-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Fikcyjny niebyt i leżący, który stoi

W czasie debaty blogerów, którą przeprowadziliśmy na zakończenie targów w Bytomiu pojawiły się znienacka dwa pojęcia opisujące nasze położenie tak dokładnie, jak nic i nikt przedtem. Chodzi o fikcyjny niebyt i o leżącego, który stoi. Oto znajdujemy się wszyscy w fikcyjnym niebycie, bo do tego została sprowadzona blogosfera polityczna, czyli obszar, gdzie pozwolono ludziom zaistnieć, a następnie ich unieważniono. Oni jednak nadal istnieją i działają. Do tego zaś różni dziwni osobnicy próbują nas kopać, bo im się zdaje, że leżymy i nie oddamy. O tym czy nie oddamy rzeczywiście, przekonał się jakiś staruszek, który w czasie debaty zaczął bronić świętej pamięci Władysława Bartoszewskiego, którego Jola nazwała tak zwanym profesorem. Odpowiedzieliśmy bardzo gwałtownie i zgodnie, co mnie niezmiernie ucieszyło. Po stronie aktywów minionej edycji targów bytomskich zapisujemy pozycję – konsolidacja środowiska. Rzeczywiście integracja tych, którzy przyjechali i różne realizacje towarzyskie przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Ponieważ jednak moim celem nie było i nadal nie jest założenie grupy wsparcia, która będzie się spotykać co jakiś czas i cieszyć swoim towarzystwem, muszę przejść na drugą stronę, czyli z rubryki „ma” przeskoczyć do rubryki „winien”. Tak jak mówiłem już na targach, mamy za mało publiczności w stosunku do ilości towaru. Towar nasz w dodatku ma wysoką jakość, co idzie całkowicie w poprzek wszystkim rynkowym tendencjom. To znaczy wszyscy, z całym impetem dążą do rzeczywistego, bądź kokieteryjnego dziadostwa, my zaś, w miarę naszych skromnych możliwości próbujemy promować jakość. Co to znaczy? Pisałem już o tym i mówiłem, ale jeszcze powtórzę. Chodzi o to, by stworzyć rynek, na którym zarabiać będą mogli dobrzy autorzy i dobrzy graficy pracujący dla uczciwych i szanujących czytelnika wydawców. To jest zamierzenie bardzo ambitne i wielu już przed nami próbowało dokonać tej sztuki z różnym skutkiem, przeważnie fatalnym. Co jest największym problemem jeśli idzie o taką kreację? Wyjaśnienie czytelnikowi dlaczego ma kupować i czytać nasze książki. I teraz ważna rzecz – nie chodzi tu o moje książki, bo o siebie to ja zadbam najlepiej jak potrafię, chodzi o książki z segmentów, które tworzymy. Nie każdy autor jest mną i nie każdy będzie pisał codziennie tekst na blogu.

Właśnie dotarła do mnie książka Hani zwana pierwszą książką dla dzieci. Wygląda fantastycznie i dziś umieszczę ją w sklepie. Złożono już pierwsze zamówienia i padła propozycja, żeby przeznaczyć ją na nagrody szkolne. Nie jest to jednak możliwe, bo szkoły i rodzice szukają książek w formacie A4 i w cenie 5 zł za egzemplarz. Jasne jest, że nasza nie będzie tyle kosztować, bo muszę zapłacić grafikowi i autorce. Książki w cenie 5 złotych za egzemplarz wydawane są w ramach misji edukacyjnej prowadzonej przez państwo, a następnie dystrybuowane są przez Biedronkę, która stała się największym sprzedawcą książek w Polsce. To nie jest nasza droga, głównie przez to, że inaczej rozumiemy misję edukacyjną i to doskonale widać właśnie w książce Hani. Z grubsza rzecz biorąc nie interesuje nas tak zwana popularyzacja. Książka nie trafi więc do masowej dystrybucji, ale będzie sprzedawana w wybranych punktach i w internecie.

Wracajmy jednak do targów. Żeby impreza mogła być kontynuowana, promocja musi być inaczej sformatowana. Nie ma sensu reklamować targów bytomskich w aglomeracji, bo i tak wszyscy przyjeżdżają z zewnątrz. Kłopot w tym, jak ją zareklamować w Polsce i jak sprowadzić ludzi z Polski do Bytomia. Przedstawiłem dziś Valserowi szereg propozycji, o których na razie mówił nie będę, ale myślę, że są one sensowne. Zdradzę Wam tę najmniej moim zdaniem sensowną, ale konieczną w realizacji, a zrobię to ponieważ będę potrzebował Waszej pomocy. Nie ma sensu dokooptowywać wystawców z tak zwanej niszy prawicowej. To jest jawny absurd, albowiem nisza prawicowa jest płytka jak kałuża, a do tego każdy wydawca ma swój wypielęgnowany target i oddanych czytelników, którymi nie chce dzielić się z nikim. Ja jestem tu chlubnym wyjątkiem, bo za każdym prawie razem gdy coś komuś sprzedawałem mówiłem, żeby zajrzał też na inne stoiska bo tam są naprawdę ciekawe rzeczy. Musimy przyciągnąć innych wydawców, którzy nie mają z jakichś powodów możliwości zaprezentowania się szerszej publiczności, a mają za to ambitnych i gromadzących wokół siebie czytelników autorów. Tego się nie da zrobić inaczej, jak tylko przez kontakty osobiste. Każda bowiem sprzedaż jest sprzedażą bezpośrednią. Wszystko zaś inne to frajerstwo albo przewalanie budżetu. Tak więc muszę Was prosić, byście się zastanowili jakich znacie wydawców, których oferta nie koliduje z naszą misją, a którzy mieliby chęć zaprezentować się na targach w przyszłym roku. Trzeba myśleć o tym już dziś, bo na jesieni będzie za późno. To samo dotyczy promocji. Wydamy gazetę i ta gazeta musi zawierać relację z targów. Potem Valser wyda swoją gazetę, która będzie podsumowaniem imprezy. Nie wiem co będzie na jesieni, bo sytuacja choć nie jest dramatyczna, nie jest również wesoła. Na pewno muszę skończyć socjalistyczny cykl baśni, bo to są żywe pieniądze. Co z resztą projektów, jeszcze nie wiem, być może będą musiały trochę poleżeć. Targi Bytomskie choć bardzo owocne pod kilkoma względami ujawniły też wiele naszych słabości. Ja zaś, jak wiecie, dmucham na zimne i staram się neutralizować kryzysy zanim dojrzeją. Czasem może przesadzam, ale tak jak to powiedziałem wielu osobom na targach, dla mnie to jest walka o życie. Obiecuję Wam jednak uroczyście, że postaram się nie psuć nikomu zabawy tą konkluzją i nie mówić o tym więcej. Cieszę się, że wszyscy się poznali, zaprzyjaźnili i mają jakieś plany na przyszłość. Bardzo też dziękuję wszystkim za przybycie. Na dziś to tyle. Książka Hani znajdzie się w sklepie w ciągu dnia. Muszę też ogłosić jakieś promocje, bo magazyn pęka w szwach, ale jeszcze nie wiem jakie.



tagi: targi w bytomiu 

gabriel-maciejewski
13 czerwca 2017 10:12
2     492    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Magazynier @gabriel-maciejewski
13 czerwca 2017 16:17

A co z dystrybucją gazety? Mieliśmy o tym pogadać. I jakoś przeszło bokiem. W Opolu cztery miejsca. Wydawców znam. Muszę odnowić z nimi kontakt.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
13 czerwca 2017 16:46

Muszę zrobić gazetę

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować