O filmach i historii
Czasem słyszymy, że ten i ów amerykański reżyser fascynuje się polskim filmem, szczególnie zaś tak zwaną Polską Szkołą Filmową. Owa fascynacja wywołuje w ludziach niedojrzałych i aspirujących dziwne drżenie. Nie wiadomo bowiem właściwie dlaczego. Jest to tani bardzo ukłon w stronę nieżyjących już kilku twórców, którzy za zgodą partyjnego gangu, mając do dyspozycji bardzo skromne środki i możliwości, nakręcili coś tam na wolnym powietrzu, albo w starannie zaaranżowanych wnętrzach. Jeśli ktoś nie wie, dodam, że jest jeszcze czeska szkoła animacji, równie silnie chwalona, istniejąca w tych samych mniej więcej czasach, a więc – jak należy przypuszczać – mająca te same podstawy – nędzę i terror. No i rozpaczliwie pragnąca z tej nędzy i terroru jakoś się wyzwolić. Stąd film i opowiadane w nim historie, całkowicie przecież niezgodne z tym, co działo się w owym czasie w jednym i drugim kraju. No, ale mniejsza. Chciałbym powrócić dziś do wątku, który już kiedyś był omawiany, czyli do tak zwanej materii twórczej. Jak wielu tutaj lubię niektóre filmy Wojciecha Jerzego Hasa. Mam też jednak świadomość, że założenia które przyjął Has w swojej twórczości, okazały się nie tyle nieprawdziwe, co nieskuteczne. Has wyszedł z założenia, że film musi być malarski, czyli składać się z pięknych kadrów, które – poprzez swoją urodę – wywoływać mogą raz zachwyt, raz grozę. I ten efekt udawało się Hasowi osiągać często, jego filmy były nagradzane, miały swoją publiczność, ale ta publiczność w miarę, jak zmieniała się sytuacja w Polsce malała. Okazało się bowiem, że to nie malarskie kadry są materią twórczą filmowców, ale propaganda i emocje. Szczególnie zaś emocje młodych. To spostrzeżenie, jakże oczywiste dzisiaj, zdominowało kino w całym świecie. Szczególnie zaś w Czechach, bo w Polsce może mniej, i ostatecznie dobiło wszelkie finezje. Ludzie nie chcą oglądać filmów Hasa i nie będą o nich rozmawiać. W zasadzie w ogóle nie chcą oglądać filmów, bo ich funkcja była zawsze doraźna i związana z polityką państwa, albo tą robioną przeciwko państwu. Pamiętamy filmy z lat dziewięćdziesiątych – pasmo koszmarnych gówien, którymi wielu ludzi się do dziś ekscytuje, bo coś tam było śmiesznego i to akurat sporo osób uznało za najpiękniejsze chwile swojego życia spędzone przed ekranem.
Jeśli zaś cofniemy się o dekadę wcześniej, do lat osiemdziesiątych, to uznać musimy, że kino polskie było po prostu kinem soft porno. A wszystko po to, by odciągnąć uwagę ludzi od nędzy i politycznej beznadziei.
W latach siedemdziesiątych kino polskie było kinem triumfu i wielkich produkcji, takich jak „Potop” czy „Noce i dnie”. A jeszcze dekadę wcześniej, mieliśmy tę całą Polską Szkołę Filmową, czyli pewien krótki moment, kiedy reżyserom pozwolono, na fatalnych warunkach, wypowiadać się indywidualnie.
Wymienione momenty, czy też dekady różnią się od siebie w dość istotny sposób. O ile w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych spójność scenariusza i tak zwana wizja reżyserska miały znaczenie kluczowe, o tyle w latach osiemdziesiątych i później, scenariusz był w zasadzie tylko pretekstem do wyłudzenia pieniędzy. Czyli służył do tego, by pokazać cycki Doroty Kwiatkowskiej, świeć Panie nad jej duszą, albo – jak w latach dziewięćdziesiątych – nędzę i upodlenie Polaków. I tak zostało do dziś. Film, czy serial, to zlepek kadrów ustawionych bez zrozumienia czegokolwiek, bo o sprawach związanych z zawodem filmowca, to szkoda w ogóle mówić. Chodzi tylko o to, by dać pretekst do zainstalowania w filmie treści propagandowych.
Szczególnie dobrze widać to w serialach na platformach takich jak Netflix czy HBO. Właśnie oglądam jeden taki serial, w dodatku kostiumowy. Rzecz dzieje się w roku 1900 z nowojorskim szpitalu. Czyli jest to taki dr House sprzed 120 lat. W zasadzie są tam same horrenda, bez związku ze sobą nawzajem. Chodzi głównie o to, przez kilka pierwszych odcinków, by pokazać, jak ważną częścią amerykańskiego społeczeństwa byli czarni. Mamy więc czarnego lekarza, który jest prześladowanych przez białych i w podziemiach szpitala urządza inny, mniejszy szpital, w którym przyjmuje Murzynów. Leczy im przepukliny i przyjmuje porody, i nikt się – uważacie – nie orientuje, że taki proceder ma miejsce. Kiedy w końcu wpadają na trop Murzyna, który ma przecież normalne dyżury na górze, w czasie których jest prześladowany, okazuje się że zrobił on wiele dobrego i zamiast go wyrzucić – awansują.
Główny medyczny geniusz spędza wieczory w chińskim burdelu. Ma tam koleżanki, którym wpycha w łono balony z grubej gumy, żeby sprawdzić czy nie można w ten sposób uratować ciąż z odwróconym łożyskiem.
Siostra zakonna, katoliczka, bohatersko dokonuje aborcji wśród biedoty, a zarobione w ten sposób pieniądze wpycha do szpitalnej skarbonki, by ratować za nie dzieci, które już się narodziły. Gruby szef pogotowia, próbuje ją szantażować, ale w końcu się zaprzyjaźniają i razem na te skrobanki jeżdżą. Policja współpracuje z gangsterami, którzy szantażują dyrektora szpitala i nawet go torturują wyrywając mu ząb bez znieczulenia. Dyrektor ten okrada szpital, którego sponsor ma córkę, ta zaś zadaje się ze wspomnianym tu wcześniej czarnym, co miał ten szpital w piwnicy. Wszystko, by pomagać biednym. Ta córka ma narzeczonego, którego ojciec jest multimilionerem i może taki szpital połknąć jednym kłapnięciem. Nie kocha go jednak i śpi z Murzynem. Powód jest taki, że molestuje ją ten jego ojciec, spasiony biały, pochodzący z zachodu republikanin. A dyrektor szpitala, pała niezdrowym uczuciem do jakiejś dziwki, która pracuje w normalnym burdelu dla białych. I realizuje jakieś jego obsesje, takie bardziej bym powiedział infantylne.
Aktorzy są tak dobrani, byśmy sympatyzowali wyłącznie z tymi właściwymi. Dr. House ma romans z pielęgniarką, która wygląda jak anioł i uosobienie niewinności, a okazuje się być dość wprawną uwodzicielką, która potrafi zatrzymać przy sobie pana, co dzieli swoje życie pomiędzy szpital, gdzie prują brzuchy a chiński burdel, w którym palą opium. Czyli, jak mówią romantycy, ma sobie to coś. Jest to bohaterka pozytywna, dodam od razu.
Mamy tu więc wszystkie numery, jakie zastosowano – na zlecenie matki partii – w polskim kinie lat osiemdziesiątych. I kilka numerów z kolejnej dekady tego kina. Biały motłoch jest straszny. Polacy zajmują się zakopywaniem zmarłych gdzieś na terenach zalewowych, a Żydzi to albo lekarze-wynalazcy, albo nieszczęśliwe kobiety w ciąży.
Murzyn, co miał szpital w piwnicy okazuje się być jeszcze bokserem, co kładzie na dechy każdego, co mu podskoczy. Niestety reżysera nikt nie nauczył, jak kręcić sceny walk, więc kręcone są one w zwolnionym tempie, jak w szpiegowskich filmach klasy C, z lat siedemdziesiątych.
Całe to towarzystwo z wielkim nakładem kosztów przebrano w stroje z epoki i kazano robić rzeczy, których w tej epoce nie robił nikt. Potem to nakręcono i sklejono w sposób urągający wszystkiemu. O tym zaś by reżyser myślał o jakichś wysmakowanych kadrach nie może być nawet mowy. Zachwyt mają wzbudzać cycki tych wszystkich kurew i dam, pomieszanych na planie, a grozę rozpłatane brzuchy i makabryczne choroby. Do tamecznego House’a przychodzi jego dawna narzeczona. Jak się okazuje bez nosa. Bo się nabawiła syfilisu od poślubionego sobie mężczyzny i ten nos jej odpadł. Główny bohater dokonuje operacji przeszczepiając jej w miejsce nosa skórę z ramienia. Na żywca. I ona z tym ramieniem podniesionym do góry chodzi, a ten kawałek mięsa, przyklejony jest do dziury po nosie.
Po co ja Wam o tym opowiadam? Z prostego powodu. Bo w identyczny sposób, jak te wszystkie filmy, rozumiana jest polska historia. I ludzie, którzy zajmują się jej prezentowaniem uważają, że dzięki analogicznym zabiegom zyskają publiczność i uznanie. Najlepsze jest jednak to, że w wielu przypadkach im się to udaje. Chodzi bowiem o to, by zaszyć w jednym worku fałszywy i nieuzasadniony politycznie triumfalizm, zbudowany na kilku interpretowanych bez zrozumienia epizodach. Do tego dołożyć krytyczne opinie na temat jezuitów, zrobić obszerny materiał o tym, jak Tatarzy obchodzili się z jeńcami prowadzonymi z Rusi na Krym, a następnie dołączyć do tego jeszcze historię syfilisu, na terenach Rzeczpospolitej polsko-litewskiej. To wszystko podrasować należy sfingowanymi emocjami i puścić na taśmociąg YT, albo Netflixa, jak ostatnio skręcony serial „1670”. Produkcję pełną żartów tak samo celnych i dobranych, jak w tym filmie o Murzynie co miał szpital w piwnicy.
Na samym czubku zaś tej piramidy absurdu należy ustawić gościa, co lubi przemawiać do tłumu i wskazuje na liczne przewagi Polaków nad innymi nacjami. Jego popisowym numerem zaś jest wskazywanie, że Martin Scorsese uwielbia filmy Hasa.
Niestety, nie mam dobrych wieści. Nic nam nie pomoże, bo opisana tu deprawacja to trend światowy i mowy nie ma by go zatrzymać. Trzeba by, przy użyciu potężnych środków i sił politycznych, wykreować inną zupełnie koniunkturę. Jeden tylko widzę promyk nadziei. W czasach kiedy lewica na zachodzie i komuniści w Polsce krytykowali serię filmów o przygodach Johna Rambo, za tą krytyką stał uniwersytet i liczne tamtejsze autorytety, które wieszczyły, jak może wyglądać przyszłość i co to znaczy prawdziwa, wartościowa kultura. Wieszczyły zgodnie, na co mało kto zwracał uwagę. Nie był nią Rambo, dodam od razu. Dziś widzimy dokładnie co ludzie ci mieli na myśli – ramię przyszyte do miejsca po nosie, który odpadł w wyniku zakażenia syfilisem.
Jest więc dobry moment, by zacząć nieco inaczej tą łajbą manewrować. Niestety nie ma już kapitanów takich jak Wojciech Jerzy Has.
I z tą niewesołą myślą Was zostawiam.
Wczoraj wstawiłem tu takie książki, z których resztka jeszcze została
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-reformy-protestanckiej-w-anglii-i-irlandii/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/jan-amos-komenski-u-zrodel-katastrofy-dziejowej-polski/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/katolicki-poglad-na-swiat/
tagi: propaganda historia filmy choroby pornografia partia absurdy scenariusze atencja
|
|
gabriel-maciejewski |
| 9 sierpnia 2025 07:17 |
Komentarze:
|
|
Maginiu @gabriel-maciejewski |
| 9 sierpnia 2025 07:56 |
Nic nam nie pomoże, bo opisana tu deprawacja to trend światowy i mowy nie ma by go zatrzymać. Trzeba by, przy użyciu potężnych środków i sił politycznych, wykreować inną zupełnie koniunkturę.
Natura się broni sama - tak było zawsze. Inaczej mówiąc - zysk jest najważniejszy. Długa jest lista porażek producentów filmowych, kierujących się ideologicznymi motywami, ludzie nie chca oglądać tego g--na, więc pieniędzy nie ma. W tym jest nadzieja, że zdechnie to naturalną śmiercią.
|
|
gabriel-maciejewski @Maginiu 9 sierpnia 2025 09:56 |
| 9 sierpnia 2025 08:04 |
Sami na dno nie pójdą, będą próbowali kogoś ze sobą pociągnąć
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 9 sierpnia 2025 08:09 |
Ten serial jest sprzed 10 lat i był właśnie chyba forpocztą tego co potem przetoczyło się przez kino, czyli nasycenia wszystkiego wulgarnością i propagandą, której stężenie zabiłoby słonia. W dodatku zatrudnili do niego bardzo dobrych aktorów, bardzo dobrego reżysera itd., to jest właśnie najgorsze, że nawet nie można się przyczepić do jakości tego serialu - takie gówno w szczerozłotej szkatułce.
No, ale pozytywne w tym jest to, że z perspektywy tych 10 lat widać niewypał tej strategii. Twórcy chyba zauważyli, że branie udziału w takich projektach to jest pocałunek śmierci i nastąpił gwałtowny upadek jakości takich produkcji, zadziałała zasada, że tępa propaganda zabija sztukę.
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 9 sierpnia 2025 10:09 |
| 9 sierpnia 2025 08:13 |
Chyba nie o tym serialu mówimy. Nie ma już, poza tym, żadnych twórców. Ci ludzie mają zestawić w przypadkowej kolejności kilkadziesiąt scen i to wszystko. Nie wiem skąd się ludziom bierze to pragnienie oceniania aktorów. Bo większość nie ma pojęcia o warsztacie aktorskim. To samo jest z reżyserami. Nie zauważyłem spadku takich produkcji, one mi sie stałe wyświetlają
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 9 sierpnia 2025 10:09 |
| 9 sierpnia 2025 08:14 |
Tak, masz rację to ten serial. Jak widać po komentarzach największym problemem jest zdewastowana wrażliwość publiczności.
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 9 sierpnia 2025 08:20 |
Aby zatrzymać deprawację sił politycznych wspieranych przez siły policyjne z Golędzinowa potrzebna była kawaleria z Litwy, Łotwy i Estoni. To byłby film, scenariusz wprost wzięty z życia ;-)
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2025 10:13 |
| 9 sierpnia 2025 08:50 |
Ja zaobserwowałem spadek poprzez to, że twórcy nie chcą się w tym babrać, oni widzą, że pomimo obsypania ich nagrodami te produkcje w rzeczywistości są upokorzeniem, więc wytwórnie biorą ludzi którzy nie znają się na robocie, a za tym idzie znaczny spadek jakości. No, a publiczność po dwóch zawodach stwierdza że szkoda tracić czasu.
Wiadomo, że to będzie promowane cały czas, dlatego ci się wyświetla, ale to jest automat, wpychanie na chama.
" Nie wiem skąd się ludziom bierze to pragnienie oceniania aktorów. Bo większość nie ma pojęcia o warsztacie aktorskim. To samo jest z reżyserami."
To fakt, że ludzie rwą się do oceniania, a nie wiedzą nawet dlaczego coś jest dobre, czy złe. Nie chodzi tu o znajmość warsztatu, ale podstawową wrażliwość. Ludzie odcinają się od własnej wrażliwości w zamian za przywiązanie do jakichś wymyślonych kryteriów nie wiadomo skąd. Tak naprawdę nie oceniają tylko powielają coś co ktoś im wdrukował i oni nawet nie mają swiadomości kiedy to się stało.
|
Autobus117 @gabriel-maciejewski |
| 9 sierpnia 2025 08:52 |
ilekroć widzę żulików pod sklepem czy - kiedyś stojących po bramach z papierosami trzymanymi w odwrotną stronę - to myślę "neorealizm włoski". Magia kina.
|
pike @Henry 9 sierpnia 2025 10:20 |
| 9 sierpnia 2025 08:52 |
Czasami zdarza się, że niektórzy biorą temat z życia….
Dla przykładu francuzi dopiero po 40 latach (wcześniej nie mogli? Chyba nie)
zrobili film o takim gościu co im w 1934 roku
w kraju narobił takiego bałaganu , ze ledwo się z tego wygrzebali……
To ten film: „Stavisky...” w reżyserii Alaina Resnaisa, z Jean-Paulem Belmondo w roli głównej.
Serge Alexandre Stavisky:
https://en.wikipedia.org/wiki/Alexandre_Stavisky
My filmów o tych z życia wziętych to się chyba nie doczekamy.....
|
|
gabriel-maciejewski @pike 9 sierpnia 2025 10:52 |
| 9 sierpnia 2025 09:00 |
Ach ta linia kolejowa w pobliżu Dijon...
|
pike @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2025 11:00 |
| 9 sierpnia 2025 09:24 |
Sędzia śledczy w tej sprawie Albert Prince został znaleziony martwy
na torach kolejowych w pobliżu Dijon.
Miesiąc wcześniej zlikwidowali Stavskiego…
|
|
gabriel-maciejewski @pike 9 sierpnia 2025 11:24 |
| 9 sierpnia 2025 10:24 |
Na tych samych torach znaleziono Grafstroma i pewnego prezydenta republiki, ale nie pamiętam nazwiska, satarybelf o tym pisał
|
|
Pointblack @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2025 11:00 |
| 9 sierpnia 2025 10:58 |
Jest gorzej. Scorsese uwielbia filmy Wajdy. Stąd jedna z ilustracji w Twojej książce o wojnie domowej. Można sprawdzić. ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Pointblack 9 sierpnia 2025 12:58 |
| 9 sierpnia 2025 10:59 |
No tak, więc mamy tu też pewną demaskację.
|
BTWSelena @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2025 12:24 |
| 9 sierpnia 2025 11:01 |
To była historia francuskiego prezydanta Paula Deschanela, która miała miejsce w nocy z 24 na 25 maja 1920 r. Deschanel nie zginął, a jedynie się potłukł, ale podobnie jak Grafstrom był jedynie w piżamie. Drużnik, widząc człowieka w piżamie, mówiącego, że jest prezydentem Francji, niezwłocznie zawiadomił odpowiednie służby, by zabrały od niego wariata. I faktycznie, ówczesny prezydent Francji spędził w szpitalu psychiatrycznym 2 czy 3 miesiące.
|
|
Pointblack @gabriel-maciejewski |
| 9 sierpnia 2025 11:05 |
Co nie zmienia faktu, że jeden z ostatnich filmów Waldy, to gniot o Wałęsie, a Scorsese nakręcił film jakby o naszej, polskiej najnowszej historii, ale dla niepoznaki nazywa się „Czas krwawego księżyca” i dzieje się w 100 lat temu w USA.;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Pointblack 9 sierpnia 2025 13:05 |
| 9 sierpnia 2025 11:17 |
Jakoś szybko zapomniano o tym filmie
|
|
gabriel-maciejewski @BTWSelena 9 sierpnia 2025 13:01 |
| 9 sierpnia 2025 11:19 |
No tak
|
emirobro @pike 9 sierpnia 2025 10:52 |
| 9 sierpnia 2025 14:44 |
"Stavinsky urodził się w Słobódce , na przedmieściach Kowna . Jego ojciec był dentystą we francuskich slumsach, po tym jak rodzina przeniosła się do Francji na początku XX wieku."
Wg hebrajskiej Wiki Stavisky (Stavinsky, Stabiski) byl Litwakiem i
"Po jego śmierci ujawniono również, że Stabiski kupił dwie gazety (jedną prawicową i jedną lewicową), które go broniły..."
|
|
ewa-rembikowska @emirobro 9 sierpnia 2025 16:44 |
| 9 sierpnia 2025 15:35 |
Pisałam kiedyś o tym gagatku...https://ewa-rembikowska.szkolanawigatorow.pl/afera-krwista-jak-befsztyk
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski |
| 10 sierpnia 2025 12:19 |
Hasa cenię głównie za dwa filmy:
"Pożegnania" i "Jak być kochaną".
"Rękopis znaleziony w Saragossie" też przyciąga mnie, m.innymi znakomitą obsadą aktorską.
Has stanowi jakby zaprzeczenie Polańskiego, o którym media trąbiły że dusił się w Polsce i wyjechał na zachód żeby tam się mógł wreszcie ujawnić jego geniusz.
Z tymi geniuszami to różnie bywa.
Nie wszystko złoto co się świeci, jak mawia przysłowie.
|
|
bolek @gabriel-maciejewski |
| 11 sierpnia 2025 05:20 |
Czekam z niecierpliwością aż dotrzesz do końca 2 sezonu i, być może, podsumujesz scenę finałową.