-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Ignacy Mościcki Autobiografia. Fragment.

Nie będzie mnie dziś cały dzień, podobnie jak wczoraj, nie mam więc czasu, by napisać tekst. Zostawiam fragment znakomitej i demaskatorskiej biografii Ignacego Mościckiego, o której chyba celebransi roku niepodległości zapomnieli, a może nie zapomnieli tylko się jej przestraszyli, nie wiem. My ją wydamy wraz z II tomem Baśni socjalistycznej. Ukaże się już w przyszłym tygodniu

 

Ślub odbył się bardzo skromnie 22 lutego 1892 roku w Płocku. Z mojej strony przyjechała jedynie matka, reszta rodzeństwa bowiem nie była zawiadamiana.

Nazajutrz odwieźliśmy matkę do Klic. Mieszkał tam mój brat cioteczny Michał Bojanowski, a ponieważ był jeszcze kawalerem, więc matka moja prowadziła swemu siostrzeńcowi gospodarstwo domowe.

Po kilku dniach wróciliśmy do Warszawy i wynajęliśmy małe mieszkanko na ul. Widok; zostało ono umeblowane bardzo skromnie.

Wkrótce po tym czekała mnie podróż za granicę, gdzie obiecywałem sobie uzyskać potrzebne praktyczne wiadomości w sprawie materiałów wybuchowych. Do małżonki przyjechała starsza siostra Faustyna, która podczas mojej nieobecności miała jej towarzyszyć.

Podróż za granicę ułatwił mi tym razem mój kolega Stanisław Żelechowski, którego rodzice posiadali majątek nad samą granicą niemiecką koło Grajewa.

Łączyły mnie z nim bliższe stosunki koleżeńskie jeszcze w korporacji, bo mieszkaliśmy nawet przez pewien czas razem w Rydze. Ojciec jego znający dobrze naczelnika komory celnej w Grajewie, nie miał trudności w uzyskaniu pozwolenia na przejazd mój przez granicę, mimo, że nie posiadałem paszportu zagranicznego. Przedstawił mnie, jako swego gościa, ziemianina z lubelskiego, który trochę zaniemógł i pragnąłby udać się do specjalisty w Królewcu.

Graniczna stacja niemiecka znajdowała się blisko Grajewa, tak, że można było udać się do niej piechotą, co też uczyniłem. I kiedy po kupieniu biletu, miałem wejść do wagonu, zostałem niespodzianie zatrzymany przez agenta policyjnego, który poprosił o udanie się z nim do inspektora policji. Po wylegitymowaniu się moim paszportem wewnętrznym i wyjaśnieniu, że przeszedłem przez rosyjską komorę celną za pozwoleniem jej naczelnika i podaniu celu mojej podróży do Królewca, uspokoiłem inspektora, który przeprosiwszy mnie, nie widział dalszych przeszkód w moim wyjeździe. Ponieważ pociąg mój odjechał, a do następnego pozostawało jeszcze kilka godzin czasu, mogłem powrócić jeszcze do państwa Żelechowskich.

Do Królewca naturalnie nie dojechałem. Przesiadłem się przed tym na jednej ze stacji pośrednich do pociągu berlińskiego, z Berlina zaś dostałem się już bez trudności do Londynu.

Tam skierowałem swe kroki do Stanisława Mendelsona, ówczesnego redaktora i wydawcy socjalistycznego „Przedświt”. U niego zastałem Witolda Jodko-Narkiewicza i Aleksandra Dębskiego.

Mendelson, syn bogatego bankiera warszawskiego, emigrował w czasie wczesnej swojej młodości i ukończył studia prawnicze w Paryżu. Bardzo zdolny mówca i pisarz, materialnie niezależny, nawiązał kontakty i zaprzyjaźnił się z przywódcami socjalistów francuskich i niemieckich, a później i angielskich. Duża przyjaźń łączyła go z Millerandem, późniejszym prezydentem republiki francuskiej.

Mendelson ożeniony był z hrabianką Zaleską z Podola, również dość zamożną. Dom ich prowadzony był na wysokiej stopie życiowej. Oprócz tego ponosili oni duże koszty, związane z prowadzeniem socjalistycznych wydawnictw polskich. Mendelson, z nieodłącznym monoklem w oku, królował swoim błyskotliwym dowcipem w towarzystwie. Ulubionym tematem jego żartów było naśladowanie gestem i mową różnych cech żydowskich. Słuchając go można było sądzić, że jest zdeklarowanym antysemitą, chociaż pochodzenie jego nie było tajemnicą. Mendelson robił na mnie wrażenie człowieka niezwykle ambitnego.

Witold Jodko-Narkiewicz, również materialnie niezależny, także zdolny, nie miał jednak wygórowanych ambicji osobistych. Ani w słowie ani w piśmie nie przejawiał śladu błyskotliwości. Do każdej pracy zabierał się z wielką energią i sprawnością.

Jak się później okazało, miał Jodko-Narkiewicz bardzo niemiłą i szkodliwą cechę, która nie występowała jednak nigdy w czasie gdy pracował społecznie. Natomiast miewał okresy w swojej bezczynności politycznej kiedy występowała u niego namiętność do picia.

Aleksander Dębski należał jeszcze do pierwszego Proletariatu, rozgromionego w roku 1886. Pochodził z rodziny ziemiańskiej, później zupełnie zubożałej. Odznaczał się bardzo wartościowym charakterem i posiadał szczere, ideowe uczucia. Jeszcze w Zurychu, miał bardzo przykry i groźny dla siebie wypadek; został bowiem poważnie poszarpany przez próbne, małe bomby, napełnione materiałem wybuchowym. Był wtedy tylko widzem przy próbach, wykonywanych przez rewolucjonistów rosyjskich. Dębski podczas całego swojego pobytu w Londynie, stał na czele drukarni i sam dużo pracował jako zecer.

Poinformowałem towarzyszy o celu swej podróży.

Mendelson odradzał mi użycia bomb do zamachów. Mówił, że jest to broń anarchistów, stosowana często na zachodzie Europy i z tej racji zdyskredytowana. Radził mi więc, zorganizować raczej konny oddział bojowy i zrobić napad, na jadącego satrapę rosyjskiego z bronią palną w ręku. Uważał, że zamach w tej formie i dobrze wykonany, miałby wielką popularność na Zachodzie.

Nie odróżniał tego, że przecież nie jest rzeczą obojętną do jakich celów bomb się używa; inaczej bowiem trzeba walczyć z okrutnymi metodami stosowanymi przez zaborcę, a inaczej protestować przeciw własnemu ustrojowi socjalnemu. W pierwszym przypadku należało doprowadzić do silnego wstrząsu, który by przerwał dalszy rozwój istniejących stosunków, prowadzący do coraz większego ucisku Polaków. Mógłby tu mieć zatem znaczenie jedynie radykalny protest, którego siła i ostrość dostosowane byłyby do brutalnych metod, stosowanych przez zaborcę. W drugim przypadku natomiast, ewolucyjny sposób działania był właśnie najodpowiedniejszy.

Fakt, że wrażliwsze jednostki dochodzą już do stanu psychicznego, który je doprowadza do stosowania najostrzejszych form odwetowych, z poświęceniem własnego życia, był najlepszym dowodem, że terror rosyjski przeszedł już granice wszelkiej wytrzymałości. Wywołanie jedynie efektu popularności na Zachodzie, nie stało w żadnym stosunku do nastrojów związanych z gotowością poniesienia najdalej posuniętej ofiarności.

Z Londynu udałem się do Paryża i Szwajcarii, zdobyłem bowiem w Londynie kilka adresów, które mi miały zapewnić dostęp do poszukiwanej literatury.

Po powrocie do Warszawy, udałem się pieszo z dworca kolejowego na ul. Widok, a z umówionego uprzednio sygnału, jaki zauważyłem z okna naszego mieszkania, stwierdziłem, że w czasie mojej zagranicznej podróży nic podejrzanego nie zaszło.

Dla łatwiejszego dostępu do chemikalii, potrzebnych do wyrobu materiałów wybuchowych, wyjechałem z małżonką do Rygi. Trzeba było wynająć tam mieszkanko, dostosowane do zamierzonych przeze mnie prac.

Z materiałami chemicznymi nie miałem żadnych trudności; mogłem więc szybko przystąpić do wyrobu nitrogliceryny, w czym pomagała mi małżonka.

Po wytworzeniu dostatecznej ilości i zabezpieczeniu od możliwości przypadkowego wybuchu, złożyłem cały fabrykat do ręcznego koszyka małżonki, w którym miała go przenieść do mieszkania mojego kolegi. Zaraz jednak po wyjściu z domu zauważyła, że jest śledzona przez jakiegoś osobnika. Wstąpiła do sklepu i wyszła dopiero po dłuższym czasie, mając możność już bez przeszkody zanieść cenną zawartość koszyka do miejsca przeznaczenia.

Kolega mój, który jechał do Warszawy, miał przy tej sposobności zabrać z sobą i nasz produkt. Mógł zrobić to z całym spokojem, albowiem nie był dotychczas obciążony żadną nielegalną działalnością. Naturalnie, że poinformowano go o zawartości przesyłki. Ja zaś z żoną, chcąc zachować najdalej idącą ostrożność, wyjechaliśmy do Warszawy okrężną drogą.

Przybywszy na miejsce, przekonałem się wkrótce, że jestem śledzony, jakkolwiek początkowo bardzo dyskretnie. Dyskrecja dawała nam nadzieję, że nasi niepożądani opiekunowie poczekają jeszcze jakiś czas, by móc złowić jednocześnie większą ilość ryb w zastawione sieci. Postanowiliśmy zatem, w dalszych naszych pracach przygotowawczych, zachować jeszcze większą ostrożność.

Wobec pożądanego pośpiechu zmuszeni byliśmy również zmienić plan działania. O ile przy wykonaniu pierwotnego naszego planu istniały pewne choćby nawet bardzo minimalne szanse ujścia z życiem, to druga koncepcja nie dawała żadnej w tym względzie nadziei. Postanowiliśmy wtargnąć w mundurach oficerskich w dniu galowym do wnętrza soboru, gdzie gromadziły się najwyższe sfery naszych siepaczy i salwą bomb ich powitać ginąc razem z nimi. I ciekawe jest, że ta nieznaczna zmiana, w pierwszym wypadku bowiem istniało przecież małe prawdopodobieństwo ujścia cało, wywołała ogromną zmianę naszych nastrojów.

Po wydaniu w ten sposób na samych siebie wyroku, nie interesowaliśmy się już niczym innym poza pracą przygotowawczą do zamachu, a wszelkie rozmowy koncentrowały się na tym przedmiocie. Przedstawiliśmy sobie obrazowo i nie bez humoru, epizody w krytycznym momencie. Ktoś z zewnątrz mógłby sądzić, że jesteśmy sadystami. Stanu naszego psychicznego nie można już było uważać za normalny. Cały ten niesamowity nastrój, był widocznie wywołany chęcią zagłuszenia działania instynktu samozachowawczego.

Żona moja opowiadała mi później za granicą, a znała tylko fragmenty naszych rozmów, że obniżały one w jej oczach ocenę naszych postaci. I nic w tym dziwnego, bo także i ja, kiedy doszedłem już do zupełnej równowagi i poczułem się znowu normalnym człowiekiem, nie uważałem ostatnich czasów mojego pobytu w Warszawie za normalne, a wywołane jedynie przymusem, który się w nas zrodził pod wpływem ciężkiego losu naszego narodu.

Gdy już praca moja była odpowiednio zaawansowana, wyjeżdżałem kilka razy z Zielińskim łodzią na Bielany, dla dokonywania w tamtejszym lasku prób, z przygotowanymi próbnymi bombami. Każdorazowo, po zasypaniu pośpiesznie leja utworzonego przez wybuch, wskakiwaliśmy szybko do łodzi i odbijali na środek Wisły. Jeden z próbnych wybuchów nastąpił raz w chwili, gdy w pobliskim obozie letnim orkiestra wojskowa grała państwowy hymn rosyjski. Silna detonacja wywołała na pewno mocny dysonans w pieśni carosławia.

Tymczasem agenci coraz skrupulatniej, a nawet już jawnie pilnowali mojego mieszkania. Trzeba było więc przyśpieszyć zamach. Wówczas jednak zupełnie nieoczekiwanie nastąpił fakt, który pokrzyżował nasze plany. Oto ojciec Kunickich, wiedziony widocznie przeczuciem, spowodował rozkaz wojskowy przeniesienia jego synów do Petersburga.

Wkrótce potem, a było to 5 czerwca 1892 roku, wpadł do nas wieczorem Zieliński, nagląc do bezzwłocznej ucieczki za granicę, tejże bowiem nocy jeszcze, mogła nastąpić rewizja w naszym mieszkaniu. Zdecydowałem ostatnią tę noc jeszcze zaryzykować, inaczej bowiem nie miałbym możności wyniesienia z domu całego materiału technicznego, przygotowanego do zamachu.

Na podstawie częstych obserwacji ruchu ulicznego spoza firanek okiennych, mogłem stwierdzić, że wczesnym rankiem między godz. 3 i 4 znikali agenci ze swoich stanowisk. Wykorzystywali oni widocznie ten krótki czas dla odpoczynku, nie przypuszczając zapewne, aby ofiary ich mogły im wtedy spłatać jakiego figla. Z tej sposobności postanowiłem więc skorzystać i opuścić raniutko mieszanie.

Przede wszystkim udałem się do matki, aby się z nią pożegnać; mieszkała u starszej siostry mojej, Aleksandry. Gdy się zwierzyłem matce o zamiarze moim wyjechania z małżonką za granicę, rzuciła mi się na szyję, mówiąc, że cieszy się z tego niezwykle, bardzo się bowiem niepokoiła o nasz los, a nie śmiała mówić mi o tym. Przy sposobności pożegnania, dała mi dość pokaźną sumkę, co znacznie polepszyło naszą sytuację finansową. Powiedziała mi, że właśnie, wiedziona przeczuciem, odkładała dla nas te pieniądze. A były one bardzo pożądane, wydawałem bowiem już ostatnią należną mi ratę, pobraną naprzód od mojego szwagra. A miałem Zielińskiemu także pozostawić pewną ilość pieniędzy, bo od czasu porzucenia swego stanowiska urzędniczego w Rydze, nie miał już innych środków do życia.

Po powrocie od matki, zabraliśmy się do pakowania rzeczy. Postanowiliśmy zabrać z sobą tylko bieliznę. Druga walizka, była wypełniona przygotowanym przeze mnie materiałem wybuchowym.

O godzinie 10 wieczorem małżonka udała się na spoczynek.

W związku ze spodziewaną rewizją żandarmerii, porobiłem przygotowania, abyśmy nie dostali się żywi w ręce władz rosyjskich. Przy łóżku żony postawiłem słoik z cjankiem potasu, sam zaś przygotowałem odpowiednie narzędzia dla obrony, którą pragnąłem zaalarmować Warszawę i dać w ten sposób możność ukrycia się w porę tym, którzy mogli być również zagrożeni. W chwili powstania zgiełku walki u wejścia do mieszkania miała żona sięgnąć po słoik z trucizną. Tuż przed spoczynkiem zaswędziało ją lewe oko, a że uważałem to za znak pomyślny, zasnęła spokojnie. Ja musiałem czuwać, nie tylko z racji spodziewanej wizyty żandarmów, lecz również aby nie zaspać.



tagi: mościcki  autobiografia 

gabriel-maciejewski
23 października 2018 06:47
45     2051    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
betacool @gabriel-maciejewski
23 października 2018 07:00

O Mościckim chciałem napisać tuż po Rydzu. I napiszę o jednym bardzo konkretnym jego pomyśle na temat jak sobie poradzić z nadprodukcją żyta... Mocna rzecz ta jego Autobiografia.  

zaloguj się by móc komentować

tadman @betacool 23 października 2018 07:00
23 października 2018 08:15

Ludlum czy Follet mogą się schować. A cóż w autobiografii może umieścic Gowin, Hofman, czy Kaczyński?

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @gabriel-maciejewski
23 października 2018 09:35

Po przeczytaniu musiałem sprawdzić, czy mnie oczy nie mylą - iż to chodzi o tego Mościckiego. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Wolfram 23 października 2018 09:35
23 października 2018 09:50

Ten, ten. Chemik, właściciel salonu fryzjerskiego i wytwórni kefir w Londynie,  a potem prezydent. 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @gabriel-maciejewski
23 października 2018 10:06

Zadziwia łatwość z jaką oni w tych starapiach  przemieszczali się  z miejsca na miejsce oraz łatwość adaptacji.

zaloguj się by móc komentować

tadman @ewa-rembikowska 23 października 2018 10:06
23 października 2018 10:28

Pani Ewo, czuwała nad tym Międzynarodówka, która powstawała w Londynie, a przeobrażała się kolejno w Paryżu, Wiedniu i Hamburgu. A Szwajcaria była chyba wymarzonym miejscem działania wszelakich służb, tajnych, nietajnych i dwupłciowych, że zacytuję za Michalkiewiczem.  Koledzy Lenin i Trocki mógliby na ten temat sporo powiedzieć.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @tadman 23 października 2018 10:28
23 października 2018 10:40

Ta sama Międzynarodówka, która po II wojnie pozwalała wyjechać ze swojej zony tylko wybranym, no i wjechać tylko wybranym? Bo z jednej strony trzeba było otrzymać paszport na wyjazd oraz wizę na wjazd.

Skoro tak hulali po świecie tzn.  nie było wówczas wiz wjazdowych. Chyba? 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @ewa-rembikowska 23 października 2018 10:06
23 października 2018 10:44

Łatwo się podróżowało, bo był terror :)

Łatwy był też dostęp do materiałów chemicznych, a browningi, jak to już od jakiegoś czasu Nawigatorzy wiedzą zamawiano w tysiącach, by się brać rewolucyjna pewniej czuła.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
23 października 2018 11:37

Przy łóżku żony kochający młody małżonek postawił słoik z trucizną. A co ona, bidusia, mogła wydać na śledztwie.

A Mendelson ożeniony z hrabianką, żył na wysokiej stopie w Londynie  i był był dyrygentem tej "orkiestry głupków". Ziemiańskich głupków. 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @betacool 23 października 2018 09:50
23 października 2018 12:07

No tak. Staral sie chlop za mlodu jak mogl. Nic mu na poczatku w tym Londynie nie szlo, napiwkow honorowo nie przyjmowal, co rozkrecal biznesik, to biznesik upadal. Mnie urzekl epizod z inkrustowaniem mebli, bo lubie zawody "drewniane".

http://tradycja.zst.tarnow.pl/strony/moscicki/5.html

A potem rozkwitl w tej Szwajcarii.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @pink-panther 23 października 2018 11:37
23 października 2018 12:11

Wychowal sobie zone, to i na smierc za jego pirotechniczne pomysly byla gotowa.

„Bliskie pokrewieństwo i bardzo młody wiek kuzynki miały duże znaczenie w moim wyborze. Dzięki bowiem tym warunkom obiecywałem sobie mieć większy wpływ przy dalszym wychowaniu swej małżonki. Pragnąłem ją jak najbardziej dostroić do późniejszej mojej działalności społecznej. A to, że była córką mojej ciotki, którą bardzo kochałem, wielkiej patriotki, dawało mi również pewną gwarancję powodzenia moich wychowawczych zamiarów".

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
23 października 2018 12:18

Szokująca demaskacja. Gołe korzenie rewolucji socjalistycznej na wierzchu.

Zręcznosć historyków niesamowita. Przedstawić  świra i zlewaczałego cwaniaka jako męża stanu. Choć połowa sukcesu to same wąsy i garnitur.

zaloguj się by móc komentować

onyx @Wolfram 23 października 2018 10:44
23 października 2018 12:42

On myślał, że go śledzą a oni go pilnowali żeby mu ktoś krzywdy nie zrobił. Jak widać w historii Bolków ci u nas dostatek.

zaloguj się by móc komentować

onager @gabriel-maciejewski
23 października 2018 12:51

Patriota, rewolucjonista, socjalista, chemik, wynalazca - posiadacz patentów, profesor,  biznesmen, figurant polityczny, celebryta,hedonista, kabotyn.

1. W cyt. fragmencie mamy okazję obserwować zachowanie młodych ludzi po inicjacji w sekcie rewolucyjnej, czyli po praniu mózgu . Bardzo to przypomina działanie w sektach religijnych, gdzie ktoś komuś świadomie ogranicza się percepcję rzeczywistości, tłoczy do świadomości treści, które przy normalnym, tj. krytycznym postrzeganiu świata są odrzucane. Po takim przygotowaniu, przygotowuje się delikwenta do aktów, świadczących o jego poświęceniu na rzecz idei, bóstwa, czy grupy.

W tym ciekawym fragmencie widzimy, że wysoki poziom intelektualny ( bo taki prezentuje Mościcki) nie gwarantuje odporności na tego typu pułapki. 

2. P. Mościcki posiadał  ważny patent - przemysłowe wytwarzanie kwasu azotowego ze składników z powietrza. Technologia ta miała szczególne znaczenie przy produkcji prochu strzelniczego. To m.in. dlatego w czasie Kampanii Wrześniowej  zajęcie Zakładów Azotowych w Mościcach było  jednym z głównych celów jednostek niemieckich działąjących na kierunku południowym w Polsce.

Ciekawi mnie, czy Prezydent Mościcki po swojej dezercji do bezpiecznej Szwajcarii otrzymywał od Niemców opłaty za korzystanie z patentów za swoje wynalazki, wykorzystywane w czasie wojny ?

3. Mościcki został Prezydentem RP po Zamachu Majowym w 1926. Dla niego wybudowano Zameczek w Wiśle. Zrobiono to na gruzach podpalonego przez nieznanych sprawców w wigilię 1926 r. pałacyku należącego do Habsburgów. Informacja o tym pochodzi z tablicy umieszczonej przed Zamkie Prezydenckim w Wiśle.

4. Pasja Prezydenta Mościckiego do drogich samochodów i prezent od Goeringa

https://poranny.pl/hermann-goering-i-ignacy-moscicki-dowodca-luftwaffe-podarowal-mercedesa-polskiemu-prezydentowi-zdjecia/ar/5351686

zaloguj się by móc komentować

chlor @onager 23 października 2018 12:51
23 października 2018 13:02

Jałowiecki wspominał, że metodę produkcji kwasu azotowego opracował chemik zatrudniony przez Mościckiego, wkróte po tym wywalony z roboty. Z przedstawionego fragmentu autobiografii widać, że Mościcki świetnie posługiwał się ludźmi.

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @jestnadzieja 23 października 2018 12:11
23 października 2018 13:07

O la la. Znaczy się  w praktyce socjalistycznej "patriarchat" pełną gębą do obyczaju "sati" włącznie.  A "w teorii socjalistycznej": równouprawnienie kobiet. Jacy oni byli logiczni i postępowi. Czuć zapach siarki w tej opowieści.

zaloguj się by móc komentować

re-or @gabriel-maciejewski
23 października 2018 13:30

" Mendelson odradzał mi użycia bomb do zamachów. Mówił, że jest to broń anarchistów, stosowana często na zachodzie Europy i z tej racji zdyskredytowana. Radził mi więc, zorganizować raczej konny oddział bojowy i zrobić napad, na jadącego satrapę rosyjskiego z bronią palną w ręku. Uważał, że zamach w tej formie i dobrze wykonany, miałby wielką popularność na Zachodzie."

 

Normalnie jak w westernie. Taka filmowa akcja zainspirowałaby pewnie wielu zacnych reżyserów. Szkoda że kina ani telewizji wtedy nie było.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
23 października 2018 13:53

Jak to klasyk powiedział "ładna historia". Ot kolejny gieroj. Jak ulał (ze słoika) pasuje do pocztu innych ojców/sprawców niepodległości... Jaka niepodległość tacy ojcowie (lub na odwrót). Podając Polakom do wierzenia tego rodzaju postaci, Władza sama sobie wystawia świadectwo. Bo lód prosty może nie wiedzieć różnych rzeczy, ale ludzie aspirujący do bycia przewodnikami/naczelnikami Polaków, zadeklarowani antykomuniści, powinni wiedzieć czyj/Jaki kult uprawiają.

Bomba porównywalna z atomówką o której mowa w piosence Kaczmarskiego "Dzień gniewu"... "ku nauce naszym dzieciom, co się nigdy nie urodzą"

 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @gabriel-maciejewski
23 października 2018 13:59

Te jego koleje losu, nieudane inwestycje w Londynie, "honorowe" nieprzyjmowanie napiwkow (jak pisza- ku zdumieniu klientow), a potem w Szwajcarii, gdzie umiescili go towarzysze, na poczatku dzialalnosci naukowej zrzeczenie sie swiadczen finansowych, to jakies kuriozum. Caly czas byl pod czujna opieka.

info z wiki:

"W trakcie współzawodnictwa o rozwiązanie „problemu azotowego” okazało się jednak, że w Norwegii opracowano tańszą metodę produkcji kwasu azotowego niż ta autorstwa Mościckiego. Mościcki, uznawszy się za pokonanego, otwarcie oświadczył udziałowcom Société de l’Acide Nitrique, że nie jest uzasadnione budowanie fabryki kwasu azotowego według jego projektu. Aby zrekompensować udziałowcom poniesione nakłady, wspaniałomyślnie ofiarował spółce swoje patenty kondensatorowe o wartości wielokrotnie wyższej wobec kapitału założycielskiego wynoszącego 90 000 franków. Oferta ta została przyjęta z zadowoleniem przez zarząd, który nie poczuwał się ze swej strony do żadnych świadczeń względem darczyńcy. Boleśnie rozczarowany taką postawą Mościcki, nie mając innych przychodów ani rezerw, stracił środki do życia."

A potem jak za dotnieciem czarodziejskiej rozdzki, idzie mu jak z platka i oplywa w Szwajcarii w dostatki (Ta sama Société w pozniejszym czasie zreszta proponuje mu wspolprace). Rozumiem, ze to bylo takie frycowe.

 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
23 października 2018 14:04

A tu fragment z filmu "Pułkownik Kwiatkowski". Scena w której wyżej wspomniany przebieraniec, interweniuje przeciwko próbie zrabowania przez wyzwolicieli mebli po Prezydencie (faszyście) Mościckim.

 

zaloguj się by móc komentować

onager @chlor 23 października 2018 13:02
23 października 2018 14:19

Myślę, że było to bardzo prawdopodobne. Pan Mościcki nienadaremnie studiował kwestie zabezpieczania interesów biznesowych  przez pięć lat w Londynie w Technical College w Finsbury i w Patent Library.

http://technicaleducationmatters.org/2010/10/10/finsbury-technical-college-1883-1924-and-the-central-institution/

https://www.nature.com/articles/118122a0

https://www.nature.com/articles/118122a0

Mościcki  pracował z teamem z Politechniki Lwowskiej m.in. prof. Bartlem , inż. Eugeniuszem Kwiatkowskim. Gdy grupa ta doszła do władzy                      po Zamachu Majowym to w roku 1928 rozpoczął się rozwój Zakładów Chemicznych w Mościcach pod Tarnowem. Glajszlachtowanie kapitałów prywatnych z funduszami państwowymi zwane obecnie Partnerstwem Publiczno-Prywatnym wcale nie jest wynalazkiem obecnych czasów. 

Myślę, że nie tylko Jaśnie Pan Marszałek Józef miał szczególne przywileje w City London, również Jaśnie Pan Prezydent czuł się tam dobrze.

zaloguj się by móc komentować

chlor @onager 23 października 2018 14:19
23 października 2018 15:36

Produkcja tlenku azotu przez "spalanie powietrza" jest prosta i pomysłowa, jednak ma sens tylko przy dysponowaniu tanią energią elektryczną, stąd jej ówczesna popularnosć w Norwegii (elektrownie wodne). W Polsce to było raczej nieekonomiczne. Chyba że ktoś trzymał rękę na złożach saletry w Chile i nie było innego wyjścia.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @chlor 23 października 2018 15:36
23 października 2018 16:05

Tu i przez trzy nastepne strony (na dole strony:dalej) opis tych badan i wynalazkow we Fryburgu

http://tradycja.zst.tarnow.pl/strony/moscicki/16.html

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @onyx 23 października 2018 12:42
23 października 2018 16:17

Postawiłbym taką tezę, że "walka o niepodległość" i "prawa ludu" - te wszystkie spiski i zamachy służyły w istocie nie walce o cokolwiek, a formowaniu kadr, potrzebnych po zmianie - granic czy stosunków własnościowych.

zaloguj się by móc komentować

sudetnik @jestnadzieja 23 października 2018 16:05
23 października 2018 16:41

Oprócz opisu badań i wynalazków jest tam (m.in.) taka opinia o I.Mościckim:

"Szukano u niego wsparcia duchowego i materialnego. Nie odmawiał nikomu. Piłsudski po latach delikatnie dworował sobie z tego: „On, wiecie, był kiedyś papieżem, chodzono do niego po radę''

Interesujące, nieprawdaż?

zaloguj się by móc komentować

chlor @jestnadzieja 23 października 2018 16:05
23 października 2018 16:55

Dzięki. Opis bardzo ogólnikowy. Znam tą dziedzinę chemii i elektrotechniki, ale nie wiele pomogło w zrozumieniu.

Więcej szczegółów tutaj:

http://bcpw.bg.pw.edu.pl/Content/4628/pamietnik_V_zjazdu_technikow_polskich_we_lwowie_w_roku_1910_s296.pdf

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onager 23 października 2018 14:19
23 października 2018 17:08

Straszne rzeczy są w tej autobiografii. Naprawdę straszne. Najgorsze i najśmieszniejsze zaś jest to, że w latach 90-tych wydała ją Bellona z przedmową Wałęsy

zaloguj się by móc komentować

onyx @Wolfram 23 października 2018 16:17
23 października 2018 18:27

Tak było na 100%, pozostaje pytanie na ile figuranci byli świadomi w tym co się dzieje? Wielki łowczy Herman trzymał rękę na pulsie, nie musieli nawet inwestować w siatki szpiegowskie. Po wybuchu wojny ci co mieli lepsze układy dostali propozycję wyjazdu a lud pracujący miast i wsi do roboty przymusowej albo do grobu.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ewa-rembikowska 23 października 2018 10:06
23 października 2018 18:32

A z jaką łatwością się kształcili...

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski 23 października 2018 17:08
23 października 2018 18:44

Najgorsze i wcale nie śmieszne jest to, że jak sam wielokrotnie pisałeś wszystko jest na naszych oczach. To nie są jakieś tajne informacje czy, że dostęp do nich jest niemożliwy. Po prostu mało kto się tym interesuje, a z tych którzy się interesują mało kto to rozumie bo nie ma narzędzi poznawczych. Gdyby było inaczej to te tematy i takie narracje by w sieci krążyły a jest cisza i tylko czasem przemknie miś Wojtek. O wcześniejszych czasach nawet nie wspominam bo wtedy to przecież jeszcze Lechici na tyranozaurach jeździli. Wałęsa wiedział z grubsza jak jest i wie co zrobił ale uważa że to było dobre bo myśli, że to on operował  a był tylko sierpem i młotem. Jak większość. Czas mija a w tajnych kamerach te same papirusy są obrabiane wiek za wiekiem. Ale Mercedes ostro stracił na wizerunku, kiedyś Mościcki a teraz pisarz Twardoch ;)

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
23 października 2018 18:56

No, ale jakie Mościcki ustrojstwa mimo swojego idiotyzmu budował, a Twardoch tylko, pardon, pierdzi i przeprasza....

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 23 października 2018 18:44
23 października 2018 19:03

Przzczytaj sobie ten wstęp Wałęsy do wcześniejszego wydania. To nie jest nawet wtórny analfabetyzm, to jest czyta groza. Podręcznikowy przykład tego, jak można nie rozumieć tekstu, a przecież Wałęsa tego sam nie pisał, jakiś "mądry" zrobił to za niego

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @jestnadzieja 23 października 2018 13:59
23 października 2018 20:37

Napiwki, poronione interesy - sam się pilnował, żeby się nie usamodzielnić.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
23 października 2018 21:41

W ramach obchodów 100-lecia niepodległości Polski przed Gmachem Technologii Chemicznej Politechniki Warszawskiej ponownie stanie pomnik prof. Ignacego Mościckiego.

Zawsze napawała mnie odrazą, ale tutaj nawet trochę pasuje

Autobiografia

Miałem kilka lat
Gdym powstania dziadków znał
W mej piwnicy nitro klub
Dębski Przedświt zniósł
Usłyszałem Ludu szum
I nie mogłem w nocy spać
Wiatr odnowy wiał
Londyn szansy trochę dał
By carowi w mordę dać
Drukarniany gwar
Jak w soborze bum i bam
I ja też chciałem grać

.............

A w sobotnią noc
Był cyjanek, azot, szkło
Jakże się chciało żyć!

Miśka mówiła, że
Wyglądamy jak wampir źle
Ale jeden przyświecał nam cel
Za kilka lat
socjalistyczny mieć świat, wszystkiego w bród…
 

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski 23 października 2018 19:03
23 października 2018 21:58

To jest typowy PRLowski komunał mający niewiele wspólnego z treścią książki. Dla inteligentów szmaciaków, którzy przeczytawszy to słowo wstępne dalej nie ruszą odkładając książkę z pietyzmem na półkę. By zbierała patynę i kurz. Tak to się właśnie robi, niby wszystko jest na tacy a nikt nie zobaczy. Mieli zaufanie do mas pracujących i wciąż mają, podobno Monika Jaruzelska zdobyła mandat w Warszawie z ramienia SLD.

Znalazłem ten wstęp w wersji mp3:

https://www69.zippyshare.com/v/5FLVMQLz/file.html

 

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @ainolatak 23 października 2018 21:41
23 października 2018 22:00

Faktycznie, syfiate to popiersie.

A pastisz jest perfekt!

zaloguj się by móc komentować

Paris @pink-panther 23 października 2018 11:37
23 października 2018 22:41

Co za kompromitacja  !!!

No, normalnie szok... oslabienie maksymalne... i jaka zbieznosc z tymi dzisiejszymi baranami przy korycie...

... normalnie szok  !!!

zaloguj się by móc komentować

JK @re-or 23 października 2018 13:30
23 października 2018 22:55

A jak Johny Waine ścigał Chingaczooka "Złamaną Strzałę" to film był?

zaloguj się by móc komentować

JK @Wolfram 23 października 2018 16:17
23 października 2018 23:05

Chyba jest/było gorzej niż pan napisał. Te wszystkie opowieści jaki to straszny ucisk był za caratu i jak dzielni socjaliści z tymże uciskiem walczyli służyła wszystkiemu innemu tylko nie niepodległości Polski. Niepodległość pojawiłą się przypadkiem. A chłopcy z parti socjalistycznych zostali wyautowani z podziału łupów więc wzięli ochłap co im został i nazwali go Polską

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @maria-ciszewska 23 października 2018 20:37
24 października 2018 07:36

Polecam lekturę, dokładnie - sam się pilnował. I jeszcze pewien szwajcarski oficer o dziwnym nazwisku

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ainolatak 23 października 2018 21:41
24 października 2018 07:38

To jest chyba pomnik Michała Sumińskiego, ale okay...niech im będzie. Najlepszy w tym wszystykim jest nie cyjanek, chata, szkoło, ale opis przemycania ołowianych czcionek przez granicę pruską. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 23 października 2018 21:58
24 października 2018 07:39

Przydałoby się jeszcze wydać wspomnienia Becka

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @JK 23 października 2018 23:05
24 października 2018 07:41

Oczy ci się otworzą, jak przeczytasz o okolicznościach przeniesienia Mościckiego z Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie na stanowisko prezydenta RP. 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski 24 października 2018 07:38
24 października 2018 08:16

to jest rzeczony Mościcki, nie pan Zwierzyniec

https://www.pw.edu.pl/Uczelnia/Obchody-100-lecia-niepodleglosci/Pomnik-Prezydenta-Moscickiego-przed-Gmachem-Technologii-Chemicznej-PW

Prace nad modelem do odlewu pomnika już trwają. Uroczyste odsłonięcie pomnika jest zaplanowane na drugą połowę listopada br., w ramach obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Na zdjęciu to są właśnie te prace. Docelowo ma być tak:

 

A co do czcionek, przecież to nie były wszystkie zwrotki Autobiografii, nie można zdradzać wszystkiego…

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski 24 października 2018 07:36
24 października 2018 12:37

Szwajcarski oficer - oczywiście; ufać to znaczy kontrolować.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować