-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O bezkosztowym unieważnianiu oszukanych ofert

W czasie pisania wczorajszego tekstu przyszła do mnie, myśl tyleż oczywista co odkrywcza. Zanim ją jednak omówię, chciałem przyznać się otwarcie do błędu. Ponieważ w Rzeszowie podoba mi się bardzo i tak łażąc w kółko nie rozpoznaje pewnych oczywistych rzeczy, napisałem wczoraj, że stare miasto otaczają mury. Okazało się, że to mur obronny zamku Lubomirskich. Każdemu może się zdarzyć. Teraz do rzeczy. Postawiliśmy tu wczoraj ważne pytanie – po co komu, politykom szczególnie, stylizacja i po co politykom sondaże? Żeby mogli w sposób bardziej wiarygodny wykonywać instrukcje, które otrzymują i demonstrować swoją nieautentyczność. Po to zostało wymyślone to wszystko i jest jedną z wielu kłód na drodze do autentycznego rządzenia i prawdziwego, nie medialnego tylko sukcesu. Sprawa ta dotyczy nie tylko polityków, ale generalnie spraw państwa, także promocji. Onyx zamieścił właśnie kolejną prasówkę, a w niej dwa linki. Jeden do listy książek obowiązkowych dla inteligenta – samych śmieci rzecz jasna. Drugą zaś do informacji, że jakiś Śliwowski dostanie 70 milionów na produkcję filmów hollywodzkich o polskiej historii. Powtórzę raz jeszcze – Papuasom po II wojnie światowej wydawało się, że wystarczy zbudować z patyków wieżę kontrolną i urządzenia imitujące instalacje lotniska i z nieba przylecą wielkie stalowe ptaki, a w nich czekolada, mleko w puszkach i inne frykasy. Oczywiście, Śliwowski nie wygląda jak Papuas, on stara się być za wszelką cenę wiarygodny i dlatego korzysta ze stylizacji, ma taką jak trzeba brodę, takie jak trzeba spojrzenie – jest mężczyzną zdecydowanym i nie dającym się łatwo złamać, a także ma na szyi rozwiązaną muchę, co ma dodać mu uroku. O wiele jednak ważniejsze jest czego Śliwowski nie ma. Nie ma on rynku, na którym będzie sprzedawał te holywoodzkie produkcje o uniwersalnym przesłaniu, a skoro nie ma, to jego instalacja służy tylko do oszukiwania frajerów. On zaś zaś nie różni się niczym o prostego gracza w trzy karty. Nie inaczej jest z tymi lekturami dla polskiego inteligenta. To są książki dla kretynów po prostu. Pisząc w piątek wstęp do powieści „Pająki” Klemensa Junoszy, zadałem sobie proste pytanie, takie jakie kiedyś zadawali sobie wszyscy inteligenci dyskutujący na łamach gazety wyborczej czy w programach publicystycznych o książkach – dlaczego literatura polska jest słabsza od rosyjskiej. Oni rzecz jasna odpowiadali na to pytanie tak – bo poziom zaniża Sienkiewicz. Ja zaś odpowiadam inaczej – bo jest zlecona przez Haskalę. I to załatwia sprawę, zarówno w stuleciu XIX jak i dziś. Literatura polska jest częścią większego, globalnego planu, w tym planie jest budżet na utrzymywanie takich gamoni jak Pilch, Stasiuk i Twardoch i sprawa jest załatwiona. Jak się ktoś wyłamuje, idzie w zapomnienie, jak Junosza, jest przesuwany do działu starych, sentymentalnych pierników jak Prus, albo ogłaszany estetycznym szkodnikiem jak Sienkiewicz. Inteligenci zaś toczą długie i zawiłe dyskusje o tym czy któryś z polskich pisarzy może dorównać Bablowi. Oczywiście, że może – Klemens Junosza, ale jego nikt promował nie będzie.

Mamy więć literaturę, stylizację i agencje PR, a do tego jeszcze te filmy hollywodzkie za 70 baniek rocznie, których wydawaniem kierował będzie Śliwowski, wygladający jak reklama wody toaletowej dla gejów.

Kolega podarował mi kiedyś ksiażkę absolutnie kuriozalna, nosiła ona tytuł „Etykieta menedżera” i napisał ją tata Moniki Richardson. Jest to podręcznik dyplomatycznego savoir vivre. Nie mam w swojej bibliotece książki głupszej. Całe szczęście jest ona tak głupia, że nie ma szans na to, by ktokolwiek ją przeczytał bez uśmiechu, a także by zastosował zawarte w niej porady i wskazówki. Pietkiewicz napisał ją na początku lat dziewięćdziesiątych kiedy wydawało mu się, że będzie dyktował modę wśród aspirujących biznesmenów i dyplomatów nowego chowu. No, ale się nie udało. To znaczy, nie udało się Pietkiewiczowi, ale już taki Szado wygrał los na loterii. I to jest co najmniej zastanawiające.

Wszystko to o czym tu piszę to oszukane oferty, jakie organizacje o charakterze globalnym, takie jak korona brytyjska i inne, podsuwają Papuasom, by ci uwierzyli, że są jak bogowie. Żeby się odpowiednio wystylizowali i przygotowali do transferu pieniędzy na konta swoich patronów po jakimś malowniczym pretekstem – na przykład kręcenia hollywodzkich filmów o historii Polski, których nie będzie i tak gdzie sprzedać. Ja już dziś obstawiam, że wszystkie te filmy będą opowiadać o niewinnych i szlachetnych Żydach, a także o tym, że tolerancja próbowała ratować Rzeczpospolitą, ale zła szlachta ją pogrążyła. Choć myślę, że chyba jednak przeceniam Śliwowskieg, patrzę na niego i sądzę, że nie wyjdzie on poza schemat – romans dziedziczki z pięknym oficerem żydowskiego pochodzenia prześladowanym przez złych endeków.

Państwo i w ogóle organizacja, która chce działać samodzielnie nie może korzystać z oszukanych ofert, albowiem wszystkie one, prócz misji paraliżującej organizację mają jeszcze to zadanie, by wydrenować ją i oczyścić z pieniędzy. Nie jednorazowo bynajmniej, ale by organizacja załdużała się na poczet tych ofert, wierząc na przykład w to, że nakręcenie hollywodzkich filmów poprawi wizerunek Polski w świecie. Wizerunek czyli co? Nikt nie wie co to jest ten wizerunek, ale my się domyślamy, że chodzi o to, by nikt nie gadał o polskich obozach i by nie nazywano Polaków antysemitami. Proszę Państwa, zostawmy te oszukane oferty Ukraińcom, bo oni są we wstępnej fazie ekscytacji państwowością docenianą przez wszystkich i niech oni płacą za hollywodzkie filmy. My zaś będziemy się mogli z nich pośmiać, albo nakręcić jakiś pastisz za dwadzieścia dolarów. Czyli – nazywając rzecz po imieniu – wskoczyć na falę i nie dość, że dobrze się zabawić, to jeszcze coś zarobić na dostępnym nam rynku lokalnym obejmującym kraje Europy środkowej. Wszyscy nas na pewno zrozumieją, a na pewno zrozumieją nas Czesi.

Tak się jednak nie stanie, albowiem wodzowie Papuasów chcą być wreszcie naprawdę docenieni, chcą, żeby było jak w mieście, żeby była czekolada, wódka w ładnych butelkach i żeby wszyscy ich szanowali. To jest doprawdy niezwykłe, mam na myśli przywiązanie do pozorów. W związku z nim chciałbym powrócić do historii panowania mojego ulubionego władcy – Fryderyka Wilhelma I. Czy on, żeby podnieść znaczenie Prus wynajmował najelpszych w Europie malarzy, którzy uwieczniali brzegi Sprewy na swoich obrazach? Nie. Tak robił Stanisław August Poniatowski, przekonany, że podnosi znaczenia państwa. Był on w rzeczywistości pasem transmisyjnym, po którym gotówka wędrowała do ludzi, którzy mieli państwo osłabiać. Była to gotówka pochodząca w większości z kredytu, który potem wszyscy Polacy musieli spłacić, częściowo krwią. Mając za sobą takie doświadczenia, niesamowicie dziwne jest to, że w każdym kolejnym pokoleniu odtwarzamy ten schemat. Kiedy ja tutaj podsuwam dobry i sprawdzony przykład, nikt nie traktuje go serio, bo to przecież jest dalece nie wystarczające dla naszych aspiracji, prawda? O to chodzi. Powiem więc jeszcze raz – organizacja nie poradzi sobie sama, bez dobrego przykładu, sprawdzonego w praktyce, z całym szeregiem oszukanych ofert, nadchodzących jedna po drugiej. Jeśli nie chwyci stylizacja, to może PR, jeśli nie on, to może filmy hollywodzkie, a w ostateczności łapówki wręczna do ręki i kwitowane w jakiś sposób. Jeśli i one nie pomogą, to może lament nad utraconą wielkością będzie skuteczny, albo docenienie jakiegoś polskiego wynalazku, bezkosztowe zupełnie, albo niech może Mike Tyson powie coś o powstaniu warszawskim. Jeśli to nie pomogło, to niech jakiś bardziej subtelny gość to załatwi, albo jakaś dziewczyna. I tak w kółko. Podkreślam, nie chodzi o to, by wielbić króla Prus i jego politykę, ale by korzystać ze stworzonych przezeń instrukcji. Tego niestety naród kokietów jakim jesteśmy nie jest w stanie pojąć.

Jeśli nie będziemy mieli dobrego przykładu i wypracowanej przez kogoś metody, a niech będzie to nawet ktoś, kogo nie lubimy, na nic nasze nadzieje. Jesteśmy za słabi i zbyt rozkojarzeni. Przykłady dawałem tu przewczoraj i wczoraj. Musi być instrukcja. Ona jest, tylko, że my nie chcemy z niej korzystać, bo ma w naszych oczach charakter anegdotyczny i zaprzecza naszym aspiracjom. I teraz chcę podkreślić wagę myśli zawartej w tytule – unieważnianie oszukanych ofert musi się odbywać bezkosztowo. To ważne i tego też nie rozumiemy. Bezkosztowo, to znaczy, że nie trzeba wywoływać powstań i nie trzeba uczestniczyć we wszystkich globalnych wojnach jakie się toczą. No, ale to już jest marzenie nie do spełnienia. Wszak od takich eventów jak te wojny uzależniliśmy nasze istnienie w stuleciu XXI. Nazywa się to obroną demokracji. Porównywałem to już kiedyś, ale chyba trzeba ten schemat przypomnieć – Hesja i Prusy w XVIII i XIX wieku. Ja wiem, że tak naprawdę nic nie gwarantuje trwałości, ale może nie dajmy się nabierać na takie plewy, choć raz zróbmy coś, co zaprocentuje za lat kilkadziesiąt. Nie dawajmy pieniędzy Śliwowskiemu, nie wynajmujmy agencji PR i nie stylizujmy się na lordów, bo to wygląda komicznie. My tutaj o tym niby wiemy, to nie załatwia sprawy…

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl



tagi: wojna  polityka  propaganda  promocja  stylizacja  pułapki  filmy pr 

gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 10:21
15     2002    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 10:59

Ja już to pisałem, ale co szkodzi powtórzyć, skoro nikt z nich i tak nie uzna tego za rozwiązanie. Otóż zakładając że oni znajdą jakieś dojście do Hollywoodu, niech te 70 baniek przeznacza na scenariusz do nowego Bonda, który będzie się dział w Polsce, dziewczyną Bonda będzie  jakaś piękność z Przemyśla, Polscy będą tam przedstawieni jako superbohaterzy i tyle.  Nikt się na to nie zgodzi? To niech im sfinansuja kolejne Mission Impossible. Wciąż nic? To znaczy że mogą równie dobrze te pieniądze przeznaczyć na cokolwiek.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 11:13

"Nie dawajmy pieniędzy Śliwowskiemu, nie wynajmujmy agencji PR i nie stylizujmy się na lordów, bo to wygląda komicznie."

No tak, ale któż to się kryje za owym  "My"?

Bo fakktyczny adresat ww. apelu, czyli  żigolaki nie mające innych aspiracji niż stręczenie swoich usług na rzecz obcych ("korona brytyjska i inne"), nawet go nie przeczyta,

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @stanislaw-orda 5 sierpnia 2018 11:13
5 sierpnia 2018 11:49

Nie przeczyta, ale to nie ma znaczenia, bo i tak by nie pojął. Tylko, że my też chcemy poszanowania godności i żeby nas ktoś docenił. W tym sensie też jesteśmy częścią tego "my", nawet jeśli głośno krzyczymy, żeby nas tak nie nazywać. Różnica jest tylko taka, że (na ogół) to wiemy. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Grzeralts 5 sierpnia 2018 11:49
5 sierpnia 2018 12:03

mam odmienne zdanie.

Oni i my to dwa rozłączne zbiory, praktycznie bez interakcji między sobą.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 12:11

Twardochowi powinni dać tę kasę... Niech tylko zmienią Reiffeisen na NBP czy inny SKOk na kasę i gitara... Można tak kręcić o każdym mieście które "uwiodło" tego silnego faceta w Mercedesie retro... Lex retro non agit.

Szczepan Twardoch „korzysta z miasta”, promując Mobilny Portfel w Raiffeisen Polbank (wideo) - Wirtualne Media
https://www.wirtualnemedia.pl › artykul

https://youtu.be/Ak4esG_W-SM

tu jest wszystko :)

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @stanislaw-orda 5 sierpnia 2018 12:03
5 sierpnia 2018 13:22

Bez interakcji, ale z mnóstwem wspólnych deficytów. Przy czym mam na myśli szeroko rozumiany "proPiS", bo pozostali to inna broszka jeszcze. My tutaj różnimy się od reszty proPiSu głównie tym, że zarówno godność, jak i docenienie rozumiemy literalnie i materialnie.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 13:31

Wizerunek czyli co?

Jest taki przykład na yt, który nazywa się Japanology oraz Japanology Plus, czyli cała masa info, całoś prowadzona przez Peter'a Barakan, człowieka, który tam, w Japonii, mieszka od 40 lat. Bariera języka japońskiego została zgrabnie ominięta.

Warto zerknąć na to, choćby poznać tytuły poszczególnych odcinków. Nie me tam nic o literaturze, ale wizerunku jest co niemiara.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 14:25

Śliwowski to jest człowiek z okolic gazowni - pas transmisyjny z centrali, więc powierzenie mu filmowania polskiej historii (przedstawiania polskiej racji stanu) przez rząd żoliborskich patriotów jakich świat nie widział jest dobrym przykładem "porozumienia ponad podziałami". Tak jak je w Magdalence widział tow. gen. Kiszczak oraz pozostali uczestnicy kursokonferencji transformacyjnej w kieliszkach napełnianych przez kelnerów ówczesnego MSW.

http://wspieramkulture.pl/projekt/45-Solidarnosc-wedlug-kobiet-pelnometrazowy-film-dokumentalny

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @krzysztof-osiejuk 5 sierpnia 2018 10:59
5 sierpnia 2018 16:47

Tak, Bond z akcja w Polsce moglby zadzialac. Szkoda ze Izabela Jayco-Scorupco sie juz troszke postarzala. Ale moglaby zagrac jakas babe na straganie w Bialymstoku.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 16:59

"Drugą zaś do informacji, że jakiś Śliwowski dostanie 70 milionów na produkcję filmów hollywodzkich o polskiej historii."

Jest wzmianka o Sliwowskim w magazynie "Variety":

"He quoted Frank Capra, the director of “It’s a Wonderful Life,” to explain his interest in moviemaking: “No saint, no pope, no general, no sultan, has ever had the power that a filmmaker has: the power to talk to hundreds of millions of people for two hours in the dark.”

[zacytowal Franka Capre, rezysera filmu "To wspaniale zycie", zeby wyjasnic swoje zainteresowanie robieniem filmow:

"ani swiety, ani papiez, general czy sultan nigdy nie mial wladzy takiej jaka ma filmowiec: wladze mowienia do milionow ludzi przez dwie godziny w ciemnosci."]

Az strach pomyslec co z ta wladza zrobi Sliwowski.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 17:16

"Kolega podarował mi kiedyś ksiażkę absolutnie kuriozalna, nosiła ona tytuł „Etykieta menedżera” i napisał ją tata Moniki Richardson."

Zjade na moment z tematu, chociaz niezupelnie.

W wikipedii napisali: Monika Zamachowska, z domu Pietkiewicz, primo voto Richardson.

Ze po pierwszym mezu ktory sie nazywal Will Richardson zatrzymala nazwisko. Z kolei jej drugim mezem byl Szkot Jamie Malcolm, a trzecim Muminek.

Czy ten Charlie syn Wojcika bedzie nas przesladowal w nieskonczonosc?

To choroba. Trzeba by chyba zalozyc Polski Zwiazek Aspirujacych i wydzielic im jakas strefe z ogrodzeniem. Zeby to sie nie rozprzestrzenialo.

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
5 sierpnia 2018 19:12

Moim zdaniem jedyny kontakt jaki obecna władza ma z nami odbywa się za pomocą Twittera. Ktoś im wmówił, że tam bije serce ludzkich potrzeb a jak ludzkich to i polskich. Władza w Polsce jaka by nie była na pierwszym miejscu ma przetrwanie kadencji a jak się uda to załapać się na kadencję kolejną. Cała reszta to drogi prowadzące na celu. PiS zaczął przebudowę struktury ale do tego też potrzebuje kolejnej kadencji i koło się zamyka. To są tak ukształtowane pokolenia i wyżej sami z siebie nie podskoczą.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @onyx 5 sierpnia 2018 19:12
5 sierpnia 2018 21:43

Ostatni raz kiedy wladza w Polsce rzadzila a nie zajmowala sie administrowaniem i przewalaniem budzetu to 31 sierpnia 1939 roku.

Od tamtego dnia bardzo wiele sie zdarzylo i bardzo duzo czasu uplynelo. Dlatego tak trudno to odkrecic.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Szczodrocha33 5 sierpnia 2018 21:43
6 sierpnia 2018 00:13

Dlaczego od 1939?
Własnie obchodzimy 100 lat przewalania budżetów.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @chlor 6 sierpnia 2018 00:13
6 sierpnia 2018 02:45

No ale przed 31 sierpnia 1939 roku wladza w Polsce nie zapraszala obcych wojsk do stacjonowania na terenie kraju i nie kusila ich zaplata

z pieniedzy podatnikow.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować