-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Najtrudniej zobaczyć to, co stoi na wprost

Nie wiem czy już zauważyliście, ale polskim kandydatem do Oskara został w tym roku film „Ojczyzna”. Nie wiedziałem co to, ale już wiem. Otóż jest to filmowa opowieść o Tomaszu Mannie i jego córce, którzy przemierzają powojenne Niemcy. W uzasadnieniu napisano, że film ten jest niepokojąco aktualny. Na iksie zaś rozgorzała dyskusja o jego walorach artystycznych. Nie wiadomo co powiedzieć. Ludzie, wy jesteście ślepi? Nominowano do najważniejszej nagrody filmowej obraz opowiadający o Niemcach i ich rozterkach, prawdopodobnie porównujący życie w strefie amerykańskiej i sowieckiej, co już jest przejawem chamskiej, komunistycznej propagandy, zrobiono to za polskie pieniądze i wypchnięto na najważniejszy filmowy konkurs na świecie. Tymczasem trwa w sieci dyskusja o walorach artystycznych filmu. To co zwykle nazywamy walorami artystycznymi filmu, to po prostu jego intencja, którą próbuje się ukryć za takimi gawędami. Żadne walory artystyczne nie istnieją w oderwaniu od intencji. I przekonali się o tym różni smakosze kina, z wielkim nieraz talentem, tacy jak Wojciech Jerzy Has. Nawet najpiękniejszy obraz nikogo nie wzruszy jeśli nie będzie w nim zrozumiałej intencji. Ta zaś musi mieć charakter propagandowy. Bo film to propaganda. Nie rozrywka bynajmniej. Has nakręcił film, w którym widać najbardziej malarsko przedstawioną egzekucję, jaką w ogóle próbowano zobrazować w całej sztuce. Nikt o tym nie pamięta. Dziś scena ta jest powtarzana we różnych rosyjskich filmach, bez powołania się na autora. Obejrzałem to przypadkiem na YT. To oczywisty i bardzo wyrazisty cytat. Gdyby był w tekście należałoby dodać do niego przypis i wyjaśnienie, ale jest w filmie, więc można ów cytat po prostu sobie ukraść. I dodać do niego swoją intencję. To właśnie zrobili rosyjscy filmowcy. I teraz owa scena malarskiej egzekucji jest już ich. Filmu Hasa bowiem nikt nie ogląda. Najtrudniej zaś ocenić i zauważyć w ogóle to, co stoi jak byk przed naszymi oczami.

Polskie kino pracuje na rzecz polityki niemieckiej i polscy, albo podający się za polskich filmowcy, mają tu określone zadania. Nie wierzycie chyba, że ta międzynarodowa produkcja, sfinansowana Bóg jeden wie za pomocą jakich sposobów, przy której zatrudniono ponad trzystu Polaków, ma coś wspólnego z Polską? I powstała, albowiem pan reżyser fascynował się twórczością i postacią Tomasza Manna. A także ponieważ chciał uwrażliwić widza na różne polityczne problemy. Nie, jeśli w ogóle w jakimś filmie pojawia się polityka, mamy pewność, że jest to film propagandowy. I ten film też taki jest. Mogę się założyć już dziś, że na pewno dostanie on jedną przynajmniej statuetkę. Jego wymowa zaś będzie w oczywisty sposób prorosyjska. Zostanie to przez krytyków określone jako „nieoczywistość”.

Podsumujmy – Polska wysyła do Los Angeles film o niemieckim pisarzu, który Polski i Polaków w ogóle nie zauważał. My zaś będziemy teraz przekonywani przez pół roku, że krytyka tego filmu to przejaw braku wrażliwości i obskurantyzmu. Czyli jak zwykle. Bo nie rozumiemy, że poza naszą siermiężną prowincją istnieje jeszcze świat wartości i jakości wyższych, a nam niedostępnych. Skoro już to sobie uświadomiliśmy powtórzmy – polska kinematografia pracuje dla Niemców. Czy któryś z polskich polityków to w ogóle rozumie? Nie, albowiem ludzie ci, całkowicie przecież zdeprawowani wierzą, że w istnienie świata artystycznego i pozwalają, by budżetowe pieniądze przeznaczane były na produkcje natury propagandowej, lekko tylko przypudrowane dyrdymałami o wartości artystycznej. Wszelkie estetyczne oceny i histerie służą jedynie zamaskowaniu intencji dzieła. Sposób zaś jego konsumpcji wyklucza polemikę z tą intencją. Dlatego właśnie kino jest najważniejszą ze sztuk. Jeśli wychodzimy z kina, z masą ogłupiałych widzów i mamy inne zdanie niż oni, raczej milczymy. A jeśli zaczynamy coś mówić, słyszymy w odpowiedzi – przestań się wygłupiać, przecież to tylko film. W ten sam sposób mówią politycy. To jest wyraz głębokiego niezrozumienia okoliczności. Widz ma wierzyć, że cały olbrzymi przemysł filmowy, pracujący cały czas na pełnych obrotach, z zaangażowaniem wielkich budżetów, a także ludzi uważanych za wybrańców losu, kręci się tylko po to, żeby pani Kazia mogła się rozerwać w sobotni wieczór płacąc za bilet do kina. To jest nieprawda. Nie możecie myśleć w taki sposób.

W sieci pojawiają się już dyskusje o tym filmie, oczywiście nagrane w konwencji czarno-białej, jak sam film, albowiem czarno-białego filmu nikt nie ośmieli się skrytykować, albowiem to jest jeden z wyznaczników prawdziwej sztuki. Treść tych spotów promocyjnych jest taka właśnie, jak mówię – autor patrzy na swoich bohaterów z czułością, bo są niedoskonali. Tę frazę słychać zawsze przy promocji każdego propagandowego gówna.

Porzućmy na chwilę świat filmu i przenieśmy się do innego segmentu na rynku sztuki. W mojej ocenie wiek XIX miał tylko jednego malarza z prawdziwego zdarzenia. Był nim Edgar Degas. I widzieć to musi każdy, kto był kiedykolwiek w National Gallery w Londynie, gdzie mógł porównać jego dzieła z innymi obrazami z epoki. Degas sklasyfikowany został, przez propagandę III Republiki zwaną dla niepoznaki prasą, jako impresjonista. Choć nigdy nie pracował w plenerze. Ustawiał na parapecie okna swojej pracowni drewniane figurki w różnych pozach i je potem malował. Kiedy był już bardzo stary powiedział – sztuka nie istnieje, wszyscy widzimy tak samo.

Trochę się pomylił. Sztuka istnieje, ale nie istnieje w oderwaniu od intencji. Tę zaś bardzo łatwo zamienić na pretensje. I na tym właśnie bazuje propaganda. Pretensje polityków i zwykłych ludzi do znawstwa są paliwem dla propagandy, schowanej za nieszczerą intencją.

Pretensjonalność kobiet zaś jest czymś absolutnie najgorszym.

No to teraz zastanówcie się jakie intencje może mieć reżyser Pawlikowski, który otrzymał już raz Oskara za film „Ida”. Także czarno-biały i także posiadający wysokie walory artystyczne. Bo jak się zakonnicę w czarnym habicie sfotografuje na tle zaśnieżonego pola, to musi być prawdziwa sztuka.

Łatwo ją rozszyfrować - Polska będzie w przyszłym roku reprezentować na gali Oskarów interesy Niemiec, zostanie tam powtórzony ten sam manewr, który oglądaliśmy w przypadku filmu „Ida”, tyle że zamiast cierpień Żydów, będziemy mieli nieoczywiste cierpienia Niemców.

Jednocześnie najważniejsze teksty polskiej kultury: „Lalka”, „Noce i dnie”, a w perspektywie także inne, zostaną zdewastowanie i zniszczone. W imię sztuki oczywiście, co już się dzieje przed naszymi oczami. My jednak tego nie widzimy, bo konsumpcja dzieła filmowego wyklucza polemikę. I ten kto pierwszy wyskoczy z bełkotem o wartościach artystycznych zawsze będzie miał rację w oczach tłumu.

Nie wierzę, że te dwie kwestie nie są ze sobą sprzęgnięte i że tego nie zaplanowano. Tak się może wydawać pretensjonalnym kobietom, aspirującym do znawstwa spraw i zagadnień, których nie rozumieją w sposób oczywisty. Ludzie propagandy dobrze wiedzą co robią. I znają każdy ruch ludzkiej myśli, wiedzą też jak ten ruchy ograniczać i jak nimi kierować. Do osób będących już w pewnym wieku powinno to dotrzeć. Niestety nie dociera.

Mamy do czynienia z bardzo podstępną ofensywą propagandową, której celem jest zdewastowanie kultury słowa w Polsce. To można uczynić tylko za pomocą ekranizacji, albowiem jeden obraz wart jest tysiąca słów.

W Polsce zaś nikt nie pamięta o rzeczy najważniejszej – liczy się tylko dzieło, nie opinia. Jeśli nie macie swoich dzieł, które mogą konkurować z innymi, jesteście nikim – mierzwą i bydłem. I to chce Wam powiedzieć pan reżyser Pawlikowski poprzez swoje subtelne obrazy.

Niestety wobec takiej świadomości tych spraw jaką dziś mamy, nie ma szans byśmy się przed tym obronili. Jesteśmy podzieleni i rozgrywani od wewnątrz, a propagandyści potrafią stworzyć wśród nas hierarchię całkowicie od nich zależne, stawiając na ich szczycie różnych osiołków dyrygujących tłumem. Nawet jak nam coś zaświta w głowie, nie potrafimy nic zrobić. Nawet odciąć się od tego tych trucizn nie potrafimy. Bo nie będzie się do kogo odezwać.

No nic, miłej soboty życzę. Pamiętajcie o naszych książkach.

Przypominam, że 17 października w Domu Technika przy ul. Czackiego 3/5 w Warszawie odbędzie się spotkanie czytelników tego bloga i czytelników książek „Kliniki Języka”. Temat spotkania jeszcze nie został wskazany, ale nastąpi to niebawem. Do końca września muszę zapłacić zaliczkę za salę. Mieści się w niej 40 osób, więcej nie wejdzie. Na razie zapisało się 6. Jeśli nie zbierzemy odpowiedniej ilości odwołam wieczorek. Przypominam też, że nie wchodzą nań ludzie z ulicy, bo będziemy tam rozprawiać o nader subtelnych kwestiach dotyczących sztuki i polityki. Trzeba się zapisać podając imię i nazwisko. Zgłoszenia przyjmuję pod adresem [email protected]

Zbieramy, tak, jak poprzednio, w maju, co łaska na wynajem sali.

Mamy w sklepie dwa nowe tytuły

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zywot-sw-jozafata-kuncewicza-opowiedziany-na-tle-historii-kosciola-ruskiego/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/bohun/



tagi: niemcy  polska  propaganda  film  sztuka  oskary  ida  ogłupianie  tomasz mann 

gabriel-maciejewski
19 września 2026 08:56
10     306    4 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Henry @gabriel-maciejewski
19 września 2026 09:18

Te chujce borsucze nie tylko w  Netflixie ;-)  

zaloguj się by móc komentować


Henry @gabriel-maciejewski 19 września 2026 09:31
19 września 2026 09:46

W polskiej kinomatografii też ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
19 września 2026 09:49

To tak samo, jak z tym 9bserwatorium na Popie Iwsbie w Czarnohorze. 100% wkładu finansowego polskich instytucji, a obiekt zamknięty dla turystów. Za to otwarty dla dziewek do towarzystwa. Ni i władze w Kijowie pochwalą się, że to oni zbudowali to obserwatorium.

Kiedy nasze instytucje zaczną płacić Ukraińcom czy Niemcom, aby zrobili dzieła wg naszego interesu? Po co wydawać forsę na Polaków, którzy robią potem za te pieniądze dzieła w interesie innych państw?

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 19 września 2026 09:49
19 września 2026 10:00

Nasz władze mogą zapłacić tylko sobie, bo każdy grosz wydany na kogo innego odczuwają jako osobistą zniewagę

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @OjciecDyrektor 19 września 2026 09:49
19 września 2026 10:08

Kiedy? Przecież politycznie Niemcy to twór zawsze wrogi Polsce. Mogłoby się to zmienić tylko w jeden sposób: gdyby Berlin kiedyś wrócił do swojej starej słowiańskiej nazwy, Bralin albo Barlin, jak chcą niektórzy. Ale żadnego Drang nach Westen nie ma i się na to nie zapowiada. Bliżej już do zmiany nazwy na Berlinabad. No cóż, kto tego dożyje. A czwartej zmiany nazwy nie będzie.

Bliżej nam do politycznego wroga za zachodnią granicą z islamska doktryną niż do naszych instytucji kultury przechodzących do kontrofensywy.

Swoją drogą propaganda może mieć niewinne oblicze.

Kilka tygodni temu wypłynąl film z 2019 kogoś z prywatnego fejsbuka. Na filmie 3 rosyjskich muzykologów kłóci się o Bacha i Schuberta https://youtu.be/UPeLLqcNyD4?is=orMB8HoQcgo8o_Kk Sama scenka jest oczywiścue zabawna ale czemu akurat teraz, kiedy ataki na Ukrainę się wzmagają.

Warto poczytać komentarze Rosjan pod filmem. Oni się mają za kulturalny  i intelektulany szczyt świata.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ahenobarbus 19 września 2026 10:08
19 września 2026 10:10

Skuteczna propaganda zawsze ma niewinne oblicze. Ile można to tłumaczyć i pokazywać palcem? 

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @gabriel-maciejewski
19 września 2026 10:15

"Mamy do czynienia z bardzo podstępną ofensywą propagandową, której celem jest zdewastowanie kultury słowa w Polsce. "---

---dewastacja ta jest nie tylko w dziedzinie kultury słowa,ale w każdej dziedzinie.To koronkowa inżynieria propagandy w której komuna została mistrzem.Jak pan wypunktował,taki produkt propagandy nawet na eksport się wysyła za polską kasę.I chór "wujów"będzie ekspercił,że to dzieło artystyczne.Zgroza!.

Z biedy w coraz większą nędzę nie tylko duchową popadamy ,a pan w niełaskę propagandzistów za słuszną krytykę. Kiedy naród polski przejrzy na oczy i co jeszcze można zrobić oprócz takiej notki?

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @gabriel-maciejewski
19 września 2026 11:05

w czarnym /.../ sfotografuje na tle zaśnieżonego pola ...

Toż to jest najtrudniejsze (!) technicznie, czyli oswajanie z szarością.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować