-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O kunszcie literackim i narracjach marksistowskich

Jak zapewne wiecie nie istnieją niezależne oceny. One zawsze podyktowane są resentymentem lub nadmierną sympatią, w większości przypadków nieuzasadnioną. Mówię tu o ocenach wyrażanych z serca, a nie opłaconych, jak w przypadku większości recenzji filmowych i książkowych. Jak jestem w Empiku i czytam na okładce, że książka jest znakomita i porusza serce, od razu odkładam ją z powrotem na półkę. Na inne oceny nie możemy jednak liczyć, bo kanały dystrybucji są tak sprofilowane, a wydawcy tak głupi, że nie mogą się od tego stylu odzwyczaić. Z filmami jest chyba jeszcze gorzej. Żeby wzmocnić działanie recenzji potrzeba właściwej miary recenzentów i stąd właśnie bierze się potrzeba nowych autorytetów. Ludzi, którzy wiedzą lepiej, czują więcej i utrzymują się we właściwym klimacie i we właściwej tradycji. Ostatnio w tym Empiku wziąłem do ręki książkę Doroty Wellman zatytułowaną „Warto być przyzwoitym człowiekiem”. W środku były wywiady z samymi przyzwoitymi ludźmi, na przykład z Jadwigą Staniszkis albo Mariuszem Szczygłem czy też Karoliną Korwin Piotrowską. Wywiadów było mnóstwo i nie wymienię wszystkich nazwisk, ale mam nadzieję, że rozumiecie mechanizm. Mamy oto zarządzaną przez Wellman stajnię „przyzwoitych”, którzy stojąc w blokach przygotowują się do startu. Wyścig zaś polegał będzie na tym, by jak największą ilość dzieł dostępnych w Empiku oraz zaprzyjaźnionych rozgłośniach i telewizjach określić mianem „znakomite”. W ten sposób sprzedaż właściwych książek skoczy i wydawcy oraz pośrednicy zarobią pieniądze. Prócz tego czytelnik i widz uzyska złudzenie, że znalazł się pod opieką właściwych ludzi, nie dość, że wszyscy są przyzwoici, to jeszcze potrafią odróżnić dobrą książkę od złej. Nad całą tą imprezą unosi się, rzecz jasna, pozbawiony przednich zębów, duch Władysława Bartoszewskiego, który był najbardziej przyzwoitym człowiekiem wśród wszystkich przyzwoitych ludzi. Był nawet bardziej przyzwoity niż Michał Komar. Jak widzicie nie interesuje mnie dziś ani bezczelność tych ludzi, ani ich kłamstwa, a jedynie sposób w jaki system dystrybucji propagandy ich wykorzystuje. Kiedy wychodziłem z Empiku zauważyłem przy wyjściu reklamę nowej płyty Maleńczuka – Maleńczuk gra Młynarskiego, było tam napisane. I to jest zdumiewające, że akurat on gra Młynarskiego, bo syn samego Młynarskiego lansuje się teraz z jakimiś aranżacjami udającymi przedwojenne, kabaretowe kuplety. Śmieszne to jest jak jasna cholera. No, ale oddać mu trzeba, że przynajmniej chłopak nie żeruje na twórczości ojca. Być może mu nie wolno, bo dziedzictwo jakie ten ostatni pozostawił, stanie się teraz własnością systemu, który nie dość, że opresyjny i wypełniający całą przestrzeń przeznaczoną na treści, zechce jeszcze deklarować inteligentny i inteligencki bunt przeciwko sobie. Taki paradoks się szykuje, ale to paradoks pozorny, jeśli ktoś pamięta i rozumie jak działała komuna.

Od czasu kiedy napisałem II tom Baśni jak niedźwiedź zarzucają mi różni znawcy, że uprawiam narrację marksistowską. Wszystko przez to, że zainteresowałem się przepływem gotówki i przemysłem, a nie czystą ideą, zwalczaną przez inne idee. Ponieważ od dziecka czuję wstręt do filozofii, nigdy nie zastanawiałem się nad jakością i głębią podobnych ocen. Dopóki nie zaczęły one dotyczyć mnie samego. Kiedy do tego doszło musiałem stwierdzić, że oceniający są tak beznadziejnie powierzchowni, prymitywni, chamscy i nie rokujący na żadną poprawę, że nie ma o czym z nimi gadać. Narracji zaś marksistowskiej nie rozpoznali by nawet gdyby im ją włożyć na łeb i walnąć z góry młotkiem.

Poczułem oto gwałtowną potrzebę powrotu do starych i dawno zapomnianych lektur, które dręczą moje serce z różnych, bynajmniej nie emocjonalnych powodów. I tak zabrałem się za pierwszy tom cyklu historycznego „Królowie przeklęci” napisanego przez członka francuskiej akademii Maurice’a Druona. Tom ten nosi tytuł „Król z żelaza” i rozpoczyna się od opisu okoliczności, w jakich zginęli templariusze. Czytałem sobie spokojnie, bez nerwów, aż doszedłem do opisu rady królewskiej, na której postanowiono co zrobić z wielkim mistrzem Jakube de Molay i jego trzema towarzyszami. W pewnym momencie natknąłem się na następujący fragment:

 

W każdej epoce, w każdym kraju zawsze istniały dwa stronnictwa: reakcji i postępu. Dwa kierunki ścierały się w radzie królewskiej. Karol de Valois uważając się za powołanego na wodza wielkich baronów był wcieleniem reakcji feudalnej. Jego polityczna ewangelia opierała się na kilku zasadach, których zażarcie bronił: na prawie możnowładców do prowadzenia prywatnych wojen, na prawie wielkich feudałów do bicia własnej monety na swoim terenie, zachowaniu etyki oraz praw rycerskich, uznaniu Stolicy Apostolskiej jako najwyższego rozjemcy.

Cały ten system oraz zwyczaje zostały odziedziczone po ubiegłych wiekach, ale Filip Piękny, pod wpływem Marigny’ego, albo już je obalił, albo dążył do ich obalenia.

 

Duża rzecz, sami przyznacie. Wiecie co by się działo, gdybym ja napisał – w każdej epoce, zawsze istniały, w każdym kraju? Rojt dostałby szczękościsku i z nim pozostał już na zawsze. We fragmencie tym mamy tyle kłamstw, że Dorota Wellman musi się jeszcze długo uczyć, by dorównać panu Maurycemu. Gdyby prawdą było, jak pisze Druon, że Filip IV dążył do obalenia starego porządku, to zmontowałby proces przeciwko swojemu bratu, a nie przeciwko templariuszom. Tym ostatnim zaś zaproponowałby udział w zyskach płynących z zasekwestrowanych dóbr wielkich baronów, którzy zostaliby sprowokowani do buntu, a następnie podstępnie lub jawnie zniszczeni. Tak się, jak wiemy nie stało, na stosie spłonęli Templariusze, którzy nie reprezentowali tradycji feudalnej, ale nowoczesną bankowość, o czym możemy przeczytać w każdym opracowaniu odrobinę tylko uczciwszym niż książka Druona. Mamy więc kłamstwo założycielskie – przedstawiciele reakcji, broni swoich wspólników, ale nic mu się nie stanie, bo jest bratem króla. Któż reprezentuje siły postępu w takim razie? No przecież dostojny pan de Marigny, wyniesiony do szlachectwa mieszczanin z Normandii, który zamierzał ograniczyć wpływy baronów i wzmocnić rolę miast. Czym zajmował się ów człowiek przy królu? Psuciem pieniądza, na co w żaden sposób nie chcieli zgodzić się Templariusze. Mamy więc bohatera negatywnego, który reprezentując reakcję popiera chrześcijańskich bankierów i papieża, a z drugiej strony mamy siły postępu reprezentowane przez dostojnego pana de Marigny, fałszerza monety i zawodowego złodzieja. Czy na tak zarysowanym przykładzie widzicie już kim był akademik Maurice Druon i do czego służyły jego książki? Mam nadzieję, że tak. Postęp według pana Maurycego to sztama z gangami miejskimi, które reperują swoje budżety obniżając zawartość kruszcu w monecie obiegowej, wciągają do tego procederu skarb państwa, którym chcą zarządzać. Ci zaś, którzy się temu przeciwstawiają to feudalna reakcja. Mamy to na piśmie i nikt nam już tego nie odbierze. Zanim przejdę do losu, jakże niewesołego, który był udziałem dostojnego pana de Marigny, przypomnę tylko czym król Filip IV, piękny różnił się do swojego młodszego o dwa lata brata. Otóż brat ten w błyskawicznym tempie rozegrał trzy wojenne kampanie – jedną w Gujennie, drugą w Toskanii, trzecią na Sycylii. Z grubsza sytuacja wyglądała tak – po wyeliminowaniu z gry Plantagenetów, teren herezji stał się w zasadzie terenem francuskim, ale jak pamiętamy nie o to chodziło. Sprawa była głębsza i jej clou stanowiło zarządzanie szlakiem handlowym prowadzącym do Aleksandrii. To zaś zależało od opanowania Sycylii. W miejsce Anglików natychmiast wkroczyła Aragonia i Francja znów miała kłopoty na południu, kłopoty, które pociągały za sobą dalszą wojnę z herezją, bo ta od razu znalazła poparcie w Aragonii. Herezja to produkcja jak pamiętamy i nie mogło stać się inaczej. Wszystko to jest ładnie wyrysowane w naszym komiksie „Historia Katalonii”. Mam na myśli próbę, nieudaną, zbudowania aragońskiego imperium morskiego. No, ale cóż robił król Filip kiedy jego brat, reprezentant wstecznictwa i ciemnoty feudalnej gromił Aragończyków na południu? Król Filip przegrywał kampanię we Flandrii. Ach czemu, czemu więc, to on, a nie jego dzielny młodszy brat został królem!? No, bo był starszy, to jasne, ale to nie wszystko, jak sądzę – reprezentujący reakcję, młodszy brat nie wsiał na klamce u bankierów domagających się psucia pieniądza, nie brał kredytów u heretyków z Tuluzy, nie wchodził z nimi w dziwne układy, z których potem próbował się wydobyć wieszając co ważniejszych z nich i zgłaszając się po nowe pożyczki do dostojnego pana de Marigny i jego gangu. On szukał oparcia gdzie indziej.

No dobrze, ale cóż się stało z dostojnym panem de Marigny, reprezentującym siły postępu i dążącym poprzez psucie pieniądza i uzależnienie króla od kredytu, do wzmocnienia potęgi państwa, a także do nadania większej powagi władzy królewskiej, na którą zły wpływ mieli ciemni, niepiśmienni baronowie? Jak tylko król umarł, jego brat Karol, zmontował przeciwko dostojnemu panu de Marigny elegancki proces i w trybie ekspresowym kazał go powiesić. Ot tak, po prostu, nie licząc się ani z jego kolegami z bandy, ani z jego wpływami, ani w ogóle z niczym. Pewnie nawet z żydami się nie policzył dostojny pan Karol de Valois.

Mamy oto przed oczami pewną tradycję, która jest ciągle żywa i opiera się, na razie, na dwóch punktach – złodzieje reprezentują postęp, a oszuści nazywani przyzwoitymi ludźmi, pilnują, by wszyscy w to uwierzyli. Bo co do tego, że pan Maurycy, gdyby żył zasługiwałby na rozmowę z Dorotą Wellman, nie możemy mieć wątpliwości. Ponieważ na dwóch punktach nic się nie utrzyma, potrzebny nam jest trzeci punkt podparcia. Ja go oczywiście znalazłem słuchając w drodze jakiegoś mądrego profesora od ekonomii, który tłumaczył dlaczego wybór Mateusza Morawieckiego na premiera jest właściwy. Otóż on jest właściwy, bo Mateusz Morawiecki jest dobrze odbierany w Niemczech i Brukseli. Nie powiem, zdziwiłem się. Myślę, że dostojny pan de Marigny był tak dobrze odbierany w bankach całego kontynentu, że nie drżał o swoje życie. A jednak...okazało się, że siły reakcji są mocniejsze...W dodatku to one, a nie on ocaliły królestwo przed bankructwem. Wojna zaś, która wybuchła chwilę potem, nie była winą sił zwanych reakcyjnymi, ale idiotycznej, krótkowzrocznej polityki króla Filipa. No, ale wracajmy do naszych okoliczności. Mateusz Morawiecki jest potrzebny, bo dobrze go odbierają w Berlinie i Brukseli? Jak to rozumieć? Dokładnie tak samo, jak zacytowany fragment prozy pana Maurycego – Berlin i Bruksela narzuciły nam swojego człowieka, a my musimy udawać, że tego nie widzimy, albowiem taka jest obowiązująca narracja. I każdy kto się jej sprzeciwia naraża się na ciężkie zarzuty i marginalizację. Ponieważ my mamy już te zarzuty za sobą, a marginalizację mamy dokładnie tam gdzie Karol de Valois miał dostojnego pana de Marigny, możemy jasno i wyraźnie powiedzieć – Mateusz Morawiecki reprezentuje dokładnie takie same siły postępu jakie reprezentował Eungerrand de Marigny, a jego działania nie prowadzą do sukcesu naszego królestwa, ale do jego klęski. Żeby to ukryć wynajmuje się różnych „przyzwoitych ludzi”, którzy dbają o to, by nikt tego nie zauważył. Dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie tej notki.

 


 

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski@wp.pl

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

 



tagi: banki  państwo  marksizm  mateusz morawiecki  finanse  narracja 

gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 09:47
31     1811    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Stalagmit @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 10:01

Świetny tekst. Można jeszcze dodać, że Enguerrand de Marigny jako szambelan Filipa Pieknego pobierał pensję od Edwarda II, króla Anglii. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit 17 grudnia 2017 10:01
17 grudnia 2017 10:19

Postęp, panie, postęp aż furczy...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 17 grudnia 2017 10:19
17 grudnia 2017 10:20

A pani Wellman miała w tym roku jeden z inauguracyjnych wykładów na UW. Pozostawię to bez komentarza...

zaloguj się by móc komentować

JK @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 10:43

NUM stwierdził, że lasy mogą zczeznąć pod kornikiem byle by zgodnie z wyrokiem jakiegoś trybunału. A co tam jakieś lasy - musimy się dogadać z UE.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 11:04

Słuchałem tego Maleńczuka i z prawdziwą satysfakcją stwierdzam, że on jest skończony.

zaloguj się by móc komentować


Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 11:19

Każda zmiana wymaga, prawda, ofiar. Oto w książce "Harda" autorstwa pani Cherezińskiej, Mieszko, aby spokojnie i skutecznie przyjąć chrzest, osobiście raczy poderżnąć gardło kapłanowi dawnych bogów, zwracając się do niego słowami:

"Wybacz, mój stary, nie mam nic do ciebie..."

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @Jacek-Jarecki 17 grudnia 2017 11:19
17 grudnia 2017 11:26

O ! to, to... Tak sobie Chereziska wyobraza "przybliżanie nam historii"...

Dlatego nie mogłam przeczytać jej LEGION..... choć tam chyba nie aż tak...

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 11:37

no, ale  wobec tego jaka jest dla M.M.  alternatywa, że  podeprę się  szmoncesem z teki Aloszy Awdiejewa?

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski 17 grudnia 2017 11:20
17 grudnia 2017 11:49

Nie. Przeczytałem jej dwie książki. To nie są złe powieści, ale na poziomie dialogów leżą i kwiczą. W drugim tomie Bolesław Chrobry miejscami przypomina Ferdynanda Kiepskiego w otoczeniu swoich wojów. Zabawnie odbijają te dialogi od reszty, wypełnionej zaczerpniętymi ze skandynawskich sag opisami. Sądzę, że przytoczone przeze mnie słowa Mieszka, możnaby ozdobić staropolską "kurwą" a całość dać do sfilmowania panu Tarantino, który dodałby kilku dziarskich Murzynów. I już mamy prapolską narrację!

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Jacek-Jarecki 17 grudnia 2017 11:49
17 grudnia 2017 12:01

Cherezińska to "spóldzielnia", fragmenty do jeju tytułow kompilują dla niej chyba ghostwriters (albo oprogramowanie komputerowe).

Spore  fragmenty sa jakby sklonowane, czyli powtarzają się  (zarysy fabuły, tzw, sylwetki psychologiczne, dialogi, etc. ).

Literackie klocki lego z sygnaturą patriotyczną i  bogoojczyźnianą.

Choć  lepsze to niż ezoteryzm i okultyzm  Harry Potterów.

 

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 13:30

Reakcja i postęp.

Kraków wczoraj. Pierwsze co rzuca się w oczy to masa młodzieży. Nawet sporo zagranicznej, w tym skośnookiej. Na dworcu autobusowym masa Ukraińców, którzy z potężnymi bagażami i na wierzchu uczepionymi prezentami okupują autobusy do Kijowa, czy Krzywego Rogu. Wyczuwa się, że Święta tuż tuż. Przed starym dworcem PKP, że nie wspomnę o Rynku świąteczne jarmarki.
Na Rynku występy zespołów ludowych, muzyka, kłęby ludzi posilających sie pod chmurką. Gwar spory, ale zachowania w normie. Niepokój budzi spora ilość wozów policyjnych w ruchu lub stojących gdzieniegdzie na Rynku z migającymi kogutami.
Jeśli wyjść Szewską na Planty tych wozów, jak i policjantów jest więcej. Z lewej strony widać sporo błyskających kogutów i przez uliczny zgiełk przebija sięe od czasu do czasu kobiecy głos, coś skandujący przez megafon. Idę w tamtą stronę, a przed budynkiem UJ spore zdromadzenie z transparentami, flagami, w tym polskimi. Na rzut oka przeważają starocie, czyli ludzie w moim wieku. Moją uwagę zwraca rozwinięty transparen oparty drzewcami o bruk:
NIE PATRIOTYZM
FASZYZM.
Słucham chwilę: Kobieta mówi o zmianie płci, o homoseksualizmie, o tolerancji, a potem zaprasza jakiegoś gostka z Żydowskiego Stowarzyszenia Czulent, który zaczyna mówić, że przed wojną żydzi pogrążeni w modlitwie w synagodze Nożyków usłyszeli krzyki z zewnątrz, że Polska jest tylko dla Polaków...
Tam na rynku, przed dworcem, na dworcu autobusowym to reakcja, która bardzo się myli, a tu garstka postępowców. Oby do tych ostatnich świat nigdy nie należał.

 

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 15:26

"że uprawiam narrację marksistowską. Wszystko przez to, że zainteresowałem się przepływem gotówki i przemysłem, a nie czystą ideą, zwalczaną przez inne idee. Ponieważ od dziecka czuję wstręt do filozofii, nigdy nie zastanawiałem się nad jakością i głębią podobnych ocen. Dopóki nie zaczęły one dotyczyć mnie samego. Kiedy do tego doszło musiałem stwierdzić, że oceniający są tak beznadziejnie powierzchowni, prymitywni, chamscy i nie rokujący na żadną poprawę, że nie ma o czym z nimi gadać."

Nic dziwnego, skoro filozofia to stajnia Augiasza, w której opary idei, zwłaszcza lutersko-heglowskich, są wypożyczane jako zasłony dymne dla kasowania politycznych i ekonomicznych rywali. Nadto od sporów filozoficznych nie ustrzegli się nawet święci Kościoła (św. Tomasz i bł. Jan Duns Szkot). Niektóre z tez św. Tomasza zostały potępione za panowania Filipa Śmiałego na synodzie paryskim 1277. Inicjatorem potępienia był Stephen Tempier, Biskup Paryża, raczej dogadany z Filipem. Można zgadywać że była to część samoobrony ze strony reakcji, która nie poświęciła zbyt wiele czasu na analizę tez św. Tomasza, ale głównym obiektem potępienia był Siger z Brabantu i Juliusz z Rzymu, arystotelicy. Ciekawe, że na Soborze Trydenckim w czasie obrad na ołtarzu złożono dwie księgi Pismo Św. i Summę św. Tomasza. 

Zaś Filip Piękny wsławił się wybitnymi osiągnięciami w dziedzinie "gallikanizmu":. Wiki: "Bonifacy VIII , papież, ogłosił zamiar ekskomunikowania go (Filipa Pięknego), do czego jednak nie doszło, wobec wojny domowej między możnymi w samym państwie papieskim i śmierci papieża w 1303 roku. Filip IV kazał wykopać zwłoki Bonifacego VIII i spalić go na stosie jako heretyka."

Coś podobnego zrobiono z doczesnymi szczątkami św. Tomasza. Zmarł on w klasztorze cysterskim Fossanuova w roku potępienia swoich niektórych tez. Co ciekawe do Bp Paryża dołączyli swoje potępienia Anglicy Bp Oxfordu, też dominikanin, Kilwardy i Bp Londynu, franciszkanin Pekham. Ktoś pisze, że: "Ciało Tomasza stało się przedmiotem sporu pomiędzy dominikanami i cystersami z Fossanuowa, w wyniku którego zostało ekshumowane, pozbawione głowy i wreszcie wygotowane." 

Słabo mi się robi. Kręte są ścieżki ortodoksji. Ale śmiem twierdzić, że to nie spór między dominikanami a cystersami był przyczyną tych ezoterycznych rytuałów, ale obecność ezoteryki ukrytej pod habitem niektórych braci zakonnych i angielska rządza zemsty. 

Wracając do Filipa Pięknego: "Następni papieże, szukając protekcji Filipa IV, ulegli jego naciskom i począwszy od Klemensa V przenieśli swą siedzibę z Rzymu do Awinionu na południu Francji." Tym soposobem Filip Piękny zainicjował niewolę awiniońską. 

Coś podobnego zrobiono ze 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 17 grudnia 2017 15:26
17 grudnia 2017 15:28

Ostatnie niedokończone zdanie do wykasowania, zaplątało się. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Jacek-Jarecki 17 grudnia 2017 11:49
17 grudnia 2017 15:37

I wreszcie odtajnioną prawdę historyczną.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Magazynier 17 grudnia 2017 15:26
17 grudnia 2017 15:54

Nie chcę strzelić głupstwa, ale Awinion był chyba ciągle na terytorium cesarskim, tyle, że położonym na samej granicy z Francją, co ułatwiało interwencję w razie gdyby papież sie stawiał

zaloguj się by móc komentować

qwerty @tadman 17 grudnia 2017 13:30
17 grudnia 2017 16:15

jedna z technik wyludzania kamienic w Krakowie to sposob na dom modlitw; tzn. 'przychodzi' trzech gosci i oświadcza, że w tej kamienicy, do ktorej nie mozna znaleźć wlascicieli oni przychodzili na cosobotnie modły zatem, zgodnie z art. ... im się należy jako obiekt kultu;

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 17 grudnia 2017 15:54
17 grudnia 2017 17:14

Od 1032 Awinion był włączony do Cesarstwa. Rodan był granicą Cesarstwa. Awion był nazywany "ziemią/krajem cesarskim", na drugim brzegu Villeneuve było już "ziemią/krajem królewskim". Po podziale Cesarstwa należał albo do Królestwa Arles albo do Burgundii, był własnością zarówno Hrabie Prowansji jak i Hrabiego Tuluzy. To zdaje się stworzyło okazję do praktycznej autonomii. Był tam nawet jakiś synod który potępił Rajmunda VI Hrabiego Tuluzy. W czasie krucjaty przeciw Albigensom Awinion stanął po stronie jego syna Rajmudna VII, po śmierci którego Awinionczycy na dwa lata ogłosili się republiką. Potem znowu w padli w ręce Kapetyngów ostatecznie Filipa Pięknego. Pod koniec XIII w. oddani zostali Karolowi z Neapolu.

Ale można podejrzewać że wpływy cesarskie są obecne w Awinionie w XIII i XIV w. z racji tego, że Neapol należał do Cesarstwa Wschodniego, i że kiedy papież Grzegorz XI wraca do Rzymu, czyli odnawia Rzym jako stolicę Apostolską, w 1376, za dwa lata pojawia się w Awinionie antypapież Klemens VIII, syn Hrabiego Genewy, który dorobił się na kardynalstwie i ostatecznie na rektorstwie w Anglii w Bishopwearmouth.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 17:17

"Od czasu kiedy napisałem II tom Baśni jak niedźwiedź zarzucają mi różni znawcy, że uprawiam narrację marksistowską. Wszystko przez to, że zainteresowałem się przepływem gotówki i przemysłem ..."

 

Może ja pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze. Tak na wszelki wypadek. Gwoli wyjaśnienia. Narracja marksistowska to jest taka narracja, która uzasadnia, że wszelkie zło płynie z faktu posiadania jako takiego. Posiadanie czegokolwiek przez kogokolwiek jest źródłem wszelkich niesprawiedliwości, jakie przydarzają się nam na tym łez padole ... Trzeba wszystkich wywłaszczyć, ustanowić kolektywne zarządzanie (cokolwiek, kryje się pod tym bełkotem) a wtedy nastąpi raj na ziemi, wszyscy będą szczęśliwi i nie będzie nam potrzebny Kościół oraz oczekiwanie na przyjście w chwale Pana Jezusa, kiedy nastąpi raj, będący darem Boga a nie owocem kolektywnego wysiłku pod światłym przewodem władzy płynącej od ludu.

Twoja narracja jest właśnie narracją antymarksistowsą lecz na twoim przykładzie bardzo ładnie sprawdza się przysłowie: "złodziej, krzyczy łapaj złodzieja". Tym złodziejem są twoi krytycy oczywiście, którzy posługują się tym argumentem, żeby było jasne.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 17 grudnia 2017 17:14
17 grudnia 2017 17:29

Aha, i jeszcze, za Rajmunda VI Awinion miał podwójne wasalstwo, był formalnie lennikiem Kapetyngów i faktycznie lennikiem Cesarstwa. Ogłoszenie republiki po śmierci Rajmunda VII chyba było po to żeby przemeblować zależności lenne. No i chyba się im udało. Podłączyli się pod Cesarstwo Wschodnie. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 17 grudnia 2017 17:29
17 grudnia 2017 17:50

Że nie wspomnę o angielskiej kontroli Awinionu przez małżeństwo Rajmunda VI z Joanna z Plantagenteów.

zaloguj się by móc komentować



eska @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 19:50

W sprawie MM zasadnicze zagadnienie to nie fakt, że nam go narzucono, tylko kto i dlaczego na to narzucenie się zgodził. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2017 20:44

No..Zgodził się Prezes chyba. Tak jak wcześniej musiał zaakceptować kandydata na Prezydenta.

zaloguj się by móc komentować

chlor @chlor 17 grudnia 2017 20:44
17 grudnia 2017 20:45

Kurde, to było do eski.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @chlor 17 grudnia 2017 20:44
17 grudnia 2017 21:31

Towarzysz Naczelnik Prezes musiał coś zrobić właśnie tak a nie inaczej, bo były naciski - to jest stara śpiewka żarliwych wyznawców PiS w sytuacji, gdy wzbudzi się w nich dysonans poznawczy spowodowany działaniem pupila-idola. Forma psychicznej obrony przed zwątpieniem w geniusz Towarzysza Naczelnika Prezesa. A z bolkowego "nie chcem, ale muszem" śmiechu było przecież co nie miara.

PiS musi skrywać swą faktyczną i dozgonną miłość do eurokołchozu - poświęcać ją na rzecz "żarliwej obrony interesu narodowego", bo znaczna część wyżej wspomnianego tzw. żelaznego elektoratu jest naprawdę patriotyczna, czyli antybrukselska. Dlatego partia w propagandzie przyjęła kierunek "porozumienia i walki", jak PZPR po 1980 r.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Zadziorny-Mietek 17 grudnia 2017 21:31
18 grudnia 2017 18:28

ucieczka od rozumu? znamionami jest wskazywanie tego, który musi/ma rację, bo ../.. itp. pierdoły; a po ucieczce od rozumu jest zawsze ucieczka od wolności [każdej] 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Zadziorny-Mietek 17 grudnia 2017 21:31
18 grudnia 2017 21:39

Akurat ja nie mam żadnego dysonansu poznawczego w sprawie genialności Pisu. Niepokojące jest jednak nie wykorzystywanie przez władze retoryki antyunijnej w bieżącej polityce, mimo że byłoby to bardzo przydatne narzędzie.

Na Unię można przecież zwalić przyczyny wszystkich problemów, w dodatku poprawiając sobie słupki u telewidzów i wyborców.

Jednak Unia pozostaje święta, a jej krytyka polega tylko na tłumaczeniu Gujom brukselskim, że są za słabo unijne w porównaniu do rdzennie unijnej Polski.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować