-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Niebiańskie centrum dowodzenia. Wincentemu

Nowy gabinet Ignacego pozbawiony był jakichkolwiek dekoracji. Na ścianie, naprzeciwko wejścia wisiał skromny krzyż, flankowany przez dwa duże okna, a przy bocznych ścianach ustawiono proste regały, na których stało kilka zakurzonych książek, całkiem już nieważnych.

- Jak w życiu – pomyślał Loyola i podszedł do stołu. Był to wielki, dębowy stół, który oczywiście znajdował się pośrodku pomieszczenia. O tym, że był dębowy, mówię Wam ja, bo sam Ignacy stwierdzić tego w żaden sposób nie mógł. Blat bowiem był w całości pokryty papierami. Były tam pochodzące z XX wieku gazety, mapy, instrukcje tajnych służb i foldery reklamowe. Wszystko to co człowiek i tamci z dołu naprodukowali ostatnio i z czym w Niebie zupełnie sobie nie radzono. Ostatni cherubin, który próbował opanować sytuację przeszedł załamanie nerwowe i zrezygnował. Nie było chętnych na stanowisko głównodowodzącego, archaniołowie nawet nie chcieli o tym słyszeć, a archanioł Michał po prostu zniknął na parę dni, w czasie kiedy poszukiwano kogoś, kto objąłby tę funkcję.

Ktoś sobie w końcu przypomniał o Ignacym….Ktoś...wiadomo kto, ale przecież zdradzać tego tutaj nie będziemy...On ma dobrą rękę jeśli idzie o dobór ludzi – powiedziała. No i wyciągnęli go gdzieś z chóru tuż pod podnóżkiem tronu. Nikt mu nic nie powiedział, niczego nie wyjaśnił, Ignacy dostał tylko pisemną instrukcję i całkiem nowy pokój do pracy.

- Jak w życiu – szepnął jeszcze raz do siebie i przypomniał sobie swoje ostatnie lata w Rzymie. Potem usiadł na twardym krześle i wziął do ręki pierwszy z brzegu papier. Była to strona wydarta z Gazety Wyborczej, na której wielkimi wołami wybite było nieznane Ignacemu słowo – gender.

- Co to może być – zastanowił się chwilę. Odłożył jednak kartkę i sięgnął po inną. Na tym co wziął teraz do ręki reklamowano film „Pokot”, widok wilka z jednym ludzkim, a drugim zwierzęcym okiem nieco Ignacego zdziwił, ale ponieważ za życia widział niejedno kuszenie i niejedną metamorfozę złego, odłożył i to ze spokojem. Sięgnął po trzecią kartkę. Był to list arcybiskupa Gądeckiego do prezydenta Polski Andrzeja Dudy. To zaciekawiło Ignacego bardzo. Zaczął czytać uważnie, choć list był po polsku, ale przecież w niebie problem nauki języków nie może istnieć, sami wiecie. Czytał i czytał, aż wreszcie doszedł do tego momentu, w którym arcybiskup Gądecki użył zwrotu „autentyczna demokracja”. Loyola pokręcił głową i odłożył kartkę. - Ciekawe co na niego mają – powiedział sam do siebie.

- Nic wielkiego – usłyszał znajomy skądś głos. Odwrócił się. W drzwiach stał znany mu od dawna cherubin o imieniu Zorobabel, którego widywał pod tronem Pańskim. - Nic wielkiego – powtórzył Zorobabel – coś tam podpisał kiedyś i teraz się boi. - Czego – głos Ignacego pełen był zdziwienia. Pamiętał siebie z młodości, pamiętał innych braci, którzy zgłaszali się do niego kiedy rezydował w Rzymie i nikt z nich, a sumienia mieli naprawdę ciężkie od występków, nie obawiał się żadnego, złożonego w przeszłości podpisu. Wielu zresztą nie umiało pisać. - Czego on się boi – powtórzył – nawet jakby coś Żydom podpisał wybronilibyśmy go. Zorobabel uśmiechnął się. - Nic nie rozumiesz Ignacy – rzekł. Nie rozumiesz i to nam obydwu źle wróży, albowiem właśnie mianowano mnie twoim adiutantem. - Tłumacz więc – rzekł Loyola wpatrzony w oczy cherubina. - Wszystko jest w tym liście – powiedział Zorobabel – tylko, że ty już nie potrafisz czytać, tak jak dawniej. - Ja nie potrafię czytać – Loyola zdenerwował się tak, że wstając przewrócił krzesło – ja?! Podszedł do cherubina i skierował swój kościsty palec wprost w jego pierś. Napisałem i przeczytałem w życiu tysiące listów, jawnych i szyfrowanych, w oparciu o te listy zbudowałem najskuteczniejszą organizację na świecie, ja – Ignacy de Loyola – nie potrafię czytać?! Zorobabel pokręcił głową i uśmiechnął się krzywo. - Oczywiście, że nie potrafisz – proszę tu jest dowód – ksiądz arcybiskup wyraźnie odróżnia demokrację od autentycznej demokracji i tej ostatniej właśnie boi się najbardziej – w tym miejscu Zorobabel zawiesił głos – czy mówi ci coś nazwisko Popiełuszko? Loyola skinął głową. - No właśnie - rzekł cherubin – on także padł ofiarą autentycznej demokracji i to jest taki, kumasz Ignacy, metajęzyk, którym księża, szczególnie wyżsi hierarchowie porozumiewają się dziś, żeby sobie i ważnym ludziom na ziemi wyjaśnić sprawy naprawdę poważne, a także dokładnie i zrozumiale dla każdego opisać okoliczności w których przyszło im działać.

Wiele rzeczy przykrych można było powiedzieć o Ignacym, ale na pewno nie można mu było zarzucić braku pokory. - Siadaj – powiedział do cherubina – musimy porozmawiać.

- Wolę postać – rzekł Zorobabel – siedzenie źle mi się kojarzy. Ignacy spojrzał na stół pełen papierów, potem na cherubina, którego mu przysłano, podziękował w duchu za to, że przynajmniej jest rozgarnięty i zaczął naradę. - Kadry decydują o wszystkim – rzekł na początek. - Nieźle się zaczyna – uśmiechnął się Zorobabel – nie wiesz jednak jeszcze najgorszego. - To znaczy? - Nie ma żadnych kadr. - Jak to nie ma kadr – prawa brew Ignacego uniosła się do góry – kadry są zawsze. Więzienia są pełne kadr, bo tam siedzą grzesznicy, którzy chcą się nawrócić. Leśne bandy są pełne kadr, z tego samego powodu, kantory i banki żydowskie są pełne kadr, bo tam też są dusze poszukujące prawdy i pociechy. Jak możesz mówić, że nie ma kadr? - Ano nie ma – spokojnie powiedział Zorobabel – nie ma i już. - Przez ostatnie sto lat na Ziemi demokracja wespół z autentyczną demokracją poczyniły takie postępy, że nikogo już nie zrekrutujesz, bo nikt nic nie kuma Ignacy. Może jakbyś poszukał kogoś w izraelskich służbach, może by się udało, ale tak normalnie wśród tak zwanych zwykłych ludzi….nie ma...zero, null mój drogi, pustynia Gobi, dno i dziesięć metrów mułu. W tym miejscu Zorobabel pokiwał smętnie głową. - Poczekaj - rzekł Ignacy przypominając sobie coś nagle – Ona, sama wiesz kto, wcisnęła mi na odchodnym jakiś papierek w kieszeń. Zobaczymy co tam jest napisane. Przez chwilę Loyola grzebał w kieszeni sutanny. Wyciągnął stamtąd pomięty zwitek białego papieru promieniejący dziwnym blaskiem, położył go na stole i wygładził dłonią. - Nie wiem co to jest – stropił się. Chrubin także pochylił się nad pomiętą kartką – ja wiem, rzekł cicho. - Referuj więc. - To są nicki blogerów. - Kogo? - Blogerów Ignacy – takich samozwańczych kaznodziejów, którzy powodowani głupotą, pychą, albo porywem serca, piszą coś tam dla ludzi. Jednym się zdaje, że coś rozumieją, choć nic nie rozumieją, innym się zdaje, że nie rozumieją, a jednak rozumieją wszystko. Ludzie to czytają i niektórym robi się na duszy lżej. - A innym ciężej, co? – skrzywił się Ignacy. - No tak, ale jak wiesz nie możemy tego zlekceważyć. - No to lecimy po kolei – rzekł Ignacy – rozumiem, że wiesz dokładnie gdzie są i co robią teraz ci, jak im tam….- Blogerzy – dokończył Zorobabel. - Oczywiście, że wiem – dodał po chwili – inaczej by mnie tu nie było.

- Coryllus – Loyola przeczytał pierwsze widoczne na kartce słowo – kto to jest?

- Zapomnij o nim – Zorobabel pokręcił głową – zapomnij.

- No, ale Ona go tu wpisała na pierwszym miejscu….

- Właśnie nie wiem dlaczego – skrzywił się Zorobabel – on się nie nadaje, zresztą powiem ci gdzie jest, mamy takie specjalne miejsce w czyśćcu. To komora dźwiękoszczelna. Siedzi tam, na ustach ma taśmę samoprzylepną, żeby nie kusiło go gadanie, a prawą rękę ma przywiązaną do uda sznurkiem do snopowiązałek. W pomieszczeniu cały czas stoi jego komputer, działa strona bloga, strona fejsbuka i tam się wpisują jego dawni znajomi, a on może się tylko na to gapić, ale nie ma prawa napisać ani słowa.

- Nieźle pomyślane – uśmiechnął się Ignacy – za co to?

- Za dręczenie bliźnich i dewastację ich emocji – rzekł Zorobabel.

- Długo tak będzie siedział?

- Ponoć tysiąc dwieście lat…

- E, i tak krótko...znam gorsze przypadki...Idźmy dalej – valser?

- No…...Zorobabel aż wypuścił powietrze nosem – ja nie wiem Ignacy, czy powinienem ci mówić gdzie on jest. To jest naprawdę straszne miejsce.

- Jestem gotowy na wszystko, gadaj.

- No nie wiem…

- Mów…!

- No dobrze, valser jest w sklepie.

- ?!

- Tak, w sklepie.

- Za karę? Siedzi w sklepie?! Może tam sprząta?

- Nie, nie sprząta, sprzedaje...no dobra powiem ci. To jest sklep z wódką.

- Znaczy z okowitą, tak?

- Dość szczególnego rodzaju i znajduje się w szczególnym miejscu

- Gdzie?

- Na Kamczatce. A ta wódka jest z trocin….

Ignacy aż wstał od stołu. - Zaczekaj – chcesz powiedzieć, że Ona napisała mi na kartce ksywę faceta, którego za karę postawili za ladą sklepu ze spirytualiami na jakimś, przepraszam, wszechświatowym zadupiu?

- Tak właśnie.

- Na czym polega kara, bo nie rozumiem?

- Tam mieszkają różne dziwne ludy, Ewenkowie, Czukcze, Jakuci, Eskimosi...oni generalnie źle znoszą alkohol, a on ma im to sprzedawać tłumacząc przy tym, że to najlepsza, kraftowa, szkocka whiskey.

Loyola aż otworzył usta ze zdumienia….Opanował się jednak szybko, bo nie wypadało, żeby podwładni oglądali go w takim stanie….

- No dobrze – rzekł – rozumiem – następny...jakiś….Toyah?

- Uff – wyrwało się cherubinowi

- Gadaj.

- Powiem najkrócej jak umiem – leży pijany pod sklepem valsera.

- To chyba w nagrodę?

- A gdzie tam...jak przetrzeźwieje budzi się i tłumaczy Ewenkom, że to co tamten sprzedaje to najlepszy Jack Daniels, jakiego pił w życiu, tak dobry, że nawet w Biedronce takiego nie było. Potem się znowu schlewa bimbrem z trocin i leży dalej...I tak...o ile pamiętam...będzie się działo przez 700 ziemskich lat…

- Smutne, doprawdy – Loyola starał się zachować powagę – no dobrze, ale innych tu nie ma, co zrobimy?

- Mamy jeszcze kogoś do pomocy – powiedział dobitnie Zorobabel – on się tu zaraz jawi i przyprowadzi ludzi, których gdzieś po drodze pozbierał.

- To znaczy gdzie?

- No w czyśćcu przecież, a gdzie...bądźże przytomny Ignacy…

- Kto to?

- Montfort…

- Ale….Ignacemu głos się załamał – ale on siedział przez ostatnie osiemset lat sam w celi, a potem dołożyli mu Erwina Roomla i Elvisa Presleya...ty wiesz jakie ten facet ma teraz nawyki?! Jak on nam może pomóc?!

- To rozkaz – rzekł cicho Zorobabel.

W tym momencie drzwi otworzyły się z hukiem i stanął w nich niewysoki, szczupły, brodaty mężczyzna w skórzanych spodniach i narzuconej na gołe ciało tunice, z wielkim białym lwem o podwójnym ogonie, wyhaftowanym na piersi….

- Wilkommen – rzekł stojąc na progu – to po niemiecku, pochwalił się zaraz – mój kumpel Erwin mnie nauczył….

- Powiedz mu jak ma się zachowywać – Ignacy pochylił się do ucha cherubina

- Siadajcie Szymonie – uśmiechając się ciepło powiedział Zorobabel, nie będziemy dziś rozmawiać po niemiecku, ani nie będziemy wspominać dawnych, dobrych czasów…

Szymon de Montfort stropił się, ale posłusznie podszedł do stołu i zajął drugie krzesło. Ignacy także usiadł, stał jedynie Zorobabel…

- Ponoć macie Szymonie dla nas jakichś ludzi do pomocy….? Prawda li to?

- Mam – huknął Montfort – wprowadzić?

- Czekamy….

Szymon odwrócił się do drzwi i huknął – a wchodzić mi tu zaraz….

W tym momencie stało się coś tak dziwnego, że aż Zorobabel usiadł na wysuniętym spod stołu zydelku. Oto raźnym miarowym krokiem do komnaty wkroczył cały zespół redakcyjny rocznika Teologia Polityczna, za nimi redaktor Górny z atrapą świętego Graala w dłoni, potem redaktor Terlikowski w przebraniu Rzymianina i kasku straży pożarnej w Boguchwale na głowie, a na koniec Robert Tekieli, który ciągnął na sznurku, jakiegoś parszywego kundla…

- Zwierzęta nie mają duszy – szepnął sam do siebie Ignacy. Tekieli jednak jakby to usłyszał….

- Ha, powiedział, ha...wiedziałem, że się kiedyś przydam, a psa wziąłem, bo miałem kiedyś cudowną moc, wszystkie zwierzęta się do mnie łasiły, psa więc wziąłem tak po prostu, dla demonstracji….

Zorobabel, po raz pierwszy tego wieczoru ukrył twarz w dłoniach. Ignacy jednak patrzył na przybyłych twardo i bez lęku.

- Co ten gruby ma napisane na kasku – rzekł do cherubina – powiedz mi zaraz, przedmiot się błyszczy i nie mogę tego odczytać?

- Tam jest napisane OSP Boguchwała...to taka miejscowość w Polsce...pewnie sobie to wcisnął na łeb, żeby zapunktować….ja go znam, on już taki jest.

- A ci z przodu…

- Szkoda gadać…

Loyola podniósł się z miejsca i podszedł do przybyłych. Skinął potem na Montforta, a ten podniósł się i ryknął na cały głos – Hab acht! Ruki pa szwam, baczność….rozpoczynamy szkolenie…

Loyola powrócił do Zorobabela i pochylił się nad jego uchem…- Nie będzie łatwo rzekł, ale bywało gorzej...Są to w końcu jacyś ludzie...Szymonowi nie sposób odmówić dobrych chęci i zdecydowania...a my dwaj jeszcze kogoś znajdziemy...Damy radę…

Zorobabel udał, że tego nie słyszy...wyrwał sobie małe piórko ze skrzydła i dmuchał na nie, nie patrząc na Ignacego.

 

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał idzie na urlop, więc FOTO MAG będzie na razie zamknięty. Zapraszam jednak do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.



tagi: kościół  niebo  grzesznicy 

gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 10:08
58     2221    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:

Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 10:35

Uwaga na boku. Cherubin jest o tyle wyższy od Archanioła, jak Ty od "kuraka". Aż dziwne widzieć ich razem.

Czytam dalej.

zaloguj się by móc komentować


DYNAQ @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 10:37

Cha ,cha,cha,ale Toyah będzie miał kaca  po siedmiuset latach zaprawiania!

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 10:37
9 sierpnia 2017 10:44

Sam się z tego i z siebie samego śmieję, ale angeologia jest mi bliska, a każdy przytomny przecież wie, że na dziewięć typów, na ósmym miejscu jest Archanioł, wyprzedzając jeno zwykłego Anioła, a obydwaj zwróceni są ku człowiekowi. Serafiny, Cheruby i Trony, patrzą zaś w oblicze Boga i są nieskazitelnymi zwierciadłami, w których Ten może się przejrzeć. I groźni są, jak jasna cholera!

zaloguj się by móc komentować


Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 10:37
9 sierpnia 2017 10:46

Ale tekst superowy.

Kask z Boguchwały jest super, a szczególnie dla podobnych mi erudytów, którzy wiedzą, że tamtejszy zespół futbolowy nazywa się Izolator, co nadaje skojarzeniu z Terlikiem wiele nowych znaczeń.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 10:53

No powiedzmy tysiąc lat i osiemnaście. Z szansą na szesnaście przy dobrym sprawowaniu.

A jeśli będą się tam wpisywać nie tylko znajomi, ale i trolle? I nabijać sztucznie klikalność? Mam nadzieję jednak że Pan jest miłosierny i tego oszczędzi. 

No ładnie. OSP Boguchwała. Pod Rzeszowem? Przejeżdżałem tamtędy. Ze 40 km od niego jest Kołłątajówka, drewniany dworek Rafała Kołłątaja brata Hugona, w Trześniowie pod Brzozowem. 

Jest ryzyko, że Monfort najpierw by im wyłupił oczy. Co jo godom, przecież to dusze pokutne. Nie dałoby się. Mimo szczerych chęci.

Fajnie jest pośmiać się z samego siebie z samego rana. Dzięki, Autorze podstępny. To będzie dobry dzień.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 10:54

To jest GENIALNE! I piszę to nie z powodu dedykacji. Mam wytrzeszcz oczu, otwartą buzię i jestem zdolny do wydobywania tylko nieartykułowanych dźwięków. Proroctwa ciebie wspierają Coryllusie!

Będę bardzo samolubny i w tym bardzo okrutny. Jeśli takie teksty mają być owocem twojego siedzenia w czyśćcu - to siedź do końca świata !!!  :-P

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 10:58

Dawno już nie napisałeś czegoś równie cudownego.

Przypomniał mi się Twój tekst o aspirujacych publicystach, próbujących dostać się do twierdzy wyborczej, a tam ci już ustawieni z nich się śmieją, z balkonów ich palcami wskazują, języki im pokazują.

Najlepsze teksty piszesz gdy Cię nieco poniesie:)

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @wierzacy-sceptyk 9 sierpnia 2017 10:58
9 sierpnia 2017 11:04

Gdy jest naprawdę źle chcesz powiedzieć....

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 11:18

Tekst jako humoreska świetny, ale w gruncie rzeczy smutny. Przyrost cynizmu (czyt.: doświadczeń życiowych?) Autora mocno dołujący w stosunku do tego z czasów pisania biografii Inigo de Loyoli z I t. Baśni... Ech, żyzń, żyzń...

Ciekawe jak by to śp. Niewolnik skomentował/zilustrował?

A co do Boguchwały, to zaraz tu przyjdzie jakiś Bizoń i karze płacić za używanie nazwy;-)

zaloguj się by móc komentować

betacool @mniszysko 9 sierpnia 2017 10:54
9 sierpnia 2017 11:21

Mniszysko życzące siedzenia w czyśćcu do końca świata...

Koniec świata!

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 9 sierpnia 2017 11:21
9 sierpnia 2017 11:24

... jest blisko. I do drzwi kołacze ...

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @jolanta-gancarz 9 sierpnia 2017 11:18
9 sierpnia 2017 11:26

Za nazwę Boguchwała chyba póki co nie trzeba płacić?

zaloguj się by móc komentować

bendix @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 11:26
9 sierpnia 2017 11:31

A co z tą detonacją bo już się nie mogę doczekać? ;-)

http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/centrum-dowodzenia-piekem

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 11:34

Tak jak za ogólno dostępne w Internecie teksty...

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 11:41

Siedzi tam, na ustach ma taśmę samoprzylepną, żeby nie kusiło go gadanie, a prawą rękę ma przywiązaną do uda sznurkiem do snopowiązałek. W pomieszczeniu cały czas stoi jego komputer, działa strona bloga, strona fejsbuka i tam się wpisują jego dawni znajomi, a on może się tylko na to gapić, ale nie ma prawa napisać ani słowa.

- Nieźle pomyślane – uśmiechnął się Ignacy.

 

Nawet nie chcę się domyślać jakby miało wyglądać Twoje piekło.

 

zaloguj się by móc komentować


bendix @betacool 9 sierpnia 2017 11:41
9 sierpnia 2017 11:48

Np. dla spamerów i trolli 1000 lat przymusowego oglądania TV-shopu ;-)

zaloguj się by móc komentować

bendix @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 11:48
9 sierpnia 2017 11:48

Ojejej to już może nie będę :-)

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @betacool 9 sierpnia 2017 11:41
9 sierpnia 2017 11:48

Jak portal przejęty przez wrogów i ich trolli.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @mniszysko 9 sierpnia 2017 10:54
9 sierpnia 2017 11:54

Proszę Mniszyska, ale wtedy Coryllus już nic nie napisze, ani nie powie. Przez ten sznurek do snopowiązałek i taśmę na ustach;-)

A swoją drogą trzeba docenić samokrytykę (jednak ostrożną, bo tylko 1200 lat czyśćca). Zwłaszcza wobec tego oskarżenia: Za dręczenie bliźnich i dewastację ich emocji...

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @bendix 9 sierpnia 2017 11:48
9 sierpnia 2017 11:56

Baaaaardzo jest pan litościwy ...

zaloguj się by móc komentować

betacool @jolanta-gancarz 9 sierpnia 2017 11:48
9 sierpnia 2017 11:56

Ja to myślę, że jakby miał oglądać (z tą taśmą na ustach i sznurkiem na ręce) swojego bloga, na którym teksty zamieszczają po "przyjacielsku" Janke i Terlikowski (bo ich wskazał cudem odnaleziony w szufladzie Wolskiego coryllusowy testament) - to wtedy miałby prawdziwe piekło...

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool 9 sierpnia 2017 11:56
9 sierpnia 2017 11:58

Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy jakie pokłady okrucieństwa we mnie drzemią....

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 11:59

Wincentemu należała się taka full wypas  notka:))) Notka super. Poproszę o ciąg dalszy, bo wątki zarysowane fantastycznie a postacie bardzo malownicze.

zaloguj się by móc komentować

adam-b @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 12:18

Musi , że pyszne ! ...

bo Ci co się znają, leciutko uszczypliwi w komentarzach ....

a tu takie możliwości rozszerzenia w Klinice ; i gatunków i pierwszorzędnego garnituru autorów.

Chętnie bym kupował , bo i lekkie i zbożne , a i młodzież łatwiej by było "zarazić" bo jakaś teraz słabo czytata...

Się rozpisałem... a Gospodarz rad nie lubi ... ale co tam ...

Szczęść Boże

 

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 12:22

Nieśmiało przypominam aksjomat: "Cały przekaz jest w kulturze pop." Musi być powieść, i już. Próbka, którą tu dostaliśmy, to jest bomba. Wzbogacona o parę megaton przemebluje całą rzeczywistość.

zaloguj się by móc komentować


bendix @Magazynier 9 sierpnia 2017 11:56
9 sierpnia 2017 12:26

Jeśli można to poproszę na ty.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 12:25
9 sierpnia 2017 12:30

Nie damy. Haust trocinówki dla relaksu, i dalszy ciąg.

zaloguj się by móc komentować


maria-ciszewska @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 12:31
9 sierpnia 2017 12:35

Okay, parę dni wytrzymam. Przed chwilą przeczytałam ponownie pierwszy akapit. Będzie co smakować przez ten czas. Kraftowa trocinówka normalnie. Z najwyższej półki.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @betacool 9 sierpnia 2017 11:56
9 sierpnia 2017 12:40

No, ja tam wolę z nazwisk tych wrogów nie wymieniać;-)

zaloguj się by móc komentować

betacool @jolanta-gancarz 9 sierpnia 2017 12:40
9 sierpnia 2017 12:50

Jakich wrogów? Przecież jeden z nich (z tym hełmem) to chyba zaciąg do wspólnej armii ma być...

No chyba, że w ostatnim rozdziale jednak zdradzi...

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @betacool 9 sierpnia 2017 12:50
9 sierpnia 2017 13:12

Zdradzi?! W Niebie są pezecież jakieś ograniczenia.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @bendix 9 sierpnia 2017 12:26
9 sierpnia 2017 13:26

Wedle życzenia, waszej Miłości ... :-3)

zaloguj się by móc komentować

bolek @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 13:37

I nastała Jasność! :D

PS

Oczywiście nie pomroczna ;-)

zaloguj się by móc komentować


blackwoland @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 12:31
9 sierpnia 2017 14:08

Mam marzenie, żebyś od tego już nie uciekł, Pisarzu. Czas nie ma znaczenia, bo on tu nie gra roli. Czekam. Powieść. Ba!

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @betacool 9 sierpnia 2017 12:50
9 sierpnia 2017 14:13

Ci to są samozwańczy sojusznicy wg tekstu, co jak żaba noge podsuwają, kiedy konie kują... Takie ciury obozowe z marnymi symbolami (hełm OSP Boguchwała). Ale też mogą zadręczać, pokazując wodzowi marność sił.

Prawdziwi wrogowie siedzą jeszcze w bunkrach CDP.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @blackwoland 9 sierpnia 2017 14:08
9 sierpnia 2017 14:17

Wkopałem się sam, chciałem coś napisać żartem, a wyszło serio...dobra, będzie powieść....ale dajcie mi czas. 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 14:17
9 sierpnia 2017 14:24

Poczekam, jest masa czasu:).

.

 

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 14:17
9 sierpnia 2017 14:31

Jarecki by zrobił z tego suspens

Tak jak lubię opowieści Jareckiego tak nie lubię suspensu

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 14:43

Podoba mi się oflankowanie i niewiedza co do stołu dębowego.

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 14:58

Czekałem długo na to flow! 

Te opowiadania są kozackie i to jest piękna formuła. Geniusz!

Żeby podgrzać rządania tłumów przypomnę inne literackie próby z tego bloga. Do dzisiaj mam przez nie zryty łeb w pozytywnym sensie.

https://coryllus.pl/lewatywa-jana-husa/

https://coryllus.pl/jak-woz-charczaca-lasica-fundusze-powiernicze-zakladal/

 

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 15:54

No, nieźle. Na prawde dobre. Wizje czyścca... :)

Śp. Niewolnik miałby materiał do ilustrowania. Ludzie piszą o powieści, a jak dla mnie to to jest idealny scenariusz na komiks.

zaloguj się by móc komentować

beczka @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 16:27

Najpierw kanały dystrybucji, a potem powieści, filmy itp. Te wszystkie memiksy to przecież takie jakby powieści , pamiętam, że było ich kilka, pięknie wydanych.

zaloguj się by móc komentować

tromba @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 14:17
9 sierpnia 2017 16:50

Ale przywiezie Pan na spotkanie we Wroclawiu?

zaloguj się by móc komentować

tepaz @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 12:31
9 sierpnia 2017 16:59

Jasne, że nie zaraz, poczekamy ile trzeba, powiadają że co nagle to... tfu!

Opieki Św. Ignacego!

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @tromba 9 sierpnia 2017 16:50
9 sierpnia 2017 17:24

Przecież nie skończę do tego czasu...

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @gabriel-maciejewski
9 sierpnia 2017 17:27

Za takie pisanie oni muszą Cię znienawidzieć.

Ciebie, Toyaha, Jareckiego czy Jerry z Lublina, Kamiuszka.

To jest dla nich poziom nieosiągalny, jeśli mogą odróżnić pisanie od grafomanii to nie dopuszczą nigdy żeby Wasze nazwiska były gdziekolwiek wymieniane.

A chyba odróżniają, chociaż tyle.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @wierzacy-sceptyk 9 sierpnia 2017 17:27
9 sierpnia 2017 17:31

Dlatego właśnie potrzebni są krytycy, żeby zatrzeć granicę pomiędzy jakością a grafomanią. Wszyscy dziś się tym zajmują, wszyscy z najważniejszymi nazwiskami na czele. Idiotyzm, w dodatku nie śmieszny rządzi. 

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @gabriel-maciejewski 9 sierpnia 2017 17:31
9 sierpnia 2017 17:49

Idiotyzm nudny, ludzie nie czytają bo jest to nudne, głupie, nieprawdziwe, pisane bez serca

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować