-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O człowieku, który czuł się członkiem

Dwie kwestie techniczne na początek. Oto wczoraj zwierzyłem się koledze z tego, jaki tytuł zamierzam dziś wstawić na blogu. On zaś powiedział, że nie mogę zaniżać poziomu, a tytuł, który widzicie jest właśnie tym zaniżaniem. No więc uważam, że jest dokładnie na odwrót, trzeba co jakiś czas poważnie zaniżyć poziom, żeby nie zamienić się w profesora Bartyzela, który zamawia wiśniówkę do kapłona, na co nikt, nawet mistrz savoir vivire, Stanisław Krajski, nie śmie mu zwrócić uwagi.

Kwestia druga – napisałem wczoraj ważny tekst, na który w sposób właściwy zareagowała Szkoła Nawigatorów. Na coryllus.pl rozpoczęła się zaś dyskusja o tym, czy jak nakręcimy taki czy śmiaki film o Żydach, to coś się stanie ważnego. Czy jak zmienimy sposób odprawiania nabożeństwa, to w naszym świecie zmieni się wszystko i zostaniemy uratowani czy też nie. Dyskusję tę prowadzili ludzie, którzy nie mają wpływu na nic, najmniejszy zaś wpływ mają na zmiany w Kościele. Nie przeszkadza im to jednak ustawiać się w roli wygodnie siedzącej publiczności, która czeka, którego to Żyda raczy teraz kopnąć w tyłek Grzegorz Braun. Napiszę to wprost, bo może nie wszyscy zrozumieli. Proszę Państwa, jeśli ktoś zaczyna prowadzić takie dyskusje, pod tekstem, w którym znajduje się zdanie – nie stworzono rynku idei – dobrowolnie stawia się w roli barana prowadzonego na rzeź. I nie ma przy tym znaczenia, jak buńczuczne hasła wykrzykuje przed zarżnięciem i jakich demaskacji dokonuje wskazując tego czy innego faceta w garniaku i becząc, że to przebrany rzeźnik. To są sprawy wpisane w tę mechanikę, organicznie z nią związane. Jeśli przeprowadza się jakąś dużą, globalną operację, należy potem dać się ludziom wykrzyczeć, pozwolić im na dyskusję w szerokim spektrum, bo wiadomo, że i tak nic nie zrobią. No więc mówię wprost – nasz blog nie służy do snucia tego rodzaju dywagacji. Jeśli ktoś chce się zastanawiać czy msza przedsoborowa jest lepsza od posoborowej niech z tym idzie na stosowne forum. Jeśli ktoś chce nakręcić film o Żydach, niech zbiera na niego pieniądze i szuka reżysera, ale niech czyni to u siebie na blogu, a nie u mnie. U siebie może nawet ogłosić antyżydowską krucjatę, a jego żona może przygotować specjalne chorągiewki, którymi krucjatowe rycerstwo będzie powiewać w czasie swojego marszu na Jerozolimę. Niech wczorajsi dyskutanci zabiorą się za to wszystko i wezmą na siebie odpowiedzialność za czyn, niech wystąpią pod własnym nazwiskiem i coś zrobią. U mnie takich bełkotów nie będzie. Jestem bardzo zajęty przed świętami, nie komentuję więc i nie wyrzucam nikogo. Mam jednak nadzieję, że uczestnicy dyskusji dojrzeją do niej w końcu i zrozumieją o czym jest mowa w takich tekstach jak ten z wczoraj.

Napisałem tu wczoraj, że nie istnieje żaden system robienia karier w mediach, nie istnieje też żaden system robienia kariery w sztuce, w filmie czy gdziekolwiek. Jedyną szansę na karierę, dla niezależnego autora daje internet. No, ale każdy widzi ile to kosztuje. Dlaczego tak jest? Bo ludzie organizujący szkolnictwo, tacy jak Ojciec Tadeusz Rydzyk, nie patrzą niestety na swoje dzieło w perspektywie szerszej niż perspektywa ich własnego życia. Z Jarosławem Kaczyńskim jest chyba jeszcze gorzej. Oni – jestem tego pewien – zdają sobie sprawę z tego, że ich propozycje dla ludzi młodych i aspirujących są w istocie niepoważne. Poważnie wyglądają tylko w sferze deklaratywnej. Wynika to wprost z podziału, który dotyczy nas wszystkich, podziału na wtajemniczonych i całą resztę. Z tym że wtajemniczeni utrzymują swoją pozycję kosztem „całej reszty” i mimowolnie, niby rozumiejąc to, ale jednak nie, przyjmują charyzmaty z rąk obcych. Daje im to pewność, że nie spadną ze stołka, a także złudę dziedziczenia wtajemniczeń. Złudę, bo czegoś takiego nie może zagwarantować nikt, nawet angielska królowa.

Praca nad jakością jest sprawą poważną i już na samym początku człowiek wpada w pułapkę. Okazuje się bowiem, że nie ma kim robić. Nie ma ludzi, którzy by cokolwiek potrafili sami z siebie. Jest za to masa ludzi, którzy domagają się jedzenia, picia, zaszczytów i ciepłego krzesełka z samego tylko tytułu, że istnieją. Podpierają to zwykle jakąś filozofią i spychają dyskusję na poważne tematy w rejony, w których z automatu zamienia się ona w bełkot. Tak jak to było widać wczoraj na naszym blogu. Określamy to wszystko zbiorową nazwą „aspiracja” i tępimy w zakresach nam dostępnych. Nie jest jednak łatwo, bo pokusa by stać się kibicem znającym składy wszystkich drużyn i czekającym na okazję, by się tym pochwalić, jest zbyt wielka. Tymczasem sytuacja wygląda tak, że wszystkie okazje to pułapki, a każdy poważny człowiek dobrze wie, że trzeba się sporo nabiegać, by znaleźć coś lub kogoś, kto pułapką nie jest i na przykład, potrafi napisać dobry tekst. To tak samo jak z dzikami w lesie. Myśliwi i leśnicy dobrze to rozumieją. Kiedy dzik odkrywa poletko topinaburu uważa, że trafiła mu się znakomita okazja do spotkania towarzyskiego z innymi dzikami. Nie przyjdzie mu do głowy, że to myśliwi przygotowali na niego i jego kumpli pułapkę, że siedzą sobie gdzieś w cieniu na ambonce i czekają aż całe towarzystwo zacznie się pożywiać. Dzik tego nie zrozumie, bo dla niego szczęściem jest topinambur, a nie polowanie.

W naszych okolicznościach rzecz wygląda tak, że za autorytet i jakość uważa się tego co najgłośniej mlaszcze przy przeżuwaniu bulw i najdalej pluje pestkami. Nie chcę takich sytuacji na naszym blogu. Jest ich dość w świecie realnym. Cała struktura tej rzekomej publicystycznej jakości, którą zwalczamy, jest na takich oparta.

Teraz wreszcie przejdźmy do rzeczy, czyli do strategii pana Danielsa, który pojawia się w Polsce znikąd i oznajmia, że czuje się Polakiem, a także członkiem Rodziny Radia Maryja. Wszyscy zaś kładą uszy po sobie i grzecznie słuchają co pan Dżony ma do zaprezentowania. Nikt nie wie kto to jest, ale wszyscy sugerują, że jest to ktoś ważny. Zwrócono mi jednak wczoraj uwagę, że tak wcale nie musi być. Pan Jonny może być osobą całkowicie nieistotną, a zachowanie się polskich polityków wobec niego jest wynikiem nadinterpretacji jego mocy. Skąd one pochodzą, owe moce? Z uzurpacji. Pan Daniels czuje się Polakiem i członkiem, a wobec tego ma prawo zabierać głos w sprawach poważnych i ważnych. W dodatku czyni to pod nazwiskiem. Czy ktoś z komentujących tu tak zaciekle wczoraj może się poszczycić podobnym wynikiem? Nie. Ponieważ wszyscy obecni na tym blogu krytycy poczynań Izraela i jego przedstawicieli wierzą w jawne i ukryte moce pana Danielsa. Są przez to gorsi niż te prosiaki na polu topinamburu. Pan Daniels korzysta pełną garścią z sytuacji i nie zamierza przestać. Może tak czynić, albowiem w Polsce nie istnieje żadna organizacja, która przywitałaby go w sposób stosowny, kulturalny i grzeczny, a także wskazała mu jego miejsce w szeregu. Pan Daniels, w mojej ocenie, przynajmniej do momentu, kiedy nie zmieni tłumaczki, która będzie prawidłowo rozróżniać formy gramatyczne polskich rzeczowników, nie ma żadnego prawa do wypowiadania się w kwestiach publicznych dotyczących nas tutaj. Obojętnie czy czuje się Polakiem, członkiem czy czymś albo kimś innym. Nie kupujemy tego bełkotu. Nie interesują nas także jego deklaracje emocjonalne dotyczące naszego kraju, jego losów i przyszłości, albowiem poddajemy właśnie rewizji, dość ostrej, wszystkie deklaracje emocjonalne, dotyczące Polski, jakie padły kiedykolwiek w dziejach. Pan Daniels, mniemam, sądzi, że dobrze trafił ze swoimi gawędami, bo zbliża się jubileuszowy rok odzyskania niepodległości. Ja jednak sądzę, że ktoś wprowadził go w błąd. I czekam teraz co się stanie kiedy pan Daniels się połapie, że błądzi. Jakie będą tej konstatacji konsekwencje? To ważne, albowiem wtedy okaże się kogo naprawdę reprezentuje Dżony, który czuje się członkiem i jakie moce zeń emanują. Być może biedaczek nie zorientuje się w niczym i będzie zadowolony z tych kolacji, na których bywają członkowie rządu i z deklaracji padających z ich ust. Jakby nie było, my tutaj powinniśmy robić swoje, a do tego potrzeba przede wszystkim zdolnych ludzi. I takich, którzy mają motywację sami z siebie, a nie ze mnie na przykład, czy z kogoś innego. I módlmy się, by było ich tu jak najwięcej.

 

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski@wp.pl

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.



tagi: blogosfera  publicystyka  żydzi  izrael  daniels 

gabriel-maciejewski
22 grudnia 2017 08:56
18     1832    16 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
22 grudnia 2017 11:18

Tekst poważny , to opowiem anegdotę , którą w moim dzieciństwie opowiadali sobie w takich razach wrocławscy matematycy... Gdy już było widać, że należy zakończyć spór..

.

Stali sobie dwaj matematycy na mostku i obserwowali pływające poniżej rybki.

Jeden mówi - jaka szczęsliwa taka ryba.

Drugi na to - skąd ty, który nie jesteś rybą, możesz wiedzieć czy ryba czuje się szczęśliwa?

Pierwszy zaś - skąd ty, który nie jesteś mną, możesz wiedzieć czy ja wiem co czuje ryba?

.

.

Hmm...w sezonie 'polowań na karpie'....

:).

.

Czy karpie wiedzą, co je czeka

.

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski
22 grudnia 2017 11:19

Dobra, wpiszę się pierwszy i wezmę tego członka na klatę. Tekst bardzo ważny i milczenie nie jest na miejscu. Twój termin "dewastacja emocji" pasuje mi tu jak ulał. Dyskusja na coryllus.pl była świadectwem jak bardzo są one zdewastowane. To w zasadzie uniemożliwia merytoryczną dyskusję.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Maryla-Sztajer 22 grudnia 2017 11:18
22 grudnia 2017 11:21

Karpie wiedzą. My zresztą też. 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Grzeralts 22 grudnia 2017 11:19
22 grudnia 2017 11:22

No jakie 'pierwszy'....sobie wypraszam....uzurpację...:)))

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Grzeralts 22 grudnia 2017 11:21
22 grudnia 2017 11:25

Szczęśliwie karpia mam już gotowego w zamrazarce....tylko w Wigilię młodzież wrzuci na patelnię ;).

.

Potem tylko konsumpcja.

.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
22 grudnia 2017 11:27

To właśnie sobie myślałem gdy po raz pierwszy on się pojawił w dyskusji, tylko nie chciałem prowokować awantury, więc siedziałem cicho.  Ten Daniels to jest nikt. Jeszcze jeden Żyd, ktory ma swoje porachunki z innymi Żydami, a nasza propaganda wykorzystuje go w swojej walce z Gazownią. Mniej więcej tak samo jak Pazurę, czy Martyniuka.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Maryla-Sztajer 22 grudnia 2017 11:22
22 grudnia 2017 11:28

Nie masz kwalifikacji na członka, wybacz...;)

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @gabriel-maciejewski
22 grudnia 2017 11:35

Zadumałem się...dlaczego np. PGE sponsoruje p. Danielsa ,a nie Klinikę Języka?

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @DYNAQ 22 grudnia 2017 11:35
22 grudnia 2017 12:26

Może dlatego, że tam są jego koledzy z wojska?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 22 grudnia 2017 12:26
22 grudnia 2017 13:07

ano właśnie, zazwyczaj powody są prozaicznie banalne, i nie ma sensu  doszukiwać się wielowarstwowych uzasadnień ( drugich, trzecich albo entych "den"), czyli  jakichś skomplikowanych motywacji.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
22 grudnia 2017 15:42

OT

szybko zapisuję dla pamięci... Dziś premier ogłosił w Katowicach program dla Śląska...i Zagłębia...40 mld zł.

Po Świętach się przyjrzę lepiej bo teraz nie mam czasu

.

Energetyka...budowa 2 kopaklń... i jeszcze produkjcja wodoru ...

Zobaczymy ile innowacji

.

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @gabriel-maciejewski 22 grudnia 2017 12:26
22 grudnia 2017 17:02

Heh, wskazalem IPN-owi możliwe groby stalinowskich siepaczy. Myślisz że się zainteresowali? Taką mają doktrynę.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk 22 grudnia 2017 11:27
22 grudnia 2017 17:23

Czyli jednak szmon, coś jakby brytyjska wersja Lejba. Za bardzo się podnieciłem wczoraj genealogią jego nazwiska, pierwsze nazwisko zapisane w pełnej pisowni w Doomsday Book z czasów Wilhelma Bękarta/Zdobywcy. Co również daje do myślenia na temat szkocko-walijkiego pochodzenia Jacka Daniela producenta słynnej whiskey "Jack Daniel's". 

Ale uroczystości wręczenia nagrody im. Żabińskich (którzy uratowali 300 Żydów) z inicjatywy From the Depths i p. Danielsa w tym roku były pod patronatem również Her Majesty's Government: https://www.fromthedepths.org/zabinski-awards . Oczywiście, konstatując bez przekąsu, szmon też jest do wykorzystania. 

zaloguj się by móc komentować

Caine @gabriel-maciejewski
22 grudnia 2017 17:27

Zakładając przez moment, że pan D. jest faktycznie syndykiem - czy możemy mieć nadzieję, że podbój jaki się dokonuje będzie wygaszany po licytacji masy upadłościowej RM? Zgodnie z rozważaniami Autora, w których podbijani mogą na żer podbiajającym wystawić mniej istotny lub nieistotny element całości?

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @Magazynier 22 grudnia 2017 17:23
22 grudnia 2017 18:27

Ludzie w zależności od środowiska, najbezpieczniej towarzysko czują się albo

1. wołając szukaj żyda/masona a wszystko zrozumiesz i znajdziesz winowajcę

albo

2. to wszystko panie przez te klechy - znowu podnoszą harde głowy.... etc

.

I sprawa załatwiona. Jeśli się nie pomyliło w rozeznaniu swego otoczenia.

To są tak mocne nawyki...że nie wiem co z tym by można zrobić.

Znowu wyjdzie, panie Wacławie, że dokuczam.... No ale pan jak ten dobrozmianowy leming z mojego wczorajszego komentarza...

ufffff...

.

Podesłałam panu trochę materiałów..... a pan woli swoją szachownicę.

Uciekam, bo nie chcę oberwać przed Świętami.

.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Maryla-Sztajer 22 grudnia 2017 18:27
22 grudnia 2017 20:39

Ależ skąd! Czemu zaraz oberwać? Trochę tylko pani minęła się z znaczeniami w moim komentarzu. 

Jeszcze dzisiaj nie miałem czasu zaglądać do poczty. Sernik, pani Marylu, sernik z sera prosto od krowy. Sama pani rozumie. Chyba jutro dopiero. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować