-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O budowaniu kłamliwych narracji

Jak wiecie bardzo lubię historie amerykańskie, a te z początków kolonizacji lubię szczególnie. Zaraz wyjaśnię dlaczego. Niezwykle inspirujące w tych czasach, mam na myśli prawie cały wiek XVII w koloniach angielskich jest to, że nikt nie traktował tubylców jak zwierzęta. Indianie byli dla kolonistów partnerami, może trochę dziwnymi, ale jednak. Ubierali się podobnie, korzystali z tych samych dóbr, studiowali na tych samych uczelniach, bo i to się zdarzało, generalnie wsiąkali w cywilizację, a jeśli idzie o tak zwaną dzikość to wielu Anglików przewyższało ich w tej dyscyplinie znacznie. Istotny jest moment, w którym wszystko się zepsuło. Sprawy te nigdy nie były dokładnie opisane przez polskich autorów zajmujących się historią Ameryki, bo ci albo skupiali się na malowniczym aspekcie wojen kolonistów z Indianami, albo opisywali te wojny w sposób marksistowski, to znaczy jako element ewolucji ludzkości ku komunizmowi. W książce wydanej przez Wydawnictwo Poznańskie, którą umieściłem w naszym sklepie ostatnio sprawa przedstawiona jest inaczej. Co nie znaczy, ze do końca dobrze. Inaczej, czyli tak, że przy użyciu wyobraźni oraz intuicji, a także tego drugiego na i, o już wiem, intelektu, możemy zbliżyć się do prawdy o wojnach z Indianami prowadzonych przez drugie pokolenie pielgrzymów. To, które zdążyło już strawić indyka przyniesionego ich ojcom przez wodza Wampanoagów Massasoita. W każdej książce na temat tamtych czasów, a także czasów późniejszych, no i w ogóle w całej legendzie Indian, pojawiają się pewne stałe manipulacje, których my nie dostrzegamy, albo przyjmujemy za dobrą monetę.

Spróbuję o nich opowiedzieć. Oto mamy drugą połowę XVII wieku, kolonie Plymouth i otaczające ją ziemie Indian Wampanoag zwanych też mylnie, ale prościej - Pokanoket. Indian prowadzących osiadły tryb życia, mających skłonność do przesady w mowie, ubiorze i ogólnie w postawie, a także lubiących szeroki gest. Nie są to bynajmniej ludzie skorzy do wojny choć takowe prowadzą. Są zamożni, posiadają wiele uprawnych pól i magazynów ze zbożem, a sojusz jaki dawno temu zawarli z Anglikami daje im przewagę nad okolicznymi ludami. Ich sytuacja zmienia się zasadniczo kiedy umiera główny gwarant sojuszu z białymi wódz Massasoit. Był on na tyle przytomny, że po zawarciu sojuszy z Anglikami, powędrował na zachód i osiadł wśród Indian Nimpuck, żeby żyć w pewnym oddaleniu od swoich nowych przyjaciół. Jego synowie mieli korzystać z sojuszu jaki ojciec zawarł z białymi. Stało się jednak inaczej. Najstarszy syn, zwany przez Anglików Alexandrem, na cześć Aleksandra Wielkiego, został najpierw uprowadzony, pod pretekstem złożenia zeznań przed sądem w Plymouth, a następnie otruty. O tym się rzecz jasna wspomina, ale w dobrze nam znanym z polskich książek historycznych stylu – oj tam, oj tam, głupie plotki….Człowiekiem, który zlecił to uprowadzenie, by gubernator Edward Winslow. I tu dochodzimy do pierwszego etapu manipulacji. W mojej ocenie Winslow realizował plan, jaki Pielgrzymi opracowali sami, albo jaki im zlecono do wykonania. Winslow nie był, jak to nam sugerują autorzy opisujący dzieje kolonii amerykańskich, purytańskim degeneratem, który nie potrafił szanować godności drugiego człowieka. On wykonywał robotę zleconą, której celem była degradacja dużych grup ludzi, którym wcześniej coś się obiecało, bez woli dotrzymania tego słowa, a jedynie po to, by zyskać na czasie.

Ci, którzy interesują się trochę historią Ameryki wiedzą, że Alexander miał brata Filipa, a ten stał się bohaterem pierwszej poważnej wojny z kolonistami, tak zwanej wojny króla Filipa. W opisach znanych z polskich książek, Filip to bohater, walczący bezkompromisowo o ziemię swojego ludu, którzy rzucił wyzwanie potężniejszemu przeciwnikowi. Ten jednak korzystając ze zdobyczy cywilizacji, oraz posługując się zdradą pokonał go i zabił w walce. Okazuje się, że nie. Filip, czyli Metacomet, to przebiegły oportunista, który wielokrotnie obiecywał Winslowowi różne rzeczy, po to, by utrzymać się na terenach plemiennych. Wymiękł dopiero przy drugiej prowokacji sądowej, która pozbawiła życia jego adiutanta. Zrozumiał wówczas, to co i ja zrozumiałem czytając książkę „Mayflower. Opowieść o początkach Ameryki” - że umowy zawierane są po to, by zyskać na czasie, aparat sprawiedliwości zaś nie służy karaniu winnych, ale wymuszeniom.

Ciekawe jest od czego zaczęła się degradacja Indian - od unieważnienia miejscowej waluty, czyli pasów wampum, wykonywanych z muszli i paciorków. Potem rozpoczęły się prowokacje, których celem było wpędzenie Indian w wojnę. Lud Wampanoag czy jak kto woli Pokanoket wyprzedawał ziemię i kupował karabiny. Im mniej ziemi tym więcej karabinów. Im więcej ziemi, tym więcej sądowych prowokacji wymierzonych bezpośrednio w otoczenie sachemów. Taką politykę prowadzili ojcowie Pielgrzymi, sprzedając przy tym Indianom tekstylia i broń. Strzelba, jak pamiętamy z Czechowa, musi wystrzelić. Kiedy w dodatku wręcza się ją komuś pod przymusem, może się zdarzyć, że wystrzeli ona w inną stronę niż to zaplanował właściciel. Teraz słów kilka o przebiegu wojny króla Filipa. Nie był on człowiekiem głupim, ani zdemoralizowanym, próbował posługiwać się narzędziami prowokacji, podobnie jak Anglicy, a zaczął swoją wojnę od zorganizowanej ucieczki z własnej ziemi, bo wiedział, że ta będzie od razu stracona. Potem zmontował koalicję, która z miejsca przesunęła go na mało eksponowane stanowisko i rozpoczęła się wojna prowadzona z wielką bezwzględnością, ale przy zachowaniu wszelkich form. To znaczy największych okrucieństw w szeregach angielskich dopuszczali się holenderscy najemnicy. Jeśli zaś idzie o Indian, to nie robili oni żadnej krzywdy osobom w kolonii znaczącym, takim jak Mary Rowlandson, żona pastora, która pozostawiła wspomnienia z okresu, gdy była niewolnicą u Indian. Szkoda, że nie ma ich po polsku, podobnie jak szkoda, że nie ma po polsku obficie cytowanych w tej książce wspomnień jednego z oficerów armii kolonialnej – Benjamina Church’a. I tu niespodzianka, której jeszcze nie wykorzystały feministki, skupiające się na postaci Pocahontas. Po stronie koalicji indiańskiej walczyły dwie sachemki, wystrojone jak Anja Rubik na pokazie mody, o czym informuje nas pastorowa Rowlandson.

Dla mnie interesujące są dwie rzeczy – w czasie tej wojny planowo wciągnięto do walki neutralne plemiona Narraganset, mieszkające na najżyźniejszych terenach. Autorzy opracowań i źródeł piszą, że to przez głupotę gubernatora Winslowa, który mógł zakończyć wojnę wcześniej, ale przeciągnął ją bez sensu zmuszając Narragansetów do walki po stronie koalicji. To jest oczywiste głupstwo. Winslow zmontował prowokację przeciwko Narragansetom, ponieważ chciał przejąć ich ziemię, a ich samych sprzedać w niewolę. I tu dochodzimy do kolejnej ważnej kwestii. Kolonia zaczęła w szybkim tempie zaludniać się nawróconymi Indianami, którzy uczyli się sposobu życia białych, budowali sobie domy, posyłali dzieci do szkół i z całym impetem chłonnej, pierwotnej natury, zmierzali ku cywilizacyjnemu sukcesowi. No i stale ich przybywało, bo pastorowie wykonywali swoją misję sumiennie. Byli zagrożeniem wewnętrznym dla spójności organizacji i my to tak odczytujemy. Historycy tego nie odczytują w ogóle ograniczając się do stwierdzenia, że purytanie wściekli na wojnę postanowili pozbyć się przyjaznych Indian i sprzedać ich w niewolę, a wcześniej zamknąć w obozie przejściowym, na jakiejś śmierdzącej ptasimi odchodami i zgniłą rybą wyspie.

Po pierwsze – ci Indianie w naszym rozumieniu nie byli chrześcijanami. Byli oszukanymi ludźmi, którym podano spreparowaną przez heretyków służących mamonie papkę, a oni na swoją zgubę przyjęli ją jako Słowo Boże. Pastorzy z Nowej Anglii nie poszli na śmierć ze swoimi owieczkami, jak to uczynili jezuici w Paragwaju. Oni grzecznie posłuchali gubernatora Winslowa i nawet nie płakali, kiedy nawróconym przez nich Indianom odbierano domy i dobytek. A gdy już ich wywieziono i wymordowano, sprzedając część w charakterze niewolników na plantacje karaibskie, zwrócili się ku nowym Indianom, obiecując im lepsze życie w kolonii, po przyjęciu tak zwanego chrześcijaństwa.

Winslow rozpętując wojnę uzyskał dwie ważne zdobycze – zdegradował przyjaznych Indian do roli bydła roboczego, wzbogacił się na ich majątku, ich samych – nieświadomych swojego losu – sprzedał w niewolę, zarobił na tym i dozbroił armię. Ta zaś starała się za wszelką cenę zdobyć jak najwięcej ziemi, którą można było potem wyprzedawać nowym osadnikom. To są sprawy oczywiste i one się rysują przed naszymi oczami jako plan, a nie jako zestaw przypadkowych zdarzeń, jak to się, w zasadzie zawsze, przedstawia. Jeśli więc dziś, ktoś zaczyna opowiadać o tym, że los polskich imigrantów na Wyspach został zabezpieczony, ten powinien się trochę zastanowić o czym mówi i przeczytać książkę „Mayflower. Opowieść o początkach Ameryki”. Sprawa z Pokanoketami została by załatwiona dużo wcześniej, ale wtrącili się Francuzi, którzy dozbroili Indian i przywieźli ze sobą kontyngent bardzo krwiożerczych Abenaki z Kanady. W odpowiedzi Winslow pchnął gońca do Mohawków, którzy w tamtych czasach byli plemieniem osiadłym hen, hen, na zachodzie. Po stronie kolonii walczyły też resztki Moheganów, których życie zostało zdewastowane na samym początku, gdyż mieszkali oni nad samym oceanem. No i resztki Pekotów, których kolonia Massachusetts rozwaliła pokolenie wcześniej. Poza wszystkim Winslowowi zależało, na tym by wojna ciągnęła się przez jakiś czas, bo okrucieństwo po obydwu stronach uniemożliwiało skutecznie lokalne porozumienia. Te zaś nigdy nie są potrzebne ludziom snującym plany globalne.

Zaskakująca jest, biorąc pod uwagę opisy, jakie znamy z literatury popularnej, nieskuteczność Indian w walce. Zaskakujące jest też okrucieństwo dowódców wobec własnych żołnierzy i ta szczególna dbałość o to, by nic nie podważyło nowej polityki totalnej wrogości kolonii wobec tubylców. To się wyrażało w paleniu wiosek razem z ludźmi, w niszczeniu dobytku i budynków, nawet wtedy kiedy mogły one posłużyć za schronienie rannym żołnierzom. Wszystko musiało być zniszczone, nawet jeśli w wyniku tego ranni Anglicy mieliby umierać na mrozie. Wojna króla Filipa, była wojną cywilizacyjną, to znaczy Anglicy musieli bezwzględnie, na każdym dostępnym polu udowodnić wyższość swojej cywilizacji i przekreślić wszystko co tę cywilizację w ciągu jednego pokolenia połączyło z cywilizacją ludów miejscowych. Tylko ten manewr bowiem mógł ocalić kolonię przed asymilacją z Indianami i przed losem jaki był później udziałem katolickiej Ameryki Południowej – przed dominacją żywiołu miejscowego nad przybyszami. I to jest ważna konstatacja, bo wojny cywilizacyjne są najgorsze na świecie. Na koniec może przypomnę jeszcze jak wyglądały przygotowania do konfliktu: przybycie Pielgrzymów, asymilacja ich w lokalnym środowisku, prezentacja oferty, dla niektórych tubylców niezwykle atrakcyjnej, budowanie zaufania – tyle w pierwszym pokoleniu. Teraz pokolenie drugie – wymieszanie żywiołów i postawienie na równi białych i czerwonych mieszkańców kolonii, którzy zostali ochrzczeni. Głód ziemi, równość praw dla wszystkich, które wywołały potrzebę sprowokowania wojny. Sądowa prowokacja wobec sachema Alexandra, zakończona jego otruciem, uporczywe próby uniknięcia wojny przez jego brata Filipa, przy jednoczesnym kontrolowanym zakupie broni i kontrolowanej sprzedaży broni, bo przecież to Winslow sprzedawał Filipowi muszkiety, nie kto inny. Autorzy nie mogą nadziwić się takiej lekkomyślności kolonistów. Mogło nie być tej wojny, a jednak wybuchła, ojej, jak to się mogło stać. Ucieczka Indian na zachód, a także ujawnienie faktu, że ziemi Pokanoketów jest za mało, żeby utrzymać kolejne pokolenie kolonistów. Prowokacja wobec Indian Narraganset i wciągnięcie ich do wojny, choć nigdy wcześniej nie mieli oni żadnych zatargów z białymi. Okrążenie plemion walczącej koalicji i wybicie oraz sprzedanie w niewolę wszystkich, którzy ocaleli, co dokonało się przy udziale najemników z Holandii, samych Anglików, Mohawków, którzy pierwszy raz wkroczyli wtedy na scenę historii oraz resztek innych Indian, takich, którzy zrozumieli, że wobec białych, należy być ostrożnym i nie daj Bóg, nie udawać białego, nawróconego na Ewangelię. Trzeba być dzikusem, bynajmniej nie dobrym. Tylko wściekłe, okrutne i bezwzględne dzikusy potrzebne są kolonistom. I to właśnie zakarbowali sobie dobrze ludzie nazywani Mohawk.

 

Zachęcam wszystkich do odkrywania różnych analogii i podobieństw, pomiędzy tamtym światem, a naszym współczesnym i zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

 

Jeszcze ogłoszenie. Jeśli wpłaty na LUL będą wpływać w takim tempie impreza zostanie odwołana po 5 listopada, bo nie będzie jej z czego sfinansować. Wszystkie szczegóły dostępne są w zakładce Latający Uniwersytet Leszczynowy, wpłat można dokonywać także przez pay pal na konto klinikajezyka@gmail.com



tagi: wojna  pieniądze  cywilizacja  chrześcijaństwo  nawrocenia  broń  indianie 

gabriel-maciejewski
7 października 2018 09:50
48     2928    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
JK @gabriel-maciejewski
7 października 2018 10:18

Z tymi Jezuitami co ginęli razem z Indianami w Redukcjach Paragwajskich to pan przesadził. Ci Jezuici co ginęli to - jakby to powiedzieć - ginęli na własną rękę, przystępując wbrew polityce zakonu, do tych Indian, którzy walczyli z Portugalczykami. W zasadzie wszyscy Jezuici podporządkowali się decyzji Papieża i dali się wywieść na półwysep Apeniński.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @JK 7 października 2018 10:18
7 października 2018 10:24

I tylko tyle pan wyniósł z tego tekstu? Zadziwiające....

zaloguj się by móc komentować

kalixt @gabriel-maciejewski
7 października 2018 10:28

"Był on na tyle przytomny, że po zawarciu sojuszy z Anglikami, powędrował na zachód i osiadł wśród Indian Nimpuck, żeby żyć w pewnym oddaleniu od swoich nowych przyjaciół".

Ktos zdaje sie kiedys powiedzial (nie moge sobie przypomniec kto i skad to znam) cos w stylu: jest tylko jedna rzecz straszniejsza od wojny z Anglosasami - przyjazn z Anglosasami.

Wczorajszy wpis deszcznocity ladnie tu koresponduje w kwestii ''odkrywania różnych analogii i podobieństw pomiędzy tamtym światem, a naszym".

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
7 października 2018 11:03

Jeśli więc dziś, ktoś zaczyna opowiadać o tym, że los polskich imigrantów na Wyspach został zabezpieczony, ten powinien się trochę zastanowić o czym mówi i przeczytać książkę „Mayflower. Opowieść o początkach Ameryki”.

To jest dla mnie oczywiste od już długiego czasu, a od ogłoszenia Brexit'u, bo przecież nie plebiscytu na jego temat, w postaci referendum, polityka tego angielskiego Imperium stanęła mi przed oczyma tak wyraźnie, że po prostu chciałem stąd uciec i to zaraz. Tylko gdzie?

Właśnie. Ciekawe, prawda? Nie ma juz miejsca w świecie, by mechanizmy działań tego Imperium odkrywane na żywca takimi, jakimi były, nie były zastosowane. A naród polski stał się tymi Indianami i konsekwentnie od dziesięcioleci poddawany jest eksterminacji, polscy ziemianie, polska inteligencja (II WS, Katyń, Solidarność), by na koniec wyrzucić z Polski resztę najbardziej dynamicznych Polaków, czyli wyjazdy Polaków po akcesie Polski do tzw. Unii Europejskiej. A teraz czytam masoneria francuska chce obywatelstwo europejskiego dla mieszkancow UE (czyli Monika Olejnik będzie górą, bo jej wiara w wartości europejskie, jak to onegdaj mówila na pytanie, w co wierzy, właśnie się rodzi), a Imperium zwija swoje sztanday europejskie w Europie i jak zawsze z tej wyspy i jej dominiow bedzie dalej rządzić, przy okazji teraz robiąc szmatę z Polaka, który na nic nie zasluguje ale jest Polakiem, a został namaszczony przez premiera UK Camerona na to stanowisko swego czasu, czyli Donalda Tuska.

To jest tak oczywiste i robione przy otwartej kurtynie, że doprawdy trzeba by być ślepym, by tego nie zobaczyć. Ok, mnie jest wygodniej. Ja to nie tylko widzę ale i czuję na codzień.

zaloguj się by móc komentować

jaguar @gabriel-maciejewski
7 października 2018 11:12

Ja zauważam spore różnice pomiędzy nawracaniem Indian amerykańskich a tubylców tutejszych:

1. W Ameryce Północnej ewangelizację prowadzili heretycy, w Europie natomiast nawracaniem zajmują się różej maści marksiści, na obecnym etapie są to genderyści.

2. Do roli najemników z Holandii są szykowani nachodźcy z Afryki.

No i nie ma jeszcze pewności kto zostanie obsadzony w roli kolonistów.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
7 października 2018 11:19

Nie ma gorszej wojny niż wojna cywilizacji. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
7 października 2018 11:24

Ten tekst jest okropnie gęsty, każdy komentarz będzie cząstkowy. Szczególnie ze owszem, możemy transponować na naszą sytuację, ale powstaje stałe pytanie o dalszą drogę. 

To za dużo pisania jak na mój tablet. ..Ale wiemy przecież o co chodzi

.

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
7 października 2018 12:07

Korporacje(te duże globalne, jak i lokalne firmy przyjmujące zasady działania korporacji) właśnie tak działają. Za jakieś mgliste obietnice(dom na kredyt, samochód etc.) ściągają lokalsów którzy przyjmują ich "wiarę", izolują się od "współplemieńców" i myślą wtedy, że są jak "biali" i będą tak samo traktowani jak "biali".

Jeszcze sanacja, która myślała, że jak będzie oddawać ziemię i kupować uzbrojenie to dadzą spokój.

Dmowski, który przyjmował warunki tzw. "zachodu"(granice etniczne etc.) i myślał, że to przyniesie korzyści.

Jakby dłużej się zastanowić to jeszcze można namnożyć analogii.

zaloguj się by móc komentować

boomerang85 @gabriel-maciejewski
7 października 2018 12:28

"Pastorzy z Nowej Anglii nie poszli na śmierć ze swoimi owieczkami, jak to uczynili jezuici w Paragwaju. Oni grzecznie posłuchali gubernatora Winslowa i nawet nie płakali, kiedy nawróconym przez nich Indianom odbierano domy i dobytek".

William Cobbett w swojej "Historii reformy" podaje podobny przykład, tyle że opisuje tam żołnierzy francuskich zabranych w niewolę angielską (mogłem coś pokręcić) i skazanych na śmierć. Żołnierze francuscy katolicy mogli się wyspowiadać przed śmiercią i przyjąć ostatni sakrament, zaś do żołnierzy protestanckich nikt nie przyszedł, toteż zwrócili się oni do księży o pomoc i śmierć ponieśli już jako katolicy. 

W ogóle istnieje coś takiego jak pastor - męczennik?

zaloguj się by móc komentować

mooj @boomerang85 7 października 2018 12:28
7 października 2018 12:42

Może ci, którzy przejęli się postulatami o miejscowym, lokalnym, w pewnej mierze narodowym charakterze reformacji i związku religia-władza?

Np "spolonizowani" pastorzy w czasie II wojny zamordowani przez Niemców, w pewnym stopniu ponieśli śmierć za wiarę, przekonania religijne, nie tylko etyczne, narodowe czy polityczne. Chyba ginęli bo (chyba, że się mylę) propolskość kościołów reformacji w Polsce teoretycznie wynikała z głoszonych założeń luterskich, czyli z religii wyznawanej.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @cbrengland 7 października 2018 11:03
7 października 2018 12:54

No cóż, czyli jest tak, jak będąc jeszcze w moim ukochanym Krakowie nie chciałem uczestniczyć w tej nowej polityce po roku 1989, nie wiedząc wtedy jeszcze, o co w niej chodzi, a przeżywszy w Krakowie koszmar Stanu Wojennego, na początku wszedłem w nowe czasy, jak w masło, nawet budując swój własny biznes. Potem oglądałem te wojny na górze, byłem razem z moimi rodzicami wbrew  innym członkom rodziny, Wałęsowcem, potem świadkiem powrotu lewicy do władzy i tego Kwaśniewskiego, potem nowy start Buzka i nawet III filar emerytalny, który przez Tuska po kilkunastu tylko latach został “zaorany”, a teraz czytam ma zostać utworzony, a jakże, nowy system emerytalny, a Tusk, ten nowy/stary Kwaśniewski na opak, inny ale taki sam, szykowany jest już, ot tak, po prostu, na nowego/starego zbawcę Polski, jak w 2007 roku

DONALD TUSK Z WIZYTĄ W KRAKOWIE

Ale mnie już tam nie ma.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
7 października 2018 13:09

Niesamowity początek historii Stanów Zjednoczonych w wykonaniu "Ojców Założycieli". To jest jak bomba atomowa. Myślę o systemie opartym na prowokacji, skrytobójstwach i permanentnej nienawiści i rabunku. W oparciu o ideę protestancką i antykatolicką  z założenia (loże).  Imperium rozwijało się kosztem istniejących tam od dawna społeczności Indian i , co jest starannie pomijane - kosztem Wicekrólestwa Nowej Hiszpanii. Co ciekawe, w czasie Wojny o Niepodległość, hiszpański minister ds Indii pod rządami króla Karola III - wysłał bratanka Bernardo de Galvez na stanowisko Gubernatora Luizjany, aby ten pomagał nieoficjalnie "amerykańskim rewolucjonistom" przeciwko Brytyjczykom. I ten w krytycznym dla buntowników momencie - dostarczał im broń i zapasy , kiedy Brytyjczycy zorganizowali blokadę portów zbuntowanych kolonii. Bernadro de Galvez został nawet "honorowym obywatelem Stanów Zjednoczonych" ale dla Hiszpanii to był "pocałunek śmierci".

Nowa Hiszpania została założona jako własność Królów Hiszpanii w roku 1511 - ze stolicą w Meksyku i rozwijała się na północ wzdłuż wybrzeża Pacyfiku aż do Oregonu. Uratowanie "zbuntowanych kolonii" spowodowało, iż kiedy "odżyły", to zaczęły 'wysyłać osadników" na zachód, na tereny Nowej Hiszpanii, następnie wśród osadników "wytwarzał się ruch separatystyczny" a następnie dochodziło do "zbrojnego buntu". Żaden traktat zawarty z Hiszpanią - nie był dotrzymywany ze strony tzw. amerykańskiej. 

Jeszcze w 1783 r. czyli w roku Traktatu Paryskiego - rzeka Missisipi była granicą między Nową Hiszpanią a zbuntowanymi koloniami a na mocy tego traktatu - Brytania dała Nowej Hiszpanii - Florydę w zamian za Bahamy.
W tym czasie Hiszpania miała 21 misji na brzegu Pacyfiku wzdłuż tzw. Camino Real czyli traktu łączącego hiszpańskie porty Pacyfiku.
Jeszcze w roku 1789 Hiszpanie założyli pierwszą europejską misję pod nazwą Santa Cruz de Nuca - na dzisiejszej wyspie Vancouver (obecnie Kanada) ale już za kilka lat - wspólnie - Brytyjczycy i Amerykanie - zaczęli wypychać Hiszpanów od północy z wybrzeża Pacyfiku drogą "kryzysów'.

"Droga kryzysów" była konsekwentna i ostatnia posiadłość hiszpańska w rejonie kontynentu Ameryki Północnej czyli Kuba ( założona przez Hiszpanów w 1609 r ) została stracona na rzecz USA w wyniku wojny Amerykańsko Hiszpańskiej w roku 1898 r. na podstawie tzw,Traktatu Paryskiego. Fundamentem sukcesu amerykańskiego było zainstalowanie handlarza broni i agenta "wielostronnego" Basila Zaharoffa w Hiszpanii i wykupienie przez niego hiszpańskich fabryk broni akurat przed wojną o Kubę.  Na efekty nie trzeba było czekać.
 

zaloguj się by móc komentować

MZ @gabriel-maciejewski
7 października 2018 13:12

" umowy zawierane są po to, by zyskać na czasie,"-przed laty spotkałem się z opinią Prymasa Tysiąclecia-

-"żadnych umów z Zachodem" 

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @pink-panther 7 października 2018 13:09
7 października 2018 13:22

... ale już za kilka lat - wspólnie - Brytyjczycy i Amerykanie - zaczęli wypychać Hiszpanów od północy z wybrzeża Pacyfiku drogą "kryzysów'.

Jeszcze mamy się dziwić? Nie, najwyższy czas, by traktowac to Imperium właśnie, jako Imperium, bo nim jest i od jak dawna i nie myśleć i mówić separate - UK, USA, Australia, Nowa Zelandia - by wymienić te największe elementy tej układanki. Nie, to jeden wspólny organizam, moim zdaniem nawet Chiny już tam są, bo Rosja, no właśnie, co to jest?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @pink-panther 7 października 2018 13:09
7 października 2018 13:25

Kluczem do zrozumienia tych spraw jest pojęcie rasy. Tego nikt nie zrozumie, bo każdy myśli, że chodzi o rasę białą, a skoro on jest biały, rasizm go nie dotyczy. To jest niestety trochę bardziej skomplikowane

zaloguj się by móc komentować


pink-panther @cbrengland 7 października 2018 13:22
7 października 2018 13:32

Wiedza na ten temat przychodzi z trudnością, albowiem cała kultura masowa jest nastawiona na utrwalenie obrazu wykreowanego przez np. filmy o Zorro oraz westerny, w tym zwłaszcza - obrona Alamo, zdobytego przez generała meksykańskiego Santa Anę. Zarówno Indianie jak i Meksykanie są w kulturze masowej USA XX w. - traktowani w sposób wyjątkowo kłamliwy.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski 7 października 2018 13:25
7 października 2018 13:41

I to się zgadza, bowiem Nowa Hiszpania w ciągu 3 wieków bardzo się rasowo wymieszała, gdyż katoliccy Hiszpanie nie stronili od dziewcząt miejscowych. Nawet się z nimi żenili. Rzadko ale jednak. A już z Metyskami to raczej często. Hiszpanie nie robili z tego problemu.
A w USA oficjalnie w statystykach występuje obok "rasy czarnej" i "native Americans" jeszcze "rasa Hispanics" (Latino).  Wszystko pasuje. I rasizm też jest na odpowiednim poziomie.  Obywateli Latino było w roku 2015 - 17,8% a prognozy wskazują, iż w roku 2050 - będzie ich 28,0%. Bez dodatkowej imigracji. A to są - katolicy.
Segregacja rasowa i religijna wbrew pozorom ma się dobrze w USA tylko jest znacznie bardziej - dyskretna.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @cbrengland 7 października 2018 13:22
7 października 2018 14:07

I Kanada przecież, dla mnie to juz tak stalo się oczywistym, o czym piszę, że nawet zapominam o oczywistym ☺

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski 7 października 2018 13:25
7 października 2018 14:16

Chodzi o White Anglo-Saxon Protestant (WASP)?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @mniszysko 7 października 2018 14:16
7 października 2018 14:17

Nie, myślę, że chodzi o coś, co nie jest jawnie zdefiniowane

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski 7 października 2018 13:25
7 października 2018 14:18

Trzeba zdaje się zacząć tak mówić wreszcie, a nie tylko jako to anglo-sasi są tacy zimni, bez emocji, twardzi, a ich ego sięga nieba. Trzeba zobaczyć na wlasne oczy i poczuć przede wszystkim, jak oni pracują. Oni mają pretensje w oczach, że właśnie muszą pracować.  Dlatego tak im dobrze na tych benefitach.

I właśnie, niebo. U nich nie ma czegoś takiego. Mają własne, bo przeciez mają, a dyrektorrm tego biznesu jest premier rządu ☺

zaloguj się by móc komentować


cbrengland @pink-panther 7 października 2018 13:32
7 października 2018 14:28

A po co tutaj się gromadzimy ☺? Gabriel nauczył nas już patrzeć na ten piękny świat przecież już jednak inaczej. Ja przynajmniej gdziekolwiek nie popatrzę, czy przeczytam, widzę, czego nie widać. Nie ma odwrotu. Zresztą, gdy Gabriel z Grzegorzem Braunem, szkoda tego duetu, rozpoczynali tour pod nazwą "Piszemy historię na nowo", tak właśnie powiedział G.Braun, jeśli się w tę nową narrację wejdzie, tę prawdziwą narrację historyczną  właśnie.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski 7 października 2018 14:19
7 października 2018 14:31

Z przemienionym wektorem, ziemia w środku, to wielki ogień tylko ☺

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @pink-panther 7 października 2018 13:09
7 października 2018 14:36

To jest zdumiewające ta kariera angielskich kolonii a potem USA. Pod koniec XVII wieku Ameryka już z grubsza była podzielona na strefy penetracji wpływów. Obecny Quebec i całe dorzecze Missisipi było domeną francuską. Natomiast terytoria od Pacyfiku do Luizjany były domeną Korony Kastylijskiej. Dla mieszkających tam ludów było to o tyle ważne, że przez to te tereny były otwarte dla działolności misjonarskiej. Po stronie Francji głównie jezuitów po stronie hiszpańskiej przede wszystkim franciszkanie.

Ja myślę, że trzeba do nauk historycznych wprowadzić twarde rozróżnienie między kolonizacją protestancką a katolicką. Może nawet wymyśleć odrębną nazwę. Ta pierwsza to eksploatacja na korzyść centrum. Ta druga musiała się ciągle liczyć z rygorami i ograniczeniami narzucanymi przez działalność misyjną. Pamiętajmy, że formalnie Hiszpania czy Portugalia miały przyznane przez papieża te ziemie, po to aby Indian wprowadzić do Kościoła a to miało swoje konsekwencje. Do dzisziaj język keczua jest językiem urzędowym Peru, Kolumbii i Boliwii oprócz hiszpańskiego. Czy gurani w Boliwii i Paragwaju też oprócz hiszpańskiego. Proszę mi pokazać, który język Indian Północnych jest językiem urzędowym?

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @cbrengland 7 października 2018 14:28
7 października 2018 15:12

No właśnie ja tutaj nauczyłam się tego spojrzenia:))) Uczę się historii na nowo. I zaczynam rozumieć - więcej.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @mniszysko 7 października 2018 14:36
7 października 2018 15:27

Bardzo dobra uwaga, z którą całkowicie się zgadzam: "trzeba do nauk historycznych wprowadzić twarde rozróżnienie między kolonizacją protestancką a katolicką". Przy czym warto zauważyć, że - katolicka to nie była "kolonizacja", tylko - misja chrześcijańska. Mieszkańcy nowych terytoriów hiszpanskich w Ameryce i portugalskich np. w Indiach - byli traktowani jako "poddani króla hiszpańskiego" i "poddani króla portugalskiego" - czyli - tak samo. Bo KOŚCIÓŁ JEST POWSZECHNY.  To wyszło na przykład przy inwazji Indii na Goa: okazało się,  że mieszkańcy Goa są - obywatelami Portugalii i nawet ONZ - interweniował a Salazar kazał bronić do ostatniego naboju.
Handel niewolnikami zaczął się dopiero  w XVIII w. kiedy markiz de Pombal zlikwidował redukcje jezuickie, Indianie uciekli do dżungli i plantatorzy nie mieli "obiecanej" siły roboczej. To masoński braciszek de Pombala został ustanowiony szefem kompanii, która z portugalskich ziem w Afryce - przywoziła do Brazylii - niewolników. I wraz z likwidacją katolickich misji - wróciło niewolnictwo. Również do "wyzwolonych kolonii amerykańskich".
Propaganda protestancka najpierw to objęła totalną omertą a teraz uprawia propagandę antykatolicką przypisując własne przestępstwa - katolickim królom. M.in "kolonie" i "niewolnictwo".
PS. Nie wiedziałam, że Peru, Kolumbia i Boliwia mają oprócz hiszpańskiego - drugi język urzędowy. Może dlatego, że tam Indianie - po prostu - są, tak jak byli. Natomiast Indianie w Ameryce Płn zostali zmasakrowani, wyzuci z własnej ziemi i napompowani alkoholem. A teraz dogorywają w rezerwatach.
To są sprawy zaskakujące bo od dekad jesteśmy karmieni propagandą "jednego nurtu" i w sprawach, które ich łączyły, np. antykatolicyzm - komunizm i państwa anglosaskie - "grały w jednej orkiestrze".
 

zaloguj się by móc komentować

kalixt @gabriel-maciejewski 7 października 2018 13:25
7 października 2018 15:33

Ludzkich ''ras'' w oficjalnej terminologii juz nie ma, zdaje sie, ze gdzies to nawet zadekretowano. Sa za to w zamian ''grupy etniczne''.

W UK trzeba zadeklarowac swoje ''ethnicity'' m.in. na wiekszosci formularzy aplikacji o prace i okazuje sie, ze bycie sobie ot tak, po prostu, ''bialym'' i tyle, nie jest wcale takie proste. Oficjalna klasyfikacja grup etnicznych w UK obejmuje kilka rodzajow ludzi bialych:

https://en.wikipedia.org/wiki/Classification_of_ethnicity_in_the_United_Kingdom

Tabelka ''Ethnicity categories'' obowiazujaca w Anglii i Walii wyszczegolnia 4 grupy etniczne ludzi bialych, przy czym kategoria ''Any other White'' jest do dalszego rozbudowania, bo trzeba jeszcze ''please describe'', czyli uscislic, jaki konkretnie bialy (skad). A w Szkocji nawet nas wyrozniono, bo ''Polish'' wystepuje tam jako zupelnie odrebna grupa etniczna ludzi bialych, nie mieszczaca sie w worku pt. ''Any other, please describe''.

zaloguj się by móc komentować

mooj @kalixt 7 października 2018 15:33
7 października 2018 15:41

Nie znałem! B. ciekawe

Co kryło się pod policyjnym W2, W3, W4, W5, W6, W7, W8, ewentualnie W10 i wyższych ?

zaloguj się by móc komentować

kalixt @mooj 7 października 2018 15:41
7 października 2018 16:11

Nie mam pojecia. Moze wlasnie cos zdefiniowanego niejawnie?

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski 7 października 2018 13:25
7 października 2018 16:15

To jest chyba stare jak świat. Kiedy imperia chcą opanować jakiś obszar to kreują tych "gorszych", którym zabiera się własność i czyni niewolnikami. Dodatkowo narzuca się sztuczne granice między grupami ludzi ze względu na tzw. "różnice (sub)kulturowe", chodzi o dzielenie ludzi na grupy i często napuszczanie ich nawzajem na siebie, żeby ułatwić zarządzanie danym obszarem, a jak wiemy z historii można dowolnie kreować kolejne etnosy.

Jedynie Kościół z tym walczy ucząc, że każdy człowiek jest dzieckiem Bożym, ma przyrodzoną godność i nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
7 października 2018 16:15

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31272%2Crusza-akcja-adopcji-drzew-z-lasu-tropikalnego-w-kolumbii.html

.

Przepraszam za OT , ale ...adoptuj drzewo w Kolumbii, to nowa akcja jakiejś fundacji Gatesów. Kazdy może bo to 30 ha lasu tropikalnego.

W tej sytuacji adopcja dziecka staje się passe chyba? 

Abraham Maslov tworząc swoją piramidę potrzeb owszem przewidział różne możliwe zmiany kolejności, ale nie wiem czy się zajmował kreacją sztucznych potrzeb. To co się odbywa na SN to zaspokajanie potrzeby z najwyższej półki wg Maslova. A ta adopcja drzewa? :)) Jakiś  "odlot"

.

 

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski
7 października 2018 16:52

Jak chciałbym przy okazji amerykańskich historii zauważyć jak teraz narracja o Indianach jest odwracana. I imię ich "rehabilitacji" pozwala się tym plemionom rewindykować terytoria. Dzieje się to już kosztem prywatnej własności właścicieli olbrzymich posiadłości rolnych czy hodowlanych. Na tych terytoriach buduje się ośrodki hazardowe należace do "wspólnoty", gdzie zgarnia się nadmiar pieniędzy na rynku. Olbrzymia część tych dochodów idzie na spłacanie długów zaciągniętych na poczet tych ośrodków i centrów usługowych wokół niego.

P.S. Protestanci w ogóle mają jakiś szczególny talent do czynienia z grzechów przestępstw (nie mówimy tutaj o wykroczeniach przeciw piątemu czy siódmemu przykazaniu). Akurat to wynika z prawa naturalnego. Tak było z penalizacją np. homoseksualizmu czy z tzw. wielką prohibicją. I oni mówią, że u nich jest rodział władzy od religii. Wolne żarty! U nich jest dokładnie na odwrót kiedy trzeba znaleźć worek z pieniędzmy grzech czyni się przestępstwem.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @Maryla-Sztajer 7 października 2018 16:15
7 października 2018 17:41

W USA, Floryda, można zaadoptowac drogę (highway). Nie wiem jak jest w innych stanach, ale musi być podobnie.

Ze wspomnień - Czytało się o okrucieństwie konkwistadorów (am płd) i indian (am płn), a dużo mniej o tym samym w przypadku Brytyjczyków / Anglików. I tak już zostało.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @adamo21 7 października 2018 17:41
7 października 2018 17:58

Piękny przykład!  My się tutaj dziś i dawniej zajmujemy odklamywaniem narracji  na temat historii. A chyłkiem się nam zabierają słowa, ich istotne znaczenie. Czyli moja odwieczna obsesja. ..semantyka. Już dziś trudno się dogadać, co kto ma na myśli a za jakiś czas może to być niemożliwe, bo proces przecież odwieczny zmiany znaczeń, jest zwyczajnie sterowany.

Jakaś przyszła cywilizacja będzie mieć potężny kłopot z zrozumieniem nas. Słowa niosą informację, również o wartościach. Czyli tym co definiuje naszą cywilizację łacińską. 

.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
7 października 2018 18:29

Ten opis Wampanoag/Pokanoket porównuję z opisem Irokezów i Huronów, zwłaszcza kontrast między osiadłym trybem życia tych pierwszych i wrażeniem stabilizacji rolniczej a ciągłym głodem i kanibalizmem tych drugich i trzecich i jeszcze Mohaków. Nasuwa się hipoteza, że kanibalizm i permanentny głód był efektem zetknięcia się Irokezów, Mohawków i Huronów z Holendrami i Anglikami i misjonarstwem protestanckim.  

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 7 października 2018 18:29
7 października 2018 18:33

Mam na myśli to, że protestanci, Holendrzy i Anglicy zamieniali obszar kolonizowany w teren nieustannej wojny, eksterminacji i głodu, stąd kanibalizm był czymś nabytym przez Irokezów i Huronów. Gdyby Wampanoag istnieli dłużej również zamieniliby się w kanibali w skutek "sojuszu" z protestantami, czyli nieustannej wojny i nędzy. Tak jak Mohawkowie.

zaloguj się by móc komentować

MZ @gabriel-maciejewski 7 października 2018 14:17
7 października 2018 18:36

Czyżby granicą była religia?

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @mniszysko 7 października 2018 14:36
7 października 2018 19:47

"Ta druga (kolonizacja katolicka) musiała się ciągle liczyć z rygorami i ograniczeniami narzucanymi przez działalność misyjną."

Rygorami dotyczącymi praw człowieka nawet nieochrzczonego, wynikającymi z tradycyjnego rozumienia prawa naturalnego i z scholastycznego pojęcia człowieka jako osoby. Królowie Hiszpanii i Portugalii mieli obowiązek zadbania o prawa nowych poddanych, Indian, w tym o katechizację. Co oznaczało zakaz zamieniania Indian na niewolników.  To była przecież w 19 w. kość niezgody między koloniami a hiszpańską metropolią. Prawa Indian były propagowane już przez towarzysza Columba Dominikanina Bartolomeo de las Casas. Gorzej niestety było tam z prawami Afrykanów. Ale de las Casas napisał donos na pierwszych osadników do Karola V Habsburga.

I to co Ojciec pisze dalej bardzo ważne: "Pamiętajmy, że formalnie Hiszpania czy Portugalia miały przyznane przez papieża te ziemie, po to aby Indian wprowadzić do Kościoła a to miało swoje konsekwencje. Do dzisziaj język keczua jest językiem urzędowym Peru, Kolumbii i Boliwii oprócz hiszpańskiego. Czy gurani w Boliwii i Paragwaju też oprócz hiszpańskiego. Proszę mi pokazać, który język Indian Północnych jest językiem urzędowym?"

zaloguj się by móc komentować

Tytus @gabriel-maciejewski 7 października 2018 13:25
7 października 2018 20:22

Myślę, że "planujący na sto lat do przodu" rozróżniają dwie rasy:

-niewolników

-i wybranych.

Czyli czysty kataryzm, czy też jak tam zwał herezję.

zaloguj się by móc komentować


genezy @mniszysko 7 października 2018 16:52
7 października 2018 22:46

odnośnie PS- przede wszystkim angielscy pastorzy to byli naturaliści, oni Biblię czytali w specyficzny sposób, szukali tam mechanizmów i słabych punktów (np. "1984" Orwell'a). Dla naturalistów Biblia nie jest wykładnią; wykładnią, prawem jest Natura. Wychodzą z założenia, że Bóg stworzył świat i prawa nim rządzące są tam własnie zapisane. Oni czytają Naturę, nie Biblię.

zaloguj się by móc komentować


Marart @gabriel-maciejewski
7 października 2018 23:56

Witam. Zastanawia mnie czemu hollywoodzka i brytyjska kinematografia tak mało poświęciła uwagi na początkowe 150 lat kolonii w Nowym Świecie. Pamiętam przedwojenny film ze Spencerem Tracy o oddziale Rangersów atakującym wioskę-fort Abenaki .Potem od razu wojna francuzko-angielska ta ostatnia i tyle. Jest jeszcze przeciez tzw. Yamasee war na południu ,która skalą zaangażowanych sił ,środków i pochłoniętych ofiar znacznie przewyższa wojnę Króla Filipa. To taka wojna światowa  tej części kontynętu w której wyniku Yamasee znikneli a plemiona południa uzyskały status cywilizowanych. Wygląda na to ,że bogaci właściciele ziemscy jakich widzimy na obrazach filmowych tam już po prostu byli. Jeszcze jedna ciekawa rzecz związana z koloniamii północnymi- mianowicie jak dopiero niedawno wyczytałem plemieniem które najbardziej zaszło za skóre Anglikom byli Micmacowie. Nie Szauni,Delawarowie itp . tylko właśnie Micmac. I to ich rajdy zarówno z morza i lądu na porty ,osiedla i statki wyrządziły najwięcej strat. O dziwo  nie zostali eksterminowani . To dzieki nim francuska Akadia trzymała się długo aż do czasów wysiedleń. Filmowcy ten okres pomineli zupełnie jakby dopiero ci co dopiero ulegli na końcu  czyli Komancze ,Apacze,Chejenowie warci byli pokazywania na ekranach filmowych.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Marart 7 października 2018 23:56
8 października 2018 08:11

Chodzi o to, że ci z wybrzeża wschodniego szybko upodabniali się do białych i po kilku latach trudno było zauważyć różnicę pomiędzy Anglikiem czy Francuzem, a ucywilizowanym dzikim, który nie dość, że liczył pieniądze i mówił językami to jeszcze rzucał nożem i tomahawkiem trafiając w punkt. Taki kłopot wizerunkowy...Co innego Komancze, oni już nie mieli szans na doścignięcie poziomu życia osadników. Jeden Quannah Parker wiosny nie czyni

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 7 października 2018 13:25
8 października 2018 12:06

Komplikacja chyba polega na tym, że pojęcie rasy u Anglików może mieć podobne niejawne korzenie jak u Lutra, czyli jakaś alchemia/kabała, materialistyczne pojęcie bytu z domieszką duchowości ezoterycznej. Newton zaczynał od alchemii, był przekonany, że wyprodukował ducha natury, filozoficzną rtęć, kabałą też się interesował. 

Żeby to do końca zrozumieć tę cywilizację/rasę Albionu, trzeba być wtajemniczonym i mieć stały etat nadany przez Her Majesty. To jest też przyczyna, dla której Anglicy mają taki problem ze zrozumieniem św. Tomasza z Akwinu. Próbują wygenerować swój anglikański personalizm, ale jest on ciągle gdzieś na marginesie ich akademii.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować