-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Latający Uniwersytet Leszczynowy - rozwinięcie

Wczoraj był straszny dzień. Od rana wożenie książek do biura położonego przy ulicy, na której właśnie wylewali świeży asfalt. Coś fantastycznego. Całe szczęście po południu skończyli, asfalt był trochę ciepły, ale twardy i można było normalnie podjechać pod bramę. Nie udało się jednak przewieźć całego magazynu. A są jeszcze dwa. Jeden na pewno zostanie tam gdzie jest, ale ten duży i drugi mniejszy trzeba będzie przetransportować za tory. No, ale to pieśń przyszłości, to znaczy przyszłego tygodnia, bo wcześniej się za to nie zabiorę.

W związku z wczorajszym ogłoszeniem dostałem mnóstwo listów z wątpliwościami i pytaniami. Były także różne sugestie. Czy ja czasem nie chcę umniejszyć roli Szkoły Nawigatorów, albo czy ja czasem nie chcę oderwać się od środowiska osób komentujących w Szkole Nawigatorów i przenieść gdzie indziej. Podobne pytania stawiano mi kiedy ruszał PGR. Wyjaśniam więc teraz wszystko raz jeszcze i powoli. Przewaga naszego środowiska nad innymi polega na tym, że my tutaj nie wzorujemy się na ludziach, okolicznościach i zdarzeniach oczywistych i narzucających się niejako same z siebie. To znaczy nie chcemy być husarią, endecją, zakonem maltańskim, czy czymś podobnym, nie chcemy też zakładać FON, jak to ostatnio postulował minister Błaszczak. Szukamy innych wzorów i innych wyjaśnień otaczających nas okoliczności, a celem wszystkich moich przedsięwzięć nie jest promocja mojej osoby, ale stworzenie głębokiego rynku treści, gdzie każdy – autor, komentator, grafik, będzie mógł znaleźć swoje miejsce. Tak, jak to wczoraj tłumaczyłem Julkowi, z którym woziłem paczki – taki rynek to oś rzędnych i odciętych w przestrzeni. Jest tam mnóstwo punktów, przeznaczeń i zagadek, które można zająć i z którymi można się zmierzyć. Można się poruszać w górę i w dół, a także na boki, mając gwarancję bezpieczeństwa. Nie całkowite, bo takich nikt nie daje, ale spore, zważywszy na głębokość rynku i jego strukturę. Ja nie mogę niestety stać przy każdym i służyć mu w każdej chwili dobrym słowem, albowiem, czego nie doświadcza na rynku żaden pisarz ani poeta, muszę robić choćby to co robiłem wczoraj – przenosić magazyn na własnych plecach. Nikt mnie od takich obowiązków nie uwolni, podobnie jak nie uwolni mnie od różnych innych spraw, które powinienem załatwiać osobiście. Jeśli komuś się zdaje, że obecność w którymś z moich projektów uwolni go od różnych niedogodności dnia codziennego, ten się myli. I teraz ważna sprawa, o której wielokrotnie już tu pisałem. Problemem prawdziwym jest ułożenie sobie relacji z sojusznikami. Relacje z wrogami to nie kłopot, bo wrogów się wyrzuca, strzela się do nich, albo chwyta w sprytne pułapki. Relacje z sojusznikami to problem prawdziwy, albowiem sojusznicy mają różne wymagania, często wyśrubowane i odległe od realiów, w których ja sam funkcjonuję. W Szkole Nawigatorów, a także w coryllus.pl są w zasadzie sami sojusznicy i ja poświęcam mnóstwo czasu na to, by wszystkim dokładnie tłumaczyć o co mi chodzi. To jest interpretowane różnie, nie zawsze po mojej myśli i nie zawsze w zgodzie z moimi intencjami. Te zaś zawsze są szczere, to znaczy dotyczą powiększania rynku w duchu, o którym pisałem wyżej. Ponieważ nie mogę i niech chcę zdradzać wszystkich swoich planów, dobrze by było, żeby sojusznicy zamiast rezonować, albo kłócić się ze mną, albo wysuwać jakieś kontrpropozycje, po prostu posłuchali co do nich mówię. Tyle wystarczy, nie muszą się ani angażować w to co robię, ani nawet podążać w tę samą co ja stronę.

Powtarzam więc raz jeszcze – uruchomienie nowych projektów, tym razem w świecie realnym, a nie wirtualnym nie zmienia niczego na SN, w PGR czy na coryllus.pl. Każdy może sobie pisać co chce, dyskutować o czym chce, pod warunkiem, że nie zagraża strukturze, którą tu wszyscy tworzymy i nie lansuje treści jawnie idiotycznych, takich jak Wielka Lechia na przykład. Ja nie będę już w nic ingerował, ani nikomu na nic zwracał uwagi. Przesunę się tylko w naszym układzie współrzędnych nieco w bok, ku skrajowi i nieco w górę, ku nowym zadaniom i nowej aktywności. Teraz konkrety. Jeden z czytelników zwrócił się do mnie wczoraj z pytaniem czy nie można zmienić terminu konferencji, bo dni 8-10 grudnia to święta nakazane przez Kościół, albo czy nie można przesunąć godziny rozpoczęcia. Proszę Państwa, nie można, ale na miejscu jest wystarczająco dużo kościołów, żeby wziąć udział w porannym czy wieczornym nabożeństwie. Nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich szczegółów. Bardzo przepraszam. Jeden z komentatorów, tonem nieco obcesowym zapytał mnie, czy ja zaprosiłem na tę konferencję Piotra Tryjanowskiego dlatego, że był on jednym z najważniejszych ekspertów opiniujących zamek w Stobnicy. Czy ja w ogóle o tym wiedziałem i czy zamierzam używać tego w promocji naszego przedsięwzięcia. Proszę Państwa, jestem tylko skromnym blogerem, należę jak Wy do grupy określonej przez redaktora Mazurka mianem „blogerskiej tłuszczy”, a przez redaktora Ziemkiewicza nazwany zostałem „nędznym blogerzyną”. Gdzież ja mógłbym mieć dostęp do takich informacji, jak zatrudnienia poza zakładowe prof. dr hab. Piotra Tryjanowskiego? Zastanówcie się wszyscy dobrze. To jest niemożliwe z istoty, a za zaproszeniem profesora Tryjanowskiego nie kryje się, zapewniam, żaden szatański plan. Ja oczywiście wykorzystam wszystkie kontrowersje wokół jego osoby do promocji naszego przedsięwzięcia, ale tylko ktoś wyjątkowo lekkomyślny postąpiłby inaczej. Zamierzam też sprzedawać książki profesora, a także, jeśli tylko wyrazi on taką chęć, wydać jakąś jego pracę w przyszłości. I teraz powrócę do poprzedniego wątku, niech nikt nie lamentuje, że odchodzimy od formuły znanej dotychczas, czyli od publicystyki historycznej i politycznej. To jest po pierwsze nieprawda, po drugie – tylko poszerzanie spektrum zainteresowań może przynieść nam sukces prawdziwy. I tego właśnie nie rozumie nikt z liderów ruchów, nie tylko prawicowych, ale w ogóle każdych w Polsce. Nie potrafię tego pojąć. Wczoraj zadzwonił tu jeden z wydawców z propozycją, bym sprzedawał jakąś książkę o new age. Odmówiłem. To jest złe, przestarzałe i słabe rozpoznanie rzeczywistości, to jest zwalczanie papierowych smoków, które nasi wrogowie podsuwają nam, byśmy mieli trochę dziecinnej satysfakcji i trzymali się z daleka od spraw i myśli poważnych. Nie będę sprzedawał książek o new age, będę sprzedawał książkę Tryjanowskiego o ptakach, bo to jest stokroć ważniejsze. Wiem oczywiście, że ludzie pokroju red. Mazurka, czy red. Ziemkiewicza, albo cały skład Teologii Politycznej, nigdy by nie uwierzyli w to, że wróble są istotniejsze niż podstępne zakusy liderów new age przeciwko Kościołowi i zdrowej rodzinie, ale ja akurat jestem pewien, że są. Stąd wybieram taką właśnie drogę. To nie wszystko. Poprosiłem wczoraj blogera podpisującego się nickiem Pioter, którego wszyscy znacie, bo umieszcza tu ciekawe informacje o banknotach, żeby na pierwszej sesji Latającego Uniwersytetu Leszczynowego, wygłosił jakiś wykład na temat ikonografii banknotów. Mam wstępną zgodę, ale jak to będzie i czy Pioter rzeczywiście przyjedzie, okaże się dzisiaj. Mam nadzieję, że się zgodzi. I teraz – powracam do wątku głównego – nie jest tak, jak mi tu sugerowali niektórzy, że ja chcę sekować, albo marginalizować Szymona. Dla wszystkich starczy miejsca w naszym przestrzennym układzie współrzędnych, a Szymon będzie miał osobne spotkanie autorskie, jeśli oczywiście zbierze się odpowiednia ilość uczestników gotowych za udział w takim spotkaniu zapłacić. To jest naturalna praktyka, wszyscy tak robią i ja nie widzę powodu, dlaczego my akurat mamy z tego rezygnować i kokietować czytelnika darmochą. Bo co? Bo nie pokazują nas w telewizji? Bo w ten sposób zwiększymy ilość gości na spotkaniu? Będzie dokładnie na odwrót, zmniejszymy tę ilość, a nie zwiększymy. Treści zaś, które Szymon zawarł w swojej książce są bardziej kontrowersyjne i lepsze niż wszystkie kanały telewizyjne czynne w Polsce razem wzięte. Nie ma więc obaw, że ktoś się znudzi, albo rozczaruje. Przygotowania do pierwszej sesji LUL są bardziej zaawansowane niż przygotowania do spotkania z Szymonem Stalagmitem, ale to nic, o tym drugim wydarzeniu będę wszystkich informował w przyszłym tygodniu. W tym nie mam już czasu na nic.

 

Podsumowując wszystkie jawne szczegóły, piszę jawne, bo nie wszystkie póki co takie są:

 

Miejsce spotkania – Wielkopolska

 

Czas – 8 grudnia, od 9.30 do 18-19, z ewentualnymi korektami

 

Ilość uczestników – do 200 osób i ani jednego człowieka więcej

 

Prelegenci – prof. Grzegorz Kucharczyk, dr hab. Krzysztof Kaczmarski, prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, Marek Budzisz – na pewno. Być może dr Andrzej Gliwa być może bloger o nicku Pioter. To się okaże dzisiaj.

 

Prowadzący – Gabriel Maciejewski

Wpłata za uczestnictwo w pierwszej sesji Latającego Uniwersytetu Leszczynowego wynosi 250 zł od osoby. Pieniądze wpłacamy normalnie na konto firmowe, tam gdzie spływają należności za książki.

 

27 1140 2004 0000 3702 7083 1973

Dla wpłacających z zagranicy – pełny 26 cyfrowy numer konta należy poprzedzić literami PL. Kod BIC dla naszego banku to:

 

BREXPLPWMBK

 

Wpłaty powinny być oznaczone pełnym imieniem i nazwiskiem oraz informacją – wpłata za udział w konferencji. Nazwisko uczestnika i nazwisko wpłacającego muszą być identyczne, a jeśli nie mogą, w opisie powinna znaleźć się informacja kogo dotyczy wpłata, jak się nazywa uczestnik konferencji. Wpłaty nieoznaczone będą odsyłane, o ile podany będzie numer konta. Nie odeślę żadnej wpłaty z poczty jeśli nie będzie ona oznaczona nazwiskiem i adresem. I niech mnie nikt potem nie oskarża o kradzież. To ważne bo wielokrotnie zdarzało się, że klienci, zamawiający w sklepie książki na nazwisko Pierogowicz, wpłacali pieniądze z konta oznaczonego nazwiskiem Zacierkowski, a potem dochodziło do awantur, z tego powodu, że książki nie dotarły na czas, a były przecież urodziny. Nie każdy też, oznacza wpłaty numerem zamówienia. I teraz kolejna ważna rzecz – wpłaty na konferencję nie mogą być łączone z wpłatami za zakup książek. Muszą być oddzielone. Nie słucham żadnych uwag typu – ale to będzie drożej, bo jeszcze półtora złotego za przesyłkę. Nic mnie to nie obchodzi. Mają być oddzielne i już.

 

Wpłaty zostaną zalimitowane i będą zwracane z powrotem z chwilą kiedy zbierze się wymagana liczba uczestników konferencji albo z dniem 5 listopada.

 

Miejsce, w którym odbywać się będzie spotkanie ujawnione zostanie dopiero wtedy kiedy zbierzemy kwotę potrzebną na jego zorganizowanie, a także ustalimy z prelegentami jakich warunków lokalowych potrzebują. Niektórzy z nich będą jechać do Wielkopolski z daleka.

 

Na razie to wszystkie jawne informacje. Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl gdzie dziś umieszczę nagranie ze spotkania w Zielonej Górze.



tagi: rynek książki  wielkopolska  blogerzy  konferencje 

gabriel-maciejewski
6 września 2018 09:07
13     1846    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Draniu @gabriel-maciejewski
6 września 2018 10:18

Z ludzmi jest jak z przyslowiowym chlopem, ktoremu trzeba wyjaśniać  godzinami wyższość kombajnu nad sierpem. 

Dynamika wydawnictwa jest konieczna i potrzebna..Bez tego bedzie dreptanie w miejscu.

Znakomity pomysł zaproszenie prof. Tryjanowskiego..Dawniej księża w kosciele grzmili z ambony,ze ziemia zostawiona odlogiem to grzech..Dzis milcza w twej sprawie. 

 

zaloguj się by móc komentować

syringa @Draniu 6 września 2018 10:18
6 września 2018 10:25

Są ludzie obdarzeni tajemniczą cechą -czymś co nazwałabym „bilokacją mentalną'

Oto w tym samym czasie mają zupełnie różne poglądy -w zależności od środowiska w którym aktualnie przebywają. Takie zjawisko mimikry

Znam już takiego jednego, (przecierałam oczy ze zdumienia, czy to na pewno ten sam człowiek) a teraz dane mi chyba jest poznać drugiego.

Pana Prof. hab. Piotra T. znam tylko z doniesień medialnych i tylko na tym się opieram -ale przecież większość osób tak poznajemy

 

- Pan Prof. P.T. jest członkiem wielce zasłużonego gremium AKO (Akademickiego Komitetu Obywatelskiego) „+”

- co nie przeszkodziło mu występować przeciwko Min Szyszko (PIS) i „protestować pko niszczeniu Puszczy Białowieskiej (p. niżej ) „-”

-podpisał raport na temat oddziaływania inwestycji Stobnica na środowisko naturalne (wszystko OK) „-” ?

- a teraz u Coryllusa będzie mówił pewnie bardzo „plusowo”

 

 

ttps://epoznan.pl/news-news-87065-Tajemnicza_inwestycja_pod_Obornikami._Kto_buduje_zamek_w_srodku_puszczy

"Budowa wielkiego zamczyska w Puszczy Noteckiej, na obszarze chronionym Natura 2000, wzbudza ogromne kontrowersje. Portal Niezalezna.pl ustalił, że raport na temat oddziaływania inwestycji na środowisko naturalne stwierdza, że budowa... "w związku ze stosunkowo niedużą powierzchnią" nie wpłynie negatywnie na przyrodę. Pod dokumentem podpisał się prof. dr hab. Piotr Tryjanowski - dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczniczego w Poznaniu i znany ekolog, który niedawno protestował przeciwko "niszczeniu" Puszczy Białowieskiej przez rząd PiS... "Pomimo iż użytkowanie terenu przeznaczonego pod inwestycję potencjalnie wiąże się z ryzykiem niepokojenia i płoszenia ptaków poprzez nadmierną jego penetrację, nie można wykazać negatywnego wpływu na żywotność ich populacji w rozpatrywanym obszarze Natura 2000"

 

10/7/2018

POLSKA / WIADOMOŚĆ / 19.07.2018, godz. 14:30

"Park dzikich zwierząt, prywatne lądowisko dla helikopterów. Tak ma wyglądać Zamek w Puszczy Noteckiej"

"Zamek na wodzie, prywatne lądowisko, parkingi i rekreacyjno-transportowa droga wodna w ciągu potoku Kończak prowadząca z Warty nad prywatne "jezioro" systemem śluz i prywatny park dzikich zwierząt - TAK miał wyglądać American dream inwestora w Stobnicy!" . Taki wpis pojawił się na profilu na Twitterze grupy obrońców środowiska.

/ 12.07.2018, godz. 07:14

"To jakiś kiepski żart? Nadzór budowlany nie widzi afery ws. budowy zamku w Puszczy

Urząd ten bada sam plac budowy i przestrzeganie przepisów budowlanych, ale nie kwestie środowiskowe. Problem jest dziś taki, że powierzchnia sztucznej wyspy teraz jest większa o jeden hektar od tej, jaka była w zezwoleniu.

Ten dodatkowy hektar inwestor wykorzystuje jako zaplecze techniczne. Stoją tam pomieszczenia socjalne dla robotników i składnice materiałów. Dodatkowo znajduje się tam również grobla, którą przewożone są materiały na budowę. Jest najkrótszą drogą na budowę. Jak twierdzi inspektor nadzoru budowlanego, to było powodem nieporozumienia, a teren ten zostanie zalany po budowie.

Tyle tylko że na taką ingerencję w przyrodę nie zgadzali się urzędnicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu. Nikt również nie dawał zgody na wysuszenie stawu, który został opróżniony na niemal rok. Wszystko za zgodą i przy akceptacji miejscowych ekologów.

- Hipokryzja jest tu pokazana bardzo dokładnie. Jeśli ktoś zapłaci, nie przeszkadza mu „Natura 2000”, można budować zamczysko. Jeśli Lasy Państwowe nie zapłacą ekologom, to znaczy, że remont drogi, czyli załatanie dziur na drodze, już przeszkadza – mówił wczoraj w TVP1 minister środowiska Henryk Kowalczyk."

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @syringa 6 września 2018 10:25
6 września 2018 10:28

Najlepiej przyjedź i posłuchaj co będzie mówił, a potem to skomentujesz. Okay...

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @valser 6 września 2018 09:59
6 września 2018 10:38

Podzielam optymizm przedmówcy. Tym bardziej że jak nie będę miał kasy to skorzystam z oferty wierzącego sceptyka. 

Na marginesie dodam, że czas jest sprzyjający przynajmniej w pewnym wymiarze albowiem w Marcu GW zajęła pierwsze miejsce pod względem proporcji strat, czyli tego co straciła w stosunku do tego co już miała: "Jej średni wynik poszedł w dół najbardziej w zestawieniu - o 18,25 proc. do 96 668 egz. Jednocześnie dziennik ten zanotował najniższą miesięczną średnią sprzedaż ogółem w historii. Wynik tego dziennika po raz pierwszy w historii spadł poniżej 100 tys. egz." 

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wyniki-sprzedazy-gazet-codziennych-gazeta-wyborcza

Ważniejsze rzecz jasna są dane z rynku książkowego, ale takich nie znalazłem.

Dla uzupełnienia: Fakt Springera stracił 6,46 %, Super Express stracił 9,31 proc.

Tworzy się zatem czarna dziura. Musi że młodzi odkształceni z duuuużych miast ruszyli komunikiem na zmywak i teraz czytają Dublin Times do porannego tigera z batonikiem z marsa zamiast Gw z księżyca. Oj niedobrze koledzy, niedobrze.

Ale dla LULa dobrze. No i dalej Lul go między oczy.  

Po prawym prostym, powiedzmy kontrolnym, co byś zaserwował? Bo je prawy sierpowy, już nie kontrolny ... gdybym oczywiście wcześniej nie dostał palpitacji.

Ps. Nie mam złudzeń. Dotacje dla Gw będą dalej płynąć, dopóki Soros nie będzie musiał rozdawać gazownię z dopłatą w postaci uścisku dłoni prezesa, batonika z marsa i historyjki obrazkowej Lgbtq. Ale i tak dzieje siem i siem porobiło. Ciemności rozpościerajo siem nad ziemio ...

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski
6 września 2018 10:54

Amerykanie bezczelne chamy mówią, że ludzie którzy doprowadzili Cię gdzie jesteś, najczęściej nie są ludźmi ktorzy doprowadzą Cię tam gdzie zmierzasz.

zaloguj się by móc komentować


MZ @Draniu 6 września 2018 10:18
6 września 2018 11:35

"Dawniej księża w kosciele grzmili z ambony,ze ziemia zostawiona odlogiem to grzech.."

Jest grzechem i konsekwncje widzimy...

zaloguj się by móc komentować

Draniu @syringa 6 września 2018 10:25
6 września 2018 12:14

Mnie interesuje to co ma do powiedzenia prof. na temat zoologii, hodowlii i tradycji z tym zwiazanych.. Jezeli w Polsce mielismy osiem mil pogłowia hodowlanego owiec ,a dzis mamy około 200 tys. to cos jest chyba nie tak.. Jezeli gospodynie wiejskie dzis wędrują do biedronki po włoszczyznę bo jest tania i im sie nie oplaca uprawiać ogródka ,to cos jest nie tak.. Chyba  zgodzisz sie ze mną? Dzis jadąc przez wioski ,nawet jednej kurki nie zobaczysz , nie wspominajac o kaczkach ,gesiach i indykach. Zeby znaleźć świeże mleko od krowy ,nie wspominajac o smietanie ,to niemalże jest wyprawa w Himalaje w poszukiwaniu igly w stogu siana.. To co sie teraz dzieje z rolnictwem i hodowlą tzw. przydomowa to jest masakra.. A ziemia ,ktora kiedys rodziła lezy odłogiem.. Mam motocykl terenowy, robie regularne wyprawy. Ziemie ,ktore kiedys byly uprawiane ,całe polacie teraz leżą odłogiem i to na przestrzeni liczacej kilkanascie kilometrów.. Odkąd przystapilismy do tego eurokołchozu, regulanie poddawani jestesmy amputacji samodzielności  oraz konkurencji i to nie tyko w rolnictwie..Na rzecz np.zmodyfikowanego chemicznie żarcia, ktore nas regularnie truje..Gdzie sie podzialy liczne targowiska ? A w zamian  co mamy.. Tlumy ludzi kupujacych w dyskantach..Dzis jest podobnie jak za komuny,z ta różnica ,ze wowczas nie bylo jedzenia w sklepach, a wspolczesnie jest, ale to sa substytuty wypchane chemią ,ktore maja za zadanie wyglądać ,a nie smakować.. Dzis trzeba wiele zachodu aby zdobyc zdrową żywność, a sklepy ,ktore ja proponuja , moze nie wszystkie., ale prawie wszystkie, zwyczajnie oszukują .Nie wspominajac o cenach ,ktore są wygórowane.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Draniu 6 września 2018 12:14
6 września 2018 13:17

Wystarczy wydzierżawić lub kupić (można) ziemię - i spróbować na niej coś zrobić, by się przekonać, dlaczego tak jest. Ostatnio usłyszałem, iż hodowla zwierząt (np. krów) to nie jest działalność rolnicza - taką jest tylko uprawa pszenicy czy ziemniaków - bo rolnictwo to "uprawa ziemi", a krowy ziemi nie uprawiają. Owce pewnie też nie.

Rolnik nie postawi na swoim chłodni czy magazynu - bo to "przemysł" - a on ma ziemię rolną - więc musi kupić "przemysłową" milion za hektar i odrolnić ten hektar za 300 tysięcy, bo wprawdzie "przemysłowy" w planie już jest, ale jeszcze nie wyłączony z produkcji - więc pozostaje mu sprzedawać płody "na pniu" po 1-2 zł za kilogram czy po 10 groszy. Wziąć kredyt na maszyny - to mu wolno, że  by zwiększyć "wydajność, innowacyjność i nowoczesność".

Inkryminowany zamek jest koło wsi, która miała prawa miejskie od 1402 (utracone w 1795) - jakiś czas temu była w niej stacja kolejowa (budynek jeszcze jest) - od wsi do zamku jest 750 m w linii prostej. Staw był, o  ile wiadomo hodowlany (rybny). Informacje w mediach to czysta narracja, zależna od tego, co kto chce tą narracją osiągnąć.

Zamek nie jest żadnym problemem, poza tym,  iż można się nim ekscytować, bo go widać z kosmosu - problemem jest system prawa, kształotwany przez ostatnie 30 lat.

Pilarz, co ma wyciąć kilka drzew w ogrodzie, w środku miasta żąda zgody certyfikowanego ornitologa, bo może pójść siedzieć za naruszenie "środowiska lęgowego cennego gatunku". Nawet, jak nie jest to prawda - to dalej się tego boi, bo przeczytał w gazecie, że ma się bać.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @Magazynier 6 września 2018 10:38
6 września 2018 15:30

Polacy na obczyźnie na pewno są skolowani, zupełnie, co czytają, nie wiem, bo nie spotykam się z nikim poza pracą.

Ale są egzemplarze, które powiedzialy mi otwartym tekstem, jako to jej córka w wieku szkolnym znakomicie włada i j.angielskim i j.polskim ale i ona i córka woli angielski, bo prostszy, sic!? Ale to przyklad skrajny, bo ta młoda biedna kobieta wyszła za Anglika jeszcze będąc w Londynie, teraz tutaj koło mnie na wsi, bo przeniosła się za pracą. Oczywiście żelazo w nosie i na wargach, tatuaże na obu rękach. Piszę przypadek skrajny ale jest ich wiele. Ci Polacy sa niestety ale już przegrani. Przynajmniej na wiele lat. Oprzytomnienie może przyjdzie ale bedzie za późno. Co pozostanie? Wyborów jest niewiele. Wszystkie niewesole, czasem tragiczne przecież.

Na pewno jest moment dziejowy, by Polaków na obczyźnie powiem tak trochę brutalnie "zagospodarować". To powinno byc dziełem rządzących w Polsce. Marzenia. Polski Macron zarówno na pozycji premiera, jak i prezydenta, pokazują jakie są ich priorytety. Ostatnio czytam o czekających na walizkach 10mln. Filipinczykow, których polski rząd widzi, jako siłę roboczą w kraju. To nie są polskie władze.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski 6 września 2018 10:56
6 września 2018 15:33

Kojarzy mi się, a jakże z morzem i manewrami na statku, na którym zawsze jest kapitan, pierwszy po Bogu. Jego decyzje są jedynymi i nieodwołalnymi

zaloguj się by móc komentować

syringa @valser 6 września 2018 11:43
6 września 2018 19:38

MOże ty "pierniczysz"

Ja nie mam zwyczaju

A p. Prof P. T specjalizuje się:

"Zainteresowania badawcze

ekologia behavioralna, wpływ klimatu, ptaki krajobrazu rolniczego, ekologia miast"

http://zoologia.up.poznan.pl/pl/zaklad-zoologii/pracownicy/prof-dr-hab-piotr-tryjanowski/

Ludzi oceniam po czynach, nie po słowach.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @Wolfram 6 września 2018 13:17
6 września 2018 21:58

Unijny oboz koncentracyjny .Dewastacja konkurencyjnych rynków.No ale tak jak Coryllus działa i probuje odnaleźć sie na rynku wydawniczym i sie odnajduje .Tak gospodynie i nie tylko moga uprawiać swoje ogrodki, to jeszcze nie zostało zakazane. Oczywisci upraszczam .Problem z prawem ,ktore pęta i uniemozliwia konstruktywne dzialanie ,jest bardzo duzy.Ale jak to mawia Coryllus "kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi ",no i warto zapamiętać to hasło ,ktore widnieje na budynku teatru w Poznaniu, a ktore zostało przypomniane NARÓD-SOBIE.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować