Istota manipulacji czyli o pracy nie dla zasługi
Wszystko co robimy tutaj, czynione jest dla frajdy, a nie dla zasług. Te ostatnie bowiem są dziedziczne i nie mamy wpływu na ich dystrybucję. Nawet gdyby ktoś z nas zdobył złoty medal na olimpiadzie, całkiem niespodziewanie, nie będzie to miało dla krajowej komunikacji i życia społecznego żadnego znaczenia. Bogatsi o to spostrzeżenie, możemy więc żyć dalej, znacznie szczęśliwsi, niż wtedy kiedy zawracalibyśmy sobie głowę różnymi złudzeniami.
Co zaś jest istotą manipulacji w sferach, którymi się interesujemy i z których żyjemy? Formatowanie przeszłości poprzez mitologizowanie postaci. Podkreślanie zasług jednych i umniejszanie ich w przypadku innych, bądź też całkowite wygumkowanie wielu osób z historii, bo tak jest wygodniej. Efektem tego jest znana nam dobrze powierzchowność w ocenie faktów, a także współczesne całkiem kreacje autorów i polityków, którzy w zasadzie opanowali jedną tylko manierę bycia i pisania – jestem podobny do…I to w zasadzie wystarcza dla zyskania poklasku, bo każdy chce być do kogoś podobny, ale nikt nie chce być sobą. To jest niestety za trudne, głównie z tego powodu, że przez większą część życia los nasz zależy od innych i to inni go kształtują, często bezlitośnie gwałcąc nasze marzenia. Efektem tego, jeśli już ktoś zyska kontrolę nad własnym życiem, jest gwałtowne zerwanie się z uwięzi. Może też być tak, że człowiek jedynie żyje złudzeniem, iż z czegoś się wyrwał, a wtedy nie pozostaje mu nic innego jak tylko udawanie kogoś kim nigdy nie był. Żeby uzyskać jakieś złudzenie wolności. Ono musi być wygładzone, ulizane i nie może tam znajdować się nic kontrowersyjnego. Wszystko powinno być przewidywalne. No, ale skończmy z tą psychologią dla ubogich i przejdźmy do konkretów. Na swojej drodze spotkałem masę ludzi, którzy deklarowali się jako piłsudczycy. Był to i jest nadal bardzo słaby pomysł na promocję. Bo i cóż to może znaczyć? Jeśli odjąć Piłsudskiemu najważniejszą zasługę, która przecież nie tylko do niego należy, staje on przed nami w całym swoim agresywnym dość ubóstwie i bezskuteczności. I wtedy zaczyna się mitologizowanie. Wczoraj, na przykład, przeczytałem wpis jednego pana, który pisze historyczne książki, że Traktat Ryski dał Polsce całkiem sporo, a jego głównym architektem był właśnie Piłsudski. Wnosić stąd można, że pan ów ani Jałowieckiego, ani Mackiewicza, ani tym bardziej Woyniłłowicza i Milewskiego nigdy nie czytał. Bo i po co? Wszak jest piłsudczykiem. To zaś powinno wystarczyć do określenia się i zajęcia dobrego miejsca w towarzystwie i hierarchii zawodowej.
Dominacja takich postaw wywołuje jeden ważny i szkodliwy efekt – fetyszyzuje historię i czyni z niej nie przedmiot dociekań i nowych odkryć dokonywanych przez wciąż na nowo podejmowane redakcje wydarzeń i postaci, ale serię wygłupów na użytek najmniej rozgarniętej części populacji. Ze szczególną ochotą biorą w tych wygłupach udział profesorowie.
Jak to już wielokrotnie pisałem jedną z najbardziej fetyszyzowanych postaci e dziejach jest Zawisza Czarny. Człowiek, którego postawa ma służyć wychowaniu młodzieży, a o którym w zasadzie nic nie wiadomo. Jego zaś jedyna, fabularyzowana biografia, zaczyna się w żydowskiej dzielnicy w Saragossie, a napisana została może z dziesięć lat temu. Poza jej autorem nikt, żaden utytułowany naukowiec tego ryzyka nie podjął. Ktoś powie, że to z takiego powodu iż nasi utytułowani naukowcy są w istocie utytłani, a nie utytułowani. I trudno się by było z tym nie zgodzić.
Publiczność zaś pragnie postaci i postaw jednoznacznych. Takie jest przekonanie wśród kolporterów narracji historycznych. I w wielu przypadkach tak rzeczywiście jest, tylko że to dotyczy jedynie tych najgłośniej hałasujących konsumentów treści, którzy sami też chcieliby być piłsudczykami, albo może królem Bolesławem Szczodrym, co zabija złego biskupa Stanisława, za zdradę. Uważam osobiście, że nie można formatować oferty z myślą o takich istotach. Bo wtedy okaże się, że zamiast pracować dla frajdy, usiłujemy się zasłużyć, w dodatku w sprawie, która nie rokuje. Bo wskazani wyżej konsumenci nie okażą nam ani wdzięczności, ani sympatii. Przeciwnie, będą z nimi wyłącznie cholerne kłopoty.
Jedną z najmniej zrozumiałych i najmniej analizowanych postaci w polskiej historii jest król Stefan Batory. Jego oczywiście można zmitologizować, a uczynił to już mistrz Jan Matejko, ale ilość sprzeczności jaka tkwi w tej postaci i w całym panowaniu oraz okolicznościach, że tak to określę brzegowych, jest ogromna. I w zasadzie poza syntetyzowanie biografii pisanych dla zasługi, nikt nie podejmuje żadnych prób wyjaśnienia tego, co się tak naprawdę działo w czasie dekady panowania króla Stefana. Wymyśliłem więc taki projekt, by wydać jak najwięcej publikacji, które tę dekadę omawiają. Zarówno metodą naukową, jak i beletrystyczną. Przed nami więc, jak się domyślacie wielka przygoda, która zaczęła się niepostrzeżenie, bo przecież mamy już w sklepie trzy publikacji dotyczące króla Stefana. I są to: komiks Huberta Czajkowskiego – Batory, książka – śledztwo Hermana Zdzisława Scheuringa – Czy królobójstwo? Oraz Czary na dworze Batorego – Aleksandra Kraushara. Wszystkie te publikacje reprezentują różne punkty widzenia, bo też i nie da się w jeden oczywisty sposób przedstawić krótkich dziejów panowania króla Stefana. Był to czas zbyt intensywnych fermentów i zbyt wielkich projektów, by można było to tak po prostu opisać. Próbować jednak trzeba. Tym silniej, że król Stefan jest tą postacią w polskiej historii, co do której nie ma żadnych wątpliwości iż realizowała właściwą politykę, wpisaną we właściwą doktrynę. No, ale jak odpowiedzieć na kwestie takie – co z inspiracją turecką, jaka niewątpliwie towarzyszyła wyłonieniu jego kandydatury? Zgodzili się na nią Zborowscy, ludzie powiązani z Wiedniem, a król był do panowania przeznaczony także przez Francuzów? Jak to wszystko pogodzić i wyjaśnić? No cóż, potrzebny jest to tego wybitny autor, albo wręcz grupa wybitych autorów. Takich się jeszcze nie dorobiliśmy. Kwestia stałej obecności arian przy królu, arian, czyli oczywistych tureckich agentów też jest niezwykle frapująca. Podobnie jest z jezuitami. Samo zestawienie tych wszystkich postaci i kombinacji jest onieśmielające, żeby nie powiedzieć paraliżujące, a tu jeszcze niektórzy domagają się wizualizacji. Hubert w swoim komiksie zrobił bardzo wiele, rzucając światło na postaci i wydarzenia nieoczywiste. Trzeba jednak zrozumieć, że forma ta ma swoje ograniczenia. Filmu o Stefanie Batorym się nie doczekamy, choć czas na to, by go nakręcić wydaje się być odpowiedni. No, ale jest jak jest.
Zdecydowałem się więc na wydanie dzieła pisarza nieco zapomnianego, ale dobrze rozpoznawalnego we wspomnieniach przedwojennych pisarzy, malarzy i dziennikarzy. Mam na myśli Edmunda Jezierskiego, który urodził się w Warszawie jako Edmund Krüger. Jego życiorys, nie ukrywam, także zaważył na tym projekcie, bo Jezierski – takiego pseudonimu używał do końca życia – był człowiekiem ze świata wydawniczego. Pracował jako drukarz i grafik, pisał krótkie opowiadania i nowelki, aż w końcu porwał się na temat olbrzymi – w zbeletryzowanej formie opisał panowanie króla Stefana. Myślę, że książka ta stanie się dla nas punktem wyjścia do istotnych rozważań o polityce niełatwej i prowadzonej w warunkach skrajnie niesprzyjających. Chciałbym bowiem tę biblioteczkę tematów batoriańskich ciągnąć dalej. Projekt graficzny książki i okładka to dzieło Rafała Czerniaka, który pracuje teraz nad innym książkami.
Ja zaś mam Wam dziś do zaoferowania dzieło obydwu panów - Edmunda Jezierskiego – powieść o królu Stefanie, i Rafała Czerniaka – piękną edycję w twardej, lakierowanej oprawie.
Mam też kilka ogłoszeń. Niektórzy czytelnicy piszą do mnie, że nie dotarła do nich książka Casanovy. Proszę Państwa, napisałem wyraźnie, że to jest subskrypcja. Książka jest zbyt duża, żebym mógł ją wydać sam. Muszę to uczynić z Państwa pomocą. Polska Ludowa nie wydrukowała, ryzykując, Wielkiej Encyklopedii PWN w dużym nakładzie, ale ogłoszono subskrypcję, którą sprzedawano w zakładach pracy. Dziś połowa dzieł na rynku popularyzatorskim jest sponsorowana. A mają one dużo mniejszą objętość niż Casanova. Jeśli ktoś nie zrozumiał tej idei lub się z nią nie identyfikuje, proszę o informację, odeślę natychmiast pieniądze.
Napisała do mnie też osoba, podająca się za czytelniczkę, która wyraziła oburzenie, że wydajemy książkę napisaną przez tego zboczeńca i masona (czy jakoś podobnie). Nie powiem – poczułem się rozczarowany, bo myślałem że takie rzeczy mamy już dawno za sobą. Jak widać nie. Powtarzam więc, jeśli ktoś ma jakieś uwagi do tego systemu sprzedaży, albo czegoś nie zrozumiał lub wręcz książki nie chce, niech do mnie napisze. Nie ma bowiem przymusu inwestowania w nasze wydawnictwa.
A teraz już link do naszej nowej publikacji.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/stefan-batory-edmund-jezierski/
Aha, jeszcze jedno ogłoszenie. Niestety pospieszyłem się z umieszczeniem w sklepie dodruku I tomu Baśni, nie z mojej winy dostawa się opóźniła i będzie dopiero po 25 stycznia. Nie będę miał więc tej książki także w Krynicy na Targach Sądeckich. Przepraszam. Ci, którzy już ją zamówili otrzymają przesyłkę w późniejszym terminie.

tagi: książki manipulacja historia film komiks publikacje stefan batory hierarchie zasługa
|
|
gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 09:19 |
Komentarze:
|
|
bolek @gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 09:49 |
"Mam na myśli Edmunda Jezierskiego"
Który jest również autorem "Wyspy Lenina" :D
Edmunda czyta się bardzo dobrze!
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 10:14 |
Utytułowani, tfu utytłani do polityków też dobrze pasuje a ile frajdy, tfu fanu dostarczają ;-)
|
|
valser @gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 10:33 |
Zeby zostac Pilsudczykiem na powaznie to kariete trzeba byloby zaczac od rozprocia przynajmniej jakis skrzynek InPostu, nie mowie juz o zrobieniu jakoego pociagu towarowego, albo banku.
Dzisiejsi Pilsudczycy nie potrafia nawet w przedpokoju z babcinej z kapoty stowki wyciagnac wiec o czym tu gadac?
|
|
Henry @valser 16 stycznia 2026 10:33 |
| 16 stycznia 2026 10:37 |
Kto ładnie ukradnie i schowa zgrabnie,
temu na starość jak z nieba spadnie ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @valser 16 stycznia 2026 10:33 |
| 16 stycznia 2026 10:41 |
Nawet by nie próbowali
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 16 stycznia 2026 10:14 |
| 16 stycznia 2026 10:42 |
Coraz słabszej jakości ten fun, bez elementów slapsticku, czyli rzucania tortami i jajkami jeden w drugiego, się nie obejdzie
|
|
gabriel-maciejewski @bolek 16 stycznia 2026 09:49 |
| 16 stycznia 2026 10:43 |
No właśnie
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 11:03 |
W ramach amatorskiego psychologizowania dodam, że kto raz zaznał bycia sobą do stada już nie wróci.
Król Stefan to świetny kierunek wydawniczy. A czy planujesz w tym roku coś z Gospodarczej Historii Polski?
|
Paris @Zyszko 16 stycznia 2026 11:03 |
| 16 stycznia 2026 11:27 |
Dobre,...
... bo prawdziwe !!!
|
|
stanislaw-orda @valser 16 stycznia 2026 10:33 |
| 16 stycznia 2026 11:49 |
Najwyraźniej uważają, że całkowicie wystarczy założyć "maciejówkę" z okazji kolejnej rocznicy.
Ci zaś z nich, którzy juz przeszli na drugą stronę lustra, noszą ją i bez okazji.
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 16 stycznia 2026 11:03 |
| 16 stycznia 2026 11:49 |
Na razie nie
|
|
valser @stanislaw-orda 16 stycznia 2026 11:49 |
| 16 stycznia 2026 13:32 |
Maciejowka bez Nagana w zestawie nie ma sensu. To tak jakby dosiadac rower bez jednego kola.
|
zkr @valser 16 stycznia 2026 13:32 |
| 16 stycznia 2026 14:13 |
Nagan moze nie wystarczyc ;)
|
zkr @gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 14:35 |
> która wyraziła oburzenie, że wydajemy książkę napisaną przez tego zboczeńca i masona
ja bym jej powiedzial, ze normalni ludzie sa po prostu nudni wiec wydajemy takich ;)
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 14:53 |
Sprawami Rzeczypospolitej i nią samą interesowało się wielu pisarzy i historyków tamtych czasów. Wymieniali się dokumentami, czasami spisywali od siebie, pomijali pewne treści, dodając od siebie to, czego byli świadkami lub rozbudowujac pewne informacje. Takie czasy. Ale relacja spisana przez Casanowe, masona (kto nim nie był?) i zboczenca, jak napisała czytelniczka tego blogu (w przypadku wielu nic się nie zmieni, bo nabyty kod propagandowy pozostanie na zawsze) stanowi wstrząsające momentami źródło naszych dziejów. Jeśli Pani czytelniczka nie chce czytać tego autora, to jej sprawa. Bez sensu kopać się z koniem i kogoś przekonywać, ale nonsensem jest nie przekazać polskiemu czytelnikowi tych relacji, skoro istnieją i jest okazja na ich wydanie.
|
|
Matka-Scypiona @zkr 16 stycznia 2026 14:35 |
| 16 stycznia 2026 14:53 |
Dobre.
|
|
valser @zkr 16 stycznia 2026 14:13 |
| 16 stycznia 2026 14:54 |
Maciejowka nie wystarczy na pewno.
|
Witekbieszczady @gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 16:04 |
zmitologizowany jest nie tylko Piłsudzki zmitologizowana jest cała II Rp , Reforma rolna .Po 1945 roku zostali wymordowani Ci co sobie zdawali sprawę jakie dziedzictwo niesie za sobą II Rp czyli w większości przygotowanie do PRL-
|
|
gabriel-maciejewski @Witekbieszczady 16 stycznia 2026 16:04 |
| 16 stycznia 2026 18:13 |
Dzisiaj powracają w osobach różnych Giełzaków, Borków i Oleszczuków-Zygmuntowskich. Późne dzieci towarzysza Lenina
|
|
grudeq @gabriel-maciejewski |
| 16 stycznia 2026 18:20 |
Podobają mi się te Batoralia! Na Psków!
|
|
gabriel-maciejewski @grudeq 16 stycznia 2026 18:20 |
| 16 stycznia 2026 18:25 |
Niebawem będą jeszcze inne rzeczy
|
|
stanislaw-orda @valser 16 stycznia 2026 13:32 |
| 16 stycznia 2026 20:46 |
ale skoro nie ma innych rowerów
|
|
KOSSOBOR @zkr 16 stycznia 2026 14:13 |
| 16 stycznia 2026 20:53 |
Czy to jest szybkie koszenie trawnika?
;)
|
|
KOSSOBOR @grudeq 16 stycznia 2026 18:20 |
| 16 stycznia 2026 20:54 |
:)))!
Byle Iwana Groźnego nie wdeptywać, bo to się jednak aktualnie rypło...
|
zkr @KOSSOBOR 16 stycznia 2026 20:53 |
| 18 stycznia 2026 20:11 |
> Czy to jest szybkie koszenie trawnika?
Tez.
Ale ja bym to nazwal wykurzaniem wciorniastkow ;)