-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Kogo dekonstruować? Jezusa czy mecenasa Siłę-Nowickiego?

Wszelkie dekonstrukcje postaci Chrystusa są z istoty złe, podłe, nieszczere i głupkowate. I wynika to wprost z metody. Chwytają się tego różni spryciarze, ale nie tylko oni. Zacznijmy jednak od metody, której najważniejszą cechą jest zasięg. Jezus jest ważny dla wszystkich. Przede wszystkim zaś ważny jest dla przeciwników chrystianizacji. Sądzę, że on jest dla nich ważniejszy niż dla chrześcijan. I to dość łatwo udowodnić. Chrześcijanie bowiem są stale narażeni na wysłuchiwanie gawęd o tym, jaki naprawdę był Jezus, bo przecież wiadomo, że w Kościele kłamią. I już się do tego brzęczenia przyzwyczaili. Ci, którzy nie mają wiary w sercu, a dopiero jej poszukują, chętnie nachylają ucha dla różnych nowinek, a im bardziej są prymitywni i silniej przekonani o tym, że sami własnym rozumem potrafią rozeznać co w doktrynie jest właściwe, a co nie, tym większymi entuzjastami dekonstrukcji się stają. Zawsze mnie dziwiło, że żaden taki badacz Pisma nie zabierze się za wyjaśnienie jakichś kwestii prostszych, dotyczących składu gleby na jego działce rolnej, na przykład, albo czegoś, do czego nie został przez naturę przeznaczony, a jednak okoliczności zmuszają go do zajęcia się problemem.

No, ale wróćmy do zasięgu. Łatwo jest dekonstruować postać Jezusa, bo to – przy odpowiednim zasilaniu – gwarantuje sukces globalny. Postaci Mahometa nikt nie dekonstruuje, z obawy o życie, a herezje w islamie są to po prostu oddzielne obszary administracyjne, z których jedna próbuje sobie podporządkować drugą, najczęściej bez powodzenia. Herezje w chrześcijaństwie są sprawą wewnętrzną, często wręcz sąsiedzką, albowiem Jezus miał i ma nadal najlepszą ofertę dla wszystkich. I herezjarchowie chcieliby zostać pośrednikami w jej przekazywaniu, a także usunąć z tego miejsca Kościół. Przez swoją masowość wszelkie dekonstrukcje postaci Jezusa zdradzają fałszywą intencję. Bo niby z jakiej racji w ogóle ktoś zabiera się za takie rzeczy? Nie może się zająć dekonstruowaniem jakiegoś zagadnienia lub postaci o mniejszej dostępności? Mniej zrozumiałej dla prostaczków? No właśnie nie, bo chodzi o tych prostaczków. Gdyby ktoś próbował zająć się dekonstrukcją papieża Innocentego III i jego czasów, wyszłyby takie rzeczy, że o matulu…Ale nie wyjdą, bo papież Innocenty i jego czasy nie interesują prostaczków. Szczególnie tych, co aspirują. Do takiej grupy zaś zaliczam pracowników mediów, szczególnie tych zajmujących się publicystyką. Na przykład Patrycjusza Wyżgę. Pisałem już kiedyś o nim. Jest to prostaczek wręcz modelowy, który słuchając herezji prof. Majewskiego, nie potrafi ukryć znudzenia. Nic go to nie obchodzi, ale nie może zaprzestać obwąchiwania tematu, bo ten ma za duży zasięg. I gwarantowaną popularność.

W czasie ostatniej konferencji w Zielonej Górze, zapytałem księdza- wykładowcę, co myśli o teologu Majewskim, który twierdzi, że Jehowa miał żonę. W zasadzie sam musiałem sobie na to pytanie odpowiedzieć, albowiem – takie odniosłem wrażenie – duchowni są bezradni wobec świeckich teologów głoszących herezje. Tę bowiem gwarantuje powaga uczelni. Tylko, że uczelnie w Polsce od dawna nie są poważne, a ja bym się nawet upierał, że nie posiadają tej cechy od co najmniej 300 lat. Mniejsza jednak o nie, oto teolog Majewski, stwierdził najwyraźniej, że Jehowa jest za słabo znaną postacią w świecie chrześcijańskim, a gadanie o jego żonie, którą łatwo bardzo utożsamić z fenicką boginią Astrate,  nikogo nie rusza. Trzeba się więc zabrać za syna Jehowy, który w naszych okolicach jest popularniejszy i opowieść o nim na pewno poruszy syczące od nadmiaru rozgrzanej pary mózgi różnych uzurpatorów. Szczególnie jeśli temat podany będzie w odpowiedniej aranżacji. Wyznam, że nawet w to nie kliknąłem. I nie wiem czy jakiś aspirujący prowadził tę rozmowę, czy teolog gadał sam do siebie. Po prostu mam dosyć demonstracyjnego braku pokory u ludzi powołujących się na coś, czego poza nimi nikt nigdy nie widział. A teologowie powołują się na teksty i szpanują znajomością języków starożytnych. A Jezus nie znał, jako człowiek, żadnych języków swoich czasów, poza aramejskim, nie mówiąc już o językach starożytnych. I nie był profesorem żadnej uczelni. Podobnie było z jego uczniami. Nie bardzo więc wiadomo na jakiej podstawie hierarchia teologów zabiera się za jego dekonstrukcję, co jest jawnym bluźnierstwem. I dlaczego z tej dekonstrukcji czyni się telewizyjną rozrywkę? Bo o to właśnie chodzi, by treści heretyckie podać w lekkiej, ale imponującej masom formule. No i żeby masy te zasnęły w poczuciu pogłębienia swojej żałosnej wiedzy. Pozbywszy się jednocześnie sporej części wiary w zbawienie i boską naturę Jezusa. I nawet jeśli ten cały Majewski nie za bardzo bluźni, pomysły jakie podsuwa otwierają drogę złu. Jeśli zaś ma jakieś teksty, na podstawie których dokonuje swoich dekonstrukcji, niech je wyda z odpowiednim komentarzem i wystąpi w programie Wyżgi z innym jakimś teologiem, najlepiej duchownym i najlepiej spoza Polski. Wtedy zobaczymy co warte są jego kompetencje. Wcześniej nie ma w ogóle o czym gadać. Program Majewskiego bowiem nie służy temu, by ratować zagubione owce, ale temu by podmienić pasterza. Bo to jest właśnie jedna z cech herezji, być może najważniejsza. To jest po prostu faryzeizm. Uczeni w piśmie, kwestionują objawienia i tradycję, bo chcą mieć władzę nad Kościołem. Lud zaś, który liznął trochę powierzchownego wykształcenia, przyjmuje to z entuzjazmem albo zaciekawieniem. Z góry uznając za prawdę hipotezę, że Kościół ukrywał przed wiernymi różne sprawy i teraz one ujrzą światło dzienne i przez to właśnie wierni zobaczą prostszą ścieżkę do Nieba. Skąd pewność, że Kościół coś ukrywał? Na podstawie czego wysnuwacie ludzie takie wnioski? Bo Majewski opowiada o jakichś tekstach, których nikt poza nim nie widział? Ta pewność rodzi się z podświadomego uznania, że jest prawda poza Kościołem, a jeśli prawda to także zbawienie, a wobec tego warto podyskutować o intencjach hierarchów, którzy stworzyli tradycję. Tę zaś, po naprawdę niedługiej dyskusji, można zanegować, albowiem Majewski ma dostęp do najstarszych tekstów dotyczących Jezusa i Jehowy, a te są – wiadomo – najważniejsze, choć nikt ich nie widział. To taka wiedza tajemna przed 240 tysięcy lat, którą ukrywano przed nami, ale na szczęście pojawili się ludzie, którzy potrafią do niej dotrzeć i przekazać nam maluczkim. To jest schemat każdej herezji. I on zawsze działa, w mniejszym lub większym zakresie, ale zawsze. Jego celem zaś – i nie ma znaczenia czy ogłasza go certyfikowany, akademicki teolog, czy jakiś oczadziały bąbel z podwórka – jest zawsze zdominowanie i podporządkowanie możliwie dużej grupy ludzi. To jest rzecz powszechnie wiadoma, ale jednak jakby nie wiadoma. Bo ciągle się na to nabieramy. Nie istnieje wiedza sprzed 240 tysięcy lat, tradycja chrześcijańska jest ważna, Jezus jest synem Bożym, a Jehowa nie miał żony. Wiara zaś i zbawienie nie są tematem dla publicystyki.

Chcecie coś dekonstruować? Proszę bardzo. Obudziłem się dziś w nocy, zszedłem na dół i zapytałem groka, czy istniało kiedyś połączenie pomiędzy Cejlonem a Indiami. Choć wiedziałem przecież, że istniało, bo kolega Pioter mi to napisał wprost. Nawet na mapie fizycznej je widać. Grok twierdzi, że w tradycji islamskiej określano to połączenie jako most Adama. To znaczy muzułmanie wierzą, że Adam, wygnany z raju, spadł na Cejlon, następnie suchą nogą przeszedł do Indii i stamtąd ruszył do Etiopii w poszukiwaniu Ewy. Bardzo ciekawa historia. Grok jednak upiera się, że pomost między Sri Lanką a Indiami to twór naturalny, który skrył się pod wodą 7 tysięcy lat temu, wskutek stopnienia lodowców. Mimochodem jednak dodaje, że można było przejść suchą nogą z Cejlonu do Indii jeszcze w roku 1480 i podaje pisane źródło, które na to wskazuje. Po tej dacie pomost zniknął, bo przyszedł wielki tajfun i zalał przejście. W tradycji hinduskiej pomost ten został zbudowany przez Hanumana, boga małpę, który przybył z Himalajów na pomoc Ramie walczącemu z Rawaną.

Moim zdaniem jest tu całe wielkie pole do dekonstrukcji. I nawet ci co wierzą w istnienie wiedzy sprzed 240 tysięcy lat mieliby przy czym podłubać. Jeśli bowiem połączenie było widoczne w roku 1480, to znaczy, że ludzie trochę pomogli przyrodzie i wzmocnili je za pomocą nieznanych dziś technik. A może znanych, ale stosowanych z nieznanym dziś stopniem uporczywości. To zaś skłania nas do poszukiwania innych, podobnych tworów uznawanych za naturalne, a nie będących takimi do końca, a także do podejmowania prób odgadnięcia ich funkcji. No, ale za takie rzeczy nikt się nie zabierze, albowiem są zbyt niszowe, a każdy pragnie przede wszystkim tego, by poprzez swoje przywiązania i zainteresowania zostać wywyższonym i postawionym w grupie ekspertów wiedzy powszechnie ważnej i interesującej każdego. I tu w zasadzie zostają dwa jedynie tematy – Jezus i przeniewierstwa żydów. I w tych dziedzinach głównie usiłują specjalizować się Polacy. Jeśli rzecz jasna nie liczyć tych kwestii, które dotyczą ich bezpośrednio, a które cała reszta populacji ma w nosie. I przez to one nie dają takiego napędu jak Jezus i przeniewierstwa żydów, i za granicą nie za bardzo można się na tym wozić.

Dlaczego w tytule wspomniałem o mecenasie Sile-Nowickim, którego mam nadzieję ujrzeć w nowym filmie o Kuroniach zatytułowanym „Nasza rewolucja”? Otóż dlatego, że dekonstrukcja tej postaci jest jednym z najważniejszych zadań naszej współczesności. Tak uważam. I zwróćcie Wy także uwagę, że do osiągnięcia tego celu nie potrzeba znajomości aramejskiego, ani nawet łaciny. A jednak nikt się nie zabiera za moralną ocenę postaw mecenasa, przyjmując – zgodnie z dekretami różnych publicystów wydawanymi z pozycji uzurpatorskich – że jest to postać świetlana. No, ale nie jest i przekonała się o tym swego czasu Ewa Kurek. Nawet jej książkę ocenzurowano w związku z tym. Czy ktoś w Polsce jest zainteresowany obroną wolności słowa w wymiarach realnych? No, raczej nie. Każdy chce dekonstruować Jezusa, odkrywać wiedzę tajemną sprzed 240 tysięcy lat, albo tropić satanizm w ruchach new age. Powodzenia. Ja wracam do swoich niszowych i nikogo nie interesujących spraw. Promocja się skończyła, ale mamy wznowienie jednej z najlepiej się sprzedających książek, z serii „Biblioteka historii gospodarczej Polski”.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/przemysl-polski-w-xvi-wieku/



tagi: polityka  historia  prawda  uniwersytet  herezja  zbawienie  jezus  nauka  teologia  władysław siła nowicki  dekonstrukcja 

gabriel-maciejewski
28 września 2026 09:44
32     899    8 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Pioter @gabriel-maciejewski
28 września 2026 10:13

Jaki jest sens przejmować się teologiem, który dopiero teraz kupił sobie opracowanie apokryfów przygotowane przez Kościół a do tego całkiem niedawno przeczytał pierwszą książkę napisaną przez Brązowego Dana (jak go swego czasu w pierwszym Wiedźminie sparodiowali autorzy tej gry)?

Chłop pokazuje nie tylko swój brak znajomości podstawowej literatury swojej dziedziny (kto mu dał profesurę, aż chce sięzapytać), ale jeszcze do tego kolejny raz odgrzewa tego samego przemielonego już chyba tysięczny raz kotleta. 

Ktoś jeszcze się na to nabiera?

zaloguj się by móc komentować

Henry @gabriel-maciejewski
28 września 2026 10:15

Ciemość widzę ciemność

na niebie ;-) 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Pioter 28 września 2026 10:13
28 września 2026 10:33

Masa ludzi. Poziom edukacji jest odwrotnie proporcjonalny do poziomu aspiracji

zaloguj się by móc komentować


OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
28 września 2026 10:48

Samo uzywanie nazwy "Jehowa" zdradza jakiś lęk. Prawdziwe brzmienie bowiem to "Jahwe". Nazwy Jehowa używają tylko Świadkowie Jehowy, a to dlatego, ze zobaczyli kiedyś na jakimś zdjęciu czy ilustracji tę nazwę w odniesieniu do Boga. Nieznano bowiem dokladnie żydowskiej nazwy, gdyż Żydzi nie zdradzali jej. No ale w końcu ktoś wyjawił i teraz wiemy. Z tym ze w Nowym Testsmencie i tak używa się zamiennika "Pan / Adonai" bo Żydzi obłożylu imię Boga tabu. Widać to naset w scenie pojmania Jezusa, gdy pytają się jego czy on jest Jezusem. I Jezuss wtedy wymawia imię Biga "Jam jest" i na te slowa oprawcy padają na ziemię na twarz. I śmieszne jest to u Świadków Jehowy, że nie widza tego, że Jezus nazwał się imieniem Boga i to imienirm, którego nie wolno bylo wymawiać śmiettelnikom. 

Wszyscy ci dekonstruktorzy (bo Jehowici też się do nich zaliczają) chcą po prostu sprzedać swój towar metodą "na ujawnienie tajemnicy". Bo każdy chce być wtajemniczony - to jak wybraństwo. 

zaloguj się by móc komentować

zkr @gabriel-maciejewski
28 września 2026 11:00

> Tę bowiem gwarantuje powaga uczelni.

Powaga uczelni... :)

Chrześcijaństwo. Amoralna religia - Prószyński Media

Autor:

Ireneusz Ziemiński – Wikipedia, wolna encyklopedia


Nagroda Znaku i Hestii im. księdza Józefa Tischnera 

2017

za pisarstwo religijne lub filozoficzne – prof. Ireneusz Ziemiński za studium Eschatologia filozoficzna. Wokół książki „Życie wieczne”


Sekielscy tez go doceniaja:

Kto wymyślił zmartwychwstanie?

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 28 września 2026 10:48
28 września 2026 11:00

Tak, to sprzedaż i utrzymanie dyscypliny w grupie docelowej

zaloguj się by móc komentować


BTWSelena @Henry 28 września 2026 10:15
28 września 2026 11:05

Ja także tak ostatnio postrzegam ciemność,Henry.

Po tej wyborczej niedzieli w moim Krakowie wyborcy tego uniwersyteckiego miasta nie wiedzą czego chcą.Czy tego fałszywego judasza ,który promował swoją dziunię Peowską,czy oczekują cudu,który spłaci długi i zamieni miasto jak za dotknięciem czarodziejskiej rączki.

W Islamie ,jak pisze gospodarz,obawa - " Postaci Mahometa nikt nie dekonstruuje, z obawy o życie"-tak krakowskiej ynteligencji obawa przed złamaniem kariery pozwala trwać przy Tuskoidowej świętości,która odmieni miasto.Ciemnota!

zaloguj się by móc komentować


zkr @gabriel-maciejewski 28 września 2026 11:02
28 września 2026 11:19

> Ironizowałem

Wiem :)

Podoba mi sie to okreslenie, "powaga uczelni".
"Parasol ochronny" dla wszelkiej masci glabow czy manipulatorow(*).

Przeciez to profesor! Podwaza pan powage uczelni!

(*) gdyby ktos sie obrazil, ze tak mozna o pracownikach naukowych to polecam:

Modne bzdury. O nadużyciach nauki popełnianych przez postmodernistycznych intelektualistów - Prószyński Media

Lektura obowiazkowa.
Co ciekawe - jest to krytyka z punkty widzenia lewicy. Nawet po tamtej stronie widza, ze sa granice.

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @zkr 28 września 2026 11:19
28 września 2026 11:23

To Gołas śpiewa?

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @zkr 28 września 2026 11:19
28 września 2026 11:29

Nie ma żadnych granic, to tylko handel, trochę tego i trochę tamtego

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
28 września 2026 13:12

Zapomniałem o ogłoszeniu. W dniu 17 pażdziernika, o 17.00 zaczynamy spotkanie w katakumbach - Dom Technika w Warszawie, Czackiego 3/5. Zostało jeszcze 10 miejsc, zgłaszać należy się pod adresem [email protected]

zaloguj się by móc komentować

qwerty @BTWSelena 28 września 2026 11:05
28 września 2026 13:47

Istotą było rozdrobnienie sił w tej rywalizacji. Krakowianie to odwieczne 3razyTAK. Poza tym to igrzyska na hasłowe zawoląnia. Tylko ja i będzie dobrze. Nie ma żadneho środowiska, które pragnie racjonalności. Jeden gość dostal 996 glosów jako jeden z kandydatów byle rozwodnić skalę konfrontacji.

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @qwerty 28 września 2026 13:47
28 września 2026 14:27

W samej rzeczy qwerty... Tuskowa dziunia liczyła na cud,bo jak Majchrowskiemu udało się tyle kadencji panować,to czy takiej paniusi mogło się nie udać na "tak"?

Ten leniwy krakowski elektorat czeka chyba na zbawiciela,czy Mesjasza ,a tymczasem udaje Greka.Na koniec roku 2026 zadłużenie Krakowa wzrośnie do 9 miliarda zł i zajmie I miejsce ze wszystkich miast.Ta paniusia Tuskowa twierdzi,że to pisiory są temu winne...chociaż królem numer jeden do rządzenia ,był pan z kadencją nie do obalenia przez tychże.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
28 września 2026 14:40

Jezus Mesjasz znał grekę koine, bo to był w Galilei, obok aramejskiego, drugi język codziennego użytku dla do porozumiewania się z "gojim".  Musiał znać również hebrajski, gdyż teksty Pisma  były w synagogach czytane w tym języku.

zaloguj się by móc komentować


Szczodrocha33 @qwerty 28 września 2026 13:47
28 września 2026 15:02

"Poza tym to igrzyska na hasłowe zawoląnia. Tylko ja i będzie dobrze."

 

I na tym m. innymi  jedzie Mateusz wajchę przełóż.

On nie bawi się w żadne gierki, tylko rusza w romantyczną i długą podróż.

Do Pacanowa.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @BTWSelena 28 września 2026 14:27
28 września 2026 15:10

"Ten leniwy krakowski elektorat czeka chyba na zbawiciela,czy Mesjasza ,a tymczasem udaje Greka."

 

Kraków takie samo Wylatowo jak Warszawa czy Wrocław.

Różni się tylko zabudową i archtekturą.

Pozwolili staremu komuchowi Majchrowskiemu rządzić przez ponad dwie dekady.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
28 września 2026 15:19

"Wszelkie dekonstrukcje postaci Chrystusa są z istoty złe, podłe, nieszczere i głupkowate. I wynika to wprost z metody. Chwytają się tego różni spryciarze, ale nie tylko oni."

 

Spryciarzom pospieszył z pomocą Netflix:

https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,33047950,chrzescijanie-oburzeni-rola-meryl-streep-profanacja-jezusa.html#do_w=484&do_v=1870&do_st=RS&do_sid=1723&do_a=1723&s=BoxOpImg4

 

Meryl Streep robi za Jezusa.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Szczodrocha33 28 września 2026 15:19
28 września 2026 15:34

to wg nowej mody: wilk-wilczyca, człowiek-człowieczyca

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @Szczodrocha33 28 września 2026 15:10
28 września 2026 15:35

Dokładnie 21 lat i 5 m-cy. Stare komuchy są nie do zdarcia,bo zbudowali mur biznesu nie do zdarcia.To temat jeszcze dłuższy niż się wydaje .I jak pisze gospodarz" Łatwo jest dekonstruować postać Jezusa, bo to – przy odpowiednim zasilaniu – gwarantuje sukces globalny. "- to nie tak prosto było dekonstruować postać pana żelaznego Prezydenta tej mieściny.Każdy kto próbował ponosił klęskę,a ludek dostawał na lody jako pociechę.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @BTWSelena 28 września 2026 15:35
28 września 2026 15:43

te próby to była taka zabawa w politykę. nic na poważnie. no bo kto w Krakowie miałby to zrobić? każdy marzy o dotknięciu koryta.

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @gabriel-maciejewski
28 września 2026 17:53

U ludzi działa tzw. efekt Dunninga-Krugera. Tzn. nic nie wiedzący przyznają, że nic nie wiedzą, ludzie którzy więdzą więcej uważają, że są alfą i omegą i pojedli wszystkie rozumy świata, a ci którzy posiądą kompetencje prawdziwe wtedy dopiero przyznają że jeszcze wiele nie wiedzą i nigdy wszystkiego się nie dowiedzą.

No i ludzie władzy w pewnym momencie doszli do wniosku, że aby łatwiej zarządzać masami trzeba duże grupy ludzi utrzymać w punkcie wykresu Dunninga-Krugera gdzie ich mniemanie o sobie będzie największe i żeby nie dopuścić u nich do rozszerzania horyzontów nawet na milimetr, bo wtedy zaczną nabierać pokory i przestaną być sterowalni.

 

 

zaloguj się by móc komentować

zkr @Kuldahrus 28 września 2026 17:53
28 września 2026 18:03

>  efekt Dunninga-Krugera

Tak, tak...

Kolejny "kij baseball'owy"

A Statistical Explanation of the Dunning–Kruger Effect - PMC

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @zkr 28 września 2026 18:03
28 września 2026 18:29

A można tak streścić?

 

 

zaloguj się by móc komentować

zkr @gabriel-maciejewski
28 września 2026 18:32

"W niniejszym artykule podjęliśmy próbę wyjaśnienia efektu DK bez odwoływania się do jakichkolwiek interpretacji psychologicznych. Dzięki opracowaniu prostego modelu statystycznego, który wyraźnie uwzględnia (losowe) ograniczenia brzegowe, uzyskujemy niemal idealne dopasowanie danych, co dowodzi, że efekt DK jest artefaktem statystycznym. Innymi słowy: efekt ten rzeczywiście występuje, ale nie odzwierciedla natury ludzkiej."

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @zkr 28 września 2026 18:32
28 września 2026 18:59

Ogólnie rzecz biorąc to prawda. Jedynym mankamentem eksperymentu Dunninga-Krugera jest sposób jego odczytania, tzn. wysnuwanie wniosku, że ludzie z natury są pyszni, zawsze zawyżają swoje kompetencje i wywyższają się. Nie doczytałem tego, ale chyba sami eksperymentujący nie uzurpowali sobie żeby wysnuć taki wniosek, a to potem już ludzie dopowiedzieli sami.

No, ale wracając do tematu - Dunnig i Kruger wcale niczego nie odkryli, tylko potwierdzili to co jest znane od lat, że człowiek ma tendencje do grzeszenia pychą ze względu na grzech pierworodny i wyraża się to często(!nie zawsze!) w tym, że zdobywając jakąś wiedzę uważa, że jest wszechwiedzący, "swoje wie" i nikt mu nie będzie mówił co to jest prawda.
Znam to z własnego doświadczenia, ale też modelowym przykładem są całe rzesze ludzi kończący studia. Wielokrotnie spotykałem się z tym, że człowiekowi bez matury potrafiłem coś wytłumaczyć, za to ludzie po studiach często mają głowę tak już zablokowaną wlanym tam betonem, że żadna wolna myśl się nie może przecisnąć, bo oni przecież skończyli studia i wiedzą najlepiej. Przez to można wcisnąć im najgorszą ciemnotę, jeśli tylko łechce przy tym ich ego.

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować