-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O ludziach bardzo ekstrawaganckich

Mało kto ów fakt zauważył, ale zmarł Janusz Głowacki. Był pisarzem, poetą, dramaturgiem, scenarzystą i Bóg jeden wie kim jeszcze. Ja zaś znowu, jak to mam w zwyczaju postanowiłem napisać coś złego o zmarłych. Nie będę tego ciągnął długo, bo jakby nie dość było zgonu Głowackiego, oglądałem jeszcze wczoraj telewizję i jej też się należy słów parę.

Janusz Głowacki został ogłoszony geniuszem, gdzieś na początku moich studiów, a wiązało się to z wystawieniem jego spektaklu pod tytułem „Antygona w Nowym Jorku”. Ja już wtedy miałem złe myśli w związku z Głowackim i za cholerę nie dałem się przekonać, że coś co nosi taki tytuł może być warte choćby splunięcia. Głowacki bowiem tym tytułem udowodnił tyle tylko, że jest tanim koniunkturalistą, którym pozostał do śmierci. Życzyłbym sobie dożyć tego wieku, co nasz nieboszczyk, ale widoki mam na to marne, może więc być tak, że wszystko co tu piszę wynika wprost z zazdrości o jego szczęśliwy, twórczy i spełniony żywot. Może, ale niekoniecznie...próbowałem oglądać kiedyś inną sztukę Głowackiego, w której grał Fronczewski. Rzecz była o tym, że mężczyzna, ojciec rodziny, przeżywa kryzys wieku średniego i postanawia wyjść na miasto i kogoś zgwałcić. W sensie, że jakąś dziewczynę, ale nie kogokolwiek, na przykład jakiegoś chludnego staruszka (copyright James Jones). Do gwałcenia najlepiej nadają się studentki, takie przekonanie jest powszechne i Głowacki miał je również kiedy pisał tę sztukę. No i zaczaił się gdzieś wśród bloków na studentkę, ale ta się obroniła i od słowa do słowa niedoszły gwałciciel i jego ofiara zaprzyjaźnili się. Nie wytrwałem do końca, ale już wiedziałe, że nie ma sensu zaglądać do czegokolwiek co wychodzi spod ręki Głowackiego. Jego częsta obecność w telewizji, gdzie swoim wysokim i piskliwym momentami głosem oznajmiał nam co myśli o patriotyzmie, kościele, Kaczyńskim i w ogóle tych wszystkich tych krępujących i niestosownych z punktu widzenia artysty zjawiskach występujących w Polsce utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Twórczość Głowackiego była tania, przewidywalna, miała charakter propagandowy i odnosiła się do problemów i zjawisk z istoty nieważnych i fikcyjnych. Można jeszcze dorzucić, że była powierzchowna i mogła ucieszyć co najwyżej jakichś emerytowanych milicjantów. Sam Głowacki chodził w glorii męczennika jak tylko powrócił do Polski, bo przecież w stanie wojennym wybrał wolność, a potem tułał się w USA i próbował pisać scenariusze...Hej, bracia, jak to się robi, że wprost z opanowanego przez juntę kraju trafia się do słodkiej Ameryki i tam zamiast jeździć na mopie staje się w kolejce do okienka z napisem „Biuro podawcze scenariuszy” w sławnym mieście Hollywood? Ja tego nie wiem, ale może oni tam słyszeli, że Głowacki był współscenarzystą filmu „Rejs”, a może nawet ten film oglądali i tak ich zachwycił, że gdy dowiedzieli się, że Janusz przybywa do nich na statku wysłali po niego umyślnego? Nie będę już dłużej drwił, bo wspomnienie o zmarłym Prócz tego wszystkiego miał również Janusz Głowacki ugruntowaną pozycję człowieka bardzo ekstrawagnackiego i wolnego jeśli idzie o myśl. I ja myślę, że gdyby nie ostatnie wichury, które przeszły przez Pomorze, byłby na owym stanowisku niezagrożony przez lata całe, ale wczoraj zorientowałem się, że wyprzedził go prezes Kurski.

Najpierw zacząłem oglądać TVN gdzie pokazwyali Schetynę, który mówił, że rządy PiS to rządy Gierka, a potem przełączyłem na jedynkę i zamarłem. Oto Krzysztof Zimiec powiedział, że rząd dobrej zmiany zorganizował w Kielcach koncert charytatywny na rzecz ofiar wichury i podczas tego koncertu zebrano milion złotych dla poszkodowanych. Ja nie wiem czy Kurski zdaje sobie sprawę co to jest zebrać milion złotych, a nękam w tej sprawie jego właśnie, bo był cały czas pokazwywany w przebitkach, myślę, że nie. Poznaję to po jego minie, a także po tych artystach co w Kielcach wystąpili. Nie wiem kim byli ci ludzie, ale z całą pewnością ich występy nie mogły spowodować takie lawiny pieniędzy. Jestem pewien, że telewizja państwowa program pierwszy po prostu nakłamała w tej sprawie. Rzecz jest tym bardziej przykra, że prócz Kurskiego, na przebitkach pokazywali także panią premier i ministra Błaszczaka. To są rzeczy niemożliwe do utrzymania, mam na myśli metody Kurskiego. Niemożliwe przez swoją prymitywną głupotę i nachalność. Później, już wieczorem także włączyłem telewizor, a tam kolejne fragmenty tego koncertu w Kielcach. I nigdy nie zgadnienie kogo zobaczyłem na estradzie. Otóż był tam, a nie dość, że był to jeszcze śpiewał z playbacku mój dawny kolega z akademika o imieniu Carlos. On jest tak czarny, że aż zielony, pochodzi z Mozambiku, a w Polsce został artystą estradowym, nie wiem jakim sposobem, bo głosu nie ma wcale. Carlos to wielki chłop i zawsze robił wrażenie na dziewczynach, no i przeważnie w takich jakichś dziewczyńskich konfiguracjach go ustawiają. Wczoraj na przykład występował z jakimiś podfruwajkami, prawie bez majtek. Piosenki nie pamiętam, ale coś, że men i łomen tam było....a to tego sześć dziewuch i Carlos. Kurna i na to Kurski zebrał milion złotych? Całą sprawę uwiarygadniał oczywiście smutny jak zawsze i jak zawsze współczujący wszystkim redaktor Ziemiec.

W dzienniku było jeszcze coś o pomocy dla ofiar katastrofy na Pomorzu i tam pokazywali jakiś wolontariuszy obtłukujących młotkami cegły robiórkowe. Zagadali do jednej blonyny w dziwnym mundurku i ona powiedziała, że jest z Ligi Obrony Kraju i dobrowolnie się zgłosiła, żeby te cegły obtłukiwać, bo ludziom trzeba pomagać. Nie miałem pojęcia, że dziewczyny zapisują się do LOK, bo jak ja byłem w szkole i chcieli nas do tego zapisać to wszyscy bronili się rękami i nogami, ale w końcu i tak wstąpili tam pod przymusem.

Refleksja ogólna jest taka: nowa telewizja robi materiały o dużym natężeniu amatorszczyzny, a do tego po taniości. Poznajemy to po tym, że reporter nie ruszył się poza jedno podwórko, na którym siedzieli obcy jacyś ludzie ewidentnie tam przez kogoś zwiezieni. Po otrąbieniu sukcesu ludzie Kurskiego przeszli do flekowania Schetyny, czynili to bez wdzięku i polotu i mało w tym pociechy, że w TVN Schetyna był jeszcze gorszy. Pomysł na nową telewizję jest zdaje się taki, żeby być jeszcze gorszym niż tamci, czyli nic nowego – Antygona w Nowym Jorku.

 

 

Teraz ogłoszenia, czyli fragment wczorajszego tekstu:

Co jakiś czas komentujący podejmują tutaj temat wsparcia tego bloga, który jest jedyną formą promocji wydawnictwa i książek. Jak wiecie on ma swoją skuteczność, ale to jest nic w porównaniu z promocją jaką media oferują innym wydawnictwom i autorom. Mimo wsparcia medialnego, mimo stałej obecności na łamach poczytnych pism, wielu autorów nie rezygnuje z pomocy jaką oferują im czytelnicy. Przykładem niech będzie informacja z numerem konta umieszczana na stronach tak poczytnych autorów jak Stanisław Michalkiewicz czy Witold Gadowski. Oto ludzie ci, nie od wczoraj przecież, proszą swoich czytelników o wsparcie finansowe. A Stanisław Michalkiewicz jest przecież jednym z najpopularniejszych autorów prawicy i zapraszają go do Telewizji Trwam, Witold Gadowski obecny jest we wszystkich mediach, także w katolickich.

Wierzcie mi, że dzień dzisiejszy jest jednym z najtrudniejszych i najcięższych dni w moim życiu. Mija połowa roku, a ja wiem, że jeśli wszystko będzie wyglądało tak jak do tej pory czeka nas atrofia i możemy po prostu nie doczekać wiosny. Jestem jedynym autorem, który sam poradził sobie na rynku książki, korzystając jedynie z mocy jaką daje internet i wolne słowo. Nigdy nie prosiłem o wsparcie tego bloga, choć teksty ukazywały się tu codziennie przez osiem lat. Namawiano mnie na to, kuszono wręcz, ale zawsze się opierałem. Dziś jednak muszę wywiesić białą flagę. Nie dam rady ciągnąć tego bez Waszej pomocy, a bardzo nie chcę rezygnować. Z całą zaś pewnością nie chcę, by ktoś mnie do rezygnacji przymusił, albo żeby mi złożył, jakąś intratną propozycję, którą będę musiał, chcąc nie chcąc, przyjąć. Już dziś mówię, że nie przyjmę, więc niech nikt się tu nawet nie zbliża z żadnymi podobnymi pomysłami. Jeśli nikt mi nie pomoże zamknę budę i zatrudnię się w pizzerii.

Czy nie gryzie mnie sumienie zapytacie? Gryzie, bo ostatnio zarzekałem się, że nigdy czegoś takiego nie zrobię. Kiedy jednak widzę autorów takich jak Gadowski, którzy odbierają honoraria z redakcji, występują w telewizjach i jeszcze proszą o wsparcie, moje sumienie trochę się uspokaja. Ja żyję tylko ze sprzedaży książek. Ta zaś jest uzależniona od decyzji politycznych, co widać choćby po składzie ekipy jadącej na targi we Frankfurcie. Nie zacząłem tej przygody po to, żeby poprzestać na komentowaniu wydarzeń z jakiejś niszy, nie zacząłem wydawać luksusowych, dobrze ilustrowanych książek po to, żeby były one tylko ciekawostką i zabawką, nie zacząłem pisać po to, żeby podrywać wreszcie ładne dziewczyny, jak to się przytrafiło Szczepanowi T. Czynię to wszystko z zupełnie innych powodów. Wiecie jakich…

Mili komentatorzy. Jeśli ktoś uważa, że moja ośmioletnia praca przydała mu się na coś, niech wesprze ten blog czym tam chce. Podaję numer konta i nic już więcej nie mówię. Poza tym może, że żebranina nie będzie trwała wiecznie, a tylko do momentu wyklarowania się sytuacji.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski

Wszystkich, którzy niepokoją się swoją inwestycją w wydanie komiksu o Sacco di Roma informuję, że komiks na pewno się ukaże. Na jesieni zaprezentujemy pierwsze plansze. Tomek ma po prostu masę bieżącej roboty, a czas nie jest z gumy. Przepraszam za opóźnienia.

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał idzie na urlop, więc FOTO MAG będzie na razie zamknięty. Zapraszam jednak do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

 



tagi: telewizja  kurski  głowacki 

gabriel-maciejewski
21 sierpnia 2017 10:14
3     1115    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski
21 sierpnia 2017 10:38

Istoty artystyczne, w rodzaju pana Głowackiego, mają się u nas świetnie, ponieważ nie pojawi się w przewidywalnej przyszłosci nikt, kto mocą międzynarodowego sukcesu i uznania, za jednym zamachem unieważni ich roszczenia do wielkości. 

Ps. Wystraszyłem się porannie, gdy zajrzałem na stronę wyborczej i ujrzałem taki oto tytuł:

"Masłowska, Boni, Wlekły - "Nogaś na stronie" prosto z Literackiego Sopotu

Okazało się jednak, że obity Boni, nie został na razie pisarzem. Jest bowiem Boni, pisarka. O, cholera!

zaloguj się by móc komentować

adam-er @gabriel-maciejewski
21 sierpnia 2017 11:22

Zawsze miałem wrażnie, że kiedy Głowacki opowiada o swoich "wyczynach" literackich, ledwie powstrzymuje się od śmiechu, myśląc sobie w duchu: - wciskam wam frajerzy kit, a wy łykacie jak gęś kluski..he,he.

 

https://www.youtube.com/watch?v=6sgYfo6nMJU

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski
21 sierpnia 2017 20:04

Chyba sobie Kurski i TVP wszystkie zasługi przypisali. Na koncercie było 6 tys. osób, więc żeby zebrać ponad milion zł, każdy musiałby rzucić przynajmniej 170 zyli, w co wątpię. Natomiast kwotę "zrobiły" prawdopodobnie smsy i włączenie się Caritas Polska w zbiórkę:

http://www.tvp.info/33664350/dziekujemy-za-hojnosc-podczas-koncertu-w-kielcach-zebrano-ponad-milion-zl-dla-ofiar-nawalnic

http://misericors.org/koncert-gwiazdy-letniego-nieba-w-kielcach-i-tvp-1-akcja-wsparcia-poszkodowanych-w-nawalnicach-19-sierpnia-2017/

W drugim linku info o smsach na Caritas Polska (2,46 z VAT)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować