-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Dlaczego Henryk Gołębiewski nie może znaleźć pracy?

Obejrzałem wczoraj dwa trailery najnowszych polskich filmów, jeden zapowiadał film dla dorosłych, a drugi dla dzieci. Pierwszy to był, jak się może domyślacie, trailer „Botoksu”, nowego filmu Patryka Vegi, a drugi to zapowiedź filmu dla dzieci zatytułowanego „Tarapaty”. Obydwa te tytuły, a także treść filmów, które one promują mają ścisły związek z tym, jak sobie współczesny polski reżyser wyobraża odbiorcę, mają także ścisły związek ze sposobem dystrybucji, jaki został nam narzucony dawno temu.

Botoks to ma być film o życiu ratowników pogotowia, a dokładnie o tym, że ludzie ci mają tak ciężkie i przepraszam miłe panie, przesrane życie, że gorzej mają jedynie policjanci z drogówki. Ja nie wiem jak jest w pogotowiu i nigdy nie zamierzałem tam pracować. Wiem jednak, że jedna z początkowych scen tego trailera bardzo przypomina początkową scenę ze starego filmu „Anna i wampir”. Leży sobie kobieta, w starym filmie naga i nieżywa, a w nowym poraniona i ubrana, a jakiś facet ogląda dokładnie jej ciało. W tamtym filmie był to śledczy, a w nowym jest to sanitariusz zboczeniec. Co mnie w ogóle skłoniło do obejrzenia tych trailerów? Oto na portalu WP ukazał się tekst zapowiadający film Botoks, który jest oczywiście jedynym, autentycznym, prawdziwym i niezakłamanym filmem o pogotowiu, w tekście tym obraz reklamowany był przez rzekomych lekarzy, którzy oglądali go przed wprowadzeniem do dystrybucji. Po co? Jak to, nie rozumiecie? Żeby potwierdzić autentyczność pokazanych w nim scen. To jest stara ściema, na którą tacy ludzie jak Patryk Vega nabierają wąsatych Januszy. Kogo obchodzi czy sceny są autentyczne? Mają być dewastujące. Bohaterowie, mają mieć ryje, bohaterki, o ile wywoła to szok, także, ale lepiej, żeby pokazywały piersi. W filmie Vegi, czy w jakimkolwiek innym, czy w ogóle w sztuce nie chodzi o żadną autentyczność. To są idiotyzmy dla ludzi nie rozumiejących niczego. Przenieśmy się teraz mocą naszej wyobraźni w przeszłość, nieodległą, bo jakieś dwieście lat wstecz i wyobraźmy sobie, że ktoś chce w królewskim mieście Toruniu wystawić sztukę na podstawie przygód barona Münchhausena. I co? Leci z tym do garnizonu, ciągnie na próbę sztuki siedzącego na odwachu oficera, żeby potwierdził autentyczność tego co widać na scenie? To oczywiście taki hermetyczny żart, żeby czasem Patryk Vega, gdyby tu zajrzał nieszczęśliwie, nie zrozumiał o co nam chodzi. Rzekoma autentyczność filmu o pogotowiu służy czemu innemu. Ja się łudzę, że ona służy wyłudzeniu pieniędzy, bo to jest wersja optymistyczna, ale może być tak, że weszliśmy w kolejną fazę tworzenia filmów propagandowych, dla tak zwanych prawdziwych ludzi, którzy znają życie. Mnie do białej cholery doprowadzają takie figury, jak „zanurzenie się w prawdziwym życiu”, bo się kilka razy zanurzyłem i nie ma tam nic ciekawego. Może być jeszcze inaczej. Mamy zobaczyć siebie takimi jakimi byliśmy w PRL, bo w rzeczywistości nic się przecież nie zmieniło. Rządzi bolszewia z PiS i wszystko schodzi na psy. No i ta scena z „Anny i wampira” na samym początku. Teraz ten film dla dzieci. On jest jeszcze gorszy, bo tam nie ma już nic. Wszystko co ciekawe zostało pokazane w trailerze. Tytuł zaś posłużył do tego chyba, żeby od cerbera, który dzieli kasę i nie rozumie innych komunikatów niż „jest kasa” , „nie ma kasy”, wyciągnąć pieniądze. Filmy dla dzieci nazywały się zwykle inaczej, na przykład „Stawiam na Tolka Banana” i miały w sobie zagadkę poważną, taką, że człowiek nie mógł się zdecydować - siadać przed telewizorem czy lecieć na boisko. Film „Tarapaty” to zestaw rzekomo ciekawych scenek z udziałem dzieci, z których najważniejsza jest ta, że dzieci – chłopiec i dziewczynka – mogą się w końcu do siebie przytulić. I teraz ważna rzecz, prawdziwe filmy dla dzieci konstruowane były tak, jak prawdziwe filmy dla dorosłych. Bohaterami byli zwykle faceci, ale kluczową rolę w narracji odgrywała kobieta. Na tym polegał między innymi sukces tych produkcji. Ja to wytłumaczę na dwóch przykładach. W „Tolku Bananie” mamy cały zestaw patologicznych charakterów męskich, jakże przecież ciekawych i intrygujących. No i mamy dwie panie, jedna, która ma władzę teoretyczną – pani z ówczesnego MOPSU i druga, która ma władzę prawdziwą, władzę nad sercami kolegów, czyli Carioka. Ta pierwsza ponosi klęskę wychowawczą, a ta druga zostaje tak głęboko zraniona, że wszyscy myślą – już po niej. No, ale na koniec zwycięża oczywiście przyjaźń i prawdziwe emocje, wszyscy są razem, a Cygan gra na skrzypcach. To jest prawdziwy film dla dzieci. Wzruszaliśmy się nim nawet my, dzieci z Rycic, a niektórzy z nas potrafili pokroić żabę żyletką na żywca i nie mrugnąć przy tym ani razu. Dziś nikt nie robi takich filmów, bo nikt nie robi filmów w ogóle, wszyscy lokują produkty, albo propagandę.

Drugi film to „Przeminęło z wiatrem”. Ja już kiedyś o nim pisałem i wyjawiłem także, że główna aktorka, uważana za piękność nie podoba mi się wcale. No, ale nie o to chodzi. To jest film mocno nieautentyczny, poprzez postać Reta Butlera. Ktoś taki nie latałby przez pół życia za jedną niezdecydowaną panią. No, ale dobrze, darujmy im tę niezręczność. Chodzi o coś innego. Jest tam cała plejada drugoplanowych postaci kobiecych, które cały obraz ratują. A film ten służył do tego, by pokazać Amerykanom, że nie są ciołkami z prowincji, ale mają za sobą przeszłość, jakże barwną, pełną przygód i emocji innych niż te, które przeżywają siedząc przed telewizorem i oglądając serial. Film też narobił także wiele szkód, bo dziś w krajach kultu cargo, takich jak Polska, każdy złodziej szukający budżetu do przewalenia, mówi, że chce zrobić taki film jak „Gone with the wind”. To się nie może udać, bo nikt w Polsce nie wie i nigdy się nie dowie jak taki film powinien wyglądać. Nie dowie się, bo nie ma prawdziwej powieści, która mogłaby posłużyć za kanwę scenariusza. Powieści zaś nie ma, bo nie ma już takiej wrażliwości jak kiedyś. Ja mógłbym długo pisać dlaczego jej nie ma i może kiedyś napiszę, ale teraz nie chcę, bo wiem, że wiele autorek próbuje zmierzyć się z taką historią. Ja zaś nie lubię szydzić z dziewczyn. One same szydzą z siebie nawzajem wystarczająco intensywnie i przyłączać się do tego nie ma sensu.

Teraz pora odpowiedzieć na pytanie – dlaczego Henryk Gołębiewski nie może znaleźć pracy. Nie dlatego wcale, że pije. Wszyscy aktorzy piją, a niektórzy się jeszcze narkotyzują. Nasz dobry znajomy – Cegiełka, Poldek Wanatowicz – nie może znaleźć roboty, bo został przesunięty na odcinek reprezentacyjny. Jego rola polega dziś już tylko na tym, by pokazywać twarz necie i mówić o swojej przeszłości. Nie jest to rola wdzięczna, bo chodzi o to, byśmy pomyśleli, jak to dawniej w tym kinie musiało być źle, skoro Heniek tak wygląda. A to nie jest prawda, źle jest dopiero dziś, szczególnie w kinie dla dzieci, dawniej każdy szanujący się reżyser rozumiał emocje kobiet. Przynajmniej na planie...w życiu bywało różnie.

 

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl A także do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i do księgarni Tarabuk w Warszawie oraz do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej i do sklepu Hydro Gaz w Słupsku, który mieści się przy ul. Słowackiego 46



tagi: filmy dla dzieci i dorosłych 

gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 09:56
14     1447    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 10:24

Przyznaję, że o tym, że Vega nakręcił nowy film dowiedziałem się od Ciebie i jestem poruszony bardzo. Rzecz w tym, że jakiś rok temu, jako swój temat okładkowy, "Newsweek" dał reportarz red. Reszki (pamiętasz? Reszka - Majewski) o pracy ratownika w pogotowiu. Historia była taka, że Reszka na pewien czas zatrudnił sie przy tej robocie , no i napisał na ten temat artykuł czy książkę. Nie czytałem tego, ale podobno to był tak zwany "tekst wstrząsający". I teraz popatrz, co się dzieje. Jakiś Vega, czy inny cwaniak czyta to i wykrzykuje: "Słuchajcie! Trzeba zrobić na ten temat film!" I tak to zawsze działa. On nie mają żadnego własnego życia, żadych własnych refleksji. Oni jedynie czytają gazety i w ten sposób sie ubogacają. Jestem pewie, że już niedługo ten drugi nakręci film o Polakach z dziećmi, którzy srają na wydmach, ewentualnie o tym jak oszukują wielkie agencje ratingowe.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 10:25

Wszystkich niedzielnych językoznawców przepraszam za błąd ortograficzny, jaki popełniłem pisząc słowo "reportaż".

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @krzysztof-osiejuk 12 lipca 2017 10:24
12 lipca 2017 10:29

Obawiam się, że będzie gorzej. Oni nakręcą film o tym, jak zły Szyszko chce wyciąć puszczę.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 10:35

W każdym razie o czymś, o czym przeczytali w gazecie. Ale przyznaję - to jest temat w sam raz dla nich.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 12:10

Ratownicy medyczni od maja trwają w proteście, żądając podwyżek wynagrodzeń, więc może Vega swoim filmem chce im w tym pomóc?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ewa-rembikowska 12 lipca 2017 12:10
12 lipca 2017 12:21

Tak, z całą pewnością o to chodzi....

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski 12 lipca 2017 12:21
12 lipca 2017 12:26

Ty wiesz co? Otóż ja sobie puściłem na youtubie ten zwiastun i nie dałem rady obejrzeć nawet do połowy. Coś takiego mi się dotychczas nie zdarzyło. Ja fizycznie nie dałem rady tego oglądać. To było tak do dupy, że odruchowo odwracałem głowę.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 12:29

Ja obejrzałem do końca, ale tylko dlatego, że nie słyszałem co gadają. Słuchawek nie miałem.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 13:08

No tak. Ja słuchałem.

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 14:45

Ktoś napisał na YT pod zwiastunem "Pitbull w szpitalu. Widziałeś trailer - widziałeś cały film." I to by było na tyle. Mam jednego niusa filmowego ale puszczę go w linkowisku, Vega to pikuś.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
12 lipca 2017 23:42

"Filmy dla dzieci nazywały się zwykle inaczej, na przykład „Stawiam na Tolka Banana” i miały w sobie zagadkę poważną, taką, że człowiek nie mógł się zdecydować - siadać przed telewizorem czy lecieć na boisko."

Chciałbym znać Pańską dzisiejszą opinię na temat tego serialu. Osobiście nie trawiłem tego czegoś. Wolałem "Wakacje z duchami", które leciały w każde wakacje, "Podróż za jeden uśmiech", jakże na swój socjalistyczny sposób trochę podobny do "Zielonych rękawiczek" (gdzie jakaś ciocia roztacza dyskretną opiekę nad jednym cwaniaczkiem i drugim gamoniem), które przeczytałem ostatniej nocy w pracy przed oddaniem jej jako prezent dla pewnego dziecka.

A co robiła Karioka (ponieważ pisze się Karioka) nie wiem do dziś. Widziałem tylko jeden odcinek o okradaniu domu z dóbr, w którym cała ta banda powyciągała kradzione rzeczy z "Żuka". Chyba to był "Żuk" - legenda polskich dróg. Jaka była rola Karioki w całym tym serialu pozostaje dla mnie ciągle tajemnicą. Pozostaje we mnie takie wrażenie, że cały ten serial adresowany był do pewnej grupy dzieciaków, które potrzebują animatora-wychowacy ulicznego ( Tolka Banana ) zajmującego się w sposób tajny ukierunkowaniem tejże młodzieży, która wymaga wzorów, ponieważ w domach takich wzorów nie ma. Oczywiście to projekt MO, ale nie ma o tym żadnej wzmianki. Nie oglądałem, bo nie moja bajka to była, wówczas nie rozumiałem tego kosmosu, na moim osiedlu nie było takich problemów. A animatora Cygana występującego w fimie pod operacyjnym pseudonimem pojąłem dopiero  w połowie lat 90-tych. Wolałem robić szałasy.

Ukłony.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Czepiak1966 12 lipca 2017 23:42
13 lipca 2017 00:18

Karioka podnosiła chłopakom poziom testosteronu. 

 

4:47 Jesteś szalona

 

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @Rozalia 13 lipca 2017 00:18
13 lipca 2017 00:25

Za młody byłem ;-)

Ale, rzeczywiście, mogła być tylko po to.

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski
13 lipca 2017 07:13

Muszę się odezwać, choćby z powodu avatara, który z wrodzonego idiotyzmu wymyśliłem dla siebie na fejsiku. Otóż obejrzalem trailer Botoksu, na wszelki wypadek bez dźwięku, bo znam możliwości dialogowe naszych twórców, za to (Uwaga!) w wersji dla dorosłych. Pytanie, czy jest wersja dla dzieci, należałoby skierować do dystrybutora.

Cóż rzec, nie używając słów powszechnie uważanych za wulgarne? 

Najlepsza jest scena, gdy lekarz poślizgnąwszy się na krwi, pada na tyłek. To jakby alegoria twórczości pana Vegi, a szerzej polskiego, współczesnego filmu. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować