-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Nie będzie lekko

Dziś chciałbym napisać kilka słów o okolicznościach, w jakich przyszło nam działać i o szaleństwie, które się tu czasami wkrada i usiłuje niweczyć nasze wysiłki. Zacznę jednak od cytatu jaki przesłał mi dziś z rana jeden z czytelników. Cytat pochodzi z reportażu zamieszczonego w Codzienniku feministycznym i dotyczy niestosownych zachowań działaczy organizacji antyfaszystowskich wobec koleżanek redakcyjnych. Oto on:

 

Antonina: – Wojtek i Ben często podkreślali równość wszystkich członków kolektywu. Dlatego trudno było dostrzec, kto rzeczywiście ma władzę. Gdyby hierarchia była oficjalna, byłoby jasne, skąd się biorą pewne decyzje i jak reagować. Władza niejawna jest nieograniczona.

 

Całe szczęście w przypadku naszych portali hierarchia jest jawna i wiadomo skąd się biorą decyzje. Nie musimy się więc nad tymi kwestiami zastanawiać. Jasne jest także, że ośrodki decyzyjne, z definicji mają swoje ograniczenia. Ja na przykład muszę w tej chwili skończyć książkę, został mi jeden rozdział, ale nie mogę się z nim zmierzyć, bo nie dość, że powinienem przeczytać kawał tekstu, to jeszcze jakoś suspensowo się do niego odnieść. Jakby tego było mało, muszę wyprowadzić firmę z domu, bo oszaleję. Tak dłużej być nie może. Jesteśmy więc w trakcie poszukiwania lokalu w Grodzisku, a musi być to lokal dość szczególny. Jeśli mam dalej pisać muszę też zwalić większą część roboty administracyjnej na kogoś innego. I to się niebawem, mam nadzieję, ziści, a ja będę się już tylko zajmował pisaniem i promocją. W takich okolicznościach znajdujemy się w tej chwili, a ja się tym bardzo denerwuję, co pewnie znajduje odbicie w tekstach. Nie będę tego oceniał.

Lekko zaś nie będzie ponieważ misja nasza nie jest jawnie zdefiniowana. I nie może być jawnie zdefiniowana, albowiem konstruowaniem definicji zajmują się w Polsce siły z istoty na wrogie. My więc nie możemy tego robić. My się możemy co najwyżej zająć konstruowaniem faktów dokonanych i na tym musimy poprzestać. Z faktami zaś jest tak, że jeśli nie poprze się ich siłą, to łatwo je zignorować. I tak, czego dowiódł parasol pod dzisiejszym tekstem rotmistrza, ludzie uchodzący za mędrców są w istocie idiotami, ich misja zaś polega na tym właśnie, by skutecznie owych mędrców udawać. Odbywa się to przez używanie rzadkich i tajemniczych słów bez zrozumienia ich znaczenia istotnego, przez przykładanie tych słów do zjawisk, których one nie mogą opisać i publikowanie tych rzekomych przemyśleń w periodykach uchodzących za szczyt intelektualnego wyrafinowania. Jeśli ktoś chce tym praktykom przeciwstawić fakty, albo rzeczywiste przemyślenia jest w najlepszym razie ignorowany. I w tym miejscu dochodzimy do pułapki, jeśli bowiem nie chcemy uczestniczyć w słodkawym pierdzeniu a la Teologia Polityczna, to zostają nam już tylko praktyczne problemy dnia codziennego, a z tych najważniejsze jest rzecz jasna rzekome żydowskie odszkodowanie, wobec którego każdy powinien zająć stanowisko. Jeśli tego bowiem nie robi, traci zwyczajnie czas na głupstwa, nie zajmuje się poważnymi tematami, chce lekką stopą przejść przez codzienność naszej udręczonej ojczyzny, a w dodatku zachodzi obawa, że jest w zmowie z Żydami. Oczywiście każdy może na SN umieszczać teksty jakie chce, ja jednak powoli zbliżam się do rozwiązań organizacyjnych, które promować będą jedynie te teksty, która uznam za ważne. Upamiętnienie notowań giełdowych, cenne wskazówki dotyczące prowadzenia się dobrej zmiany obserwowanej z USA i temu podobne historie wylądują w koszu, albowiem ich celem nie jest to, co deklarują autorzy, ale takie sprofilowanie SN, by nadawała się ona do opisania językiem zrozumiałym przez macherów od rynku treści. Na razie bowiem te ćwoki nie kumają z tego co tu się dzieje nic. No to ja mam dla tych wszystkich osób, które nie dość, że próbują profilować SN w myśl nieznanych mi i niejawnych zasad, a do tego jeszcze roszczą sobie prawo do orzekania co jest, a co nie jest ważne w zarządzanym przeze mnie obszarze, złą wiadomość. Brzmi ona – a gówno….I mam nadzieję, że jest tak prosta i klarowna iż nie potrzebują oni dodatkowych gloss by ją zrozumieć. Tak się bowiem składa, że w niełatwej grze, której nazwa brzmi – zjeść ciastko i mieć ciastko – zbliżam się już do mistrzostwa okręgu. I potrafię już na przykład mieć kwartalnik, a jednocześnie mieć dwumiesięcznik, a także mieć sklep detaliczny posiadając jednocześnie hurtownię. Że o byciu autorem i wydawcą jednocześnie nie wspomnę. Myślę więc, że uda mi się zachować pluralizm dyskusji oraz wolność słowa na SN, usuwając stąd jednocześnie tych, którym się zdaje, że trolling to podnoszenie jakości debaty. Wypracowane zaś przez jakichś nierozpoznanych trepów kalki i schematy przeznaczone dla Międlara i jemu podobnych to żywe i potrzebne głosy, bez których dyskurs publiczny w ogóle nie jest możliwy. Informuję też wszystkich zawczasu, że wobec zdefiniowanych na początku ograniczeń władzy jawnej, odwołań od moich decyzji nie będzie. Odwoływać się można jedynie od decyzji władzy tajnej, ale jest to bardzo ryzykowne i niebezpieczne, bo nie wiadomo w jakim kierunku pójdą decyzje odwoławcze. I miast polepszyć swoją sytuację, można ją znacznie pogorszyć. Nie jest to jednak nasz problem.

Bardzo dziękuję wszystkim tym autorom, którzy przyczyniają się do pogłębienia jakości dyskusji w naszym portalu, tym wszystkim, którzy starają się by był on lepszy, bardziej klarowny, ciekawszy i bardziej dynamiczny, a także mniej kokieteryjny i mniej agresywny niż inne, podobne portale. Po niemal dziewięciu latach pracy w tym miejscu, po dziewięciu latach pisania bloga dzień w dzień, mogę powiedzieć jedno – żadne gwałtowne sukcesy nie istnieją, to są mrzonki. Nie istnieją też na stałe przywiązani czytelnicy. Można ich oczywiście przywiązać na długo, a nawet na bardzo długo, ale na stałe nie można. Budowaniem takich złudzeń zajmują się oczywiście stosowni ludzie zarządzający rynkiem treści. Metoda zaś na przedłużanie złudzeń dotyczących obecności czytelników i popularności w ogóle jest prosta – trzeba stosować końskie dawki emocji i serię prostych recept, a jeśli to nie pomaga wprowadzić na scenę różne charyzmatyczne postaci zwracające na siebie uwagę. To się wszystko rozgrywa przed naszymi oczami, ale nie może być naszym udziałem, bo o co innego nam chodzi. O to mianowicie, by po naszej śmierci ludzie eksplorowali treści tego portalu, tych blogów i wydawnictw, a także mechanizmów sprzedaży zastosowanych w naszej dystrybucji i nie mogli się nadziwić, jak to wszystko było możliwe. Chodzi o to, by oceniając naszą pracę i nas samych byli jak małe czarne szczury biegające po ruinach starych zamków.

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl gdzie umieszczę dziś nowe nagrania z ostatniej konferencji o Piłsudskim.



tagi: szkoła nawigatorów  misja  sukces  trolling 

gabriel-maciejewski
16 maja 2018 09:03
33     2800    19 zaloguj sie by polubić
komentarze:
proton @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 09:45

Bardzo trafna notka.

W tej chwili ta faktycznie wygląda na to, że przyszłość to "małe czarne szczury biegające po ruinach starych zamków".

Od tych końskich dawek emocji można się nabawić niestrawności, nie jest łatwo być przeżuwaczem papki informacyjno medialnej.

zaloguj się by móc komentować

Cierpliwa2 @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 09:53

"Lekko zaś (...)  na wrogie."

"NAM wrogie. " tak?

Wynika z artykułu , że wszystko musi być wg planu, do którego trzeba się podporządkować. Prości ludzie nie powinni zabierać głosu, bo oni przeważnie zawsze robią zamieszanie, co jest równoznaczne z trolowaniem. Trochę to ogranicza wypowiadanie się, no ale cóż reguły muszą być, a komentatorzy rzeczowi i odważni. Zobaczymy, ilu takich mamy.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Cierpliwa2 16 maja 2018 09:53
16 maja 2018 09:57

Tak to pani odebrała? trochę się ta interpretacja kłóci z Pani nickiem

zaloguj się by móc komentować

DWiant @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 10:07

Ja właśnie skończyłem polecaną Rodzinę Karnowskich ........  postać Jegora ( Joachim Geaorg ) jest / mam takie wrażenie jak niektórzy komentujący.  Krytykować, narzekać, mieć wysokie oczekiwania, obwiniać innych za niepowodzenia....

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @DWiant 16 maja 2018 10:07
16 maja 2018 10:14

Z którego roku jest to wydanie i kto tłumaczył?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 10:14

Zostało ostatnie 24 egz. książki o wołach. 

zaloguj się by móc komentować


Klak @szafran 16 maja 2018 10:29
16 maja 2018 10:35

Chyab się przeceniasz.

zaloguj się by móc komentować


szafran @parasolnikov 16 maja 2018 10:39
16 maja 2018 10:46

Handel wołami w Polsce w XVI-XVIII w J Baszanowski (6738527014)

  1. Allegro
  2. Kultura i rozrywka
  3. Książki i Komiksy
  4. Książki naukowe i popularnonaukowe
  5. Historia, archeologia
  6. Historia Polski
  7. Rzeczpospolita Obojga Narodów (1569-1795)

3 osoby kupiły 3 sztuki

do wyczerpania przedmiotów

cena kup teraz

46,00 zł

z 77 sztuk

99,8%

poleca sprzedającego

2 dni robocze

czas wysyłki

Dostawa

  • List polecony ekonomiczny 8,50 zł
  • List polecony priorytetowy 11,00 zł
  • Przesyłka kurierska 15,00 zł
  • lokalizacja: Warszawa, Polska
  • czas wysyłki: do 2 dni

szczegóły dostaw

zaloguj się by móc komentować

przemsa @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 10:56

> o co innego nam chodzi. O to mianowicie, by po naszej śmierci ludzie
> eksplorowali treści tego portalu, tych blogów i wydawnictw, a także
> mechanizmów sprzedaży zastosowanych w naszej dystrybucji i nie
> mogli się nadziwić, jak to wszystko było możliwe. Chodzi o to, by
> oceniając naszą pracę i nas samych byli jak małe czarne szczury
> biegające po ruinach starych zamków.

Pięknie powiedziane.

 

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @przemsa 16 maja 2018 10:56
16 maja 2018 11:06

Świetnie tak, ale "Pięknie"?

Pięknie to by było, jakby końcówka może była coś w ten deseń: "czuli się jak małe stoworzenia biegające po ruinach ogromnych zamków".

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 11:06

ale to szczegół :)

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Brzoza 16 maja 2018 11:06
16 maja 2018 11:52

Ma pan szczególne wyczucie piękna, szczególne w znaczeniu kuriozalne

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @szafran 16 maja 2018 10:46
16 maja 2018 11:53

Dajesz namiar na pośrednika i czego oczekujesz? Oklasków? Poczekalnia jest za drzwiami. 

zaloguj się by móc komentować

DWiant @gabriel-maciejewski 16 maja 2018 10:14
16 maja 2018 12:33

Rodzina Karnowskich - przetłumaczyła Maria Krych, wydawnictwo Wrocław 1992 rok.

zaloguj się by móc komentować

DWiant @DWiant 16 maja 2018 12:33
16 maja 2018 12:39

https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Krych

Maria Krych, pierwotnie Perla Goldwag (ur. 16 sierpnia 1913, zm. 26 listopada 2005 w Warszawie) – polskahistoryk i tłumaczka literatury hebrajskiej i jidysz żydowskiego pochodzenia.

Życiorys

W okresie II Rzeczypospolitej działała w Komunistycznej Partii Polski. W czasie II wojny światowej więźniarka getta warszawskiego, z którego zbiegła, przyłączając się do partyzantki na Lubelszczyźnie[1]. W okresie PRLzwiązana z Zakładem Historii Partii przy KC PZPR, zajmowała się historią komunistycznego ruchu robotniczego. Przetłumaczyła m.in. książkę G. Glezermana O likwidacji klas wyzyskujących i przezwyciężeniu różnic klasowych w ZSRR (1952). Po 1989 r. poświęciła się tłumaczeniom literatury jidysz i hebrajskiej – do jej najbardziej znanych tłumaczeń należało przetłumaczenie z języka hebrajskiego książki Zagłada i powstanie(1999) Cywii Lubetkin oraz z języka jidysz książek Rodzina Karnowskich (1992) oraz Bracia Aszkenazy (1998) Izraela Joszuy Singera.

Maria Krych pochowana jest na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie

 

Wszystko powyżej wziołem z WiKi ale życiorys ciekawy no no i działała na Lubelszczyżnie... no no ..... moje tereny.

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @marek-natusiewicz 16 maja 2018 13:51
16 maja 2018 14:03

Na Lubelszczyźnie wziołem, ewentualnie wziełem.

zaloguj się by móc komentować


Cierpliwa2 @Grzeralts 16 maja 2018 14:03
16 maja 2018 15:43

Jak już to " wziąłem."

zaloguj się by móc komentować

Cierpliwa2 @Grzeralts 16 maja 2018 14:03
16 maja 2018 15:44

Jak już to " wziąłem."

zaloguj się by móc komentować

DWiant @Grzeralts 16 maja 2018 14:03
16 maja 2018 15:48

Lubelskie nie gęsi i swój język ma...... Przypomina mi się jak byliśmy na spotkaniu rodzin katolickich w Langford w zeszłym roku i ksiądz spod krakowa mówi przed wyjściem na lancha na swierze powietrze ..... idziemy gdzie??.... na pole a nie na dwór bo dwór co??.... za wysoki i trzeba drabiny. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @Cierpliwa2 16 maja 2018 15:44
16 maja 2018 16:49

Jeszcze może być wziełem...

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 17:00

Alternatywa dla banku i bojowki. Jednoosobowy koncern medialny z niewidocznym zapleczem.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @DWiant 16 maja 2018 15:48
16 maja 2018 17:20

Jak my są ze dwora to wychodzimy na pole ;) a jak siię mieszka w pałacu to doglądać dobytku idzie się na dwór ;)

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 18:01

Panie Gabrielu, zycze panu szybkiego znalezienia odpowiedniego lokalu i czlowieka do pracy administracyjnej.

zaloguj się by móc komentować

Slepowron @gabriel-maciejewski 16 maja 2018 11:52
16 maja 2018 18:38

  Ksiazki wydawnictwa Coryllusa bede kupowal - sa dobre.

Natomiast z tego wpisu warto zapamietac 2 wazne punkty

I.  Coryllus nie moze zdefiniowac misji.  Bo inni je konstruuja - rozumiecie?  Podobnie jak nie doczekamy sie sformulowania szkieletu doktryny budowa ktorej ongis byla prezentowana jako os calego pisarstwa autora.   To jednak nie przeszkadza,  a wprost przeciwnie, bogatej tworczosci blogerskiej.   Kluczowe rozroznienie.

"Lekko zaś nie będzie ponieważ misja nasza nie jest jawnie zdefiniowana. I nie może być jawnie zdefiniowana, albowiem konstruowaniem definicji zajmują się w Polsce siły z istoty na wrogie"

II.  Z aktualnych wyzwan politycznych 

 "z tych najważniejsze jest rzecz jasna rzekome żydowskie odszkodowanie, wobec którego każdy powinien zająć stanowisko. Jeśli tego bowiem nie robi, traci zwyczajnie czas na głupstwa, nie zajmuje się poważnymi tematami, chce lekką stopą przejść przez codzienność naszej udręczonej ojczyzny, a w dodatku zachodzi obawa, że jest w zmowie z Żydami"

Jak mowia Amerykanie, pare miliardow tu, pare tam, i niedlugo mozna zaczac mowic o prawdziwych pieniadzach.  Coryllus uniewaznia takim stanowiskiem wiekszosc swojego pisania o historii gdzie leitmotivem jest stawianie sie w opozycji do niemal wszystkich historykow bo oni nie doceniali, nie eksponowali ekonomicznego wymiaru dziejow, motywu zadzy zmanan stosunkow wlasnosciowych jako sprezyny historii.  Ta ekonomiczna coryllusowa historiozofia pobrzmiewa momentami marksistowsko w swym materializmie mimo obowiazkowych odwolan do roli Kosciola.   Ale w zderzeniu z brutalna rzeczywistoscia ekonomiczna Coryllus czyni unik budujac falszywa alternatywe -   slodkie pierdzenie a la Teologia Polityczna albo podejrzane oszolomstwo Miedlara.  To wyglada oryginalnie i efektownie bo, zapamietajcie, chodzi o "rzekome odszkodowania".   Budowanie falszywych alternatyw to najbardziej prymitywne narzedzie publicystyki i propagandy.

  Niestety, nie jawny czy etapowo realizowany trolling jest najwiekszym zagrozeniem tego bloga lecz kokieteria autora usilujacego przy pomocy takich srodkow budowac swe wydawnictwo.    Naprawde lepiej pisac mniej, p. Gabriel potrafi to robic, jego wartosciowe wydawnictwo moze tylko zyskac.  Wiem gdzie autor ma tzw. dobre rady ale pozwole sobie...

  

zaloguj się by móc komentować

betacool @Slepowron 16 maja 2018 18:38
16 maja 2018 19:18

Ty rozumiem piszesz ile trzeba, a sądząc po "materizmie mimo" także to co trzeba.

Recepta: "Naprawdę lepiej pisać mniej".

Z takim czopkiem zlepionym ze swoich dobrych rad nawet niektóre ślepe wrony mogą odzyskać wzrok.

zaloguj się by móc komentować

Slepowron @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 19:35

  Daje kolega kolejny przyklad wplywu internetu na wulgaryzacje komunikacji.  Mozna sie z moim glosem nie zgadzac ale nie daje on najmniejszego powodu do zlosliwosci i szyderstw.  Prosze sie laskawie odniesc np. do mojej uwagi o budowaniu falszywych alternatyw.  W przeciwnym razie, podobnie jak przypadku argumentu ad hominem Coryllusa do mnie pare dni temu, uwazac bede taki komentarz za maskujacy brak argumentow.  Odnioslem sie do osoby Coryllusa z pelnym szacunkiem.  Uwazam jego dzialalnosc wydawnicza za cenna.  Lecz jego blogowanie staje sie czesto nie do przyjecia i mam osobiscie prawo sadzic, ze na dluzsza mete mu zaszkodzi.  W tym nie ma nic obrazliwego a jesli sie takie uwagi kategoryzuje jako zlosliwosc to nie moj problem.

  Dla wyjasnienia, w przeciwienstwie do masy puszacych sie blogerow nie mam zadnych pretensji do systematycznego oswiecania mniej wiedzacych i ilosc znakow wychodzacych spod mojej klawiatury nie ma szczegolnego znaczenia.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Slepowron 16 maja 2018 19:35
16 maja 2018 20:08

Czy dobrze rozumiem? Jest Pan zwolennikiem  wzrostu jakości przejawiającej się malejącą ilością znaków?

Ja jestem odmiennego zdania, bowiem ile razy by Coryllus nie napisał, że tak jak Międlar dla dla ludzi o prostszym, pojmowaniu świata, tak "roszczenia" dla ludzi o bardziej rozbudowanym o sobie i ludziach prostych mniemaniu, są cukierkami z tej samej bombonierki (z akcentem na "bombo" oczywiście). Mają spowodować wybuchowy wzrost poziomu emocji.

Fakt niezrozumienia tego zjawiska, po tak częstym o tym pisaniu przez Coryllusa, podziałał u mnie niczym cukerek z tej samej bombonierki i doprowadził do małej eksplozji poprzedzonej ewidentnym napuszeniem.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
16 maja 2018 20:58

Rzeczywiście niektórzy są wręcz natarczywi i jeszcze dziwią się, że ktoś ma do nich pretensje, dlatego niestety trzeba się jakoś bronić.

 

 

"Chodzi o to, by oceniając naszą pracę i nas samych byli jak małe czarne szczury biegające po ruinach starych zamków."

Albo jak Hobbici przepływający przez Argonath.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
18 maja 2018 08:17

"Nie istnieją też na stałe przywiązani czytelnicy. Można ich oczywiście przywiązać na długo, a nawet na bardzo długo, ale na stałe nie można."

Święta prawda. Dopóki będą pisać stalagmit i pink-panther będę tu zaglądać. Może zdarzy się jakaś dla Nich konkurencja, czego serdecznie życzę. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować