-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O ludziach

Nie mogłem dokładnie przeczytać wczorajszej dyskusji pod tekstem, bo jestem w podróży i załatwiam ważne sprawy służbowe. Chciałem jednak wszystkim komentującym serdecznie podziękować za postawę. Dziękuję także tym wszystkim, którzy są stale ze mną, a którzy nie komentują. Bez Was nie byłoby niczego. Jeszcze raz napiszę słów kilka o tym jak zmieniały się ekipy komentujące na blogu. Okoliczności były za każdym razem niełatwe, za każdym razem jednak okazywało się, że wielu czytelników ma co do tego bloga oczekiwania, których on nie spełni. Mam wrażenie, że ten etap mamy już dawno za sobą i wszyscy obecni są świadomi celów i sposobów ich realizacji, są także świadomi tego, że jestem tylko człowiekiem i popełniam błędy, czasem większe niż inni. Dziękuję wszystkim, którzy wspierają ten blog słowem, czynem, modlitwą, myślą i sercem.

Teraz do rzeczy. Jeśli zdaje się Wam, że to co wczoraj przeczytaliśmy w tekście pani Gizeli to jest tak zwany szczyt szczytów, to jesteście w błędzie. Szczyt ten bowiem osiągnęliśmy dopiero wczoraj wieczorem. Oto niedawno ośrodek Karta poprosił mnie o możliwość przedrukowania fragmentów wspomnień Edwarda Woyniłłowicza, albowiem przygotowuje wydanie antologii wspomnień ziemian polskich. Zgodziłem się rzecz jasna. Dostałem teraz maila, w którym miła pani poinformowała mnie, że ośrodek Karta, który jest fundacją, rozpoczął zbiórkę pieniędzy na ten tom, zbiórka odbywa się na portalu polakpotrafi.pl. Poproszono mnie, by upublicznił link do tej zbiórki na swoim blogu. Oczywiście tego nie zrobię. To jest mam nadzieję dla wszystkich jasne. Nie zrobię, bo to jest coś niewyobrażalnego taka zbiórka organizowana przez fundację, która bez zbiórek wydała liczne tomy wspomnień socjalistów. Teraz zaś, na wspomnienia ziemian zbiera normalnie forsę jak każdy bezkompromisowy, prawicowy dziennikarz. Ośrodek Karta nie wydał też wspomnień Edwarda Woyniłłowicza kiedy był czas po temu, bo zajmował się wydawaniem wspomnień Adama Uziembło i innych postaci, jakże dla Polski zasłużonych. Teraz zaś ja, i Wy wraz ze mną, powinniście wpłacić pieniądze, żeby ten tom wspomnień ziemiaństwa się ukazał. Nie wiem co powiedzieć. Nie jesteśmy fundacją, ja jestem prywatną osobą, otoczoną przez oddane sprawie, inne prywatne osoby. Instytucja, która bazuje na niemałych dotacjach zwraca się do mnie z prośbą o przedruk fragmentu wspomnień, które wydałem za własne pieniądze, a następnie prosi mnie, żebym wydusił z Was trochę kasy na druk. Bo kto inny ma to sfinansować? Przecież nie środowiska akademickie, które na ten cel nie dadzą ani złotówki. Mogą tę złotówkę co najwyżej wziąć. Nie mam słów, bo to jest coś niesamowitego. I powiem jeszcze, że mam w nosie to czy moje koleżanki z Ośrodka Karta się na mnie obrażą czy nie. Skołujcie sobie tę kasę gdzie indziej. Najlepiej zróbcie zbiórkę w firmie. Jak każdy da po dwie stówki, powinno wystarczyć.

Toyah czasem, w krytycznych momentach, pisał, że będziemy walczyć w cieniu. To już nawet nie jest cień. To jest głęboka piwnica. Może jednak powinniśmy się cieszyć, że tu siedzimy, bo nie wiadomo co nas czeka na powierzchni. Nie wiadomo jakie szaleństwo tam się kłębi i jakie pułapki są przygotowane. Nie będę dziś więcej pisał, bo muszę jechać dalej, a ciśnienie mam tak wysokie, że mi chyba łeb pęknie. Ja mam reklamować zbiórkę pieniędzy organizowaną przez fundację na portalu polakpotrafi.pl.....To jest horrendum większe niż niż wszystkie dotychczasowe. Ja mam ich reklamować, a oni w zamian grzecznie będą udawać, że mnie nie ma.....jasny szlag....A jeśli chcecie komuś pomóc finansowo, pomóżcie mi, bo jestem w kłopocie i za swoją ciężką pracę nie otrzymuję przecież wynagrodzenia.

 

Teraz ogłoszenia.

Jak pewnie już wszyscy wiedzą okoliczności zmuszają mnie do ogłoszenia tutaj pokornej prośby o wsparcie tego bloga. Jeśli ktoś uzna, że moja ośmioletnia, jakże intensywna działalność, warta jest jakiegoś zaangażowania, ponad wpisanie komentarza pod tekstem, będę mu nieskończenie wdzięczny za pomoc.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

 

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski@wp.pl

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

 



tagi: książki  misja  ludzie 

gabriel-maciejewski
2 września 2017 08:33
5     692    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Kuldahrus @gabriel-maciejewski
2 września 2017 09:37

No, odlecieli totalnie. Brakuje na nich słów.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
2 września 2017 19:50

Nie mają ani umiaru, ani honoru, ani wstydu.

Bo o jakiejkolwiek  merytoryce nawet wspominać nie warto.

zaloguj się by móc komentować

szafran @gabriel-maciejewski
2 września 2017 21:18

"Anna Mieszczanek udostępniła post użytkownika Ośrodek Karta.

25 min · "

"Trochę pieniędzy dało Ministerstwo Kultury, resztę trzeba uzbierać. Dorzucajcie, kto może:)) "

pisze pani Mieszczanek.

zaloguj się by móc komentować

Paris @szafran 2 września 2017 21:18
2 września 2017 21:35

Nooo...

... rozpedu nabieramy, zeby dorzucic...  ale chyba po zlodziejskim ryju ze 2 razy  !!!

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować