-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Dziś fragment książki, która dopiero się ukaże

Trochę z przekory, a trochę dlatego, że "Wojna Brandenburska" Ludwika Kubali jest dziełem wybitnym i poruszającym, postanowiłem zamieścić tu ten fragment. Całość będzie pewnie dopiero w przyszłym roku, bo prace posuwają się wolno. Miłej lektury.

 

Historiograf szwedzki Samuel von Pufendorf, współczesny Karolowi Gustawowi i wielbiciel tegoż króla, zapisał, nie bez powodów, w swoim wiekopomnym dziele następujące nieprawdopodobne zdarzenie:

„Godne pamięci – pisze – że tegoż dnia, gdy Rakoczy połączył się z Karolem Gustawem, oboźny Eryk Dahlberg, jadąc przodem w towarzystwie kilku jeźdźców, celem oznaczenia kwater, zobaczył na drodze Polaka, który leżał w znak z dwoma kulami w piersiach, oczy miał zamknięte, z ust krwawą pianą toczył. Kazał go z litości dobić, a gdy jeden z towarzyszów przyłożywszy pistolet do czoła, wypalił, ranny palcami prawej ręki w mózgu wypływającym i w krwi brodził. Więc drugi strzelił mu między oczy i wyższą część czaszki zgruchotał, a Polak mimo to obiema rękami za ranę chwytał. Następnie kilkakrotnie przebito mu serce, a on za każdym razem kurczył nogi, rękę do piersi podnosił. Dźgali go sztychami po całem ciele od brzucha aż do gardła, bili z pistoletów w głowę i piersi – on ręce i nogi kurczył, chrapiąc przytłumionym głosem jak gdyby pragnął przemówić ze zdziwieniem wszystkich, że po tylu strasznych obrazach przy zmysłach pozostał. Trwała ta tragedya pół godziny, zostawili go przy życiu, bo go w żaden sposób dobić nie mogli”.

Ten niedomęczony człowiek przedstawiał Polskę, której nieprzyjaciel pokonać nie był w stanie. Była zniszczona – dziki wróg Szwed, Brandenburczyk, Siedmiogrodzianie, Wołosi, Kozacy palili, grabili, tratowali, wszędzie pustkowie zostawiając – dwory szlacheckie w popiołach, zamki spalone w gruzach jak straszydła stały, miasta jak otwarte groby. Zator śmierci drzwiami i oknami wpadał do pustych chałup wieśniaczych. Trupy na podściółce opuszczenia, boje gryzły ziemię, zagłada jak ptak drapieżny zawisła nad tą częścią Rzeczpospolitej, która bez Krakowa, Poznania, bez Prus, Litwy, Polesia, Wołynia, Podola, Ukrainy broniła swego życia uporczywie i zdołała sama bez obcej pomocy uporać się z wrogami, mimo rozterek wewnętrznych, mimo braku jednolitego kierunku, mimo zwątpienia ludzi małej wiary, co oglądając się dokoła siebie, puste garnki przy ogniu stawiali, aby je sąsiedzi napełniali.

„Ich muss aus dem polnischen Wesen heraus – powiedział Karol Gustaw, opuszczając Polskę – mit diesen Barbaren wird nichts ausgerichtet, mag man sie schlagen so viel man will”.

 

 

Rudawski nazwał okres trzeci Siedmioletniej Wojny Północnej Wojną Brandenburską – o tyle słusznie, że kurfirst w tym okresie staje do boju nie jako lennik pruski Karola Gustawa, ale jako niezależny władca i pan w Wielkopolsce, potężniejszy od Szweda, którego siły w ostatniej kampanii tak stopniały, iż więcej jak 12 000 ludzi nie zdołał wyprowadzić w pole i utrzymać się w polu nie był w stanie wobec wielkiej armii, którą Jan Kazimierz ściągnął pod Warszawę, aby odzyskać stolicę, zagarnąć szwedzką załogę i nagromadzone łupy.

Karol Gustaw, szukając ratunku u kurfirsta, który miał 20 000 gotowego wojska i robił nowe zaciągi w Marchii, na Pomorzu i w Prusach, zawarł z nim nowy traktat w Malborgu 26 czerwca 1656 r. i oddał mu w udzielne władanie województwa poznańskie, kaliskie, łęczyckie, sieradzkie i ziemię wieluńską, całą niemal właściwą Wielkopolskę, byle się z nim połączył i ruszył na odsiecz Warszawie, bo to był wrzód w gardle Szweda. Kurfirst zobowiązał się całą siłą w tym roku na Polskę uderzyć i zawarłszy traktat w Malborgu, wypowiedział wojnę królowi polskiemu. Tłumaczył się, że zagrożony ze strony szwedzkiej i polskiej, zmuszony był połączyć się z Karolem Gustawem, ale zapewniał, że nie zaniecha niczego, co może doprowadzić do pożądanego pokoju, jeżeli się okaże, „że WKMCI więcej leży pokój na sercu, niż niepewne rozstrzygnienie sprawy orężem”.

Karol Gustaw żywił nadzieję, że byle dał odsiecz oblężonej Warszawie, będzie mógł cały ciężar wojny w Polsce złożyć na barki swego sprzymierzeńca.

W krytycznym był położeniu: pragnął co prędzej zająć Gdańsk, aby się utwierdzić w posiadaniu Prus Królewskich – a tu Holendrzy wysłali flotę, złożoną z 42 okrętów, które w przededniu bitwy pod Warszawą (27 lipca) stanęły w porcie gdańskim; Dania groziła zerwaniem pokoju, a co gorsza, car rozpoczął wojnę, spustoszył Karlię i Ingrię, ogołoconą z wojska, i lada dzień można się było spodziewać wieści o wkroczeniu Moskali do Inflant. W tym starciu pragnął załatwić się jak najprędzej z królem polskim, więc zawarłszy sojusz z kurfirstem, wyruszył 29 maja z Pasłągu (Pr. Holland) na Pr. Marek, Laszyn (30 czerwca), Brodnicę (1 lipca), gdzie zabawił kilka dni, na Bryńsk (4 lipca), Kuczborg (5 lipca), Szreńsk (6 lipca) do Płońska (7 lipca) i stanął 8 lipca równocześnie z margrabią badeńskim w obozie szwedzkim pod Nowodworem, gdzie go czekała armia, którą był wysłał na odsiecz Warszawy, i gdzie on sam czekał niecierpliwie na przybycie kurfirsta.

Szwedzi stali w dwóch warownych obozach. Większy – królewicza Jana Adolfa i Wrangla, gdzie dziś twierdza Modlin, rozciągał się aż do Zakroczymia, mniejszy – Duglasa, jakie 3 000 kroków na wschód, obejmował wieś Pomiechowo w pobliżu ujścia rzeki Wkry do Narwi. Postawili dwa mosty: pod Nowodworem na Narwi a pod Zakroczymiem na Wiśle, ale zerwali je na wieść o zajęciu Warszawy, bojąc się podjazdów polskich, które im dokuczały. Pułkownik Szembek, wysłany przez Gosiewskiego, zajął im 25 czerwca 1 000 koni na pastwiskach, zniósł trzy szwadrony i wziął 60 jeńców; sam Gosiewski zabrał 500 koni, a Szembek twierdził, że Szwedzi od czasu zajęcia Warszawy stracili 3 000 koni i 2 000 ludzi.

Karol Gustaw dowiedział się o kapitulacji Warszawy 4 czerwca w Bryńsku. Stanąwszy w obozie, kazał natychmiast stawiać most na Narwi, a chcąc zatrzymać Polaków, a zwłaszcza Czarnieckiego, pod Warszawą, wysłał na drugą stronę Wisły generał-majora Bötkera, który się pojawił pod Błoniem 10 lipca. Sam król zmuszony był na razie bronić Prus na linii Narwi, zagrożonej przez Gosiewskiego. Najważniejszymi punktami na tej linii były Pułtusk, Ostrołęka i Tykocin, oblegany od dziewięciu tygodni przez szlachtę podlaską. Na odsiecz Tykocina wysłał 10 lipca Duglasa i ks. Bogusława Radziwiłła w 3 000 ludzi; kazał zniszczyć wszystkie mosty i statki na Narwi i wezwał kurfirsta, aby wyprawił część swego wojska celem zasłonięcia Duglasa, a jakie 800–1 000 dragonów do Ostrołęki.

Duglas rozpędził Mazurów i Podlasian, zanim im Gosiewski przybył na pomoc, i wrócił z Radziwiłłem i ze skarbami Janusza Radziwiłła, złożonymi w Tykocinie, do Nowodworu. Tymczasem w nocy 23 lipca nadeszła wiadomość, że Gosiewski przekroczył ponownie Bug pod Wyszkowem, zajął Ostrołękę i stanął pod Pułtuskiem. Król wyprawił natychmiast feldmarszałka Wrangla, kazał mu połączyć się z Waldekiem i czekać na swoje przybycie półtorej mili przed Pułtuskiem. Ale Gosiewski, przeprawiwszy się spiesznie przez Narew, cofnął się do Warszawy, a Karol Gustaw wrócił do obozu 17 lipca – w tym samym czasie, kiedy kurfirst ze swoją armią nadciągnął do Zakroczymia.

Zaraz następnego dnia postanowili ruszyć pod Warszawę. W razie zwycięstwa chciał Szwed traktować o pokój, w razie niepowodzenia liczył na pomoc Kozaków i Rakoczego.

Do Sztokholmu, do Rady państwa pisał 27 lipca, że w traktatach z Polską zamyśla Kozaków wziąć w opiekę i będzie się starał poróżnić ich z Moskwą, co mu nie mało korzyści przyniesie, bo siła Kozaków ma większe u niego znaczenie niż przyjaźń Polaków. Do Chmielnickiego pisał, że car jest oburzony na Szwedów, że w porozumieniu z Żołtareńką buntują Kozaków, aby ich oderwać od Moskwy, rozpoczął wojnę. Zapewniał, że gotów bronić wolności kozackiej i żądał, aby go hetman jak najprędzej powiadomił o swoich zamiarach i doniósł, czy sobie życzy przystąpić do związku i nawiązać tajemną korespondencję. Posłom szwedzkim w Siedmiogrodzie polecił, aby natychmiast przystąpili do traktatów z Rakoczym, ale nic nie podpisywali, dopóki nie otrzymają dalszych rozkazów.

Kurfirst, jak wspomniano, przybył dopiero 27 lipca do Zakroczymia. Szedł powoli, jakby w nadziei, że się wojna zakończy pokojem, jakby się obawiał, że złączywszy się z królem szwedzkim, porwany zostanie prądem bez powrotu. Potrzebował dziesięciu dni, aby przebyć dziesięciomilową przestrzeń ze Szreńska do szwedzkiego obozu. Gdy przekroczył granicę Księstwa, otrzymał był ostatnie napomnienie ze strony Jana Kazimierza; teraz czekał odpowiedzi na list, który wysłał 11 lipca do Warszawy z Królewca z wypowiedzeniem wojny.

Razem z kurfirstem wyjechał z Królewca francuski dyplomata de Lumbres, ale pospieszył przodem do Karola Gustawa po instrukcję i udał się spiesznie do Warszawy, aby powstrzymać kroki wojenne.

Tymczasem w Płońsku w drodze do Zakroczymia kurfirst odebrał odpowiedź Jana Kazimierza na list z 11 lipca. Król wyrzucał mu, że posługując się kłamstwem, złamał zaprzysiężoną wiarę i nakazywał, aby w przeciągu trzech dni ustąpił z wojskiem z Królestwa, w przeciwnym razie i on sam, i jego poddani będą traktowani jako nieprzyjaciele Rzpltej. Jednocześnie prymas imieniem senatu zwracał uwagę kurfirsta na następstwa jego postępowania„Odebrawszy te listy kurfirst ruszył do Zakroczymia i wjechał do szwedzkiego obozu na białym koniu, z chmurnem obliczem, z błędnem okiem, pełnem gniewu i gróźb, tak że mógłbyś mniemać, że to Mars wyzywający Jowisza na pojedynek, aby go strącić ze szczytu nieba“.

Karol Gustaw gryzł palce, czekając niecierpliwie jego przybycia, nie umiał ukryć swego niezadowolenia. Wyraził się haniebnie o swoim sprzymierzeńcu i o jego postępowaniu, a witając go, gdy się serdecznił, nazywając ukochanym kuzynem i bratem, zakrył dłonią połowę twarzy i śmiał się do swego otoczenia, pokazując, że gra komedię, co kurfirst zauważył (toteż potem przy przeglądzie brandenburskiej armii krzywił się z obrzydliwością, okazując niesmak).

Z Zakroczymia 27 lipca kurfirst wysłał odpowiedź królowi polskiemu, w której ubolewał, że do wojny przyjść musiało i że pokój tak pożądany byłby już dawno został uskuteczniony, gdyby jego rad słuchano.

Na radzie wojennej uchwalono ruszyć natychmiast pod Warszawę na wojsko litewskie, które, jak mniemano, stało w obozie pod Pragą, a gdyby się Litwini cofnęli i pola dać nie chcieli, postanowiono zniszczyć most pod stolicą i tym sposobem przeciąć linię komunikacyjną łączącą armię polska, wojsko litewskie i Tatarów; następnie wrócić do Nowodworu, przebyć Wisłę pod Zakroczymiem i uderzyć na króla i armię koronną. Odległość między Zakroczymiem i Nowodworem a Warszawą wynosiła cztery mile, można ją było przebyć jednodniowym marszem. Z tego powodu wzięto żywności tylko na trzy dni.

Jan Kazimierz od czasu odzyskania Warszawy (1 lipca) nie zdobył się na żaden stanowczy krok. Ruszył w kilka tysięcy ludzi pod Zakroczym dla zbadania miejsca i położenia i cierpiał Szwedów w odległości czterech mil od stolicy, niepokojąc ich jedynie podjazdami. Tymczasem w Warszawie pojawiła się zaraza. Szlachta poznańska i kaliska, widząc, że wojska aż nadto na pokonanie Szwedów, prosiła króla, aby ją koniecznie rozpuścił, bo dłużej nie wytrwają. Leżą próżno, a u siebie mają nieprzyjaciela, który im domy i sprzęty rabuje, a dziatki i żony po lasach ukryte łowi i hańbi. Gdy im odmówiono, zaczęli uchodzić po kryjomu, a gdy nadeszła wieść, że orda nadchodzi, pewni już zwycięstwa, rwać się zaczęli całymi pułkami, aż im król musiał pozwolić ruszyć do domów. Za ich przykładem poszły i inne województwa. Mazowsze, Łęczyca, Kujawy (Sieradz odszedł na zajęcie Piotrkowa), a wraz z nimi wszystka hołota i chłopi. Marszałek wielki koronny ze swoim korpusem oraz z województwem krakowskim i sandomierskim ruszył w drogę do Krakowa. Zostały tylko ruskie, wołyńskie, bełzkie, lubelskie, podlaskie, i to za drugą instancją. Mimo to siły polskie wystarczały aż nadto na pokonanie nieprzyjaciela.

 

Książka, której fragment przeczytaliście będzie do kupienia dopiero w przyszłym roku. Teraz jednak możecie poczytać sobie inne książki Ludwika Kubali, które mamy:

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/jerzy-ossolinski-biografia-ludwik-kubala/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wojna-moskiewska-ludwik-kubala/

 

W sklepie mamy jeszcze takie książki z rynku

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/niezlomna-zakonnica/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/moda-na-zachod-w-kulturze-materialnej-chin-epoki-tang-618-907-n-e/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/fabrica-ecclesiae-budowa-i-utrzymanie-katolickich-miejsc-kultu-w-diecezji-krakowskiej-w-czasach-nowozytnych/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/korespondencja-wojskowa-hetmana-janusza-radziwilla-w-latach-1646-1655-czesc-2-listy/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-wychowania-w-starozytnosci/



tagi: szwedzi  potop  ludwik kubala  wojna brandenburska 

gabriel-maciejewski
12 października 2025 08:24
19     1409    11 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Henry @gabriel-maciejewski
12 października 2025 08:47

Książki Ludwika Kubali to nawet krakowskie centusie kupują ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
12 października 2025 09:02

Nieustannie ci,,co napadają i grabią najbardziej troszczą się o pokój. I nieustannie znajdują odzew, czyli brak chęci do walki, u przeciwnika lub chocby tych, co zastanawiają się, czy nie pomóc napadniętemu. 

 

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski
12 października 2025 09:15

Widać z tego fragmentu ile mieliśmy "szczęścia", że po drugiej stronie zdrada na zdradzie zdradę pogania, a wszystko "szczere" jak u wężowego plemienia.

Wybrany fragment prawie wystarcza za całą książkę!

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Andrzej-z-Gdanska 12 października 2025 09:15
12 października 2025 09:36

No mieliśmy. Szczęściem Polski w ostatniej wojnie 1939-45 było to, że Horthy ściągnął armie z karpackich przełęczy i tym.samym wpuścił Sowietów za Karpaty. To rozciągnęło front, a wydarzenia pokazały, iż Gitlerowi strasznie zależało na obronie Budapesztu i Wiednia. Dlaczego? To była braka wjazdowa do Bawarii i do niemieckich Alp..zdobycie tych terenów przez Sowietów odcinałoby ostatnią drogę ewakuacyjną dla zrabowanego mienia. Król szwedxki też najbardziej chciał ocalić łupy.

A drugiw, w tym samym, czasie szczęście Polski polegało na tym, że UPA przejęła Wołyń i okolicxne terrny, co ułatwiło Koniewowi niezmiernie wbicia głębokiego klina na zachód i oskrzydlenie zgrupowania wojsk niemieckich na Białorusi. Dxięki temu mozliwe nyło wzięcie miliona Niemców do niewoli. Gdyby nie to, to front przechodzacy przez Polskę zgniótłby dosłownie wszystko i wszystko by wyglądało jak Warszawa po powstaniu. A tak Niemcy stawiali na naszym terenie słaby opór przez co zniszczenia były minimalne. 

Mieliśmy bardzo dużo szczęścia w latach 1944-45. Wbrew ogólnie panujacej opinii. Po prostu ludzie w Polsce są pesymistami i zawszw mówią, że gorzej już być nie może. Ja jestem optymistą i zawsze mówię, że owszem - zawsze może być gorzej...:)

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Andrzej-z-Gdanska 12 października 2025 09:15
12 października 2025 09:58

To winno być wbijane w czytanki od szkoły podstawowej

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 12 października 2025 09:36
12 października 2025 09:59

Dopiero po latach udaje się agregować wiedzę w racjonalne wnioski. I zawsze może być gorzej- to istota kreowania zachowań na przyszłość.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @qwerty 12 października 2025 09:59
12 października 2025 10:07

Wiedzę można agregować szybciej. To histeria i zła wola opóźniają ten proces, a nie zdolności poznawcze ludzi. Dowodem na to jest zachowanie się Tatarów. Oni jeszcze 1648 byli wrogami, a 8 lat później już chcieli ratować Polskę (na swój sposób rzecz jasna, ale jednak bili się ze Szwedami).

"Zawsze może być gorzej" oznacza, że trzeba ratować to, co jest jeszcze do ratowania i nie zostawiać nawet najmniejszej rzeczy na pastwę wroga. A także to oznacza, że zawsze trzeba szukać najlepszego eozwiązsnia i to zwłaszcza w sytuacjsch zdaeałoby się beznadziejnych. Bo najgorszy w kryzysie jest własnie taki pedymizm, który odbiera wszelką wolę oporu. Na tym właśnie zawsze bazują okupańci i zawsze to chcą wszczepić w nasze serce -"gorzej już być nie może - jesteśmy pokonani na amen"

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 12 października 2025 10:07
12 października 2025 11:00

Z doświadczeń wynika , że zawsze zbyt mało troski poświęca się temu co się ma/posiada. Lekceważy się ochronę i zabezpieczenia. Wynika to z pędu do przodu i iluzji, że fajnie idzie to będzie szło tak dalej. Ten motor biznesu i nie tylko biznesu okazuje się z krótkim okresem gwarancyjnym. Potem nie ani kto ani po co naprawiać.

zaloguj się by móc komentować



gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 12 października 2025 10:07
12 października 2025 11:14

Tak, co jakiś czas piszę ludziom na iksie, żeby nie świętowali rocznicy rozbicia więzienia w Kielcach. Zwykle obrzucają mnie obelgami

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
12 października 2025 11:32

Właśnie dla przykładu, choć troluję własną notkę. Oto ktoś zacytował reakcję Hedy na oskarżenie jakie rzucił Lepper pod adresem starego Cimoszewicza. Ktoś to opublikował, a potem już leciał standardem - dziś rocznica urodzin, bohater, rozbił więzienie w Kielcach

 

Jeśli z ust wicemarszałka Sejmu Andrzeja Leppera padło oskarżenie pod adresem pułkownika Informacji Wojskowej Mikołaja Cimoszewicza - to w pierwszym rzędzie powinien zająć się tym Instytut Pamięci Narodowej, ale nie tylko, także i minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny RP Piwnik powinna gruntownie zbadać sprawę stalinowskiego pułkownika Cimoszewicza. Bo z mojego życiowego doświadczenia wiem, że stopnie oficerskie w UB oraz Informacji Wojskowej zdobywało się, że tak powiem, po polskich trupach, im więcej taki łotr wysyłał Polek i Polaków na Sybir, do więzienia, im więcej zakatował ludzi na śmierć tym szybciej mógł liczyć na awans

 

Barbara Piwnik miała sprawdzać czy Cimoszewicz był oficerem informacji wojskowej

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski 12 października 2025 11:14
12 października 2025 11:32

To zaspokaja zapotrzebowanie na bohaterstwo. I na utożsamianie się z takimi wyczynami pisanymi z jednej strony.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @qwerty 12 października 2025 11:32
12 października 2025 11:35

No tak, prawda się nie przebije, bo ich przecież nikt by tak bezczelnie nie oszukiwał. To przecież niemożliwe

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
12 października 2025 11:49

Jakbym prawników słyszał: to niemożliwe bo to urzednik/burmistrz..., tak się nie robi bo prawo na to nie zezwala, itp. brednie.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @qwerty 12 października 2025 11:49
12 października 2025 11:58

Prawnicy to ludzie niewierzący...;)

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski 12 października 2025 11:08
12 października 2025 14:39

Sorry, ale to była tak moja "parabola literacka". ;)

zaloguj się by móc komentować

Paris @OjciecDyrektor 12 października 2025 10:07
12 października 2025 22:15

,,Zawsze  moze  byc  gorzej,,  oznacza,  ze...

...  nasi  ,,zatroskancy,,  szykuja  sobie  wylot  ,,pSZeS  Zaleszczyki,,  !!!

 

Bo  oni  doskonale  wiedza  o  sobie  z  jakich  KANALII  sie  skladaja...  i  najwazniejsze  dla  nich  jest  to,  zeby  spier**lic  z  kasa  daleko  stad  i  narod,  ludzi  zostawic  na  pastwe  losu,...  a  potem  we  wlasciwym  czasie  ,,szczeNsliwie,,  powrocic.

I  czy  to  ponad  300  lat  temu  czy  nawet  dzisiaj  ,,prJorytety  naszym  zatroskancom,,  NIE  ZMIENILY  SIE  i  NIE  ZMIENIA,...  bo  to  byly  i  sa  ciagle  MENDY  i  KANALIE.

zaloguj się by móc komentować

Paris @qwerty 12 października 2025 11:00
12 października 2025 22:26

Nie  sadze,  Qwerty,...

...  aby  to  wynikalo  li-tylko  z  pedu  i  iluzji  !!!

 

Zlodziejstwo  ,,sFJatowe,,  nie  jest  tak  naiwne.  Ten  ,,motor  biznesu,,  to  takie  perpetuum  mobile,  zeby  tym  co  trzeba  ,,RZarlo  i  sie  kreNcilo,,.

My  tylko  to  ODKRYWAMY  dzisiaj...  i  chwala  Panu  Bogu  za  to  i  SN.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować