-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Kto był tajemniczym doradcą Gabriela Chrzanowskiego, czyli o prawdziwych inspiratorach budowy portu w Gdyni

Po wczorajszej popołudniowej i wieczornej lekturze postanowiłem, że nie będę Was dręczył i co ciekawsze kawałki z tego o czym będzie III tom socjalizmu, publikował będę na bieżąco. Tam jest i tak wystarczająco dużo horroru, w dodatku takiego zbieranego wprost z drogi, że nie ma się co ochrzaniać. Oto, w nawiązaniu do tekstu zatytułowanego „Niepodległa Polska jako konieczny etap na drodze do powstania niepodległego państwa Izrael”, proponuję lekturę wspomnień Feliksa Młynarskiego. Tego, który w czasie okupacji, za zgodą Sikorskiego, dyrektorował Bankowi emitującymi pieniądze okupacyjne. Po wojnie zaś – nie oskarżony wcale o współpracę z okupantem – co się przecież przytrafiło wielu Bogu ducha winnym żołnierzom AK i zwykłym cywilom, został wykładowcą nauk ekonomicznych. Te jak wiadomo są czystym szamaństwem, gorszym niż historia sztuki. Nie potrafię bowiem wyobrazić sobie co mogło dziać się w głowie człowieka stojącego tuż przy Grabskim w czasie sławetnej reformy, który później musiał zaznajamiać się w ekonomią polityczną w wydaniu lansowanym w ZSRR i w PRL. To są rzeczy silnie demaskujące ekonomię moim zdaniem. Dziś jednak nie będzie o ekonomii, ale o Gdyni i budowie portu. O największym, jeśli nie liczyć COP sukcesie międzywojennej Polski. Czytajcie uważnie, ale przytrzymajcie się przy tym koniecznie krzeseł.

 

 

W pierwszych miesiącach 1919 roku zdawało się, że mój wydział nie będzie miał wiele pracy. Sezonowe wychodźctwo do Niemiec odpadało zupełnie. Z Ameryki należało oczekiwać silnych repatriacji zamiast dalszej emigracji. Inne kraje nie wchodziły w rachubę. Wbrew temu wyrosło nagle pilne zadanie. Ze wschodu, z miesiąca na miesiąc, zaczęły napływać fale emigrantów żydowskich. Przybywali różnymi drogami, przenikali przez każdą „dziurę” graniczną. Celem ich była nie Polska lecz USA. Była to emigracja tranzytowa, którą należało się zaopiekować, aby nie musiała osadzić się stale na naszej ziemi, wbrew swoim zamiarom i naszym interesom. Na szczęście w Ameryce powstała szybko bogata w środki i wpływy organizacja żydowska, pomagająca tym emigrantom. Przedstawiciele jej zjechali do Warszawy, zostali akredytowani przy Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej. Przywieźli zarazem potwierdzenie pogłosek prasowych, że w USA rozpętała się propaganda, domagająca się wprowadzenia zakazu emigracji. W obawie, że ustawa w tej sprawie zostanie uchwalona przez Kongres, należało się spieszyć, aby możliwie dużo emigrantów przewieźć za Ocean, przed wejściem tej ustawy w życie.

Należało wobec tego liberalnie traktować zachodnie linie okrętowe, starające się o koncesje na werbunek pasażerów. Przeprowadziłem to szybko w nadziei, że droga przez Gdańsk nie będzie przedstawiała trudności, wyjazd zaś do USA był ułatwiony, ponieważ władze amerykańskie uznawały karty identyczności wystawiane przez wspomnianą wyżej organizację żydowską, jako substytut paszportów. Przejazd kolejami do portów zachodnich był droższy i komplikowały go trudności formalne na kilku granicach tranzytowych. Wyjazd więc przez Gdańsk uśmiechał się wszystkim jako najłatwiejszy i najtańszy. Zamiast jednak otwartych, formalnych przeszkód, zaczęto w Gdańsku stosować szykany różnego rodzaju, opóźniające transporty gotowe do drogi. Wprawdzie komitet żydowski przełamywał je dość gładko i lepiej od naszych władz urzędowych, ale mimo to były one sygnałami ostrzegawczymi, że ta jedyna droga łatwa, tania i dostępna może przekształcić się w zaporę nie do przebycia. Gdańsk przecież był Wolnym Miastem pod opieką Ligi Narodów i nasze uprawnienia tam były ograniczone.

Kłopoty z emigracją tranzytową i szykany gdańskie nie stanowiły oczywiście wydarzeń zasługujących na to, by dużo o nich pisać. Jeżeli mimo to piszę, to dlatego, ponieważ związały się ze sprawą wielkiej wagi, jaka się wówczas narodziła i stopniowo była realizowana. Mam na myśli pierwszy projekt i późniejszą budowę portu w Gdyni. Złośliwe stworzenie państewka gdańskiego dla zakorkowania jedynego naszego portu wywołało w kraju oburzenie. Znaleźli się zaraz romantycy, marzący o budowie drugiego portu obok Gdańska, w tej samej zatoce. Na szczęście znaleźli się także fachowcy, którzy zaraz po zaślubinach wojsk gen. Józefa Hallera z morzem pojechali na odzyskany brzeg bałtycki, aby zbadać możliwości takiego przedsięwzięcia. Ostoją ich był Gabriel Chrzanowski, szef Wydziału Żeglugi w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. Prawą jego ręką był wybitny fachowiec, który właśnie wrócił zza granicy i postawił się do dyspozycji. On właśnie aprobował Gdynię jako najlepsze miejsce. On opracował pierwsze plany i dokonał obliczeń. Niestety w naszym rządzie i w kołach gospodarczych nie brano sprawy na serio. Nie wierzono. Niemcy zaś gdańscy głośno kpili z naszego romantyzmu i uważali go za jeszcze jeden dowód polskiego braku trzeźwego rozsądku.

Były to pierwsze i najtrudniejsze do przełamania przeszkody.

W takiej atmosferze Chrzanowski zbliżył się do mnie, aby szukać pomocy. Z nim i jego doradcą zwiedziłem teren Gdyni niedługo po dojściu wojsk Hallera do morza. Dziś jeszcze mam w oczach ubogą wioskę rybacką, jaką wówczas była Gdynia. Zapał gospodarzy stopniowo rozwiewał moje wątpliwości. Wierzyłem w realność projektu. Nie bez wpływu były moje własne trudności z emigracją tranzytową i obawy przed szykanami gdańskimi. Doszliśmy więc do wniosku, że przede wszystkim należy zbudować prowizoryczne molo, przy którym okręty mogłyby zabierać pasażerów. O ładowaniu lub wyładowywaniu towarów nie mogło być jeszcze mowy. Chodziło tylko o to, aby pokazać na przykładzie, że Gdynia nadaje się i do pełnej budowy portu, skoro można zbudować molo prowizoryczne, dostępne dla statków emigracyjnych.

Obawa, że fala emigracji tranzytowej nie zdąży odpłynąć i osadzi się na stałe na naszej ziemi, stała się nagle dostatecznie silnym argumentem, aby zaryzykować pierwszą i relatywnie niezbyt drogą próbę. Za kulisami biurokracji ministerialnej, gdzie miałem z tytułu mojej przeszłość politycznej znaczne stosunki i wpływy, popierałem inicjatywę Chrzanowskiego. Sprawę udało się załatwić pozytywnie. Rząd wyasygnował potrzebne kredyty i budowa posuwała się szybko naprzód. Już w 1921 r. byłem świadkiem, jak od nowego mola odbijał statek „Gotland”, holenderski dziesięciotysięcznik, specjalnie przystosowany do przewozu emigrantów. Odbijał z pełnym kompletem pasażerów. Omijał Gdańsk, gdzie złośliwe oczy przymykały się, aby nie patrzeć na ten sukces polskiego romantyzmu, sukces wróżący, że w ślad za tym pójdzie dalsza, regularna budowa i z czasem niemożliwe okaże się możliwym.

Żywo mam w pamięci ten pierwszy statek na wodach gdyńskich. Widzę go dzisiaj z pióropuszem dymu. Ów pióropusz wydawał mi się wówczas wywieszeniem zwycięskiego sztandaru.

Eksperyment prowizorycznego mola zrobił swoje. Przyspieszył przede wszystkim likwidację emigracji tranzytowej. Gdańsk zaprzestał szykan. Przejazd tysięcy emigrantów był zresztą dobrym interesem. Należało go przyciągać zamiast spychać na gdańskie, konkurencyjne molo. Dzięki temu, wszystkimi dostępnymi drogami, koleją i portami, udało się wyekspediować grubo ponad sto tysięcy emigrantów żydowskich, zanim w USA weszła w życie ustawa antyimigracyjna. Ale i po jej wejściu reszta fali tranzytowej powoli odpływała, ponieważ ustawa antyemigracyjna zezwalała na łączenie się członków rodzin. Nie to było jednak ważne. Zasadnicza rola polegała na tym, że przełamaliśmy niewiarę w możliwość obejścia Gdańska. Budowa portu w Gdyni nabrała charakteru państwowego, a nie tylko resortowego.

Projekt budowy zyskał szybko aprobatę rządu, który uruchomił potrzebne kredyty na wstępne roboty. Przedsięwzięciem zainteresowały się zagraniczne firmy, specjalizujące się w budowie portów. Odstraszała je początkowo nasza sytuacja walutowa. Jednak po zatrzymaniu inflacji i wprowadzeniu nowej waluty w 1924 r. już latem tego roku Władysław Grabski podpisał długoletnią umowę na budowę portu w Gdyni z czołową firmą francuską. Podpisał ją z nim razem Czesław Klarner, ówczesny wiceminister skarbu. Przed ich podpisaniem projekt umowy przeszedł także przez moją cenzurę jako dyrektora kompetentnego departamentu. Gdy zaś jesienią 1927 r. doszła do skutku pożyczka stabilizacyjna i finanse państwowe znalazły się w doskonałym położeniu, każdy rząd preliminował, a każdy sejm uchwalał coroczne, potrzebne kredyty na budowę Gdyni, budowa ta stała się hasłem narodowym. Stała się jednym z głównych sukcesów okresu międzywojennego.

W miarę jednak jak wyrastała Gdynia zanikała w pamięci ludzkiej geneza tego przedsięwzięcia. Zapomniano powoli o jego inicjatorach i o głównej przeszkodzie, jaką była niewiara w realność projektu i drwiny z rzekomego romantyzmu. Pamięć Gabriela Chrzanowskiego zachowała się o tyle, że jego imieniem słusznie nazwano w Gdyni jedną z ulic. Nie wiem, czy jest jakaś ulica imieniem jego doradcy. Nawet ja dzisiaj nie pamiętam jego nazwiska. Natomiast każdy postęp w budowie był referowany przez odpowiednich ministrów resortowych i wiązany przez opinię publiczną z ich nazwiskiem. Nie roszczę sobie oczywiście pretensji, aby mój skromny udział w genezie Gdyni zasługiwał na pamięć. Był zbyt skromny. Piszę natomiast o tej stronie ludzkiej wdzięczności, aby uczcić pamięć prawdziwych twórców Gdyni, którzy wiele w związku z tą swoją inicjatywą wycierpieli, a owocem sukcesu karmili się inni. Dzisiaj obaj nie żyją. Ale jakiś sumienny historyk odgrzebie z niepamięci ich zasługę. Jestem o to spokojny.

 

Zacznę to tłumaczyć od początku, bo nie wiem czy wszyscy widzą, gdzie się znajdują. Mamy rok 1919, a Feliks Młynarski zajmuje się remigracją i powrotami ludzi z zagranicy. I już na samym początku oznajmia nam, że Polska jest pułapką. Mówi o tym wprost, ale zdaje się tego nie widzieć, albowiem ktoś wdrukował mu w głowę inną jakąś hagadę. Oto zaczynają się repatriacje Polaków z USA do wyzwolonej ojczyzny. Jest rok 1919, a więc granica wschodnia nie jest jeszcze ustalona. Zanosi się na wojnę, ale nikt nie wie, jak i kiedy ona się zacznie. W tym czasie, po latach całych ściągania robotników z Galicji i Królestwa USA zamierzają ten ruch zatrzymać jedną ustawą. Ciekawe czemu? Może dlatego, że zapadła decyzja o powstaniu niewolniczej zony na wschodzie Europy? Zony o nazwie ZSRR, która właśnie nabiera kształtów realnych, choć na południu i północy – co ważne – rozsiedli się jeszcze biali generałowie, którzy blokują dostęp do portów Morza Białego i Morza Czarnego, przez co lobby żydowskie z Ameryki nie może wydobyć swoich współbraci, tych oczywiście, których wydobywać warto, z tej piekielnej czeluści w jaką zamieniła się matuszka Rosja. Judenicz i Denikin wciąż fikają. Trzeba więc – na szybko opracować jakiś plan awaryjny, który umożliwi ewakuację tych ludzi. Można to zrobić – po deklaracji prezydenta Wilsona – przez Polskę, która jakiś tam kształt będzie miała, ale o jej charakterze ustrojowym zadecyduje się później. Próby wywożenia żydów z Rosji przez Gdańsk napotykają znaczne trudności, o czym pisze wprost Młynarski. Znaczne trudności, to znaczy, że polskie organizacje nie są w stanie ich przełamać, albowiem traktowane są przez Niemców z Gdańska jak piąte koło u wozu i ludzie, którzy chcą nie wiadomo czego. Jasne bowiem jest dla tych Niemców, że z chwilą kiedy wojska sojusznicze wycofają się z terenów uznanych za polskie, Niemcy je zajmą, być może w porozumieniu z czerwonymi, a tak zwany wolny świat bezradnie rozłoży ręce. Organizacje żydowskie bez trudu pokonują piętrzące się na drodze repatriantów trudności, albowiem znają czarodziejskie słowa, które otwierają serca gdańskich urzędników. Polacy zaś nawet nie przypuszczają, że słowa takie istnieją. Nagle jednak pojawia się koncepcja prawie szalona – trzeba zbudować nowy port. Cóż to znaczy? No chyba tyle, że urzędnicy gdańscy zaczęli liczyć sobie za dużo od jednego wypuszczonego żyda. Tak sądzę. A swoją drogą ciekawe co ci sami urzędnicy robili w Gdańsku w 1940 i ile wtedy liczyli za pojedynczego żyda, pewnie się nigdy nie dowiemy, widzimy jednak, jak powstają pewne nawyki, żeby nie powiedzieć tradycja. Nie wiem jakie szanse miała koncepcja budowy portu polskiego sąsiadującego z Gdańskiem, ale Młynarski pisze, że żadne. Za to – niczym chłopiec z zaczarowanym ołówkiem – zjawił się, w otoczeniu Gabriela Chrzanowskiego, inicjatora budowy nowego portu, tajemniczy inżynier, który powrócił zza granicy. Młynarski nie pamięta jego nazwiska, choć w swoich wspomnieniach przywołuje takie szczegóły, że mnie samemu zaparło dech. Tu jednak coś poszło nie tak, nazwisko uleciało z pamięci. On to właśnie typuje Gdynię jako miejsce idealne na nowy port, a do tego jeszcze wykonuje wszystkie potrzebne obliczenia. Potem Gabriel Chrzanowski i ten tajemniczy inżynier idą do Młynarskiego, żeby uzyskać poparcie kół rządowych. I je, rzecz jasna, uzyskują. Następnie, jak wszyscy przeczytali, zaczyna się budowa wielkiego molo w Gdyni, do którego cumować będą statki zabierające na pokład żydowskich emigrantów. Ci zaś będą już mieli w kieszeni specjalne dokumenty, ważne tak samo jak paszport, które uprawniać ich będą do wjazdu na teren USA. Ja tylko przypomnę, że przez I wojną światową, do wyjazdu takiego nie był potrzebny paszport, wystarczył list napisany przez byle kogo, w którym znajdowała się zachęta do podróży, bo nie zaproszenie nawet.

Jak widzimy, kredyty na budowę molo, wyasygnował rząd polski. Nie wiem kto je spłacał, bo tego Młynarski nam nie zdradza, ale wszystko się udało i skończyło dobrze. Gdańszczanie dostali po nosie za swoją niewiarę w to, że Polak potrafi i rozpowszechnianie plotek o polskim romantyzmie, a Polska zyskała miejsce pod nowy port. Potem zaś, zapewne po zwycięskiej wojnie z bolszewikami, okazało się, że ta ustawa, której tak bały się organizacje żydowskie, nie jest wcale straszna, bo przepchnięto ją w takim kształcie, że zezwalała na łączenie rodzin. A ponieważ, o czym powszechnie wiadomo, wszyscy żydzi są spokrewnieni, kłopotu nie było żadnego. Aż do następnego rozdania kart, rzecz jasna. Rozdania, które przyznało jednak rację Niemcom, coś z nieodpowiedzialnych romantyków jednak w tych Polakach jest.

Zwróćmy też uwagę na to, że budowa portu ruszyła na całego, kiedy Polska uzyskała tak zwaną pożyczkę stabilizacyjną. Ja jeszcze nie doszedłem w czasie lektury do szczegółów dotyczących tej pożyczki, ale sądzę, że są one interesujące.

Na koniec ważne pytanie – dlaczego Polacy nie mogą mieć dziś wiz do USA skoro tyle zasług położyli w zakresie łączenia rodzin żydowskich z Rosji i Ameryki? Dlaczego do roku 1914 można było jeździć do Ameryki z przysłowiowym kwitem na węgiel w ręku, a dziś trzeba mieć paszport, wizę i Bóg jeden wie co jeszcze? Ponoć dlatego, że za dużo rosyjskich szpiegów dostałoby się do USA. Mam inne zdanie na ten temat. Utwierdza mnie w nim Feliks Młynarski. W USA może zainstalować się dowolna ilość agentów dowolnego państwa, nie ma to żadnego znaczenia. Chodzi o coś innego. O strefę zgniotu w Europie, tak myślę. A przekonuje mnie do tej koncepcji ostatecznie kariera i wyczyny tego faceta. https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1d/Andrzej_G%C4%85siorowski%2C_2012.jpg

On zrobił większy sukces niż Jack London i Ernest Hemingway razem wzięci. Na dziś to tyle. Pozostaje jednak jeszcze to dręczące pytanie – kim był ów tajemniczy inżynier, którego nie upamiętniono nawet nazwą ulicy w mieście Gdynia? Skąd przyjechał, zza której granicy? Kim byli jego rodzice? Ja tego niestety nie potrafię odgadnąć, ale może Wam się uda.

 

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i na stronę www.prawygornyrog.pl

 

Z różnych przyczyn nie mogłem wrzucić tekstu dziś rano. Ponawiam też prośbę

Tak się niestety składa, że dynamika rynku (a nie mówiłem, a nie mówiłem) w związku z okrągłymi rocznicami politycznych sukcesów Polski, jest tak słaba jak nigdy chyba do tej pory. Mamy wielkie plany dotyczące tłumaczeń, które od kilku lat są realizowane z budżetów, generowanych bieżącą sprzedażą. Niestety budżety te nijak nie pokryją dalszych, będących w trakcie realizacji projektów. Jeśli więc ktoś ma taki kaprys, żeby wspomóc mnie w tym dziele i nie będzie to dla niego kłopotem podaję numer konta. Ten sam co zwykle

 

47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

i pay pal gabrielmaciejewski@wp.pl

Jestem tą koniecznością trochę skrępowany, ale ponieważ widzę, że wielu mniej ode mnie dynamicznych autorów nie ma cienia zahamowań przed urządzeniem zbiórek na wszystko, od pisania książek, do produkowania filmów włącznie, staram się odrzucić skrupuły. Jak nic się nie zbierze trudno, jakoś sobie poradzę…

 



tagi: żydzi  polska  usa  emigracja  gdynia  port  kredyty 

gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 09:00
121     5408    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bolek @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 09:30

"Pozostaje jednak jeszcze to dręczące pytanie – kim był ów tajemniczy inżynier, którego nie upamiętniono nawet nazwą ulicy w mieście Gdynia? Skąd przyjechał, zza której granicy? Kim byli jego rodzice? Ja tego niestety nie potrafię odgadnąć, ale może Wam się uda."

Nie jestem pewien czy sobie nie żartujesz, ale co mi tam. Julian Rummel

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @bolek 20 sierpnia 2019 09:30
20 sierpnia 2019 09:32

To raczej na pewno nie on. Jego nazwisko Młynarski by pamiętał

zaloguj się by móc komentować

bolek @gabriel-maciejewski 20 sierpnia 2019 09:32
20 sierpnia 2019 09:41

"Jego nazwisko Młynarski by pamiętał"

Może pamiętał, tylko tak kokietował ;-)

Jest jeszcze ojciec Juliana, Władysław.

"Jego ojcem był Władysław (1854-1930) wybitny inżynier budowy portów, który brał udział w budowie portów w Libawie, Tallinie, Rydze i Petersburgu."


Czytaj więcej na:
https://historia.trojmiasto.pl/Zapomniany-wspoltworca-polskiej-floty-handlowej-n130423.html#tri

zaloguj się by móc komentować

bolek @bolek 20 sierpnia 2019 09:41
20 sierpnia 2019 09:44

"Jest jeszcze ojciec Juliana, Władysław."

Bardzo ciekawy życiorys.

https://rocznikgdynski.pl/wladyslaw-rummel/

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @bolek 20 sierpnia 2019 09:41
20 sierpnia 2019 09:46

Wiesz co, weź przeczytaj może w całości tego Młynarskiego. Zwróć też uwagę na to, że w tekście, który zalinkowałeś nie pojawia sie nazwisko Chrzanowskiego, a to on i jego otoczenie są według Młynarskiego inspiratorami budowy portu. Ja wiem, że ciężko zrozumieć iż kit jest wciskany na chama, ale uważam, że trzeba się z tym zmierzyć

zaloguj się by móc komentować


betacool @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 09:58

"Zwróćmy też uwagę na to, że budowa portu ruszyła na całego, kiedy Polska uzyskała tak zwaną pożyczkę stabilizacyjną. Ja jeszcze nie doszedłem w czasie lektury do szczegółów dotyczących tej pożyczki, ale sądzę, że są one interesujące".

Są.

Młynarski jak Jastrzębski - człowiek na wszystkie kolejne ustroje...

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 10:12

Jedyną osobą,  która przyszła mi do głowy co do owego tajemniczego doradcy to Retinger.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 10:15

Przeczytałem raz jeszcze swój wywód sprzed roku. Dzielnie się broni.

http://betacool.szkolanawigatorow.pl/dlaczego-powstaa-gdynia-a-feliks-mynarski-nie-zosta-sorosem

tomciob w komentarzu dodał taki link - może być przydatny

http://www.krzysztofkopec.pl/podstrony/historia/emigracja.html#

zaloguj się by móc komentować

betacool @Matka-Scypiona 20 sierpnia 2019 10:12
20 sierpnia 2019 10:19

To taki jeszcze fragmencik z Młynarskiego:

„Roniker nie bał się nawet szefa gestapo, do którego w obronie pokrzywdzonych wdzierał się bez uprzedniego meldowania. Doszło do tego, że został aresztowany, ale na szczęście szybko zwolniony (...).

Gdy Niemcy opuszczali ziemie polskie pod naporem ofensywy wojsk radzieckich, Ronikier wyjechał na zachód, gdzie pełnił funkcje nauczyciela w jednej ze średnich szkół polskich (...).

Rok 1940 przyniósł poprawę gospodarczą. Okupant rozkręcał już w swoim interesie przemysł i energicznie popierał odbudowę rolnictwa. Protegował także spółdzielczość. Główna jednak troską było bezrobocie inteligencji w miastach i miasteczkach. Mój bank emisyjny mało mógł temu zaradzić (...). Bezrobotni z konieczności życiowej wprzęgali się w paskarstwo i spekulacje na czarnym rynku. Poważna poprawa zarysowała się dopiero wtedy, gdy zaczęła się rozwijać tajna państwowość. Pierwsza organizowała się konspiracyjna armia. Z kolei przyszły nieco później władze cywilne. Uruchomiono tajne nauczanie. Zjawiła się nielegalna prasa. Akcja propagandowa absorbowała coraz więcej ludzi. Stopniowo kurczyło się bezrobocie inteligencji. Motorem były subsydia dolarowe obficie dostarczane przez rząd na emigracji. Mimo to kurs dolara wzrastał stale na czarnym rynku. Pieniądze bowiem zarabiane w spekulacjach towarowych zamieniały się na dolary jako rezerwę kapitałową. Przesuwały się za pośrednictwem dolara z czarnych rynków do kas tajnej państwowości. Klęska bezrobocia inteligencji stopniowo łagodniała dzięki temu. Beznadziejność zarobkowa znikała. Uspokajały się umysły przynajmniej pod tym względem”.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool 20 sierpnia 2019 09:58
20 sierpnia 2019 10:22

No to nie mogę sie doczekać

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @betacool 20 sierpnia 2019 10:15
20 sierpnia 2019 10:22

Kurczę, nie czytałem go wtedy, muszę nadrobić

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 10:23

 Tajemniczy inżynier oraz  pożyczka stabilizacyjna to, ani chybi, inicjatywa Domu  Rothschildów.

Ciekawe byłoby  poznać  nazwisko inżyniera, a jeszcze bardziej z czyjej inicjatywy przyjechał do Polski.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 10:26

czy to może był inż.  Tadeusz Benda?

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 10:23
20 sierpnia 2019 10:26

Pojawiają się w indeksie osobowym ale niezbyt nachalnie. Z tego co pamiętam w okolicach negocjowania pożyczki.

zaloguj się by móc komentować



ainolatak @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 10:26
20 sierpnia 2019 10:33

mówi Pan o Tadeuszu Wendzie? Bo nad nim się właśnie zastanawiałam.

zaloguj się by móc komentować

genezy @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 10:35

Jest jakieś bio-  wspomnienia B. Chrzanowskiego pozostają w rękopisie w bibliotece Raczyńskich, cierpliwie czekając na skorki.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 10:37

i jeszcze:

"Rząd polski zwrócił się w tej sprawie do przedstawicieli Szwecji i Norwegii, mając, co do ich bezstronności, szczególne zaufanie. Inżynierowie Peterson i Möen wykonali oględziny portu gdyńskiego bardzo szczegółowo w czasie od 13 do 18 kwietnia 1931 r. i dali o jego budowie pochlebną opinię."

https://e-isbn.pl/IsbnWeb/record/show_cover.pdf?picture_id=30415

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @betacool 20 sierpnia 2019 10:19
20 sierpnia 2019 10:39

Klęska bezrobocia inteligencji stopniowo lagodniala dzięki temu...do tej pory umysły naszej inteligencji są spokojne, a jak nie, to bardzo łatwo je uspokoić. Ciekawe, kiedy poczują sznur na swoich szyjach?

zaloguj się by móc komentować

betacool @Matka-Scypiona 20 sierpnia 2019 10:39
20 sierpnia 2019 10:45

Przyznam, że do czasu lektury wspomień Młynarskiego nigdy nie myślałem o podziemnych nauczycielach jak o pasterzach na "zielonych" pastwiskach...

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski 20 sierpnia 2019 10:22
20 sierpnia 2019 10:47

Może być i Templer. Może też być,  że Młynarski miał za zadanie nie pamiętać jak się nazywał ów doradca. 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 20 sierpnia 2019 10:33
20 sierpnia 2019 10:47

Ale to by oznaczało, że cała operacja Most 0.1 była robiona jako akcja wojskowa i pod opieką ministerstwa ds. wojskowości. 

"W latach 1919–1920 wysunięto wiele propozycji lokalizacji przyszłego portu morskiego...Dwoma najlepszymi wariantami, które ze sobą rywalizowały był wariant gdyński oraz koncepcja tczewska. 6 maja 1920 roku minister spraw wojskowych delegował inż. Tadeusza Wendę na Pomorze. Celem tej podróży było ustalenie najodpowiedniejszego miejsca na budowę portu morskiego. Dwutygodniowe badania określiły, że najbardziej optymalnym obszarem będą okolice wsi Gdynia...30 sierpnia 1920 roku zatwierdzono projekt inż. Wendy dotyczący rozpoczęcia budowy niewielkiego portu wojennego, przeznaczonego do rozładunku materiałów wojskowych. Na tę decyzję w znaczącym stopniu wpłynęła trwająca wojna polsko-bolszewicka, w wyniku której konieczne stały się systematyczne dostawy zakupionego na zachodzie sprzętu wojskowego. W 1921 roku rozpoczęto budowę Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków. Dwa lata później jego uroczystego otwarcia dokonał prezydent RP Stanisław Wojciechowski. W sierpniu tego roku do molo gdyńskiego portu przybił pierwszy zagraniczny statek – „Kentucky”, pływający pod francuską banderą. Tymczasowy port nie zaspokajał ambicji i potrzeb państwa polskiego. Konieczne było podjęcie dalszych działań zmierzających do budowy dużego portu morskiego."

https://czec.pl/pl/n/1

To oznacza, że w 21' musiało być już prowizoryczne, ale już działające molo, co by się pokrywało z tym co pisze Młynarski

zaloguj się by móc komentować


Matka-Scypiona @betacool 20 sierpnia 2019 10:45
20 sierpnia 2019 10:52

Czytałam wiele lat temu, że chłopcy z AK widząc profesorów sprzedających swoje cenne zbiory książek na targu zorganizowali zbiórkę pieniędzy aby temu zapobiec. Kto by pomyślał,  że to były mega cenne zielone bo wtedy wymienialne na kruszec! 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 10:37
20 sierpnia 2019 10:58

najbardziej obszerne kompendium, jakie znalazłem w necie;

https://repozytorium.ukw.edu.pl/bitstream/handle/item/5715/Pocz%C4%85tki%20budowy%20portu%20w%20Gdyni.pdf?sequence=1&isAllowed=y

Jest w linkowanym tekscie  wymieniony francuski inżynier,  generał Sylvain Eugène Raynal . Oraz pozyczki z francuskich konsorcjów, a zatem finansował rozbudowe portu francuski Dom Rothschilda.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @genezy 20 sierpnia 2019 10:35
20 sierpnia 2019 10:59

to jest niezłe...w rękopisie...

zaloguj się by móc komentować

genezy @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 11:03

Co do pułapki- doprawdy najważniejszy Polski komiks to Spotkanie którego to scenarzystą był ppłk Siwanowicz.

zaloguj się by móc komentować

tadman @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 10:36
20 sierpnia 2019 11:05

Są ulice Tadeusza Wendy w Gdańsku i Gdyni, więc tym niepamiętanym raczej nie był.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 10:58
20 sierpnia 2019 11:12

A generał zasłużony agent francuski i agent domu: (przepraszam za tłumaczenie prosto z wiki/googla, ale nie mam czasu na ogładę)

"Jest inżynierem politechnicznym (promocja 1888), ukończył major School of application of Fontainebleau (1890-1892). Karierę wojskową przywiózł do Cochin-Chiny (1890), Annam (1893), Tonkin (1898, 1904), z którego sporządził mapy, w Senegalu (1900–1914), gdzie prowadził prace w arsenale w Dakarze, następnie zaangażował go w pierwszą wojnę światową, podczas której piastował kilka pozycji dowodzenia w artylerii okopu 10. Armii oraz w ciężkiej artylerii 12. Korpusu, zwłaszcza podczas obrony Fortu de Vaux (2-9 lipca 1916 r.) Z Bitwy nad Sommą na czele polskich myśliwych. Brał także udział w opracowaniu zaprawy, powiedział „crapouillot”. W 1920 r. W ramach walki z bolszewikami dowodził artylerią 6 Dywizji Wojska Polskiego i został podniesiony do rangi generała brygady." 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 10:58
20 sierpnia 2019 11:14

tyle tylko, że Francus on opiniował projekt Wendy, sam go nie robił. No chybaże, był projektantem zepnięcia się budżetu....

zaloguj się by móc komentować

Klak @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 11:15

Ale jaj. GROM też stworzony przy okazji transferu żydowskiego został nam w spadku, jakby niechcący?

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 11:23

No i Wenda znał się z Chrzanowskim z pewnością:

Pracę na rzecz Ministerstwa Robót Publicznych kończy z początkiem 1920 r., gdy zostaje powołany na kierownika wydziału budowy portów w Departamencie Spraw Morskich w Ministerstwie Spraw Wojskowych (departamentem kieruje wówczas wiceadmirał Kazimierz Porębski)... Zaliczał się on do założycieli Stowarzyszenia Pracowników na Polu Rozwoju Żeglugi „Bandera Polska” (przekształciło się w późniejszych latach w Ligę Morską i Rzeczną, z której z kolei wyrosła Liga Morska i Kolonialna).

Chrzanowski też działał w LMiR, znając dobrze Porębskiego.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 20 sierpnia 2019 11:14
20 sierpnia 2019 11:24

o rety Francuz oczywiście

zaloguj się by móc komentować

valser @betacool 20 sierpnia 2019 10:19
20 sierpnia 2019 11:24

Wyglada na to, ze warstwa tzw. inteligencji to jest zbior osob bezradnych i uposledzonych, ktorzy w warunkach ekstremalnych, bez pomocy i bez dotacji nie sa w stanie samodzielnie przezyc.

Taki fragmencik z raportow Pieckiego...

"Co 15-20 kroków stał kapo z kijem i waląc przesuwających się więźniów, krzyczał: “Laufschritt!” Na górę taczkę pchało się wolno. Z pustą taczką – “Laufschritt” obowiązywał na całej długości trasy. Tu konkurowały z sobą w walce o życie mięśnie, spryt i oczy. Trzeba było mieć dużo siły, aby pchać taczkę, trzeba było umieć utrzymać ją na desce, trzeba było widzieć i wybrać odpowiedni moment “na wstrzymanie” w pracy, aby złapać oddech w zmęczone płuca. Tu właśnie widziałem jak wielu z nas, inteligentów, nie daje sobie rady w ciężkich, bezwzględnych warunkach. Tak - wtedy przechodziliśmy twardą selekcję.

Sport, gimnastyka uprawiane kiedyś, oddały mi tu wielkie przysługi. Inteligent oglądający się bezradnie i szukający względów lub pomocy u kogoś, tak jakby prawie żądał jej z tego powodu, że był adwokatem lub inżynierem, spotykał się zawsze z twardym kijem. Tu jakiś mecenas z brzuszkiem lub ziemianin nieudolnie pchał taczkę, że spadła z deski w piach i nie mógł już jej z powrotem wydźwignąć. Tam znów bezradny profesor w okularach lub pan w starszym wieku, inny żałosny widok przedstawiał. Wszyscy, którzy się do pracy nie nadawali lub nie mieli już sił biegać z taczką, byli bici, a przy upadku - zabijani drągiem lub butem."

 

zaloguj się by móc komentować

homsick @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 11:25

Zwróćmy też uwagę na to, że budowa portu ruszyła na całego, kiedy Polska uzyskała tak zwaną pożyczkę stabilizacyjną. Ja jeszcze nie doszedłem w czasie lektury do szczegółów dotyczących tej pożyczki, ale sądzę, że są one interesujące.

-cała Polska budowała Port. Nawet S. Żeromski kręcił się po budowie i pisał "Wiatr od morza". Sporo musiało być tej pożyczki, bo honorarium na stabilizację życiową pisarza nie mogło być chyba małe.

W niemieckiej wiki piszą, że pożyczka została przez Polskę spłacona jeszcze do czasu wybuchu II WW. Jak to się wszystko ładnie "stabilizowało"...

zaloguj się by móc komentować


ainolatak @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 10:58
20 sierpnia 2019 11:42

Rzeczywiście wszystko fajnie opisane. W innym miejscu natknęłam się na info, że już w 23' zawinął tam pierwszy francuski statek handlowy. Tutaj podana jest jego nazwa "Kentucky", stanowiący własność Francuskiego Towarzystwa Okrętowego w Hawrze. Ewidentnie Francuzi byli pośrednikami.

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @genezy 20 sierpnia 2019 10:35
20 sierpnia 2019 12:41

To jest Bernard a nie Gabriel

zaloguj się by móc komentować





gabriel-maciejewski @Klak 20 sierpnia 2019 11:15
20 sierpnia 2019 12:43

Wszystko zostało niechcący, my też

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @homsick 20 sierpnia 2019 11:25
20 sierpnia 2019 12:44

Ciekawe czy było takie miejsce, gdzie sie Żeromski nie kręcił

zaloguj się by móc komentować



stanislaw-orda @ewa-rembikowska 20 sierpnia 2019 13:10
20 sierpnia 2019 13:23

ja stawiam na  The French Connection

zaloguj się by móc komentować

genezy @bendix 20 sierpnia 2019 11:33
20 sierpnia 2019 13:57

Ten sam. Siwanowicz, jak się później okazało, służył w oddziale Y czyli jak to Cenckiewicz był ujął, najważniejszym i najbardziej ukrytym oddziale LWP.

zaloguj się by móc komentować

genezy @gabriel-maciejewski 20 sierpnia 2019 12:41
20 sierpnia 2019 14:00

Faktycznie, nie jednemu psu na imię burek.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 13:21
20 sierpnia 2019 14:01

i jeszcze:

Załatwiono natomiast w 1935 r.-kwestie połączenia Gdyni z Zagłębiem Węglowym, o tyle ważną, że wiązała się ona z ówczesną sytuacją polskiego handlu zagranicznego, linia ta miała omijać tzw. korytarze śląskie /bytomski i kluczborski oraz teren Wolnego Miasta.

Dzięki niej komunikacja kolejowa Śląsk - Gdynia miała ulec skróceniu o 70 km. /540 km zamiast 610 km/. Projekt opracowany przez Ministerstwo Kolei przewidywał budowę nowej linii w trzech etapach. Miała ona być ukończona i uruchomiona w 1928 r., czyli na rok przed zakończeniem robot portowych. Według projektu koszty budowy samej tylko linii jednotorowej (projekt przewidywał dwa tory)miały wynieść 60 milionów złotych. Była to suma poważna, ale nie tak znowu wielka, jeżeli przyjmiemy pod uwagę fakt, że w samym tylko 1924 r. Polska zapłaciła Gdańskowi 30 milionów złotych za cła pobierane od towarów importowanych i eksportowanych poprzez terytorium Wolnego Miasta.

za:  https://repozytorium.ukw.edu.pl/bitstream/handle/item/5715/Pocz%C4%85tki%20budowy%20portu%20w%20Gdyni.pdf?sequence=1&isAllowed=y

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 13:21
20 sierpnia 2019 14:12

jeszcze jedna postać jest mało znana: inż. Teodozy Nosowicz:

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. nie istniał w jej granicach port pełnomorski, zdolny do obsłużenia floty handlowej. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem było korzystanie z portu gdańskiego. Ze względu na strukturę narodowościową tego miasta, w której przważali Niemcy, współpraca ta nie należała do najłatwiejszych. Rząd polski planował, wobec trudności z jakimi borykał się handel, wybudowanie nowego portu morskiego. Wstępnie przyjęto trzy projekty: budowy portu nad jeziorem Żarnowieckim - ze względu na bliskość granicy niemieckiej nie mógł on jednak dojść do skutku, Gdyni - najkorzystniejszy ze względu na położenie oraz Tczewa. Teodozy Nosowicz, chociaż zdawał sobie sprawę, iż realizacja portu morskiego w naszym mieście nie ma szans powodzenia, kierując się bieżącą koniunkturą gospodarczą postanowił wybudować port rzeczny na Wiśle. Kontrowersje może wzbudzać kwestia, czy motywowało go przy tym dobro miasta. Z pewnością inżynier liczył przede wszystkim na własne zyski, nie ulega jednak wątpliwości, iż dzięki jego firmie wielu tczewian znalazło zatrudnienie w trudnych latach dwudziestych XX w.

Teodozy Nosowicz urodził się w 10 marca 1882 r. w Sablinie koło Petersburga. Jego ojciec, inżynier technolog w Zakładach Putiłowskich, zginął podczas wypadku w fabryce, wkrótce zmarła też jego matka. Razem z bratem wychowywał się u rodziny. W Petersburgu ukończył gimnazjum i zdał maturę, następnie kształcił się w instytucie komunikacji. Po ukończeniu edukacji wyruszył do Stanów Zjednoczonych, gdzie nabył praktyki przy budowie tuneli pod rzeką Hudson a następnie pracował przy budowie mostu w Brooklynie. Po dwóch latach powrócił do Rosji jako przedstawiciel handlowy firmy budowlanej „Weis & Freytag S.A“. Jego kariera nabierała tempa. Na wszystkich jej szczeblach dawał się poznać jako wyjątkowo zdolny inżynier i zaradny handlowiec. Sprawował kolejno funkcje przedstawiciela handlowego zakładów „Lilpop, Rau i Loewenstein“, przyczyniając sie znacznego rozwoju firmy na rynku rosyjskim, a nastepnie po 1919 r. został przedstawicielem handlowym firm kolejowych zaopatrujących polski rynek w urządzenia.

W 1923 r. Teodozy Nosowicz rozpoczął prace przygotowawcze do przystosowania portu w Tczewie dla potrzeb handlu morskiego. Według jego założeń, miał on być odpowiednikiem podobnego rodzaju portów ujściowych w Hamburgu i Bremie. Już wstępne założenia dla tego projektu, opracowane przez inżyniera Tadeusza Tillingera jeszcze w 1919 r., były odrzucone przez rząd polski. Mimo wszystko Teodozy Nosowicz nie zrezygnował z przedsięwzięcia. Jesienią 1925 r., przy udziale czterech kopalń węgla, powołał do życia przedsiębiorstwo armatorskie Żegluga Wisła-Bałtyk Sp. z o.o. w Tczewie mające eksportować węgiel do krajów skandynawskich. Na obecnym bulwarze nad Wisłą zoorganizowano port rzeczny, doprowadzając nawet na jego potrzeby bocznicę kolejową. Działalność Towarzystwa od początku napotykała na liczne trudności. Na początku niekorzystne rozwiązania finansowe z kopalniami, a następnie koniec koniunktury na polski węgiel doprowadziły do upadku przedsiębiorstwa. W sierpniu 1928 r. tczewskie Towarzystwo zostało postawione w stan likwidacji, a jego tobor pływający sprzedano z dużymi stratami.

Do końca życia Teodozy Nosowicz pełnił ważne funkcje. Był między innymi bliskim współpracownikiem Eugeniusza Kwiatkowskiego w czasie rozbudowy Gdyni i polskiej floty handlowej. Zmarł w Warszawie 1 grudnia 1934 r., jego prochy spoczywają na Powązkach.

Bibliografia:

Nosowicz Teodozy (1882-2934), Pertek J., [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. XXIII, Wrocław, Warszawa, Kraków 1978.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 14:12
20 sierpnia 2019 16:19

Nieźle pasuje. A i nazwisko takie, że zapomnieć można. 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski 20 sierpnia 2019 12:43
20 sierpnia 2019 16:23

Rzadko się zakładam, ale w tym przypadku chyba się pokuszę.

  • Zaślubiny wojsk z morzem miały miejsce 11 lutego 1920 roku.

Na szczęście znaleźli się także fachowcy, którzy zaraz po zaślubinach wojsk gen. Józefa Hallera z morzem pojechali na odzyskany brzeg bałtycki, aby zbadać możliwości takiego przedsięwzięcia.

  • 6 maja 1920 roku minister spraw wojskowych [Józef Leśniewski, a bezpośrednim kierownikiem jest Porębski] delegował inż. Tadeusza Wendę na Pomorze, by znaleźć odpowiednie miejsce na budowę portu morskiego.
  • W maju 1920 r. Tadeusz Wenda został delegowany do Gdańska (na stanowisko inżyniera budownictwa portowego przy przedstawicielu do Spraw Morskich przy Generalnym Komisariacie RP w Wolnym Mieście Gdańsku), w celu dokonania rozeznania co do możliwości korzystania z tamtejszego portu przez państwo polskie. Okazało się to niemożliwe ze względu na rosnące w mieście wpływy niemieckie. Zdecydowano o znalezieniu innej lokalizacji dla polskiego „okienka” na morze. Zadanie miał wykonać inżynier Wenda, który miał do tego odpowiednie kwalifikacje. Zaliczał się on do założycieli Stowarzyszenia Pracowników na Polu Rozwoju Żeglugi „Bandera Polska” (przekształciło się w późniejszych latach w Ligę Morską i Rzeczną, z której z kolei wyrosła Liga Morska i Kolonialna).

Ostoją ich był Gabriel Chrzanowski, szef Wydziału Żeglugi w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. Prawą jego ręką był wybitny fachowiec, który właśnie wrócił zza granicy i postawił się do dyspozycji. On właśnie aprobował Gdynię jako najlepsze miejsce. On opracował pierwsze plany i dokonał obliczeń. Niestety w naszym rządzie i w kołach gospodarczych nie brano sprawy na serio. Nie wierzono.

  • Wenda wrócił do Polski w 1918 i objął stanowisko w Ministerstwie Robót Publicznych. Pracę tą kończy z początkiem 1920 r., gdy zostaje powołany na kierownika Wydziału Budowy Portów Sekcji Technicznej SDW w Departamencie Spraw Morskich w Ministerstwie Spraw Wojskowych (departamentem kieruje wówczas wiceadmirał Kazimierz Porębski). Jednocześnie jest informacja, że jako fachowiec od portów i żeglugi, w tymże roku dostał posadę kierownika budowy portu w Gdyni i ta posada była już w ramach Ministerstwa Przemysłu i Handlu, działu żeglugi, którym kierował Chrzanowski.  
     
  • Widać tutaj jakieś pokrywanie się kompetencji i zamieszanie organizacyjne w ministerstwach. A może po prostu sprawa była tak tajna, że na początku "układana" w Ministerstwie Spraw Wojskowych?

W takiej atmosferze Chrzanowski zbliżył się do mnie, aby szukać pomocy. Z nim i jego doradcą zwiedziłem teren Gdyni niedługo po dojściu wojsk Hallera do morza. Dziś jeszcze mam w oczach ubogą wioskę rybacką, jaką wówczas była Gdynia.

  • 30 sierpnia 1920 roku zatwierdzono projekt inż. Wendy dotyczący rozpoczęcia budowy niewielkiego portu wojennego, przeznaczonego do rozładunku materiałów wojskowych.
  • Ostatnią wersję projektu do zatwierdzenia Ministrowi Spraw Wojskowych Wenda zgłosił w grudniu 1920 r..
  • Ze wspomnień Jana Żelewskiego, sekretarza Kierownictwa Budowy Portu w Gdyni: ...Jak było w Gdyni w roku 1920? Tak jak w Biblii. Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię, odłączył wodę od lądu i dodatkowo przylepił do tego ubogą, zacofaną wioskę rybacką Gdynię! To było wszystko, co zastał […] inicjator, jedyny projektant i budowniczy portu w Gdyni inżynier Tadeusz Wenda.[…] zostawił w Warszawie szczęśliwą rodzinę, bardzo obszerne luksusowe mieszkanie i duże miasto i przyjechał do Gdyni, gdzie był brak najelementarniejszych wygód bytowania. Lista problemów była rzeczywiście długa. Począwszy od braku stałego finansowania, poprzez spory kompetencyjne między Ministerstwem Spraw Wojskowych a Ministerstwem Przemysłu i Handlu, kłopoty z odpowiednim sprzętem, trudne warunki bytowe dla robotników portowych, a skończywszy na dowożeniu z Tczewa w wielkich walizkach milionów marek na wynagrodzenia dla pracowników budowy (mówiono, że „w Gdyni utopiona zostanie Polska”).
  • Wiosną 1921 roku rozpoczęto budowę Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków.
  • Port powstawał pośród wielu trudności i jeszcze w tym samym roku inż. Wenda informował admirała Kazimierza Porębskiego, iż prace utknęły w martwym punkcie z braku środków finansowych i że konieczna jest dotacja, bowiem grozi zatrzymanie inwestycji i zaprzepaszczenie jej.
  •  W r. 1922 /23 prace nad wykończeniem prowizorycznego molo i falochronu doprowadzono prawie do końca oraz zbudowano warsztaty, tartak, prowizoryczną elektrownię i wieżę ciśnień.
  • 13 sierpnia 1923 r. zawinął do Gdyni pierwszy okręt cudzoziemski  s/s „Kentucky ” , należący do francuskiej Compagnie Generale Transatlantique. Okręt ten przyjął na pokład transport emigrantów polskich do Francji, zapoczątkowując regularną komunikację pomiędzy Gdynią a portem francuskim Le Havre.
  • 23 września 1923 r. Sejm uchwalił budowę portu w Gdyni. Dnia 23 października 1923 r. Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów upoważnił Ministra Przemysłu i Handlu do pertraktowania z firmami zagranicznymi w sprawie powierzenia im dalszej budowy portu w Gdyni. 4 lipca 1924 r. podpisano umowę, na mocy której Rząd powierzył prace nad budową portu w Gdyni specjalnie w tym celu wyłonionemu konsorcjum francusko-polskiemu.

Mnie ciekawi czy i jak Młynarski im pomógł? Dlaczego Młynarski? To raczej on miał problem w Urzędzie Emigracyjnym. I dlaczego "zapomniał" nazwisko.

i jeszcze jeden link

https://nowahistoria.interia.pl/ii-rzeczpospolita/news-inzynier-tadeusz-wenda-budowniczy-gdyni-zrobil-swoje-wiec-mu,nId,1826255

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 16:45

ten link z interii to m.in. dla cytatu:

Eugeniusz Kwiatkowski otóż, dwa lata przed swą śmiercią, kiedy - mieszkającego w Krakowie, w kamienicy przy al. Słowackiego 8 (opatrzonej dziś tablicą, upamiętniającą tego męża stanu i gospodarczego wizjonera) - odwiedził go dziennikarz "Głosu Wybrzeża", powiedział w rozmowie z nim z naciskiem: "Proszę pana, mnie niesłusznie nazywa się budowniczym Gdyni. Budowniczym i projektantem był wybitny polski fachowiec inż. Tadeusz Wenda. Tak, to prawda, to ja zmieniłem system budowy Gdyni - z powolnego na szybki".

A Młynarski mówi o tym doradcy Chrzanowskiego - projektant Gdyni.

Natomiast, jeśli chodzi o bio Chrzanowskiego to jest coś takiego Ryszarda Mielczarka

Z dziejów powstania kadry gospodarki morskiej II Rzeczypospolitej. Życie i działalność Gabriela Szczęsnego Chrzanowskiego (1867-1926). Rocz.Gdańs. 1985 z.2, s.113-125,il.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski 20 sierpnia 2019 12:43
20 sierpnia 2019 18:30

Wierzyć się nie, co za teatr jest odprawiany i to od jak dawna na narodzie polskim.

Ktoś to zaplanował, to nie podlega dyskusji. A odpowiedź na pytanie, kto planuje na stulecia, już kiedyś tutaj padła.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 18:31

Oczywiście miało być, wierzyć się nie chce ...

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @betacool 20 sierpnia 2019 10:19
20 sierpnia 2019 19:12

Niezłe te wspomnienia, naprawdę...

zaloguj się by móc komentować

Eukaryota @ainolatak 20 sierpnia 2019 16:45
20 sierpnia 2019 20:32

Z całego wpisu na nowahistoria.interia wynika że ekipa po 1926 marginalizowała znaczenie "projektanta". W jakis sposób to się przekłada na ten opis Feliksa Młynarskiego, kóry oczywiście że pamięta jego nazwisko tylko dokonuje takiej kreacji jakby chciał a nie mógł lub na odwrót. Doskonale wie o kim mówi bo nie może "nawet oo nie pamiętać" i jednoczesnie ubolewać że nie ma ulicy jego imienia i obiecywać że jakis historyk go jeszcze przywróci potomnym. Wygląda to na grę układów sił, w których Młynarski znajduje się po tej stronie co nie chce pamiętać Wendy ale sumienie mu mówi że trzeba gdzieś tego zasłużonego "projktanta" zakotwiczyć, aby np. tak pasjonat jak Coryllus po kilkudziesięciu latach zadał takie pytanie jak dzisiaj zadał.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Eukaryota 20 sierpnia 2019 20:32
20 sierpnia 2019 20:40

Dokładnie tak, Młynarski cały czas kokietuje i nie wie jak przemycić swój wkład w całą robotę. Chciałby się pochwalić, ale do końca nie wie czy może wszystko napisać .

zaloguj się by móc komentować

tomciob @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 21:34

Witam.

Myślę, że ten link trochę rozjaśni sprawę początków portu w Gdyni

https://marynistyka.pl/z-kart-historii/558-90-lat-temu-uroczyscie-otwarto-port-gdynia.html, a więc mamy tu:

https://marynistyka.pl/images/remote/http--www.marynistyka.pl-images-Kazimierz_Porebski-3.jpg

oraz Juliana Rummela

https://marynistyka.pl/images/remote/http--www.marynistyka.pl-images-Julian_Rummel.jpga także

inżyniera Apolinarego Tadeusza Wendę

https://marynistyka.pl/images/remote/http--www.marynistyka.pl-images-Tadeusz-Wenda.jpg

jak również cytuję:

"Inicjatorem stworzenia Konsorcjum Polsko- Francuskiego, które miało realizować powstanie portu w Gdyni był z kolei inż. Władysław Rummel, ojciec Juliana . Nie godził się on na skupienie w prywatnych rękach budowy portu i jego przyszłej eksploatacji. Dużą rolę w powstaniu gdyńskiego portu odegrał duński inżynier i przedsiębiorca z Kopenhagi Knut Hojgaard (siódmy od lewej na zdjęciu poniżej). Duński inżynier kierował robotami w Gdyni z ramienia powstałego konsorcjum".

http://www.gdyniawsieci.pl/assets/Uploads/MMG-HM-II-509-1.jpg

źródło zdjęcia

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

tomciob @tomciob 20 sierpnia 2019 21:34
20 sierpnia 2019 21:40

A skoro relacje biznesowe są zazwyczaj trwalsze niż rządy i państwa to, cytuję:

"Raczej nie mogła być znacjonalizowana, gdyż była to firma duńska - Højgaard & Schultz A/S Civilingeniører og Entreprenører. Była to spółka utworzona w 1918 r. w Kopenhadze, specjalizowała się w projektowaniu wznoszeniu stalowo-betonowych konstrukcji wodnych i lądowych. W latach 1924-1939 brała udział w konstrukcji budowli hydrotechnicznych w porcie gdyńskim - m.in. przyśpieszając jej dzięki zastosowanie autorskiej metody budowy skrzyń ze zbrojonego betonu. Współpracowała również w budowie portu we Władysławowie. Dyrektorem był inż. Knud Nielsen Højgaard (1878-1968), zasłużony również jako inicjator utworzenia Towarzystwa Polsko-Duńskiego (któremu przewodniczył w latach 1936-1940), a w latach 60. twórca fundacji wspierającej studentów trójmiejskich uczelni. Kawaler orderu Polonia Restituta. Po wojnie (od wiosny 1946) firma pracowała przy odbudowie gdyńskiego portu - przede wszystkim jego falochronów (które zresztą zbudowało), oraz nabrzeży: Szwedzkiego, Francuskiego, Portowego, Belgijskiego i częściowo Czechosłowackiego, a także pirsów w Basenie III. Opracowało również projekt i rozpoczęło odbudowę Nab. Duńskiego (ukończoną przez Spółdzielcze Przedsiębiorstwo Budowlane Robót Morskich inż. Niklewicza - przed wojną z ramienia H&S pracującego we Władysławowie). Planowo Duńczycy mieli pracować w Gdyni do 1951, ale w związku z przemianami politycznymi (w dziedzinie gospodarczej) w RP pod koniec 1949 umowę rozwiązano. W styczniu 1950 przeprowadzono kolaudację prowadzonych prac, przekazując ich kontynuowanie Państwowemu Przedsiębiorstwu Budowlanemu “Hydrotrest”. Tytułem wynagrodzenia za przeprowadzone w Gdyni po wojnie prace spółka otrzymała łącznie 5,701,244 koron duńskich. Ruchomości H&S w Polsce (m.in. dwa holowniki, jeszcze w 1948 r.) zostały częściowo przejęte lub przekazane polskim firmom - przede wszystkim wspomnianemu "Hydrotrestowi" (później włączonemu do Przedsiębiorstwa Budownictwa Inżynieryjno-Morskiego).

Było o tej firmie kilka artykułów B. Hajduka, m.in.:
- Działalność spółki duńskiej Højgaard & Schultz AS w Polsce w latach 1924-1949, [w:] Polska-Dania w ciągu wieków, pod red. J. Szymańskiego, Gdańsk 2004.
- 25 lat działalności w Gdyni spółki Højgaard & Schultz (1924-1949), "Rocznik Gdyński", nr 11 (1992/93).

W Danii nadal istnieje (fuzja z inną firmą), specjalizuje się m.in. w budowie farm elektrowni wiatrowych: http://www.mth.com/"

zaloguj się by móc komentować


valser @tomciob 20 sierpnia 2019 21:34
20 sierpnia 2019 21:44

Nie godzil sie na skupienie budowy w prywatnych rekach, ale z konsorcjum to juz poszlo. Zapewne nie bylo prywatne juz tak nachalnie. 

Piekne zdjecie. Brakuje Baltazara Gąbki, bo szpiedzy z krainy deszczowcow sa. 

Fast Forward to today...

Jestem ciekaw jakie nazwiska, banki i konsorcja stoja obecnie  za przekopem mierzei?

Ktos cos wie na ten temat?

zaloguj się by móc komentować

tomciob @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 21:50

A tu jest moim zdaniem najciekawszy, bo uszczegóławiający, link o dotarciu spółki Hojgaard & Schultz do zlecenia budowy portu w Gdyni

https://rocznikgdynski.pl/25-lat-dzialalnosci-w-gdyni-spolki-hojgaard-schultz-1924-1949-boleslaw-hajduk-rocznik-gdynski-19921993-nr-11-s-41-52-il/

zaloguj się by móc komentować

tomciob @valser 20 sierpnia 2019 21:44
20 sierpnia 2019 21:57

Każda większa budowa w Polsce prócz deweloperskich mieszkaniówek jest realizowana przez konsorcja z głównym i decydującym udziałem kapitału zagranicznego. Znajdź Valserze jakąś polską firmę w pierwszej pięćsetce budowlanych firm europejskich. Życzę szczęścia w poszukiwaniach.

zaloguj się by móc komentować

Paris @tomciob 20 sierpnia 2019 21:40
20 sierpnia 2019 21:57

A to feler...

... jeszcze ta firma istnieje i jeszcze nawet specjalizuje sie - dzis - w budowie farm elektrowni  wiatrowych !!!   Niesamowite  !!!

A moze oni chca dzis te elektrownie wiatrowa "budowac" na Baltyku... co to juz jakis czas temu "chodzily"  pSZekazy w "internecie"  na bicie piany "ekologicznego pozyskiwania energii"  ???

zaloguj się by móc komentować

valser @tomciob 20 sierpnia 2019 21:57
20 sierpnia 2019 22:18

Podejrzewam, ze bedzie ciezko znalezc polska firme budowlana w pierwszej dwudziestce firm operujacych w Polsce. Kopia niby ta mierzeje, ale kto, dla kogo, po co i za czyje pieniadze, to nie za bardzo wiadomo. 

zaloguj się by móc komentować


ajs @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2019 22:24

Interesująca historia. Jednak Gdynia i inne polskie porty to wciąż aktualny temat/biznes - jeżeli dokonywane są zmiany prawne w tym temacie, to chyba szykuje się coś w temacie polskich portów...

https://www.defence24.pl/prezydent-podpisal-nowele-ustawy-o-portach-morskich

zaloguj się by móc komentować

valser @ajs 20 sierpnia 2019 22:24
20 sierpnia 2019 22:29

Podgotowka pod jume. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 20 sierpnia 2019 22:29
20 sierpnia 2019 22:39

jedna miarka nie zawsze do wszystkiego pasuje.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ajs 20 sierpnia 2019 22:24
20 sierpnia 2019 22:40

Podmiot.

i tyle.

Podmiot

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @ewa-rembikowska 20 sierpnia 2019 10:48
20 sierpnia 2019 23:34

https://historia.trojmiasto.pl/postac/Tadeusz-Wenda-o1444.html

https://www.port.gdynia.pl/pl/port/historia-portu?showall=&start=7

Moje dwa portrety, Wendy i Kwiatkowskiego. Są w Porcie Gdyńskim. Malowałam je na zamówienie Portu chyba w latach 80-tych. A teraz jestem sympatycznie zdumiona, że "chodzą" w mediach. 

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 20 sierpnia 2019 22:39
20 sierpnia 2019 23:39

Cytacik:

"Zgodnie z nowymi regulacjami, zgody ministra właściwego do spraw gospodarki morskiej, udzielonej w drodze decyzji administracyjnej, wymagać będzie np. "przeniesienie własności, użytkowania wieczystego, udziału we własności albo użytkowaniu wieczystym, albo oddanie w użytkowanie wieczyste całości albo części nieruchomości" czy "oddanie całości albo części nieruchomości w użytkowanie"."

Minister bedzie regulowal stosunki wlasnosciowe. Notariusz - owszem, ale bez zgody ministra to nie pojdzie. Ciekawe jaka argumentacje i wykladnie do tego dosztukowali?

I dalej...

Ustawa zmienia też regulacje określające zasady pobierania opłat portowych. "Opłaty takie pobiera od użytkowników infrastruktury portowej podmiot zarządzający, mając na względzie zasady równego traktowania i niedyskryminacji użytkowników infrastruktury portowej oraz potrzeby w zakresie budowy, rozbudowy, utrzymywania i modernizacji infrastruktury portowej" - wskazano.

Czyli myto i oplata za parkowanie.

Moze napisz jaka miarka jeszcze tutaj pasuje Chetnie sie czegos dowiem.

zaloguj się by móc komentować

ajs @valser 20 sierpnia 2019 22:29
21 sierpnia 2019 00:19

Całkiem możliwe - tylko dzisiaj nazwa to przekształceniami własnosciowymi/restrukturyzacją/globalizacją itp itd...

Biznes morski to stocznie, flota i porty - stocznie już praktycznie załatwione, flota w trakcie likwidacji a to co pozostało (głównie PŻM) pływa pod obcymi banderami. Na cyfrach świetnie widać jak likwidowano polską flotę, tu tylko przykładowo jeden nasz armator PLO:

rok   -   liczba statków

1951 - 36

1956 - 36

1961 - 70

1966 - 157

1976 - 176

1981 - 163

1986 - 110

1991 - 85

1999 - 18

2000 - 6

I na 200 roku ciotka wiki kończy wyliczankę - można rzec, że zostaliśmy już zatopieni i nie bedziemy bruździć już żadnym współczesnym "Wenecjom" czy "Genuom".

Zostały jeszcze porty (chodzi chyba o te najwieksze) - do załatwienia...

zaloguj się by móc komentować

genezy @ainolatak 20 sierpnia 2019 16:45
21 sierpnia 2019 01:28

"W 1921 Gdynię zaprojektowano jako tymczasowy port wojskowy..."

We wrześniu 1922 jej status uległ zmianie (ustawą). 

Wenda i konsorcjum francusko-duńskie to późniejsza kwestia, roku 1925.

 

https://books.google.pl/books?id=9n52BwAAQBAJ&pg=PA138&lpg=PA138&dq=Gabriel+Chrzanowski+Gdynia&source=bl&ots=ciNh9FFDyP&sig=ACfU3U3H1jjmWZW2m_GjZ_jOIxCFYlhkig&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwik19WBx5LkAhUQMuwKHZOuBkcQ6AEwBnoECAkQAQ#v=onepage&q=Gabriel%20Chrzanowski%20Gdynia&f=false

Może więc tu na stronie 167 zgodnie z tym co j/w

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
21 sierpnia 2019 01:47

To jest jednak niebywałe..tradycja robienia kmiotków w bambuko..Mamy taką sytuację, Erazm Piltz podczas konferencji pokojowej w Paryżu mówi, że Polska zawdzięcza wolność Stanom i Francji i to o ich względy i sojusz tych potęg powinna zabiegać. Benjamin Strong prezes Banku Rezerw Federalnych zapewniał, że USA powinny wspierać Polskę.

Tak wspierały, że koszty wywózki Żydów zrzuciła na Polskę, wykorzystując do tego ludzi pokroju Młynarskiego, czy Okólnickiego (od Polskiego Towarzystwa Emigracyjnego http://www.fortyck.pl/art_26.htm )  zapatrzonych w swój „geniusz”, podsycany przez przedwyzwoleniowych prowadzących i lokalny spryt, przez co niemogących dostrzec tego, że są tylko narzędziami.

Wysyłali tych Żydów ciesząc się, że będą mieli problem z głowy, coś wpadnie do kieszeni własnej, a nie dostrzegali choćby tego, ze już w 21’ prasa amerykańska nie pisała o niepodległej Polsce tylko o małym zacofanym i barbarzyńskim kraiku, w którym morduje się Żydów. A za chwilę o możliwości wojny polsko-niemieckiej.Nic nie potrafili utargować, trzeźwo pomyśleć. Albo jak w Gdańsku pobierać opłatę…

A jak przyszła zapaść finansów w 1923 i Grabski zaczął casting banków, od których mógłby pożyczyć kasę, na dalszą budowę portu, dróg i odbudowy, potęgi się wypięły z Wall Street na czele. Pozostali prywatni inwestorzy, jak Dillon z interesami niemieckimi i kiepskimi warunkami (oczywiście kiedy Niemcy dowiedzieli się, że "bankier Polski" Dillon jest skłonny udzielić pożyczki rozpoczęli razem z amerykańską prasą oczernianie wiarygodności kredytowej Polski. Dołączyły się do tego sfery dyplomatyczne USA, które chętnie by przekazały Berlinowi Gdańsk i Śląsk, a także mniejszości niemieckie i żydowskie oskarżając Polaków o antysemityzm).

A tutaj od 160 s. fajnie opisany monopol emigracyjny i liczby emigrantów, z końcowym wnioskiem że Gdynia nie tylko dla emigrantów była budowana, choć tekst mówi o tym, że właśnie dla nich…

https://books.google.pl/books?id=QzNQBwAAQBAJ&pg=PA158&lpg=PA158&dq=ryszard+mielczarek+gdynia&source=bl&ots=SrWEMtBCoj&sig=ACfU3U2u6XgPykGnY4_v3Xc-5HWY-IKyBQ&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwj_h7Wf7pHkAhWQ16QKHYauAhk4ChDoATACegQICRAB#v=onepage&q=ryszard%20mielczarek%20gdynia&f=false

Dr Mielczarek od Chrzanowskiego też szczegółowo opisywał powstanie portu – choćby tu https://rocznikgdynski.pl/poczatek-budowy-portu-gdynskiego-1920-1923-ryszard-mielczarek-1977-s-87-100-il/

https://www.kul.pl/files/852/media/RNS/pdf-y/2009/2009-plewko.pdf

http://bc.wimbp.lodz.pl/Content/24469/IlustrowanaRepublika1929kwIINr165.pdf

https://books.google.pl/books?id=DJ7LJ4EihksC&pg=PA180&lpg=PA180&dq=dillon+clarence+finance+1925&source=bl&ots=esRoEmHRXd&sig=ACfU3U3ATHvEtuguSzmGbmATyRkBmcSF6A&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwixw_yQkJLkAhULIlAKHb-TCBMQ6AEwCnoECAgQAQ#v=snippet&q=erazm&f=false

https://books.google.pl/books?id=_XaFaNshCrkC&pg=PA193&lpg=PA193&dq=feliks+mlynarski+bank+loan&source=bl&ots=nq5MpM8AEJ&sig=ACfU3U2NIdkvMzusMKvhUqQ1lJRAAhhVbg&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwiujae1jZLkAhUJGewKHYzAC_8Q6AEwDXoECAcQAQ#v=onepage&q&f=false

 

A na deser - Być jak Feliks Młynarski

https://nowiny24.pl/zwycieski-projekt-byc-jak-feliks-mlynarski-realizowany-bedzie-w-szkole-podstawowej-w-gniewczynie-l/ar/c11-14006555

https://tryncza.eu/?c=mdAktualnosci-cmPokazTresc-69-5642

https://prasa.wiara.pl/doc/5436125.Feliks-Mlynarski-patriota-pragmatyczny

 

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @genezy 21 sierpnia 2019 01:28
21 sierpnia 2019 01:53

bardzo ciekawe co tam jest o Chrzanowskim

Konsorcjum to rzeczywiście późniejsza kwestia, ale Wenda jest w kwestii Gdyni od 1920. Być może sam pomysł wyszedł od Ch. tak jak i stworzenia floty pod polską banderą, ale on inżynierem nie był.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @tomciob 20 sierpnia 2019 21:40
21 sierpnia 2019 07:05

Ciekawie mówi w kontekście Hojgaardów wnuczka Wendy:

Był idealistą – kiedy duński przemysłowiec Knut Hojgaard zaproponował mu pracę za dziesięciokrotnie wyższą pensję, dziadek odpowiedział mu: „ja ten port dla Polski buduję”. I odmówił. Knut Hojgaard zresztą bardzo dziadka szanował, odwiedził nawet go w 1945 roku w jego domu w Komorowie pod Warszawą.

https://zeglarski.info/artykuly/hanna-wenda-uszynska-gdynia-byla-czwartym-dzieckiem-tadeusza-wendy/

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
21 sierpnia 2019 07:07

Pamięć Gabriela Chrzanowskiego zachowała się o tyle, że jego imieniem słusznie nazwano w Gdyni jedną z ulic. Nie wiem, czy jest jakaś ulica imieniem jego doradcy.

Tutaj Młynarski ewidentnie ściemnia. Problem w tym, że w Gdyni nie ma ulicy Gabriela Chrzanowskiego (urzędnika z Ministerstwa Przemysłu i Handlu, dept Żeglugi), a jest Bernarda Chrzanowskiego (też człowieka morza) zaraz przy Urzędzie Morskim w Gdyni. Obok jest ulica Wendy.

Ignorancja urzędników czy celowe działanie, żeby przykryć postać Gabriela?

zaloguj się by móc komentować

valser @ajs 21 sierpnia 2019 00:19
21 sierpnia 2019 07:21

Pieknie. I stad moje pytanie - dla kogo ten przekop, port w Elblagu i zmiany prawa?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ewa-rembikowska 20 sierpnia 2019 13:10
21 sierpnia 2019 08:18

Jak skończę socjalizm to sie tym zajmę:-)

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @genezy 20 sierpnia 2019 14:00
21 sierpnia 2019 08:18

Ten nie miał nic wspólnego z morzem

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ainolatak 20 sierpnia 2019 16:23
21 sierpnia 2019 08:22

Młynarski znał Sikorskiego i był chyba członkiem Frontu Morges, stali za nim Francuzi

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @tomciob 20 sierpnia 2019 21:34
21 sierpnia 2019 08:24

Te polsko francuskie konsorcja to jest osobny temat

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @tomciob 20 sierpnia 2019 21:50
21 sierpnia 2019 08:25

We wspomnieniach Rongego znajduje sie informacja, że najłatwiej przerzucało się do Rosji szpiegów z paszportem duńskim i belgijskim, ciekawe

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @ainolatak 21 sierpnia 2019 01:47
21 sierpnia 2019 08:27

Wspieranie ma tę samą konotację co gwaracja, chodzi albo o przerzucenie kosztów, albo o wrobienie w wojnę

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 20 sierpnia 2019 23:39
21 sierpnia 2019 08:52

Podobne rozwiązania w kwestii strategicznej infrastruktury obowiązują i gdzie indziej.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @valser 20 sierpnia 2019 23:39
21 sierpnia 2019 08:56

Ktoś ostatnio pisał o tym, jak w Krakowie w ramach prywatyzacji elektrowni z majątku tej elektrowni wydzielono i sprywatyzowano jedyną prowadzącą do elektrowni bocznicę po której dostarcza się węgiel - no bo przecież nie będzie elektrownia zatrudniać nastawiaczy kolejowych, a w ogóle po co elektrowni bocznica? przecież produkuje prąd a nie prowadzi działalności w zakresie transportu kolejowego. Nowy właściciel oczywiście bardzo długo się wzbraniał, a jak już to uczynił, to z ogromnym bólem serca i wprowadził pewne drobne opłaty od każdego wagonu, który wjeżdzał jego bocznicą z węglem do elektrowni.

Może właśnie o to chodzi aby minister mógł zobaczyć, czy ktoś sobie na przykład nie oddziela nadbrzeża z dźwigami, pod którymi stać sie coś może, od działki z jedyną bramą i drogą prowadzącą do portu.

Co do opłat portowych, to dlaczego właściciel nadbrzeza i magazynu w porcie w Szczecinie ma kasować za rozładunek Statku i przechowaniu towaru, ale za utrzymanie żeglugi przejścia Szcecin-Świnoujscie to ma płacić Zarząd Portu?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @ajs 21 sierpnia 2019 00:19
21 sierpnia 2019 08:59

Statki  pływaja pod tanią banderą, a same jednostki pływajace najczęściej są wynajmowane.

Na świecie jest od lat  znaczna nadprodukcja statków  i funkcjonują  cale ich "parkingi" do wynajęcia. Głownie w okolicach ważnych szlaków transportowych (cieśnina malajska, itp.) Cumuje ich tam latami do wyboru, do koloru. Buduje się natomiast  tylko staki specjalistyczne "na wymianę" zużytych. Natomiast  masówki towarowej jest nadmiar. 

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 21 sierpnia 2019 08:52
21 sierpnia 2019 09:08

Zapewne. Problem jest zawsze ten sam. Wladza robi wedle uznania i ma w doopie interes tych, ktorych zmiany dotycza, a tam gdzie chodzi o zapisy dotyczace dzierzawy, wlasnosci to wiadomo o co chodzi. Odkad siegam wlasna pamiecia to zadna wladza w Polsce nie zrobila zadnych zmian dla ludzi, tylko zawsze przeciwko ludziom i ich interesom.

Wszystkie sprawy dotyczace transportu morskiego sa strategiczne.

Patrzac na historie z grubsza rzecz biorac kiedys musi byc wojna. To jest niemozliwe, zeby na terytorium Polski juz wiecej wojny nie bylo. Za chwile bedzie taka sytuacja, ze nie bedzie nikogo, kto pamietalby czas wojny. Ludzie przyzwyczajeni do tzw. normalnego zycia wcale o tym nie mysla i w zaden sposob nie sa na taka ewentualnosc przygotowani. Sa przyzwyczajeni, ze lodowka dziala, jest prad i woda w kranie, winda jezdzi tak samo jak i miejska komunikacja.

 

zaloguj się by móc komentować

valser @grudeq 21 sierpnia 2019 08:56
21 sierpnia 2019 09:13

Moze wlasnie o to chodzi, zeby minister przyklepal ta "jedna brame z bocznica"?

Przy lotnisku w Pyrzowicach jest parking. Zeby wjechac na teren to "trzeba uiscic oplate". Parkin nie nalezy do lotniska. TO juz beda ze dwie dekady. Oczywiscie "jest darmowe piec minut", ale zeby objechac parking to potrzebujesz dziesiec.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @valser 21 sierpnia 2019 09:13
21 sierpnia 2019 09:23

Lepiej zatem, żeby tą  bramę klepał minister niż dyrektor portu, bo jednak ministra jest trudniej przekupić niż dyrektora portu, no i jest szansa że rzecz szybciej wyjdzie. W każdym bądz razie tego rozwiązania nie uważam za złe.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @valser 21 sierpnia 2019 09:08
21 sierpnia 2019 09:24

Nie musi, o ile coś się na świecie nie zawali. W obecnym systemie finansowym wojna nie jest potrzebna na takich terytoriach jak Polska. 

zaloguj się by móc komentować

valser @grudeq 21 sierpnia 2019 09:23
21 sierpnia 2019 09:29

Nie twierdze, ze gorzej, czy lepiej. Sposob jednak w jaki sie to wprowadza jest taki sam jak za Jaruzela, Gomulki czy Bieruta. Tutaj nic sie nie zmienilo. Tworzy sie fakty dokonane, a reszta musi sie po prostu dostosowac.

zaloguj się by móc komentować

valser @Grzeralts 21 sierpnia 2019 09:24
21 sierpnia 2019 09:32

Ja tez patrze z optymizmem w przyszlosc. Mistrzostwa Swiata w hokeju w 2020 sa w Szwajcarii, w 2021 w Minsku i w Rydze, 2022 w Helsinkach, a w 2023 w St.Petersburgu. Wszystkie sie odbeda i planuje byc na kazdej z tych imprez jesli nic sie drastycznie nie pochrzani.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @valser 21 sierpnia 2019 09:29
21 sierpnia 2019 09:43

Valser powiem więcej tworzenie prawa formalnie w Polsce nic się nie zmieniło od czasów Sejmu Wielkiego. Jest Sejm, który uchwala ustawę. ustawa idzie do druku w Monitorze (jest jedna zmiana: teraz nie druk, ale umieszczenie w internecie) i prawo wchodzi.

istota prawa, i to w Polsce czy w Szwajcari jest taka, że tworzy ona jakiś fakt a poddani ustawie muszą się do niej zastosować.

Różnica tylko jest taka, że w Polsce od tworzenia prawa jest Sejm, a w Szwajcarii jest to częściej scedowane na referenda. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie sensu rozpisywania referendum krajowego z pytaniem: czy decyzję na podział nieruchomości na obszarze portu morskiego ma podejmować Zarząd Portu czy Minister Żeglugi?

PS

Czy w porcie w Bazylei, też można sobie swobodnie obracać gruntami?

zaloguj się by móc komentować

valser @grudeq 21 sierpnia 2019 09:43
21 sierpnia 2019 10:51

Co do istoty tworzenia prawa w Szwajcarii to oczywiscie sie mylisz. 

Jakis czas temu powstal projekt podziemnej kolei cargo, ktorego inwestorami, wykonawcami i beneficjentami sa prywatne szwajcarskie firmy. System ma objac 80 najwiekszych miejscowosci w Szwajcarii. Zeby to wykonac, musza byc uregulowane stosunki wlasnosciowe, gdyz tunele beda przebiegaly ok. 50m pod powierzchnia ziemi, pod terenami, ktore maja swoich wlascicieli. Projekt jest w tej chwili konsultowany i musi przejsc przez referendum. Nie ma innej drogi, zeby to bokiem, po cichu przepchnac. 

Roznica jak widzisz, jest zasadnicza. Do kazdego referendum masz wydana broszure, ktora czasami ma 40-60 stron, gdzie oprocz brzmienia zapisu prawa masz dodatkowo przedstawiony projekt z uzasadnieniem po co te zmiany, jakie cele to ma osiagnac z jednoczesnym przedstawieniem argumentow praktycznych konsekwencji jakie zmiana przyniesie. W Polsce referenda to zawsze byla tragifarsa, bo oprocz kartki z pytaniem typu "czy chcesz, zeby Polska weszla na sciezke szybkiego rozwoju gospodarczego" dostawales Leszka Millera w telewizji z jego inteligentna buzia pierwszego sekretarza i rownie inteligentnymi wywodami. To jest zupelnie inna bajka, a ja nie widze zadnego powodu, zeby nie kopiowac 1 do 1 szwajcarskich rozwiazan. No, ale pomysly sa inne. Pare lat temu ludzie z PKW jezdzili do Moskwy na szkolenia jak robic wybory. Te lokale wyborcze w szkolach to jest spadek po Bierucie i Jaruzelskim, ktorzy czuwali, zeby narod madrze wybral. Ja moge sie juz tylko osobiscie cieszyc, ze nie musze juz w tej sciemie i ustawce brac udzialu i sie czasami tylko zastanawiam, jak to jest, ze inteligentni ludzie przymykaja na to oko, bo nie wierze, ze tego nie widza. 

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @valser 21 sierpnia 2019 09:08
21 sierpnia 2019 11:37

Mentalnośc ludzi obecnie rządzących w Polsce , bez względu na deklarowane barwy polityczne, wyrosła w socjaliźmie . Oni wszyscy są po jednakich szkołach, ale  w programach szkolnych nastapiło równanie w dół. Czyli standard wyznaczaja najgorsze obiboki i nieuki. Stąd tak cięzko znaleźć kogoś pchajacego sie do robienia polityki, kto byłby wolny od ww. syndromu.

Nie porównuj tego ze Szwajcarią, bo kraj ten to pod wieloma wzgledami godzien zazdrości ewenement. Natomiast,  o ile jeszcze dobrze  pamietam z tego co kiedyś czytałem,  w Niemczech czy Anglii postępuje się podobnie jak w Polsce w przypadku  inewstycji w infrastrukturę strategiczną.

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 21 sierpnia 2019 11:37
21 sierpnia 2019 11:43

Moja mentalnosc tez ksztaltowala socjalistyczna edukacja. Wszyscy zesmy przez to przeszli, ale to nie jest zaden powod, zeby w tym tkwic. 

Ja nie widze rowniez powodu, zeby obecnej wladzy przytakiwac z ww wzgledow. Kontestacja tych ludzi i organizacji to naturalna postawa. 

Uwazam, ze kazdego przedstawiciela wladzy w Polsce trzeba traktowac z taka podejrzliwoscia jak zlodzieja.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 21 sierpnia 2019 11:43
21 sierpnia 2019 12:49

System ordynacji wyborczej w Polsce powoduje, że do polityki garną się przede wszystkim ci, kórzy nie potrafią zarobić na życie uzyteczną działalnością. Oraz posiadają relatywnie mniej niz przeciętna,  tzw. skrupółów moralnych. Czyli głownie wyznawcy etyki sytuacyjnej, relatywiści w dowolnej dziedzinie życia społecznego i osobistego. Ordynacja wyborcza to rodzaj negatywnej wirówki. W jej wyniku do polityki trafiajaą najcięzsze przypadki porażenia wspomnianym syndromem.

Ty należysz do tych lżejszych przypadkó, dlatego nie jesteś "zawodowym politykiem".

Ja zreszta także nie.

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 21 sierpnia 2019 12:49
21 sierpnia 2019 12:59

Jest jeszcze cos. System dobotu kadr. Nie wystarczy byc lewusem z uposledzeniem moralnym. Takich ludzi jest calkiem sporo i nawet jak chca zostac politykami, to szansy nie maja. Tutaj przede wszystkim trzeba byc wpietym w system. 

zaloguj się by móc komentować

bolek @genezy 21 sierpnia 2019 01:28
21 sierpnia 2019 17:56

"Może więc tu na stronie 167 zgodnie z tym co j/w"

Jedynie krótka wzmianka o Chrzanowskim w przypisie do tekstu o Kwiatkowskim.

Dziewulski - Etatyzm

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @gabriel-maciejewski 21 sierpnia 2019 08:26
21 sierpnia 2019 23:07

Zobaczymy relację (!) z cudów.

zaloguj się by móc komentować


bolek @genezy 21 sierpnia 2019 23:34
22 sierpnia 2019 11:40

"Tennenbaum:

http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=38462"

 

Tam chyba nie ma nic o Chrzanowskim, ale za to jest lista jego innych książek:

Oczywiście musiałem zerknąć do do tej "Polityki gospodarczej  Anglji", a tam takie fajne kawałki, między innymi oczywiście.

zaloguj się by móc komentować

genezy @bolek 22 sierpnia 2019 11:40
22 sierpnia 2019 16:01

jest o CHrzanowskim na 114, ale nic o tym tajemnym gostku

zaloguj się by móc komentować

bolek @genezy 22 sierpnia 2019 16:01
22 sierpnia 2019 17:14

"jest o CHrzanowskim na 114, ale nic o tym tajemnym gostku"

Faktycznie jest. Całe jedno zdanie...

Jedyna nadzieja w tym Roczniku Gdańskim, ale nie nastawiam się na jakieś rewelacje.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @KOSSOBOR 20 sierpnia 2019 23:34
22 sierpnia 2019 20:27

Czyli ten portret inż. Tadeusza Wendy jest pani autorstwa:

https://static2.s-trojmiasto.pl/zdj/c/n/25/207/300x0/207101-Tadeusz-Wenda__kr.jpggratuluję.

Ten który ją wkleiłem:

http://zpap.pl/zpap/images/konkursy/Tadeusz_Wendy.PNG

jest autorstwa fotografa brytyjskiego Fredericka Oakesa Devereux, który prowadził swoje studio fotograficzne w Western  Road, Hove w latach 1883-1912 ale studio fotograficzne przy 98 Western Road, Hove nosiło nazwę Frederick Oakes Devereux do połowy lat dwudziestych.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @tomciob 22 sierpnia 2019 20:27
23 sierpnia 2019 00:13

Port dostarczył mi wówczas fotografie Wendy /jakąś małą, podkolorowaną/ i Kwiatkowskiego. To nie były czasy internetu. Gdy siedziałam nad portretami, wpadła w odwiedziny moja stryjenka i zdumiona zobaczyła na sztalugach "malujący się" portret Kwiatkowskiego. I dowiedziałam się od niej - równie zdumiona - że stryj, młody wówczas prawnik po Uniwersytecie Poznańskim, był asystentem Kwiatkowskiego w Gdyni. Było to dla mnie bardzo miłe. A w czasach internetu, szukając na stronach informacji o Kwiatkowskim, znalazłam te moje dwa portrety. Oryginały wisiały w Porcie, być może jeszcze wiszą.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować