-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Kraj lat dziecinnych

Niepostrzeżenie dyskusja pod ostatnimi tekstami, moimi i toyaha, odpłynęła w kierunku estetyki przekazu. To dobrze, bo jest to szalenie ważna sprawa. Jak wszyscy wiemy karmią nas śmieciami, takimi jak film „Botoks”, całkowitą fikcją, w której nie istnieją prawdziwe emocje i prawdziwi ludzie. Prawdziwi to znaczy sympatyczni i piękni. Pomyślałem więc sobie, że napiszę coś, co może nie zbliży nas do ideału jeśli idzie o estetykę przekazu, ale przynajmniej wskaże jakiś kierunek. Pomyślałem, że napiszę o moich kolegach, którzy nie są co prawda piękni, ale na pewno są jacyś...bo kolegów to proszę ja Was zawsze miałem doborowych….

Zacząłem porządkować mój stary dom w Dęblinie, wszystko tam muszę zrobić od nowa i w związku z tym jest masa pracy dla sporej grupy ludzi. Śmieci, czyli bezcennych precjozów gromadzonych latami przez moich rodziców, nazbierało się tyle, że po pierwszej fazie sprzątania Czarny wystawił 31 czarnych worków przed bramę. Wszystkie były pełne. Czarny to mój najdawniejszy kolega, jeszcze z przedszkola. My się tam generalnie wszyscy znamy jeszcze z przedszkola, wszyscy się pamiętamy i nawet jak ktoś się do kogoś nie odzywa, to łatwo do znajomości wrócić, wystarczy powiedzieć – cześć. To wiele ułatwia, a poza tym wprowadza element stabilizacji w otoczenie, bo wszyscy są swoi. Nawet ja jestem swój, choć nie było mnie tam tyle lat. Co tam ja, nawet Darek, który się wyprowadził w trzeciej klasie podstawówki, a teraz mieszka w Kanadzie jest swój...Zacznę jednak od Roberta. Nie chodziłem z nim nawet do szkoły, ale się znamy….tak się jakoś porobiło. Trzydzieści jeden worków ze śmieciami, a ja nie mam umowy podpisanej z urzędem, bo ją dawno temu rozwiązałem, żeby nie płacić bez sensu. Robert jednak ma różne możliwości, gadałem z nim ostatnio może ze dwa lata temu, ale zadzwoniłem na pewniaka.

- Robert, pamiętasz mnie jeszcze – taki suchar zarzuciłem na początek

- Jak przez mgłę….

- 31 worków ze śmieciami, a nie mam umowy, co robić?

- Wyślę ci dwa sms-y z numerami telefonów, wybierzesz jeden i oni ci to odbiorą

- A jak zapłacę?

- Dostaniesz fakturę…

- A gabaryty?

- Gabaryty ja ci odbiorę…

Odetchnąłem. Nie było mnie tam 25 lat, a sprawy, które tutaj w Grodzisku załatwiłbym nie wiem ile, rozwiązuję jednym telefonem.

Umówiliśmy się na wczoraj. Kiedy tam jechałem, przez Tarczyn, trasę krakowską, a potem przez Białobrzegi i Kozienice, było jeszcze ciemno. Po drodze zadzwoniłem do Mirka, z którym znałem się dawno temu i który będzie robił tam remont. Mirek się ze mną nie kolegował, bo byłem szczeniakiem, ale się jakoś rozpoznaliśmy. Zanim dotarłem na miejsce zatrzymał mnie korek przy moście, bo jest akurat remont. Korek był długi, ale okazało się, że nie wszyscy chcą w nim stać, kilka samochodów ominęło kolumnę i pojechało wprost na wolny pas nie zważając na to, że na słupku pali się czerwone światło...Któż to mógł być? Zgaduję, że oficerowie z miejscowego garnizonu, bo kto niby? Postałem razem ze wszystkimi i wreszcie nas puścili. Od mostu na Rycice jest kawałek, to druga strona miasta, ale był poranek i nie było korków. Stanąłem przed bramą, wysiadłem z samochodu, patrzę a tu chodnikiem z przeciwka nadchodzi Czarny. On mieszka jeszcze dalej niż ja, prawie na samym końcu ulicy, a jak pewnie pamiętacie dalej, za naszą ulicą nie ma już nic….rozciąga się tam otchłań ograniczona torem łukowskim, bo którym z rzadka dziś jeżdżą pociągi. Czarny szedł do pracy, więc tylko się przywitaliśmy i coś mruknęliśmy, bo byliśmy umówieni na później. Wszedłem na podwórko, pełne teraz trawy, od razu zamoczyłem buty, tyle było rosy...potem zepsute całkiem schody i odrapane drzwi, które się z trudem otwierają. Dom jest w ruinie, ale trzeba go podnieść i uratować. W środku chaos, wszystko zdewastowane, bo Czarny już tam był i wynosił różne niepotrzebne rzeczy, starą wannę, starą kuchenkę gazową, stary zlew. Ja przyjechałem, żeby zrobić porządek w papierach, książkach, spotkać się z Mirkiem i ustalić jakieś priorytety jeśli idzie o kolejność robót. Nie czekałem długo. Mirek zaraz przyszedł i pogadaliśmy dłuższą chwilę. Sprawy ważne zostały omówione i każdy zajął się czym tam akurat miał się zająć...ja pojechałem na łąki. Chciałem zobaczyć jak to teraz wygląda. No więc łąk już nie ma, zamiast nich jest brzeźniak, w którym ludzie zbierają prawdziwki. Tam zaś, gdzie dawniej chodziliśmy na czerwone koźlarki i kanie jest ponoć kolonia bobrów i wszystkie drzewa są przewrócone. Nikt też już tam nie chodzi...Dziwne. Droga, którą chodziliśmy do lasu jest dziś zarośnięta całkiem, a ludzie używają innej, bitej, prowadzącej wprost na Krukówkę. Kiedy tak stałem minął mnie samochód gazowników...gaz będą na Krukówce zakładać? Koniec świata pani Popiołkowa….

Potem pojechałem coś zjeść, nie do naszego sklepu, ale na Michalinów. Jakoś tak mi wyszło...Dwa pączki i oranżadę po proszę...bardzo było dobre. Potem do miasta, przez skrzyżowanie, gdzie zmienili ruch, przez co stał się o znacznie bezpieczniejszy. Chodzi o skrzyżowanie Stężyckiej z Wiślaną, kto jechał ten wie…

Musiałem znaleźć dobre, mocne worki na śmieci, ale nigdzie takich nie było. Nigdzie nie było też miejsc parkingowych, co mnie mocno zdziwiło, bo miasto nasze, dziwne i tajemnicze, za czasów kiedy tam mieszkałem przypominało miasta z obrazów Giorgio de Chirico. Domy, pustka i jedna lub dwie tajemnicze postaci gdzieś na końcu zalanej słońcem ulicy...już tego nie ma, wszędzie samochody, w centrum nie można zaparkować...Zadzwonił telefon. To Robert. Akurat byłem pod urzędem…

- Gdzie jesteś?

- Pod urzędem…

- Okay, widzę cię

Odwróciłem się i rzeczywiście, Robert mnie widział i ja jego też widziałem. Podszedłem, przywitaliśmy się, patrzę a on ma palce prawej ręki – kciuk i wskazujący ściągnięte kawałkiem czarno-żółtej, policyjnej taśmy…- Co to – pytam

- Rozkroiłem sobie rękę i jak tego nie założę to mi się rozłazi

- Jaja sobie robisz? Może trzeba to zaszyć?

- A po co, proste sposoby są najlepsze…

Pokręciłem głową z niedowierzaniem. Tu gaz na Krukówce zakładają, a ten się leczy czarno żółtą taśmą do odgradzania miejsc niebezpiecznych….Ziemio rodzinna, ziemio jasna….Poszliśmy kupić worki, a potem pojechaliśmy obejrzeć gabaryty. Ustaliliśmy, że Roberto zabierze je później, jak chłopcy wejdą do środka i zaczną robotę...Zaczęliśmy trochę wspominać. Mamy wspólnego, bardzo dobrego kolegę, takiego Krzysia, który nie posiadając wykształcenia innego niż zawodowe w zakresie lakiernictwa samochodowego został muzykiem bluesowym. Jest w moim wieku i właśnie robi karierę w jakiejś warszawskiej kapeli. Ponoć ostatnio wszyscy go oklaskiwali gdzieś na Słowacji, bo dał taki popis gry na harmonijce ustnej, że dziewczyny rzucały w niego biustonoszami. Wyginał się, latał po scenie, grał na kolanach, grał leżąc, różne cuda robił….a gość jest w moim wieku przecież i ma dużo słabszy wzrok. Łatwo się mógł o coś potknąć i wywalić...zamiast sukcesu byłaby kompromitacja. No, ale wszystko się udało i poszło dobrze….

- I popatrz – mówi Roberto – jakoś się z tej waszej klasy debili i zajobów wykaraskaliście….

- No tak, przytaknąłem – muzyk i pisarz, to jest coś….

- Dlaczego tyle samochodów na mieście – zapytałem

- Otworzyli na lotnisku studia dla cywili, chętni przyjeżdżają z całego kraju, stawiają samochody w poniedziałek rano i zabierają je w piątek po południu...nie masz szans na zaparkowanie…

- No tak, nie mam…

Odwiozłem Roberta do miasta i wróciłem porządkować dom. Bez żadnej litości pakowałem w worki książki, stare gazety, wszystko co było kiedyś cenne, ale dziś już nie ma żadnej wartości. Zostawiłem trochę luksusowych edycji i klasery z bezwartościowymi znaczkami. Może Michalina będzie chciała się nimi bawić. Kto to może wiedzieć…

Przyszedł Czarny, który nikomu w nic nie wierzy, przez co ma znacznie spokojniejsze życie niż ja. Od razu zaczął przeszukiwać wszystkie szuflady i szafki, od razu też znalazł listy pisane do mnie dawno temu przez różne dziewczęta. Pokręcił głową z niedowierzaniem…- Czyś ty głupi – zapytał. Było tego sporo...Czarny otworzył palenisko pieca i po kolei, jeden po drugim rwał te listy i wrzucał w ogień. Nadymiliśmy trochę, bo dawno się nie paliło i gawędziliśmy. Ja siedziałem na workach ze starymi, niepotrzebnymi książkami, a Czarny palił listy od moich dawnych dziewczyn.

Zrobiło się naprawdę romantycznie.

Potem poszliśmy do Czarnego coś zjeść. - Będzie fasolka po brytyjsku – powiedział Czarny. Ja nienawidzę fasolki po brytyjsku, ale nic nie powiedziałem. Wrąbałem dwie porcje, a w tym czasie Czarny, który uprawia różne formy rękodzieła pokazał mi pasek do spodni. - Zrobiłem go tak, żeby wyglądał jak skóra węża...Przyjrzałem się paskowi. Rzeczywiście, przypominał skórę węża i był, jak wszystko czego dotknie się Czarny, wykonany z niezwykłą starannością. - Ile za niego chcesz – zapytałem….

Nie powiem ile chciał, bo by to niektórych zwaliło z nóg. No, ale kupiłem ten pasek, bo ja zwykle kupuję coś od Czarnego jak tam jestem. Ostatnio kupiłem koniecznie mi potrzebne etui na karty do gry. Skórzane, eleganckie, tłoczone…

Przypomniałem sobie, że muszę jeszcze pojechać do miasta, pożegnałem się i ruszyłem. Nie było gdzie stanąć, wolne miejsca były tylko pod Kościołem. No trudno...poszedłem załatwić sprawę, a kiedy wracałem nad głową rozległ się niesamowity zupełnie ryk silników, spojrzałem w górę i zobaczyłem F16, całkiem prawdziwy...Gaz na Krukówce, F 16 w powietrzu, a chłopaki nic się nie zmienili...czy to nie dziwne?



tagi: dzieciństwo  koledzy 

gabriel-maciejewski
13 października 2017 09:30
21     1322    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
sjjj222 @gabriel-maciejewski
13 października 2017 10:11

Piękny tekst, bo z duszą i sercem pisany. Kiedy posługuje się Pan wyłącznie rozumem, to gorzej wychodzi.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @sjjj222 13 października 2017 10:11
13 października 2017 10:12

Za chwilę zmarnuje pan swoją ostatnią szansę

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski 13 października 2017 10:12
13 października 2017 10:16

Widzisz, jak to jest? U mnie na blogu ostatnio niemal sami tacy. I jeszcze mi tłumaczą, że chyba powinno mi zależeć na tym, żeby ludzie komentowali.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski
13 października 2017 10:22

Żeby tak pisać o innych trzeba w nich po prostu widzieć ludzi, bliźnich, a nie jakieś obleśne twory, które psują powietrze nadczłowieków.

No i umieć odtwarzać, a nie zastępować rzeczywistość. Nawet nieco ją podkoloryzowując, jak w opowieściach myśliwych czy wędkarzy. Ale cały czas trzymać się realiów (jak malarze realiści), bo doceniamy ich znaczenie. W przeciwnym razie wychodzi co najmniej karykatura (czasem potrzebna, ale nie może być jedynym sposbem przedstawiania ludzi czy wydarzeń), parodia lub co gorsza zupełnie nieadekwatna abstrakcja. Nawet jeśli chwilowi mianowańcy chodzą w glorii wybitnych twórców.

A tak po prostu: ślicznie to wszystko opisałeś. Jakbyśmy tam byli i to wszystko przeżywali. Bo każdy ma jakiś kraj lat dziecinnych i jakieś miejsce kiedyś bliskie, a teraz opuszczone, które po latach trzeba było uporządkować. Czasem brutalnie rozprawiając się z tak ważnymi i cennymi niegdyś przedmiotami...

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @jolanta-gancarz 13 października 2017 10:22
13 października 2017 10:26

Wywaliłem Cichy Don, Wojnę i pokój, a także Dostojewskiego....

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski 13 października 2017 10:26
13 października 2017 10:57

Aaa... Tego bym nie żałowała. Nawet Dostojewskiego, który dzisięciolecia temu wydawał mi się ważny.

Zwłaszcza, że oddanie tego do jakiejś biblioteki, to zatruwanie kolejnych umysłów.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @jolanta-gancarz 13 października 2017 10:57
13 października 2017 11:02

Musimy zrobić jakiegoś grila palić te wszystkie książki i tańczyć dookoła jak indianie.
A ktoś znas inkognito się zapisze do forum GW i to ogłosi tym reporterom może będą o nas pisać.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @parasolnikov 13 października 2017 11:02
13 października 2017 11:03

Oni nie są tacy głupi, musiałbyś im zapłacić za pisanie

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
13 października 2017 11:52

Porządki w domu, wycinka starych książek. ..to szczególne doświadczenie 

.

 

zaloguj się by móc komentować

JK @gabriel-maciejewski 13 października 2017 10:26
13 października 2017 11:59

A z Anną Kareniną co?

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @gabriel-maciejewski
13 października 2017 15:01

Bardzo piękny tekst. Dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
13 października 2017 15:29

Czemu oni Cię nie czytają? We wdupie u Murzyna to jeszcze słońce świeci w porównaniu z tym gdzie ogólnie jesteśmy.

http://film.onet.pl/wiadomosci/tvp2-zawiesza-magazyn-kryminalny-997-po-jednym-odcinku/jxs00l

W tym serialu o Jagiellonach to będą musieli na golasa biegać żeby do trzeciego odcinka dociągnąć.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @onyx 13 października 2017 15:29
13 października 2017 16:33

Wtedy chyba sami gerontofile zostali by przy ekranach. Szata jednak zdobi człowieka. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 13 października 2017 15:29
13 października 2017 18:36

To Kurski wcześniej nie wiedział jakie korzenie ma program Fajbusiewicza?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 13 października 2017 18:36
13 października 2017 20:42

może gdy, po emisji I-go odcinka, dowiedział się że serial wszedł do ramówki, wtedy zareagował.

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski 13 października 2017 18:36
14 października 2017 11:45

To jest jakiś dramat nie do opisania. Może dopiero jak Gadowski z Targalskim określą co jest a co nie jest PRLowskie to reszta wie co myśleć? Tu pan Witek przysnął nieco nad filiżanką kawy i poszło na antenę. Może oglądalność mierna i się teraz głupio tłumaczą? Zima Muminków.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @onyx 13 października 2017 15:29
14 października 2017 19:02

Spokojnie, Fajbusiewicz zawsze może wrócić pod tytułem "112".

A program "Twoja twarz brzmi znajomo"  udowadnia, że Fajbusiewicz po makijażu może wyglądać jak Magdalena Ogórek. Kto się kapnie?

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @krzysztof-osiejuk 13 października 2017 10:16
14 października 2017 19:13

Taką żonę kiedyś miałem - cały świat według niej był podły i zły, tylko nie ona. Ja się ożeniłem ponownie z kobietą, dla której jestem cudowny. Pozdrowienia, Panie Krzysztofie, mimo, że mnie Pan wysadził w kosmos z powodu komentarzy. Przemyślenia?...

Najgorsze jest to, że ja się generalnie zgadzam z Pańskim zdaniem. Rozkminiam więc, gdzie jest konflikt.

zaloguj się by móc komentować

onyx @Czepiak1966 14 października 2017 19:02
14 października 2017 21:23

Ja wiem, że oni mają jeszcze takie asy w rękawach a skoro mają to pewne jest że nie zawahają się by ich użyć. To kwestia czasu bo system pożarł swój ogon już ze dwa razy. A tvny puszczą program jak różne gwiazdki ekranu opowiadają historię po pijaku i zamiecione.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować