Jeszcze raz o polskiej SF czyli kowboje i Indianie. Pogadanka, ale nie tylko
Najpierw pogadanka, którą nagrałem wczoraj. Może trochę chaotyczna, ale to nic.
https://www.youtube.com/watch?v=aXWJONckQLo
Teraz niespodzianka. Zainspirowany przez tę fałszywą zakonnicę, którą tam zalinkowałem pod tekstem porannym zacząłem czytać książkę Cejrowskiego. Powiem Wam, że Staszek Supłatowicz to budujący przykład uczciwości w porównaniu z tym ancymonem. On do pisania wynajął sobie, czy też jemu wynajęto Jerzego Broszkiewicza. A Cejrowski pisze sam. Oto próbka z jednej z jego wczesnych książek. Sam początek.
Będzie to opowieść o tropikalnej puszczy. A także o ostatnich wolnych Indianach. I o pewnym białym człowieku, który zamieszkał pośród nich. Choć od pewnego czasu w ogóle nie nosi butów, zamiast majtek wkłada przepaskę biodrową, a jedzenie zdobywa za pomocą dmuchawki, jest on w gruncie rzeczy taki sam jak Wy. Też kiedyś czytał książki podróżnicze i marzył o dalekich lądach. Pewnego dnia wstał z fotela, zarzucił sobie na plecy lodówkę i poszedł na pobliski bazar. Wkrótce potem wrócił, wytarł kurz w pustym miejscu po lodówce i zaczął pakować plecak. Głęboko w kieszeni miał mały zwitek pieniędzy i świeżą rezerwację na samolot. Tak się to wszystko zaczęło. Ale od tamtych wydarzeń minął już szmat czasu, natomiast całkiem niedawno, nad jednym z mało znanych dopływów Amazonki... ...brazylijski oddział wojskowy natknął się na ukryte w dżungli tajemnicze obozowisko, Dookoła, w promieniu wielu dni żeglugi łodzią, nie powinno być żywej duszy. Obszar wielkości Belgii pozostawał niedostępny dla ludzi - oficjalnie jako ścisły rezerwat i strefa przygraniczna, a w praktyce jako ziemia tak niegościnna, że wciąż niezdobyta. Skąd więc nagle pośrodku tej głuszy ślady ogniska oraz całkiem nowa maczeta wbita w pień? Kto tu był, skoro wojsko bardzo dokładnie pilnowało, żeby tu nikogo nie było? Kto i dlaczego porzucił w lesie trzy hamaki, zawieszone pod daszkiem z palmowych liści? Dwa z nich uplecione indiańskim sposobem - z łyka - nie wzbudziły szczególnego zainteresowania. Ale trzeci wywołał sensację. Wykonano go z cienkiej nylonowej płachty, którą po zwinięciu i zgnieceniu dawało się upchnąć w kieszeni spodni. Dowódca patrolu testował to kilkakrotnie: z zachwytem i niedowierzaniem zwijał hamak, chował do kieszeni, potem wyciągał, rozwijał, znowu zwijał, chował... W końcu znudził się, zwinął po raz ostatni, wcisnął w kieszeń i.. - Koniec cyrku!! Nie gapić się! - warknął na żołnierzy wpatrzonych zazdrośnie w jego wypchaną kieszeń. Zrobił to bardziej dla zasady, bo powód zazdrości mieli wyjątkowo uzasadniony: takich hamaków nie można kupić w żadnym sklepie - znajdują się wyłącznie na wyposażeniu oddziałów specjalnych, są wydawane za imiennym pokwitowaniem, a po akcji trzeba je zdać do wojskowego magazynu. No i tu tkwił problem: Co oznaczało pojawienie się takiego hamaka na tym odludziu? Dlaczego dyndał pozostawiony w lesie? Kim był jego właściciel? I gdzie jest teraz??? Po konsultacji przez radio, dowódca patrolu otrzymał z bazy Tabatinga wiadomość, że dwa miesiące wcześniej po okolicy kręcił się pewien biały człowiek. Rozpytywał o możliwość wynajęcia łodzi, dwóch wprawnych myśliwych i przewodnika. W przeciwieństwie do innych gringos odwiedzających te strony, nie interesowały go ani obserwacje egzotycznego ptactwa, ani poszukiwania rzadkich gatunków orchidei. Nie łapał też motyli do kolekcji. Chciał odnaleźć pewne indiańskie plemię, o którym wiadomo trzy rzeczy: jest dzikie, krąży po dżungli stale zmieniając miejsce pobytu i zdecydowanie nie chce, by je ktoś odnalazł [przypis: Gringo (Im. gringos) znaczy tyle co Biały. Potoczne określenie każdego cudzoziemca, dla którego hiszpański nie jest językiem ojczystym. Popularne w całej Ameryce Łacińskiej - nawet w krajach, gdzie nie mówi się po hiszpańsku (Brazylia, Belize, Gujany). Wyjątek stanowi Meksyk, skąd to słowo pochodzi - tam gringo jest określeniem pogardliwym i stosuje się wyłącznie do osób przybyłych z USA. [przyp. tłumacza]]. Niechęć ta przybiera niekiedy znamiona ostentacji. Wówczas na wścibskich intruzów sypią się charakterystyczne czarne strzałki wystrugane z twardego drewna. Końcówki tych strzałek mają kolor czerwony, co oznacza, że umoczono je w gęstej, dobrze skoncentrowanej mazi, którą zwykło się określać słowem kurara [przypis: Wielokrotnie zastanawiałem się. dlaczego do nazwania trucizny wybrano właśnie to słowo - pochodzące od łacińskiego curare, czyli leczyć! - i wyszło mi, ze to dlatego, ze kurara w sposób natychmiastowy uwalnia człowieka od wszystkich możliwych chorób ciała i umysłu, zarówno trapiących go w chwili obecnej, jak i tych, na które mógłby zapaść w przyszłości. (Gdyby jej dożył.)] Myśliwi oraz przewodnik (których biały człowiek w końcu znalazł i najął) wrócili do Tabatingi już dość dawno. O nim samym jednak nikt nic nie wiedział. Prawdopodobnie także wrócił i zaraz potem odjechał do swego kraju. Prawdopodobnie... - Właściwie chyba na pewno... szszsz... Wyjechał, szszsz... Nie szukać! Over... szszsz... Po odebraniu powyższych informacji i wyłączeniu radia, dowódca postanowił wydać komendę „Do łodzi!”. Niestety nie zdążył.
W chwili, gdy otwierał usta, wleciała mu przez nie mała czarna strzałka i utkwiła w gardle u nasady języka. Charknął krótko, padł na ziemię, wierzgnął raz czy dwa i momentalnie znieruchomiał. Zza otaczających obozowisko chaszczy wyleciało jeszcze kilka takich strzałek. Wszystkie były celne. I wszystkie równie zatrute, jak ta pierwsza. W ciszy, która nagle zapadła, nie dało się nic usłyszeć. Jedynie bardzo wprawne oko myśliwego mogłoby się domyślić kilkunastu . nagich ludzkich sylwetek, prawie niewidocznych pośród zarośli. Jedna z tych sylwetek wyszła z gęstwiny, schyliła się nad ciałem dowódcy, wyciągnęła mu z kieszeni hamak i bezszelestnie pobiegła w ślad za pozostałymi członkami swego plemienia, którzy szybkim krokiem oddalali się już z tego miejsca. Potem, stosownie do okoliczności, nad pobojowiskiem zapadła grobowa cisza. * * * Kilka godzin później, ciszę tę przerwało coś jakby stęknięcie. Po dłuższej chwili jeden z trupów mrugnął powieką. W tym samym czasie kilka metrów dalej ręka martwego dowódcy uniosła się ponad butwiejącą ściółkę... ...i opadła. Uniosła się znowu... ...i znowu opadła. Gdyby ktoś żywy obserwował tę scenę, to prawdopodobnie albo by zmartwiał ze strachu, albo z wrzaskiem uciekł w ciemny las - pośród zapadającego zmroku umarli budzili się do nocnego życia.. W pewnej chwili, z wyraźnym wysiłkiem, trup dowódcy sięgnął sobie do gardła i wyrwał zatrutą strzałkę. Zaraz potem zwymiotował. Wkrótce wszystkie trupy poszły w jego ślady. Też zwymiotowały. To był znak, że trucizna powoli przestaje działać. Ustąpił paraliż, stężałe mięśnie zaczęły się poruszać, z oczu odeszła mgła. Porażenie indiańską trutką na małpy bardzo przypomina śmierć. Podobnej mikstury używają czarownicy voodoo do produkcji zombi. Nawet wprawni lekarze dają się zwieść i często wypisują akty zgonu. A potem pod rękami sprytnych szamanów - szarlatanów „trupy” ożywają i na oczach przerażonej gawiedzi wstają z grobów. (Albo ktoś, kto się naraził czarownikowi, budzi się wewnątrz trumny zakopanej dwa metry pod ziemią.) Żołnierze mieli bardzo dużo szczęścia, że tego dnia trafili na grupę myśliwych, a nie na wojowników. Wojownicy noszą ze sobą strzałki śmiercionośne, ci zaś mieli tylko strzałki paraliżujące - przygotowane na małpy, a nie na ludzi. Kiedy Indianie polują, wcale nie zależy im na zatruciu zwierzęcia (którego mięso będą przecież potem jeść) - chodzi tylko o to, żeby zwierzę spadło z drzewa lub przestało uciekać. Nie znaczy to wcale, że żołnierzom było przyjemnie. Przeżyli coś w rodzaju śmierci klinicznej. Widzieli wszystko i słyszeli, odczuwali każde dotknięcie, każde ukąszenie moskita, ale nie byli w stanie rozporządzać swoim ciałem. Przez te kilka godzin ich bezbronne umysły miotały się uwięzione w bezwładnej stygnącej kupie ciała i kości. Widzieli wprawdzie wszystko, lecz nie byli w stanie poruszyć okiem, ani nawet drgnąć powieką. Żaden mięsień nie słuchał poleceń. Przerażeni; nie mogący wydobyć z siebie nie tylko krzyku lecz nawet najcichszego jęku. Widzący, słyszący i czujący, ale niemi i całkowicie bezwładni. Kiedy dowódcy wróciła mowa, najpierw przez dłuższy czas klął cicho, przeplatając wulgaryzmy imionami Jezusa, Maryi i kilku co bardziej popularnych świętych. Potem wydał nieprzepisową komendę: - Wypieprzamy stąd! Koniec patrolu. Płyniemy prosto do Tabatingi.
To jest proza, która uwodzi miliony. A my się potem dziwimy, że jesteśmy, pardon, w czarnej dupie?
tagi: książki rynek dolary pieniądze sf cejrowski deadwood
|
|
gabriel-maciejewski |
| 11 maja 2026 14:36 |
Komentarze:
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski |
| 11 maja 2026 14:51 |
"Powiem Wam, że Staszek Supłatowicz to budujący przykład uczciwości w porównaniu z tym ancymonem. On do pisania wynajął sobie, czy też jemu wynajęto Jerzego Broszkiewicza."
Bo Stachu nie umiał pisać.
W Kanadzie nie zdążył się nauczyć, a w Polsce nie miał czasu, walczył z Niemcami.
|
Autobus117 @gabriel-maciejewski |
| 11 maja 2026 16:08 |
Z Supłatowiczem mam takie śmieszne wspomnienie.
Pewnego dnia mój Tata postanowił, że muszę się zapisać do biblioteki lub jak kto woli wypożyczalni książek dla młodzieży. Zabrał dowód moją legitymację oraz mnie. Zapisaliśmy i ruszyliśmy "w półki" Oczywiście książki nie były dla mnie nowością, ale intencją Taty było abym sam poszerzał horyzonty. Łazimy tam, prawie całą "klasykę" znam nie wiem co wybrać. Człowiek czynu /mówiłem na niego Tata/ złapał jakiegoś kolesia i zapytał co poleca. Ten dumny bez wahania wskazał "Białego mustanga"
To była pierwsza wypożyczona książka przeze mnie książka. Sath - Okh rządzi. To był chyba zbiór opowiadań. Jedno było tak głupie, że jako szczeniak byłepod wrażeniem. Pamiętam je do dzisiaj.
|
|
gabriel-maciejewski @Autobus117 11 maja 2026 16:08 |
| 11 maja 2026 16:55 |
O czym?
|
Autobus117 @gabriel-maciejewski 11 maja 2026 16:55 |
| 11 maja 2026 19:09 |
Banda indian napada na jednego a on był taki sprytny że pokazywał się na chwilę w róznych miejscach w międzyczasie charakteryzując się na różny sposób. A to jedno pióro a ta 2 a to na głowie a to chyba w ..... Chłopcy odpuścili. Wypisz wymaluj Supłatowicz w czasie II WŚ. To nawet dla szczeniaka było za głupie.
Przepraszam, za brak odpowiedzi, ale wizyta w przychodni mnie oderwała od SN. To dopiero Dziki Zachód
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 11 maja 2026 19:32 |
Już ładnych parę lat temu nabijaliśmy się tutaj z tych głupot.
Tylko bez szczegółowego analizowania zawartości, bo tam przy każdym kolejnym zdaniu był paździerz.
|
|
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski |
| 11 maja 2026 19:47 |
A o tych dzikusach w dżungli to tyż s-f?
|
|
Alfatool @Autobus117 11 maja 2026 19:09 |
| 11 maja 2026 19:59 |
To chyba zerżnięte z jakiejś księgi o "Winnetou", gdzie jakiś indianin latał po szczytach wokół doliny i ci, którzy go scigali uznali, że ich jest za dużo i odpuscili pościg, ale głowy nie dam.
|
Autobus117 @Alfatool 11 maja 2026 19:59 |
| 11 maja 2026 20:39 |
Nie wiem jak to było ale szok został do dzisiaj:) No w końcu Karol May to widział indian ale z gór Szwardzwaldu
|
|
gabriel-maciejewski @Autobus117 11 maja 2026 19:09 |
| 12 maja 2026 05:10 |
Filmy przechodziły kolaudację, a książki były po prostu drukowane. Cenzura obowiązywała, ale nie cenzurowano idiotyzmów
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 11 maja 2026 19:32 |
| 12 maja 2026 05:10 |
Sądziłem jednak, że on się bardziej postarał
|
|
gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 11 maja 2026 19:47 |
| 12 maja 2026 05:11 |
W połączeniu z hard-porno
|
|
gabriel-maciejewski @Alfatool 11 maja 2026 19:59 |
| 12 maja 2026 05:12 |
W Czterech pancernych jest taka scena, jak Gustlik walczy z całą kompanią Niemców, sam jeden.
|
zkr @gabriel-maciejewski 12 maja 2026 05:12 |
| 12 maja 2026 06:47 |
Chlopaki najwyrazniej zaczerpneli inspiracje z rajdu Wittmanna z bitwy o Villers-Bocage.
Ale Wittmann byl wyjatkiem, gosciem z innej planety podobnie jak Rudel (Rudel'a to nawet pisarze sci-fi by nie wymyslili).
|
|
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 12 maja 2026 05:11 |
| 12 maja 2026 11:16 |
ani chybi to musi być scajans-fajans.
No bo skoro dawka kurary skutkuje paralżem wszystkich mięśni, to chyba i sercowego. A wszak to pompa, która pompuje krew do mózgu. Czyli dostarcza tlen. Po paru minutach przerwy w jego dostarczaniu następuje śmierć mózgowa. Odnośnie małp, które po sparaliżowaniu niebawem trafią do kotła albo na ruszt, to bez znaczenia. Ale jakim cudem "kilka godzin później" (sic!) wybudzili się ci pogranicznicy.
|
|
gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 12 maja 2026 11:16 |
| 12 maja 2026 14:45 |
Nic nie rozumiesz...to była kurara light
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 12 maja 2026 06:47 |
| 12 maja 2026 14:45 |
Nie wiem kim byli ci ludzie
|
zkr @gabriel-maciejewski 12 maja 2026 14:45 |
| 12 maja 2026 16:37 |
"W ciągu niecałych 15 minut 13 lub 14 czołgów, dwa działa przeciwpancerne i od 13 do 15 pojazdów transportowych zostało zniszczonych przez 101. batalion ciężkich czołgów SS, z czego większość[37] lub nawet wszystkie[38] przypisywane są Wittmannowi."
"Nie udało mi się zebrać całej kompanii, musiałem działać bardzo szybko, ponieważ musiałem przyjąć, że nieprzyjaciel już mnie wykrył i teraz zrobi wszystko, aby wyłączyć mnie z akcji już na pozycji wyjściowej. Wyjechałem więc z jednym wozem bojowym, innym wozom przekazałem rozkaz, aby w żadnym wypadku nie wycofywały się ani na krok, lecz za wszelką cenę utrzymywały zajmowane pozycje. Pojechałem prosto w kierunku kolumny, zaskakując Anglików […].
Najpierw zniszczyłem dwa czołgi z prawej strony kolumny, potem jednego z lewej i skręciłem w lewo, celując w sam środek pułku pancernego i batalionu transporterów opancerzonych. Jechałem w tym samym co oni kierunku, drogą naprzeciw końcowej części kolumny, niszcząc w czasie jazdy wszystkie czołgi, które kierowały się w moją stronę."
|
zkr @gabriel-maciejewski 12 maja 2026 14:45 |
| 12 maja 2026 16:40 |
"Podsumowanie osiągnięć
W sumie Rudlowi przypisuje się zniszczenie 519 alianckich czołgów[27][2][4]. Poza preferowanym Junkersem Ju 87 G, Rudel latał także na Focke-Wulfie Fw 190 przystosowanym do atakowania celów naziemnych (430 lotów bojowych). Oprócz czołgów miał potwierdzone zniszczenie ok. 800 pojazdów innego typu, 150 dział i 4 pociągów pancernych, zatopienie czterech okrętów (w tym „Marata”) oraz 70 łodzi desantowych; zbombardował też liczne mosty i linie zaopatrzenia. Rudlowi przypisywano także 51 zwycięstw powietrznych, w tym 42 myśliwce oraz 7 Iljuszynów Ił-2[22]. Ostatecznie uznano mu tylko 9 zwycięstw[27][4]."
"Podczas wojny Rudel wykonał 2530 lotów bojowych, co jest rekordem świata[2][4][29]. Został zestrzelony 32 razy (według niektórych źródeł 30 razy[2]), ale zawsze wracał do jednostki[30]."
|
|
barnaba @zkr 12 maja 2026 16:40 |
| 13 maja 2026 21:55 |
I pomyśleć, że jeden chłop zadał przeciwnikom straty niewiele odstające od tych, jakie cała armia polska zadała Niemcom we wrzesniu 1939 roku.
Można dojśc do wniosku, że wojska niemieckie nie potrzebowały więcej wspaniałej broni, ale ludzi - tych pokroju pilotów takich jak Rudel, Hartmann, Barkhorn, Rall, Marseille, czołgistów jak Whitmann, Knispela czy Carius oraz dowódców okrętów podwodnych jak Kretschmer, Prien czy Luth, a wojna zakończyłaby się sukcesem Rzeszy.
Ludzie, wysypcie mi tylko z rękawa (wraz z trzymanymi tam asami) odpowiednie liczby, a ja na bazie stworzonej z nich statystyki ulepię niczym z gówna każdą teorię!
|
zkr @barnaba 13 maja 2026 21:55 |
| 13 maja 2026 22:52 |
Dodalbym Severloha.
|
zkr @gabriel-maciejewski |
| 13 maja 2026 22:54 |
> a wojna zakończyłaby się sukcesem Rzeszy.
Bylo ciezko do samego konca. Jeszcze w kwietniu 45 potrafili niezly lomot spuscic.
A gdyby Heisenberg mial jeszcze troche czasu to kto wie co by bylo.
|
zkr @barnaba 13 maja 2026 21:55 |
| 13 maja 2026 22:59 |
Mieli swietnych zolnierzy.
W PRLu wciskano nam, ze to jakies glupki byly. Ogrywane przez J-23 czy Stirlitza i ktorych pogonil do Berlina 102 "Rudy".
|
|
barnaba @zkr 13 maja 2026 22:59 |
| 14 maja 2026 00:56 |
Głupki nie, ale nie zapominajmy również, że bandziory służące złej sprrawie.
A coś mi sie wydaje, że od jakiegoś czasu głównie polska młodzież rozkochała się w dokonaniach ,,rycerzy" Hitlera.
I jeszcze drobiazg. Nie znamy się dobrze, bo jestem tu nowy, ale proszę uważac, gdzie piszę serio, a gdzie ironiozuję. ;))
Pozdrawiam
|
aszymanik @zkr 13 maja 2026 22:59 |
| 14 maja 2026 07:43 |
Jak się walczy sześć lat i nie da się zabić to każdy żołnierz nabrawszy takiego doświadczenia staje się po troszę terminatorem i takich po drugiej stronie też było sporo. Niemcy jednak mieli taką propagandową politykę, że z tych swoich robili gwiazdy popkultury często ich wyczyny wyolbrzymiając. I te wszystkie Witmany i Rudle to po części jest produkt nazistowskiej pop propagandy.
|
zkr @aszymanik 14 maja 2026 07:43 |
| 14 maja 2026 08:33 |
> I te wszystkie Witmany i Rudle to po części jest produkt nazistowskiej pop propagandy.
Na pewno "podkrecali" legende.
Ale mi chodzi o to, ze byli skuteczni. Caly swiat walczyl aby dobic te bestie. Latwo nie bylo.
|
zkr @barnaba 14 maja 2026 00:56 |
| 14 maja 2026 08:44 |
Ja tam znam relacje z pierwszej reki o "rycerzach" jednej i drugiej strony - moi rodzice byli nastolatkami gdy trwala IIWS.
Obecnie mieszkam na Pomorzu pod Gdanskiem. Mamy tu mnostwo "sladow kultury niemieckiej" (moje autorskie okreslenie). Z wiekszych to Szpegawsk, Rudzki Most, Mniszek. Na polnocy Piasnica.
> ale proszę uważac, gdzie piszę serio, a gdzie ironiozuję. ;))
Wzajemnie.
A uwazac to musze prowdzac samochod albo przechodzac przez ulice ;)
|
Szczodrocha33 @zkr 14 maja 2026 08:44 |
| 14 maja 2026 09:08 |
Proszę jednak uważać, pinczer to pies szczekliwy, może obgryzc nogawki.
|
aszymanik @zkr 14 maja 2026 08:33 |
| 14 maja 2026 09:32 |
Po drugiej stronie też byli skuteczni, taki Zajcew co ubił koło 300 germańców. Przy czym snajper nie strzela do kucharzy, 300 oficerów, dowódców liniowych - to tak jakby odciąć głowę dywizji albo i lepiej.
|
PanTehu @gabriel-maciejewski |
| 14 maja 2026 10:10 |
Jakoś mnie te cyfry mocno nie przekonują. Zajcew to pewnie 80% tych trafień odnotował w obozie jenieckim. Szwaby , kacapy i japońce stracili mnóstwo własnych ludzi, żołnierzy i cywilów przy okazji mordując Słowian, Chińczyków i Semitow.
A co do " asuf luftwafe" to pamiętam z dzieciństwa opowieści Toniego Halina jak to dzielnie walczył w RAF UE, nawet filmy pokazywał, że mu nie zaliczyli trafień bo taśma filmowa była droga czy coś. Na koniec końców okazało się, że mu się coś pokręciło z tym RAF bo to oni do niego strzelali a on do nich:)
|
zkr @aszymanik 14 maja 2026 09:32 |
| 14 maja 2026 10:14 |
No, wk....y Amerykaniec to straszna bron:
Audie Murphy
" często szokował ludzi, kiedy ci dowiadywali się, że na przykład, w czasie bitwy w kotle kolmarskim w styczniu 1945 r. wskoczył do płonącego czołgu wypełnionego paliwem i amunicją (który w każdej chwili mógł eksplodować) i za pomocą karabinu maszynowego w nim zamontowanego powstrzymał falę atakujących żołnierzy niemieckich, zabijając wielu napastników i tym sposobem ratując swój oddział przed niechybną zagładą."
W sumie na koncie mial 240 Heilhitlerow.
Wilson D. Watson
He single-handedly killed 60[n 1] enemy soldiers, thus enabling his platoon to advance, earning him the name "One-Man Regiment of Iwo Jima".[4]
"At the age of 19, PFC Jackson single-handedly destroyed 12 enemy pillboxes and killed 50 enemy soldiers."
|
aszymanik @PanTehu 14 maja 2026 10:10 |
| 14 maja 2026 10:26 |
Możliwe, bo też taka popwojenna sowiecka figura ale o tym, że coś w tym było świadczy, że sami Niemcy zagieli na niego parol. Film "Wróg u bram" to oczywiście wojenna fikcja ale po części oparta na faktach.
|
zkr @aszymanik 14 maja 2026 10:26 |
| 14 maja 2026 11:46 |
Zapomnialbym - Finow tez nie nalezy draznic :)
Simo!
|
|
barnaba @zkr 14 maja 2026 08:44 |
| 14 maja 2026 16:27 |
,,A uwazac to musze prowdzac samochod albo przechodzac przez ulice ;)"
-------------
A co z przejażdżkami Hondą Transalp? Jeżdżąc nią, zdaje się Pan na łut szczęścia, wyłaczając uwagę? ;))
Rozumiem jednak, że prowadząc samochód lub przechodząc przez ulice, pisze Pan swoje komentarze. Albo czyta cudze. I ja to niekiedy dostrzegam ceniąc zarazem Pańską podzielność uwagi ;)))
Pozdrawiam
PS
Już Pana bardzo lubię za ten ironiczny wtręt poświęcony śladom ,,kultury niemieckiej".
|
|
barnaba @zkr 14 maja 2026 11:46 |
| 14 maja 2026 17:00 |
,,Zapomnialbym - Finow tez nie nalezy draznic :)
Simo!"
----------------
Frajer Simo, popatrz Pan co taki Aatami Korpi wyprawiał, walcząc z Niemcami i Rosjanami.
|
|
barnaba @Szczodrocha33 14 maja 2026 09:08 |
| 14 maja 2026 17:05 |
,,...pinczer to pies szczekliwy, może obgryzc nogawki."
-------------
Obgryzać tak, obsiusiać już nie - mój to suczka, Tika.
|
zkr @barnaba 14 maja 2026 16:27 |
| 15 maja 2026 02:17 |
> A co z przejażdżkami Hondą Transalp?
Na razie to komunikacja miejska mi pozostaje. Reka w gipsie.
W temacie komentowania to nie loguje sie z telefonu.
> Już Pana bardzo lubię za ten ironiczny wtręt poświęcony śladom ,,kultury niemieckiej".
A dziekuje :)
Ja tak to okreslilem jako stary zlosliwiec.
Ale tak naprawde to jest przerazajace.
Bydlaki juz zaraz na poczatku gdy tu wjechali w 39 zaczeli mordowac cywilow.
Nade mna mieszka pani, ktorej ojca zamordowali pod Tuchola
Moze jednak racje mial Kaufman? :/