-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Mistrzowie pływania pod prąd

Mistrzowie pływania pod prąd

 

Nie mogłem oczywiście uwierzyć w to, co wczoraj usłyszałem, to znaczy, ze Antoni Libera, autor książki „Madame” dostał nagrodę im. Lecha Kaczyńskiego. Przeczytałem informacje o wręczeniu mu tej nagrody i zrobiło mi się niedobrze. Mateusz Morawiecki powiedział – wręczając Liberze nagrodę – że on zawsze stał po stronie dobra. Krasnodębski coś tam gadał o jego zasługach dla Polski, że niby wspiera tę Polskę duchem. To znaczy Libera wspiera, a jakby tego było mało to zawsze płynął pod prąd i jego życie przekonuje nas, że warto płynąć pod ten prąd. Sam Libera mówił, że nie zasłużył na wyróżnienie, że trzeba było dać tę nagrodę komuś innemu. Ba, tylko komu? Przecież nie ma już poza Liberą nikogo bardziej zasłużonego, bo wszyscy już dostali tę nagrodę wcześniej. W kolejnym roku więc, obstawiam to już dziś, dostanie tę nagrodę Bronek Wildstein. Nie może być inaczej. Ponieważ ja Libery nie lubię, bo drażni mnie, jak facet w tym wieku zaczyna zmyślać coś na temat swoich młodzieńczych sympatii do nauczycielek, postanowiłem się bliżej przyjrzeć jego życiorysowi, a także przeczytać kilka fragmentów jego książki „Madame”. Przyjrzałem się też jego zdjęciu, gdzie widać go obok Morawieckiego. No, żesz...gość sięga Mateuszowi do pasa….Ja się oczywiście nie powinienem czepiać takich szczegółów, ale w zasadzie dlaczego nie. Uważam, że mogę i zaraz spróbuję tego dowieść. Proszę Państwa, pisanie książek o fascynacjach płciowych na linii uczeń nauczycielka, w realiach systemu edukacji, który wszyscy znamy, to jest temat gorzej niż śliski. Gorzej – podkreślam, albowiem im głębiej sięgam pamięcią wstecz, w czasy szkoły podstawowej tym cieplej myślę o tym, że dobrze się stało iż moja szkoła średnia nie była szkołą koedukacyjną, a wśród nauczycieli mieliśmy ledwie trzy panie. W tym jedną młodą. Były też dwie wychowawczynie w internacie, ale to już wystarczyło, żeby nawarstwiały się kłopoty. Takie w dodatku, o których do dziś, po 30 prawie latach nikt nie będzie opowiadał, ani na trzeźwo, ani po pijanemu. Kiedy więc widzę książkę Libery, a potem samego Liberę, wiem, że on po prostu kłamie i usiłuje, po latach, do czegoś dorosnąć, do spraw, do których żaden piętnasto, szestasto i siedemnastolatek nie mógł dorosnąć. Nie było takiej możliwości. Libera jest po prostu teoretykiem i to widać od pierwszej do ostatniej strony jego książki. Ja też jestem teoretykiem w tych kwestiach, dzięki Bogu najwyższemu, dlatego nie będę tu wchodził w szczegóły. Swoją zaś krytykę prozy Antoniego Libery opieram na zeznaniach kilku moich, bardzo przystojnych kolegów, którzy w dodatku nie mieli nigdy skłonności do konfabulacji, ani żadnych – w przeciwieństwie do Libery – kłopotów z nawiązywaniem znajomości z płcią przeciwną. To są sprawy smutne, dewastujące emocje i nie nadające się do żadnych opisów, a najmniej literackich. Sprawy demaskujące cały ten system edukacji, który potem, po latach ludzie tacy jak Libera opisują niczym podróżnicy dziewiczą dżunglę pełną niebezpieczeństw. Libera, jeśli idzie o sferę emocji i różnych fascynacji, jest tak samo autentyczny jak Kapuściński opisujący dwór cesarza Hajle Selasje. Podsumujmy więc – jeśli z metra cięty kurdupel pisze o swojej młodzieńczej miłości do dystyngowanej nauczycielki, okraszając to różnymi intelektualnymi fascynacjami i koszarowym dowcipem, to ja w to nie wierzę. Sprawy bowiem mają się zwykle inaczej. O wiele gorzej.

Prócz tych bredni dotyczących „fascynacji” jest w książce Libery cały zestaw motywów standardowych demaskujących jego środowisko. Motywów płaskich i przewidywalnych, wykluczających jakiekolwiek indywidualne doświadczenie. To wszystko są grupowe przygody, w dodatku zmyślane dużo później niż to sugeruje autor. To nie są rzeczy przeżyte, to jest autentyczna fikcja, zapożyczona z innych, równie nieautentycznych książek. Libera, jak łatwo możemy się przekonać był kolegą Lecha Kaczyńskiego i myślał o nim zawsze bardzo ciepło i dobrze, a teraz przy okazji wręczania tej nagrody opowiada o tym szeroko, z tą charakterystyczną dla jego środowiska skromnością.

Kiedy zajrzymy do wiki i przeczytamy życiorys Antoniego Libery rzuci się nam w oczy kilka szczegółów. Po pierwsze Libera wziął od Komorowskiego krzyż oficerski w roku 2011, a to jest, jeśli idzie o mnie duża rzecz. Mija oto rok od Smoleńska, a dawny kolega prezydenta Kaczyńskiego, jak gdyby nigdy nic, idzie do pałacu i tam odbiera krzyż z rąk Komorowskiego. Wczoraj zaś Krasnodębski mówi, że Libera zawsze płynął pod prąd. Pod prąd czego? Bo nie mogę się domyślić? Kolejny szczegół jest jeszcze ciekawszy. Oto pojawia się w biogramie Libery taka oto informacja:

 

Poeta Janusz Szuber zadedykował Antoniemu Liberze tomik poezji pt. Pan Dymiącego Zwierciadła z 1996[7] oraz wiersz pt. O co w tym wszystkim chodzi?, wydany w tomikach poezji pt. Okrągłe oko pogody z 2000[8] i pt. Pianie kogutów z 2008[9], a także wiersz pt. Nero, opublikowany w tomiku poezji pt. Wpis do ksiąg wieczystych z 2009

 

 

Przeczytawszy to nie zainteresowałem się jeszcze Januszem Szuberem. Zaciekawił mnie on dopiero w chwili kiedy znalazłem jego nazwisko w innym jeszcze biogramie. W notce poświęconej Zbigniewowi Mentzelowi. On także podobnie jak Libera był nominowany do nagrody Nike, a jego książka zatytułowana „Wszystkie języki świata”, opisująca identyczne niemal jak u Libery, wydumane frustracje, odczytywana była przez długie tygodnie w radio, ku rozpaczy ludzi, nie rozumiejących, dlaczego się ich tym katuje. No dobrze, ale co dalej z tym Szuberem? Oto fragment biogramu Mentzela:

 

Poeta Janusz Szuber zadedykował Zbigniewowi Mentzlowi wiersz pt. Mów, co ci ślina na język przyniesie, opublikowany w tomiku poezji pt. Tym razem wyraźnie z 2014[2].

To co za chwilę tu nastąpi jest znacznie ciekawsze niż podejmowana przez różnych demaskatorów od siedmiu boleści, informacja, że ojciec Libery pochodził z rodziny żydowskiej, walczył w Powstaniu Warszawskim, był żołnierzem AK, a następnie, w roku 1954 został profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. To jest moim zdaniem pikuś, a może nawet pikunio.

 

Przechodzimy do biogramu Janusza Szubera, poety z Sanoka, którego wiersze czytałem wczoraj wieczorem pijąc piwo. Szło mi nieźle, a po drugim kufelku miałem ochotę sam napisać ze cztery podobne. Bo to i łatwiej idzie niż pisanie książki, rymować wcale nie trzeba, a jaka frajda. Kluczową moim zdaniem informacją dotyczącą poety Szubera jest ta oto:

 

W październiku 1999 poeta został odwiedzony w swoim mieszkaniu przez urzędującego premiera Jerzego Buzka[39]. Później zamieszkał w kamienicy przy ul. Rynek 14 w Sanoku[40] i tymże adresem zatytułował jeden ze swoich wierszy oraz jednocześnie tomik poezji, wydany w 2016

 

Pomijam tę fantastyczną zupełnie konstrukcję – został odwiedzony – mniemam, że to jakiś hołd oddany przez autora notki poecie i jego stylowi, a może też poniekąd Antoniemu Liberze i Zbigniewowi Mentzelowi. O co innego chodzi. Poeta Szuber jest inwalidą, a ja tutaj, nie dość, że nabijam się z ludzi niskiego wzrostu, to jeszcze śmiem podnosić kwestię jakości twórczości biednego kaleki. No tak, śmiem, albowiem pisząc poezję i prozę nie można zasłaniać się swoimi frustracjami i dysfunkcjami, to jest zabawa dla dorosłych, podobnie jak prawdziwe uwodzenie uczniów przez nauczycielki, o czym ani Libera, ani Mentzel, ani tym bardziej Szuber pojęcia nie mają.

Dla mnie Szuber nie jest żadnym poetą, a ślady jakie po jego twórczości zostają w wikipedii, a także odwiedziny premiera Buzka w jego mieszkaniu, wskazywać mogą na inne jakieś porozumienia między wszystkimi osobami wymienionymi przeze mnie w tym tekście. Inne niż fascynacje literackie i troska o jakość tekstów, myśli i emocji kolejnych pokoleń Polaków. Popatrzmy na biogram poety Szubera. Czytamy tam, że jest on potomkiem Maurycego Drewińskiego, powstańca listopadowego, który uciekł z Królestwa do Galicji. Uciekł wraz ze swoim kolegą Mateuszem Beksińskim przodkiem Zdzisława Beksińskiego. Obaj osiedli w Sanoku. Matka Derewińskiego była z domu Rylska, rozumiem, że z tych Rylskich, z których pochodzi pisarz Eustachy? Derewiński był sędzią przysięgłym w Sanoku, a także aktywistą Polskiej Partii Socjalno Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Synem Maurycego był Bolesław Derewiński, komisarz policji, sławny przed wojną z tego, dostał pięć lat za nakłanianie do zabójstwa działacza narodowego Władysława Owoca, majora wojska polskiego. Całą sprawę wikipedia opisuje tak:

 

W trwającym od 18 do 26 września 1933 przed Sądem Okręgowym w Sanoku procesie karnym został oskarżony o nakłanianie wywiadowcy policyjnego Stefana Stankiewicza do usiłowania zabójstwa działacza narodowego mjr. Władysława Owoca, skutkującego dokonaniem zabójstwa aktywisty narodowego Jana Chudzika, który poniósł śmierć w wyniku zamachu na pierwotnie zamierzoną ofiarę w dniu 14 maja 1933 w Brzozowie[16]. W toku planowania zamachu na mjr. Owoca komisarz Drewiński miał zapewniać Stankiewicza, iż po uśmierceniu Owoca w jakikolwiek sposób, sprawa nie zostanie wyjaśniona w wyniku śledztwa policyjnego[17]. Przed sądem Drewiński nie przyznał się do winy, a w złożonych wyjaśnieniach stwierdził, iż wydał Stankiewiczowi polecenie unieszkodliwienia Owoca, lecz pod względem politycznym, a nie miał na myśli pozbawienia go życia[18]. Podobne polecenie miał otrzymać od Drewińskiego równolegle przodownik PP Kasowski[19]. W przeciwieństwie do opisanej wersji Stankiewicz obarczył Drewińskiego wydaniem zlecenia dokonania zabójstwa Owoca[20]. W wyniku ustaleń sądu stwierdzono, że bezpośredni sprawca czynu, Roman Jajko, otrzymał zapewnienie od Stankiewicza, że dokonane zabójstwo pozostanie bezkarne, gdyż ma być dokonane z polecenia komendanta powiatowego PP w Brzozowie, Drewińskiego[21]. Wyrokiem sądu w Sanoku Drewiński został skazany na karę 5 lat pozbawienia wolności bez zawieszenia[22][23][24][25][26]. Obrońcą Drewińskiego w procesie był Marian Konstanty Głuszkiewicz, który po ogłoszeniu wyroku zapowiedział złożenie wniosku o kasację[27]. W styczniu 1934 Sąd Najwyższy pod przewodnictwem Jana Grzegorza Rzymowskiego oddalił skargę kasacyjną dotyczącą wyroku na Drewińskiego[28][29][30][31]. W ocenie sądu był on moralnym sprawcą czynów popełnionych przez Jajkę i Stankiewicza[26]. Po wydaniu wyroku Drewiński został aresztowany (do tego czasu, w odróżnieniu od pozostałych dwóch oskarżonych, odpowiadał przed sądem z wolnej stopy)[32]. Jeszcze w 1933 we Lwowie ukazała się publikacja pod pełnym tytułem O mord w Brzozowie. Roman Jajko urzędnik komunalny, Bolesław Drewiński komisarz P.P., Stefan Stankiewicz wywiadowca policyjny, na ławie przysięgłych (sprawozdanie z procesu przed sądem przysięgłych w Sanoku), stanowiąca relację z przebiegu procesu o zabójstwo Jana Chudzika[

 

Mamy tu więc klasyczną piramidę, która służy do zwalania odpowiedzialności na podwładnych. To się Drewińskiemu, potomkowi powstańca listopadowego nie udało. Warto jednak zapytać na czyje polecenie w roku 1933, on, komisarz policji polskiej zlecał zabójstwo oficera wojska polskiego? I jak informacja ta rzutuje na ogląd realiów polityczno-resortowych w II RP?

 

To nie koniec. Zaglądamy do biogramu Jana Chudzika i włosy stają nam dęba na głowie

 

Po 1926 został działaczem narodowym w ramach Obozu Wielkiej Polski. W tej organizacji został przewodniczącym komitetu powiatowego Ruchu Młodych Obozu Wielkiej Polski w Brzozowie[1]. Kierował Sekcją Młodych Stronnictwa Narodowego. Od 1929 przez dwa lata pełnił funkcję sekretarza osobistego Romana Dmowskiego w Chludowie. Odbył służbę wojskową w szkole lotnictwa w Dęblinie i został mianowany podchorążym lotnictwa(według innego źródła porucznik), po czym przeniesiony do rezerwy. Został kandydatem notarialnym, zamieszkał w Brzozowie, gdzie rozpoczął aplikację notarialną u rejenta Leona Gwóździa. Działał społecznie na rzecz mieszkańców ziemi brzozowskiej w zakresie udzielanych porad prawnych, czym zyskał przychylność lokalnej ludności, co jednocześnie przyniosło poparcie dla ruchu narodowego. W wyborach parlamentarnych 1930kandydował do Sejmu RP z listy Stronnictwa Narodowego.

W niedzielę 14 maja 1933 Jan Chudzik został zamordowany w skrytobójczym zamachu[2], zaplanowanym na osobę prezesa powiatowych struktur Stronnictwa Narodowego w Brzozowie, mjr. Władysława Owoca. Wcześniej tego dnia obaj uczestniczyli w wiecu politycznym posła tej partii, Stanisława Rymara, a po jego zakończeniu wszyscy trzej przebywali wieczorem na plebanii parafii Przemienienia Pańskiego w Brzozowie u ks. proboszcza Kazimierza Dutkiewicza, gdzie był także rejent Gwóźdź. Stamtąd, pożegnawszy się, wyszli Chudzik i Owoc, a następnie także Gwóźdź, po czym dwaj pierwsi stali się ofiarami skrytobójczego zamachu dokonanego ok. godz. 22.30 w mroku w jednej z brzozowskich uliczek nieopodal plebanii[3][4][5]. Strzały padły z broni śrutowej; J. Chudzik został trafiony całym nabojem śrutowym w tył głowy i zmarł na miejscu, zaś mjr. W. Owoc został ranny w wyniku trafienia 21 śrucinkami[3][6][7]. Do zdarzenia doszło podczas ulewnego deszczu[8].

Po pogrzebie w dniu 16 maja 1933 o godz. 16 Jan Chudzik został pochowany na cmentarzu w Brzozowie[9]. W manifestacyjnym pogrzebie, który zgromadził tłumy – także przyjezdnych żałobników, uczestniczyli m.in. senator Michał Siciński oraz przemawiający nad trumną redaktorzy Klaudiusz Hrabyk („Słowo Polskie”) i Aleksander Bilan („Ziemia Przemyska”) oraz poseł Stanisław Rymar[10][11][12]Ś. p. Jan Chudzik. „Kurier Warszawski”. 136, s. 4, 18 maja 1933.[13].

Żoną Jana Chudzika od 1931 była Janina, z zawodu nauczycielka, z którą miał córkę i syna, który urodził się w dniu pogrzebu Jana Chudzika. Po zamachu z inicjatywy związanego z ruchem narodowym „Kuriera Lwowskiego”zorganizowano zbiórkę wsparcia finansowego na rzecz rodziny Jana Chudzika[14]. Po śmierci Jana Chudzika jego żona Janina doznała uszczerbku na zdrowiu psychicznym (stwierdzono u niej ciężką depresję[15]), uniemożliwiającym pracę zarobkową i przebywała na leczeniu w Zakopanem[16]. Zmarła 12 czerwca 1938 w wieku 33 lat (do tego czasu była nauczycielką publicznej szkoły powszechnej w Przychojcu; przepracowała w zawodzie 12 lat)[17].

Proces[edytuj | edytuj kod]

Tuż po zamachu na miejsce zbrodni przybył sędzia śledczy Sądu Okręgowego w Sanoku, Zygmunt Kruszelnicki, który podjął pierwsze czynności[3]. Wówczas ciało Jana Chudzila zostało oddanego do jego domu, a ranny mjr Owoc został przewieziony do szpitala w Sanoku[3]. 16 maja 1933 rano na miejsce zdarzenia przybył naczelnik wydziału śledczego ze Lwowa, nadkomisarz Jan Petri, który prowadził czynności przez cały dzień[18].

Proces w sprawie zamachu toczył się od 18 września 1933 przed Sądem Okręgowym w Sanoku i był obiektem sporego zainteresowania opinii publicznej, m.in. wydawano specjalne bilety wstępu na salę sądową[19][20][21][22] (w tym samym czasie przed sądem w pobliskim Samborze toczył się inny proces w sprawie głośnego zabójstwa politycznego, Tadeusza Hołówki[23]). Do wykrycia sprawców przyczyniła się informacja przekazana przez anonimowego informatora[24]. Zabójstwo nosiło znamiona charakteru politycznego, zaś podnoszone były zarzuty, iż prasa sanacyjna lekceważy przebieg procesu i preparuje informowanie o nim oraz że bardziej jest zainteresowana doniesieniami o procesie Rity Gorgonowej. Oskarżony o dokonanie zabójstwa Jana Chudzika został urzędnik Komunalnej Kasy Oszczędności w Brzozowie, Roman Jajko (aresztowany 23 maja 1933[25][26][27]), podżegać do zabójstwa i współpracować z zamachowcem miał wywiadowca Policji Państwowej w Brzozowie, starszy przodownik Stefan Stankiewicz, który dostarczył dubeltówkę (został aresztowany 30 maja 1933[28]), zaś o współudział był również oskarżony komisarz posterunku powiatowego Policji Państwowej w Brzozowie, Bolesław Drewiński[29], który miał namawiać Stankiewicza o zorganizowanie zamachu na mjr. W. Owoca[30]. Do aresztowania dwóch pierwszych przyczynił się sędzia Zygmunt Kruszelnicki, który w śledztwie wykazał także powiązanie ze sprawą Drewińskiego[31]. Funkcję przewodniczącego składu sędziowskiego w procesie pełnił sędzia Zygfryd Gölis[32][33], wotantami byli sędziowie sądu okręgowego Jan Petrowicz i Czesław Braun, prokuratorem oskarżającym był Kazimierz Ansion[34]; jako zastępcy strony cywilnej zostali wyznaczeni przez poszkodowanych mjr. W. Owoca i Janinę Chudzik (w imieniu nieletnich dzieci Jana Chudzika, syna i córki) adwokaci Jan Pieracki i Stanisław Zieliński (obaj posłowie na Sejm RP i działacze Stronnictwa Narodowego); adwokatami oskarżonych byli mecenasi Marian Konstanty Głuszkiewicz, dr Izydor Fell i dr Jonasz Spiegel[35]. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Sanoku z 26 września 1933 oskarżeni zostali skazani na kary pozbawienia wolności bez zawieszenia: R. Jajko – 2 lata, B. Drewiński – 5 lat, S. Stankiewicz – 2 lata i 6 miesięcy[36][37][38][39][40] (podczas procesu Drewiński stwierdził, że wcześniej Stankiewicz był siedmiokrotnie karany więzieniem[41]). W styczniu 1934 Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną dotyczącą wyroku na Drewińskiego, zaś w odniesieniu do skargi kasacyjnej Stankiewicza orzekł werdykt za prawidłowy, jednak uchylił wyrok dotyczący wymiaru kary i przekazał sprawę do Sądu Okręgowego w Sanoku[42][43] [44][45]. Na ponownej rozprawie przed SO w Sanoku 2 marca 1934 zapadł wyrok skazujący Stankiewicza na karę 2,5 roku pozbawienia wolności[46].

W 1933 we Lwowie ukazała się publikacja pt. O mord w Brzozowie (sprawozdanie z procesu przed sądem przysięgłych w Sanoku), stanowiąca relację z przebiegu procesu o zabójstwo Jana Chudzika[47].

Epilog[edytuj | edytuj kod]

Ze sprawą przygotowania i dokonania zamachu był powiązany starosta powiatu brzozowskiego, Bronisław Nazimek, który w lipcu 1933 został odwołany z tej funkcji[48] (w tym czasie posady starostów stracili też Tadeusz Celewicz z powiatu ropczyckiego i Leonard Chrzanowski z powiatu łańcuckiego)[49].

W artykule pt. Ponure wspomnienia, który ukazał się na łamach „Warszawskiego Dziennika Narodowego” 14 lipca 1939, wskazano zdarzenia, które nastąpiły w kolejnych latach po procesie o zabójstwo Jana Chudzika: rejent Leon Gwóźdź decyzją ministra sprawiedliwości Czesława Michałowskiego został usunięty z notariatu, sędzia SO w Sanoku Zygmunt Kruszelnicki, który przyczynił się do aresztowania Romana Jajki, po likwidacji tej instytucji został przeniesiony w stan nieczynny, a następnie na emeryturę, ks. Kazimierz Dutkiewicz był obiektem szykan, wskutek czego przeniósł się z Brzozowa do Krosna, przed 1939 na wolność wyszli skazani Roman Jajko i Stefan Stankiewicz, zaś w połowie 1936 zmarł w więzieniu w Łomży odbywający tam karę komisarz Bolesław Drewiński[50][51]. Według relacji rodziny miał on informować o poddaniu go w czasie osadzenia kuracji w formie zastrzyków, po której podupadał na zdrowiu[52]. Jego śmierć nastąpiła w trakcie trwającej sprawy apelacyjnej, zaś jego obrońca w tym postępowaniu, mec. Głuszkiewicz, został w tym czasie otruty[52] względnie zastrzelony w kancelarii[53]. Bolesław Drewiński był wujem poety Janusza Szubera, który odniósł się do jego osoby w wierszu Przedwiośnie 1935, opublikowanym w tomiku poezji pt. Przedwiośnie 1935[53].

Adwokat dr Mieczysław Jarosz określił sprawę morderstwa Jana Chudzika mianem wielkiego skandalu politycznego II Rzeczypospolitej, zaś sam proces noszący znamiona manipulacji[5


 

Za zamordowanie z zimną krwią dwóch ludzi, jeden z morderców dostaje 2 lata, podżegacz 5, a drugi morderca 2 lata i 6 miesięcy. Mordercy wyszli na wolność w roku 1939, a podżegacz zmarł w tajemniczych okolicznościach w roku 1936 w więzieniu w Łomży, w tym samym, w którym siedział Urke Nachalnik przed I wojną światową.

Pisząc drugi tom Baśni socjalistycznej, w odniesieniu do całkiem innych okoliczności użyłem formuły „proces osłonowy”. I tu dobrze widać na tym przykładzie, jaki charakter miał proces Gorgonowej. Był to proces osłonowy mający ukryć sprawę Drewińskiego, Jajki i Stankiewicza. Durnie, którzy się teraz zajmują opisywaniem tych, tak zwanych, wielkich skandali międzywojnia, z tym czołowym bałwanem, jakże się on tam nazywał, Koper chyba, powinni puknąć się w swoje puste łby. Przy założeniu rzecz jasna, że działają w dobrej wierze, a nie na zlecenie.


 

Teraz najciekawsze. Kim był mecenas Mieczysław Jarosz, który tak się oburzył na sposób prowadzenia procesu Drewińskiego? Otóż był to był wuj rodzony poety Janusza Szubera, tego co dedykował wiersze Liberze i Mentzelowi. O tu macie najistotniejszy fragment jego biogramu, choć inne też są ciekawe:


 

Po rezygnacji z pracy w prokuraturze 4 sierpnia 1921, przeniósł się do adwokatury, wpisany na listę adwokatów w Warszawie, przyjęty do stołecznej Rady Adwokackiej 31 marca 1921[2]. W okresie II Rzeczpospolitej na przełomie lat 20./30. pracował jako adwokat przy ulicy Żurawiej 29 w Warszawie, był członkiem Związku Adwokatów Polskich[9][10]. Jako adwokat występował w procesach politycznych oraz dotyczących spraw społecznych, głównie w sprawach oskarżanych działaczy komunistycznych, socjalistycznych i z radykalnego ruchu ludowego, np. oskarżonego Józefa Putka w procesie brzeskim w 1931/1932, z ramienia ZNP w sprawie pism „Płomyk” i „Płomyczek” (redagowanych przez Wandę Wasilewską) przeciw „Ilustrowanemu Kurierowi Codziennego”, w sprawie Wandy Krahelskiejoskarżonej za treść książki Strajk polski[1][4][2].

Podczas II wojny światowej od 1940 był zastępcą przewodniczącego sądu dyscyplinarnego komisarycznej Rady Adwokackiej[2]. Brał udział w powstaniu warszawskim 1944, po upadku którego przebywał w obozie przejściowym w Pruszkowie, a później w obozach w Lehrte i Peine[2].

Po zakończeniu wojny i nastaniu Polski Ludowej osiadł w Łodzi i kontynuował karierę adwokacką[2]. Dołączył do grupy tzw. prawników postępowych, działał w Zrzeszeniu Prawników-Demokratów, zostając przewodniczącym oddziału łódzkiego ZPD[1]. Zainicjował pierwszy w Polsce wiec stanowiący sprzeciw wobec pominięcia w trakcie procesów norymberskich zbrodni niemieckich popełnionych podczas okupacji na ziemiach polskich[1]. Zainicjował wydawanie pisma „Państwo i Prawo”[1]. Publikował na łamach czasopisma „Palestra”[11]. Zasiadał w Naczelnej Radzie Adwokackiej od 1946 do 1950[1][2]. Został członkiem Wyższej Komisji Dyscyplinarnej[1] wzgl. Wyższego Sądu Dyscyplinarnego przy NRA[2]. Pełnił funkcję eksperta Ministersta Spraw Zagranicznych ds. Zaolzia[2]. Pracował też jako wykładowca i egzaminator aplikantów prawa[2]. W okresie PRL pracował w Zespole Adwokackim nr 1 w Łodzi, w ramach Izby Łódzkiej[12]


 

Powrócę teraz do „odwiedzenia” przez premiera Buzka poety Szubera. Rozumiem, że obydwu panów połączyła miłość do literatury? Podobnie jak miłość do Polski połączyła Liberę i Komorowskiego, który wręczył mu krzyż oficerski orderu odrodzenia Polski?

 

A wiecie co się dziś stało? Minister Gliński powiedział, że Paweł Pawlikowski, który uznany został na najlepszego reżysera w Cannes, to fantastyczny facet, który rozsławia imię Polski w świecie, a także, że on również zawsze pływał czy też chodził pod prąd i też może nam opowiedzieć o tym, jakie to jest niebezpieczne, ale przy tym inspirujące. Ciekawe, prawda? Tylko ci dwaj – Chudzik z Owocem, zawsze pływali z prądem. I spotkała ich za to zasłużona kara.

 

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl



tagi: żydzi  socjaliści  wikipedia  poezja  masoni  proza  mitomania  mordercy 

gabriel-maciejewski
20 maja 2018 09:41
29     3032    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
20 maja 2018 10:19

mentalność socjalistyczna jawi się jako choroba dziedziczna oraz nieuleczalna

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 20 maja 2018 10:19
20 maja 2018 10:45

Doszliśmy dziś do dna, ale nikt tego nie zauważył na razie.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
20 maja 2018 10:52

Może tu chodzi o pływanie pod prąd tej materii, po której inni potrafią się ślizgać w gumiakach?

Te wyznania dotyczące uwodzicielskich sukcesów nad nauczycielkami z czasów dzieciństwa są zawsze żałosne, i tak głupie że aż żal się tych dorosłych chłopów robi. Żal bo jedyne co z nich bije po oczach to kompleksy, których dorobili się jako mali chłopcy, w zetknięciu z opowieściami swoich rówieśników którzy im imponowali podobnymi historiami, ale że samemu się odstawało (niski wzrost to dramat dla młodego chłopaka) od takich "doświadczonych" (a chciało się dostawać) to trzeba było ich ciągle czymś kupować... No i tak to zostało. Pomimo dorosłości i zdobytych pozycji ciągle siedzi w nich ten mały zakompleksiony chłopiec, który musi bez przerwy coś udowadniać, nie zważając na to że robi z siebie jeden z drugim durnia.

Przypomina mi się w tym miejscu fragment "Wspomnień" św. Augustyna: 

"...Wyznaję teraz przed Tobą, Boże mój, jakimi sposobami skarbiłem sobie pochwałę ludzi, których uznanie wydawało mi się wówczas sensem życia. Nie rozpoznałem tego wiru upodlenia, w jaki byłem rzucony z dala od oczu Twoich. Dla nich cóż mogło być wówczas wstrętniejszego ode mnie... Nie podobałem się nawet owym ludziom, gdyż ich nieraz okłamywałem — pedagoga, nauczycieli, rodziców — aby uzyskać wolny czas na zabawy i gry, którym oddawałem się z pasją, na oglądanie głupich widowisk, a wreszcie na naśladowanie tego, co widziałem na scenie. Nieraz to i owo 
kradłem ze spiżarni albo ze stołu, bądź przez łakomstwo, 
bądź też żeby dać chłopcom; chodziło mi o to, by chcieli 
się ze mną bawić. Wprawdzie i oni korzystali z radości 
zabawy, ale pomimo to kazali sobie za nią płacić. Często 
też pod wpływem zaciekłej ambicji górowania zapewnia- 
łem sobie oszukiwaniem zwycięstwo w grze. Nic jednak 
nie budziło we mnie tak wielkiego oburzenia i nigdy nie 
kłóciłem się tak wściekle jak wtedy, gdy na próbie oszustwa przyłapałem innych. Kiedy zaś mnie przyłapano i 
wymyślano mi, wolałem najgorszą nawet awanturę, byle 
tylko nikomu nie ustąpić. 
Czy to jest owa dziecięca niewinność? Nie, Panie! Zmiłuj się, Panie! To nie jest niewinność. Zamiast pedagogów 
i nauczycieli będą królowie i prefekci, zamiast orzechów, 
piłek i wróbli — złoto, majątki, służba, a istota rzeczy 
pozostaje, przenika do lat dojrzałych. Tylko że rózgi nauczycieli zastąpione są gorszymi karami..."

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski 20 maja 2018 10:45
20 maja 2018 11:57

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Okopy_%C5%9Awi%C4%99tej_Tr%C3%B3jcy

.

Gdy już zginęło 200 obrońców, dowódca K. Pułaski opuścił twierdzę dla ratowania swojego życia. Ha!

.

 

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
20 maja 2018 12:00

Minister Gliński powiedział, że Paweł Pawlikowski, który uznany został za najlepszego reżysera w Cannes, to fantastyczny facet, który rozsławia imię Polski w świecie, ...

Doprawdy trudno coś powiedzieć, brak słów. Jak ja mam potem tłumaczyć jakiemuś angielskiemu durniowi, że ten reżyser ma Polskę w dupie, a minister polskiego rządu ma tak samo.

Bo właśnie o to chodzi. Polacy to strup na dupie nowego ładu w Europie. I mają mieć bez przerwy pod górę. Aż zdechną.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
20 maja 2018 12:02

To bagno jest tak głębokie, że patrząc tylko po ludzku nie da się z tego wygrzebać bo wszystkie pozycje obstawili.
Z tym, że dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych, nie z takiego bagna wyciągał i wyciąga ludzi(indywidualnie jak i całe narody).

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
20 maja 2018 12:04

P. S.

Wyrażenie "został odwiedzony" rzeczywiście robi wrażenie.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Maryla-Sztajer 20 maja 2018 11:57
20 maja 2018 12:11

To w ogóle jest ciekawe, że w powstaniach ci na tzw. górze tak jakoś opuszczają walczących na samym końcu, tak jakby nie dowodzili, tylko mieli przypilnować żeby wszyscy grzecznie "wpadli pod kosiarkę". Niektórzy nawet ulatniają się razem z dużym kapitałem jak skarbnik Kołłątaj.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @cbrengland 20 maja 2018 12:00
20 maja 2018 12:53

Sir Pawlikowski  , facet w wieku blisko 6O lat debiutuje filmem fabularnym i nagle zdobywa Oscara.. Jego zycie na tyle jest zawiłe, ze i wiki polskie i angielskie , gubi sie i plącze.. Gość zmieniał miejsca pobytu jak rekawiczki .. A dlaczego , nigdzie nie jest napisane i wyjasinione .. Studiował na Oksfordzie jedni pisza ze nie skonczy, drudzy ,ze skończył.. Skad miał pieniadze tez nie wiemy.. Tak jak z Radkiem Sikorskim identycznie.. Pierwsza zona Pawlikowskiego pochodziła z Rosji.. Ojciec jego byl Żydem.. Matka  nie .. Podobno jest katolikiem.. Co robił przez ostatnie 40 lat ,ciezko jest sie dowiedzieć... Podobno realizował jakies filmy dokumentalne ,jakie, nikt nic nie wie..  No i po burzliwym zyciu  w wieku okoł 60 lat zjeżdża do Polski.. 

zaloguj się by móc komentować

JK @gabriel-maciejewski 20 maja 2018 10:45
20 maja 2018 13:41

Jest pan pewien, że doszlismy już do dna? Ale z pana optymista.

zaloguj się by móc komentować

onyx @Draniu 20 maja 2018 12:53
20 maja 2018 13:42

Trochę demonizujesz jego życiorys, te cztery lata to się do zawodu przyuczał w BBC. Wcześniej to on był pod prąd nauki własnej, taki wieczny student, który coś zaczyna i nie kończy. To co ma za uszami to widać słychać i czuć.

"W 1986 r. dostał się na staż do BBC i zajął się tworzeniem filmów, początkowo dokumentalnych."

"Jego najbardziej znane dzieła (realizowane dla BBC) poświęcone były Rosji, np. Z Moskwy do Pietuszek z Wieniediktem Jerofiejewem (1990)"

zaloguj się by móc komentować


onyx @gabriel-maciejewski 20 maja 2018 10:45
20 maja 2018 13:57

Minister Gliński zauważył i daje odpór  ;-)

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/glinski-apeluje-zeby-w-dobrze-pojetym-interesie-wspolnym-weryfikowac-fakty/ywdrj03

"Nasze życie publiczne zaczyna być budowane w oparciu o tak zwaną postprawdę, jak to teoretycy określają, czyli kłamstwa, które formułowane w walce politycznej stają się wygodnym narzędziem właśnie w tych konfliktach politycznych"

zaloguj się by móc komentować

JK @gabriel-maciejewski
20 maja 2018 14:01

Ciekawe czemu jwszcze w latach '70 tych nakręcono film o sprawie Gorgonowej a film został Główną zaś rolę zagrała dzisiejsza diva kabaretu pod egidą Ewa Dałkowska a film został nakręcony w "zespole filmowym X" pod przywództwem Andrzeja Wajdy.

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
20 maja 2018 14:03

Dostaje od ganionego rządu w ostatnich latach na Idę i Zimną wojnę 7 mln złotych i jeszcze wygłasza nam antylaurkę. Onet świętuje fakt przyznania Złotej Palmy za reżyserię fotoreportażem z Cannes pt Oto laureaci Festiwalu Filmowego w Cannes. Ostre słowa Pawlikowskiego, dodatkowo felietonem krytyka filmowego Łukasza Maciejewskiegi o Pwalikowskim pt Gdy wyjechał z Polski, zostawił wszystko. Paweł Pawlikowski z nagrodą w Cannes.

Żeby pobieżnemu czytelnikowi nie uciekł ten fakt to są jeszcze trzy pozycje rozpisujące się o Pawlikowskim: Cate Blanchett gratuluje Joannie Kulig, Borysowi Szycowi i Tomaszowi Kotowi, Ekipa "Zimnej wojny" na czerwonym dywanie, a swoistą wisienkę na torcie stanowi - Agnieszka Holland skomentowała nagrodę dla Pawła Pawlikowskiego.

Widać z tego, że naszych przyjaciól z Berlina bardziej ucieszyła Złota Palma niż Srebrny Niedźwiedź Małgosi Szumowskiej.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @onyx 20 maja 2018 13:42
20 maja 2018 14:07

Z tych wszystkich wymienionych w wiki filmów dokumentalnych.. Tylko dwa sa znane, moze trzy.. Pozostałe nic nie wiemy.. Rosja tematycznie była mu bliska z uwagi na to, ze jego pierwsza zona była Rosjanką.. Oczywiscie jest wyraznie nastawiony anty do Polski.. Nasączony tresciami zgodnymi z polityką państw zachodnich wobec Polski.. Dla mnie on do Polski został zesłany w celach kontynuacji  dalszej degradacji Polakow i Polski.. Historia z tym czlowiekiem to nie jest przypadek..  

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @onyx 20 maja 2018 13:42
20 maja 2018 14:10

No nie, to co napisałeś to nawet gorsze, co Draniu napisał przecież. Jezeli w tle kiedykolwiek i gdziekolwiek jest BBC, nic więcej nie trzeba. Naprawdę. To wizytówka. Taka szarża oficerska w tej branzy ogłupiania. Sierzant Daniels pewno też w zyciorysie ma BBC, pośrednio lub bezpośrednio, a nawet, jak nie ma, to ma. To taki relatywizm ☺. Jak wszysko wokół i współczesny trynd.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @onyx 20 maja 2018 13:57
20 maja 2018 14:11

Czyli mówi o sobie ☺. I tak to leci, kabarecik

zaloguj się by móc komentować

onyx @cbrengland 20 maja 2018 14:10
20 maja 2018 15:02

No ale o to mi z grubsza chodziło. Wszystko co potrzebne jest na tacy i nie ma co dodawać aury tajemniczości. Gość jest kółkiem w maszynie i realizuje jakieś zlecone projekty za które płacimy z budżetu i cieszymy się, że nie wali nas od razu oskardem w łeb tylko oklepuje gumowym młotkiem. A na to wychodzi dumny jak paw minister i daje nam ten stuff jako przykład dobrej roboty. Zima po pas choć za oknami słońce.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Kuldahrus 20 maja 2018 12:11
20 maja 2018 15:02

Mnie się zawsze te Okopy Św. Trójcy kojarzą literacko, z lekcji polskiego...jeszcze w PRL głębokim.

Wydaje się, że wbrew temu co napisał Coryllus jeszcze możemy długo spadać.... Bo przewrotnie: jednak póki my zyjemy.

Dziś Zesłanie Ducha Świetego. Tak myślę, że dla nas wierzących - póki życia...mimo stale powtarzającej się sytuacji z ziemskimi dowódcami i przywódcami.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Zawierucha @gabriel-maciejewski 20 maja 2018 10:45
20 maja 2018 15:20

Zdarzenia bez WIELKIEJ skali ofiar bezpośrednich - może dla tego nie poraziły czytelników.

Ja za to właśnie zauważyłem na warszawskich targach książki (teraz na Narodowym),

dylogię Gorgoniowej : Spowiedź ojca zamordowanej Lusi + Sprawa Rity Gorgoń reportaż kryminalny.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @valser 20 maja 2018 15:35
20 maja 2018 15:39

Książkę ktoś pewnie kiedyś o tym człowieku napisze... A tytuł powinien brzmieć "Zakalnik"

zaloguj się by móc komentować

Draniu @onyx 20 maja 2018 15:02
20 maja 2018 15:46

Otóż to, bardzo trafny komentarz.. Osbiscie lepiej bym tego nie ujął.. 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Maryla-Sztajer 20 maja 2018 15:02
20 maja 2018 15:59

Właśnie, Zesłanie Ducha Świętego. Trzeba działać zgodnie z Jego natchnieniami, a nie zginiemy. Jest nadzieja...

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Kuldahrus 20 maja 2018 15:59
20 maja 2018 16:11

Któryś warszawski teatr ma nowy spektakl wg Twardocha...Król. ..

Świat brudnych interesów w międzywojennej stolicy. 

Wszystko obrzydliwe, ludzie się mają na tej sztuce bawić. W radio czytają Ostatnią Brygadę. Dołęga Mostowicz. 

Taka dwoistosc przekazu. Choć tutaj wiemy dużo o pilsudczykach to jednak świętuje się odzyskanie niepodległości. ..na pewno lud wierzy. .

Więc aby nie wierzył za bardzo wyciąga się co nieco. 

.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @Maryla-Sztajer 20 maja 2018 16:11
20 maja 2018 17:17

Król Twardocha bedzie lub juz jest wystawiany w Teatrze Polskim w Warszawie, ktorego dyrektorem jest Andrzej Seweryn.. To tez dziwna postać.. Niby miał dobra pozycje w teatrze francuskim i nagle pojawił sie w Polsce i prawie natychmiast otrzymał posadę dyrektora .. Nie bede tu wspiminał o dziwnych losach kariery Jandy/ byłej zony Seweryna/ oraz ich córki..  Oni wszyscy bez wsparcia , nigdy by nie zaistnieli.. A charaktery ich są iscie diabelski, dla slawy zrobia wszystko.. Warto tu wspomniec o liscie AS do CzKiszczaka.. Ta skwasniał smietana jeszcze dlugo bedzie panował ..  

A co do pilsudczykow prawda o nich bedzie sie  dlugo wydobywała, tak jak prawda o "Bolesławie" Wałęsie..

To apliowana od dekad ideii socjalistyczeje połączeniu z neomodernizmem niestety w kulturze i polityce aktualnie dominuje.. Doskonale to ujął Onyx.. Zima po pas, choć za oknami słońce..

zaloguj się by móc komentować

onyx @Draniu 20 maja 2018 17:17
20 maja 2018 23:21

Wiemy o co chodzi, szlifujemy jednolity przekaz ;-)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 20 maja 2018 10:45
21 maja 2018 16:31

Do twardego dna tzw. świata "równoległego", bardziej rzeczywistego, jak to napisałeś w dzisiejszym tekście. 

Krzysztof Kaczmarski z rzeszowskiego IPN miał w Sanoku w zeszłym roku wykład na ten temat https://esanok.pl/2017/piatek-jak-zginal-jan-chudzik-sekretarz-romana-dmowskiego-spotkanie-w-sali-gobelinowej-00e8po.html 

Ale oprócz zajawki nie mogę znaleźć żadnego tekstu ani filmu.  Temat jest źle postawiony. Ciekawe jednak, że pyta się o Chudzika, nie o Owoca, choć to Owoc był deklarowanym celem zamachu. Ale Chudzik był sekretarzem Dmowskiego. Owoc starszy ale prezes powiatowy SN. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 21 maja 2018 16:31
21 maja 2018 17:33

Mi tylko jedno chodzi po głowie, że wpakował tow. Stankiewicz w plecy Owoca cały "magazynek/garść śrutu", a ten jeden ułomek zabłąkał się. Może i przypadek. Owoc mógł rękoma zasłonić głowę i kark. Według Kuriera poznańskiego (https://polona.pl/archive_prod?uid=17822041&cid=21918987) Jajko (typowo podolsko-galicyjskie nazwisko zwłaszcza) był konfidentem policji. Sędzia zaś od razu sformułował pytania nie o intencje zabójstwa ale o umyślne uszkodzenie ciała Owoca do Stankiewicza i nieumyślne zabójstwo Chudzika do Jajki. Stąd te niby wyroki. Wnioskuję zatem że Jajko miał swoją wiatrówkę.   

Owoc zaś w 1918 wałczył na Syberii pod dowództwem Czumy. Do 1929 służył w wojsku w Pńsku, Pleszewie i Wilnie. Z przyczyn politycznych został przeniesiony w stan spoczynku. Ale był komendantem Składnicy Wojennej 6 pułku piechoty Legionów. W rzeszowskim SN od 1930.   

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować