-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O kwestionowaniu praw własności do historii

Dziś z rana pomyślałem, że oto mamy ten dzień kiedy muszę przełamać słabość i wymyślić temat notki, zamiast – jak zwykle – po prostu usiąść do komputera i przepisać z głowy to, co się tam urodziło w ciągu wczorajszego dnia. Okazało się jednak, że pomyliłem się, a z pomocą przyszedł mi nieoceniony onyx, który zamieścił na SN swoją prasówkę.

Chcę jeszcze raz wrócić do dyskusji o metodzie i wyraźnie podkreślić, że bez dobrych i uszczegółowionych wzorów nie dorobimy się skutecznej metody. Koniec kropka. Grzegorz Kucharczyk opowiadał mi taką oto historię – jego kolega znalazł w jednym z niemieckich archiwów listę agentów wielkiego elektora, dokument z XVII wieku. Nie przepisał jej, ale ucieszył się ze znaleziska. Potem poszedł tam jeszcze raz, żeby ją obejrzeć dokładniej, ale okazało się, że listy nie ma, albowiem została zniszczona w czasie działań wojennych. Jeden nasz kolega, który przygotowuje do druku bardzo ciekawą książkę, przeglądał ostatnio gazety wileńskie wychodzące w roku 1911. Okazuje się, że wszystkie numery Kuriera z opisem procesu Mirosława Siczyńskiego są zniszczone. Nie istnieją fizycznie po prostu. Być może istnieją w jakiejś innej bibliotece, ale zbadanie tego zajmie trochę czasu. W jednym z ocalałych artykułów napisane jest, że znając surowość austriackiego prawa nikt nie miał wątpliwości, że Siczyński dostanie wyrok śmierci. To jest niezwykłe – znana surowość austriackiego prawa i Siczyński, który zabił namiestnika Galicji. A co powiedzieć o Principie, który kropnął arcyksięcia, następcę tronu i dostał 20 lat tylko? Nie rozumiem dlaczego nie ma w kraju żadnej specjalnej komisji ze specjalnymi prerogatywami, która zajmowała by się porządkowaniem i ochroną archiwów w kluczowych dla państwa obszarach. Oto – link u onyksa – Sławomir Cenckiewicz odkrył, że w latach dziewięćdziesiątych palono w Polsce dokumenty z czasów wojny bolszewickiej. Tymczasem, jak mówi Cenckiewicz, każdy taki dokument powinien być traktowany jak świętość. To wszystko jest bardzo ciekawe i niezwykłe i na odległość zalatuje metodą. W ogólnym i hipotetycznym zarysie wygląda ona tak – najpierw niszczy się dokumenty z epoki dotyczące spraw, które mają na zawsze pozostać ukryte lub zmanipulowane. Potem kieruje się uwagę badaczy na inne obszary – na przykład na ewolucję rymów w poezji renesansowej. Na koniec zaś rozwija się publicystykę sformatowaną, która w określonym świetle ma przedstawić ważne wypadki i niejako zadekretować ich wygląd na lata całe, jeśli nie na wieczność. Wczoraj znowu zadzwonił ktoś, żeby kupić ode mnie 11 numer Szkoły nawigatorów. Nie ma już tego numeru i musicie go Państwo szukać na allegro. Bardzo mi przykro, nie ma praktyki wznawiania periodyków i ja tego robił nie będę.

Mamy metodę, która doskonalona jest wprost na polskich zasobach archiwalnych, mamy też budżety przeznaczane na badania, których wyniki publikowane są wyłącznie w językach obcych. To jest poważna i wiele mówiąca degradacja zarówno grupy mówiącej językiem polskim jak i samego języka. Niestety nikomu tego wytłumaczyć się nie da, albowiem w Polsce nie dzieje się nic ważnego, inaczej niż w XVIII wiecznych Prusach, a każdy polski badacz wie, że aby zyskać na znaczeniu musi publikować w językach obcych. Wie także, że całkowicie nieistotne jest czy jego książki są dostępne studentom w Polsce, ważne żeby znalazły się w ośrodkach zagranicznych. To jest kolejny stopień degradacji. Jaką odpowiedź dają na to nasi? Prostą. Streszcza się ona w trzech cyfrach – 303. Jeśli dodamy do tego słowo „dywizjon”, będziemy mieli tytuł nowego patriotycznego gniota, w którym dziewczyny w przedwojennych stylówach pokazywać będą podwiązki. Fajnie. Kiedyś mnie takie rzeczy interesowały, ale powoli mi przechodzi. Onyx pokazał u siebie zajawkę nowego, fantastycznego filmu, do którego dialogi pisał chyba ten sam facet, co obstawił „Katyń” Andrzeja Wajdy. Słowo „beznadziejne” absolutnie nie oddaje tego szlamu, który się wylewa z ust aktorów. W roli głównej występuje – co za niespodzianka – papież Adamczyk, który używa słów wulgarnych w taki sposób, w jaki robili to zawsze najgrzeczniejsi chłopcy, żeby zaimponować swoim kolegom łobuzom. Do tego mamy jeszcze tego gościa, o którym mówili, że jest polskim Bradem Pittem i całą resztę ferajny….Generalnie chodzi o to co zwykle, opięty koronką tyłek ma zasłonić przewalenie budżetu. Ja się tu, nie daj Bóg nie oburzam, ja się nudzę. I z tej nudy już wytrzymać nie mogę. Cóż mogę rzec o przeciwmetodzie? Musi być komisja, a mało tego powinna mieć ona też za plecami kompanię dragonów, szef tej kompani zaś musi mieć w sakwach zawsze dwa gotowe stryczki. Taki początek proponuję. I jeszcze raz podkreślam – bez dobrych wzorów niczego nie zdziałamy. Mam to przećwiczone na gruncie literackim. Dobry wzór można modyfikować, zmieniać, ulepszać, łagodzić jeśli zajdzie taka potrzeba, ale jest on niezbędny, bo – jak powiedział wredny Anglik z zajawce tego strasznego filmu – kupuje nam czas. Czasu zaś nie mamy, o czym przekonuje nas Sławomir Cenckiewicz. Nie wiadomo bowiem gdzie jeszcze siedzą krety, gotowe przyłożyć zapałkę do ważnych dla państwa i jego historii dokumentów. Wiemy natomiast, że nikt nie wyda pieniędzy na taką komisję, dlatego ja mogę o niej tu bezpiecznie pisać. I tak jej nie stworzą, nie zrobią tego, bo od komisji stokroć ważniejsze jest „budzenie ducha” i utrzymywanie młodzieńców w stałej gotowości do akcji. Tego zaś bez patriotycznych filmów, z podwiązkami i koronkami w roli głównej zrobić się nie da. Znamy tę metodę od czasów wczesnego Łysiaka i stoją za nią ci sami ludzie, którzy kazali spalić te papiery, co je opłakuje Cenckiewicz. Ciekawe tylko kiedy wyłożą grant na pracę naukową „Rola tyłka w budzeniu uczuć patriotycznych wśród młodzieży męskiej schyłkowego PRL i pierwszych lat prawdziwej wolności”. Myślę, że niebawem. Sakiewicz z kolegami temu przyklaśnie. Ja zaś mogę tylko jeszcze raz powtórzyć – korzystajmy z dobrych i sprawdzonych wzorów, bo nasi wrogowie z nich korzystają. I jeszcze próbuję nam je wciskać za bardzo wysoką cenę, a przy tych transakcjach zawsze najważniejsze jest to, by podnieść panie dziejaszku tę no, dumę narodową w młodzieży….Mi się już nie chce o tym pisać, naprawdę, a robię to z tego jedynie względu, że te nachalne i zuchwałe kur...y nie wahają się ani sekundy i stale ten swój kit wciskają. Bez przerwy. I nie ma nikogo, kto by to w sposób sensowny zakwestionował Co najwyżej gazownia może napisać, że dość już tych patriotycznych kocopołów, czas z tym skończyć i powiedzieć jak to było naprawdę, jak naprawdę ci Polacy mordowali Żydów i brali udział w holocauście. I tak to leci – od ściany do ściany.

 

Przepraszam za zaniżenie poziomu, ale mam dziś dzień pełen obowiązków. Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl



tagi: propaganda  historia  film  dokumenty 

gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 09:56
39     2368    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 10:10

"Streszcza się ona w trzech cyfrach – 303. Jeśli dodamy do tego słowo „dywizjon”, będziemy mieli tytuł nowego patriotycznego gniota, w którym dziewczyny w przedwojennych stylówach pokazywać będą podwiązki. Fajnie."

Jestem pod wrażeniem.

zaloguj się by móc komentować


Wolfram @Czepiak1966 4 lipca 2018 10:21
4 lipca 2018 12:15

Ciekawe co na "303" powiedziałby saturn?

Każdy ma swoich ulubionych komentujących - np. ja bym wolał, by Grzeralts napisał dlaczego w sprawie niszczenia akt nie ma aresztowań, dlaczego, pomimo zawiadomienia przez Cenckiewicza nic nie wiemy o wszczęciu śledztwa - i dlaczego nic nie wiemy o opracowaniu procedury przeciwdziałania.  Czyżby międzynarodowy kapitał zabronił? A może sierżant Daniels?

O ile mogę zrozumeć, że wrogowie Polski zewnętrzni i wewnętrzni - niszczą akta, wywożą je do Niemiec czy gdzie indziej, sprzedają i robią z nimi inne rzeczy - to zupełnie nie mogę zrozumieć, co przeszkadza tzw. "naszym" przykładnie ukarać sprawców. Tzn. ja wiem, co przeszkadza - ale chciałbym usłyszeć "obronę" - np. legendę o św. Jarosławie, mężu sprawiedliwym, co go otaczają sami durnie - to mnie uspakaja, bo wiem, że jest ktoś, kto wszystko wie, wszystko rozumie, wszystko zaplanował - i będzie dobrze, tylko musimy być cierpliwi.

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 12:17

"... Oto – link u onyksa – Sławomir Cenckiewicz odkrył, że w latach dziewięćdziesiątych palono w Polsce dokumenty z czasów wojny bolszewickiej. Tymczasem, jak mówi Cenckiewicz, każdy taki dokument powinien być traktowany jak świętość. ..." - ale jak to? Dokumenty palili chłopcy-kiszczakowcy, tzn. palili dokumenty z zasobów bezpieki. Tzn. że stare archiwalia, zamiast leżeć w jakichś archiwach państwowych, jakichś archiwach akt dawnych, archiwach PANu czy jakich miast lub uniwersystetów, leżały sobie w archiwach bezpieki? O co tu, wysoka obdukcjo, chodzi?

Chyba że, te tak  na prawdę ważne dokumenty, zwłaszcza w tzw. państwach poważnych, pozostaja jednak w gestii stosownej (poważnej?) bezpieki?


Kojarzy mi się to ze wspomnieniami jakiegoś historyka, bodajże prof. Morawskiego, który badał / chciał badać korespondencję dyplomatyczną poselstwa pruskiego w Warszawie w okresie Sejmu Czteroletniego. Nie chciałbym czegoś namieszać, ale zdaje się , ze pan profersor ileś-tam razy, za różnych władz w Niemczech, odbił się od nakazu utajnienia stosownych dokumentów.


Jeśli coś namieszałem, to bardzo przepraszam.

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @Wolfram 4 lipca 2018 12:15
4 lipca 2018 12:25

"... Czyżby międzynarodowy kapitał zabronił? A może sierżant Daniels? ..." - obawiam się, że NIKT nie musiał zabraniać. Pozycja i wielkość "naszych elit" zbudowana jest, moim zdaniem, na tak nędznych i fałszywych fundamentach, że członków tejze "elity" paraliżuje sama myśl, że ktoś mógłby się krzywo popatrzeć, albo pokiwać palcem i powiedzieć, jak do małego bobaska, nu-nu-nu, niegrzeczna dzidzia była.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 12:27

Obserwa musi być bardzo ścisła, by nie doszło do tego, że nowy hetman Stanisław Koniecpolski połączy Dźwinę z Dnieprem.

zaloguj się by móc komentować

S80 @gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 12:28

"Nie ma już tego numeru i musicie go Państwo szukać na allegro" może warto rozważyć sprzedaż takich nr w pdf?

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @krzysztof-laskowski 4 lipca 2018 12:27
4 lipca 2018 12:30

Jeśli przy śluzach będą siedzieć sefardyjczycy z Lądka-Zdroju - nie stanie się nic dla nas złego, za wyjątkiem utraty perspektyw dla paru pokoleń. Jeśli natomiast będą to askenazyjczycy z Brooklynu, to możemy się spodziewać "ciekawego rozwoju dynamicznej sytuacji".

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 4 lipca 2018 12:15
4 lipca 2018 12:31

Skoro wywołano mnie do tablicy, odpowiem Szwejkiem: nie wolno, ale można. Takie czyny nie są zagrożone żadną realną sankcją. W Kraju Kwitnącej Fikcji papier, którego nie ma, nigdy nie istniał. 

Dużo ciekawsze byłoby wiedzieć, co w nim było takiego, że komuś zależało na jego zniknięciu. No ale tego akurat się już nie dowiemy.

zaloguj się by móc komentować

bolek @S80 4 lipca 2018 12:28
4 lipca 2018 12:37

" może warto rozważyć sprzedaż takich nr w pdf "

Tia. Sprzedasz jednemu a reszta ściągnie sobie z chomika.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 12:41

Podam przykład utajniania danych historycznych.

W 1740, po zajęciu przez Prusy Śląska, król Fryderyk nakazał sporządzenie nowych map tego terenu. Za to zabrał się major Christian von Wrede, całość prac trwała 4 lata. Mapy przez niego wykonane mają tak wielki stopień szczegółowości, że znaznaczone zostały na nich nawet poszczególne gospodarstwa (nie tylko wioski)

tu mały fragment.

Mapy te zostały wykonane w jednym egzemplarzu i natychmiast utajnione ( z powodu toczonej z Austrią wojny o Śląsk). Na mapach są odręczne późniejsze uwagi króla, których dokonywał w czasie toczonych wojen śląskich.

Ale teraz najważniejsze. O istnieniu tych map nie było wiadomo do lat 80 XX wieku. Wtedy został wydany ich zbiór w postaci... mikrofilmów, czyli nie do użytyku przez czytelnika. dopiero jakieś 10 lat temu Biblioteka Pruskiego Dziedzictwa Kulturalnego w Berlinie udostępniła swoje zbiory map do sprzedaży w postaci plików cyfrowych.

Więc decyzja Fryderyka II o nadaniu klauzuli tajności na dokument obowiązywała przez 250 lat, i była honorowana niezależnie od ustroju.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Wolfram 4 lipca 2018 12:15
4 lipca 2018 12:50

Aresztowań nie ma i nie będzie, bo sprawa uległa przedawnieniu.

A czasami robi się jeszcze lepsze rzeczy wcale planowano nie niszcząć dokumentacji archiwalnej. Zmienia się jedynie przepisy prawa, aby akta dostępne na miejscu znalazły się (oczywiście w celu ich odpowiedniej ochrony) kilkadziesiąt kilometrów dalej, więc nikomu nie będzie się chciało po nie sięgać. Potem, jak ludzie się już przyzwyczają do nowej lokalizacji i ktoś te akta zlokalizuje oraz zaczyna się o nie upominać, robi się reorganizację archiwum, poddaje się akta planowej konserwacji, czy wypożycza na jakąś wystawę. Czasem dopiero następne pokolenie archiwistów, które nie wie o co chodziło poprzednikom zaczyna ściągać akta z powrotem na miejsce.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @bolek 4 lipca 2018 12:37
4 lipca 2018 12:57

Jest na to sposób. Odpowiednie szyfrowanie pliku. Kupuję wiele materiałów w pdf, których nikt na chomiku nie odważy się upublicznić - każda strona zawiera imię, nazwisko i adres kupującego.

zaloguj się by móc komentować

S80 @bolek 4 lipca 2018 12:37
4 lipca 2018 13:05

Z kolei hasło dla Allegro to sprzedasz jednemu przeczyta 50 :)

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 13:39

A co, dodruków nie da się sprzedać?

No chyba że powoli się sprzedają a drukuje się dużo bo inaczej to nie warto:)

zaloguj się by móc komentować

bolek @Pioter 4 lipca 2018 12:57
4 lipca 2018 14:07

" Kupuję wiele materiałów w pdf, których nikt na chomiku nie odważy się upublicznić "

Poproszę o kilka tytułów.

zaloguj się by móc komentować



Czepiak1966 @Wolfram 4 lipca 2018 12:15
4 lipca 2018 14:29

To nie o to chodzi, ja tu sobie zwykłą szyderę uskuteczniam, ponieważ na proste pytanie:

"Każdy ma swoich ulubionych komentujących - np. ja bym wolał, by Grzeralts napisał dlaczego w sprawie niszczenia akt nie ma aresztowań, dlaczego, pomimo zawiadomienia przez Cenckiewicza nic nie wiemy o wszczęciu śledztwa - i dlaczego nic nie wiemy o opracowaniu procedury przeciwdziałania.  Czyżby międzynarodowy kapitał zabronił? A może sierżant Daniels?"

też chciałbym znać odpowiedź.

My tej odpowiedzi nie dostaniemy..., może za 200 lat jakiś Stalagmit i za 500 lat jakaś Pink-panther dotrze do nikomu już niepotrzebnych i odtajnionych dokumentów...

PS. Nie mam ulubionych komentujących. Mam natomiast ulubionych publikujących.

zaloguj się by móc komentować

bolek @Pioter 4 lipca 2018 14:12
4 lipca 2018 15:01

"Banknote Book np. "

Proszę bardzo.

Wersja dla Madagaskaru

https://vk.com/doc3547436_437772514

 

Nazwisko kupującego itp na każdej stronie.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 16:41

“Oto – link u onyksa – Sławomir Cenckiewicz odkrył, że w latach dziewięćdziesiątych palono w Polsce dokumenty z czasów wojny bolszewickiej.”

Uff, aż się nie da tego czytać i przyjąć do wiadomości. To są dowody na piśmie, których nie ma już, czym była "transformacja ustrojowa". Nie chciałem dalej żyć w PRL-u, chociaż już go nie było, gdy wyjeżdżałem i z moją ówczesną wiedzą, miałem problem na emigracji. Błąd. PRL stale jest, czy jak inaczej ten socjalizm sobie można nazwać. A we mnie wstąpił spokój. Tak właśnie.

W czasach mojej młodości, ja słyszałem od moich rodziców o Katyniu, wiedziałem o wojnie z Bolszewikami, byłem świadom obozom dla Niemców po II WŚ na Górnym Śląsku, gdzie zamknięto mojego dziadka i jego szwagra, gdy ledwo żywi wrócili do domów (dziadek przeżył, jego szwagier zmarł), słuchałem radia, Radio Wolna Europa, Tu Mówi Londyn Sekcja Polska Radia BBC, czy Głos Ameryki z Waszyngtonu, miałem niejakie pojęcie o tych wydarzeniach, o których w tych stacjach radiowych też mówiono otwartym tekstem, więc ta wolność już od tamtego czasu kojarzyła mi się z Wolnym Zachodem i tylko, a na miejscu "socjalistyczny żandarm", który mówi, co jest dobre, a co złe. Ta wolność przyszła z Adamem Michnikiem w 1989 roku do Polski.

Ale człowiek był naiwny.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Pioter 4 lipca 2018 12:50
4 lipca 2018 16:59

Czy uległa przedawnieniu to nie wiadomo, bo Cenckiewicz  w wywiadzie dla TV Republika stwierdził, że może chodzić też o lata 2009 i późniejsze. Tzn. ze względu na przesłanki - działanie wieloletnie, planowe, masowe - zachodzi domniemanie, że przestępczy proceder jest kontynuowany - co jest przesłanką do wszczęcia śledztwa i przesłanką aresztową. Można posilić się o kwalifikację, która da 15 lat przedawnienia tj. obejmie do roku 2003.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Grzeralts 4 lipca 2018 12:31
4 lipca 2018 17:12

Cenckiewicz powołuje się na przykład pracy naukowej, dotyczącej bodajże Jaruzelskiego - w której są odwołania do archiwaliów objętych zniszczeniem. Istnieją dowody materialne na niszczenie - bo to nie było tak, że te dokumenty po prostu wyparowały - ktoś zadbał o formalizmy przy niszczeniu - więc ślady są.  Ponadto zachodzi uzasadnione przypuszczenie, iż te dokumenty nie zostały zniszczone, a przynajmniej w części ukradzione - co daje podstawę do podjęcia tzw. czynności.

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @cbrengland 4 lipca 2018 16:41
4 lipca 2018 17:27

"... Błąd. PRL stale jest, czy jak inaczej ten socjalizm sobie można nazwać. ..." - czy PRL? Albo: czy PRL był pierwszym wcieleniem tej zarazy? A może coś dawniejszego? Mnie po głowie chodzą "czasy saskie", ale chyba za mało wiem ...

zaloguj się by móc komentować

S80 @gabriel-maciejewski
4 lipca 2018 18:29

"chodzi o to co zwykle, opięty koronką tyłek ma zasłonić przewalenie budżetu" - być może nie docenia ich pan, im chodzi raczej/oprócz o obszczanie ważnych dla wspólnoty tematów. To kolejny film z serii, obsikają i przez lata nikt tego nie ruszy, a dodatkową motywacją może być chęć zapewnienia sobie alibi - wstecz, no jak my posowiecki półświatek filmowy pasożytujący na Polsce zrobiliśmy przecież film.  W ang.-pl. filmie pod tym samym tytułem, który ma premierę 2 tyg. przed ang.-pl. pod tym samym tytułem,  z tego co można się zorientować - zrobili z polskiego dywizjonu międzynarodówkowy.

17 sierpnia 2018 - ang. (Hurricane: Squadron 303/pl: 303. Bitwa o Anglię)
https://www.filmweb.pl/film/303.+Bitwa+o+Angli%C4%99-2018-794796
31 sierpnia 2018 - ang.-pl (Dywizjon 303)
https://www.filmweb.pl/film/Dywizjon+303-2018-647176

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 4 lipca 2018 17:12
4 lipca 2018 21:02

Ślady może i są, ale nie ma ani winnego, ani samych dokumentów. Ja trochę szukałem kiedyś po niemieckich archiwach. Mnóstwa dokumentów nie ma, chociaż są sygnatury i opisy, co w nich ma być. Na ogół tłumaczenie jest, że spaliły się po bombardowaniach. Ponieważ były to mało istotne dokumenty, pewnie wyjaśnienie było prawdziwe. Ale jaki problem zastosować je do innych? Zwłaszcza u nas. Nawet jeśli ktoś te dokumenty niedawno widział. Naprawdę nie takie rzeczy i nie takimi karami zagrożone pozostają kompletnie bezkarne. 

Bardziej by mi zależało na odnalezieniu przynajmniej części z nich, bez szukania winnych. Do tego potrzeba jednak kogoś biegłego w archiwach. Genealodzy są w tym dobrzy. 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Grzeralts 4 lipca 2018 21:02
4 lipca 2018 21:26

Winnych szukać nie trzeba - oni się podpisali na dokumentach związanych z niszczeniem - sankcja karna mogłaby pomóc w ustaleniu, co zniszczono - jakie były kryteria doboru - i ewentualnie czy faktycznie zniszczono. Ukaranie miałoby cel prewencyjny - odstraszyłoby ewentualnych naśladowców. Bezkarność rozzuchwala. Odwrócę wektor Twojej tezy - o bezkarności cięższych przewinień - w słabszych państwo wykazuje się podziwu godną gorliwością i zapałem - więc jak chce, to potrafi. Widać nie chce.

Wychodzi też na to, że duża część archiwów leży odłogiem - bo zawodowcy zajmują się - jak to napisał Gospodarz - tematami zastępczymi.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 4 lipca 2018 21:26
4 lipca 2018 21:40

Myślę, że głównie to ostatnie. Ale na tym naprawdę trzeba się znać, w sensie mieć doświadczenie w szukaniu.

Ja kompletnie nie wierzę w skuteczność sankcji karnych, jako działań odstraszających. Wręcz przeciwnie, jeśli coś jest zagrożone taką sankcją, wszyscy mający styczność z tym czymś ochoczo zacierają ślady i niszczą dowody, zwłaszcza te na piśmie. Ci niewinni także. 

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @PiotrKozaczewski 4 lipca 2018 17:27
4 lipca 2018 22:11

Ja też nie wiem wiele, bardziej operuje tym, co widzialem i widzę i intuicją, chociaż Coryllusowi zawdzięczam ten spokój, który mnie ogarnął, bo uczy mnie on od kilku lat, co z tym światem i Polską naprawdę się działo.

I to, co czułem będąc w Polsce jeszcze, czyli w PRL-u większość życia, czuję nadal. A teraz właśnie bardziej. Bo mam dystans do Anglii, gdzie siedzę od kilkunastu lat. Jestem od jakiegos czasu w Holandii na wakacjach, a to tak prawie, jak bywałem kiedyś w RFN, wracajac do PRL-u. Teraz nie muszę juz wracać. Zawsze o tym marzyłem.

zaloguj się by móc komentować

onyx @Wolfram 4 lipca 2018 17:12
4 lipca 2018 22:40

Temat niszczenia akt dotyczy służb wojskowych oczywiście, to oni mają pieczę nad swoimi zasobami i jeśli coś przekazują dalej "państwu" to już wybrakowane o elementy wrażliwe. Znając życie to papirusy zostały "zniszczone" ale dla nas oficjalnie. Ten kto maczał w tym paluchy zrobił kopie a oryginały schował albo sprzedał. Prof. Cenckiewicz pisze o zniszczonych dokumentach dotyczących zastraszania premiera Olszewskiego. To nie są dawne czasy, wszystko jest "załatwiane" na bieżąco.

https://twitter.com/Cenckiewicz/status/1011531135120297985

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/577003,cenckiewicz-olszewski-grozby-zniszczone-akta-archiwa-wojskowe.html

Od 6:41min jest o tym program

https://vod.tvp.pl/video/alarm,02072018,37907203

I tak to się kręci, po latach można sobie zobaczyć tylko fiszki w spisach i nic więcej.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
5 lipca 2018 09:43

Ale to wszystko zostało jasne powiedziane w 1992 roku:

" - Ja Radomskie, ale Franc ma Camele."

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
5 lipca 2018 09:45

Miało być "jasno" a nie "jasne".

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @Grzeralts 4 lipca 2018 21:40
5 lipca 2018 09:49

To miało być do Grzeraltsa. Kiedy ja te odpowiedzi ogarnę???

zaloguj się by móc komentować

Pioter @redpill 5 lipca 2018 11:54
5 lipca 2018 12:29

Numizmatyka jest bardzo specyficzną gałęzią handlu. Z reguły nakierowana jest na ludzi z grubymi portfelami, bowiem jedna niepozorna monetka czy papierek może kosztować nawet rok pracy, ale ogromna większość ciekawych numizmatów ma rynkową wartość zbliżoną do butelki wódki. Literatura fachowa również jest droga, ale popularne katalogi z cennikami można otrzymać za kilkanaście złotych. I właśnie te popularne katalogi są najczęściej kopiowane. Ten katalog z Madagaskaru kosztuje u wydawcy 10$, a abonament na cały świat wraz z aktualizacjami cotygodniowymi - 200$ rocznie, więc nikomu poważnemu nie opłaca się taki proceder jak pokazany przez bolka.

Ja również sprzedaję tego typu literaturę w postaci pdf, a starsze  i nieaktualne już wersje nawet udostępniam na swoim chomiku gratis. Kiedyś się bardzo mocno zdziwiłem, gdy na ebayu znalazłem mój katalog wydany na Ukrainie w cenie 45$ (sam nowszą wersję książkową sprzedawałem wtedy po 35 zł na allegro). Ale w tej branży, podobnie jak w polityce, ważniejsze jest by zapamiętali nazwisko.

A wracając do nawigatorów w wersji cyfrowej - jest to fizycznie do zrobienia.

zaloguj się by móc komentować

bolek @redpill 5 lipca 2018 11:54
5 lipca 2018 12:55

Ja króciutko, ponieważ odnoszę wrażenie, że co nieco strolowaliśmy tekst Gabriela ;-)

Adobe nie ściga piratów bo może sobie na to pozwolić, ściągając grubą kasę z legalnych użytkowników i jak wspomniałeś niektórzy w końcu przechodzą na legal.

Gabriel wie, że jak wypuści coś w formie elektronicznej to sprzedaż wesji papierowej mocno spadnie i żadne gadanie o tym, że coś nie wypada nie pomoże.

zaloguj się by móc komentować

onyx @redpill 5 lipca 2018 13:22
5 lipca 2018 14:04

Nie sądzę by ktoś zabronił. Na początku działalności Kliniki jakiś kołek skanował całe książki i wrzucał na chomika. Pdf kwartalnika też tam trafi i nie ma na to siły. Można by było jedynie liczyć że gdyby wisiał za niedużą cenę to też by ktoś kupił pomimo możliwości ściągnięcia za free. Ale to znowu by obniżyło wartość jako taką wydania papierowego którą ludzie mają w zbiorach. Coś za coś.

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @redpill 5 lipca 2018 13:22
5 lipca 2018 14:10

Ale sporo tych rzeczy JEST w postaci PDF'ów z jakichs stareńkich wydań, nie z "Kliniki Jezyka", np. pamietniki Korwin-Milewskiego.

zaloguj się by móc komentować

onyx @redpill 5 lipca 2018 15:04
5 lipca 2018 18:01

Ja się zgodzę że kwartalniki które wyszły i papierowo nie wrócą warto by było przerobić na pdf i powiesić za niewielką kwotę jako swoiste cegiełki na rozwój Kliniki Języka. Też namawiam do tego Coryllusa ;)

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować