O dewaluacji pisarzy
Zaczynają się dziś targi w Krynicy, a ja dałem się namówić i właśnie tu jestem. Nie przyjechałem z chęci zysku, ale dla ciekawości. Nawet jeśli coś sprzedamy koszt tej wyprawy jest zbyt duży, by mówić o zyskach. Targi odbywają się w głównej pijalni, która jest ogromna. Byłem tam wczoraj i mam wrażenie, że nikt nawet nie zauważy, że ktoś tam czymś handluje, choć przecież są tam jakieś stałe stoiska z pamiątkami. Podziwiam jednak organizatorów, że podjęli taki wysiłek i już ósmy raz z rzędu organizują tę imprezę.
Niestety na razie nie spotkałem nikogo, kto byłby tu choć raz wcześniej i jakoś te targi zareklamował. W Krynicy jestem pierwszy raz i powiem Wam, że robi to wrażenie. No nic, zacznijmy wreszcie codzienną gawędę. Musi być o książkach, skoro mamy targi, w dodatku w miejscu tak odległym.
Nie łatwo jest sprzedawać książki, albowiem nie ma uznanych autorów. Wynika to wprost z faktu, że przestało istnieć dziennikarstwo. I nie ma gdzie ćwiczyć. Ostatnie chwile zdychającego dziennikarstwa także nie były zbyt piękne. Skąd się więc brali pisarze? Byli wyznaczani przez środowiska i doprawdy nie miało znaczenia, czy jeden z drugim pisać potrafi. Wiara niektórych ludzi w to, iż mają nadludzkie moce jest przemożna i nie da im się wyjaśnić, że nawet dużo pieniędzy, emocji wariatek i czego tam jeszcze chcecie, nie zrobi z jakiegoś Kuczoka pisarza. Można go tak nazwać, ale to wszystko. Można mu dać nagrodę nawet, niczego to nie zmieni. Można dowolnie zaklinać rzeczywistość nic to nie da. Tacy autorzy, jak ci, co ich wykreowano w ostatnich trzech dekadach dewaluują się szybciej niż niemiecka marka w latach dwudziestych. Tego jednak nikt nie chce zrozumieć, bo nie pozwala mu na to pycha. Kreuje się więc nowych autorów, spośród roszczeniowych analfabetów i przypisuje się tym kreacjom nadludzkie jakieś moce. Wszystko po to, by nie uznać istnienia autorów prawdziwych. Dowód zaś na to, że talent i pasja są prawdziwe, a głupota i chamstwo niezmierzone, znajduje się tu gdzie jestem - w Krynicy. Stoi tu sobie pomnik Nikifora, ochrzczonego w obrządku greckim jako Epifaniusz Drowniak. Człowieka, który wiele ze świata nie rozumiał, ale rozumiał, że ma talent i ten talent czyni go równym największym. Podpisywał swoje dzieła – Matejko, bo wiedział o istnieniu Matejki. Jego los był nielekki, a on sam stanowił żywy dowód na istnienie boskiej opatrzności. Miał Epifaniusz trochę szczęścia w życiu, bo trafił przed wojną na dwóch dobrych ludzi, którzy go wypromowali, rozumiejąc zasady według których żyje. Po wojnie miał szczęścia mniej, albowiem będąc Łemkiem został wysiedlony na ziemie odzyskane. Uciekał stamtąd dwa razy do rodzinnej Krynicy, zanim w końcu pozwolono mu zostać. Nie wiem czy nie maczała w tej operacji swoich różanych paluszków kapitan UB Izabela Czajka Stachowicz, ale to jest do sprawdzenia. Nikifor mógł mieszkać w Krynicy i tu realizować w sposób kompulsywny swoją malarską pasję. Istnieniu takich ludzi i takich pasji zaprzeczają dzisiaj kreatorzy rynku wydawniczego, gdzie nie ma ani jednego autentycznego pisarza. Są tylko formaty. Nawet ja realizuję formaty, bo inaczej niczego był nie sprzedał, albowiem publiczność jest krańcowo zdeprawowana. Pycha ta zostanie z pewnością ukarana, w mediach bowiem pracują już prawie wyłącznie analfabeci piszący – nadchodzący weekend będzie ostatnim bastionem zimy – albo ludzie, którzy uważają, że pisanie nie ma sensu, lub też tacy, którzy pisaniem się brzydzą, albowiem jest to działanie niewdzięczne i można na nie skazywać jedynie współpracowników niższej rangi. Sława należy się tylko tym, co gadają przed kamerą i znają się na krawatach z Włoch. Takie zachowania to małpiarnia. Najgłupsze jest jednak to, że ludzie wierzą w skuteczność takich kreacji, a także wierzą, że mogą im one przynieść sławę lub nawet nieśmiertelność. Najlepiej by było, gdyby zrobili sobie zdjęcie pod pomnikiem Nikifora i jego pieska. Może coś by się w tych pustych łbach zaświeciło.
Do tego wszystkiego dochodzi przemożna chęć komentowania wydarzeń bieżących, które gwarantują jakąś namiastkę sławy. I z tego także bierze się pycha, ale już taka trudniejsza do zwalczenia. Piszącemu dłuższe teksty łatwiej wytłumaczyć, że działa na zlecenie, a jego publiczność to fikcja. Jak ktoś wrzuca jedynie krótkie komentarze, jest przeważnie przekonany o własnej nieomylności.
Oczywiście można by było wskazać pisarzy, którzy nie będąc pisarzami generowali jakieś zyski, tak jak to było z Bondą i Mrozem. No, ale oni to już przeszłość, ale chyba tego nie zauważyli. Problem w tym, że nie ma w Polsce środowiska na tyle silnego, by mogło ono wykreować pisarza, który nie będzie się dewaluował. Jest nawet gorzej, w każdym politycznym środowisku do pisania rwą się grafomani, a powód jest taki, jak wskazałem wyżej – zdechło dziennikarstwo, nie ma krytyki, bo zastąpiła ją nachalna promocja. I stan ten trwa od trzech dekad, ale wszyscy udają głupich, bo wydaje im się, że zarabiają pieniądze. Mam na myśli autorów udających pisarzy.
Ludwik Fiszer opisał w swoich wspomnieniach taką oto scenkę, bardzo malowniczą i prawdziwą – szedł z Reymontem obok nowo wybudowanego gmachu wydawnictwa Gebethnera i Wolfa, zatrzymali się, a Reymont wskazując na budynek rzekł – parter zbudował Sienkiewicz, pierwsze piętro ja, drugie Żeromski, a wieżyczkę Weyssenhoff. I to była prawda. Co z tego rozumie współczesny analfabeta i pyszałek aspirujący? No tyle, że musi udawać jednego z tych wymienionych. I jeszcze jest przekonany, że najłatwiej będzie mu udać Sienkiewicza, bo pozostali pisali o swoim życiu i życiu środowiska, z którego wyszli lub które mieli okazję obserwować. Dziś takie rzeczy nie wchodzą w ogóle w grę, albowiem nie ma żadnych środowisk, które – uwaga – ktoś próbowałby jednoczyć słowami pisanymi po polsku. Są tylko coraz bardziej infantylne i agresywne środowiska, które ktoś dzieli na coraz mniejsze grupki i kupki. I to jest działanie zaplanowane. Sienkiewicz zaś wydaje się najłatwiejszy do naśladowania, bo uznawany jest za rekonstrukcję. To jest finalny etap pisarskiego obłędu moim zdaniem. No, ale kto by tam mnie słuchał, albo mi wierzył, wszak dookoła trwa festiwal rekonstrukcji, którymi ekscytują się rzesze. Tyle, że rekonstrukcja to nie jest pisarstwo, o czym autorzy udający Sienkiewiczów raczyli zapomnieć. Dobra, lecę na ten targ. Muszę się jeszcze rozładować, a początek o jedenastej
tagi: pisarze rynek sprzedaż targi książka pycha dewaluacja krynica
|
|
gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 10:07 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 10:17 |
Generować zyski to będzie głównie generatywna ejaja ;-)
|
Paris @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 11:19 |
To Pan robi reklame tej imprezie !!!
Czesto jest tak, ze najlepiej sie wychodzi, jak sprawdzi sie cos na wlasnej skorze. Przesylam dobre mysli i zyczenia... i czekam na relacje te targowe, ale takze i poza targowe.
Przydadza mi sie, bo chcialabym pojechac tam do sanatorium.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 11:20 |
Swietne spodtrzeżenie - nieustsnnie nas dxielą na coraz liczniejsze i przrz to mniejsze kupki. Po co? Aby nas można było łatwo pokonać. Ponoć samuraj Musashi wygrał sam jeden z setką zbirów, bo ich najpierw swoimi ruchami porozdzielał na kilka grup. Pewnie to bajka, ale pokazująca sens strategii walki. Najpierw trzeba wroga możliwie najdrobniej poszatkować, a potem to już wystsrczą niewielkie siły, a zatem i koszty, aby ich pokonać i podbić.
Do podziału najlepiej nadająsię drożdże...tzn. chciałem powiedzieć emocje i ich rozbudzanie.
Nimifor klepał biedę. Za to po jego śmierci ceny jego obrazów poszły w kosmos. W którymś z numerów półrocznika "Płaj" ( wyd. Rewasz) był spory artykuł o nim. No ale to chyba ponad 25 lat temu było. Kilka lat potem wyprodukowano film "Mój Nikifor", ale go nie oglądałem, więc nie wiem co to za film.
"Wypoczynek fundamentem kultury" ...:). Masz ze sobą ten napis? Tam ludzie przyjeżdżają dla wypoczynku. Głównie tzw. wolne zawody - prawnicy, lekarze, politycy.
Ale miejscówka dobra, bo to taka miejscowa agora...:). Zwłaszcza zimą.
|
|
atelin @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 11:20 |
"...w mediach bowiem pracują już prawie wyłącznie analfabeci piszący – nadchodzący weekend będzie ostatnim bastionem zimy –..."
Ten clickbajtowy ściek doprowadza mnie do furii. Nie ma dnia, abym nie zderzył się z błędem. Ostatnio utkwił mi w pamięci dziennikarzyna Onetu, który za bardzo zaufał edytorowi tekstu, napisał bowiem "okoliczności karzą przypuszczać". Edytor nie podkreślił błędu, dziennikarzyna zadowolony, że dostanie wypłatę. Kolejny analfabeta - redaktor naczelny - (tfu bezczelny) ten błąd przepuszcza. Oni wszyscy chyba są po kursach jogi - jak nie zrobisz, będzie dobrze!
|
Aleksandra @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 11:25 |
Świetny tekst, ale i smutny bardzo.
P. S. Krynicę uwiebiam (byłam tam wiele razy zanim Forum Ekonomiczne przenieśli do Karpacza).
Przez chwilę kusilo, żeby się wybrać na "Twoje" Targi - też i dla "Sądeckiego Bartnika" - tłumaczyłam w zamierzchłej przeszłości kilka wierszy księdza Twardowskiego do ich pięknego albumu; dostałam za to mnóstwo przepysznego miodu:) takiego jaki tygrysy lubia najbardziej. Miłe wspomnienie - możesz ode mnie pozdrowić, jeśli spotkasz, pana Janusza Kasztelewicza:) Nie poznałam go osobiście, ale może ten album, jeśli nie przekłady wierszy, jeszcze pamięta:) Nie zdecydowałam się jechać, bo wreszcie usiadłam na czterech i kończę książkę, więc pójść "w Polskę" się nie da...
P. S. 2 Nie wiem jak teraz z przejezdnością drog, ale jeśli się okaże, że znajdziesz chwilę - bardzo, ale to bardzo warto wybrać się do słowackiego Bardejowa (na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO) - to rzut beretem, niemal tuż za Muszyną (też zresztą warto). Bardejów jest po prostu przecudny, mam nadzieję, że zimą też.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 11:27 |
No to powodzenia!
Mnie słowo "środowisko", którego już chyba nie ma, kojarzy się z NGOS,ami, albo osami niż pszczołami.
|
|
Pioter @atelin 23 stycznia 2026 11:20 |
| 23 stycznia 2026 11:32 |
Takie błędy można przełknąć. Ale jak w pracy dotyczącej Imperium Romanum imię cesarza Trajan w każdym możliwym przypadku wystąpienia jest zastąpione wyrazem Krajan to oczy bolą od czytania.
|
|
atelin @Pioter 23 stycznia 2026 11:32 |
| 23 stycznia 2026 11:39 |
Błędy błędami, ale jak się czyta "nadchodzi mroźny koniec świata" i okazuje się, że dotyczy Rumunii... :-(((
A jeśli chodzi o tego Trajana/Krajana, to zgodnie z Pańskimi teoriami, może wiedzą to, o czym Pan ostatnio pisze?
|
|
bolek @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 11:44 |
"Dobra, lecę na ten targ."
Sprzedaj wszystkie książki!

|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 12:54 |
Pisarz to obecnie stanowisko w strukturze podobnej budową do Amwaja. Jeśli średni nakład w Polsce to 2000 egz., cena okładkowa 50zł, a marża autora ok. 7-8% (4zł), to wychodzi, że 99% pisarzy wtłoczonych w system dystrybucji zarabia na książce max. 8000 zł. Pracują więc za półdarmo, a właściwie za obietnicę, że jeśli będą się starać, zostaną jednym z wybrańców namaszczonych jak ten Rak, co napisał gniota o Jakubie Szeli. Zestawiają to ze zdjęciem J.K. Rowling z czasów przed sławą, kiedy rzekomo pisała Pottera w pubie na serwetkach. To jest śmieszne i straszne. I przestaje działać. Ale zanim system upadnie, będą się jeszcze bronić z pomocą AI, pytanie jak długo?
|
|
atelin @Zyszko 23 stycznia 2026 12:54 |
| 23 stycznia 2026 14:01 |
Rozmawiałem kiedyś z pewnym pisarzem. Zapytałem dlaczego poruszył idiotyczny pewien temat i nieomal zrobił z tego temat główny.
Z niewiarygodną szczerością odpowiedział, że sponsor chciał. Wygląda więc na to, że nie nakład daje bułeczkę z masełkiem.
|
|
stanislaw-orda @atelin 23 stycznia 2026 11:20 |
| 23 stycznia 2026 14:09 |
odbiorca tego ścieku to wypiek zreformowanej doszczętnie oświaty, który nie potrafi poprawnie pisać. Liczyć tez nie. Zresztą najczęściej niczego nie czyta, bo woli ogladać "filmiki". Aranżowane, of course, ale zdaje się, że mu wszystko jedno. To dla kogo psy wojny medialnej mają się starać. Tym bardziej, że one równiez to wypieki tej samej zreformowanej edukacji, więc gdyby nawet miały chęci, to nie mają niezbędnych po temu umiejetności. Np. do dostrzegania błędów w pisowni.
|
|
atelin @stanislaw-orda 23 stycznia 2026 14:09 |
| 23 stycznia 2026 14:18 |
"To dla kogo psy wojny medialnej mają się starać."
A kto klika w linki o Wieniawie w bikini i Cichopek na wakacjach? Podejrzewam, że to są wartości, których nie można lekceważyć z handlowego punktu widzenia.
|
Zdzislaw @atelin 23 stycznia 2026 11:20 |
| 23 stycznia 2026 15:54 |
"okoliczności karzą przypuszczać"
Oni już "wyrośli" ze starożytnego języka Wenedow/Wandali. Cieszą się ze zdobytej "wielkim wysiłkiem" znajomości "english" (gdzieś widziałem, dokładnie nie pomnę, bardziej dosadne określenie na ten "poziom" znajomości). Nawet jeśli używają słów kazac i karać, to i tak nic z tego prostego faktu nie dociera do ich łepetyn.
|
Zdzislaw @gabriel-maciejewski |
| 23 stycznia 2026 16:04 |
Cieszę się że używa Pan słowa "pisarz" zamiast skromnego słowa "autor". To zdecydowanie niepotrzebna skromność. Natomiast równie zdecydowanie optowałbym za dobieraniem bardziej właściwych określeń dla osobników udających pisarzy.
|
PiotrW @Zyszko 23 stycznia 2026 12:54 |
| 23 stycznia 2026 16:33 |
Tą książkę Raka o Szeli dostałem w prezencie. Wytrzymałem 100 stron. Straszne badziewie. Na odtrutkę kupiłem "Ruch chłopski w Galicji w 1846 roku" S. Kieniewicza.
|
Zdzislaw @Aleksandra 23 stycznia 2026 11:25 |
| 23 stycznia 2026 16:37 |
Szkoda, że nie widziałem o tym Bardejowie kilka lat temu podczas pierwszego "samodzielnego" i zapewne ostatniego pobytu w Krynicy, jeśli nie liczyć "objazdowej" wycieczki sprzed czterdziestu kilku lat. Jakoś coraz mniej ochoty na dalsze wyjazdy. Może - gdy wreszcie ukończą S1 - kopnę się kiedyś do Zwardonia i zachaczę o zachodni kąsek Słowacji, a po drodze o Węgierską Górkę, Szlak Cesarski i dom Pani Xxxxowej na wzgórku nad Sołą oraz miejsce na Żabniczance, 300 metrow od ujścia do Soły, gdzie ktoś wtedy zrobił tamę kamienną, a za nią powstał "zalew" - w sam raz dla moich kilkuletnich wtedy córek. Szczególnie że pogoda wtedy była wyjątkowa.
A Krynica i rzeczona pijalnia, które przed laty - mimo, że w głębokim jeszcze wtedy PRL-u - robiły jakieś wrażenie, teraz zbladły znacznie mimo nałożonej współczesnej politury. A najbardziej "ucierpiała" właśnie rzeczona pijalnia, niegdyś szeroko dostępna, a teraz obrzydliwie skomercjalizowana i "odsyłająca" klientów do zatłoczonego parkingu gdzieś na skraju Krynicy (byłem tam, lecz nie mogłem jakoś na niego trafić na StreetView), gdzie można nabyć wszystkie wody z okolicznych źródeł. Nie pomnę już tylko w jakich to było butelkach. Chyba jednak w "tradycyjnych" PETach.
|
qwerty @Zdzislaw 23 stycznia 2026 16:04 |
| 23 stycznia 2026 17:22 |
Pisuję i nadzoruję pisanie pism procesowych. To jest obszar twórczości autorskiej. Czytuję wytwory pisarskie adwokatów, sędziów, prokuratorów, radcow prawnych, bieglych sądowych, urzędnikow wszelkiej maści- to powinno byc na rynku wydawniczym. Tylko jak nazwać te rodzaje pisarstwa?
|
Aleksandra @Zdzislaw 23 stycznia 2026 16:37 |
| 23 stycznia 2026 21:34 |
Własnie dlatego podpowiadam:) Bo wybrać sie ponownie zawsze trudniej.
Sama odkryłam ten Bardejów przypadkiem, kiedy za bodaj ósmym pobytem w czasie Forum (ulubione zlecenia pracowe) postanowiłam zostać kilka dni dłużej, już prywatnie, i pozwiedzać okolicę, bo akurat wybrałam się swoim autkiem i nie musiałam gnać natychmiast do innych zajęć, co bywało regułą w okolicach września. A teraz - jak kiedyś dawno temu - można spokojnie pojechać pociągiem (którego przez wiele lat nie było), i dałoby się nawet wrócić tego samego dnia do Warszawy. Niedawno tak jeździłam do Zakopanego na pogrzeb - nie mogłam akurat zostać dłużej, i było ok, no, może lekko męcząca podróż, bo dwa razy po pięć czy sześć godzin, nie pamiętam dokładnie. Ale - z dobrą lekturą ...
Co do parkingów - to powszechny horror, już chyba wszędzie.
|
Zdzislaw @qwerty 23 stycznia 2026 17:22 |
| 26 stycznia 2026 10:30 |
Słowo pisarz jest dość wieloznaczne. Może dlatego funkcjonowal niegdyś termin "pisarz gminny", oznaczający chyba jegomościa, władającego sztuką pisania (i kaligrafii zapewne) i świadczącego usługi niepiśmiennym włościanom - takie "biuro pisania podań". W tym pisarstwie "twórczość pisarska" sprowadzała się do "odtwarzania" znanych wzorców, przede wszystkim literek i paru oklepanych fraz. Kudy mu tam do literatury. Ci wymienieni przez Pana to też tacy gminni pisarczykowie.
|
Zdzislaw @Zdzislaw 26 stycznia 2026 10:30 |
| 26 stycznia 2026 10:39 |
W starożytnej polszczyźnie funkcjonował termin "skryba" - to od skrobania rylcem po drewnianej tabliczce. Jak już wielokrotnie wspominałem, na tej podstawie zrodziły sie słowa "scribe", "subsrcibe", które podbiły świat i wróciły do nas pod postacią słowa "subskrybent" (to taki abonent, stały klient etc.).
Myślę, że ten "skryba" byłby bardziej adekwatnym terminem na ww. "pisarstwo"