że intelektualnie nadużywam łacząc Holland i Kisielewskiego - więc odpoiwiem, że jest faktem, że Król mówi dzisiaj to samo, co Holland - a to Król uczynił sobie z Kisielewskiego swoje logo, więc jeszcze raz:

[Res Publica] Początkowo wydawane poza cenzurą. W założeniu miało być kwartalnikiem, ale rytmu tego nie udało się zachować. Pierwszy numer ukazał się w 1979, zawierał m.in. artykuły Stefana Kisielewskiego Czy geopolityka straciła znaczenie i Pawła Śpiewaka Warszawska szkoła historii idei. Formułowało program realizmu politycznego, postulowało rewizję tradycji romantycznej, starało się unikać ostrej retoryki antykomunistycznej, podkreślało związki z Europą, jako "naszą większą ojczyzną". Poza Kisielewskim autorzy publikowali w nim pod pseudonimami. Kwalifikowane jako konserwatywno-liberalne, przez samych twórców określane hasłem "ani socjalizm, ani nacjonalizm". W 1981 jego redakcja podjęła próbę legalnego wydawania pisma, ale starania te przerwał stan wojenny. Do końca 1981 ukazało się 8 numerów, 9 pozostał w przygotowaniu.

 

Od 2007 roku wydawcą pisma jest Fundacja Res Publica im. Henryka Krzeczkowskiego.

To on - ojciec polskiego konserwatyzmu. 

 

Link pomocniczy:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Fundacja_im._Stefana_Batorego  (Marcin Król przewodniczący Rady Fundacji) - zadanie domowe - zapoznać się z listą czonków Rady.

Mam nadzieję, że Autor bloga wyłożył jasno (piszę to w kontekście F. Batorego) - iż dowodzenie, że np. Borusewicz to Żyd, a Albin Siwak, jest spoko nie będzie przedmiotem polemiki z mojej strony - jak kto musi, to niech zrobi Żyda z Kisielewskiego, Komorowskiego, Krzyżanowskiej, Olechowskiego i Donalda Tuska - ale w miarę możliwości - nie tutaj.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 11:56

Pozwolę sobie zasugerować zamianę niemieckiego czasownika verbrennen na abbrennen na okładce Sacco di ..

Za słownikiem braci Grimm:

Abbrennen rozumiane jako podpalić oraz spalić;

Verbrennen rozumiane jako spalić czyli obrócić w pył dopiero wchodziło do języka za sprawą tłumaczenia Biblii przez Luthra.

W niemieckiej literaturze na temat  Sacco di Roma pojawia się abbrennen oraz brandschatzen (literackie). 

[ Mit der rohesten Einfalt schrieb der Ritter Schertlin "... die ganze Stadt geplündert, in allen Kirchen und ob der Erd genommen was wir gefunden, einen guten Teil der Stadt abgebrannt." ]

 

Życzę spokojnych Świąt Panu i wszystkim Komentatorom

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 12:44

Miłośnicy prawd prostych versus niepiśmienni francuscy baronowie. Bardzo konretny podział na formę i treść. Format łatwy w obsłudze jak wajcha "góra-dół". Czytając Cię przez lata widzę jak piszesz coraz bardziej przyswajalnym językiem ale globalnie niewiele to zmienia bo co i rusz ktoś wchodzi w połowie seansu i pyta o co chodzi i czemu to a nie tamto? Wujków dobra rada zawsze cały legion.

Jeszcze takie spostrzeżenie, w porównaniu do rozmów pamiętanych z młodości i dzeiciństwa, sport zupełnie wypadł już z obiegu a jego miejce zajęła geopolityka. Pewnie dlatego że kiedyś za bardzo nie można było fikać bo zaraz ktoś by uprzejmie doniósł komu trzeba. Geopolityka zeżarła rozmowy o sporcie, muzyce, filmie itp. Są tylko fora tematyczne gdzie znowu goni się politykę ale globalnie to już inne rozmowy są. Czy to oznacza że społeczeństwo jest bardziej świadome to nie wiem bo niepiśmienni baronowie rozmawiają o zbiorach fasoli a nie szukają prostych prawd w działaniach takiego dla przykładu Putina Władysława.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 23 grudnia 2017 12:44
23 grudnia 2017 12:57

Geopolityka to pasza dla dzików

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 13:13

Dziękuję za świetny i klarowny tekst.  

Życzę Spokojnych i błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia i wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.

zaloguj się by móc komentować


Janek-D @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 14:02

Świetna okładka, dobór kolorów, kompozycja, kreska, proporcje i dynamika. Coś pięknego... Jeszcze lepiej niż poprzednio zapowiada sie smakowita uczta dla oka, umysłu i ducha.... Nie mogę się doczekać! 

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @onyx 23 grudnia 2017 12:44
23 grudnia 2017 14:20

"Geopolityka zeżarła rozmowy o sporcie, muzyce, filmie (...)" - o czym tu rozmawiać? Sport to jedna wielka ustawka, film się skończył, o muzyce szkoda gadać. Zostały Chińcyki, co mocno sie trzymają.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 14:25

Błogosławionych radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Dosiego Roku dla Wszystkich.

zaloguj się by móc komentować

Pracowniknajemny @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 14:26

Panie Gabrielu czy ma pan w planach dodruk Świętego Królestwa ?

Nie wiem czy cierpliwie czekać czy nabyć wersję angielskojęzyczną .

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Pracowniknajemny 23 grudnia 2017 14:26
23 grudnia 2017 14:37

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie w tej chwili

zaloguj się by móc komentować

onyx @maria-ciszewska 23 grudnia 2017 14:20
23 grudnia 2017 15:48

Dwadzieścia i więcej lat temu sport też był ustawką i do tego było dużo więcej środków dopingowych. Film jak film ale jakie seriale się teraz kręci. Mi chodzi o to że się głęboko wnikało w różne aspekty omawianych tematów a teraz tylko fora tematyczne w internecie.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 17:29

Wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia, bez rozmów o polityce, jakakolwiek by nie była.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @onyx 23 grudnia 2017 15:48
23 grudnia 2017 17:49

Film, seriale i ogólnie tzw. kultura masowa nie są nakierowane na potrzeby odbiorcy, ale w konwencji mecenatu pańtwowego i dystrybucji z tego żródka srodków "na kulturę' ( w tym z abonamentu  tv) , a przeznaczone na iytzymanie tzw. aktoró i "ludzi kultury", czyli kasty wyselekcjonowanej w ramach chowu wsobnego. To, rzecz jasna, musi prowadzicv nieuchronnie do zanizania poziomu kolejnych produkcji, gdyz rywalizacja odnosnie tego na co zostana przeznaczone środki podatnika, nie opiera sie o kryteria merytoryczne, ale o alianse rodzinoo-towatzysko-środowiskowe.  

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Meaculpa 23 grudnia 2017 17:26
23 grudnia 2017 17:52

Pochwal się więc,  jak wysoką sumę  przekazałeś, że masz czelność się wymądrzać.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Meaculpa 23 grudnia 2017 17:26
23 grudnia 2017 18:16

Są trudne czasy, po prostu... 

Tekst bloga codzienny, to duża praca. Taki MIchalkiewicz publikuje na blogu dane o wpłatach... Są nawet po 2 czy 5 zł... Są i większe znacznie.

Przypuszczam, że te drobne to płatne 'od ręki' np z telefonu...po przeczytaniu jednego tekstu, który się spodobał...

.

Stali czytelnicy wrzucają chyba okresowo, przy okazji jakichś zebranych płatności...

.

Dlaczego Coryllus ma pisać tutaj za darmo?

Poza tym.... nie zawsze stać na ksiazkę...a mniejsza kwotę 'za blog' można podarować...

.

Ludzie się nauczyli, że internet i treści w nim sa za darmo...programy pirackie...filmy na YT darmo...czy za wytrzymanie przerw reklamowych.

Tutaj jest duży komfort dla czytelnika... I pogadać mozna... TAki MIchalkiewicz ma wyłączone komentowanie ...

.

A PIW .... tylu ludzi....etaty, kamienica.....itd... Niech mają te dotacje...mają prawa do masy waznych tytułów z polskiej literatury.

.

Tyle, że tutaj nic nie idzie odgórnie, tylko to wybór i przywiązanie cztelników.... Musimy wszyscy jakoś przetrzymać. 

Wszystko będzie dobrze.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
23 grudnia 2017 18:58

Ja się zastanawiam jak głupim i oderwanym od rzeczywistości trzeba być człowiekiem, żeby nabrać się na Siwaka albo Kosseckiego i innych im podobnych. Przecież to na odległość zalatuje PZPRem. Chyba, że to jest tak jak napisałeś, że nimi rzeczywiście interesują się tylko emerytowani służbiści co tęsknią za tow. Wiesławem, a innych ludzi molestują tymi głupotami przy okazji pojawiania się w różnych miejscach.

 

Wygląda na to, że Sacco di Roma będzie jeszcze lepsze niż Święte Królestwo. Okładka świetna.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Meaculpa 23 grudnia 2017 18:59
23 grudnia 2017 19:01

Przepraszam, ale po co w takim razie wpisujesz tu te komentarze?

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski 23 grudnia 2017 19:01
23 grudnia 2017 19:09

Bo to śmieć i do tępego łba nie wchodzi, że go tu nikt nie chce.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Kuldahrus 23 grudnia 2017 18:58
23 grudnia 2017 20:26

Kossecki był sekretarzem d/s propagandy w stowarzyszeniu ZP Grunwald oraz I sekretarzem POP PZPR w tej organizacji. 

ZP Grunwald - powiązane z Olszowskim, Kociołkiem tzw. betonem z PZPR. Oni mają żal do świata, że to nie ich frakcja, a Rakowskiego czy Millera dogadała się z resztą.

Te ich teorie cybernetyczne są nieudolną próbą działania narzędziami z innej dziedziny na obywateli jako wspólnotę. Pewne analogie są może i atrakcyjne - tyle, że mało efektywne w stosowaniu - bo ilość zmiennych uniemożliwia przewidywalny efekt sterowania. Kończy się stosowaniem siły i przemocy - bo obiekt nie daje się regulować, więc trzeba walić w niego młotkiem, albo oddać władzę nad obiektem obcemu - bo padło zasilanie i nie ma na nowe baterie.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Wolfram 23 grudnia 2017 20:26
23 grudnia 2017 20:42

O to chodzi, ten ZP "Grunwald" to byli nieźli kosmici. Wyglądało to jakby czerwonoarmiście założyć na ramię biało-czerwoną przepaskę ze znakiem Polski Walczącej i bezczelnie wmawiać, że to żołnierz Armii Krajowej. Dlatego dziwi mnie, że jeszcze pojawiają się takie typy co próbują to ludziom wciskać.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @onyx 23 grudnia 2017 15:48
23 grudnia 2017 21:47

Za to dwadzieścia lat temu, a nawet mniej, faceci nie wygrywali w damskich konkurencjach sportowych. To daje asumpt do prawdziwie głębokich dyskusji ;) 

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @maria-ciszewska 23 grudnia 2017 21:47
23 grudnia 2017 22:33

Dziś jest równouprawnienie. 

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @maria-ciszewska 24 grudnia 2017 00:00
24 grudnia 2017 00:06

Jak równouprawnienie, to równouprawnienie. Wszystkiego że wszystkim.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @Wolfram 23 grudnia 2017 20:26
24 grudnia 2017 05:59

To zbyt proste, aby było prawdziwe.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @marek-natusiewicz 24 grudnia 2017 05:59
24 grudnia 2017 10:00

Tym sposobem obalił Pan ideologię gender :)

zaloguj się by móc komentować

onyx @stanislaw-orda 23 grudnia 2017 17:49
24 grudnia 2017 11:25

W pewnych segmentach tak w innych nie. Piszę o serialach, które jakością wbijają widza w fotel więc nie ma mowy o zaniżaniu a wręcz przeciwnie. Nie dość, że są po mistrzowsku zrealizowane to podchodzą do sfer życia bardziej po "coryllusowemu" a nie tylko racząc oglądających tanimi emocjami.

zaloguj się by móc komentować

onyx @maria-ciszewska 23 grudnia 2017 21:47
24 grudnia 2017 11:32

No tu jest ciężka sprawa i nawet nie wiadomo jak to ogarnąć. Sportowcy by chyba razem z badaniami na doping musieli mieć badania na płeć. Jak badanie czystości panny młodej w dawnych czasach ;)

zaloguj się by móc komentować

onyx @Kuldahrus 23 grudnia 2017 18:58
24 grudnia 2017 11:35

Ja tu wkleje komentarz Wolframa z bloga Coryllusa bo to jest jakieś ciężkie SF i warto by nie przepadło czytającym tylko tu.

"

Wolfram → @Wiejski filozof (15:21 23.12.2017)

23 grudnia 2017 o 15:51

Zajrzałem na polecany przez pana portal i zapoznałem się z niecenzurowanym (jak tam piszą) życiorysem Kosseckiego.

Mam nadzieję, że Gospodarz mi wybaczy, że zacytuję:

Po wprowadzeniu stanu wojennego środowiska polskich narodowców w PZPR sterowane przez LND podjęły próbę zdominowania polskich mediów. Kossecki, od pierwszych dni stanu wojennego, wielokrotnie występował na antenie Polskiego Radia, pisał artykuły do Trybuny Ludu i innych gazet. W ramach tej kampanii na antenie TVP w wystąpieniu w Dzienniku Telewizyjnym 8 stycznia 1982 r. o godzinie 22.30 (powtórzonym przez telewizję następnego dnia rano), zaatakował, nie podając nazwisk, osoby z kierownictwa PZPR i państwa, które jego zdaniem (a właściwie według ustaleń kontrwywiadu ofensywnego LND) były związane z zagranicznymi ośrodkami prowadzącymi działalność mafijną o charakterze masońskim w powiązaniu z lożą „Kopernik” oraz dywersję Józef Kossecki antypolską. W kolejnym programie miał podać nazwiska, ale mu to uniemożliwiono.

(…)

Po interwencji współpracowników Kosseckiego z Wydziału Informacji KC PZPR został zawarty kompromis polegający na tym, że poprosił on o urlop bezpłatny (najpierw na rok, potem na dalsze trzy lata), na który zamieniono zwolnienie dyscyplinarne. Nie został wyrzucony z PZPR tylko dlatego, że szybko wziął przeniesienie z organizacji partyjnej w WSP w Kielcach do Warszawy, a tam nie zgłaszał się do żadnej z organizacji, aż opadną emocje.

Dalej nie czytałem – ale to jest naprawdę mocne.

Ciocia Wiki pewnie czerpie z tego życiorysu, bo twierdzi, że jak Kosssecki był na tym urlopie wynegocjowanym przez współpracowników z Wydziału Informacji KC PZPR to:

W 1982 prowadził zlecone wykłady na temat wojny informacyjnej w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR. Później miał również prelekcje w Wojskowej Akademii Politycznej i Akademii Sztabu Generalnego.

Mam wrażenie graniczące z pewnością, że pan chce prowadzić wojnę informacyjną tu na blogu Coryllusa, tylko nie ma narzędzi.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @onyx 24 grudnia 2017 11:35
24 grudnia 2017 12:53

Tu jest wszystko co trzeba.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @onyx 24 grudnia 2017 11:32
25 grudnia 2017 11:57

Wręcz przeciwnie, to zamieszanie zostało wprowadzone naumyślnie. I całe szczęście, bo są ludzie, którzy potrzebują tego tupu skandali, żeby pojąć absurd ideologii.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować