Dobijanie starców
W monumentalnej pracy Henryka Biegeleisena zatytułowanej „Lecznictwo ludu polskiego” znajduje się rozdział „Dobijanie starców”. Nie, żebym coś sugerował w związku z tak zwanym Lex szarlatan, ale sami rozumiecie. Tu lecznictwo ludu, a tu dobijanie starców. A na SOR kolejki, jak wcześniej, zanim nasz pelagiański premier podniósł składkę ZUS.
W rozdziale tym metody dobijania starców i w ogóle postępowania z nimi kiedy przestaną być produktywni omówione są szeroko z podziałem na regiony i subregiony kraju. Znajdującego się przecież wtedy pod zaborami. Musiał więc dobry doktor Biegeleisen wykonać jakąś pracę, by napisać to wiekopomne dzieło. Ponieważ był dzieckiem swojej epoki i swojego fachu, mimowolnie do tego rozdziału, ale także do innych, wplótł wątki psychologiczne. To znaczy opisał całą złożoność relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami od wczesnego bardzo wieku po kres życia. Podkreślam – nie chciał tego robić Henryk Biegeleisen, samo mu wyszło. I jest to chyba najstraszliwsza demaskacja wsi jako społeczności jaką czytałem. Bo rzecz podana jest z naukowym zacięciem. A w dodatku Henryk Biegeleisen nie odejmuje swoim bohaterom sprawczości, to znaczy nie pisze jak współcześni wielbiciele wsiowych klimatów, że to wszyscy wkoło byli winni tym praktykom, a sami sprawcy to baranki o czystych sercach, którym okoliczności nie sprzyjały. Niczego takiego tam nie znajdziemy. Ludzie, którzy dobijali swoich starych rodziców nie są postaciami sympatycznymi. To chamy bez krzty wrażliwości, albowiem próżno byłoby jej szukać na wsiach w stuleciu XIX i XX. Wrażliwość zjawiła się tam w raz z opętanymi chłopomanią artystami i była całkiem fałszywa, stanowiła jeszcze jedno piętro chłopskiego egoizmu. Czasem próbowały ją zaprowadzić na wsi dziedziczki, które nie mogły patrzeć na owo dobijanie starców, wyrzucanie ich w zimie za próg, albo też topienie niechcianych dzieci w bagnie. Składały więc wsi ofertę, ale ta była w większości przypadków odrzucana. Dlaczego? Łatwo się domyślić. W wieku XIX i XX po wsiach krążyli już agitatorzy, agenci kompanii proponujących chłopom wyjazd za ocean i dodający do tego jakieś pieniądze. W takiej hierarchii dwór i jego oferta znajdowała się na końcu, albowiem najważniejszą wartością na wsi był pieniądz. I to się chyba nie zmieniło do dziś, choć przyznać trzeba, żeśmy się znacznie ucywilizowali przez ostatnie dekady.
Jeśli w zwyczaje wsi zapuścić jakąś bardzo głęboką sondę okaże się, że na samym dnie znajduje się tam pogarda do hierarchii kreowanych indywidualnie i w ramach solidarności społecznej. W takie rzeczy jak pomoc bezinteresowna chłop polski, ale też ukraiński, nie mówiąc o rosyjskim, nie uwierzył nigdy. Jeśli więc dwór miał dla niego jakąś ofertę, to była ona podejrzana. A dlaczego? Bo agitator socjalistyczny lub komunistyczny wyjaśnił mu wcześniej, że dziedzic siedzi na wspólnej ziemi i dlatego chce być dobry, bo ma poczucie winy. Wielu wieśniaków doszło do takich wniosków samodzielnie i nie potrzeba było im do tego agitatorów. Wielu zrozumiało, że porozumienia z dworem być nie może, bo dla dworu nikt nie ma oferty, ani agitatorzy, ani zaborca, ani ci co proponują wyjazd za granicę. Dwór skazany jest na zagładę. I chłop to czuł, a przez to przyjmował pomoc z dworu patrząc fałszywie i spode łba, oczekując okazji.
Podobnie układała się relacja z plebanią. Na wsi liczyła się tylko hierarchia urzędnicza, narzucona przez zaborcę, albo hierarchia pieniądza. Czasem na zabawach dochodziła do tego hierarchia siły. Ta jednak należała do sfery folkloru i nie była traktowana serio poza miejscem gdzie zabawa się odbywała. Poza tym miejscem bowiem królował podstęp, siła nie miała znaczenia. Dlaczego tak? A myśleliście kiedyś o tym, jak tu dobić własnych rodziców, ocalić przy tym grzeszną duszę i jeszcze uczynić to tak, by najbogatszy we wsi gospodarz nie doniósł na Was do cyrkułu? Nie myśleliście. Takie założenie przyjmuję, choć jak jest naprawdę Bóg jeden wie. Ja nie mam już od dawna rodziców, a kiedy oni żyli nie miałem świadomości, że istnieje książka Henryka Biegeleisena pod tytułem „Lecznictwo ludu polskiego”, a w niej rozdział „Dobijanie starców”. Jestem więc kryty.
Najpopularniejszą metodą dobijania starców było zakopywanie ich żywcem. Szczególnie jeśli byli niedołężni. Jan hrabia Potocki, ten od „Rękopisu znalezionego w Saragossie” opisuje w innej pracy, dotyczącej Niemiec, a konkretnie terenów północnego NRD, jak zachowywał się żyjący tam ciągle lud wendyjski, czyli słowiański. Otóż właśnie tak – Potocki sam natknął się w lesie na takiego przedstawiciela miejscowej wendyjskiej ludności, który szedł z łopatą i prowadził pod rękę swojego niedołężnego ojca. Bez żadnego wstydu i niepokoju wyjaśnił Potockiemu co zamierza zrobić, ale nasz dobry hrabia nie pozwolił mu na to. O ile pamiętam doszło chyba nawet do gróźb z użyciem broni palnej, a na pewno bata. Nie wiemy jednak co na to ów prowadzony na śmierć starzec. Czy ucieszył się z tej interwencji czy nią przeraził. Nie mamy bowiem pojęcia co taki wendyjski wieśniak, w sile wieku, kryty przez pruską policję, mógł zrobić swojemu staremu ojcu w domu.
Produktywność, dobre relacje z władzą, pieniądze – to były wartości, którym hołdowała wieś. Tak naprawdę chłop polski odmienił się dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym, kiedy zorientował się, że policja hitlerowska nie hierarchizuje ludzi co do stanu, jak austriacka, ale przynależności plemiennej. I tak właśnie chłopi polscy stali się najniżej w hierarchii obowiązującej postawionym bytem. Stan ten podkreślili później komuniści, choć oni wyraźnie zabronili zakopywania starców żywcem i dobijania ich w jakikolwiek inny sposób. Uważali się bowiem za forpocztę postępu. Wprowadzili pruski system emerytalny i różne inne udogodnienia, takie jak domy starców, gdzie nikt nikogo nie zakopywał co prawda, ale szczególnie lekko tam nie było. Jak to było z niechcianymi dziećmi i bagnem, szczególnie za wczesnej komuny, to już osobna sprawa.
Gdzie szukać momentu, w którym nastąpiła tak straszliwa deprawacja wsi? No tam, gdzie rozpoczęłą się dewastacja więzi naturalnych i naturalnej hierarchii. Czyli w pierwszych latach aktywności socjalistów. Bo jeśli chodzi o zerwanie więzi z plebanią, to nastąpiło ono, jak sądzę, jeszcze wcześniej. I miało podłoże innowiercze.
Chłop, który przestał wierzyć, w naturalną hierarchię zaczął wierzyć w bajdy o tym, że dziedzic będzie psował jego córkę latającą z owłosionymi i brudnymi nogami po wsi. Przestał chłop wierzyć w tę hierarchię, bo zainfekowano mu mózg opowieściami o reformie rolnej i on uwierzył, że ziemia, którą obrabia jego parobek lub jeden z synów w ramach pańszczyzny tak naprawdę należy do niego, a pan mu ją ukradł. I wychodząc od tej wiary urządził sobie chłop polski, ale też ukraiński, nie mówiąc o rosyjskim, całe to upiorne uniwersum, którego finałem było dobijanie starców. Agitator zaś socjalistyczny dostarczył mu na te praktyki usprawiedliwienia na piśmie, czyli doktryny, zwalniającej chłopa z indywidualnej odpowiedzialności.
O ile pamiętam Fryderyk Chopin napisał wprost, że relacje pomiędzy dworem a wsią, które miały swój naturalny i piękny kształt, zostały zniszczone w chwili kiedy pojawiła się kwestia reformy rolnej. Chłopi uznali dwór za głównego wroga i sprzysięgli się przeciwko niemu podpisując różne cyrografy, głównie policyjno-wojskowe. Dziś wszystko to, co napisałem brzmi jak herezja, bo cały czas obowiązuje socjalistyczna moda na opisywanie wsi. Autorzy pokazują niedolę kobiet, dzieci, starców i mówią – temu wszystkiemu winne są dwór i plebania. To jest jedno z kłamstw założycielskich współczesnych ustrojów. Równie zbrodniczych jak socjalizm. Ten bowiem nie miał dla chłopa żadnej oferty poza współudziałem w przestępstwie, co czyniło chłopa współsprawcą i wywoływało w nim poczucie winy, do której nie mógł się przyznać sam przed sobą. Spowiadał się fałszywie, bo wierzył z zmowę pana z plebanem. A na dodatek cały czas myślał o tej ziemi, która mu się należała za lata pańszczyzny. Żył więc w rozdwojeniu i moralnym plugastwie, którego efektem były opisane przez doktora Biegeleisena metody lecznictwa ludu polskiego. Niektórzy potomkowie chłopów żyją w tym zakłamaniu do dziś. No nic, zostawiam Was z tymi niewesołymi myślami i udaję się do swoich zajęć. Obiecuję jednak, że nie będę pracował łopatą w ogrodzie.
Teraz ogłoszenia.
W sobotę 5 września będzie konferencja w Zatoniu pod Zieloną Górą, a w piątek 4 września o 15.00 wystąpię, jak w zeszłym roku w bibliotece w Dzietrzychowicach pod Żaganiem i opowiem o okolicznościach śmierci króla Stefana Batorego.
Niestety mój kolega Sasza, dzięki któremu nagrywam pogadanki i promuję przez nie książki, nie poradzi sobie sam, z wynajęciem lokalu w kolejnym sezonie. Opisywałem jego sytuację wiele razy. Na razie udało się nam uzyskać tyle, że może płacić za lokal z miesiąca na miesiąc. Ja oczywiście rozumiem, że wszyscy są wkurzeni postawą polityków ukraińskich i zachowaniem niektórych uchodźców, ale te kwestie nie dotyczą naszej sprawy. Tak się złożyło, że Bóg doświadczył mnie opieką nad tą rodziną i ja nie za bardzo mam wyjście. Nie zostawię ich na bruku. Relacji z rodakami Sasza w zasadzie nie ma bo czas wolny poświęca dla córki, którą samotnie usiłuje wychowywać, pracując jednocześnie na Żeraniu w jakiejś ukraińskiej firmie. Do tego pomaga mi w promocji. Stosuneczki w tej firmie możecie sobie wyobrazić. Jeśli więc ktoś ma ochotę wspomóc moją zrzutkę, bo sam naprawdę nie dam rady tego uciągnąć, zważywszy na stale zmniejszającą się sprzedaż, będę wdzięczny.
https://zrzutka.pl/438wfv?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification
Promocje zostawiam te same, bo nie mam już czego obniżyć:
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/sprawy-i-rzeczy-ukrainskie/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/mit-drakuli-gabriel-ronay/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-wojny-chocimskiej-1621/

tagi: socjalizm dwór służba zdrowia wieś lud moralność sor relacje metody leczenia plebania
|
|
gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 07:57 |
Komentarze:
|
|
gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 08:19 |
Wszystkich, którzy poczuli się nieswojo pragnę uspokoić - nie wydamy książki Henryka Biegeleisena pod tytułem "Lecznictwo ludu polskiego"
|
aszymanik @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 08:52 |
Moja rodzinna pamięć sięga XVIII wieku. Znam z imienia i nazwiska moje wszystkie prababcie i pradziadków. Oni wszyscy byli chłopami w Ordynacji Zamojskich. Nikt nikogo nie zakopał, zmarli śmiercią naturalną, bądź w niektórych przypadkach tragiczną w skutek dziejowych zawieruch.
Takie książki to jest tak ciężka propaganda wymierzona w nas, że aż żal, że cenzury nie ma....
|
|
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 08:54 |
Moim zdaniem problem ten (niewydolnych fizycznie, albo fizycznie i psychicznie) członków społeczności dotyczy wszystkich rejonów Ziemi, gdzie problemem było przeżycie na tzw. przednówku, czyli geberalnie tereny klimatu zdecydowanie ymiuarkowanego.
Bodajże, o ile dobrze p[amiętam, w filmowej adaptacji powieści "Idiota" Dostojewskiego )1951 r.), do której Akira Kurosowa dodał swój scenariusz i swoją rezyserię, jest scena, gdy chyba dziadek wyrusza w zimowy wieczór na niedaleką górę (wyspa Hopkkaido, czyli klimat niemal z Kurylów i Sachalina) by tam do raana zamarznąc. Nikt go nie zmusza, nikt nie odprowadza, idzie tam sam, bo tak tu to sie odbywa od zawsze na tej przeraźliwie biednej wsi. I on to traktuje jako zwyczajną kolej rzeczy.
Czy w jakichś krainach andyjskich, Siedmiogrodzie, dzikich górach Bałkanów, "nie mówiąc o rosyjskich", a może i u Inuitów mogło być inaczej?
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 08:52 |
| 31 lipca 2026 08:55 |
Niech pan zwróci uwagę na to co pan napisał - byli chłopami w ordynacji Zamoyskich. I przeszedł pan nad tym do porządku dziennego uznając, że okoliczność ta nie ma znaczenia. Jest dokładnie na odwrót.
|
|
gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 31 lipca 2026 08:54 |
| 31 lipca 2026 08:56 |
Nie wiem. Ta książka nazywa się "Lecznictwo ludu polskiego"
|
orjan @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 08:19 |
| 31 lipca 2026 08:59 |
Jestem niepocieszony. Przez Twoją decyzję nie-wydawniczą nie dowiem się, czy ów autor zbadał udział wkładu ludzkiego w produkcję macy. Tak dla naukowej symetrii.
|
aszymanik @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 08:55 |
| 31 lipca 2026 09:00 |
Uważa Pan więc, że poza ordynacją synowie zabijali swoich ojców?
|
|
stanislaw-orda @aszymanik 31 lipca 2026 08:52 |
| 31 lipca 2026 09:01 |
Ordynacja Zamoyskich to była awangarda europejskiej agrotechniki. No i miała bardzo dobre gleby. Tamtejsi chłopi wysyłali swoje dzieci (rzecz jasna nie wszystkie) na studia do Krakowa albo Lwowa.
Temat bardziej dotyczy to np. Pokucia, albo temu podobnych terenów.
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 09:00 |
| 31 lipca 2026 09:03 |
Uważam, że dochodziło do takich przypadków.
|
|
gabriel-maciejewski @orjan 31 lipca 2026 08:59 |
| 31 lipca 2026 09:03 |
Chyba nie
|
aszymanik @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 09:03 |
| 31 lipca 2026 09:16 |
Do przypadków zawsze dochodzi. Nie znaczy, że są normą. To, że w jakieś wsi żył zwyrodnialec gwałcący małe dziewczynki nie oznacza przecież, że tak robili wszyscy jego sąsiedzi..
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 09:16 |
| 31 lipca 2026 09:22 |
Nie czytał pan książki "Chłopki" jak widzę. I kultywuje pan rodzinne legendy. To się często zdarza i ja to rozumiem, doradzam jednak by z tym nie przesadzać. I nie przypisywać członkom własnej rodziny i przodkom jakichś szczególnych cech.
|
saturn-9 @orjan 31 lipca 2026 08:59 |
| 31 lipca 2026 09:29 |
Owe dzieło to nie jest nic oryginalnego. Autor czytał, zbierał, kompilował. Ale czyż nie dobija się starych koni ?
W czasie słusznie minionym, ta osławiona covidowa histeria, domy starców w Republice Francuskiej były zamknięte na trzy miesiąca. O ile starcy nie zeszli to jak wypuszczono ich na "wolność" przemieszczali się z obłędem w oczach.
Normalos wyszli z domostw po dwóch miesiącach i przywykli szybko do "nowej normalności" na wybiegu.
|
|
stanislaw-orda @aszymanik 31 lipca 2026 09:16 |
| 31 lipca 2026 09:32 |
Nie chodzi o przypadki, tylko o akceptowalną normę społeczną. Czyli nie wszędzie i nie wszyscy, ale jesli sie zdarzyło, to nikt nie biegł z donosem do cyrkułu. A na biednej wsi, ale nie tylko wsi i nie tylko polskiej (a czy ona była polska, bo zdaje się, był to czas rozbiorów) ; mozna sobie poczytać np. "Podróż do dna nocy" czy "Smierć na kredyt" Louisa-Ferdinanda Celine'a, gdzie jest opisana nędza paryskich slumsów i ludzi w nich wegetujących w okresie po I wojnie światowej. W takich uwarunkowaniach egzystencjalnychfunkcjonowały podobne normy ( klasyczny syndrom bagna behawioralnego).
|
aszymanik @stanislaw-orda 31 lipca 2026 09:32 |
| 31 lipca 2026 09:53 |
No właśnie ja wątpię w tę akceptowalną normę. Jak niby ją pogodzić z "zabobonnym katolicyzmem" chłopstwa?
Pojedę teraz Pioterem i przejdę do baśni. jako kilkuletni chrabąszcz pojechałem do mojej babci na wieś koło Biłgoraja. Pogoda była pod psem, nie było szans żeby się pokąpać w Tanwi albo pójść do lasu. Babcia więc, żeby nam się nudziło kupiła nam książkę z bajkami narodów Związku Sowieckiego i tam była jedna gruzińska bajka opisująca podobny proceder. Otóż w jakiejś wiosce na Kaukazie panował zwyczaj, że jak dziad się do niczego nie nadawał to jego syn odprowadzał go w góry i tam zostawiał. Jeden jednak z ojcem wrócił i go ukrył i korzystając z jego życiowej mądrości odniósł wielkie korzyści. Wracając do Piotera, który twierdzi, że w każdej bajce tkwi ziarnko prawdy (w czym akurat z nim się zgadzam) mamy tutaj potwierdzenie tych tez z Lecznictwa (o ile można odnieść gruzińskie realia do polskich) ale mamy też ich nagację czyli syna ratującego ojca. A to nie była bajka z XIX w.
|
orjan @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 08:55 |
| 31 lipca 2026 09:57 |
Ja także potrafię wezwać po imieniu moich przodków wstecz do XVIII wieku W przypadku przodków z linii bocznych po niektóre imiona muszę wprawdzie sięgać do rodzinnych notatek, ale i wśród tych linii ogólnie wiem, co, kto, kiedy i dlaczego. Żaden z przodków nie żył w jakiejkolwiek ordynacji. Dopiero ja żyję w ordynacji wyborczej.
U ciotki Wiki stoi, że ówże Biegeleisen urodził się koło Tarnopola, czyli w zasadzie w tych samych etnograficznych okolicach, w których żyli przodkowie ze strony mojego śp. Ojca. Był Biegeleisen z pokolenia mojego śp. Dziadka, w którym to pokoleniu nikt nikogo nie dobijał pominąwszy dobijanie przez Rosjan albo Ukraińców.
U tejże ciotki każdy może po linku przeczytać ów rozdział o dobijaniu. Przekona się, iż zachodzi pewne kwi-pro-kwo. Otóż wprowadzając do tego rozdziału autor pisze:
Zbliżamy się do kresu naszej wędrówki po łanach uzdrowienia chorych z ludu. Pod zachód życia, u progów śmierci, wychyla się z mroków zamierzchłej przeszłości zwyczaj, znajdujący dziś jeno słaby oddźwięk w życiu naszych włościan. Mam tu na myśli znany już tylko z tradycji zwyczaj dobijania starców niezdolnych do pracy, kalek albo nieuleczalnie chorych.
Dalej autor referuje rozmaite legendy niejako koncentrując się na tych z ich funkcją "wychowawczą" jak to np. pewien syn wywiózł ojca zimą do lasu dla dzikich zwierząt, ale ruszyło go sumienie, gdy pojął, iż jego syn to samo uczyni kiedyś z nim samym.
Przeczytałem ten rozdział pobieżnie choć jest ciekawy bo stanowi przegląd związanych legend i podań ludowych z całego jakby świata plus przypadki ludożerstwa z głodu. Czytając (pobieżnie, podkreślam) nie znalazłem rejestracji jakichś szczególnych osiągnięć ludu polskiego. Natomiast autor zreferował wiele takich z ludowych "obrzeży" polskości. A to Czechy, a to Żmudź od Hiszpanii po Sachalin. To jest nawet etnograficznie ciekawe, choć akurat mnie szczególniej nie zaciekawiło.
W sumie, autor wiąże narrację ze zwyczajem tzw. dożywocia dla ojców za majątek przekazany dzieciom zauważając późniejszy ciężar ekonomiczny tego przekazania dla przyjmujących dzieci, a na tym tle możliwe przestępstwa inspirowane chęcią pozbycia się tego ciężaru. Można podsumować, że etnograficzne zainteresowanie autora dotyczy wcale nie przypadków czynów kryminalnych, lecz ludowych tradycji (podania. legendy), która miała odstręczać od takich inspiracji.
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 09:53 |
| 31 lipca 2026 11:14 |
Katolicyzym chłopstwa był w znacznej części pozorowany
|
|
gabriel-maciejewski @orjan 31 lipca 2026 09:57 |
| 31 lipca 2026 11:16 |
Czepiasz się ;-)
|
|
stanislaw-orda @aszymanik 31 lipca 2026 09:53 |
| 31 lipca 2026 11:17 |
Uważasz zatem, że cytowany autor pozmyślał na potęgę, bo jako zawodowy naukowiec-etnograf nie potrafił odróżnić realiów od legendy. Wypadałoby przedstawić na uzasadnienie tegoż coś ponadto, niż własne wątpliwości.
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 09:53 |
| 31 lipca 2026 11:17 |
Marek Szymanik z Tarnogrodu, obecnie leśniczy gdzieś na Śląsku to jakiś pański krewny?
|
|
grudeq @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 08:55 |
| 31 lipca 2026 11:18 |
To jest tak jak dzisiaj być pracownikiem w Spółce Skarbu Państwa, ale z zabezpieczeniem związkowym etc... albo pracować na tym samym Kodeksie Pracy w Spółce prywatnej o małym kapitale zakladowym, bez realnie działających zwiazków zawodowych. Niby robicie to samo, na tym samym kodeksie pracy, będąc pracownikami.. a jednak sytuacja jest diamentralnie różna.
D
|
JK @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 11:41 |
Tu nie chodzi o tzw. dobijanie starców, lecz o postawę ludzi mieszkających na wsi. Do dziś jest to bardzo zatomizowane spoleczeństwo. Dziś do tego dochodzi dążenie do maksymalnej efektywności ziemi. Dziś wieś to jeden zakład produkcyjny z użyciem chemii i maszyn rolniczych. Nikt nie zwraca uwagi na jakąkolwiek ekologię, warunki mieszkania. Proszę zobaczyć co się dzieje z mieszkańcami miast, co przeprowadzili się na tzw. wieś. Ciągłe konflikty o zakłócanie spokoju przez maszyny rolnicze, odstraszanie ptactwa, zapachy z chlewni, obór i kurniko przemyslowych, używanie chemicznych środkow ochrony roślin. Już dziś przedsiębiorcy rolni mają wystarczającą ilość ziemi. Głód ziemi nie wystepuje. Proszę zobaczyć ile ziemi lezy odłogiem, bo się nie opłaca produkcja rolna. Dobrze jest pogadać z księżmi na tzw. bogatych parafiach rolniczych. Ludzie są bogaci ale ofiarność ponoć żadna a zaangażowania w parafię prawie nic.
|
|
gabriel-maciejewski @grudeq 31 lipca 2026 11:18 |
| 31 lipca 2026 11:42 |
Właśnie
|
orjan @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 11:16 |
| 31 lipca 2026 11:57 |
No fakt, ale fakt ;)
Wywołanie tematu jest na plus. Reszta tej pozycji to nadawałaby się dla kogoś w stylu Kosińska vel Kamysza. Ale jakieś fragmenty tego ostatniego rozdziału mogłyby pobudzić ciekawe dyskusje.
|
zkr @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 12:00 |
Temat hardcore. Nie wiedzialem, ze to sie moglo dziac.
Wrzucilem wiki. Na polskiej nic nie ma ale ukrainska jest ciekawa:
"Ukraińska etnografka P. Ja. Litwynowa-Bartosz donosi, że według relacji naocznych świadków z lat 80. XIX wieku, na początku XIX wieku, we wsi Ziemianka (powiat gluchowski, gubernia czernihowska, obecnie obwód sumski), starców wyprowadzano zimą w odludne miejsce i spuszczano do głębokiego wąwozu, a żeby nie załamali się ani nie utknęli na zboczu podczas zejścia, kładziono ich na łożu łykowym, stąd zwyczaj ten eufemistycznie nazywano „kładzeniem na łożu łykowym”. Kiedy ten zwyczaj został zakazany, zaczęto izolować starców w pustych domach, gdzie umierali z głodu i zimna[1]. Podobne wzmianki odnotowano również w obwodzie katyrynosławskim, ale najczęstsze wzmianki o tym zwyczaju pochodzą z Huculszczyzny i Polesia[2]. Znajduje to również odzwierciedlenie w ludowej baśni „Syn Ojca wyprowadza do Luboka”, zapisanej przez B. D. Grinczenkę w Połstwyniu (obecnie obwód czerkaski): „Dawno, dawno temu, jak mówią, w starożytności, starców niezdolnych do pracy zabierały do Luboka niegrzeczne dzieci w otchłań”[3]. Podobny wątek znajduje się w baśni „Lubok”, zapisanej przez G. Ja. Striżewskiego[4][2], a bardzo podobny wątek znajduje się w jednej z przypowieści ze starożytnego indyjskiego zbioru buddyjskich przypowieści „Dżataki”[2].
W Japonii istniał zwyczaj rytualnego mordu „usbeste”, polegający na wyprowadzaniu starców na śmierć na górę (w folklorze – Górę Narayama, czyli Górę Porzuconych Starców)[2].
W folklorze gruzińskim i tadżyckim imię Aleksandra Wielkiego wiąże się ze zniesieniem tego zwyczaju."
https://uk.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D0%B5%D1%80%D0%BE%D0%BD%D1%82%D0%BE%D1%86%D0%B8%D0%B4
Angielska:
|
orjan @stanislaw-orda 31 lipca 2026 11:17 |
| 31 lipca 2026 12:00 |
Autor sam napisał, że zreferował stare legendy w jego czasach już zamierzchłe a nadal pamiętane w celach wychowawczych.
|
Wojciech2 @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 12:04 |
Pracę Henryka Biegeleisena można przeczytać w internecie. W rozdziale „Dobijanie starców” (str. 371) są opisane rozmaite legendy, nie ma natomiast żadnych dowodów na istnienie takiego zwyczaju na ziemiach polskich, z tym jest tak jak z rzekomym „prawem pierwszej nocy” lub z istnieniem accabadoras czyli „pań dobrej śmierci” na Sycylii. Wszyscy wiedzą, że tak było ale nikt nigdy tego nie widział, wszystkie wiadomości są z drugiej ręki.
|
|
gabriel-maciejewski @Wojciech2 31 lipca 2026 12:04 |
| 31 lipca 2026 12:06 |
A jak pan sobie wyobraża wiadomości z pierwszej ręki?
|
Wojciech2 @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 12:06 |
| 31 lipca 2026 12:14 |
Jakikolwiek, jeden jedyny naoczny świadek - a takich nie ma.
|
szarakomorka @stanislaw-orda 31 lipca 2026 08:54 |
| 31 lipca 2026 12:23 |
& @gabriel-maciejewski
Problem ten stary jak świat.
Oglądałem film "Ballada o Narayamie" z 1958 roku.
Wykorzystanie propagandowe reformy rolnej do zamieszania w głowach chłopom łudziło ich, że ona coś rozwiąże.
Powracające dyskusje o eutanazji starszych ludzi pokazuja, że żadne tego rodzaju pomysły problemu nie rozwiążą.
Jedynym rozwiązaniem jest Zdrowa Rodzina.
|
|
stanislaw-orda @Wojciech2 31 lipca 2026 12:14 |
| 31 lipca 2026 12:31 |
to co poczniesz ze zmartwychwstaniem Jezusa?
|
|
stanislaw-orda @orjan 31 lipca 2026 12:00 |
| 31 lipca 2026 12:34 |
Legendy to inaczej opowieści (np tzw. podasnioa ludowe, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Na pewno nie relacjonuja czyichś snów). Zatem legend nie należy mylić z baśniami.
|
Wojciech2 @stanislaw-orda 31 lipca 2026 12:31 |
| 31 lipca 2026 12:39 |
Czy Pan się zastanowił przed zadaniem tego pytania? Co to ma wspólnego z rzekomym uśmiercaniem starców?
|
|
stanislaw-orda @Wojciech2 31 lipca 2026 12:39 |
| 31 lipca 2026 12:43 |
Pan udzielił odpowiedzi na pytanie:
" A jak pan sobie wyobraża wiadomości z pierwszej ręki?"
Moje pytanie stanowi logiczną konsekwencję pańskiej odpowiedzi.
|
Wojciech2 @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 12:49 |
Czytał Pan ewangelie? Nili me tangere i Emaus nie wystarczą?
|
|
gabriel-maciejewski @Wojciech2 31 lipca 2026 12:14 |
| 31 lipca 2026 12:58 |
Jutro coś napiszę w tej sprawie
|
aszymanik @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 11:14 |
| 31 lipca 2026 12:58 |
Na jakiej podstawie stawia Pan taką tezę?
|
|
gabriel-maciejewski @szarakomorka 31 lipca 2026 12:23 |
| 31 lipca 2026 12:58 |
Jak pan widzi gotowość do obrony zdrowej rodziny na naszym blogu narasta
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 12:58 |
| 31 lipca 2026 12:59 |
Na podstawie znajomości mieszkańców wsi w ich naturalnym środowisku
|
aszymanik @stanislaw-orda 31 lipca 2026 11:17 |
| 31 lipca 2026 13:01 |
A ten niby autor coś na temat nam przedstawił, oprócz legend. Jam mam przekazy rodzinne i wierzę, że i Wy wszyscy tutaj nie jesteście z rodów szlacheckich. No dalej niech ktoś się pchwali, że na przednówku zwykło się dziadka i babkę żywcem zakopywać. Bo chyba nie wszycy z Ordynacji....
|
aszymanik @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 11:17 |
| 31 lipca 2026 13:04 |
Wszystkie Szymaniki z Tarnogrodu to moi krewni. Choć po prawdzie dalecy i kontaktów jakiś tam szczególnych nie utrzymujemy ale wiemy o sobie nawzajem. Jedna krew.
|
aszymanik @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 12:59 |
| 31 lipca 2026 13:06 |
Rozumiem, że podobne praktyki Pan sam zaobserwował...
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 13:04 |
| 31 lipca 2026 13:12 |
Z Markiem chodziłem do klasy
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 13:06 |
| 31 lipca 2026 13:12 |
Na obserwację już nie było szans, urodziłem się w 1969 roku
|
aszymanik @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 13:12 |
| 31 lipca 2026 13:23 |
Świat jest jednak mały:)
|
|
maria-ciszewska @aszymanik 31 lipca 2026 13:01 |
| 31 lipca 2026 13:37 |
Dziadek Janek z Podlasia opowiadał opowiadał mi o pewnej ubogiej rodzinie, która miała kilkoro dzieci. 7-letniego chłopca z pierwszej żony ojciec zaprowadził do lasu, i słuch o nim zaginął.
|
Zdzislaw @stanislaw-orda 31 lipca 2026 08:54 |
| 31 lipca 2026 13:39 |
Bardzo ważne uzupełnienie rewelacji przedstawionych przez Gospodarza. Ale dobrze, że przynajmniej Gospodarz oszczędził nam zjawiska kanibalizmu, znanego skądinąd nie tylko wśród homo sapiens. Byłoby jeszcze straszniej. Na szczęście byli dobrzy panowie "ze dworu". Tu Gospodarz popełnił naprawdę godny podziwu majstersztyk. Oczywiście - dla dopełnienia obrazu - musiał przeciwstawić tej "dobroci" intelektualną nędzę chłopów, z natury rzeczy przecież niezdolnych do uczuć wyższych. Genetycznych degeneratów? Może raczej - kto wie - odrębny gatunek, bardziej może odrębną "rasę" homo sapiens???
|
|
gabriel-maciejewski @maria-ciszewska 31 lipca 2026 13:37 |
| 31 lipca 2026 13:41 |
Ja właśnie dziś usłyszałem, że w Beskidzie nazywało się to wymierki. Kopali dół w lesie i tam wstawiali dziadków. Przez jakiś czas jeszcze przynosili zupę, ale potem "zapominali". W Wielkpopolsce starzy rodzice szli po prostu "na wycug", czyli na poniewierkę.
|
|
gabriel-maciejewski @Zdzislaw 31 lipca 2026 13:39 |
| 31 lipca 2026 13:42 |
Oczywiście, że tak, a pan co myślał? Pewnie, że genetycznych degeneratów.
|
Perseidy @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 13:43 |
Tymczasem chińskie przysłowie mówi:
"Starego na plecy bierz, ze sobą noś i o radę pytaj".
Trafność tego starego przsyłowia jest uniwersalna.
Niestety rewolucja Mao przeorała to społeczeństwo straszliwie.
|
zkr @stanislaw-orda 31 lipca 2026 08:54 |
| 31 lipca 2026 13:45 |
Ubasute no tsuki (The Moon of Ubasute), one of the 100 works in the series One Hundred Aspects of the Moon, by Tsukioka Yoshitoshi
|
|
gabriel-maciejewski @Perseidy 31 lipca 2026 13:43 |
| 31 lipca 2026 13:46 |
Wolałbym się nie dowiadywać jak straszliwie
|
Wojciech2 @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 12:58 |
| 31 lipca 2026 13:52 |
Przepraszam, to nie było do Pana tylko do stanisława-ordy.
|
Zdzislaw @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 13:42 |
| 31 lipca 2026 13:59 |
No oczywiście!! I te zdegenerowane geny powielane są w kolejnych pokoleniach. "Ino patrzeć", jak znowu - gdy tylko zabraknie jedzenia - zaczną dobijać starców, kaleki, ... A panów "ze dworu" już nie ma. Strach pomyśleć co będzie się działo.
|
|
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 13:41 |
| 31 lipca 2026 14:02 |
niekiedy zamykano też w "drewutni".
|
|
stanislaw-orda @Zdzislaw 31 lipca 2026 13:59 |
| 31 lipca 2026 14:09 |
Tak, gdy zabraknie jedzenia będą zabijać wszystko co się rusza. Czyli nie tylko starców. I to bynajmniej nie degeneraci, którym przekazano stosowne geny. Na wsi i w miescie, choc zapewne znacznie bardziej w mieście, bo na wsi bedą do dyspozycji jeszcze pszenica, kartofle i kapusta, a może i jakis las czy jezioro w pobliżu.
|
|
gabriel-maciejewski @Zdzislaw 31 lipca 2026 13:59 |
| 31 lipca 2026 14:10 |
Tyle pan tu z nami siedzi i do takich konstatacji pan doszedł? To jest doprawdy niezwykłe
|
|
maria-ciszewska @stanislaw-orda 31 lipca 2026 14:09 |
| 31 lipca 2026 14:18 |
& Zdzisław
Nie musimy czekać na głód. Weźmy taką "eutanazję" w najbardziej "cywilizowanych" krajach świata. Pod nóż, a raczej szprycę, idą nieproduktywni - starcy i ciężko chorzy.
|
aszymanik @stanislaw-orda 31 lipca 2026 14:09 |
| 31 lipca 2026 14:20 |
Nie. Takie publikacje jak ta przedmiotowa służą jedynie temu żeby nam uzmysłowić mądrość naszych przodków. Zaraz ktoś wyskoczy z tezą - Patrzcie przecież nawet nasi kochani dziadkowie wiedzieli co to eutanazja...
|
aszymanik @maria-ciszewska 31 lipca 2026 14:18 |
| 31 lipca 2026 14:23 |
Właśnie
|
Zdzislaw @Zdzislaw 31 lipca 2026 13:59 |
| 31 lipca 2026 14:48 |
To groźba całkiem realna. Te odległe już czasy to epoka, gdy "pojemność" środowiska przyrodniczego była na krawędzi wyczerpania. Zacofane rolnictwo, nie wspomagane wiedzą, maszynami (patrz "Konopielka" i oburzenie na "zbieranie żyta kosą"), nawozami, nie było już w stanie wyżywić wszystkich, coraz liczniejszych "gąb". Na dodatek niektóre "gęby" były ważniejsze. Mało tego! Oprócz pożywienia ci "ważniejsi" musieli "dorównywać" elitom z bogatszego i bardziej efektywnego "zachodu". Pijać szampana, jadać ostrygi, jeździć "do wód" etc. By na to "zarobić" ogałacali krajowy rynek z jedzenia, sprzedając je na spragnionym importowanej żywności "zachodzie". A jeśli zachód czasami tracił zainteresowanie importem z "polski" lub Polski (patrz epizod przedwojennego "banku zbożowego"), to i tak polski chłop nie był w stanie dokupić "kąsek" chleba, bo nie miał za co. Stać go było przecież tylko na "naftę, sól i zapałki" i niewiele ponadto. To tak samo, jak obecnych mieszkańcow afrykańskich slamsów nie stać na banany, sprzedawane u nas za "grosze").
Teraz jest inaczej. "Nowoczesne" rolnictwo zapewnia obfitość "żarcia" mimo ugorowania licznych, mniej wydajnych gruntów. Wydawałoby się, że problem został rozwiązany. Brak azotu (główny powód niedostatku białka w "produkcji żywności", "ratowany" nadmiernym "użyciem" strączkowych) , przez czas jakiś łagodzony wydobyciem guana na zachodzie Ameryki Południwej, został ostatecznie rozwiazany za pomocą technologii chemicznych.
Niestety "wyszły" nowe fakty. To "nowoczsene żarcie" coraz mniej nadaje się do jedzenia. Azotyny, pestycydy, metale ciężkie i inne świństwa zrodziły epokę żywności "bio". Nikt naprawdę nie wie do czego to w końcu doprowadzi. Wcale nie jest dobrze.
|
Zdzislaw @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 14:10 |
| 31 lipca 2026 14:57 |
Przecież to nie jest konstatacja. Już prędzej prowokacja, aby nie być bardziej dosadnym.
|
|
maria-ciszewska @Zdzislaw 31 lipca 2026 14:48 |
| 31 lipca 2026 15:28 |
Doprowadzi, już powoli doprowadza, do epidemii raka, chorób autoimmunologicznych i cholera wie jakich jeszcze. Ale nie głodu ani kanibalizmu.
|
|
stanislaw-orda @aszymanik 31 lipca 2026 14:20 |
| 31 lipca 2026 15:41 |
Pozostanę przy zdaniu odrębnym.
|
aszymanik @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 13:12 |
| 31 lipca 2026 16:01 |
Przypomniałem sobie tego Marka ze Śląska. Ja osobiście się z nim nie spotkałem ale mój ojciec kiedy mieliśmy tam robotę w ichnim nadleśnictwie widział go, poznał i przy kielichu uzgodnili wspólnotę genetyczną:)
|
|
gabriel-maciejewski @Zdzislaw 31 lipca 2026 14:57 |
| 31 lipca 2026 16:06 |
Moim zdaniem to nie jest prowokacja
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 31 lipca 2026 16:01 |
| 31 lipca 2026 16:07 |
No proszę
|
orjan @stanislaw-orda 31 lipca 2026 12:34 |
| 31 lipca 2026 16:10 |
Nie można mylić z baśniami. Jedno co legendy łączy z baśniami, to stosowany tu i tu cel wychowawczy. Choć nie zawsze i nie zawsze celem wskazówki wychowawczej jest dobro. Bywa i zło, a nawet głupota. W potrzebie nadania regule wychowawczej formy atrakcyjnej, tj. przyswajalnej, w zasadzie obojętne jest, czy narracyjna obudowa reguły oddaje doświadczenie faktyczne, czy doświadczenie senne. Na przykład większość literatury SF oparta jest na narracyjnym tle wymyślonym co nie przeszkadza (tak twierdza fani) niesieniu treści. Jakich treści, to już kwestia oceny.
Moim zdaniem, ten rozdział o dobijaniu starców ma takie właśnie autorskie przesłanie, że podobno, w odległej przeszłości, zdarzały się pewne praktyki i mogą one teraz incydentalnie zdarzać się w okolicach mocno sprymitywizowanych. Lecz obecnie - według autora - wiemy o takich praktykach tylko z przekazów, które zawierają mądrości ludowe o edukacyjnym charakterze: Tak nie rób!
Kol. @zkr w komentarzu z 12:00 powołał ustalenie ukraińskiej etnografki, iż według relacji naocznych świadków z lat 80. XIX wieku, na początku XIX wieku, we wsi Ziemianka (powiat głuchowski, gubernia czernihowska, obecnie obwód sumski) takie rzeczy zdarzały się. Trudno tę ocenę tak od ręki uznać za zasadną. Na nasz lokalny użytek podkreślę tylko, iż ziemie te nigdy nie były pod władzą Rzeczpospolitej, ani pod polską władzą polityczną, ani gospodarczą, ani wychowawczą. To jest pewne. Mocno też wątpię, aby tam długotrwale istniało polskie ziemiaństwo o sile ewentualnie wychowawczej wśród ludu. Także w tamtym czasie na pewno jeszcze nie istniała tam odpowiednio skuteczna akcja tzw. przebudzenia się świadomości ukraińskiej.
Zatem, według zasady kto panuje ten odpowiada za miejscowe zachowania społeczne, jeśli coś takiego było tam częstotliwe, to trzeba palcem wskazać na Rosję. Tylko po co (tu brzytwa Ockham'a) skoro niedługo potem i tak zagłodziła tam kogo tylko dopadła. Na śmierć.
|
orjan @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 13:41 |
| 31 lipca 2026 16:16 |
Masz na uwadze wpływy czeskie (Beskidy) i niemieckie (Wielkopolska)?
|
orjan @maria-ciszewska 31 lipca 2026 14:18 |
| 31 lipca 2026 16:25 |
Zdziczenie.
|
|
stanislaw-orda @orjan 31 lipca 2026 16:10 |
| 31 lipca 2026 16:38 |
Nie zgadzam sie z tym, ze mamy prawo oceniać co jest prawdziwe, a co nie jest, lub co jest możliwe a co nieprawdopodobne na tej podstawie, że nasza współczesna mentalność odbiera pewne zachowania jako "niecywilizowane'" To jest bowiem pojęcie względne. Proszę sobie wyobrazić, za jakich dzikich barbarzyńców będę nas mieli potomkowie za pięć czy tam ile stuleci. I, być moze również nie będą chcieli w rozmaite fakty uwierzyć, bo im się to "w głowach nie pomieści", że tak mogłby zachowywać sie ucywilizowany "homo sapiens". I równiez stwierdza , że to tylko "licentia poetica' taka filmowa legenda, czyli inscenizacja na jakies potrzeby propagandowe, albo ze ktos użył AI do wykreowania podobnych horrorów np. dla rozgłosu i zarobku.
Może lepiej zachować umiar w skalowaniu wymiaru wspólczesnej wersji wszechwiedzy.
"Wielepy" bowiem tak się rozmnożyły, że zaczynają juz potrącać jeden drugiego na trotuarach (albo na blogach w internecie).
|
Adriano @Wojciech2 31 lipca 2026 12:04 |
| 31 lipca 2026 17:10 |
Były jeszcze opowieści pouczające -gdy byłem jeszcze szkutem. "Nie podnoś ręki na starszego (ojca ,matkę,dziadków) bo ci ta ręka uschnie".I wskazywano przy okazji na ludzi z niepełnosprawnością ręki lub chromych.
No chyba ,że ma się Marsa :)
|
|
gabriel-maciejewski @orjan 31 lipca 2026 16:16 |
| 31 lipca 2026 17:29 |
Nie mam na myśli wpływy lokalne
|
|
MarekBielany @Perseidy 31 lipca 2026 13:43 |
| 31 lipca 2026 20:38 |
Konfucjusz ?
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 21:33 |
Nie wiem, dlaczego dziwi nawigatorów zabijanie starych ludzi. To nigdy się nie skończyło. Staremu człowiekowi nie proponuje się nowoczesnych terapii, bo jest już nieproduktywny. Takie są wytyczne i i nas . Poczytajcie komentarze w necie pod informacjami, że ktoś poddał eutanazji rodzica albo chore dziecko.99% wykazuje pełne zrozumienie dla tej decyzji. Moja znajoma przyznała mi się kiedyś, że upoważniła swoje dzieci do podjęcia decyzji o jej eutanazji, gdyby okazała się chora nieuleczalnie. Mówiła o tym, jak i wyborze smaku loda. Degrengolada postępuje i większości współczesnych ludzi nie szokuje idea pozbywania się starego rodzica, tylko metoda. Gdyby te biedactwa w przeszłości mieli dostęp do eutanazatorow jak my...
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 21:40 |
" Żył więc w rozdwojeniu i moralnym plugastwie, którego efektem były opisane przez doktora Biegeleisena metody lecznictwa ludu polskiego. Niektórzy potomkowie chłopów żyją w tym zakłamaniu do dziś. "
Bardzo ważny temat podjąłeś. Tak naprawdę to nie jest nic nowego, zawsze kiedy usuwa się z życia ludzi Ewangelię to na to miejsce wchodzą praktyki pogańskie, często nawet maskowane jakąś religijnością żeby ludzie łatwiej je łyknęli, ale z wiarą nie mające nic wspólnego. Tak było kiedyś i tak jest też teraz.
To też pokazuje, o czym wspomniałeś, że struktury zła są złożone i nie zawsze oficjalnie widoczne. Tzn. człowiek jest deprawowany poprzez system, a potem to się przekłada na jego sposób działania. Spotykałem i spotykam wiele osób którzy działają destrukcyjnie na otoczenie i przy okazji na samych siebie, ale widzę, że ten sposób działania został im wtłoczony przez warunki w jakich żyli. Chodzi mi głównie o ludzi starszych któzy przeżyli tzw. "przemiany ustrojowe", kiedy ludzie masowo byli upokarzani żeby przeżyć i to ukształtowało u wielu sposób bycia. Mógłbym tu się rozpisywać jeszcze długo o tych wszystkich syndromach sztokholmskich, PTSD, "janczarach" itp. które zaobserwowałem. Wystarczy, że takich ludzi ktoś zbierze dużo w jednym miejscu i oni samoistnie tworzą piekło na ziemi.
|
|
MarekBielany @Matka-Scypiona 31 lipca 2026 21:33 |
| 31 lipca 2026 21:41 |
cierpliwości.
|
|
gabriel-maciejewski @Matka-Scypiona 31 lipca 2026 21:33 |
| 31 lipca 2026 21:44 |
To jest obrona środowiska, z którego się wyszło. I z którym jakoś tam się człowiek utożsamia. Ja nie mam tego problemu, bo nie utożsamiam się z żadnym środowiskiem poza tutejszym. No, ale rozumiem...Jest to też kwestia dotycząca istotnego składu narodu, skąd on się wziął? I dlaczego jest taki jaki jest. Ironie pana Zdzisława są tu więc całkiem nie na miejscu, uważam bowiem że po to wydaję te nawigatory, szczególnie ten o Galicji, żeby wszyscy czytali i nie żyli jakimiś bolszewickimi miazmatami. Przerabiając je jeszcze na żarty. To jest nieodrobiona lekcja. Ta degengolada nie postępuje, ale towarzyszy nam od czasów Rabacji Galicyjskiej, poprzez Zbrodnię Wołyńską, do dziś i do współczesnych ocen tych zjawisk, a także takich zjawisk jak Smoleńsk
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 21:44 |
| 31 lipca 2026 21:47 |
kawa
|
|
MarekBielany @MarekBielany 31 lipca 2026 21:47 |
| 31 lipca 2026 21:51 |
i się położę spać
|
zkr @Matka-Scypiona 31 lipca 2026 21:33 |
| 31 lipca 2026 21:52 |
Ja bym nie uzywal eufemizmu "eutanazja". To jest po prostu zabojstwo.
Uzywanie takich pojec jest niebezpieczne bo gdy zaczniemy uzywac jezyka przeciwnika to zaczniemy powoli przejmowac jego sposob myslenia. Moze sie myle ale tak uwazam.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 31 lipca 2026 22:01 |
Tak na marginesie chciałem jeszcze dodać coś w temacie ulgi w agonii dla osób niedołężnych i umierających, mimo że to nie było tematem twojego tekstu. Bo widzę, że w komentarzach wkradło się trochę nieporozumień.
Chodzi mi głównie o zakreślenie ram "uporczywych terapii", a to jest bardzo delikatny i bardzo trudny do oceny moralnej temat.
Ty podałeś przypadki gdzie ktoś wprost zabijał rodziców bo byli już nie przydatni, ale w dawnych czasach był też problem nieprzedłużania agonii. Nie było materacy antyodleżynowych, pampersów, specjalistycznych środków, tabletek, zastrzyków, bieżącej wody itd. i łatwo sobie wyobrazić że osoba całkowicie sparaliżowana po prostu przeżywała tortury przed śmiercią. Myślę, że wynoszenie takiej osoby gdzieś na siano do obórki, żeby powoli umarła było jakąś formą ulżenia jej, bo innego sposobu nie znano.
Chodzi mi o ten sam rodzaj pomocy jaki stosowali wojownicy i rycerze, którzy mieli długi, wąski sztylet zwany "misericordia" który służył do uśmiercania ludzi ciężko rannych na polu bitwy żeby skrócić ich agonię.
To nie jest łatwy temat.
W dzisiejszych czasach ludzie są strasznie przylepieni do doczesnego życia, tak że chcą je przedłużać za wszelką cenę, a uważam, że osoba starsza ma też prawo do decyzji, że nie chce przedłużać swojej agonii, braniem leków itp. Nie chodzi o eutanazje, czy samobójstwo, ale o decyzję, że jestem gotowy na śmierć kiedy już przychodzi czas.
|
|
gabriel-maciejewski @MarekBielany 31 lipca 2026 21:47 |
| 31 lipca 2026 22:03 |
Dzięki
|
|
Kuldahrus @zkr 31 lipca 2026 22:03 |
| 31 lipca 2026 22:21 |
Tak, to dobry przykład.
|
|
KOSSOBOR @stanislaw-orda 31 lipca 2026 08:54 |
| 31 lipca 2026 23:55 |
Dziecięciem będąć, czytałam "Krystynę córkę Lavransa". I tam było, że po ślubie młodych, rodziców wystawiano do chaty bez komina. Czyli niczego nie mogli sami sobie ugotowć, zależeli całkowicie od dzieci. Byłam w absolutnym szoku, jak to dziecię...
W Wielkopolsce dzieci po przjęciu roli i chałupy wystawiali rodziców poza dom - na tzw. "wycug". Ziemiaństwo z tym walczyło, ale barbarzyński obyczaj pośród chłopów był silniejszy /"Marianna i róże" - wspomnienia ziemiańskie/.
|
stachu @aszymanik 31 lipca 2026 13:04 |
| 1 sierpnia 2026 00:00 |
Są 4 podstawowe grupy krwi, więc taką samą krew ma miniony ludzi. Stąd możliwa jest transfuzja. Każdy z nas ma tylko 1/8 genów pradziada, którego nazwisko odziedziczyliśmy.
|
|
KOSSOBOR @Matka-Scypiona 31 lipca 2026 21:33 |
| 1 sierpnia 2026 00:07 |
Gdy ktoś /młody i w pełni zdrowia!/ zaczyna kozaczyć na temat eutanazji, przytaczam anegdotę prawdziwą:
Moja teściowa miała 101 lat. Była już od roku obłożna ze wszystkimi tego konsekwencjami. Siedziałam koło jej łóżka i ona w pewnej chwili mówi: "Wiesz, wcale jeszcze mi się nie chce...".
|
|
maria-ciszewska @Kuldahrus 31 lipca 2026 21:40 |
| 1 sierpnia 2026 06:05 |
Chodzi mi głównie o ludzi starszych któzy przeżyli tzw. "przemiany ustrojowe", kiedy ludzie masowo byli upokarzani żeby przeżyć i to ukształtowało u wielu sposób bycia.
Należę do tych ludzi, którzy przeżyli "pzremiany ustrojowe", i nie mogę powiedzieć, że w ich trakcie byliśmy bardziej upokarzani, niż za komuny.
|
|
maria-ciszewska @Kuldahrus 31 lipca 2026 22:01 |
| 1 sierpnia 2026 06:26 |
W dzisiejszych czasach ludzie są strasznie przylepieni do doczesnego życia, tak że chcą je przedłużać za wszelką cenę, a uważam, że osoba starsza ma też prawo do decyzji, że nie chce przedłużać swojej agonii, braniem leków itp. Nie chodzi o eutanazje, czy samobójstwo, ale o decyzję, że jestem gotowy na śmierć kiedy już przychodzi czas.
Tak.
Dziadek Janek, o którym już pisałam, wspominał starych ludzi, którzy obchodzili sąsiadów, żeby się z nimi pożegnać. Czyli byli jeszcze na nogach, i nie było mowy o przedłużaniu lub nie agonii. Mieli zapewne perspektywę życia wiecznego i nie czepiali się doczesności za wszelką cenę.
Trzeba nam myśleć o śmierci, i nie są to myśli ponure. Trzeba się modlić o dobrą śmierć, tzn nie taką, która jest pozbawiona cierpienia - "najlepiej by było umrzeć we śnie" - tylko taką, która jest przejściem do Nieba. Przy której są z nami Jezus Maryja Józef.
|
aszymanik @stachu 1 sierpnia 2026 00:00 |
| 1 sierpnia 2026 08:46 |
Miałem nadzieję, że określenie "jedna krew" zostanie jednak odebrana jako pewna metafora. Szymaniki z Tarnogrodu mają ze mną wspólnego prapradziadka.
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski 31 lipca 2026 21:44 |
| 1 sierpnia 2026 10:11 |
W zasadzie tak. Degrengolada była, ale teraz przybiera nowe formy i ubiera się w nowe słowa.
|
|
Matka-Scypiona @zkr 31 lipca 2026 21:52 |
| 1 sierpnia 2026 10:16 |
Tak mi się napisało, ale oczywiście to jest morderstwo. I stanie się to masówką, może nawet będzie ustawa, że zastrzyk po przekroczeniu pewnego wieku... dużo jeszcze zdziwień przed nami...
|
qwerty @Matka-Scypiona 1 sierpnia 2026 10:16 |
| 1 sierpnia 2026 10:25 |
Czeka na obrona starców i zniedołężniałych. I to wbrew prawu. Czyli, schodzimy do podziemia aby przeżyć.
|
qwerty @zkr 31 lipca 2026 21:52 |
| 1 sierpnia 2026 10:27 |
Dokładnie tak. Wiemy jak myślą i jak działają to narzedziami oporu są język i lohika. Chamy logiki nienawidzą.
|
Adriano @Matka-Scypiona 1 sierpnia 2026 10:16 |
| 1 sierpnia 2026 10:38 |
Ustawa jak ta bodajże posła Hoca ,która nie została przyjęta.Trzeba będzie się wykazać,że jest się zdrowym i przydatnym społeczeństwu,bo jak nie to zastrzyk.Oczywiście będą zapewne wyjątki dla W.Cz posłów,senatorów itd.
Ponad 30 lat temu zmarła jedna z moich ciotek.Po wylewie leżała kilka lat sparaliżowana,praktycznie bez kontaktu ze światem.Cały czas opiekowała się nią w domu jej synowa.Prosta dziewczyna ze wsi.Nigdy nie słyszałem w opowiadaniach moich starszych krewnych ,by postępowali tak z rodzicami jak opisane jest to "Leczenictwo ludu..." .U mnie "wsiowe klimaty" to pomoc krewnym i sąsiadom w robotach polowych a w czasie II WW pomoc jaką okazali mojej babci bezdzietni sąsiedzi samotnie wychowującej 4 dzieci (ojciec zginął w Auschwitz,mąż babci wywieziony na roboty przymusowe).Brzmi sielankowo ale tak było.Dziś znam inną historię.Czwórka dzieci,która dostała od rodziców wszystko czego oni się dorobili,sami są majętni oddali matkę do DPS-u a teraz kłócą się o to kto dostał więcej i powinien ponosić koszty opieki,bo do pobytu w DPS trzeba dopłacać.
|
|
Kuldahrus @maria-ciszewska 1 sierpnia 2026 06:05 |
| 1 sierpnia 2026 17:49 |
Nie pisałem o komunie, bo efekt o którym mówię powstał w głowach ludzi nie w wyniku terroru komunistycznego, a w wyniku terroru liberalnego. Komuna dała podglebie w postaci deprawacji, ale reszta to już jest dzieło systemu liberalnego. Podczas komunizmu nauczyli się, że przemoc fizyczna działa tylko na początku, ale wspólne znoszenie biedy potrafi tworzyć między ludźmi solidarność, więc usprawnili metody, tak żeby ludzie sami siebie "zjadali" nawzajem.
Gen niewolnika, bardzo podobny do tego właśnie co Gabriel opisał jako rozdwojenie i moralne plugastwo to jest efekt indoktrynacji którą zaaplikowali ludziom wchodzącym w dorosłość na początku lat dwutysięcznych.
Do tego syndrom bardzo podobny do PTSD u ludzi starszych którzy w pewnym momencie z dnia na dzień stracili podstawy egzystencji i musieli robić cokolwiek żeby przeżyć i utrzymać rodziny i oni cały czas panicznie bali się utraty pracy, jak człowiek który przeżył wojnę w Wietnamie i miał flashbacki nocami i ataki paniki, czy ktoś kto przeżył Auschwitz i do końca życia nosił przy sobie kromkę chleba. Przez to zgadzali się cały czas na upokarzające warunki.
Ja skutki tego odczułem na własnej skórze, więc tylko opisuję to co widziałem i widzę.
|
|
Kuldahrus @maria-ciszewska 1 sierpnia 2026 06:26 |
| 1 sierpnia 2026 17:54 |
Tak jest.
Przedłużanie życia na siłę wcale nie jest zawsze bezwzględnie dobre, a o tym ludzie w dzisiejszych czasach zapominają.
|
klon @Kuldahrus 1 sierpnia 2026 17:54 |
| 1 sierpnia 2026 21:59 |
Moim zdaniem, „zapominanie “jest konsekwencją utraty wiary.
Skoro ktoś nie widzi nic ponad żywot doczesny, trwać chce „wiecznie“.
I ten sam powód mógł skłaniać do wystawiania rodziców na „wycug“. Liczy się animalistyczne „ tu i teraz“.
|
|
Kuldahrus @klon 1 sierpnia 2026 21:59 |
| 2 sierpnia 2026 09:53 |
Zapewne też, ale trochę przez to że ogólnie mało ten temat jest podnoszony. Łatwo mówi się o czymś co jest jasno moralnie złe, ale ciężko przekazywać coś w tak delikatnej kwestii, gdzie potrzeba dużego wyczucia.
Przez to ludzie czasami, utrzymują starszych przy życiu na siłę, "bo przecież byłbym wyrodnym dzieckiem jakbym nie zaopiekował się rodzicami", często przez to zaniedbując własne zdrowie i życie, kiedy po prostu powinno się pozowlić starszym ludziom po prostu odejść.
Dopiero jak na kogoś spada taka opieka to zaczyna zauważać te szarości. Sam miałem przypadek w dalekiej rodzinie kiedy na jednej krewnej wieszali psy, że zaniedbała dawanie leków zniedołężniałemu ojcu(naprawdę cierpiącemu, który dosłownie czekał już na śmierć) i on zmarł "a mógł przecież jeszcze pożyć", ale dla niektórych przyszło otrzeźwienie kiedy sami musieli zająć się takim człowiekiem i wtedy dopiero zobaczyli, że to nie jest takie oczywiste.
|
qwerty @Adriano 1 sierpnia 2026 10:38 |
| 2 sierpnia 2026 12:29 |
Zdrowie czyni wolnym.
|
Adriano @qwerty 2 sierpnia 2026 12:29 |
| 7 sierpnia 2026 14:04 |
Mlodzi wyksztalceni etc. czerpią z ciemnych wieśniaków