-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Młodzież czyli kto?

Młodzież to jest kategoria wymyślona za wczesnej komuny, która służyła dokładniejszej obróbce ideologicznej ludzi. Młodzież bowiem można było zgromadzić na obozach młodzieży, gdzie młodzieżowi instruktorzy wytypowani przez różne organizacje kładli do głów ludziom przedziwne zupełnie rzeczy. Młodzieży można było wmówić, że nie jest jeszcze dorosła, a przez to musi słuchać starszych. Młodzież słuchała, bo większość zaliczonych do tej kategorii ludzi nie miała ani charakteru, ani doświadczenia, żeby się takiej tyranii przeciwstawić. To zostało z nami do dzisiaj, a młodzież jest i dziś niezwykle ważną kategorią w planach organizacji globalnych i lokalnych. Dlaczego ona w ogóle istnieje? Ponieważ istnienie młodzieży to podstawa systemu konsumpcji, w którym żyjemy. Człowiek dorosły, odpowiedzialny i pracujący nie wydaje pieniędzy na byle co, z młodzieżą jest trochę inaczej, bo nawet jeśli jest ona odpowiedzialna, to musi – przynajmniej – realizować jakieś swoje pasje. Jeśli zaś odpowiedzialna nie jest musi chlać i palić papierosy, brać narkotyki i kupować beznadziejne i koszmarnie drogie ubrania. Bez młodzieży sprzedaż wszystkich dóbr uznanych za luksusowe załamie się w krótkim czasie. Lansowanie więc postaw młodzieżowych jest koniecznością rynkową i kluczowym mechanizmem sprzedaży. Dlatego między innymi istnieje Kuba Wojewódzki. To człowiek, który napędza sprzedaż.

W jednej z wczorajszych dyskusji pojawiła się kwestia szkół zawodowych, których w Polsce już od dawna nie ma. Nie może być takich szkół, bo po szkole zawodowej człowiek przestaje być młodzieżą, staje się od razu dorosły i, jeśli szkoła ta była serio, może iść do pracy i zarabiać pieniądze. Jest ponadto całkowicie odseparowany od ludzi zajmujących się ideologiczną obróbką. Może ponadto wyjechać za granicę i tam realizować się w swoim zawodzie. Tak to było praktykowane kiedyś, w czasach gdy rodziła się, potężniała i rosła klasa robotnicza. Zanim zamknięto ją w gułagu zwanym blokiem wschodnim, klasa robotnicza obsługiwała przemysł globalny, także ten skoncentrowany w Ameryce. Robotnicy po podstawowych kursach wyjeżdżali za ocean o tam podejmowali dobrze płatną pracę. Jedni wracali inni nie, ale wszyscy byli potrzebni. Pojawienie się młodzieży wiąże się, w mojej ocenie, z okrzepnięciem ustrojów socjalistycznych, ograniczeniem wpływów Kościoła i przygotowaniami do wielkiej wojny, która miała zmienić stosunki własnościowe na wielkich obszarach Europy wschodniej.

Świat wieku XIX i początków XX to świat bez młodzieży, a co za tym idzie, jeśli spojrzymy nań dzisiejszymi oczami, świat pełen patologii. Dotyczą one głównie życia seksualnego, które nie było obwarowane rygorami jak nam się dzisiaj zdaje. Oczywiście, za cudzołóstwo można było trafić do więzienia, ale jeśli idzie o wykorzystywanie nieletnich, pozbawionych opieki dziewcząt i chłopców, panowała pełna dowolność. To się oczywiście zmieniło w chwili kiedy państwo zaczęło opiekować się młodzieżą i kształtować ją tak, by państwu służyła, przez co wielu ludzi uważa, że moralność socjalistyczna była czymś szalenie istotnym. Tymczasem moralność socjalistyczna, to moralność zdyscyplinowanej grupy, która musi współdziałać w trudnych warunkach, a więc nie ma w niej miejsca na jakieś słabości i patologie. One muszą być tępione bezwzględnie, bo inaczej plan nie zostanie wykonany. No chyba, że organizacja zdecyduje, że brak moralności bardziej scementuje grupę i wpłynie na jej wydajność. Wtedy pozwala się na wszystko, ale pod żadnym pozorem nie wolno o tym mówić. To jest najważniejsza zasada moralności socjalistycznej.

Czasy, w których żyjemy to moment kiedy kategoria zwana młodzieżą przestanie się liczyć. Wojewódzki do grobowej deski będzie udawał chłopca, ale po nim przyjdzie kres. Skąd to wiem? Nadchodzi czas wielkich zmian i konsumpcja będzie musiała ustąpić miejsca produkcji, przynajmniej na pewnych, wydzielonych obszarach. Tam nie będzie już mowy o młodzieży, bo trzeba będzie wstawać rano i zapieprzać w pocie czoła, a do tego potrzebny będzie człowiek dorosły i odpowiedzialny, a niechby nawet miał dwanaście lat i był bez wykształcenia. Robota będzie mu się palić w rękach, tak to wszystko zostanie urządzone. Zupełnie jak w czasach wczesnego kapitalizmu, kiedy to dzieci pracowały w kopalniach i warsztatach tkackich. Żeby zmienić jednak tak głęboko wrośnięte w serca i mózgi przyzwyczajenia, jak dojmująca chęć bycia młodym zawsze, potrzebne jest narzędzie poważne. Ono musi mieć charakter religijny i nie może być to Kościół Katolicki, który strzeże moralności bez uciekania się do opresji i zapędzania ludzi do pracy ponad siły. To musi być coś innego i wy już dobrze wiecie co to jest. Islam rzecz jasna. Wszyscy podejrzewają, że obecność imigrantów w Europie wiąże się z przemożną chęcią obniżenia wieku dziewcząt, z którymi wolno będzie spółkować. To jest prawda, ale rzecz ta ma charakter wtórny. Zmiana stosunku do nieletnich bowiem ma poważniejsze, drugie dno. Chodzi o produkcję i zatrudnianie dzieci, seks jest tylko pretekstem, podobnie jak wszystkie ograniczenia kulturowe, podniesione do rangi bóstw. Ponieważ w jakiejś kulturze można zamordować kalekę, szanujmy to, bo to nas ubogaca duchowo, wszyscy znamy ten mechanizm. No więc – tak jak to mówiłem ostatnio w Gdyni – nam tutaj chodzi o to, żeby dojść do ściany. Nie zatrzymujemy się więc nad mało istotnymi szczegółami, nie ekscytujemy się zorganizowaną i narzuconą przez prawo pedofilią i nie bawią nas gawędy o bogactwie innych kultur. Pytamy po co to wszystko? Poza jasną odpowiedzią, że chodzi o dewastację tego co już jest i zbudowanie na tych gruzach czegoś znacznie gorszego, dostajemy jeszcze jedno wyjaśnienie – chodzi o to, by wszyscy byli dorośli. Nie tylko małe dziewczynki, ale także mali chłopcy. Chodzi o to, by zniknęło dzieciństwo i młodość. By po krótkim dorosłym życiu, następowała gwałtowna śmierć w opuszczeniu. Tak to mniej więcej wygląda. Ktoś się zaraz zacznie zastanawiać czy ja nie bronię czasem moralności socjalistycznej i tej dziwnej kategorii jaką jest młodzież, którą na początku skrytykowałem. Nie bronię. Stwierdzam tylko pewne fakty – socjalizm przyzwyczaił nas do pewnych pojęć, kultura konsumpcji je umocniła i my wszyscy w nich wyrośliśmy. Teraz jednak idzie nowe. Nie ma jednak na sobie tużurka i płaszcza podbitego futrem, jak XIX wieczny kapitalista. Nosi dziwny chałat i jakąś szmatę na łbie. No i odzywa się w całkiem niezrozumiałym barbarzyńskim języku. Ponoć chce zmian, poważnych zmian….

 

 

Teraz ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2



tagi: socjalizm  islam  młodzież 

gabriel-maciejewski
5 października 2017 08:43
5     892    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
tadman @gabriel-maciejewski
5 października 2017 10:08

Trzeba przechwycić jak najwcześniej, aby nie było za późno.
Pozornie nie związane z tematem wspomnienie o moim Dziadku. Do czasu pójścia do gimnazjum mówił gwarą i tam musiał mówić standardem. Dla mnie mówił bez naleciałości, ale wystarczyło, że się zdenerwował i gwara się uaktywniała. Czyli powyżej pewnego wieku mało można wskórać, bo mechanizmy są już utrwalone, a w stresie wracamy do tego co już jest introdukowane, a nie później wyuczone.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski
5 października 2017 10:13

A ja musze wspomnieć o książce: https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wspomnienia-z-zeslania-do-kazachstanu/

Co mnie zaszokowało, że w momencie kiedy Ojciec odchodząć na NKWD powiedział małoletniemu synowi, że jest głową rodziny, to decydował o wszystkim i własna Matka się go słuchała bo jest głową rodziny i koniec. Dzisiaj to nie do pomyślenia.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
5 października 2017 10:53

Bardzo ciekawa analiza.

zaloguj się by móc komentować

Janek-D @parasolnikov 5 października 2017 10:13
5 października 2017 11:52

Właśnie jestem świeżo po lekturze i to mnie mocno prouszyło. Trzynastolatek został głową rodziny na zesłaniu w Kazachstanie w skrajnie niekorzystnych warunkach. I co więcej dał radę !

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
5 października 2017 17:26

To jest sedno. Socjalizm który wprowadza obóz pracy na dużych obszarach, żeby zapewnić łatwość zarządzania ludźmi oprócz głównego czynnika - aplikacji herezji, odrywającej ludzi od Kościoła, dzieli ich na grupy, tworzy sztuczne "wspólnoty" oparte o jakieś bożki, a wiadomo że najlepiej wprowadzać kolektywizm od najmłodszych lat(pust wsiegada budiet sonce itd.).
Z drugiej strony kapitalizm, który dla zysku tworzy grupy konsumenckie lub grupy robotnicze w zależności od koniunktury, najpierw niszcząc naturalne społeczności(np. niszczy się gospodarke na wsi żeby rozwalić tamtejszą społeczność i ściągnąć wszystkich do miasta).
Obydwa nurty które są dwiema stronami jednego diabelskiego medalu - Systemu, wzajemnie się przenikają i uzupełniają żeby zniewalać człowieka.

I jedno wyjście z tej sytuacji daje Kościół. Jedyna prawdziwa wspólnota ludzka w której człowiek jest traktowany z godnością, a nie jak "zasób ludzki" który można dowolnie formatować w zależności od potrzeb Systemu.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować