-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Dramat trzeźwych entuzjastów

Wszyscy pamiętamy, że w dawnych czasach, w kioskach Ruch-u była loteria. Można tam było kupić sobie los i wygrać albo pieniądze, albo jakiś przedmiot całkiem niepotrzebny, albo książkę. Z tymi książkami było tak, że na nagrody loteryjne przeznaczano przede wszystkim złogi magazynowe, które w żaden sposób nie chciały się sprzedać. W takich właśnie okolicznościach, kupując los, zapoznałem się z tytułem, bo nie z treścią, pracy profesora Stefana Kieniewicza zatytułowanej „Dramat trzeźwych entuzjastów”. Książka była za mądra jak dla mnie, a potem gdzieś zginęła. Tytuł jednak ze mną pozostał, bo bardzo mi się spodobał. Poza tym, późniejsze doświadczenia wykazały jasno, że zawiera on bardzo podstawową i pierwotną prawdę – trzeźwość rzadko prowadzi do sukcesu. To jest złudzenie z gatunku pierwszych i najbardziej bolesnych. I o tym dziś pomówimy.

Powracam ciągle myślą do tych pytań, które zadano mi w Klubie Ronina, a także do pierwszego tomu Baśni jak niedźwiedź, gdzie opisałem, między innymi, inżyniera Jacka Karpińskiego. Był on inspiracją dla wielu młodych ludzi szukających swojego miejsca w życiu. To dzięki niemu i jego legendzie tysiące chłopców zaczęło studiować elektronikę i konstruować różne zagadkowe dla mnie urządzenia. To Jacek Karpiński stał się symbolem niespełnionych marzeń i współczesnej wersji dramatu trzeźwych entuzjastów. Ludzie zaś, którzy go pamiętają, albo znają jego historię, ciągle zadają sobie pytanie – dlaczego? Przecież studia politechniczne to poważna sprawa, elektronika to poważna sprawa, propaganda państwa ludowego opiewająca rozwój przemysłu to sprawa jeszcze poważniejsza, a samo państwo mobilizujące miliony obywateli do pracy, albo wcielające ich do armii to sprawa najpoważniejsza z poważnych. Tak się wydawało wszystkim i to złudzenie determinowało wybory życiowe wielu ludzi. Zaważyło także na moim życiu, bo po skończeniu podstawówki chciałem bardzo iść do liceum, ale wybrano dla mnie szkołę techniczną, żebym miał zawód, bo trzeba przecież myśleć o życiu trzeźwo. Moje późniejsze doświadczenia, wszystkie jak jedno pokazały, że być może inni powinni tak właśnie myśleć, ale ja nie mogę. No, ale to już całkiem osobna historia.

Na czym polega ów dramat trzeźwych entuzjastów? Nie na tym, że oni źle zanalizowali okoliczności, on polega na sprawie znacznie poważniejszej. Na tym mianowicie, że trzeźwi entuzjaści za wszelką cenę chcą pogodzić się ze światem. I jeszcze przyjąć jego warunki. Tak się jednak w życiu składa, że wszystkie jasne i klarowne oferty, takie jak propozycja studiowania elektroniki na PW, czy wstąpienia do milicji, albo wojska ludowego, są z istoty fałszywe. Dziś nie jest wcale lepiej, niech się nikomu nie zdaje, ale wtedy, a także w czasach opisywanych przez Stefana Kieniewicza, było to wyraźniejsze i bardziej bolesne. Dramat trzeźwych entuzjastów polega także na tym, że im się zdaje iż sprawy świata tego, sprawy wielkie i poważne są bardzo odległe od ich codziennego życia. W złudzeniu tym podtrzymują ich rzecz jasna specjaliści od propagandy, autorzy pojęć takich jak „mała stabilizacja” czy „propaganda sukcesu”. To są wszystko pułapki, w które wpadają ludzie pragnący za wszelką cenę jakiegoś porozumienia, szukający akceptacji i usiłujący robić karierę w strukturach z góry skazanych na zagładę. Zarówno inżynier Karpiński, jak i inni inżynierowie wykształceni w Polsce nie mieli przecież złudzeń co do tego czym jest państwo ludowe, a jednak usiłowali pracować dla tego państwa licząc w skrytości ducha, że jest ono może jednak czymś innym niż się zdaje. Oczywiście, w tamtych czasach nikt nie mógł nawet przypuszczać jak rozwinie się sytuacja, a o tym, by używać do opisu rzeczywistości formuł, których używamy my tutaj, nie było nawet mowy. Gdyby próbować komuś wyjaśniać, że PRL jak i cały blog wschodni służy temu jedynie by na wielkim obszarze utrzymać tanią produkcję masową, ludzie kręciliby głowami z niedowierzaniem i pukali się w czoło. Zbyt wiele im obiecano – mieszkania, talony na malucha, przedszkola i żłobki itp., itd. Do tego kręcono filmy i konkurowano z krajami zachodnimi w sporcie, nierzadko odnosząc sukcesy. Wszyscy zaś trzeźwi entuzjaści czekali z utęsknieniem na to, aż komunizm się zawali i w sklepach będą wreszcie napoje w puszkach, a na rynku pojawi się wolna konkurencja, w której oni zwyciężą rzecz jasna, albowiem w swoich dziedzinach są świetni. Skończyli przecież najlepsze uczelnie i każdy z nich ma w sercu tyle entuzjazmu, ile wszyscy specjaliści z Doliny Krzemowej razem wzięci. Trzeźwi entuzjaści nie próbują szukać syntetycznych formuł opisu swojej sytuacji, nie mają takich możliwości. Ich życie to ciągłe analizy, które mają ich doprowadzić do coraz dokładniejszych opisów, które staną się ostateczną gwarancją ich stabilizacji i sukcesu. Nie pomyślą ani przez moment, że ktoś może ich traktować przedmiotowo, ich umiejętności zaś nie mają dla ludzi porządkujących świat żadnego znaczenia. Trzeźwi entuzjaści nie są jednak jedynymi ludźmi zamieszkującymi naszą planetę. Żyją tu także świry, konfabulanci, agresywni brutale, oszuści matrymonialni i ludzie kochający ryzyko ponad wszystko. Na pewno spotkaliście takich w życiu. Ich egzystencja była niezwykle dynamiczna i malownicza, a potem przychodził taki moment, że oni gdzieś znikali. Mówiło się wtedy – są z pewnością w więzieniu, albo – uciekli za granicę, albo – szlag ich trafił. A to nie była prawda, a przynajmniej nie zawsze. Ludzie ci, ponieważ wszystko ich do tego predysponowało, przeszli do innego wymiaru, niedostępnego trzeźwym entuzjastom, poczciwcom i frajerom. Oni stali się najbardziej oddanymi funkcjonariuszami systemu, albowiem posiadali taki defekt psychiczny, siłę i determinację, która wykluczała pogodzenie się ze światem i stabilizację. Oni się nadawali do zadań specjalnych i specjalnych karier, mówiąc zaś wprost – oni zostali przeznaczeni na nadzorców trzeźwych entuzjastów, o czym tym ostatnim zapomniano powiedzieć. A jeśli któryś się dowiedział jak sprawy stoją, to jedynie w takich okolicznościach, że dawny kolega z podwórka czy szkoły, taki wiecie wiracha, co go wywalili z budy, bo dyrektora w tyłek kopnął, przesłuchiwał trzeźwego entuzjastę na Rakowieckiej. Bywało gorzej, bo od przesłuchiwania do likwidacji fizycznej tylko jeden krok, a jak ktoś w młodości dał się poznać i z tej strony, był dla władzy skarbem nieocenionym. Po co szkolić, szukać i martwić się skutecznością jakiegoś przypadkowego kandydata, skoro można pozyskać autentyczny brylant, który nie obawia się wbić noża w szyję ofiary, a następnie odejść swoją drogą pogwizdując wesoło. To była i jest nadal część systemu, której trzeźwi entuzjaści starają się nie zauważać. Ja przyznam szczerze także jej nie zauważałem, choć po rodzinie krążyły różne dziwne opowieści, a ja sam znałem kilku kolegów, za których nie dałbym pięciu groszy, tak łgali i tak konfabulowali, którzy potem odnaleźli się w strukturach, gdzie wszelkie relacje międzyludzkie ustalone są regulaminem.

I to jest ta wielka tajemnica, której odkrycie nie jest znowu aż takie trudne, ale której na surowo nikt nie przełknie, bo niby jak? Spróbujmy ją jakoś syntetycznie opisać. Mamy dwa poziomy złudzeń – soft i hard. Ten pierwszy dotyczy propagandy sączonej każdego dnia do naszych serc i głów. Z tym drugim zapoznajemy się już w celi, z której prowadzą nas na przesłuchanie do naszego dawnego kolegi z podwórka. On zaś udaje, że nie wie kim jesteśmy, a całej jego zadanie polega na tym, by wbić nam raz na zawsze do głowy, że poziom soft to nie żadna propaganda, ale najszczersza prawda. Ktoś powie, że jest jeszcze trzeci poziom – dostrzegamy go wtedy kiedy po wyjściu z celi okazuje się, że ten co nas przesłuchiwał jest redaktorem naczelnym najbardziej opiniotwórczego tygodnika w kraju. Ktoś powie, że to jest opis świata przeszłego. W pewnych punktach tak, ale nadużycia tego dokonałem tylko po to, by uwypuklić ważne sprawy. Weźcie bowiem pod uwagę jedno – dziś już nikogo nie trzeba sadzać do celi, żeby go zapoznać z mechaniką działania drugiego poziomu złudzeń.

 

Teraz ogłoszenia.

Jak pewnie już wszyscy wiedzą okoliczności zmuszają mnie do ogłoszenia tutaj pokornej prośby o wsparcie tego bloga. Jeśli ktoś uzna, że moja ośmioletnia, jakże intensywna działalność, warta jest jakiegoś zaangażowania, ponad wpisanie komentarza pod tekstem, będę mu nieskończenie wdzięczny za pomoc.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski@wp.pl

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

 



tagi: prl  inżynierowie  entuzjazm  kariera  złudzenia 

gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2017 09:46
26     1186    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bolek @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2017 10:13

Czuję, że chcesz nam coś przekazać ale za Boga nie wiem co ;-)

Może druga kawa pomoże.

Pzdr

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @bolek 30 sierpnia 2017 10:13
30 sierpnia 2017 10:53

Wszystko jest jasne...nie ma drugiego dna...

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski 30 sierpnia 2017 10:53
30 sierpnia 2017 11:28

Jak widać nie dla wszystkich. W końcu jesteśmy entuzjastami.

zaloguj się by móc komentować

marianna @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2017 11:53

Sztuką jest trafnie ocenić kto z własnego otoczenia jest entuzjastą a kto świrem. Nie zawsze jesteśmy w tej ocenie w pełni obiektywni. Kierujemy się emocjami.

zaloguj się by móc komentować

marianna @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2017 11:53

Sztuką jest trafnie ocenić kto z własnego otoczenia jest entuzjastą a kto świrem. Nie zawsze jesteśmy w tej ocenie w pełni obiektywni. Kierujemy się emocjami.

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2017 11:55

Coś dla trzeźwych entuzjastów - „Przed wywiadem mały koncert piosenek Bieszczadzkich”

https://wiadomosci.wp.pl/mateusz-morawiecki-jakiego-nie-znacie-w-katolickim-radiu-bedzie-gral-na-gitarze-bieszczadzkie-piosenki-6160712729131137a

Może wicepremier zagra coś KSU? Kiedyś ich słuchałem jak jeszcze byłem entuzjastą po wielokroć nietrzeźwym.

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski 30 sierpnia 2017 10:53
30 sierpnia 2017 13:03

Pewnie, ze nie ma...

... tych den to sa tysiace... a gdzie jeszcze denka i deneczka  ?!?

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @gabriel-maciejewski 30 sierpnia 2017 10:53
30 sierpnia 2017 16:54

Pod drugim dnem słychać chrabąszcze.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2017 18:25

Piękny tekst, sama prawda.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @onyx 30 sierpnia 2017 11:55
30 sierpnia 2017 19:24

> Może wicepremier zagra coś KSU? Kiedyś ich słuchałem

Oni byli dobrzy. Nadal lubię.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @onyx 30 sierpnia 2017 11:55
30 sierpnia 2017 19:27

Proponuję: Gdy nie wiesz dokąd iść. Krzyk zmęczył cię. Za szyjkę mocno chwyć. I napij się!


 

zaloguj się by móc komentować

onyx @przemsa 30 sierpnia 2017 19:27
31 sierpnia 2017 01:22

Miejmy nadzieję, że wicepremier jednak wie dokąd idzie i oby to nie była droga po naszej krwawicy.

zaloguj się by móc komentować

tadman @onyx 30 sierpnia 2017 11:55
31 sierpnia 2017 06:15

Uważam, że NUM jest cyborgiem i to ocieplenie wizerunku do mnie nie trafi. Panowie od PR powinni doradzać przekonywanie ludzi czynem, a nie brzdąkaniem.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @tadman 31 sierpnia 2017 06:15
31 sierpnia 2017 06:39

Zwyczajnie uwierzył, że jest elitą.

zaloguj się by móc komentować

Paris @tadman 31 sierpnia 2017 06:15
31 sierpnia 2017 10:45

No  prosze...

... 2 lata temu...

... "haryzmatyczny"  opozycjonista, syn tatusia jeszcze bardziej "haryzmatycznego", ktoremu po latach "walki" w solidarnosci walczacej zostalo sie kombinowanie i oszukiwanie w sejmowym glosowaniu... w dodatku na oczach calego narodu  !!!...

... potem "goru bankowosci"... sponsor s24... "wykladofca" w instytucie wolnosci u Igora Janke...

... potem amator slit-foci z Clooney'em na jakim spedzie G-iles tam... a teraz... brzdakacz i po prostu "gitazysta"  !!!

Tych panow od PR to najzwyczajniej w swiecie nalezaloby wyp******c  z roboty... i te merdia, ktore ten  czerstwy przekaz NUM'a promuja... za karygodne przewaly publicznych pieniedzy... na temu podobne dete sciemy "ocieplania wizerunku"... zdecydowanej wiekszosci narodu nie interesuje czy NUM cos plumka na gitarze czy nie...

... ale napewno narod bedzie sie dalej interesowal poczynaniami jego... tj. innowacyjnym rozwojem Polski i preferencjach w zatrudnianiu Ukraincow zamiast Polakow... tym bardziej, ze lada dzien zaczyna sie kolejny sped w Krynicy... dotyczacy planow "rozwojowych Polski"  !!!

zaloguj się by móc komentować

chlor @Grzeralts 31 sierpnia 2017 06:39
31 sierpnia 2017 10:48

Chyba tak. Skoro jest elitą to może robić co tylko zechce. Pisać, tańczyć, grać na fujarce. Właściwie nawet jeśli nie chce, to musi. Taki obowiązek eliciarza medialnego.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @chlor 31 sierpnia 2017 10:48
31 sierpnia 2017 11:04

Nie ma wyjścia. Inaczej się Julian obrazi.

zaloguj się by móc komentować



OdysSynLaertesa @tadman 31 sierpnia 2017 06:15
2 września 2017 11:19

Sprowadzi do Polski JP Morgan i dzięki temu stworzy niczym młody bóg jeszcze więcej miejsc pracy. Tak powiedzieli w telewizorze.

A ja jestem tylko ciekaw co mają w tym temacie do powiedzenia zajadli przeciwnicy "obcych banków" ze skoków stanowiący jedno z ważniejszych lobby "dobrej zmiany".  Zwłaszcza Szewczak - wybitny ekspert od "globalnej zmowy Banksterów"  ttps://januszszewczak.wordpress.com

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @OdysSynLaertesa 2 września 2017 11:19
2 września 2017 12:02

Współczesne SKOKI też wywodzą się z amerykańskiej ziemi od narodu prawniczego tam osiadłego i tyle mają wspólnego z ideą raiffeisenowską co krzesło elektryczne z krzesłem do siedzienia.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @ewa-rembikowska 2 września 2017 12:02
2 września 2017 13:06

Amen. To co napisałem to oczywiście pytanie retoryczne. Wszak są zwierzęta równe i równiejsze (najlepiej wiedzą o tym różne świnie) 

Skorzystałem tylko z okazji by podzielić się tym niusem.

zaloguj się by móc komentować

Paris @OdysSynLaertesa 2 września 2017 11:19
2 września 2017 13:40

Morawiecki = "Mikron" - Jupiter  !!!

To ten sam poziom...  poziom SLUPA  i wypranego mozgu... wspierany przez klamcow z telewizora... 

... zaczarowany krag klamcow... "lancuszek sw. Antoniego"...  fikcja, sciema czyli  astroturfing w calej odslonie  !!!

Na ta bande - tylko  RESET.

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @ewa-rembikowska 2 września 2017 12:02
2 września 2017 15:13

Jeśli obaj —cyborg NUM i bankowiec Szewczak— wśród naszystów rej wodzą i żaden z nich nie znika, to widzimy, że pokazują teatrzyk. Właściwa władza jest zupełnie gdzie indziej, niewidzialna. Potrzebni są jej kontrahenci, widowiskowo kłócący się, używający słów-kluczy i słów-wytrychów. Potrzebny jej jest ów cybernetyczny konflikt, sztucznie spreparowany i jeszcze sztuczniej zarządzany. Przykładem zarządzanego konfliktu może być następujący cytat.

 

Szewczyk dicit: "...jeśli chcemy rządzić kilka kadencji, na co są ogromne szanse, to nasi fachowcy nie mogą być głównie przyjaciółmi rynków, zakładnikami banksterów, drżącymi przed kolejną oceną wiarygodności przez coraz mniej wiarygodne agencje ratingowe.".

 

Znamienny cytat wypowiedzi Szewczyka, prawdziwej, poprawnie oddającej stan rzeczy. Niepoprawnie zawiesza Szewczak weryfikację trwałości rządu na wyborach. Te były, są oraz nadal będą chytrze sfingowane, skręcone od początku, od założeń "systemu wyborczego" i jego najnowszych wynalazków, d'Hondt-ów, aż po implementancję owych wynalazków. Znana jest i opisana sprawa "występujących samoistnie" tzw. cząstkowych sumowań, które zapewniają wygraną nieodmiennie wskazanemu wcześniej, wybranemu przed wyborami, ustalonemu "z góry" kandydatowi; bynajmniej nie temu, na którego tam rzeczywiście, faktycznie głosowano. Kogo to "skręcanie wyborów" zainteresowało, ten kliknie w okienku ulubionej wyszukiwarki frazę "Bev Harris Fractional Magic". Następnie pod linkiem, jaki poda nam wyszukiwarka, znajdziemy materiał solidnie przygotowany.  

Materiał od którego naiwnie a szczerze wierzącym w demokrację może zrobić się słabo: NIE MA demokracji zwłaszcza tam, gdzie jest nowocześnie. Resztówki takiej demokracji, jaką naiwna publiczność sobie wyobraża, "że panuje", mamy w Szwajcarii, w malutkich powiatach Nowej Anglii - to ostatnie, to są te "malutkie stany" USA z pierwszej trzynastki. Dlaczego tam SĄ jeszcze resztki demokracji…? -Bo spotykają się ludzie na zebraniach wyborczych, głosują - przez podniesienie ręki - WIDZĄC kto jak głosował z sąsiadów; liczenie głosów również przeprowadza się otwarcie, każdy patrzy na te kartki, na których JAWNIE wpisano, kto za, kto przeciw. Taki to sposób daje gminom szwajcarskim i county nowoangielskim możliwość demokratycznego sprawowania władzy. Niezbyt wysoko, bo na poziomie polskiej wioski (2-6 tys. mieszk.); powyżej — czy to Szwajcaria, czy stanowa polityka (nie wspominając o ogólnopaństwowej polityce USA) — "demokratyczność" znika jak kamfora, pfffft.

 

Wróćmy do polskich spraw i do źródła cytatu.
 

Tzw. "nasi" są zakładnikami banksterów, twierdzi Szewczak — nie bez słuszności. Link:

https://januszszewczak.wordpress.com/2016/09/25/1673/

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @stanislaw-orda 31 sierpnia 2017 19:17
2 września 2017 15:32

Kantryzmatyczny. Kantdyzmatyczny. Ewentualnie kantomato- lub kantozmatyczny. Dymokanciarski. Kieszonkowski.

Impostomatic (smaczek dla anglistów, którzy to czytają). Lub con-o-matic. Cons-R-Us to będzie już nazwa dla minifinans, w tytule urzędu skarbowego Cons-R-Us również pasuje. Gravitas państwowotwórcza aż bije z tego, podniosłego, tytułu, powiedz że nie: Cons-R-Us. Albo, poczekaj, Crooks-R-Us. Przyjmie się 1-2.

Konzaurus. Lub to drugie, przyjemnie "spolszczone", miano: Krukozaurus.

zaloguj się by móc komentować

Paris @A-Tem 2 września 2017 15:13
2 września 2017 19:37

SUPER  !!!

Tak NUM... i reszta tworzy tylko  TEATRZYK... a widac to zarzadzanie chaosem... juz golym okiem...  totalna sciema i bicie piany o niczym w merdiach... powszechne pierdy w przekaziorach o licznych spedach... rzadzacych i korpoludkow, wszelkiej masonerii... rzadzi  NOWOCZESNOSC  i  IDIOCI  !!!

To samo widze we Francji... kolejne ustawki zaczepne "Mikrona"  dla merdialni, zeby miala zajecie...  kompletny bezwlad nowego premiera  Phillipe'a... i unikajacy odpowiedzi pozostali "monistrowie" beznadziejnego rzadu "Mikrona"... brak chetnych do wdrazania chorych polecen i zalecen "Mikrona"... brak chetnych do dyskusji, dialogu i kolejnych sciem

... "nasi" w Polsce i nienasi poza Polska to sa  ZAKLADNICY  BANKSTEROW  !!!

I tu swietnie sie ma do tej "nowoczesnosci  cybernetycznej"... wyskok merdialny Jurgiela  ze sprzedaza polskiej wieprzowiny  do  Japonii  !!!... "sukces"  NUM'a  i filie JP Morgan'a w Polsce... no i oczywiscie, zapowiedz minister Rafalskiej, ze juz od przyszlego roku wnioski o 500+  bedzie mozna skladac przez... internet...

... i to bedzie sukces nad sukcesy !!!  

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować