-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Do czego służą reporterzy i inni artyści?

Myślę, że jeśli idzie o tak zwane postrzeganie spraw ważnych osiągnęliśmy już dno absolutne. Przykłady, które podam za chwilę mogą spowodować, że mi nie uwierzycie, ale ja się będę upierał. Oto, podobnie jak w zeszłym roku, nikt w blogosferze nie zauważył, że wręczono nagrody literackie Nike. Okay, to są nagrody gazowni i prawica mówi – cóż nas to obchodzi. Ja jednak mówię inaczej, musi nas to obchodzić, albowiem mimo zerowego zainteresowania na rynku nagroda ta ciągle istnieje, a więc komuś zależy, żeby istniała. To ważne i o tym opowiem za chwilę. Teraz kolej na wskazanie treści bieżących, które interesują prawicę. Od wczoraj cała prawica, jak internet długi i szeroki ekscytuje się zawieszeniem Warzechy w prawach ucznia. To jest, chciałem rzec, w prawach prowadzącego program pod tytułem „W tyle wizji”. Nie mam słów. Mamy program, którego nazwa, formuła oraz sposób prowadzenia wskazują, że powinien się ona nazywać „W dupie u Murzyna”, a tylko niezbadanym zrządzeniem losu nosi inny tytuł, wyrzucają z tego programu pana Łukasza i wszyscy piszczą. Tak nie może być. Nie martwcie się, Warzecha wróci i będzie nadawał dalej, nie ucieknie wam szanowna prawicowa publiczności. Lepiej zwróćcie uwagę kto dostał w tym roku Nike. Jest to autor nazwiskiem Łazarewicz, Cezary Łazarewicz. Napisał on reporterską książkę o śmierci Grzegorza Przemyka. Nie wiem, jak Wy, ale ja słysząc podobne rzeczy, kręcę z niedowierzaniem głową. Przemyka zabili dawno temu, Łazarewicz był wtedy młodzieńcem, a dziś nagradza się jego reporterską książkę o Przemyku? To jest znacznie dziwniejsze niż wyrzucenie Warzechy z telewizji. Reportaż bowiem to taka forma, która powstaje z wrażeń oraz informacji zbieranych na gorąco, tu i teraz. Okay, być może Łazarewicz napisał coś, czego moja biedna głowa nie przyswaja. Dostał za to nagrodę i jest szczęśliwy. Ja jednak mam w związku z jego sukcesem garść refleksji, które dziś właśnie chciałem zaprezentować. Zacznę z grubej rury. Uważam, że każde poważne państwo, a do takiej struktury aspirujemy, powinno być mecenasem kultury. To jest warunek konieczny państwa poważnego. Celem takiego mecenatu jest, by ludzie w państwie żyjący, obejrzeli siebie, tak jak stoją tu i teraz, a także by nabrali do siebie po tym obejrzeniu, po pierwsze szacunku, po drugie dystansu. Dobrze byłoby gdyby się jeszcze wzruszyli. Czy nasze państwo uprawia mecenat? W pewnych zakresach tak. Czy on służy wymienionym przeze mnie celom? Rzecz jasna nie. On jest postrzegany jako obszar, gdzie nażreć się mogą jakieś tłuste misie, którym zamarzyło się, by „robić w kulturze”. Mecenatem w Polsce zajmują się organizacje, które nie zamierzają wywoływać wymienionych tu przeze mnie efektów, ale chcą by ci, którzy na opłacone przez nich dzieła się wybiorą, dostali zaraz potem drgawek i wymiotów. Państwo, którego struktury poprzerastane są mecenatem prywatnym i zwykłym gerzefciarstwem, bierze w tym szwindlu aktywny udział, a działalność PISF jest na to żywym dowodem. Ktoś powie, że tak zwana prawica ma zwykle za mało czasu, by cokolwiek dobrego zrobić. Ja to wiem, ale nie można uzależniać rzeczy tak istotnej dla trwania dużej grupy ludzi w końcu, jaką jest świadomy naród, od politycznych koniunktur. Dlatego jeszcze raz powtórzę – dajcie szansę artystom prawdziwym, tak jak daje tą szansę gazownia. Dobra zmiana tego nie potrafi, bo ona się wyżywa w formułach takich jak „W tyle wizji”, a najdonioślejszym wydarzeniem w zagospodarowanym przez nią obszarze jest wyrzucenie Warzechy.

W państwie takim jak Polska istnieć powinny ośrodki zajmujące się twórczością i działające niezależnie od tego czy wybory wygrywa ten czy tamten. Problem polega na tym, że one istnieć nie mogą, bo nawet jeśliby finansowały się same, bez udziału państwa, to i tak będą przez wszystkich postrzegane jako konkurencja. Nie mogą istnieć takie ośrodki, bo a nuż zrobiłby coś rzeczywiście wybitnego, co wywołałoby zawiść tych co dzielą pieniądze i nic nie potrafią, potem ludzie ci zamknęliby taką pracownię, instytut czy teatr i stanęli w tym dole po nim, licząc na to, że publiczność im także będzie klaskać. Nie mówcie, że to się nie zdarza, bo to jest wręcz nagminne. To jest pierwotna chęć zjedzenia serca wroga, żeby posiąść jego odwagę i wszystko co on miał wartościowego, by stać się nim i żeby do tego jeszcze wszystkie laski mruczały. Mechanizmem zabezpieczającym nasze biedne społeczeństwo przed tą barbarią jest stałe i trwałe zaniżanie poziomu. Interesujemy się Warzechą, ale mu nie zazdrościmy i nie chcemy być nim, i na tym polega nasza wyższość cywilizacyjna nad Zulusami, którzy pożerają wątrobę i jądra zabitego wroga. Dlatego też wszystko co odznacza się oryginalnością i jakością musi zostać wypchnięte za horyzont lub unieważnione. Dopiero wtedy czujemy się naprawdę ludźmi. Ćwiczę to na własnej skórze więc wiem.

Co wobec tego istnieje zamiast jakości i wielkości? Reporterzy, to oczywiste, ale nie tylko oni, generalnie chodzi o to, że istnieją gatunki twórczości, a w każdym z nich jest hierarchia ustanawiana odgórnie przez system nagród. Wypełniają ją stwory ideowo i mentalnie bliskie redaktorowi Warzesze, takie jak Remigiusz Mróz. Nic ponadto nie może istnieć na polskiej ziemi, a także na innych ziemiach, gdzie zwyciężyła i rozkwita demokracja. Nie może, bo wymienione hierarchie mają także funkcję propagandową. To znaczy pewne postawy muszą piętnować i zohydzać, a inne promować. I od tego nie może być żadnych odstępstw. Stąd wszelka, tak zwana merytoryczna dyskusja o sztuce filmowej, teatrze, czy literaturze, jest dęta. Chodzi tylko o uprawianie pewnego zakresu treści.

Dlaczego Przemyk zapytacie? Pewno dlatego, żeby zrównoważyć jakoś Smoleńsk i wywiesić na sztandarach swojego męczennika, do którego nikt z PiS prawa nie ma. Kłopot w tym, że ilość męczenników jest mocno ograniczona i zbytnie ich eksploatowanie powoduje, że zużywają się oni i nie są, jako nośnik treści propagandowych, wiarygodni. Nie wiem czy ktoś zauważył, ale świat poważny od dawna nie kokietuje publiczności męczeństwem za sprawę. Przeciwnie, mamy mnóstwo produkcji i gawęd o ludziach, którzy przeżywają swoje życie w spokoju, drżąc na myśl o prawdziwym uczuciu, czy jakiejś przygodzie. Mamy też mnóstwo produkcji o wariatach, ale w tym wszystkim nie ma Polaków. Oni zajmują tylko jedną niszę – wszyscy jak jeden są zwyrodnialcami. Nie ma w nich ciepła, piękna i wrażliwości. Trochę szkoda. Moim zdaniem kreowaniem takich wizji, jak najbardziej współczesnych powinni zajmować się ludzie finansowani przez państwo. Oni jednak za wszelką cenę próbują nadrobić stracony za komuny czas, to znaczy próbują zrobić te wszystkie filmy historyczne, które według nich powinny być zrobione...To jest obłęd. W USA filmy historyczne z prawdziwego zdarzenia zaczął kręcić Mel Gibson, wcześniej istniało tam kino gatunkowe, w którym melodramat odgrywał rolę istotniejszą niż western, równać się z nim mógł tylko film muzyczny. No, ale tam o powodzeniu przedsięwzięcia propagandowego decydowali ludzie od pieniędzy, a nie obłąkańcy mieniący się wizjonerami.

Podsumujmy więc wszystko raz jeszcze – Polacy muszą zobaczyć siebie, nie w grotesce serialowej, nie w jakichś dętych skeczach, dających zarobić Maryli Rodowicz, muszą zobaczyć siebie w jakimś niezwykłym lustrze. To zaś powinien im podsunąć artysta dyskretnie finansowany przez państwo, bo takie funkcje jak opłacanie dobry artystów, państwo też musi spełniać. Czy to się stanie? Nigdy. Gazownia za to, nawet jeśli bardzo osłabnie, będzie spokojnie realizować ten program. My zaś będziemy mieli szansę co najwyżej na publicystkę z udziałem Warzechy i Świrskiego przebranego za Freda Astaire. Jadę dziś w drogę, nie będę komentował. Wybaczcie.

 

Jak pewnie już wszyscy wiedzą okoliczności zmuszają mnie do ogłoszenia tutaj pokornej prośby o wsparcie tego bloga. Jeśli ktoś uzna, że moja ośmioletnia, jakże intensywna działalność, warta jest jakiegoś zaangażowania, ponad wpisanie komentarza pod tekstem, będę mu nieskończenie wdzięczny za pomoc.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski@wp.pl

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2



tagi: państwo  naród  sztuka 

gabriel-maciejewski
12 października 2017 04:50
9     806    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
przemsa @gabriel-maciejewski
12 października 2017 07:00

> Od wczoraj cała prawica, jak internet długi i szeroki ekscytuje się
> zawieszeniem Warzechy w prawach ucznia.

Słowo daję, że dopiero u Ciebie o tym przeczytałem, a dzisiaj w nocy śniło mi się, że chcę wejść po schodach, a w dół, całą ich szerokością, złazi Ziemkiewicz właśnie z Warzechą i po ich minach widać, że nie mają zamiaru mnie przepuścić. Serio... Więcej nie pamiętam.

 

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @gabriel-maciejewski
12 października 2017 08:05

Dlaczego Przemyk zapytacie? Pewno dlatego, żeby zrównoważyć jakoś Smoleńsk i wywiesić na sztandarach swojego męczennika, do którego nikt z PiS prawa nie ma…

To jest poważna obserwacja. Grzegorzem Przemykiem się nie zajmę, bo poza dawną, studencką szeptanką nic nie wiem o nim. Zero punktów stycznych i tegoż konsekwencja, jaką jest brak wiadomości (tych pewnych).

Co innego hucpiarska, podwójnie przestępcza psy-op, co się tłumaczy jako operacja psychologiczna na żywym narodzie, jaką był tzw. Smoleńsk. Tu, dzięki zbiegowi okoliczności, conieco wiem. Nie było żadnego 'lotu tupolewa do Smoleńska' przedstawianego nie jako lot (zero informacji o wsiadających pasażerach, zero danych o takim nibylocie od instytucji monitorujących ruch powietrzny, takich np. jak PAŻP), lecz jako jego nibykonsekwencja, czyli sterty dymiących nibyzgliszczy, które amb. Bahr określił jako 'małe kartofliska' i nic poza tym nie widział, chociaż go 'na samo miejsce' zawieziono. Ludzie, którzy się na lataniu nie znają, rozentuzjazmowali się nędzną inscenizacją.  A tragedia, ta była gdzie indziej. To już sami musicie znaleźć. Wystarczy, że powiem, iż żadnej katastrofy smoleńskiej - poza lichą i durnowatą inscenizacją - nie było. W odpowiednim czasie uzupełnią tę wiedzę, gdzie naprawdę i kogo naprawdę likwidowano, inni. Tylko tyle, że lista tych, którzy około 10.04.10 - bo wcale NIE tego dnia - zginęli, jest różna od tej, jaką układała TV, czy inne 'media głównego ścieku'. Współautorstwo tragedii sprawia, że obecny warsiawski rzont (nie poprawiać!) poprzetykany wynajętymi aktorami gra 'patriotów', a przy teatralnym odgrywaniu 'rządzących' kłamie jak z nut.

Wydaje mi się niewspółmierne do skali oszustwa, jakie uprawia każda kolejno 'rządząca w Warszawie' ekipa to, że tak wielu dość poważnych w sumie Polaków - bo obcych w ogóle, nic a nic, ta smoleńsko-warszawska operacja psychologiczna nie interesuje - ciepło myśli, lub nawet się trwoży chucpiarskim teatrzykiem dla okradanej w międzyczasie przez kieszonkowców publiczności. W żadnym wypadku nie można, gdy TV kłamliwe inscenizacje nam nachalnie wtrynia, stracić zimną krew, ani poluzować mocny chwyt, jakim trzymamy portfele. 

Żadnej litości dla oszustów. I tu mamy różnicę między Przemykiem, którego siepacze ubowscy zamordowali autentycznie, a komedią telewizyjną "Wielki wypadek w dalekiej Rosji" niczym nie różniącą się od klamaukowatej ramoty "Wielkie przygody Włochów w Rosji", kiedyś namiętnie pokazywanej w kinach, jak Polska długa i szeroka. 

Przemyk to fakt. PO to ułomna ale faktycznie istniejąca grupa interesów. Natomiast i smoleńsk i pis to są inscenizacje dla podniecanej według scenariusza publiczności.

Gazownia tą nagrodą podkreśla własne osadzenie w realnym świecie; nagradza opis realnych zdarzeń. Jaki opis, to inna sprawa, ale temat, ale przedmiot opisu jest realny; to się rzeczywiście wydarzyło. Pisu nie ma, to jest inscenizacja, aktorstwo i specoperacja psychologiczna. Kto się takim rozgrywaniem emocjonalnym narodu przez specsłużbistów (piszę o bezpiece, o ubowcach, o dzisiejszych ubolskich szarżach i strukturach, które w pewnym momencie a to 'założyły partię', w innym 'zniknęły prezydenta' a w jeszcze innym 'sformowały rząd' - to są wszystko komedie, inscenizacje, robione przez aktorów, trzymanych na smyczach przez grupy z off-u, niewidoczne publiczności) podnieca, ten ma nie po kolei w głowie.

Co więc robić?

Trzymajmy własność, trzymajmy mocno portfele i pamiętajmy, że treser wkładający głowę w paszczę to tylko cyrk. Gorszy niż rzeczywisty, bo 'lew' to hologram, a 'treser' to przebieraniec, wybrany przez Kiszczaka, bo był posłuszny dawnej bezpiece, a dzisiaj posłuszny jest nowej bezpiece. How convinient. Dedykuję Toyahowi.

 

Miałem zamiar podkreślić myśl Coryllusa, rzucając światło z boku na opisane przez Niego nagrody literackie i inne wydarzenia. Czytelnik uzna, czy mi się to — choć odrobinę — udało.

zaloguj się by móc komentować

kamiuszek @gabriel-maciejewski
12 października 2017 09:44

"Polacy muszą zobaczyć siebie, nie w grotesce serialowej, nie w jakichś dętych skeczach"

Z tego powodu pod żadnym pozorem nie może nic takiego powstać. Słychać to we współczesnej piosence i widać w filmie.

zaloguj się by móc komentować

kamiuszek @A-Tem 12 października 2017 08:05
12 października 2017 09:46

Atemie, litości!
Coryllus w podróży, chcesz żeby w nerwach na zakręcie nie wyrobił?

zaloguj się by móc komentować

marianna @gabriel-maciejewski
12 października 2017 10:42

Kiedyś zapytałam jednego takiego przedstawiciela "dobrej zmiany" dlaczego małpują tefauenowskie "szkiełko" - na dodatek w jeszcze gorszym jakościowo wydaniu. Zdziwił się mocno, że mnie się to nie podoba. "Przecież to takie zabawne."

Ja, niestety członek PiSu /jeszcze mnie nie wywalili/ upewniam się coraz mocniej w jednym - a szczególnie wówczas kiedy słyszę -  "przynajmniej nie kradną".  Oni nawet kraść nie potrafią.! Gdyby to zrobili to pierwszy-lepszy pomilicjant by ich zgarnął natychmiast. Nędza umysłowa z charakterystycznym zadęciem patriotycznym. A kim że jest Warzecha? Funkcjonariuszem publicznych środków przekazu.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
12 października 2017 12:20

Ja chyba wiem, dlaczego o tym wręczaniu Nike nikt się nawet nie zająknął.

Pstryknałem raz pilotem TV i patrzę, a tu Adam Michnik na jakiejś gali. Okazuje się, że uroczyście tą Nike wręczają przed kamerami TVN.

Jąkający się gość, który bredzi coś o ginącej demokracji i krwiożerczym Kaczyńskim i Macierewiczu. I do tego kasa za książkę o Przemyku, którą wręcza ten, który montował tu demokrację a la Jaruzel+Kiszczak.

Wszyscy czuli ten swąd kopconej prawdy i kwaśny odór tej hucpy.

Dlatego tak cicho nad tą trumną.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
12 października 2017 14:35

To są dopiero wygibasy.

http://wyborcza.pl/7,75517,22457600,nike-2017-cezary-lazarewicz-po-zabojstwie-przemyka-wladza.html

Mogliby przynajmniej ładnie zadedykować:

"Ćwierćinteligentom - półidioci".

 

 

zaloguj się by móc komentować


betacool @Rozalia 12 października 2017 17:16
12 października 2017 19:38

No i wszystko jasne...

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować