-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Granice obłędu

Bardzo przepraszam, że nie komentuję tak frapujących wątków, jak te poruszane pod moim ostatnim tekstem, ale sprawa z komiksem Sacco do Roma, schłodziła mój zapał na długo. Zawiozłem wczoraj książki na targi, które zaczynają się dzisiaj, o 10.00 – a ja ciągle siedzę w biurze – i przejrzałem ofertę. To jest dramat. Patrząc po tytułach, okładkach i sposobie prezentacji poszczególnych pozycji, wszyscy autorzy i wydawcy usiłują odnaleźć tak zwany żelazny target, który będzie na tyle sfanatyzowany, że nie pytając o nic, wyda pieniądze widząc na okładce słowo klucz. Tych słów kluczy jest kilka, najważniejsze z nich to „tajemnica” i „templariusze”. Zbigniew Nienacki triumfuje zza grobu. Nie wiem jak to jest, ale wszyscy przecież widzą dokładnie, że unifikacja oferty nie prowadzi do niczego dobrego, bo wszędzie jest to samo. Jak nie męczeństwo narodu, to tajemnice templariuszy i w zasadzie tyle, nic więcej wydusić się z rynku nie da. No, jeśli nie liczyć zagrań politycznych, takich jak omawiane tu wczoraj, czyli kłótni prawicowych dziennikarzy i autorów o to, kto jest ładniejszy, wdzięczniej się uśmiecha i mówi lepszą prawdę. Nie mam do tego słów. Zastanawiam się, czy czasem nie wycofać się z tych targów w przyszłym roku, bo to jest przecież obłęd. Dorośli ludzie wierzą w to, że cały naród może być jednolicie partyjny. To znaczy jacyś cyngle będą decydować czy mamy czytać Sumlińskiego, czy innego jakiegoś miśka. A jak nam przyjdzie ochota nie czytać w ogóle to przyleci dron nad nasze obejście sprawdzi, że nie czytamy i będzie mandat. Jasno widzimy, jak wielkim błędem była powszechna edukacja. Zbieramy dziś zatrute owoce tego siewu i nie możemy nic zrobić. Nie możemy albowiem każdy emerytowany w wieku 36 lat trep czy stójkowy musi, podkreślam musi, być pisarzem. Być może oni wszyscy chodzą na jakąś terapię i tam im psycholog mówi, że mają spisywać swoje przeżycia, to im się poprawi, nie wiem. Oni zaś są przekonani, że to co widzieli wstrząśnie ludźmi tak mocno, że się rozpłaczą. I w żaden sposób nie da się im wyjaśnić, że to tak nie działa, a jak ktoś będzie próbował takiej sztuki, to mu pogrożą palcem i powiedzą – oj bo się pogniewamy.

Pisałem już o tym, ale jeszcze powtórzę. Podszedł do mnie kiedyś w Szczecinie pan, który był kapitanem statku przetwórni pływającego gdzieś, hen, po północnych wodach. Zaczął mi opowiadać o tym, jak wygląda życie na takim statku i jakie niebezpieczeństwa czyhają na ludzi, którzy łowią duże ilości ryb w zimnych morzach. Dodał też, że gdyby to spisał to, ho, ho, ho….Próbowałem mu wyjaśnić, że jednak nie, że nie ho, ho, ho, bo na czym innym polega pisanie. Nie wierzył. Po pół godzinie zamilkł, albowiem dokładnie tyle czasu zajęło mu streszczenie wszystkich przygód ze statku przetwórni. I tak jest ze wszystkimi, którzy biorą udział w dynamicznych przygodach. Nie mają czasu rozejrzeć się wokół i kończą swoją gawędę jakąś, pardon, przedwczesną ejakulacją. A potem mają pretensje do całego świata, a najwięcej do czytelników, którzy nie zrozumieli ich głębokiego przesłania.

Z Sumlińskim jest inaczej, bo jemu ktoś przepisuje te książki, on zaś wstawia swoje nazwisko na górze i załatwione. Treść jest podobna do prozy McLeana, ale co to ma za znaczenie, dla prawdziwych patriotów przekonanych, że dzięki Sumlińskiemu zapuszkowali Komorowskiego. Są tacy, którzy w to wierzą, naprawdę. Myślą, że Komorowski siedzi, a niebawem posadzą Tuska, a wszystko to zasługa pana Wojtka.

Wczoraj Bartek powiedział mi, że doszło do jakiejś awantury pomiędzy Sumlińskim, a Somerem i Pińskim, którzy oskarżyli pana Wojtka o zagrania nieuczciwe. A on ponoć zachował się jak łapsy w książce „Piękni dwudziestoletni” Marka Hłaski, powiedział do nich – oj, bo się pogniewamy….

Jeśli dołożymy do tego występ Grzegorza Brauna, którzy przyleciał specjalnie z Rzeszowa na spotkanie z tym Sumlińskim, to widzimy, że sprawa wygląda poważnie. Oni wszyscy za chwilę wezmą się za łby, a jak już się dobrze wytarmoszą, zaczną szukać winnego wszystkich swoich klęsk. No, bo przecież żaden z nich nie ponosi żadnej winy. Oni są czyści i święci jak pierwsze kochanie, oni chcieli tylko opanować duży kawał rynku i uwiarygodnić się na tym rynku poprzez różne dynamiczne zagrywki. Nie wiem co powiedzieć...taka myśl mi przychodzi do głowy, taki schemat – widnokrąg zamknięty dwoma medycznymi pojęcia mi: eiaculatio precox i dementia precox, pomiędzy nimi zaś szczera, nie wypełniona niczym pustka.

Ludzie, musicie powoli i uczciwie pracować, a nie wszczynać awantury, dopiero wtedy możecie myśleć o zbudowaniu wokół swoich treści jakiegoś rynku. Przepraszam, że głoszę takie oczywistości, ale to niestety tak jest i nic się z tym nie da zrobić. Żadne gwarancje na sukces, czy to rynkowe i czy to resortowe nie istnieją. Pycha zaś kroczy przed upadkiem.

Jadę na te targi, choć sensu to wielkiego nie ma.



tagi: rynek  prawica  targi  książka  sukces  sumliński 

gabriel-maciejewski
28 listopada 2019 09:08
19     2623    16 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Wrotycz1 @gabriel-maciejewski
28 listopada 2019 09:31

Popraw proszę - praecox.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
28 listopada 2019 09:56

"Jasno widzimy, jak wielkim błędem była powszechna edukacja"

Albo ilość, albo jakość.

zaloguj się by móc komentować


jestnadzieja @tytusromekiatomek 28 listopada 2019 09:49
28 listopada 2019 10:01

Pan tez chyba ma cos przedwczesne..

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @tytusromekiatomek 28 listopada 2019 09:49
28 listopada 2019 10:08

W twoim przypadku są to ciężkie symptomy zespołu maniakalnego o charakterystyce "karoniactwo".

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @gabriel-maciejewski
28 listopada 2019 10:20

wbrew pozorom moja małpia natura chce czasem widzieć coś dającego nadzieję na jakieś ugrupowanie które pójdzie drogą jak najdalszą od socjalizmu... tymczasem Braun usiłuje swoimi wyskokami wskoczyć w buty palikota... jak tak dalej pójdzie to cel osiagnie zaś senyszyn z jachirą tudzież z byłą włascicielka psów odtańczą jakiś taniec triumfu i radości w postaci wrzaskliwego kankana zadzierajac kiecki wysoko jak się da wszystkie okoliczne ropuchy padną z zadrości... Jak na razie jesteśmy sami... krok po kroku, dzień po dniu, godzina za godziną...  cierpliwie i metodycznie nawet konklawe można zmusić do ludożerstwa... jak powatarza to za śp. Lemem red. Michalkiewicz...

ale jakby co to ave schabowy, będzie dobrze... alleluja i do przodu

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
28 listopada 2019 10:52

To zastanawiające, że pada solidna drukarnia we Wrocławiu, a niesolidna w Białymstoku nie może opędzić się od zleceniodawców. 

zaloguj się by móc komentować

klon @tadman 28 listopada 2019 10:52
28 listopada 2019 12:38

Drukarnia to moja branża. Nie dziwi taki efekt. U nas nadal obowiązuje zasada opisana nazwą sklepu: CCC, cena czyni cuda!

Nikt nie chce wyobrazić sobie jakie będącego konsekwencje w przyszłości.

zaloguj się by móc komentować

SalomonH @tadman 28 listopada 2019 10:52
28 listopada 2019 12:54

To niestety normalne, żeby być solidną drukarnią, to trzeba mieć porządnych fachowców, bo obsługa maszyn poligraficznych to nie robota przy taśmie, a tym z kolei trzeba przyzwoicie płacić, więc nie da się mieć najtańszej oferty w mieście. Duża drukarnia to >100 osób do wykarmienia co miesiąc, czy są zlecenia, czy nie. A jak się tnie koszty zatrudniając taniej, to przestaje się być solidną drukarnią i non stop jest coś skopane. Trudno się też prędzej czy później nie naciąć na niesolidnego klienta, który nie zapłaci jakiejś grubej kwoty, a wszyscy chcą płatność minimum 30 dni… To nie jest łatwy rynek.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
28 listopada 2019 14:25

"Terapia przez pisanie" - Pennebaker James W.Smyth Joshua M.

wszyscy wymagają terapii [bywa, że przymusowej]

zaloguj się by móc komentować

raven59 @tadman 28 listopada 2019 10:52
28 listopada 2019 14:28

W przypadku Wrocławia "inne szatany były tam czynne".

zaloguj się by móc komentować

tadman @raven59 28 listopada 2019 14:28
28 listopada 2019 14:31

Wiemy, że we Wrocławiu jest sporo czynnych szatanów. :)

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @tadman 28 listopada 2019 10:52
28 listopada 2019 15:09

Ten rynek trochę tak wygląda - jak ty do nich mówisz, że chcesz coś konkretnie, z dokładnymi kolorami, czcionką, na określonym papierze i wysokiej jakości - to nie rozumieją, co do nich mówisz. Nawet "zapłacę lepiej" nie działa - chyba, że skończy się na samym zapłaceniu "lepiej". Być może nawet, jak rozumieją, to i tak zrobią jak zwykle. Tzn. normalna oferta to jest oferta o niskiej lub średniej cenie z ryzykiem, iż coś będzie nie tak - ale co nie tak, to dowiesz się potem.

zaloguj się by móc komentować

klon @SalomonH 28 listopada 2019 12:54
28 listopada 2019 15:09

Widzę osobę znającą realia poligrafii.

zaloguj się by móc komentować

klon @Wolfram 28 listopada 2019 15:09
28 listopada 2019 15:25

Poligrafia jest rynkiem niskiej marży.....króluje CCC i wszystkie tego konsekwencje.

Ponadto wkroczenie informatycznych nowinek tworzy złudne wrażenie że teraz można "i szybkie i lepiej" . A to tylko częściowa prawda jest. Ech , gdzie czasy gdy od złożenia zamówienia na książkę do jej odebrania z drukarni mijało 9m-cy.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @klon 28 listopada 2019 15:25
28 listopada 2019 16:41

problemem nie jest drukowanie/wydawanie lecz dystrybucja; niektóre sieci odmawiają dystrybucji wg zasady 'takich treści nie wolno ... [lub z rosyjska: nie nada]'; 

zaloguj się by móc komentować

klon @qwerty 28 listopada 2019 16:41
28 listopada 2019 18:33

Ależ zgadzam się w całej rozciągłości że dystrybucja problemem jest. Szczególnie dla Gospodarza, który co jakiś czas informuje nas o swoich krokach na polu minowym, zwanym dla niepoznaki, wydawniczym. Przypomina to czasem relacje z labiryntu Fauna :-)
Sądze jednak, że w wpadka z komiksem nie była spowodowana sabotażem, tylko "niekompetenją" [ lub z rosyjska: глупость ].
 

zaloguj się by móc komentować

SalomonH @klon 28 listopada 2019 15:09
28 listopada 2019 22:55

25 lat w branży. I wciąż mnie zaskakuje, że są wydawane grube miliony na zaawansowane maszyny, a niewiele jest miejsc, gdzie inwestuje się w ludzi. A w poligrafii jest tak, że czasem chwila nieuwagi czy niekompetencja jednego człowieka potrafi kosztować jego roczną pensję i na odwrót, doświadczony fachowiec potrafi zrobić coś szybciej, lepiej i niejednokrotnie o wiele taniej, niż wynikałoby to z kalkulacji. No ale ludzi nie dają w leasing, a maszyny tak.

zaloguj się by móc komentować

zedi @gabriel-maciejewski
29 listopada 2019 00:57

Co się dzieje z coryllus.pl? Wyskakuje mi: „Błąd łączenia się z bazą danych".

Jeszcze czegoś takiego nie widziałem. Mam nadzieję, że to chwilowe.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować