-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Jak zarabiać na książkach?

W Onecie można przeczytać, że książka „Zgoda” przyniosła autorom – Michałowi Rachoniowi i Sławomirowi Cenckiewiczowi milionowe zyski. Dokładniej – trzymilionowe, do podziału na dwóch. To już jest na czysto po odliczeniu kosztów. Informacja jest świeża, a co za tym idzie zapewne prawdziwa, pojawia się bowiem w pół roku po wydaniu książki. To zaś oznacza, że autor odnosi się do realnych wyników sprzedaży, które właśnie spłynęły z hurtowni i księgarń. Inaczej było, na przykład, przy książce „Resortowe dzieci” gdzie już po miesiącu ogłoszono sprzedaż rzędu 100 tysięcy. To były oczywiste brednie.

Tutaj mamy przykład budującego urealnienia sprzedaży, która kształtuje się na poziomie ponad 80 tysięcy egzemplarzy. Możemy dla równego rachunku przyjąć, że stu. Gratulujemy autorom, starannie ukrywamy swoją zawiść i niechęć do ich projektu i formułujemy taką oto ideę: żeby w Polsce sprzedać 100 tysięcy egzemplarzy jednego tytułu, w dodatku o charakterze szpiegowsko politycznym, z silnymi odniesieniami do współczesności, trzeba posiadać własną telewizję, pokazywać się w niej dzień w dzień, prócz tego jeszcze istnieć w mediach społecznościowych, a na dokładkę wieść sądowy spór z byłym prezydentem Wałęsą. Kiedy zaś już się ten sukces osiągnie trzeba go podzielić na pół. Dalsza zaś promocja książki umożliwiona zostanie poprzez objęcie funkcji szefa BBN przez jednego z autorów. Nie wiemy jakich wyżyn sięgnie, życzymy autorom jak najlepiej, ale sądzę, że drugich stu tysięcy nie będzie.

Po stronie politycznego sporu książka Rachonia i Cenckiewicza wyssała wszystko, co było do wyssania. Ach, byłbym zapomniał – książka jest uzupełnieniem filmu dokumentalnego puszczanego w najgorętszym okresie wyborczym. Film ten nie odniósł zamierzonego sukcesu, ale marketingowo się sprawdził. No i na nim udało się zbudować promocję książki.

Tu macie link do tej informacji:

https://www.onet.pl/styl-zycia/plejada/milionowe-zyski-michala-rachonia-tyle-dorobil-sie-na-jednej-ksiazce/xnk1pd1,0898b825

Uznać więc możemy spokojnie, że rynek książki w Polsce jest rynkiem okazjonalnym. To znaczy rzesze potencjalnych czytelników aktywizują się co jakiś czas przy okazji wielkiej jakiejś afery, albo ciągnącej się długo patologii. Potem równie szybko popadają w stan hibernacji. Dodać jeszcze można, że czytelnicy takich książek nie są czytelnikami w rozumieniu rynków zachodnich. To są ludzie, którzy oczekują, że autor wyemituje serię komunikatów, które pasować będą do tego, co oni sobie ułożyli w głowie na zadany temat. Stąd ważna rola filmu dokumentalnego, bo to na jego podstawie czytelnicy wspomnianej książki uporządkowali sobie pewne sprawy, a książkę kupili wiedzeni nieomylnym instynktem, który im mówił, że znajdą tam uzupełnienie tego co było w filmie. I nie zawiedli się. Człowiek bowiem, szczególnie myślący samodzielnie, zawsze wie co jest dobre i wartościowe.

Strategia, jaką przyjęli autorzy jest uczciwa i sensowna, niedostępna jednak wielu innym autorom czyli, na przykład, mi. Ja bowiem, jako autor i wydawca, skazany jestem na konkurowanie w innych niszach, z innymi autorami i wydawcami, których strategie sprzedażowe nie są wcale tak szczere, jak ta opisana wyżej.

Książki generalnie powinny zawierać jakąś tajemnicę. Lista tajemnic nie jest zbyt długa i żeby je rozwiązywać naprawdę, potrzebny jest wytrych, a to oznacza – zmiana paradygmatu twórczego i sprzedażowego czyli całego autorskiego modus operandi, Zauważyłem to już na samym początku swojej działalności i poza kilkoma książkami wspominkowymi, raczej ironicznymi niż ekscytującymi, nigdy z odnalezionej i wskazywanej tu na blogu drogi autorskiej i wydawniczej nie zszedłem. To znaczy dzielnie trzymałem się swojego wytrycha, rozumiejąc jednak, że uwaga czytelników skupiona jest na czymś innym i na kimś innym. I, że to się nie zmieni, bo tajemniczość książek i ich autorów, w warunkach rynkowych w Polsce, nie polega na zmianie modus operandi, ale na przebieraniu się w dziwne łachy, zakładaniu muszki i cylindra oraz ćwiczeniu się w różnych rodzajach kokieterii. Pisaliśmy tu wszyscy o tym nie raz i nie ma potrzeby tego powtarzać. Ludzie i tak za tym pójdą, albowiem działa tu nieśmiertelny mechanizm oszusta matrymonialnego, który trafia bezpośrednio do serca swojej ofiary, ta zaś jest przekonana, że tym razem to prawdziwe szczęście.

Mógłbym wiele pisać o kantach promocyjnych na rynkach książek, w które, z głupoty, chciwości i pychy uwikłani byli tak zwani znawcy, czyli medialni krytycy i promotorzy autorów polskich i zagranicznych, a także sami wydawcy. Przypomnę tylko jeden przypadek, prawie dwie dekady temu lansowano tu bezdennie pretensjonalną książkę pod tytułem „Impresjonista” napisaną przez osobę podpisującą się nazwiskiem Hari Kunzru. Od razu ogłoszono, że jest to najdroższy debiut, za który zapłacono milion dolarów. I ta informacja spowodowała, że ludzie – nie tylko w Polsce – dostali szału i zaczęli to kupować. Tak przynajmniej pisały media. Czy tak było rzeczywiście? Wątpię, bo badziew ten leżał długo na półkach księgarskich. Było to bowiem w czasach kiedy istniały jeszcze księgarnie a ich witryny kusiły ładnie wyeksponowanymi książkami.

Ten cały „Impresjonista” był opowieścią o deprawowaniu ludzi i jakichś wyjętych z chodaka przygodach seksualnych. Dziś sam widok Bęgowskiego unieważniłby te rewelacje, a o tych co wyjęli pieniądze z KPO na badania nad sadomasochizmem to szkoda w ogóle gadać.

No, ale chodzi o to, że promocja książki – na wszystkich rynkach świata, z zasady oszukana – polega na epatowaniu tajemnicą, której nie ma. Dlaczego tak? Bo wszystko musi być sfingowane. Prawdziwe tajemnice istnieją, ale czytelnik musiałby się najpierw o nich dowiedzieć, zrozumieć dlaczego są to tajemnice, przejść cały etap przygotowawczy konieczny do tego, by wraz z autorem skonsumować rozwiązanie zagadki. Na to nikt nie jest gotowy, a sam mechanizm został zawłaszczony już dawno przez Bogusława Wołoszańskiego i jego naśladowców. Czyli przez ludzi eksploatujących II wojnę światową. O przeniesieniu metod tej promocji w inne jakieś czasy szkoda gadać, albowiem wydawcy na to nie pozwolą. Wiąże się bowiem takie przeniesienie z ryzykiem, że oczadziały od parametrów broni i nazwisk niemieckich oficerów, a także obłąkanych teorii – co by było gdyby - czytelnik za tym nie podąży. I zapewne by nie podążył. Bo czytelnika się wychowuje. Pytanie tylko do czego, czy do wspólnej drogi w nieznane, czy do zapędzenia go w kanał i podrzucania mu tam, kiedy stoi po kolana, pardon, w gównie, różnych „rewelacji”.

A jeśli do tej wspólnej drogi w nieznane, to jak to zrobić i jakimi metodami czytelnika przytrzymać przy sobie? Doradzam stałość i niezmienność działań. No i taki dobór tematyki, który szczerze będzie ekscytował samego autora. To jest trudne, bo większość autorów to oszuści, naciągacze, albo osoby dysfunkcyjnej. Ich działania zaś sprzęgnięte są z pomysłami i metodami wydawców. No i polegają na tym, by setki razy przepisywać tę samą treść, dodając do niej nowe jakieś detale. Bo wtedy czytelnik nie czuje się oszukany. I wie co znajdzie w książce. Jeśli dowiaduje się czegoś nowego, co w dodatku zmusza go do poszukiwań i uzupełniania wiedzy, A ta nie jest potwierdzona przez żaden medialny czy akademicki autorytet, wtedy dopiero następuje dramat, bo człowiek nie wie co myśleć, nie rozpoznaje ani jednego archetypu postaci, gubi się w szczegółach i choć historia wydaje mu się logiczna i spójna, obawia się jej i odrzuca. I trzeba naprawdę bardzo tępego uporu autora, żeby taką rzecz promować. Pozostaje jeszcze kwestia literatury, którą nazwałbym tutaj „bardzo tajemniczą”, czyli wszystkich opowieści o grafenie i dziwnych zjawiskach. One zasysają uwagę ludzi potencjalnie zainteresowanych zagadkami istotnym, których, jak nadmieniłem nie ma aż tak wiele. To zawęża pole działań, które nazywam autentycznymi do jakichś niewielkich i poszatkowanych skrawków zainteresowania.

Żeby utrzymać czytelnika i iść z nim zgodnie ku nieznanym przeznaczeniom, trzeba jeszcze rozumieć czym jest metoda i nie bać się zastosowań nowatorskich i takich samych narracji. To jest najtrudniejsze do zrozumienia dla ludzi, którzy zawodowo pisaniem się nie zajmują. Po co wymyślać coś nowego? Przecież są doskonałe wzory, z których można korzystać! Po to, żeby nie robić z czytelnika idioty i wzbogacić swoją ofertę. Czyli otworzyć jeszcze jeden kierunek marszu i działań, który czytelnika zainspiruje. - A co jeśli ktoś nie zrozumie intencji? - Trudno, niech idzie czytać o rozterkach Twardocha.

Oczywiście wiem, ze łatwiej jest opisywać przygody Sherlocka Holmesa w setce wariantów i zawsze znajdzie to wdzięcznych czytelników. No, ale wtedy autor będzie dla czytelnika istotą z nieprawdziwego zdarzenia, jakimś zaciekiem na szybie i niczym więcej. Będzie też niewolnikiem wydawcy i swoich własnych obsesji i pomysłów. A powiem Wam, że nie ma nic gorszego niż autor, upierający się, wbrew swoim własnym intuicjom, przy metodach nieefektywnych, choć dobrze rozpoznawalnych. Wobec wielkiej konkurencji, innych niż deklarowane funkcji książek i literatury w ogóle, także tej publikowanej w sieci, wobec absolutnego braku poczucia humoru i wyczucia ironii przez wydawców i samych autorów, metoda ta jest zabójcza.

Podsumowując dzisiejsze rozważania stwierdzić musimy, że w sytuacji w jakiej się znajdujemy, nie uda nam się dobrym słowem przekonać nikogo do lansowanych tu treści. To dość komfortowa sytuacja, albowiem kiedy ktoś się tu pojawi i zacznie epatować nas fałszywym zainteresowaniem, z intencją taką, że się tu rozpanoszy i przyciągnie miejscowych do swoich treści, można go spokojnie kopnąć w zadek i wyrzucić za drzwi. Niczego to nie zmieni, a przynajmniej dostarczy nam rozrywki.

A skoro tak, nie musimy się przejmować niczym i możemy spokojni wskazywać to, co nas interesuje naprawdę. I co jest naprawdę tajemnicą. Z tego też powodu wznowiłem „Krucjatę dziecięcą”, czyli tę niewielką książeczkę, która – wbrew wszystkim średniowiecznym i późniejszym opisom, a jest ich ponad 50 – wyjaśnia w sposób spójny i logiczny, poparty dowodem matematycznym, czym była dziecięca krucjata. Wydrukowałem tylko 100 egz. Co mam nadzieję jest zrozumiałe. Kto zdąży ten zdąży.

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/krucjata-dziecieca/

 

Mamy też nowy numer Szkoły nawigatorów i wznowiony numer wenecki

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-46-pomorze/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-23/



tagi: książki  sprzedaż  promocja  oszustwa  tajemnice  zysk  kokieteria 

gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 07:20
38     1484    12 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Henry @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 07:41

Najwięcej zarobiłem  nie na dobrze napisanych książkach ale na dobrze napisanych umowach ;-)

 

zaloguj się by móc komentować


atelin @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 08:15

Czy jest sens się nad tym zastanawiać w obliczu Mroza, Kinga i na ten przykład Balzaka? Swoją drogą ciekawe by było w jakich nakładach wychodziły książki Balzaka za jego życia. Nigdzie nie mogę się do tego dokopać.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @atelin 15 sierpnia 2025 10:15
15 sierpnia 2025 08:18

Nie rozumiem dlaczego uporczywie usiłuje pan podważać moje wysiłki i zaangażowanie. Jak pan nie wie co napisać, niech pan po prostu nie pisze. Nie wiem jakie były nakłady Balzaca, oszukiwano go na pewno

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 08:20

Paradoksem tego co jest nazywane rynkiem książki w Polsce jest to, że macherzy tego "rynku" chcą mięć niewymagającego konsumenta papki, a jednocześnie muszą go utrzymywać w poczuciu tego, że sięgając po książkę ustawia się wyżej niż jego sąsiad który odpala grilla i ogląda teledyski.

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @atelin 15 sierpnia 2025 10:19
15 sierpnia 2025 08:21

I na dodatek podziwiam pańską działalność na tak trudnym terenie.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 08:23

" Dodać jeszcze można, że czytelnicy takich książek nie są czytelnikami w rozumieniu rynków zachodnich. To są ludzie, którzy oczekują, że autor wyemituje serię komunikatów, które pasować będą do tego, co oni sobie ułożyli w głowie na zadany temat. Stąd ważna rola filmu dokumentalnego, bo to na jego podstawie czytelnicy wspomnianej książki uporządkowali sobie pewne sprawy, a książkę kupili wiedzeni nieomylnym instynktem, który im mówił, że znajdą tam uzupełnienie tego co było w filmie. I nie zawiedli się. "

Rzeczywiście, taki mechanizm zadziałał w tym przypadku. Taka bardziej sprzedaż pakietu określonej treści, niż sprzedaż książki.

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 15 sierpnia 2025 10:20
15 sierpnia 2025 08:25

Przy minimalnych kosztach i wielkich wlasnych ograniczeniach wydawcy próbują wyciskać z biednych ludzi co się da. Proszę bardzo, jeśli ktoś ma zaniżoną samoocenę, może się na to godzić. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 15 sierpnia 2025 10:23
15 sierpnia 2025 08:26

Tak właśnie, sprzedaż pakietu i ludzi w pakiecie. Pytanie - czy ci ludzie dotrzymają kroku tej sprzedaży. Bo może być różnie

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 08:33

" Jeśli dowiaduje się czegoś nowego, co w dodatku zmusza go do poszukiwań i uzupełniania wiedzy, A ta nie jest potwierdzona przez żaden medialny czy akademicki autorytet, wtedy dopiero następuje dramat, bo człowiek nie wie co myśleć, nie rozpoznaje ani jednego archetypu postaci, gubi się w szczegółach i choć historia wydaje mu się logiczna i spójna, obawia się jej i odrzuca. I trzeba naprawdę bardzo tępego uporu autora, żeby taką rzecz promować."

Już to pisałem wiele razy, ale powtórzę się - dokładnie taką ścieżką, w branży filmowej, poszedł kiedyś reżyser M. Night Shyamalan, na przykładzie jego twórczości, naocznie można było zobaczyć zjawisko opisane przez ciebie w tym fragmencie.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 08:38

" Z tego też powodu wznowiłem „Krucjatę dziecięcą”, czyli tę niewielką książeczkę, która – wbrew wszystkim średniowiecznym i późniejszym opisom, a jest ich ponad 50 – wyjaśnia w sposób spójny i logiczny, poparty dowodem matematycznym, czym była dziecięca krucjata. "

Dodam jeszcze, że moim zdaniem to jest jedna z najlepszych okładek spośród książek wydawanych przez Klinkię Języka. Trafia prosto w serce.

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 15 sierpnia 2025 10:38
15 sierpnia 2025 08:39

Tak, wiem, robił ją kamiuszek

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 10:26
15 sierpnia 2025 08:44

Raczej nie dotrzymają, ale też chyba nikt tego nie wymaga. 

 

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 09:09

Dla wielu,wielu ludzi świat bez książek i czytelnictwa-nie istnieje,lub jest ponury i bezsensowny.To nabywa się już w dzieciństwie,gdy Rodzic czyta bajki...Ja jeszcze pamiętam,jak czytało się w tajemnicy pod kocem z latarką,aby dowiedzieć się co dalej?.. I gusta w czytelnictwie niestety kształtują autorzy z Bożej łaski wypromowani przez system.Sprzedaż badziewia,bo autor zawarł pakt z systemem zalega księgarnie w promocyjnej cenie,lub i nie...a czytelnik czuje się niepewnie szukając coś dla siebie.

Zauważyłam "modę"na słuchanie książek,ale czy jest coś piękniejszego niż przewracanie kart i stron w książkach?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @BTWSelena 15 sierpnia 2025 11:09
15 sierpnia 2025 10:40

Tomek słucha książek, bo może jednocześnie pracować

zaloguj się by móc komentować

Frymac @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 11:19

Prof. Cenckiewicz i Rachoń za przygotowanie "Resetu" otrzymali honorarium w kwocie prawie miliona złotych, zaś książka powstała niejako na kanwie zgromadzonych materiałów archiwalnych na użytek serialu dokumentalnego. Szermierze prawdy naszych czasów.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Frymac 15 sierpnia 2025 13:19
15 sierpnia 2025 11:22

No cóż, nikt nie będzie polemizował z milionem złotych...

zaloguj się by móc komentować

MZ @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 13:22
15 sierpnia 2025 12:17

A tym bardziej z doradzcą prezydenta...

zaloguj się by móc komentować

Frymac @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 13:22
15 sierpnia 2025 12:59

Najpierw konfitury, potem Polska. Jako przewodniczący komisji ds. badania wpływów sowieckich, która istniała trzy miesiące inkasował dodatkowo tylko 26 tys. złotych miesięcznie. Pamiętam jak dekadę temu zapowiadał tomiszcze poświęcone aferze FOZZ. Publikacja już była oddana do drukarni i... zapadła cisza. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Frymac 15 sierpnia 2025 14:59
15 sierpnia 2025 13:05

Odwaga nigdy nie wyróżniała pisarzy, nie ma się czemu dziwić

zaloguj się by móc komentować

Paris @MZ 15 sierpnia 2025 14:17
15 sierpnia 2025 13:08

...  i  tym  sposobem...

...  nowy  ,,PIS`oSki,,  prezydent  MUSI  BYC  ,,zaCHaczony  i  LOwiklany,,  w  te  Sssakiewiczowa  SWOLOCZ,...  a  prezydencki  syn  ,,skazany,,  na  skandaliste,  mlodego  Chajzera  -  juz  na  starcie  !!!

 

Ta  BANDA  MERDIALNA  robi  TYLKO,  aby  ZAWSZE  byc  PRZY  KORYCIE,...  a  DBALOSCI  o  narod  i  Polske  jest  w  tym  tyle,  co  u  psa  pod  ogonem.

Taka  prawda.    

zaloguj się by móc komentować

Frymac @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 15:05
15 sierpnia 2025 13:17

Pisarzy owszem, ale zarówno "Reset", jak i Komisja ds. badania wpływów okazały sie nieskuteczne i spełniły funkcję KPO tylko dla reprezentantów obozu patriotycznego przed zmiana układu władzy. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Frymac 15 sierpnia 2025 15:17
15 sierpnia 2025 13:26

Wpływy zbadano, ale wpływający orzekli, że to nie oni są winni, a komisja

zaloguj się by móc komentować

Paris @Frymac 15 sierpnia 2025 14:59
15 sierpnia 2025 14:08

Dokladnie  tak,...

...  czerwone  lakierki  albo  i  te  ,,wdzianko,,  u  Rachoniowego  konusa  ,,kosztOjo,,  niemalo  !!!

 

W  glowie  sie  nie  miesci  zeby  miec  CZELNOSC  wziazc  tyle  kasy  za  ten  ,,resortowy,,  BADZIEW.

 

A  teraz  uskutecznianie  ZEBROW  od  ,,telewidzUF,,...  bo  telewizja  ,,repOblika,,  -  republika  ,,kolesiUF,,  i  wzajemnych  szwindli  -  ZDYCHA. 

zaloguj się by móc komentować

Frymac @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 15:26
15 sierpnia 2025 14:13

Tak, zwłaszcza w Republice zapraszając do dyskursu o stanie i naprawie Rzeczypospolitej komunistyczną progeniturę.

zaloguj się by móc komentować

Frymac @Paris 15 sierpnia 2025 16:08
15 sierpnia 2025 14:13

Detektorzy wpływów w służbie Republiki Przyjaciół.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Frymac 15 sierpnia 2025 16:13
15 sierpnia 2025 14:27

Dzisiaj się dowiedziałem, że prócz Wiernikowskiej i Jakubowskiej u Karnowskich dorabiał także Rolicki, ostatni naczelny Trybuny Ludu. Czy PRL się kiedyś skończy?

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 16:27
15 sierpnia 2025 14:43

Nie skończy się. Ewoluuje w system nowego typu. Ale jedynym celem jest kasa I eliminowanie konkurencji. Potencjalnej i o znamionach braku podległości. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Frymac 15 sierpnia 2025 16:13
15 sierpnia 2025 14:44

A cóż oni potrafią naprawiać? Za swoje?

zaloguj się by móc komentować

Frymac @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 16:27
15 sierpnia 2025 14:54

Gdyby żył Henio Krzeczkowski to i jego by dopuścili do grona ekspertów. Sakiewicz naczelny pośród nekromantów.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Frymac 15 sierpnia 2025 16:54
15 sierpnia 2025 14:56

Tak, mogłoby do tego dojść, szczególnie, że Bartyzel przemawiał na pogrzebie

zaloguj się by móc komentować

Frymac @qwerty 15 sierpnia 2025 16:44
15 sierpnia 2025 14:58

"Patrioci" do pierwszego. Nawet pomnika upamiętniającego trium polskiego oręża z 1920 roku nie potrafili postawić w ciągu dwóch kadencji. 

zaloguj się by móc komentować

Frymac @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 16:56
15 sierpnia 2025 15:09

Byłby przewodniczącym składu jury, które w każdym roku nadawałoby ryngrafy z podobizną Henia dla wyróżniających się konserwatywnych młodzieńców. 

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski 15 sierpnia 2025 16:27
15 sierpnia 2025 16:01

No  prosze,...  pieNkne  !!!

O,  Chryste  Panie,...  tej  dziadydze  rolickiej  jeszcze  malo  ???!!!

 

Pozabijac  ich,  ,,patrJotUF  naszyH,,  pustym  smiechem...  i  omijac  te  ,,naszO,,  CZERWONA  HOLOTE  szerokim  lukiem.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Frymac 15 sierpnia 2025 16:58
15 sierpnia 2025 16:08

ZEBROW  w  narodzie...

...  by  zabraklo,  zeby  tylko  sama,  deta  ,,kapitOle,,  oplacic,...  a  gdzie  mowa  o  kosztach  postawienia  pomnika  !!!

 

Jankowi  Pietrzakowi  to  juz  tak  ODWALILO  pod  beretem,  ze  ,,lOk  tryLOmfalny,,  na  Wisle  chcial  stawiac,...  ale  ktos  rozsadny  te  ich  ,,wykFity  tFUrcze,,  przystopowal,  bo  ,,klOby  gapol`owe,,  by  nie  wydolili.

zaloguj się by móc komentować

Maciej-Lodyga @gabriel-maciejewski
15 sierpnia 2025 17:29

Wydaje mi się, że z książkami jest jak z żywnością. Wielu ludzi najchętniej kupuje fast-foody, słodkie napoje i alkohol, czyli to co niezdrowe. Duże sprzedaże mają książki fantasy i romanse - oczywiście zdrowsze od fastofoodów i alkoholu, ale to jest fikcja. Są to książki po zupełnie innej stronie niż literatura faktu. Osobiście zająłem się najmniej popularnym tematem, bo religią, ale najbardziej zaskoczyła mnie niechęć kilku katolickich księgarni do wzięcia książki w komis oraz Pana, który jeździ z książkami po kościołach. W 1-2 przypadkach zaproponowano mi, abym pomodlił się do Pana Boga. Od razu przypomniało mi się jak wg Maxa Webera pomagali sobie protestanci różnych wyznań. Nawet certyfikaty wystawiali, aby członek wspólnoty mógł go okazać w innym mieście członkowi innej wspólnoty. Z 3 księży, których dobrze znam, żaden nawet nie udostępnił jej na FB.   

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Maciej-Lodyga 15 sierpnia 2025 19:29
15 sierpnia 2025 18:14

Niech pan na to nie liczy. Księża i wydawcy katoliccy chronią przede wszystkim swój system dystrybucji przez parafie, który przynosi bardzo duże zyski

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować