-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Jakość i paździerz

Pamiętam czasy, kiedy w salonie24 blogerzy, czynni dziś na portalu X zwanym dawniej twitterem, domagali się różnych wizualizacji i opisów. Na przykład, żeby była książka o Powstaniu Warszawskim. Rzuciłem wtedy hasło – organizujcie zbiórkę chłopaki, płacicie zaliczkę i za pół roku macie książkę o Powstaniu. Nikt nie zareagował. Tak naprawdę bowiem chodziło o to, żeby powstała książka z gwarancjami, to znaczy, żeby napisał ją ktoś ważny w hierarchii, a do tego jeszcze popierany przez czynniki oficjalne, rządowe, ale bardziej partyjne. Bo było to jeszcze za pierwszego Tuska. Dziś mamy tyle produkcji o Powstaniu, że ze wstydu nie wiemy gdzie oczy podziać. Ktoś ważny w hierarchii i mający poparcie czynników oficjalnych napisał też książkę o Brygadzie świętokrzyskiej. Ten ktoś to Elżbieta Cherezińska, która promowana była w programie Matyszkowicza „Chuligan literacki”. Kłopot z tym, że nie wiadomo kto popierał Matyszkowicza, bo jego późniejsza historia kojarzy się z wieloma sprawami, ale z legionami i Brygadą akurat nie. Podsumowując – czytelnik i widz w Polsce oczekuje od autora i grafika, malarza, aktora czy reżysera, że zrobi on coś, co zagwarantuje sukces całej wspólnocie. I jeszcze nie wywróci bebechów temu czytelnikowi, ale wręcz uspokoi jego skołatane nerwy. To, jak wszyscy się domyślają, jest niemożliwe. Bo nie takimi metodami wychowuje się publiczność. No, ale ludzie składają takie deklaracje. Ma to swoje konsekwencje i one są w dodatku bardzo obciążające. To znaczy my tutaj je tak nazywamy, bo normalnie ludzie uważają, że wyobrażona przez nich treść uskrzydliłaby każdego. Efektem tego przekonania jest wiara w najgorsze brednie, jakie można sobie tylko wymyślić, produkowane po to, żeby omamić umysł aspirujących prostaczków. Wskażmy więc w co wierzą Polacy zainteresowani historią. Przede wszystkim w niesamowite sploty okoliczności, które przed ich oczami kreują mozaikę zdarzeń niezwykłych i fascynujących. Ludzie wierzą, cały czas i niezmiennie, w Stanisława Supłatowicza. I ani mowy być nie może, żeby przestali. Wczoraj się z takim jednym spiąłem. Był przekonany, że wszystko co tamten napisał i powiedział, to szczera prawda. Uwodzicielski charakter tych gawęd nie zmieni się i jest jak wirus stale goszczący w organizmie, którego nie można usunąć. Kolejne pokolenia Polaków będą dorastały i zawsze znajdzie się jakiś bałwan, który powie im – a słyszałyście dzieci o polskim Indianinie? I oni wtedy otworzą szeroko usta całkowicie zaskoczeni. Choć może jak się tu naściąga gangsterów z Kolumbii i Wenezueli, jak najbardziej indiańskich, to takie rzeczy już nie będą nikogo uwodzić. Któż to wie?

Ludzie potrafią, ze spokojem i zrozumieniem, przeczytać, że podpułkownik Jan Zientarski, zlekceważył rozkaz Bora-Komorowskiego nakazujący mu iść na odsiecz Warszawy, w sierpniu 1944 i rozwiązał zgrupowanie liczące prawie 7 tysięcy ludzi, co stało się 25 sierpnia 1944 roku. Uczynił to w trosce o życie młodych żołnierzy, ku nieopisanej tych żołnierzy rozpaczy. Nie można było dojść do Warszawy od południa, bo Niemcy, umocnienia, pola minowe i samoloty. A z Końskich na Ochotę, gdzie nakazał stawić się Bór, było wtedy raptem 130 km. W tym czasie zgrupowanie „San” przedzierało się do stolicy ze Lwowa. A Góra-Dolina ze swoimi ludźmi z Wileńszczyzny. I doszedł aż do Jaktorowa.

Kiedy tylko Zientarski rozwiązał to zgrupowanie, natychmiast rozpoczęła się koncentracja Iłżeckiego Pułku Piechoty, pod dowództwem Potoka czyli Wincentego Tomasika w lasach pod wsią Piotrowe Pole, czyli w łowieckim rewirze gubernatora Hansa Franka. Jeszcze bliżej Warszawy.

Po wojnie podpułkownik Zientarski przesiedział się trzy i pół roku, a potem dostał pracę w gazecie „Słowo Powszechne”, następnie zaś w firmie „Inco veritas”.

Jutro mija rocznica rozwiązania zgrupowania koneckiego i pies z kulawą nogą o tym nie wspomni, bo wszyscy będą pisać o przedzieraniu się kanałami, obronie Starówki, bohaterskich atakach na Niemców i złej woli dowództwa. Każdy bowiem odbiorca treści powstańczych chce być dowódcą oddziału, który przetrwał, albo mędrcem, który ocalił Warszawę przed szalonymi decyzjami Bora. I nic więcej poza takimi formatami do tych pustych łbów nie dociera. Wszystko dlatego, że ludzie są głodni sukcesu, nawet jeśli sukces ten miałby być sfingowany, albo wymyślony. I to nas prowadzi wprost do konstatacji takiej – sukces w Polsce powojennej odnieśli komuniści. I to oni produkowali i produkują nadal treści uspokajające nerwy prostaczków, wskazując im różnych bohaterów. Czego przykład najważniejszy dał towarzysz Moczar sprowadzając do kraju, w latach osiemdziesiątych, szczątki Jana Piwnika. Mechanizm ten powtarza się do dziś, w zasadzie cyklicznie. I podziękować tylko należy towarzyszowi Moczarowi, że obok Gulbinowicza nie postawił wtedy przy ołtarzu, jeszcze tego Supłatowicza, żeby tam podskakiwał i walił w bębenek, pohukując po indiańsku. Bo i tak mogło być, a ludzie kupili by to bez mrugnięcia okiem.

No dobrze, a w co Polacy nie wierzą i w czym doszukują się przyczyn klęski? Nie wierzą, przykład, w politykę króla Zygmunta III Wazy. Nie reprezentował on bowiem interesów szlachty. Przy czym od razu wskazać należy, że treści królowi Zygmuntowi nieprzychylne kolportowali po wojnie ci sami komuniści, którzy kreowali różne medialne hucpy. Kiedy zaś wypowiadali słowo – szlachta – mieli na myśli przede wszystkim siebie. I to się nie zmieniło do dnia dzisiejszego. Ludzie są tak na tym zafiksowani, że nawet ci, co myślą, coś tam kojarzą i potrafią odróżnić oszusta od sprzedawcy garnków, upierają się, że panowanie Zygmunta III było dla Polski katastrofalne.

Postawienie postulatu – może spróbujmy prześledzić to panowanie i zbudować jakiś nowy konsensus, nawet w niewielkim gronie, byle odbyło się to wokół faktów i przy wskazaniu ich konsekwencji – nie wchodzi w ogóle w grę. Ludzie bowiem nie przyjmą takiej propozycji, albowiem chcą dostać gotowy pakiet treści, w które od razu uwierzą i dzięki nim poprawią sobie samopoczucie. No, a czy my, patrzący na króla nieco inaczej nie możemy dostarczyć pakietu takich treści? Nie, bo nie mamy poparcia Matyszkowicza, ani Cherezińskiej. A tylko tacy, jak oni budzą zaufanie.  Bo pokazują się w mediach i przez to robią promocję treści ważkich, a do tego uspokajających, to znaczy takich, nad którymi nie trzeba się zastanawiać. No, okay, załóżmy, że my tutaj nie potrafimy pisać i sprzedawać książek, a niezrównaną mistrzynią w pisaniu jest Cherezińska, Matyszkowicz zaś to fantastyczny promotor książek i treści istotnych w ogóle. Zostaje jeszcze jeden aspekt, który wymieniłem na samym początku, a którego wspomniana dwójka nie ogarnie za Ludowe Chiny – wizualizacja. Tej zaś domaga się wielu, a nie tak dawno – mam wrażenie -  domagali się jej wszyscy. Po wielu jednak wizualizacjach przedstawiających los Witolda Pileckiego, ludzie przestali składać takie postulaty, bo zobaczyli dokąd to prowadzi. Do lasu pod Piotrowym Polem mianowicie…I żadnego wyjścia stamtąd już nie będzie. Rozpocznie się bowiem celebracja ostateczna.

Bo taki właśnie charakter mają rozważania Polaków wokół kwestii historycznych. To jest celebracja, w dodatku pogańska, połączona ze składaniem ofiar. Król Zygmunt zaś był bardzo pobożny, a do tego współpracował z jezuitami, powszechnie znienawidzonymi, a także – o szczęśliwy losie – nie szanował szlachty i jej postulatów reprezentowanych przez kanclerza Zamoyskiego. Czyli zachowywał się dokładnie tak, jak wszyscy królowie w jego czasach. Pozostaje tylko wyjaśnić, dlaczego wywierane na niego i jego potomków naciski były tak straszliwe, że poważnie osłabiły państwo? Pozostaje wyjaśnić, dlaczego przygotowano zamach na króla, który miał się dokonać rękami kalwina związanego z arianami, czyli ludźmi miłującymi pokój? Pytań i zagadek dotyczących panowania Zygmunta III jest wiele. Żadna z nich jednak nie doczekała się wizualizacji, nie powstał film o królu, ani nawet przedstawienie teatralne. Choć pamiętam, że w telewizji, kiedy byłem dzieckiem, puszczali jakiś spektakl o Zamoyskim, a moja babcia, osoba potrafiąca jedynie czytać i złożyć podpis na dokumencie, tłumaczyła mi kim był ten Zamoyski. Bo miała o tym, jakieś pojęcie, myślę, że większe niż współcześni krytycy króla Zygmunta. No, ale to było wszystko. Polska kinematografia poszła na łatwiznę filmując Sienkiewicza, albowiem nowa – czerwona szlachta – uznała, że będzie to w jej dobrze pojętym interesie. I nie pomyliła się.

Nie łatwo jest przygotować wizualizację opowiadającą o epoce tak skomplikowanej i jest to wielkie wyzwanie. I nasz kolega Hubert właśnie się takiego wyzwania podjął. Nie mając żadnej ułatwiającej mu robotę podstawy literackiej. W dodatku przeprowadził swoje zamierzenie – na razie pierwszą jego część – w technice, która od dawna przestała być dostępna szerokiej publiczności, czyli w albumie komiksowym. Jest to jednak technika, która łączy dynamikę ruchu z tekstem i przez to właśnie bardzo pasuje do omawianej tu postaci i jej epoki. Nie ma przy tym niebezpieczeństwa, że ktoś zacznie ten album krytykować, bo zwyczajnie nie ma go z czym porównać. A jeśli zacznie można mu powiedzieć, żeby spiął zadek i zrobił lepszy.

Hubert dokonał wyczynu nie lada, takiego, jaki był udziałem największych grafików, którzy wbrew okolicznościom tworzyli swoje dzieło, a ono ich przetrwało. Nie powiem na razie o kogo mi chodzi, bo mam w tym też swój interes. Przygoda Huberta i nasza z królem Zygmuntem III dopiero się zaczyna. Ma ona, w przeciwieństwie do celebracji organizowanych przez towarzysza Moczara, charakter wtajemniczenia. No i otwiera dyskusję o kwestiach dla przeciętnego przedstawiciela czerwonej szlachty całkowicie niezrozumiałych. Powiedziałbym nawet więcej – nieodstępnych jego percepcjom. A to oznacza, że król Zygmunt w wersji zredagowanej przez Huberta jest po prostu nasz. I na tym na dzisiaj kończę.

Album można kupić też u mnie.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zygmunt-iii-waza-walka-o-baltyk/

 

 



tagi: wojna  propaganda  historia  komuna  naród  powstanie warszawskie  hubert czajkowski  popularyzacja  szlachta  czerwoni  zygmunt iii waza  sukcesy  klęski 

gabriel-maciejewski
24 sierpnia 2025 05:58
37     2426    19 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Henry @gabriel-maciejewski
24 sierpnia 2025 06:33

 

SIGISMVUNDUS III LIBERIS SVFFRAGIIS POLONIAE HAEREDITATE SVCCESSIONE IVRE SVECIAE REX PACIS STVDIIS GLORIAQ INTER REGES PRIMVS BELLO ET VICTORIIS NEMINI SECVNDVS MOSCORVM DVCIBVS METROPOLI PROVINCIIS CAPTIS EXERCITIBVS PROFLIGATIS SMOLENSCO RECVPERATO TVRCICA POTENTIA AD CHOCIMVM REFRACTA QVADRAGINTA QVATVOR ANNIS REGNO IMPENSIS QVADRAGESIMVS QVARTVS IPSE IN REGIA SERIE OMNIVM AEQVAVIT AVT IVNXIT GLORIAM

Królestwo miał największe a posąg jego najwyższy ;-)

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Henry 24 sierpnia 2025 08:33
24 sierpnia 2025 06:39

Tego też nikt jakoś nie zauważa

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
24 sierpnia 2025 07:34

" No dobrze, a w co Polacy nie wierzą i w czym doszukują się przyczyn klęski? Nie wierzą, przykład, w politykę króla Zygmunta III Wazy. Nie reprezentował on bowiem interesów szlachty. Przy czym od razu wskazać należy, że treści królowi Zygmuntowi nieprzychylne kolportowali po wojnie ci sami komuniści, którzy kreowali różne medialne hucpy. Kiedy zaś wypowiadali słowo – szlachta – mieli na myśli przede wszystkim siebie. I to się nie zmieniło do dnia dzisiejszego."

Tak, to jest najgorsze. Po tej tzw. prawej stronie został zaszczepiony pogański kult szlachty i w ciemno jest broniona jak niepodległości, "bo to panie była taka fajna polska wolność szlachecka" i ci ludzie nie rozumieją, że to sowieci im zaszczepili ten kult żeby właśnie swoją władzę umocnić. W dodatku zrobili to bardzo sprytnie, bo szlachtę która postępowała właściwie i jej dobre cechy sowieci przedstawiają jako coś najgorszego, a to co było negatywne jako "złotą wolność szlachecką", bo to im pomaga utrzymać władzę. No i wielu ludzi myśli automatycznie tym zaszczepionym formatem, w dodatku sądząc że wyrażają tym przywiązanie do "konserwatywnych wartości".

Myślę, że spryt sowieckiej propagandy jest mocno niedoceniony.

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 24 sierpnia 2025 09:34
24 sierpnia 2025 07:40

W ogóle nie jest zauważany, a w konkurencji, którą opisałeś mistrzem jest Komuda Jacek

zaloguj się by móc komentować

chlor @Kuldahrus 24 sierpnia 2025 09:34
24 sierpnia 2025 07:49

Najgorsze było to "potrząsanie szabelką", przecież trzeba było żyć w zgodzie z Rosją i niczym nie potrząsać. 

Nadal słychać zarzuty o potrząsanie, ostatnio PiS był o nie posądzany przy okazji roszczeń wobec Niemiec.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @chlor 24 sierpnia 2025 09:49
24 sierpnia 2025 07:56

Myślę, że problem z królem Zygmuntem polega na tym właśnie, że on pokonał Moskwę. Nie dokończył swojego politycznego planu, który jest wyszydzany, ale wiele zrobił. I to jest właśnie główny powód jego szkalowania i zamilczania

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @chlor 24 sierpnia 2025 09:49
24 sierpnia 2025 08:05

Tak, "potrząsanie szabelką" jest złe, ale już okantowanie bliźniego swego dobre, bo "wolność szlachecka na wolnym rynku".

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski 24 sierpnia 2025 09:56
24 sierpnia 2025 08:16

Właściwie jedynie parcie na Zachód było władcom (selektywnie) darowane, stąd np Chrobry nie został potępiony. Przydawał się za komuny, i nadal przydaje po odpowiednim oprawieniu.

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @chlor 24 sierpnia 2025 10:16
24 sierpnia 2025 08:18

Tak, zrobili o nim komiks na rocznicę koronacji, za 20 złotych w miękkiej oprawie, z przygodami rodem z serialu "Królik Bugs przedstawia"

zaloguj się by móc komentować

Frymac @gabriel-maciejewski
24 sierpnia 2025 09:21

Nie można promować doktryny państwowej, która zakładała pokonanie Moskwy i podbicie Szwecji, a także króla wyrażającego dążenia do połączenia obydwu koron - polskiej i szwedzkiej. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Frymac 24 sierpnia 2025 11:21
24 sierpnia 2025 09:23

Kłopot polega na tym, że oni nawet nie próbowali zdefiniować tych niby istotnych interesów szlachty

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
24 sierpnia 2025 10:46

"A to oznacza, że król Zygmunt w wersji zredagowanej przez Huberta jest po prostu nasz." 

Kropka. Co jo godom, co jo godom. Ogromna Kropa z wykrzyknikiem.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Frymac 24 sierpnia 2025 11:21
24 sierpnia 2025 10:56

A niby dlaczego? Takie pytanie się nasuwa. Odpowiedź ma charakter mitologiczny. I nawiązuje do założycielskiego mitu Rzeczypospolitej post-zamoyskiej, czyli do bajki o złotej kaczce. Po prostu złotej kaczce nie spodobało by się to. I to ciekawe, że złota kaczka pojawiła się po śmierci Zamoyskiego, w zasadzie po fiasku jego projektu handlu czarnomorskiego przez Narwę, Dźwinę i Dniepr.

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
24 sierpnia 2025 10:58

Polityka historyczna właściwie wszystkich krajów z poważnymi na czele opiera się na fałszerstwach i łgarstwach, i to zwykle działa na użytek wewnętrzny i zewnętrzny. Działa, gdy jest prowadzona umiejętnie, uparcie i bez korekt. Czy często dobrze wymyślone kłamstwo w służbie narodowego interesu bywa lepsze od smutnej prawdy? 

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @chlor 24 sierpnia 2025 12:58
24 sierpnia 2025 11:01

W Polsce dobrze wymyślone kłamstwo w służbie narodowego interesu to bujdy o rozbiciu więzienia w Kielcach przez oddział Szarego liczący 300 osób. Nie ma żadnej uporczywie lansowanej legendy polskiej poza granicami kraju. Poza możę Kościuszką, który sam w sobie jest komiczny

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 24 sierpnia 2025 09:56
24 sierpnia 2025 11:04

To by znaczyło, że jest prawdą że bajka o złotej kaczce powstała w przybliżeniu 5 dekad po śmierci Zamoyskiego i 2 dekady po śmierci Zygmunta. Na dodatek siła, której zwornikiem był Iwan Groźny już wtedy należała do przeszłości. Chodziło więc o przygotowanie gruntu dla nowej siły w Moskwie.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Magazynier 24 sierpnia 2025 13:04
24 sierpnia 2025 11:11

Trudno mi orzekać, musiałbym wrócić do tematu, a siedzę teraz w czymś innym

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
24 sierpnia 2025 11:47

Dlatego ja już nie dyskutuję o historii poza SN - orka na ugorze....skalistym.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 24 sierpnia 2025 13:47
24 sierpnia 2025 12:01

Tak, nie ma to sensu. Ludziom sie zdaje, że ich gadanie do siebie ma moc i dzięki niemu coś zmieniają. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 24 sierpnia 2025 13:11
24 sierpnia 2025 14:05

Tu nie chodzi o orzekanie, ale przypuszczenia bliskie prawdzie. Po co Wenecji, Anglikom, Holendrom i Francji Moskwa? Po to żeby nie dzielić się zyskami ze wschodniego handlu z Rzeczypospolitą. Po to żeby urobić szlachtę rzeczypospolitej na podobieństwo bojarów trzęsących portkami przed carem. Pojawienie się polskiego rycerstwa to wogóle skandal. Zwłaszcza pod Grunwaldem. Dlatego był potrzebny Zawisza Czarny, Sędziwoj, Zamoyski, na wschodzie Iwan Groźny, Piotr I Małogłowy, Katarzyna II, Dżugaszwili itp. No i urobili. "Szlachta" pepeesowska i peerelowska to bojarstwo.  

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Magazynier 24 sierpnia 2025 16:05
24 sierpnia 2025 14:14

Pan Boratini mi się przypomniał...muszę do niego kiedyś wrócić

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @gabriel-maciejewski 24 sierpnia 2025 16:14
24 sierpnia 2025 15:43

Za wiki, kilka ciekawostek: "

W latach 1637–1641 odbył podróż naukową do Egiptu w celu wykonania pomiarów piramid i sporządzenia planów miast, m.in. AleksandriiMemfis i Heliopolis. Sporządził mapę triangulacyjną Egiptu, prowadził wykopaliska w Gizie i Memfis... W 1641 roku nauczył się w Wiedniu mincerstwa[4]. Prawdopodobnie w tym samym roku przybył do Polski... Brał udział w wielu misjach dyplomatycznych zlecanych mu przez królową Marię Gonzagę. Z jej polecenia odwiedzał Florencję oraz Bolonię. Za swoje usługi, zgodnie z testamentem Ludwiki Marii, otrzymał od niej duże kwoty oraz starostwo tucholskie...W 1656 w czasie potopu szwedzkiego udzielił pożyczki skarbowi Rzeczypospolitej, wystawił własnym sumptem oddział wojska, na którego czele pod komendą Stefana Czarnieckiego bił się ze Szwedami. W roku 1658 ... stał się pełnoprawnym obywatelem polskim, otrzymując indygenat oraz własny herb – „Boratini”.

Został dzierżawcą królewskich mennic w KrakowieUjazdowieWilnie i Brześciu Litewskim, z których czerpał pokaźne zyski. Oskarżano go o nadużycia finansowe, w tym m.in. o fałszowanie pieniądza. W mennicach bił ponad wyznaczone limity (tzw. boratynki) – monety o niskiej zawartości kruszcu. Obarczano go współodpowiedzialnością za kryzys monetarny w Polsce" 

Nadto zaprojektowanie zamku królewskiego, latający smok, metr katolicki (system miar obecnie stosowany w Europie), itp. Dzierżawa mennic, boratynki, misje zlecone przez Marię Gonzagę i metr katolicki dają do myślenia

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @stanislaw-orda 24 sierpnia 2025 16:56
24 sierpnia 2025 15:45

Tak jakby. Niektórzy orzą jednym pługiem i jednym zaprzęgiem, niektórzy zaś najmują za miskę ryżu armię niewolników. Na koniach mogą oszczędzić.

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @Magazynier 24 sierpnia 2025 16:05
24 sierpnia 2025 19:30

A tak wogóle to ciekawa postać ;Zygmunt III Waza. No i chyba długo jakoś dziwnie zamilczany,szczególnie za komuny....i jak pisze gospodarz.

"Korzyści, które dostrzegał hetman Żółkiewski, nie chciał zobaczyć król Zygmunt III Waza. Jak twierdził historyk Julian Baczyński "przez upór i niedołęstwo Zygmunta III Wazy opóźniło się i przepadło ważne dzieło połączenia z Polską carstwa Rosyjskiego" ( 1610 bitwa pod Kłuszynem,oraz późniejsze wydarzenia )

Co jak co,ale niedołęgą to nie był ani politycznie,ani prywatnie.Jednakże panu historykowi zaplątało się to niedołęstwo,bo jak świat światem Polska na tym dziele połączenia wyszłaby jak Zabłocki na mydle.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Magazynier 24 sierpnia 2025 17:43
24 sierpnia 2025 19:47

Pomysł z metrem był genialny. Powstał w Polsce, i tu pojawiło się po raz pierwszy słowo "metr". Dlaczego nic nie uczą o tym człowieku?

 

zaloguj się by móc komentować


KOSSOBOR @BTWSelena 24 sierpnia 2025 21:30
24 sierpnia 2025 20:41

Pani Seleno, od czasu, kiedy pamiętam /czyli od dzieciństwa/ każde wspomnienie historyków o Zygmuncie III kończyło się - lub zaczynało - od stwierdzenia: bo to zły król był... 

A król stał sobie spokojnie na kolumnie i to nas cieszyło wbrew wszystkiemu.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @KOSSOBOR 24 sierpnia 2025 22:41
24 sierpnia 2025 20:43

Aha, gdy człowiek mjeszcze był żółtodziobem, no to miał dysonans poznawczy: jak to, to zły król był, a ma taki wspaniały pomnik w stolicy? 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Magazynier 24 sierpnia 2025 16:05
25 sierpnia 2025 04:37

Bliskie prawdy tak , że staje się prawdą.

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @KOSSOBOR 24 sierpnia 2025 22:41
25 sierpnia 2025 07:27

Udało sie jeszcze odrestaurować po wojnie pomnik.Dlaczego później w "głębokiej"komunie król był zły tkwią m.innymi napisy na tablicy cytuję po łacinie,a tłumaczone:

" Zygmunt III z mocy wolnej elekcji król Polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie [moskiewskie] zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk, złamał pod Chocimiem potęgę Turcji, panował przez czterdzieści cztery lata, w szeregu czterdziesty czwarty król, dorównał [w chwale] wszystkim lub [całą] chwałę złączył [w swojej osobie]"

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolumna_Zygmunta_III_Wazy

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @chlor 24 sierpnia 2025 09:49
25 sierpnia 2025 09:51

"Najgorsze było to "potrząsanie szabelką", przecież trzeba było żyć w zgodzie z Rosją i niczym nie potrząsać."

 

Jasienica nazwał sprawę moskiewską "awanturą".

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 25 sierpnia 2025 11:51
25 sierpnia 2025 09:58

W Mołdawii też były awantury. Że też I rozbioru nikt nie nazwał awanturą

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
25 sierpnia 2025 09:58

"Ludzie są tak na tym zafiksowani, że nawet ci, co myślą, coś tam kojarzą i potrafią odróżnić oszusta od sprzedawcy garnków, upierają się, że panowanie Zygmunta III było dla Polski katastrofalne."

 

Swoją cegiełkę dołożył też Paweł Jasienica, utalentowany pisarz jakby nie było.

Ludzie się zaczytywali "Rzeczpospolitą Obojga Narodów", w której to książce autor nazwał króla Zygmunta III "sługą doktryn", i napisał że w ciągu długiego, 45-letniego

panowania Zygmunta Polska zmieniła się nie do poznania. Oczywiście na gorsze.

I ci przeklęci jezuici, którzy sączyli jad do uszu króla.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 25 sierpnia 2025 11:58
25 sierpnia 2025 10:01

Niczego nam tak nie brakuje jak sług doktryn. Dookoła bowiem sami dojutrkowi realiści

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 25 sierpnia 2025 12:01
25 sierpnia 2025 10:10

Otóż to.

A dojutrkowość bierze się stąd że nie ma doktryny.

 

Jak jest doktryna to są cele jakie mogą sobie postawić politycy.

A u nas chłopcy w krótkich porciętach, za cel główny stawiają sobie nikogo nie denerwować i doturlać się jakoś w miarę spokojnie do następnych wyborów.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
25 sierpnia 2025 10:15

A prezydent Nawrocki zawetował wlaśnie m. innymi ustawę obniżającą kary za przestępstwa finansowe.

Dobry start.

 

Bo do tego dąży ekipa Tuska - przyzwolenie na wszystko i "róbta co chceta".

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować