Kreatywność Polaków...
Jest bliska zeru. I to łatwo wskazać, co też zaraz uczynię. Ktoś powie, że się powtarzam, bo taki tekst, a na pewno podobny już był. Weszliśmy w osiemnasty rok naszej działalności, możemy chyba, raz i drugi, powrócić do tych samych tematów?
Kreatywność w Polsce równa się cwaniactwu i unikaniu ryzyka, przy jednoczesnym dostarczaniu dopaminy odbiorcy. To zwykle polega na lansowaniu polskich wersji różnych zagranicznych formatów, albo eksploatowaniu jakichś nostalgii. Z naciskiem, że muszą być to nostalgie, bo inaczej się nie sprzeda. Ci sami ludzie, cwaniacy i fałszywi wspominkarze, wierzą w legendę o tym, że Jane Rowling napisała Harry’ego Pottera w kawiarni, że wydano jej najpierw 500 egzemplarzy, że nie miała co jeść i żywiła się odpadkami, a potem przyszedł wielki sukces. Wierzą i utwierdzają się w przekonaniu, że nie ma sensu ponosić żadnego ryzyka. Trzeba je minimalizować, bo inaczej się nie sprzeda. No więc cały kraj – jak bezmyślne stado baranów – powiela formaty Rowling i jej podobnych ancymonów, w przekonaniu, że czyni coś niesłychanie sensownego. I jeszcze zyskownego przy tym.
Rowling to przykład skrajny. Weźmy kryminały. Nie można ludziom wyjaśnić, że kryminał, jako format to nośnik propagandy. Bardzo zresztą prymitywnej. Każdy bowiem wierzy, a na pewno chce wierzyć, że te piramidalnej bzdury wypisywane przez Bondę i resztę kamandy, to przenikliwa, intelektualna przygoda. Nie inaczej jest z serialami i filmami. Sherlock Holmes, podobnie jak Harry P. to forpoczta interesów korony. I nie zdziwcie się, jak po śmierci Rowling, a ta może nastąpić z byle powodu, rozpocznie się kontynuacja serii, ale główny bohater będzie już w turbanie, a różdżka w jego ręku zakończona będzie złotym półksiężycem.
Jak działa kryminalna propaganda każdy mniej więcej się orientuje. Nikt nie potrafi jednak uwierzyć, że cała ta nieprzytomna bzdura kręcona jest wyłącznie po to, by infekować mózgi nowymi ideami. Tak zwane skandynawskie kino noir, składa się z tych samych wątków. Mieszane pary policjantów, w których Arab lub Murzyn są zawsze inteligentniejsi niż biały lub biała, ścigają zwyrodnialca, reprezentującego tradycję. Najczęściej związanego z aparatem państwa, które musi się zmienić. Policjantka ma żonę, a razem wychowują pieska. W komendzie zaś pracuje arabski policjant, który chodzi po godzinach, po mieście razem ze swoim partnerem i pchają razem wózek, w którym kwili ich maleńka dziecina. Kto kogo zabił jest bez znaczenia. Zbrodnia musi być spektakularna, to znaczy albo dokonana na dziecku, albo dokonana ze szczególnym okrucieństwem. To zapewne też ma, poza widocznym – ogłupianie i masakrowanie wrażliwości widza – inny jakiś, ukryty sens.
Żaden polski twórca nie potrafi nic poza tępym naśladownictwem tego szajsu. Nie chodzi bowiem o kreację, ale o wpisanie się w trend. Tymczasem nagrody filmowe wręczane są za kreację właśnie. Nagrody literackie także. No więc, drodzy i szanowni czytelnicy, nie ma w tym żadnej kreacji. Jest natomiast uwiedzenie. I teraz opiszę Wam tu mechanizm uwiedzenia, Zaczyna się od złego rozpoznania intencji. I to mamy w każdy przypadku filmu lub książki oraz przypadkowej znajomości, nie tylko z przystojnym kolorowym panem, ale także ze swojskim oszustem matrymonialnym, który – w celu uwiedzenia powtarza bez zrozumienia jakieś kawałki z filmów. No, ale są też wypadki subtelniejsze.
Następnie mamy prezentację i ta może się odbywać na kilku obszarach. Oto młoda studentka wkracza do redakcji specjalistycznego pisma, gdzie siedzi, w jej ocenie, poważny i wpływowy redaktor, który nie jest może szczególnie przystojny, ale za to jego intelekt działa magnetycznie. On zaś patrzy na studentkę i widzi już oczami duszy, jak będzie ją kształtował na swój obraz i podobieństwo. Jest ona bowiem młoda, naiwna i ma różne inne atuty, których istnienie nasz redaktor ukrywa sam przed sobą, koncentrując się na jej potencjale intelektualnym. Rozmawiają o literaturze i toposach. Po sześciu spotkaniach, ona jest już trochę zniecierpliwiona, bo całkiem już przekonała się o tym, że ma do czynienia z geniuszem. W końcu geniusz, kompletna pierdoła, decyduje się na pierwszy krok. A dalej już leci, bo ona jednak nie była tak naiwna i czysta jest jemu się zdawało. Następuje eksplozja uczuć i erupcja konceptów związanych z toposami literackimi. Potem okazuje się, że ona jest w ciąży. Trochę kłopot, ale w końcu jest uczucie więc czym się przejmować? Pewnego dnia ona niespodziewanie wkracza do redakcji i słyszy już od progu, jak młodszy asystent świeżo upieczonego profesora, wraz z główną księgową, opieprzają geniusza, za coś, czego on na pewno nie zrobił, albowiem nie jest w ogóle zdolny do takich rzeczy. Ona słucha, i dociera do niej, kiedy słyszy, jak wybranek jej serca się tłumaczy, że nie jest on geniuszem, ale pomiotłem. I wie już, że całkiem źle zainwestowała swoje uczucia. Wychodzi trzaskając drzwiami i postanawia nigdy nie dopuścić go do dziecka.
Czy podobnie jest z czytelnikami polskich książek i filmów? Nie, jest inaczej. Opisałem bowiem wersję optymistyczną.
Teraz pora na pesymistyczną. Ona wcale nie wkroczyła tam, do tej piwnicy, gdzie schowano redakcję rocznika „Toposy”, przypadkiem, wiedziała bowiem, że ze swoją urodą dojarki z PGR Siemiatycze, krótkimi nogami i brakiem czegokolwiek z przodu, nie ma szans na karierę w środowisku literatów. Potrzebny był więc jej ktoś, kto zastąpi trampolinę, a jednocześnie sam uwierzy w to, że ona jest ósmym cudem świata. Nie patrzyła więc nawet w stronę aktywnych na różnych forach asystentów, rozbrajających z wdziękiem prestidigitatora różne intelektualne bomby, ale od razu skierowała swoje kacze kroki do tej piwnicy, gdzie siedział ten cały Jurek, od dawna już obserwowany, z dobrze rozpoznaną mapą deficytów, czego dokonała jej koleżanka, zdeklarowana lesbijka. Reszta rozegrała się niczym intryga w skandynawskim kinie noir. Obydwie harpie pożywiły się duchowym i intelektualnym trupem Jurka i rozpoczęły nowe, szczęśliwe życie w parze. Na uczelni zaś ogłoszono, że Jurek odchodzi z pracy ze względu na towarzyszący jej stres.
I tak dzieje się właśnie z widzami i czytelnikami polskich książek, które naśladują formaty zachodnie. I każdy, kto ma aspiracje i pretensje do dojrzałości powinien sobie zdawać z tego sprawę.
Co wobec tego potrzebne jest do stworzenia dzieła, które można uznać za kreację. Zdziwicie się. Przede wszystkim nośny tekst kultury, taki którym od razu każdy widz się zainteresuje. Potem należy zmienić format i intencję postaci, ale nie zdradzać tego czytelnikowi od razu. Można też przenieść schemat w inne czasy. No i odwrócić pointę. To naprawdę proste. Myślę, że niebawem, jak za dawnych, dobrych czasów salonu24, spróbujemy tu wszyscy razem zrealizować takie przedsięwzięcie. Na dziś to tyle. Pamiętajcie o nowościach i promocjach.
Pioter wydał nową książkę. Oto ona
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/mateusz-pretoriusz-orbis-gothicus-swebia-scytia-i-sarmacja/
Mamy nowe książki, o czym nieustająco przypominam.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/przemysl-polski-w-xvi-wieku/
Ponieważ na jesień zaplanowałem sporo premier, muszę oczyścić magazyn, który jest bardzo mały niestety. Postanowiłem więc, że obniżę ceny nawigatorów. Bez tego i tak nie mógłbym powrócić do wydawania kwartalnika, a w robocie są już kolejne numery. Tak więc dla własnej przyjemności i dla dobra zakładu wydawniczego „Klinika Języka” kupujcie ludzie ile możecie.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-46-pomorze/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-44-fuggerowie/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-41-galicja/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-40-poswiecony-pociagom-pancernym/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-38-wegierski/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-luzyce-nr-37/
tagi: propaganda literatura kreacja oszustwo uwiedzenie geniusz
|
|
gabriel-maciejewski |
| 3 października 2026 09:57 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 3 października 2026 10:04 |
Kreatywność w Polsce

równa się cwaniactwu ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 3 października 2026 10:04 |
| 3 października 2026 10:09 |
A żeby nie gadali o syrenach, podpalimy potem trochę lasu...
|
jacland @gabriel-maciejewski 3 października 2026 10:09 |
| 3 października 2026 10:48 |
Ale wtedy wyją syreny w pobliskich OSP
|
jacland @gabriel-maciejewski 3 października 2026 10:09 |
| 3 października 2026 10:49 |
Więc może coś o niedoli chlopa
|
jacland @gabriel-maciejewski 3 października 2026 10:09 |
| 3 października 2026 10:50 |
Tylko że wyjdzie na to że pan nie zapewnił opieki lekarskiej i cały ten cyrk na nic :-)
|
|
gabriel-maciejewski @jacland 3 października 2026 10:49 |
| 3 października 2026 10:51 |
Nie, można tylko nie niedoli baby, chłop się nie liczy
|
|
valser @gabriel-maciejewski |
| 3 października 2026 13:26 |
Co do kreatywności Polaków to moim zdaniem się zasadniczo mylisz. Jest dobrze w tym zakresie.
Wrażenie powstaje dlatego, ż w publicznej domenie, podpiętej do budżetowych pieniędzy, dalej zalega bolszewicki szlam, z partyjno-towarzysko-rodzinnego rozdania.
Tutaj przydałoby się troche kreatywności, żeby ten złom posprzątać.
Z tym tylko, że sprzątanie nie wymaga żadnej kreatywności. Decyzja-akcja-rezultat.
Troche pompek i cojones.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 3 października 2026 18:06 |
" Myślę, że niebawem, jak za dawnych, dobrych czasów salonu24, spróbujemy tu wszyscy razem zrealizować takie przedsięwzięcie. "
Ciekawe. Czekam z niecierpliwością.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 3 października 2026 18:58 |
Kobiety już nie potrafią uwodzić....:). Jurki są bezpieczne, tzn..z nudów jeżdżą na Majorki i Minorki, a tam się przekonują, że nie trzeba żadnego uczucia, aby mieć ciążę....lesbijki tam też nue są groźne, bo one tam chcą się pobawić, a dziecko będą mieć in vitro.od anonimowego dawcy. W końcu mamy 21-szy wiek.
Kreatywność ksiegowa - tutaj jesteśmy w światowej czołówce, choć do afer typu Enron w USA brakuje nam sporo.
W zasadzie zawsze kreatywnosci towarzyszy cwaniactwo - jeden sie wysila, a drugi go okrada z owoców jego wysiłku umysłowego.
|
|
cbrengland @valser 3 października 2026 13:26 |
| 3 października 2026 19:20 |
Byłbym skłonny przyznać jednak rację Gabrielowi. Zachlysniecie Zachodem przekracza wszelkie moje wyobrażenia, jak teraz jestem.w Polsce. Będąc w tych galeriach handlowych, czy innych sklepach, czy w ogóle w stylu życia miastowych, widzę Zachód ale ten sprzed 30, 40 lat.
Ale tak, zupelnie nieadekwtnym do tej rzeczywistosci sa polscy politycy i polska polityka w ogóle, zgadzam się. Aż rzygac sie chce ogladajac te Tuskowe gęby, Kaczyńskiego też. Dlatego wolę już Grzegorza Brauna. A przeciez nowe pokolenie tych Trzaskowskich i Morawieckich jest jeszcze gorsze, juz totalnie antypolskie, chociaż w ogladzie zachodniego szyku.
Źle się czuję we współczesnej Polsce, przyznam szczerze. Ale te pelne kościoły, jeszcze, zmieniaja mi optyke patrzenia i dają jednak pewna nadzieję na przyszłość.
________
|
zkr @cbrengland 3 października 2026 19:20 |
| 3 października 2026 19:33 |
Polecam mniejsze miejscowosci. Duze miasta to aspirujacy elektorat KO. Gdansk to typowy "Lemingrad".
|
|
cbrengland @zkr 3 października 2026 19:33 |
| 3 października 2026 20:27 |
Tak, dlatego napisałem o miastowych, a konkretnie mieszkańcach Szczecina. Ale też w tym samym Szczecinie bywam w katedrze na mszy św o godz 21.00
I jakbym cofnął czas o te 30, 40 lat, gdy w Krakowie chodziłem co niedziela do Dominikanów na mszę św o 20.30 lub do św Anny właśnie na 21.00 I znów byłem w tym pełnym kościele z ludźmi, którzy kochają być na mszy św właśnie o tej porze.
Tęskniłem za tym całe.lata, zarówno będąc jeszcze w Polsce po powrocie na Górny Śląsk, jak i teraz będąc tyle lat w Anglii
______
|
|
valser @cbrengland 3 października 2026 19:20 |
| 3 października 2026 22:37 |
ja pisalem o kreatywnosci, a ty o marketach. To chyba troche obok tematu.
Jest taka firma Balt Acht, albo Northman. I wiele innych, w roznych obszarach. FlyEye. Kreatywni, na innowacyjnej, technologicznej, luksusowej szpicy.
O Tuskach i Braunach to mi sie nie chce. To jest scierwo i zlom. Zakopac gleboko, albo spalic lub przetopic.
|
|
cbrengland @valser 3 października 2026 22:37 |
| 3 października 2026 23:05 |
Przecież jak siedzą w tych marketach, to właśnie nic nie tworzą, proste. Biorą, co wymyślili inni. A szerzej, małpują Zachód właśnie, jak napisał Gabriel.
Tak, zgodzę się. Polacy durniami nie są. A nawet wręcz przysłowiową jest polska improwizacja w wielu sytuacjach. Problemem więc nie są ludzie I ich kreatywność, ale władza polityczna i gospordarcza, która torpeduje jakikolwiek sukces Polaków wszędzie, o sporcie już sobie pisaliśmy.
Byłem w takiej pizzerii tutaj, znakomicie podany gyros i gadałem trochę z właścicielem. Spytałem, jak to teraz jest w biznesie w Polsce. Ja miałem taki na początku lat 90-tych I po paru latach odechciało mi sie. Powiedział, że nic się nie zmienilo, a nawet jest gorzej małym przedsiębiorcą.
I ten angielski na każdym rogu ulicy. Po co się spytam?
_________