-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Niepodległość jako funkcja dystrybucji

Dziś będzie trochę herezji prawdziwych, nie jakiegoś tam dziamdziania. Oto, czego domyślamy się zapewne, ale stwierdzić tego z powodu różnych obaw nie możemy niepodległość naszego kraju jest funkcją koniunktur na dużych, zachodnich rynkach. Można także powiedzieć, że Polska jest naturalnym zasobem tych rynków, nie może być jedna przez nie wchłonięta, bo nie o to chodzi. Polityka prowadzona wobec Polski musi być więc z konieczności polityką budowania pokrętnych złudzeń, z których na jaw wychodzą tylko te najbardziej makabryczne. Mam tu na myśli różne prowokacje kończące się powstaniami i aranżowane w naszej części świata wojny. Cała reszta prawdziwej polityki wobec Polski i Polaków jest ukryta, także przed oczami naszych polityków. Ukrywa się ją w sejfie, który stoi w dużym banku, politykom polskim zaś wydaje się, że ona jest schowana w szufladzie kancelaryjnej jakiegoś wielkiego i poważnego ministerstwa.

Zacznijmy od tyłu czyli od Polski w granicach dzisiejszych. Ona, o czym każdy pamięta jest bardzo zbliżona kształtem do Polski wczesnopiastowskiej, ta zaś była poddawana ciągłym naciskom ze strony cesarstwa, które próbowało podporządkować sobie miejscowy rynek i miejscowego księcia. Mamy więc jedną opcję, która jest trwała i czynna do dziś – państwo i rynek podlegają innemu organizmowi politycznemu, który ma szerszą i bardziej dążącą ku uniwersalizmowi doktrynę. Póki ów organizm sam jest konglomeratem nic wielkiego się nie dzieje. Miejscowy książę i jego ludzie żyją sobie jakoś i prosperują. Kłopot zaczyna się wtedy kiedy ów bardziej uniwersalny organizm poddawany jest naciskom z zewnątrz i dąży do konsolidacji oraz unifikacji wewnętrznej. Wtedy usiłuje narzucić swoich ludzi naszemu księciu i to się nikomu nie podoba. To jest opisywane zwykle jako niebezpieczeństwo. Jeśli jest jednak jakieś niebezpieczeństwo, musi być także szansa. I ona zawsze się pojawia, albowiem taka jest polityka. Szansą jest zaistnienie na innych, głębokich, stabilnych rynkach, które mają do zaoferowania lokalnemu księciu rzecz dla niego najważniejszą – gotówkę. Zapamiętajmy to, bo przez czynniki obiektywne – to znaczy położenie geograficzne i kształt granic, gotówka w Polsce dzisiejszej i wczesnopiastowskiej jest towarem najważniejszym. Za co się ją dostaje? Za niewolników sprzedawanych na rynki południowe za pośrednictwem Wenecji. Dziś zaś gotówka otrzymywana jest za dostarczanie taniej siły roboczej na rynek brytyjski i inne rynki, zajmujące się eksploatacją niewolników. Ktoś powie, że to nieprawda, bo rząd nie dostaje gotówki za tych ludzi. To tylko tak wygląda na pierwszy rzut oka. Chodzi o to, że my sprzedajemy niewolników, jak tysiąc lat temu, a handel ten utrzymywany jest w jakim takim porządku przez miejscowe oligarchie. To są, nie bójmy się tego słowa, zwykłe chamy, które mają jedno marzenie – żeby było jak w Ameryce. Stąd najbardziej interesującym ich towarem jest gotówka. Ona nie ma żadnego znaczenia na rynkach prawdziwych, gdzie liczy się technologia, wizja, oszczędność, umiejętności i kredyt. Ona ma znaczenie tylko u nas, albowiem Polska w kształcie takim jak dziś i w epoce wczesnopiastowskiej to rynek wąskiej warstwy konsumentów, którzy kupują sobie spokój wyprzedając bliźnich gdzieś za granicę. No i koniecznie chcą być zaliczeni do lepszego towarzystwa. To z kolei powoduje, że cały sektor wymiany jest u nas fikcyjny. To jest stała geopolityczna i tego w obecnych okolicznościach nie zmienimy. Musiałaby się zmienić zasada funkcjonowania państwa, a na to nie ma szans. Nasz rząd, rząd, który wyzwolił nas opresji zintegrowania z cesarstwem, zajmuje się centralnym dystrybuowaniem gotówki dla biednych i pozwala by bogaci, po odprowadzeniu odpowiedniego haraczu do centralnej kasy mogli poudawać trochę Amerykanów. To jest sen o szczęściu anno domini 2017. Dlaczego mi to przeszkadza? Ponieważ formuła ta wyklucza samodzielność. Ośrodki decydujące o losie państwa są poza jego granicami, a politycy zarządzający tym państwem służą do obsługiwania tej krótkoterminowej inwestycji. Można oczywiście, rzec, że za tamtych było gorzej. Można, ale my tutaj nie dyskutujemy spraw na tym poziomie.

Jeśli przypomnimy sobie dzieje Polski wczesnopiastowskiej, tak podobne do dziejów Polski wczesnopisowskiej, to zauważymy, że tendencja zmieniła się gwałtownie i następca Mieszka I jak tylko trochę okrzepł zaraz zabrał się za budowanie federacji. Czy on to uczynił powodowany młodzieńczą brawurą albo pychą, jak piszą czasem historycy? Nie. On wykonywał zlecenia i propozycje ludzi, którzy chcieli przejąć, a jeśliby się to nie udało, znacznie ograniczyć wpływy i zasięg produkcji cesarstwa. Tego nie uda się nigdy zrobić bez zbudowania w środkowej Europie federacji państw skupionych wokół mocnej i obstawionej wyraźnymi znakami doktryny. Przekonał się o tym Mieszko II. Szczątki św. Wojciecha powędrowały gdzieś w świat, a państwo zostało zniszczone, a następnie podporządkowane cesarzowi. Szczątki świętego bowiem to za mało, potrzebne było jeszcze coś innego – silne organizacje mające oparcie w produkcji i nieruchomościach, do których, po zamknięciu bram, można się było dostać jedynie po długiej i mocno chybotliwej drabinie. Na to jednak trzeba było poczekać. Dziś, nie mogę się oprzeć temu wrażeniu, państwo nasze popełnia podobne błędy i w podobny sposób usiłuje wykorzystać znaki oraz doktrynę Kościoła. To nie może się zakończyć dobrze, choćby nie wiem jak dobrze wyglądało dzisiaj.

Mamy więc kolejną opcję, zanim jednak o niej opowiemy dokładniej, wymieńmy raz jeszcze poprzednie – państwo jako folwark knezia dawniej i państwo narodowe, zarządzane przez oligarchię ciemniaków goniących za gotówką i konsumpcją dzisiaj. Jeśli ktoś chce mi powiedzieć, że zbyt surowo traktuję stan współczesny, niech się lepiej opamięta. Tak wygląda jedna opcja niepodległości, która jest całkowicie podporządkowana koniunkturom na rynkach obcych, gdzie – co za zbieg okoliczności – tak wtedy jak i dzisiaj poszukuje się głównie taniej siły roboczej.

Teraz kolejna opcja – federacja montowana po dobroci lub na siłę, federacja, która tworzy się wokół rynku dóbr unikalnych i poszukiwanych, rynku, który nie da się przesunąć w żadną stronę, ale nadaje się do obrony. Federacja środkowo-europejska do stulecia XVIII tworzyła się wokół rynku czerwonego barwnika, czyli pokrywała się mniej więcej z zasięgiem występowania czerwca polskiego, takiej niedużej pluskwy. Ta pluskwa była więcej warta niż gotówka wydawana na amerykańskie urządzenia i lokalna oligarchia szybko się o tym przekonała. Jeśli ktoś nie rozumiał nowych czasów, ludzie księcia tłumaczyli mu to sposobami bezpośrednimi. Tamta federacja nie przetrwała jak pamiętamy, ale nasza historia bogata jest w doświadczenia federacyjne. Nikt jednak nie rozumie ich sensu istotnego. Zwykle ludzie gadają, że unia polsko-litewska to przykład tolerancji dla inności. To są brednie. Unia polsko-litewska to przykład zorganizowanej obrony rynku produktów niezbędnych do życie wielkich populacji. I dzięki temu, że można było ten rynek obronić wspólnymi siłami unia przetrwała. Na rynek czerwca nałożyły się inne rynki: zboża, wysokiej jakości wyrobów stalowych, drewna. Stworzył się cały system zależności, który co prawda polegał ciągle, w większości przypadków, na dystrybucji surowca, ale już nie ludzi. Ludzi z Polski wywożono, ale miało to charakter rabunkowy, a nie systemowy. Nie było elementem polityki gospodarczej państwa. Państwo zaczęło się chylić ku upadkowi nie w chwili kiedy szlachta rozpiła ze szczętem chłopów pańszczyźnianych, ale wtedy kiedy wyjęto jeden z elementów prosperity. W naszym przypadku był to rynek czerwonego barwnika. Po tym tragicznym momencie wszystko się posypało. Nasza federacja zaś przestała być atrakcyjna dla rynków głębokich. Te bowiem dały szansę władcom zarządzającym Moskwą i tu dochodzimy do opcji trzeciej – Polska jako część rynku moskiewskiego. My to znamy z książek, a także własnego doświadczenia. Rynki globalne już i głębokie dały szansę Moskwie, a ta po serii gwałtownych prowokacji dewastujących Polskę, uczyniła z niej obszar produkcji na swoje wewnętrzne potrzeby. Wynikało to, jak za wczesnych Piastów, wprost z położenia geograficznego. Moskwa produkowała w Polsce i sprzedawała u siebie, aż do chwili kiedy jej prosperity nie zaczęła kłóć w oczy graczy globalnych. Polacy w państwie moskiewskim nie byli lubiani, strzelano do nich, ale kiedy wszystko się uspokoiło jakoś prosperowali. Z tej prosperity wzięło się kolejne polityczne złudzenie jakiemu ludzie hołdują do dziś – że można spokojnie funkcjonować w jednym organizmie z Moskwą – wariant pierwszy; że można skutecznie pozbyć się Moskwy i uzyskać niepodległość zatrzymując całość produkcji we własnych rękach, czyli w rękach rodzimych gangów zwanych dawniej oligarchiami. Ten drugi wariant nazywamy odzyskaniem niepodległości w roku 1918, a ten pierwszy endecją. Nie można zrobić ani jednego ani drugiego, albowiem w każdym przypadku centrum decyzyjne pozostaje poza krajem. Raz jest ono w Moskwie, a raz gdzie indziej. Wariant moskiewski został twórczo rozwinięty po roku 1945, choć zaplanowano go jak sądzę wcześniej. Nie został wprowadzony w życie, po tradycja federacji i ludzie jej hołdujący byli w Polsce ciągle zbyt silni. No, ale w końcu go wprowadzono. W roku 1917 okazało się, że Moskwa jest konglomeratem, który w żaden sposób nie może się utrzymać. Nie z powodu biedy wśród ludu, ale z powodu konfliktów w rządzących nią oligarchiach. No i z powodu braku doktryny, bo osoba panującego to nie jest żadna doktryna, tylko pułapka. Ktoś, nie wiem kto, pomyślał, że dobrze będzie zdewastować Moskwę, a przy tym jeszcze pół Europy, urządzić na tym obszarze tanią produkcję i tanie szkolnictwo techniczne na wysokim poziomie i czerpać z tego zasobu ile wlezie. Było to twórcze rozwinięcie koncepcji wczesnopiastowskiej połączone z koncepcją podporządkowania Polski Moskwie. Tyle tylko, że Polacy nie mogli już prosperować, bo nie o to chodziło. Chodziło o to, żeby chodzili na siódmą do pracy. Z takich oto wzorów korzystają politycy dzisiaj odnosząc się do naszej przeszłości i gawędząc o niepodległości, którą świętować będziemy przez najbliższe lata. Wariant dla nas najważniejszy czyli federacja jest w tych rozważaniach pomijany całkowicie, albo silnie krytykowany z pozycji wprost zidiociałych. Coś się oczywiście bąka o tym Trójmorzu, ale przecież żaden z polityków ni cholery nie rozumie o co w tym chodzi. Cesarstwo zaś weszło właśnie w nowy etap swoich dziejów i zacznie odzyskiwać punkty oraz odrabiać straty. Do pomocy wzięło sobie tak zwanych ekstremistów, którymi będzie teraz straszyć sąsiadów. Nie wiem czy w innych krajach Europy środkowej potrzeba stworzenia federacji jest w ogóle rozumiana, ale jak zwykle liczę na Węgrów. To co wczoraj powiedział premier Czech powoduje, że zamykam uszy dla dalszych jego wywodów. Polscy politycy nie rozumieją niczego. Polscy publicyści nie rozumieją niczego i kwestie niepodległości omawiają poprzez projekty łuków triumfalnych stawianych w środku Wisły. Te idiotyzmu skończą się kolejnym najazdem Brzetysława, który zaciągnie sobie kredyt u nowego jakiegoś Fuggera. Albo zmieni się sposób opisu historii i sposób opisu polityki, albo będzie po nas. Dziękuję za uwagę.

 

Przypomnę jeszcze tylko, że od czwartku jestem w Gdyni na festiwalu filmów poświęconych żołnierzom wyklętym. Będę tam, przy placu Grunwaldzkim, przez trzy dni sprzedawał książki. Jestem trochę chory, więc jak nie rozgadam się przesadnie to sorry, musicie mi to wybaczyć...

 

 

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2



tagi: rynek  polska  niepodległość  dystrybucja 

gabriel-maciejewski
26 września 2017 09:41
38     1749    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Janek-D @gabriel-maciejewski
26 września 2017 10:44

Niezła analiza, byłem "tanią" siłą roboczą wyrzuconą z kraju do UK. Teraz bardziej rozumiem cały proces oraz to co się wtedy stało (10 lat temu).

Z drugiej strony miejscowa oligarchia nie pozwala lokalsom na wybicie się ponad poziom umożliwiający rozwój i zdobywanie majątków, no i ta cała propaganda jak to fajnie jest pracować w bankach, amazonach itp itp. ludzie mają strasznie poformatowane dyski twarde w głowach.

Na folwark knezia chyba szans nie mamy, bo nawet nie ma tutaj grupy ludzi mogącej spełniać rolę knezia. Chyba takimi ostatnimi mohikanami polskiej ziemii byli ziemianie rozmontowani w okresie międzywojennym...

Ja na razie widzę szansę na wyrwaniu się z lokalnej korpo-niewoli i próbie zorganizowania wokół siebie biznesu i wciągnięcia jak największej ilości osób nadających się do tego (poczynając od rodziny)... co niniejszym, staram się uskutecznić.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski
26 września 2017 12:32

Czesi wciąż lawirują między cesarstwem a rzekomo celtycką, bratnią zamorską monarchią. Myślą, że ktoś za nich (i dla nich) kasztany z ognia wyciągnie. Ale kunktartorstwo pokornego cielęcia nie zawsze popłaca.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Janek-D 26 września 2017 10:44
26 września 2017 13:11

Ta siła robocza mie musi być tania. Ale ma być i chcieć robić. A z tym jest problem na całym świecie. Może poza Chinami...

zaloguj się by móc komentować

beczka @gabriel-maciejewski
26 września 2017 13:12

Gdyby nawet w niedalekiej przyszłości okazało się, że w Polsce są jakieś złorza cennego metalu, unikalnego na skalę światową, to by nikt nie wiedział co z tym zrobić. Prędzej by to oddali ruskim żeby tylko nic się nie zmieniło i wszystko pozostało po staremu w oligarchicznych hierarchiach. Tak więc nie ma dla nas żadnej nadzieji. To jest dramat. Na razie wszyscy żyją z dnia na dzień i króluje hasło "Jakoś to będzie".

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @beczka 26 września 2017 13:12
26 września 2017 14:08

Gdyby odkryto jakieś rzadkie złoża to by dopiero była tragedia.

zaloguj się by móc komentować

beczka @Grzeralts 26 września 2017 14:08
26 września 2017 14:41

Są takie złoża w "przesmyku suwalskim" ale to nie Polska, tylko jakiś przesmyk. Podobno etnicznie litewski. Polska jest bezpieczna.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
26 września 2017 15:00

Dziękuje za tą synteze.

Z jednym tylko ciężko mi się zgodzić. Moim zdaniem Cesarstwo nie podniesie się, od czasu I wojny światowej jedyne na co mogą liczyć maksymalnie, to bycie wynajmowanym agresorem lub ciemiężycielem, na którego po wypełnieniu zadania można zrzucić odpowiedzialność.
A ekstremiści są na innym żołdzie, tak myśle.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @beczka 26 września 2017 14:41
26 września 2017 15:50

Jakby naprawdę były, to by o nich nie gadali.

zaloguj się by móc komentować

Zawierucha @Grzeralts 26 września 2017 15:50
26 września 2017 16:25

Podpytałem znajomych z Państwowego Instytutu Geologicznego (także z Suwalszczyzny) ; towierdzą że nic wielkiego tam nie ma.

zaloguj się by móc komentować

Zawierucha @gabriel-maciejewski
26 września 2017 16:57

Wyrazy uznania za brawurowe i trafne chyba porównanie współczesności do zarania naszego, a ściślej- Piastów, państwa.

Światełko w tunelu - pogląd "jakoś tam będzie", choć nieoparty na wyraźnych przesłankach, wyłania się z dziejów ludności tutejszej. Mam na myśli sytuację trwałości jakościowej populacji naszych praprzodków i tych mniej dawnych, na terenach obecnej Polski - w rozumieniu jakości biologicznej (rasowej). Ta trwałość otyczy okresu od ok. 3 tyś lat przed naszą erą, czyli czasów kultury ceramiki sznurowej. Skoro trwamy 5 tysięcy, to można mieć nadzieję na kontynuację.

zaloguj się by móc komentować

glicek @gabriel-maciejewski
26 września 2017 17:50

Dziś zaś gotówka otrzymywana jest za dostarczanie taniej siły roboczej na rynek brytyjski i inne rynki, zajmujące się eksploatacją niewolników.

Ja myślę że to wygladało trochę inaczej - dostarczania siły roboczej na rynek brytyjski (i irlandzki) nie było w planach naszej oligarchii po wejściu w 2004 do UE. I imperium i naszym oligarchom przyświecało hasło świeckiego świętego corposocjalizmu Miltona Friedmana "źródłem bogactwa narodów jest praca". Tyle, że każdy to rozumiał inaczej. Nasi mieli plany, że tu będą folwarki do których nagna się bezrobotny ale "świetnie" wykształcony kapitał człowieczy. Wszak w 2002 bezrobocie wynosiło 20% i na każde miejsce pracy przychodziło kilkaset cv zaś my (czyli oni) podbiją UE produktami i usługami z tanią siłą roboczą, bo nic innego do zaoferowania nie mieli i mieć nie chcieli. A imperium miało inne plany, nie zdradziło swoich celów i sekretów bo i po co, a jeśli pojawiły się sygnały co kto zamierza to przez naszych zostały zlekceważone.

W 2003 roku ukazał się raport firmy doradczej PWC z którego wynikało, że po wejściu do UE 1 maja 2004 ok. 500tys. człowieków na spakowane walizki i natychmiast udaje się do UE do pracy, kolejne 500tys. w przeciągu roku, a kolejne 1-2 mln człowieków szuka pracy na Zachodzie w ciągu kolejnych 2-3 lat. Po kraju rozległ się skowyt wszystkich oligarchów i ich coachów, że to bzdura, to nieprawda, tu jest praca i po wejściu do UE tej pracy bedzie jeszcze więcej, bo bezrobocie spada a PKB rośnie i nie ma potrzeby jej szukania na Zachodzie. A wyjedzie co najwyżej 200tys. bezrobotnych nieudaczników z którymi i tak nie ma co zrobić.

Oczywiście wszyscy wiemy co było po wejściu do UE. Po 1 maja 2004 otwarte rynki pracy na Zachodzie to była Irlandia, UK i Szwecja. Formalnie też pozostałe 9 krajów, które weszło do UE ale chyba tylko Czechy liczyły się dla ludzi na pograniczu polskim. A dzięki emigrantom z Europy Wsch. wyspy brytyjskie miały od pocz. lat 2000 realny spadek płac.

Ktoś powie, że to nieprawda, bo rząd nie dostaje gotówki za tych ludzi.

Rząd się zawsze wyżywi że zacytuję klasykę, ale jego przyjaciele i mocodawcy dostawali w zamian gotówkę na granty, na szkolenia, na przeszkolenia stoczniowców z zabitego przemysłu stoczniowego, na "kapitał ludzki". Wbrew staremu kawałowi - trudniej coś zajumać z budowy autostrad za miliardy ale ze szkoleń i "kapitału ludzkiego" czy tam strony www dla bezdomnych za 60 mln można spokojnie żyć.

zaloguj się by móc komentować

stopfalszerzom @gabriel-maciejewski
26 września 2017 17:56

Przekopałem cały internet i nie znalazłem ani jednej fotografii dorosłej postaci Czerwca Polskiego i tylko jedną fotografię przedstawiającą larwę tego tajemniczego pluskwiaka i to na "ruskim internecie". Owszem znalazłem kilka rycin, raczej mocno już zabytkowych... I to wszystko. Czy to nie dziwne? Czyżby ten gatunek tak mocno związany z historią Polski i Polaków był już zupełnie wymarły? A może po prostu nikt sie nim nie interesuje i nie uznaje za wartego sfotografowania?

http://stopfalszerom.blogspot.com/2017/09/czerwiec-polski-porphyrophora-polonica.html

https://info-stopfalszerzom.blogspot.com/2017/09/co-kombinowa-ksiaze-mieszko-i.html

 

zaloguj się by móc komentować

glicek @beczka 26 września 2017 13:12
26 września 2017 17:59

Gdyby nawet w niedalekiej przyszłości okazało się, że w Polsce są jakieś złorza cennego metalu, unikalnego na skalę światową, to by nikt nie wiedział co z tym zrobić.

Oddaliby każdemu byle nie nam. Nasi jak to nasi - zanieczyszą jeziora, wymordują sarenki i wiewiórki jak wytną lasy jak Puszczę Białowieską. I jeszcze komisarze z UE i gwiazdy będą protestować. Poza tym górnicy są brzydcy i brudni i są wylęgarnią maskulinizmu i patriarchatu, a w ogóle kopanie w ziemi to przeżytek.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @glicek 26 września 2017 17:50
26 września 2017 18:41

"dostarczania siły roboczej na rynek brytyjski (i irlandzki) nie było w planach naszej oligarchii po wejściu w 2004 do UE"

- to dlaczego jednym z głównych argumentów za wejściem była możliwość pracy za granicą?

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @stopfalszerzom 26 września 2017 17:56
26 września 2017 19:16

Tu jest dorosły osobnik:

A tu można co nieco przeczytać (oczywiście oprócz tekstu p. Agnieszki Bywalec z rosyjskiej SN):

https://marucha.wordpress.com/2014/11/07/gdy-czerwiec-polski-barwil-europe/

zaloguj się by móc komentować

onyx @glicek 26 września 2017 17:59
26 września 2017 20:05

Poza tym górnicy są brzydcy i brudni a wydobycie węgla się nie opłaca.

zaloguj się by móc komentować

onyx @stopfalszerzom 26 września 2017 17:56
26 września 2017 20:10

Sprawa czerwca polskiego i wiedza o nim w społeczeństwie to jeszcze większe SF niż wiedza o handlu wołami. Temat został bardzo skutecznie wyjęty z historii i schowany w jakiejś szafie jakiegoś instytutu. Jedyny znany polski czerwiec to ten z 56 roku.

zaloguj się by móc komentować

chlor @jolanta-gancarz 26 września 2017 19:16
26 września 2017 20:36

Dosyć tajemniczy robal. Podstawowa zagadka - skoro zbierano go nawet 30 ton rocznie, to roślina na której żerował musiała pokrywać gęsto wielkie przestrzenie. Ktoś ją siał, uprawiał? Skąd taka monokultura czerwca trwałego w tamtych czasach?. Na niczym innym nie żerował? Taki marudny? Ponoć czerwiec trwały jest pospolitą rośliną, a jakoś nigdzie go nie spotkałem szukając rożnego ziela na łąkach, no i jedno jedyne zdjęcie tej rośliny w całym internecie.

zaloguj się by móc komentować

onyx @chlor 26 września 2017 20:36
26 września 2017 21:15

Zdjęć jest więcej. Ktoś mi podpowiedział że fotek lepiej szukać wyszukiwarką bing i to się sprawdza.

https://atlas.roslin.pl/plant/7909

Po fotkach widać, że czerwiec rośnie na podłożach kamienistych więc szukać by jej trzeba w okolicach górzystych. O owadach więcej jest na angielskiej wiki.

https://en.wikipedia.org/wiki/Polish_cochineal

 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @onyx 26 września 2017 20:05
26 września 2017 22:05

Krótko i konkretnie opowiedziała o sytuacji minister Elżbieta Bieńkowska w rozmowie z Pawłem Wojtunikiem w restauracji Sowa i przyjaciele.

http://m.se.pl/wiadomosci/polityka/elzbieta-bienkowska-o-sytuacji-w-ministerstwie-byly-pieniadze-a-oni-wiesz-pili-paili-lulki_607643.html

Pani Bieńkowskiej nie tylko włos z głowy nie spadł, ale w nagrodę za sukcesy awansowała na komisarkę eurosojuza.

zaloguj się by móc komentować

tadman @Zawierucha 26 września 2017 16:25
26 września 2017 22:17

Chyba mają zobowiązania do niedystrubuowania pewnych informacji. Zapytaj ich o Krzemiankę i anomalię magnetyczną.

Dawno temu popełniłem taki tekst przy dyskusji o tym, że Korea Północna jest łakomym kąskiem ze względu właśnie na zasoby ziem rzadkich. A teraz o nas:

O anomaliach magnetycznych w tym rejonie wiedziano już przed wojną. Po wojnie, pod koniec lat 50-tych odkryto złoże, które po wierceniach na przełomie lat 50/60 zlokalizowano w rejonie Krzemianki i Udrynia. Na początku lat 80-tych udokumentowano złoże zalegające na głębokości od 850 do 2300 m zawierające od 1 do 2 mld ton rudy polimetalicznej (są również bardziej optymistyczne szacowania), zawierającej około 27% żelaza, 7% tytanu i 0,3% wanadu, a nadkład stanowi doskonały materiał budowlany zwany anortozytem. Za E. Gierka zapadła decyzja o uruchomieniu wydobycia rudy w tym rejonie. Ze względu na unikalność krajobrazu i potencjalne odwodnienie eksploatowanego terenu wykonano obszerną ocenę oddziaływania projektowanej kopalni Krzemianka na środowisko. Zaciągnięto w ówczesnej RFN kredyt na uruchomienie Kopalni i Zakładu Wzbogacania Rud Polimetalicznych Krzemianka. Ruszyła inwestycja, ale zapaść ekonomiczna kraju w latach 80-tych położyła tę inwestycję całkowicie.

I całe szczęście, bo nie byłoby nie tylko rozróby z Rospudą, ale nie byłoby gdzie jeździć w lato.
Czasami lubimy kryzys, nawet u nas.

Polska jest bardzo rozrzutna i nie ceni sobie bogactw już eksploatowanych. Pozwolę sobie zacytować fragment z pracy Andrzeja Łuszczkiewicza i Andrzeja Wieniewskiego z "Górnictwa i geoinżynierii", vol. 30, zeszyt 3/1 z roku 2006 pt Kierunki rozwoju technologii wzbogacania rud w krajowym przemyśle miedziowym, str 181

Frakcja łupkowa ze względu na swoje specyficzne właściwości mineralogiczne i flotacyjne w obecnych rozwiązaniach technologii powoduje niekorzystne przeciążanie obiegów wzbogacania produktów pośrednich, co przy kłopotach z uwalnianiem z nich bardzo drobnych wtrąceń siarczków, ma znaczący udział w powstawaniu strat metali w odpadach. Straty te w przypadku miedzi szacowane są na ok. 65 tys. Mg rocznie, a w przypadku srebra przekraczają 200 Mg/rok (wg danych [8]). Przy bardzo wysokich kosztach poniesionych na wydobycie na powierzchnię każdej tony metalu w rudzie (koszty te szacowane są na około 2/3 całkowitych kosztów wytwarzania tych metali), stan taki trudny jest do zaakceptowania i powinien stać jednym z ważniejszych problemów do rozwiązania.

Przy rosnącej produkcji finalnej metali i utrzymywaniu jakości koncentratów flotacyjnych na praktycznie stałym poziomie, uzysk miedzi i srebra wykazuje w ostatnich latach tendencje spadkowe. Zatem wielkość strat tych metali w ilościach bezwzględnych systematycznie wzrasta mimo ciągłych działań modernizacyjnych prowadzonych w zakładach wzbogacania.

Z innego źródła odpad stanowi ok 94% urobku. Zbiornik Żelazny Most, gdzie gromadzi się odpady poflotacyjne ma powierzchnię ok. 1400 ha i objętość ok. 500 mln m kubicznych. Szacuje się, że w przypadku platynowców ich starty sięgają 60% i tyle wędruje na składowisko odpadów ww wspomnianym Żelaznym Moście. Słyszałem, że szlam poflotacyjny kupują Niemcy i odzyskują z niego platynowce.

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
26 września 2017 23:39

"27% żelaza, 7% tytanu i 0,3% wanadu". Nie warto się schylać, bo to śmiesznie mało i leży za głęboko. Rudy tytanu są w świecie pospolitym zjawiskiem. Fabryka w Policach kupuje tani ilmenit (tytanian żelaza) od Norwegii i robi z niego biel tytanową do farb. Natomiast bardzo trudne jest uzyskanie metalicznego tytanu. Właściwie Rosja ma monopol w tej branży. Czyli by produkować tytan trza by kupić technologię od Ruskich.

zaloguj się by móc komentować

glicek @maria-ciszewska 26 września 2017 18:41
26 września 2017 23:43

- to dlaczego jednym z głównych argumentów za wejściem była możliwość pracy za granicą?

Ja sądzę że ten przekaz był nie do końca przemyślany, nieskoordynowany między frakcjami. Na pewno był kierowany do tych co "wybrali przyszłość", młodych, wykształconych, znających języki itp. że mają wybór i mogą sobie wybrać albo żyć tu albo tam. Takie dowartościowanie. Ale po cichu oligarchia miała nadzieję, że wszyscy tam nie zwieją. To coś jak w reklamie "wypierz w naszym proszku, poczuj różnicę albo zwrócimy Ci pieniądze" w której reklamodawca ma nadzieję, że większość nie sprawdzi, nie poczuje różnicy i nie będzie chciało zwrotu pieniędzy, bo by wszyscy poszli z torbami.

Mimo przekazu "po wejściu do UE będziemy mogli swobodnie tam pracować" (na pocz. tylko w 3 krajach) skala wyjazdu tam zaskoczyła naszych oligarchów i tych wszystkich coachów od kapitału ludzkiego. Że budowlańcy tam pouciekali, a to kierowcy, spawacze, pielęgniarki kiedy są potrzebni tutaj i dla nich jest praca. I w ogóle ludzie pracujący zamiast bezrobotnych.

zaloguj się by móc komentować

chlor @chlor 26 września 2017 23:39
27 września 2017 00:10

Kurcze, to miało być do tadmana. Cholera jasna z tymi przyciskami.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @glicek 26 września 2017 23:43
27 września 2017 07:13

Ślepi przewodnicy ślepych.

zaloguj się by móc komentować

beczka @Grzeralts 27 września 2017 07:13
27 września 2017 07:49

Niedawno u tojaha było o tym jak ślepy przewodził ślepemu w autobusie i jak świetnie mu to wyszło... To powiedzenie jest już nieważne.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @glicek 26 września 2017 23:43
27 września 2017 08:25

Gdy miliony ludzi uciekły z Polski oligarchia otwarła szampana, bo para z garnka znalazła ujście i spadło w nim ciśnienie.

zaloguj się by móc komentować


tadman @chlor 27 września 2017 00:10
27 września 2017 09:45

Chcą zarobić na wszystkim i to bez względu na koszty związane z niedopracowaną/przestarzałą technologią, koszty ludzkie i związane z dewastacją środowiska. Liczy się tylko tu i teraz.

zaloguj się by móc komentować

Zawierucha @tadman 26 września 2017 22:17
27 września 2017 13:50

Nie podejrzewałbym ich o ściemę. To dobrzy znajomi, a nie mieliby kłopotu, żeby odmówić mi szczerej odpowiedzi z powodów służbowych. Podsyłałem im kiedyś takie lub podobne ifo, do przedstawionego przez Pana.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować


jolanta-gancarz @onyx 26 września 2017 21:15
27 września 2017 14:03

i Chlor

Nie wiem jak jest z robalem, ale roślinka ma się dobrze, zwłaszcza na piaskach (środowisko kwaśne). Rośnie sobie m. in. na Płaskowyżu Kolbuszowskim (odmiana raczej: czerwiec roczny, ale głowy nie dam, bo rzeczywistość i fotografia często się rozmijają, a ja na własne oczy widziałam oryginał jako nieproszonego gościa na rabatkach i trawniku we wspomnianej okolicy). Z pewnością można go też spotkać na mazowieckich piaskach (tam kiedyś masowo zbierano robala czerwca) i wszędzie, gdzie sa polodowcowe piaski. Musi stanowić problem, skoro w sieci są takie artykuły:

http://www.rynek-rolny.pl/artykul/jak-zwalczac-czerwca-rocznego-niepozadanego-goscia-pastwisk-podpowiadamy.html

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
28 września 2017 23:01

Brzytwa Coryllusa!!! 

Wczoraj dopiero mogłem, przeczytać ten tekst a dzisiaj mogłem coś skomentować, byłem w podróży. Dzisiaj dopiero jestem w domu. Wiem że już nikt tego nie czyta, ale właśnie dlatego, nie mogę inaczej jak tylko napisać coś jeszcze. Jeśli mój tekst o O. Ziębie i demokracji ma ponad 3 tys odsłon, to ten tekst powienien mieć 10 razy więcej.  

Dlaczego, to chyba oczywiste. Jeśli nie wiecie, to przeczytajcie jeszcze ze dwa razy ten tekst.

Ktoś pisał na Baśni o świetle w tunelu, że jak widzimy światło w tunelu to już wali na nas lokomotywa. 

Faktycznie Gospodarz opisał "tunel", ale jednocześnie opis ten wskazuje na to, że nie ma światła w tunelu. Światło w tunelu może być tylko oszustwem. Po pierwsze tunel jest pułapką. Zaś światło tak na prawdę jest tylko poza tunelem. Nie wiemy, jak się wydostać z tunelu, ale wiemy jedną ważną rzecz, gdzie jest światło, powietrze, życie. To jest właśnie brzytwa Coryllusa. Światło jest sto kroków do przodu.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @chlor 26 września 2017 20:36
28 września 2017 23:37

Tropicielko droga, ty masz nosa. Faktycznie jesteś Tropicielką.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @chlor 26 września 2017 20:36
28 września 2017 23:39

Aha, to tyś jest tym Tropicielem. Super. Późna godzina i mi się czegoś dwoi w oczach. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @onyx 26 września 2017 21:15
28 września 2017 23:41

Niezłe. Nie przeczytałem dokładnie dyskusji a tu są sami Tropiciele. Doczytuję dopiero. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @chlor 26 września 2017 23:39
29 września 2017 00:07

"Polska znajduje się na tak zwanym szwie w strefie Teisseyra-Tornquista." http://www.se.pl/technologie/nauka/polsce-grozi-wielkie-trzesienie-ziemi_179483.html

Rzecz jasna żadne trzęsienie ziemi nam nie grozi. Ten tekst to ściema, zasłona dymna na to co naprawdę nam "grozi", o czym powinniśmy zawsza myśleć, a nigdy nie mówić.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 29 września 2017 00:07
29 września 2017 00:11

No może przesadzam z tym nigdyniemówieniem. Ale sprawa jest. Wiedzieli o tym Prusacy, Staszic i jeden taki profesor za Prlu.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować