-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Manifest kontrrewolucjonisty - wstęp

Nie mogę przestać myśleć o naszym nowym projekcie. Nie mogę, albowiem lubiłem kiedyś swoją pracę dziennikarską, tę lokalną i na nowym portalu zamierzam trochę do tamtych zamierzchłych czasów nawiązać. Kupię kamerę, może nie super profesjonalną, ale nie taka badziewną jak ta, co ją mam teraz i zacznę normalnie nagrywać różne materiały. Nie tylko pogadanki. Chciałbym robić wywiady, a może nie tyle same wywiady, co materiały z pogranicza wywiadu i publicystyki. To chyba będzie lepsze niż telewizja i nie będę się musiał przejmować ograniczeniami czasowymi. Na początek jednak pomyślałem, że trzeba wydać jakiś manifest. Manifesty artystyczne istnieją, jak wiadomo po to, żeby można było potem artystę rozliczyć z twórczości. Nasz także będzie po to napisany – żeby potem każdy mógł sprawdzić czy wszystkie jego punkty zostały zrealizowane czy też nie. Zanim jednak ten manifest ogłoszę, muszę umieścić tu jakieś wprawki, czyli deklaracje dotyczące planów i celów naszej działalności. Każdy wie, że lepiej formułować program negatywny niż pozytywny, a więc, żeby sobie ułatwić robotę, napiszę najpierw czym nasz nowy portal nie będzie. Na pewno nie będzie szkołą uwodzenia a la Janusz Korwin Mikke, na pewno nie będzie rezerwatem dla nie radzących sobie ze sprzedażą autorów, nie będzie też miejscem gdzie wskazuje się kto jest a kto nie jest żydem i masonem. Choć z tymi masonami to może być różnie. Czym w takim razie będzie ten portal? I co będziemy przedstawiać w naszych materiałach filmowych? Myślę, że przede wszystkim będzie to portal, na którym ze wszystkich sił dążyć będziemy do upodmiotowienia odbiorcy. To znaczy, że będzie tam mało kokieterii, bo według mnie autor nie jest po to, by dostarczać czytelnikowi rozrywki. Tak się złożyło, że w czasie przedświątecznym i świątecznym odebrałem sporo telefonów. Nie tylko z życzeniami, ale także z dziwnymi pretensjami i uwagami. Proszę Państwa, nie będę przez telefon odpowiadał na żadne pytania dotyczące moich relacji z kimkolwiek i nie będę się tłumaczył z moich decyzji i zaniechań. Nie po to tutaj jestem. Teraz muszę ze wszystkich sił skupić się na powiększeniu liczby czytelników naszych książek i mam zamiar przedsięwzięcie to przeprowadzić z sukcesem w ciągu tego roku. Powstanie przede wszystkim portal video, ale także katalog naszych publikacji oraz nowy numer gazety omawiającej wydawane przez Klinikę Języka książki. No i wydamy dużo książek.

Przez święta czytałem sporo z tego co tam zalegało półki i stoliki u teściowej, czyli głównie gazownię i Politykę. To jest – moim zdaniem – najlepszy moment na to, by się pokazać i jasno wyrazić o co nam tutaj chodzi. Oni są tak beznadziejnie słabi i przewidywalni, że tylko osoby wyjątkowo nierozgarnięte, wręcz ciemne, będą ich popierać i ekscytować się produkowanymi przez nich treściami. To jest dla mnie, człowieka, który długo nie miał do czynienia z tymi treściami spore zaskoczenie. Tak źle jeszcze nie było. Nie można więc czekać i nie można się oszczędzać, bo drugi taki moment może nie nadejść. Jak każda polityka, nasza także musi być oparta o sojusze. Niestety na rynku wydawniczym w Polsce nie możemy znaleźć żadnego sojusznika, który wpisywałby się w nasze aspiracje i plany. Możemy jednak sami konstruować ofertę dla różnych wydawnictw, współpracując z nimi doraźnie. I to właśnie czynimy od zeszłego miesiąca. W naszym sklepie jest sporo ciekawych książek z rynku, nie licząc oczywiście naszych własnych nowości. Od dawna jasne jest, że jedynym naszym sojusznikiem jest czytelnik. Innych nie mamy i mieć nie możemy, a na dodatek – wiem to z całą pewnością – musimy zwalczać ze wszystkich sił tych, którzy czytelnika nie szanują, którzy go próbują oszukiwać, albo kierować jego uwagę w stronę kwestii powierzchownych, nieistotnych, ale pozornie niezwykle atrakcyjnych. To są ludzie, którym się zdaje, że relacja pomiędzy autorem, wydawcą i czytelnikiem przypomina relację pomiędzy dyrektorem cyrku, a publicznością. Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, niech idzie do cyrku Zalewskiego. Stary pan Zalewski, po każdym przedstawieniu, staje przed wyjściem z namiotu, w ręku ma pejcz i kapelusz i zachowuje się tak, jakby odbierał gratulacje od bardzo wpływowych i niezwykle dystyngowanych gości. Tymczasem mijają go dzieci z rodzicami, jakieś starsze panie pochłonięte swoimi sprawami i kilku pijaków. On zaś porusza się bardzo dynamicznie, rzuca głową na boki i uśmiecha się szeroko patrząc na wychodzących niewidzącymi oczami. To jest widok przykry i niezwykle frustrujący. Podobnie zachowuje się wielu autorów i wydawców. Tak nie można. Nie może zostawiać czytelnika samemu sobie i nie można kokietować go okolicznościami, które nie istnieją. W czymś takim jednak specjalizuje się wielu autorów, których nazwisk nie wymienię. U nas tak nie będzie.

Dla wielu nudzących się w swoim własnym towarzystwie ludzi nie będzie to dobra wiadomość, albowiem mogą odebrać nasz nowy portal i tematy w nim proponowane, jako jeszcze większe nudy niż to co mają na co dzień. Moja odpowiedź na tego rodzaju wątpliwości brzmi – i bardzo dobrze. Nie jesteśmy w cyrku, ani w żadnym innym podupadającym przedsiębiorstwie rozrywkowym. Nie kokietujemy czytelnika taniochą. Robimy coś innego zgoła. Próbujemy mianowicie tak przestawić narracje obowiązujące w popkulturze, by na tych na nowo ustawionych szynach wykoleiły się wszystkie rewolucyjne lokomotywy jakie uruchomiono w ciągu ostatnich 150 lat. Jesteśmy na prostej drodze do sukcesu, a im mniej o nas mówią i im gorzej wzmiankują, tym lepiej. Najlepiej zaś by było gdyby w ogóle nie pisali i nie mówili. Poradzimy sobie bez tego, albowiem sposób w jaki promuje się dziś i lansuje autorów jest gorszy niż to, co na koniec przedstawienia pokazuje w swoim cyrku pan Zalewski. Gorsze, bo w nim jest widoczny tragizm wielkiego artysty i menedżera, który przegrywa walkę z nowoczesnością. W nich zaś, w tych przygłupach mieniących się pisarzami i ich promotorach nie ma nic poza aż nazbyt widoczną chęcią naciągnięcia publiczności na jakieś drobne.

Na dziś to tyle. Dodam jeszcze może jedno – jechałem wczoraj pół dnia samochodem i dziś także będę jechał. W radio mówili o tym, jak teraz będą promować Polskę w Chinach. Wyobraźcie sobie, że już nie przy pomocy pisarza Dehnela. Okazuje się, że będę mówić o polskich zakonnikach, opisanych po kolei w kwartalniku „Szkoła nawigatorów”. Hoym i Szuniewicz idą na pierwszy ogień. Wiem, wiem, to wcale nie nasza zasługa. No tak, ale to myśmy pierwsi zaczęli publikować materiały na ten temat. Za chwile podchwycą to inni. Mam nadzieję. Dobra, wyjeżdżam na cały dzień w ważnych sprawach. Miłej zabawy.

 

Zapraszam do księgarni basnjakniedzwiedz.pl

A oto najnowsze nagranie „u Michała” w księgarni Foto-Mag, tym razem:

O książce – Jerzy Bandrowski: Przez Jasne Wrota

https://www.youtube.com/watch?v=7QZMxQrAswo

poprzednie nagrania:

O ziemiaństwie:

https://www.youtube.com/watch?v=0ronBf5oH7k

O wydawniczych nowościach i kolejnych tomach baśni „Socjalizm i Śmierć”:

https://www.youtube.com/watch?v=D_pzN2U-hsA

O kwartalniku Szkoła Nawigatorów o protestantyzmie:
https://www.youtube.com/watch?v=mPtOH0VMOq0

O filmie Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”:

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

O książce Hanny Koschenbahr-Łyskowskiej „Zielone rękawiczki”:

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

O Bibliotece Historii Gospodarczej Polski:

https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U



tagi: książki  kontrrewolucja  manifest  narracje 

gabriel-maciejewski
3 kwietnia 2018 07:04
5     4561    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Magazynier @gabriel-maciejewski
3 kwietnia 2018 12:39

' tak przestawić narracje obowiązujące w popkulturze, by na tych na nowo ustawionych szynach wykoleiły się wszystkie rewolucyjne lokomotywy jakie uruchomiono w ciągu ostatnich 150 lat. Jesteśmy na prostej drodze do sukcesu, a im mniej o nas mówią i im gorzej wzmiankują, tym lepiej. '

Zmartwychwstały jest nie tylko wielki i wszechmocny, ale i ma poczucie humoru, zaś wiele korzysta ten, kto pochyla się nad inspiracjami przez Niego podsuwanymi, tak jak ty, Gabrielu drogi. Chwała Królowi Najwyższemu!

zaloguj się by móc komentować

jacekjack @gabriel-maciejewski
3 kwietnia 2018 16:12

"Przez święta czytałem sporo z tego co tam zalegało półki i stoliki u teściowej ................... tylko osoby wyjątkowo nierozgarnięte, wręcz ciemne, będą ich popierać i ekscytować się produkowanymi przez nich treściami"

 

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @gabriel-maciejewski
3 kwietnia 2018 18:09

1- Katalogi mogę umieszczać na swym osiedlu.

2- Powiększenie liczby czytelników, w mojej opinii, jest najszybciej możliwe jeśli to Pan, jako frontman skoncentruje się na piórze i kamerze, a technikę i organizację przeniesie na zaufanych.

3- Lepiej niech mówią źle i złośliwie niż gdyby milczeli. Kłuć, kłuć, przenosić koszty na przeciwnika :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Magazynier 3 kwietnia 2018 12:39
3 kwietnia 2018 18:22

prawda, ze niezwykłe inspiracje? :)

zapowiada sie fantastyczna rzecz 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
3 kwietnia 2018 22:36

Bardzo mi się podoba ten proces...dobieranie właściwej formuły działania. 

To się ułoży.  Będzie dobrze. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować