-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Nie ma ulicy Łupaszki w Białymstoku

Najpowszechniej uprawianą polityczną działalnością są w Polsce próby zwrócenia uwagi na siebie, za pomocą czynności błahych i nieistotnych, ale wzbudzających wielkie emocje. Choć nie zawsze wielkie, czasem też mniejsze. Opowiem najpierw o przykładach przedwojennych, a potem o tych współczesnych. Z publicystyki Stanisława Mackiewicza najbardziej utkwiły mi w sercu te fragmenty, które dotyczyły bezradności politycznej sanacyjnych elit. Chodziło o czas tuż przed wojną, kiedy to sprawy stawały się coraz bardziej jasne i wyraziste, a minister Jędrzejewicz, dla przykładu, zajmował się wówczas promocją kilimów huculskich. Owo niezrozumienie okoliczności i czarowanie rzeczywistości, nazwane przez Wańkowicza chciejstwem, było wręcz rozpaczliwe. Ludzie, którym się zdawało, że o czymś decydują, zostali, z dnia na dzień właściwie postawieni wobec eskalacji postulatów politycznych, którym w żaden sposób sprostać nie potrafili, albowiem oni i ich organizacja były jedynie chwilowymi kreacjami, które nie miały oparcia właściwie nigdzie, może poza źle zorganizowaną, źle wyposażoną i źle dowodzoną armią. Tak jednak miała zostać unieważniona już na początku wojny. Czy realny wymiar polityki był przez nich zauważany? Myślę, że tak, ale im bardziej bezradni byli wobec rozwijających się wypadków, tym gwałtowniej przeciwko nim protestowali i tym głupsze decyzje podejmowali, nie rozumiejąc jaki będzie ich finał.

Czy dziś możemy obserwować podobne działania? Rzecz jasna, że możemy. Oto rada miejska miasta Białystok, jednym głosem sprzeciwu, zdecydowała, że ulica majora Szendzielarza-Łupaszki, będzie się odtąd nazywała Podlaska. Radni KO sobie tego zażyczyli. Ja zaś, czytając o tym, nie mogłem wyjść ze zdumienia nad jednym faktem. Oto tablice z nazwą tej ulicy były regularnie zamazywane czerwoną farbą przez nieznanych sprawców. I wyobraźcie sobie, że nikt w mediach centralnych tego nie zauważał. Nie wiem nawet czy media lokalne o tym pisały. Nieznani sprawcy dewastują miejską infrastrukturę i nikt nie protestuje? To moim zdaniem dziwne, zwłaszcza, że każdy może sobie łatwo wyobrazić, co by się działo, gdyby jakiś nieznany sprawca zamazał farbą nazwę ulicy tego żydowskiego terrorysty, którego nazwiska zapomniałem, a która jest tam w centrum. Nawet szkoda mówić co by się tam wyprawiało.

Radni KO, którzy w Białymstoku wygrali, ponieważ miasto jest pompowane emocjami płynącymi z Czerskiej i w zasadzie nie ma własnej tożsamości, choć uważane jest za jedno z nielicznych miast w Polsce, które takową posiada, nie potrafili zrobić nic innego, jak tylko prowadzić uporczywą kampanię przeciwko Łupaszce. I właśnie zwyciężyli. Czy radni KO, potrafili zająć się czymś jeszcze poza zmianą nazwy ulicy, albo stymulowaniem wrogości pomiędzy katolicką a prawosławną populacją w Białymstoku? Nie sądzę. Ich misja bowiem nie opiewa na żaden inny rodzaj aktywności. To są ludzie, którzy zostali do rady tego miasta wybrani po to, by w sposób uporczywy i absurdalny zwracać na siebie uwagę publiczności. I do niczego więcej się nie nadają.

Jak wiemy miasto Białystok jest wdzięcznym terenem do eksploatacji propagandowej i różnych społecznościowych prowokacji. Nie dość, że leży na terenie ekologicznie podejrzanym, to znaczy tak czystym i cennym, że niedługo będą tam kastrować ludzi za zbieranie szczawiu na łące, to jeszcze zamieszkiwane jest przez ludność prawosławną. Jak wiemy, kwestie wyznaniowe nie są w ogóle istotne w tak zwanym codziennym życiu i ludzie swoją ekonomię codzienności ustawiają tak, by nie przejmować się sprawami, które są ważne od święta. Te świąteczne zaś, w których manifestują się różnice ekscytujące przyjezdnych kwestie, są dla mieszkańców Podlasia tak oczywiste jak wschody i zachody słońca. Żeby coś zaczęło się dziać, potrzebna jest inspiracja z zewnątrz, mniej lub bardziej gwałtowna, albo po prostu prowokacja. Jak pamiętamy, nasz ulubiony minister Sienkiewicz odgrażał się kiedyś, że każde aresztować i ścigać wszystkich narodowców w Białymstoku, bo jeden coś tam powiedział, a inny wykrzykiwał na ulicy różne wyrazy. Bardzo przepraszam, a co z tymi, którzy zamalowywali tablicę przy ulicy Łupaszki? Dlaczego oni nie byli ścigani?

Sytuacja w Polsce, która ponoć jest już Polską etnicznie jednolitą, a przynajmniej taką miała być po wojnie, znowu zaczyna przypominać czasy międzywojenne. To znaczy władza, przynajmniej z niektórych opcji pobudza do aktywnego działania, tak zwane żywioły etniczne, które – żyjąc według swoich zasad i nie wadząc nikomu – mają domagać się czegoś, jakiegoś poszanowania, większych praw czy czegoś jeszcze. W istocie chodzi o określanie się wobec zestawu symboli, który jest wytrychem otwierającym różne puszki z Pandorą ( to taki żart, piszę na wypadek, gdyby mąż pani Diduszko czytał ten tekst). Zwróćmy uwagę na to, że na tym Podlasiu, mniejszości białoruska i ukraińska, to są jednak mniejszości, czego zdaje się nie zauważają radni KO. Państwo Polskie zaś, a także większość mieszkańców miasta Białystok, może domagać się tego, by ulica nosiła nazwę Łupaszki. Okay, tak się złożyło, że w radzie miasta przegłosowano tę zmianę. To ważna decyzja, bo świadczy ona o tym, że w Polsce nie ma jednak faszyzmu i rządzi demokracja. Jeden głos wystarczył, żeby zmienić tę nazwę, mimo że tak zwane czynniki oficjalne protestowały. Co dalej? Myślę, że dalej będzie kolejny odcinek serialu o tym, jak zły PiS gnębi dobre i szlachetne mniejszości na Podlasiu, które w najlepszej zgodzie z gejami, dzikami i szczawiem z łąki, chcą zaprowadzić tam nowe, piękne zasady życia. I tak to z każdym kolejnym odcinkiem zbliżać się będziemy do końca tej wieloodcinkowej produkcji, a finał jej da się już dziś łatwo przewidzieć. Oto w końcowych sekwencjach, w specjalnie dla potrzeb mieszkańców Podlasia nakręconym odcinku pojawi się postać majora Różańskiego, którego zagra Tomasz Karolak. I on to właśnie, ku uciesze licznie zgromadzonych mniejszości, odsłoni kolejną tablicę przy ulicy im. Sterna czy kogoś podobnego. I będzie się przy tym promiennie uśmiechał. W następnym zaś odcinku, źli narodowcy, zamalują tę tabliczkę farbą. Nie po to jednak wpuszcza się do serialu Różańskiego, żeby uniknęli oni karzącej ręki sprawiedliwości. Zostaną schwytani w kolejnym odcinku, w Białymstoku przeprowadzone zostaną nowe, sprawiedliwe wybory, które dadzą 100 procent miejsc w radzie członkom KO i wreszcie zapanuje spokój i pokój. Po wieczne czasy. Nie wierzycie, że tak będzie? Poczekajcie.

 

 



tagi: białystok  rada miasta  prowokacje  ko  łupaszka 

gabriel-maciejewski
31 października 2019 09:52
25     2535    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Marcin-K @gabriel-maciejewski
31 października 2019 10:14

Czy radni KO, potrafili zająć się czymś jeszcze poza zmianą nazwy ulicy, albo stymulowaniem wrogości pomiędzy katolicką a prawosławną populacją w Białymstoku? Nie sądzę. Ich misja bowiem nie opiewa na żaden inny rodzaj aktywności. To są ludzie, którzy zostali do rady tego miasta wybrani po to, by w sposób uporczywy i absurdalny zwracać na siebie uwagę publiczności. I do niczego więcej się nie nadają.

Ten mechanizm obowiązuje w całym kraju. To jest właściwie definicja tej "partii".

zaloguj się by móc komentować

atelin @gabriel-maciejewski
31 października 2019 10:15

Białystok po 17.09.1939 ma własną historię.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Marcin-K 31 października 2019 10:14
31 października 2019 10:30

Tego właśnie oczekują jej wyborcy. Całkiem otwarcie. 

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Grzeralts 31 października 2019 10:30
31 października 2019 10:50

Ostatnio rozmawiałem z pewnym warszafkowym lemingiem. Zeszło się na to, że on zaczął opowiadać o tym, że w Warszawie rzeczywiście są jakieś dziwne sytuacje z tymi kamienicami. Wyraził zaniepokojenie. Gdy mu próbowałem wytłumaczyć, że dlatego właśnie ludzie głosują na PiS, bo chcą jakoś takie sprawy przynajmniej próbować ukrócić i że Warszawiacy powinni zacząć od wymiany włądz miasta, to on nie potrafił zrozumieć tej prostej wydawałoby się zależności. Szybko przeskoczył na antypisizm i musieliśmy kończyć tę ciekawą w gruncie rzeczy dyskusje.

Oni sobie wyhodowali takich zombiaków i dzięki temu mają zawsze to 30% w wyborach, nawet jakby szefem KO został hologram Budki.

zaloguj się by móc komentować



OdysSynLaertesa @Marcin-K 31 października 2019 10:50
31 października 2019 11:04

We Warszawie to ja rozumiem że takie zombie sobie łażą, ale żeby łaziły w mateczniku patriotyzmu kresowego jakim jest Białystok? Do tego stanowiąc większość polityczną... Zaiste ciekawe rzeczy się w Polsce dzieją, i nic nie jest takim jak się wydaje na pierwszy rzut oka.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @atelin 31 października 2019 10:15
31 października 2019 11:05

Nooo. Nawet właśnie widać jaką 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
31 października 2019 12:39

W moich Sławatyczach jest tak, że tam zawsze wygrywa albo PSL albo Platforma. To znaczy, w samych Sławatyczach nie, ale w gminie owszem. Dlaczego? Bo gmina obejmuje dwie wsie, Lisznę i  Jableczną, zamieszkałe niemal w całości przez osoby prawosławne i one niemal w stu procentach zawsze będą głosować przeciwko Polsce katolickiej. Myślę że Białystok ma podobny problem. Katolicy są politycznie podzieleni, prawosławni trzymają równo z okupantem.

zaloguj się by móc komentować

donstefano @gabriel-maciejewski
31 października 2019 13:35

Kilka lat temu gdy radni PiS byli większością wprowadzono Rondo Żołnierzy Wykletych (zlokalizowane badz co badz na uboczu). Były oczywiscie protesty z zelaznym zestawem argumentów (Bury etc.). Nikt nie malował tabliczek bo pewnie na rondo trudniej sie dostac. Temat ulicy Szendzielarza "grzał" przed wyborami syn prezydenta miasta z wiadomych powodow.

W tym przypadku obie strony korzystaja z możliwości bicia piany przy oczywistym zderzeniu jednej strony z arytmetyką (PO i Forum Mniejszości Podlasia wygralo glosowanie 1 glosem majac w zapasie jeszcze dwoch nieobecnych radnych).

Wiadomym jest, ze inicjatorzy zamieszania prowadzili "kampanię negatywną" wsrod mieszkancow osiedla. Druga strona zorganizowala pokazowa debatę w urzedzie wojewodzkim z udzialem historykow IPN z Warszawy na którą przyszli glownie wzmozeni patriotycznie osobnicy i osobniczki. I dziwiono sie ze adwersarze sie nie pojawili!

Jeszcze jedno spostrzeżenie-jakis czas temu w Parku Jordana w Krakowie zamalowano pomnik Inki. W Białymstoku na razie nikomu to nie przyszlo do glowy. Moze to kwestia cxasu jak Łupaszk nie bedzie juz wystarczal?

zaloguj się by móc komentować

tomasz-kurowski @gabriel-maciejewski
31 października 2019 14:01

O prześladowaniach ludności prawosławnej na Podlasiu słyszałem nawet w brytyjskim radiu.

Ciekawe kiedy na tapecie znajdą się ewangelicy z Bielska-Białej i okolic. W tym roku tamtejszy Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych ruszał spod kościoła Opatrzności Bożej w Białej, czyli - patrząc z odpowiedniej strony - z bazy historycznej misji jezuickiej nastawionej na nawracanie luteran. Wprawdzie wielu partyzantów także było luteranami, ale myślę że sprawny propagandzista miałby czym prowokować.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @krzysztof-osiejuk 31 października 2019 12:39
31 października 2019 15:23

No tak, a do tego czują się zagrożeni, choć są bezpieczni. To mnie zawsze dziwi

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @donstefano 31 października 2019 13:35
31 października 2019 15:24

Oczywiście, że kwestia czasu

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @tomasz-kurowski 31 października 2019 14:01
31 października 2019 15:24

Ja pierniczę, prześladowanie ludności prawosławnej...

zaloguj się by móc komentować

przemsa @gabriel-maciejewski
31 października 2019 15:41

Przepraszam za off topic, ale taka ciekawostka. Zaskoczyła mnie mocno. 

https://wpolityce.pl/swiat/470968-wielki-sukces-filmu-milosc-i-milosierdzie-w-usa

"W poniedziałek 28 października polski film „Miłość i Miłosierdzie” wszedł jednocześnie do 800 kin w USA. Frekwencja oglądających była na tyle duża, że produkcja zajęła 2. miejsce w amerykańskim boxoffice, czyli pośród najpopularniejszych filmów w tamtejszych kinach. Pierwsze miejsce zajął „Joker”."

zaloguj się by móc komentować

Ludwik @krzysztof-osiejuk 31 października 2019 12:39
31 października 2019 19:24

W latach tuż po wojnie los zagnał mnie, Warszawiaka, do Białegostoku. Tam w latach czterdziestych chodziłem do gimnazjum i liceum i tam zdałem maturę. Poznałem więc trochę tamtejsze społeczeństwo. Młodzież polska była, o dziwo, na poziomie i np. mówiła lepszym polskim językiem, niż w centralnej Polsce. Już wtedy była odczuwalna presja białoruskiego gangu na miasto. Białorusini byli w mniejszości, ale w odróżnieniu od Polaków popierali się nawzajem i opanowywali strategiczne pozycje. Chodziłem do jednej klasy z synem polskiego komunisty z Francji, który był sprowadzony do K. W. Białegostoku w celu umacniania właściwej linii partii. Był zdruzgotany tym, że nie może nic zrobić  wbrew gangowi białoruskich chamów. W liceum było b. mało Białorusinów, tak  że specjalnie nie podskakiwali , a poza tym były to ostatnie lata, kiedy władza udawała , że żyjemy w demokratycznym państwie. Były nawet lekcje religii. To się skończyło w 1949. Wtedy gwałtownie wzrósł nacisk na wstępowanie do ZMP, wzrosło donosicielstwo, usuwano " nieodpowiednich" nauczycieli itp. Myślę, że nad konfliktem białorusko - polskim pracowali intensywnie zarówno Niemcy, jak i Rosjanie, Bolszewików nie wykluczając. Propaganda polityczna i prawosławie zrobiły swoje. Że Niemcy liczyli na coś w tym rejonie Polski świadczy utworzenie Bezirk Belostok ( Okręg białostocki ), który nie był ani częścią Generalnej Guberni, ani Reichu. Co do podlaskiej wsi, to myślę, że najbardziej patriotyczni są mieszkańcy tzw. "wsi szlacheckich ", którzy rzeczywiście są potomkami szlachty zaściankowej.

                                                                                                    Ludwik

 

 

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @Ludwik 31 października 2019 19:24
31 października 2019 23:02

No nie ma; tak żeśta dorządziły, szlacice mniemane, że nie będzie, będzie za to "stulecia praw kobiet". do kurzej nędzy, w Lichtensteinie kobiety zyskały prawa wyborcze w 1984. może to jest jakiś klucz do sukcesu tego państwa?

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
31 października 2019 23:19

Ulica Łupaszki to dopiero początek, w ten sposób będą "odbijali co pisoskie" wszędzie tam gdzie mają większość. Nasze media będą wyć nad niesprawiedliwością dziejów, polskojęzyczne media będą się cieszyć i zagrzewać do dalszej walki z kaczyzmem.

https://wpolityce.pl/polityka/471029-szok-w-zyrardowie-zniknie-ulica-gen-fieldorfa-nila

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @gabriel-maciejewski
31 października 2019 23:47

W czerwonym Żyrardowie, gdzie działał Miller (obecnie europoseł) radni zmienili ulicę gen. Fieldorfa "Nila" na Jedności Robotniczej.

zaloguj się by móc komentować

tomasz-kurowski @gabriel-maciejewski 31 października 2019 15:24
1 listopada 2019 03:55

Chodziło o Burego i marsz w Hajnówce terroryzujący lokalną ludność. Przedstawiano to tak, że polska prawica utożsamia prawosławnych z komunistami, a okrzyki "precz z komuną!" przekładano jako "pozbędziemy się komunistów".

Najlepsze, że gdy organizatorka marszu skontrowała, że wśród żołnierzy wyklętych byli i prawosławni tudzież Białorusini, a na marszu śpiewano o Polsce nie tylko katolickiej a chrześcijańskiej, pani narrator zwróciła się do słuchaczy słowami "Basia mówi Polska chrześcijańska, tak jakby nie było to problematyczne" i zaczęła opowiadać o zagładzie Żydów...

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 31 października 2019 23:19
1 listopada 2019 08:07

W tym Żyrardowie jest masa rzeczy do zrobienia, a oni zaczynają od zmiany nazwy ulicy. To jest niesamowite. Radni PO zmienili nazwę na jedności robotniczej...Radni PO, partii liberalnej...i ktoś mi potem będzie mówił, że PiS to socjaliści, być może w niektórych deklaracjach tak, ale to jest jedyny obszar aktywności politycznej gdzie jeszcze można coś mówić, bez narażania się na spotkanie z jednością robotniczą wspardą zbrojnym ramieniem LWP

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ewa-rembikowska 31 października 2019 23:47
1 listopada 2019 08:07

Widzę właśnie. Miler miał ksywę Pol Pot

zaloguj się by móc komentować



porfirogeneta @gabriel-maciejewski
2 listopada 2019 21:35

PiS się odwołuje do PPS, to raz, Fieldorf-Nil to Sanacja, to dwa, "1+2 to 3, a trzy to tajemnica" Jak to napisano na kartach świetnej antysanacyjnej powieści; to są "potępieńcze swary" polegające na obsikiwaniu terenu; ta "Jedność Robotnicza" to przecie nic innego jak utworzenie PZPR z PPR i PPS, "Łupaszko"- wiadomo, bandyta i to na prawdę nie ma znaczenia czy jeden czy drugi. No pewnie że "PiS będzie gnębił mniejszości" i tysiąc popów i rabinów tu nie pomoże. Czyba że? Nie nie, nawet o tym nie myślmy, to czysty orbanizm, a nawet putinizm, kto to widział III RP bez Gazety Wyborczej? A "Puszkę z Pandorą" to słyszałem jeszcze u Olgi Lipińskiej za Komuny, Pan Diduszko nie jest zdolny do takich żartów.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować