-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Czym Żydzi różnią się od Indian Onondaga?

W zasadzie niczym. W mojej ocenie wszystkie różnice, wobec podstawowych podobieństw są nieistotne, wręcz marne. Ktoś powie, że Żydzi ubierali się i ubierają nadal inaczej niż Indianie Onondaga i pozostali Irokezi, że gadają inaczej, że odnieśli, w przeciwieństwie do tych ostatnich, sukces. To są drobiazgi bez znaczenia. Najważniejsze jest podobieństwo, czyli przekonanie o wybraństwie, odwiecznym prawie do posiadania zagrabionej ziemi oraz schemat, na którym zbudowana jest lojalność grupy.

Jak pamiętamy, a może nie, Irokezi zostali w drugiej połowie XVI wieku wypchnięci z terenów obecnej północnej Kanady i musieli rozpocząć swoją niełatwą i pełną niebezpieczeństw wędrówkę na południe. Kiedy wreszcie osiedli, na południe od jeziora Ontario, zaczęli budować swoją potęgę. Była ona oparta o serię mitów, a także o szczególną siatkę lojalności, w zasadzie nie dającą się zerwać. Przede wszystkim przyznali sobie prawo do ziemi, którą wydarli innym, słabszym plemionom. Senekowie, Kajugowie i Onondagowie opowiadali, że wyszli w tym miejscu z ziemi i ona należy przez to do nich. To wygodne tłumaczenie, szczególnie, że dla jego pokrycia nie stosuje się dokumentów, ale nagą przemoc. Ta zaś była siłą straszliwą, a jej napędem była wewnętrzna lojalność. Miała ona, jak już powiedziałem, szczególny charakter. To znaczy dziedziczenie odbywało się poprzez matkę, a dzieci należały do klanu matki. Powodowało to konsekwencję takie, że ojciec był w zasadzie obcy w rodzinie. Nikomu też nie zależało za bardzo na ustaleni ojcostwa. Najbliższym krewnym w linii męskiej był zawsze wuj, brat matki. Dla ojca z kolei najbliższe, bo należące do tego samego klanu (niedźwiedzia, żółwia, bekasa, albo czegoś innego) były dzieci siostry. Zasada na miała zastosowanie także wobec klanów z innych irokeskich ludów. Zmieniała się skala po prostu. I tak ludzie Onondaga z klanu Niedźwiedzia, byli połączeni niewidocznymi więzami z ludźmi z klanu Niedźwiedzia w plemieniu Mohawk i Seneca, choć mieszkali oddaleni od siebie o wiele mil. Cała zaś Liga Irokeska była przedstawiana w gawędach i polityce plemienia jako rodzina mieszkająca w jednym, długim domu. Załatwiało to jedną, ważną i niszczącą inne plemiona kwestię – porachunki wewnętrzne. Nikt, żaden irokeski klan żyjący w obrębie jakiegoś ludu, czy to Onondaga, czy Oneida, czy Kajuga, nie ryzykował głupich starć o błahostki z innymi żyjącymi wewnątrz tego ludu klanami, albowiem ryzykował wtedy, że spokrewnione klany Seneca i Mohawk zjawią się zaraz, by pomścić swoich braci. Było to rozwiązanie nowatorskie, wypracowane w wyniku wielu długich narad, które miały – co widać jasno – charakter wizjonerski. Opanowanie bowiem temperamentów ludzi neolitu, nie posiadających żadnych zewnętrznych ani wewnętrznych hamulców, prowadzenie polityki potem, nader skutecznej dodajmy, wymagało narzędzi specjalnych. I niepiśmienni sachemowie irokescy takie narzędzia wymyślili. Mówiąc wprost – wymyślili doktrynę, która dawała Lidze bezwzględną przewagę nad wszystkimi żyjącymi wokoło ludami. Pisałem już o tym, ale jeszcze przypomnę – Irokezi, rozpoczęli w XVII wieku budowę imperium wokół wielkich jezior, a ich ofiarami padały całe, liczne nieraz, tubylcze ludy. Nie tylko jednak – Irokezi trwale i chronicznie zagrażali Montrealowi i koloniom francuskim w Kanadzie. Zawiązali też nierozerwalny niemal, z jednym wyjątkiem, sojusz z Brytyjczykami, który oparty był na zasadach egoistycznych i na poszanowaniu wzajemnej siły. Katastrofa przyszła dopiero wtedy kiedy rozpoczęła się wojna brytyjsko-amerykańska. Tylko lud Onondaga, najliczniejszy i posiadający wśród Irokezów szczególe prerogatywy, posiadający też największą ilość sachemów, bo aż czternastu, opowiedział się za umiarkowaną i izolacjonistyczną polityką, która dawałaby lekkie fory Amerykanom. Pozostałe ludy tradycyjnie poparły Brytyjczyków i ruszyły na wojnę przeciwko kolonistom. Zasada jednomyślności i lojalności została złamana. Kiedy jednak Brytyjczycy zawierali pokój z USA, nie było w tym dokumencie ani jednej klauzuli dotyczącej ludów irokeskich. Zostały one wydane na pastwę nowego, agresywnego tworu politycznego czyli USA. Autor książki „Liga Irokezów”, którą tu kiedyś sprzedawaliśmy, twierdzi, że Irokezi przegrali z rasą saksońską. No nie wiem, czy akurat z tą rasą, ale niech mu będzie.

Jeśli ten schemat przyłożymy teraz do historii Żydów, zauważymy, że lojalności rodzinne, plemienne i świątynne są w zasadzie identyczne. Rozproszenie zaś plemion Izraela dokonało się po ataku agresywnego tworu politycznego, posiadającego doktrynę globalną i bardzo sprawną administrację oraz hierarchię sztywniejszą niż wszystkie żydowskie tajne lojalności razem wzięte, czyli Rzymu. Lojalność Rzymian wobec siebie i pogarda dla ludów podbijanych była także legendarna, a siła i liczebność legionów znacznie przekraczały to czym dysponowały plemiona izraelskie. Zajadłość jednak walk pomiędzy Rzymem i Żydami bardzo przypomina wojny toczone nad Wielkimi Jeziorami w XVII i XVIII wieku. Żydzi jednak mieli szansę czegoś się nauczyć, przede wszystkim przestali myśleć o sobie jako o ludzie osiadłym. Irokezi tej sztuki nie dokazali i najpierw zostali wydziedziczeni, potem okradzeni z tego co im zostało, a następnie zamknięci w rezerwatach rozsianych po całych Stanach Zjednoczonych. Dziś nikt nawet nie próbuje sprawdzać, czy ludzie z klanu żółwia należący do plemienia Kajuga są lojalni wobec żółwi Oneida. Nikogo te kwestie nie zajmują. Odeszły bowiem w przeszłość razem z całym ludem mieszkającym w długim domu.

Jaka z tego wszystkiego płynie nauka? No taka, jakiej mówiliśmy w czasie ostatniego panelu w Stężycy – kwestie doktrynalne są absolutnie priorytetowe. Reszta to dodatki, didaskalia, które, w najgorszym razie można zrzucić na barki ludów podbitych bądź do załatwienia ich wynająć kogoś po prostu. Tak jak się wynajmuje sprzątaczkę do biura. Nie martwcie się więc losem Brytyjczyków przyjmujących na wyspę imigrantów, albowiem Brytyjczycy mają silę spoiwo doktrynalne, które – póki działa państwo – jest zabezpieczeniem wystarczającym. Trochę inaczej jest we Francji i w Niemczech. No, ale to zostawmy. Jak jest w Polsce? Słabo. Powodem jest przede wszystkim całkowite zerwanie więzi klanowych i rodzinnych, wynikające – moim zdaniem – z fatalnych zasad dziedziczenia i całkowicie niewydolnego aparatu sądowniczego. Byle głupstwo, spór o kawałek pola czy domek jakiś, rozwala lojalność spokrewnionej grupy na zawsze. Administracja zaś państwowa nie jest w stanie tej przypadłości leczyć, ale jeszcze ją pogłębia. Nie ma żadnej tradycji, która łączyła by w sposób trwały rodziny i klany, albowiem te żyją według rytmu i zasad narzucanych przez zewnętrzną propagandę. Jeśli do tego dołożymy migrację ze wsi do miast i migrację zagraniczną, mamy komplet katastrof. Oczywiście, mamy jedną wiarę i mówimy jednym językiem, ale słowa, które wypowiadamy znaczą w każdych ustach co innego. Odwrotnie niż u Irokezów, których mowa różniła się znacznie, choć przecież nawet skrajnie odległe od siebie ludy – Seneca i Mohawk – mogły się ze sobą dogadać. Jedna wiara zaś, którą wyznajemy i kasta kapłańska, do której jesteśmy przywiązani właśnie jest rozbijana w sposób podstępny i skuteczny. Politycy zaś, choć potrafią czytać i pisać, nie są w stanie skonstruować doktryny dającej nam bezpieczeństwo i przewagę nas sąsiednimi ludami. Dlaczego tak jest mniej więcej wszyscy wiemy. Wiemy jednak także jak może się to skończyć.

Ciekawa jest jeszcze kwestia wojny i stosunku do niej. W tym względzie doktryna Irokezów przypomina dość wyraźnie doktrynę brytyjską. Oto każda irokeska wojna, każda wyprawa na Huronów, Erie, czy Algonkinów, była prywatnym przedsięwzięciem jakiegoś wodza. Korzyści zaś z niej czerpał cały lud długiego domu. I nikomu tam do głowy nie przyszło, żeby zmuszać kogokolwiek do obrony długiego domu przed atakami, w imię jakiejś wyższej racji. To było niepotrzebne, albowiem wojna zawsze była na zewnątrz. Bezpieczeństwo zaś zapewniał system lojalności i polityka sachemów. Irokezi pomylili się raz, ale wynikało to tylko ze złej oceny sytuacji, a pewnie po trosze z tego, że najważniejszy Mohawk – Joseph Brandt zamiast ożenić się z kobietą z klanu bekasa, czy czapli, pojął za żonę białą Brytyjkę. Polityka Irokezów była polityką zewnętrzną, wewnętrzna była raz na zawsze uregulowana doktryną wybraństwa. Tego nie mamy i nie zanosi się, byśmy kiedykolwiek mieli.

 

Okazało się wczoraj, że w magazynie jest jeszcze 5 egz. książki o Irokezach.

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/liga-ho-de-no-sau-nee-czyli-irokezow/

 

Zapraszam także na portal www.prawygornyrog.pl gdzie wczoraj umieściłem niesamowity zupełnie film z 2012 roku opowiadający o blogosferze. Występują same gwiazdy: kominek, Budzich i porcelanowa.



tagi: polacy  żydzi  doktryna  irokezi  bezpieczeństwo 

gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 10:19
35     2667    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
mniszysko @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 10:54

>>> wewnętrzna była raz na zawsze uregulowana doktryną wybraństwa. Tego nie mamy i nie zanosi się, byśmy kiedykolwiek mieli <<<

Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Nie piszę o polityce teraz ale o doktrynie. Podstawy doktryny mamy i to mocno uzasadnionej w historii. Stukałem o tym wiele razy. To temat, jak Maryja królową Polski została.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @mniszysko 7 czerwca 2019 10:54
7 czerwca 2019 10:56

No, ale to jest podstawa rozważań tylko dla części plemienia, spora część wierzy w coś innego i inne zasady wyznaje

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 11:38

Ja tam świeży niepokój o stan doktryny i państwa jednak dostrzegam. Choćby w wypowiedzi sprzed trzech dni.

Elżbieta II: potrzebujemy odnowy ducha, nowej, niezniszczalnej determinacji.

Myślę, że zacieśniony sojusz ludu znad Ontario i wybrańców z City podziała odnawiająco na ducha i niezniszczalność determinacji.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Tobiasz11 @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 11:43

Duzy plus.Zamowilem obie ksiazki o Indianach.Jesienia zeszlego roku bylem w rezerwatach Navajo i Apaczow.Serce boli.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool 7 czerwca 2019 11:38
7 czerwca 2019 11:47

To by było ciekawe, gdyby Londyn zaczął sponsorować Ligę, a ta na nowo zaczęła się rozpychać i dawać znaki życia

zaloguj się by móc komentować


re-or @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 12:35

Przypomniało mi się, że +/- 20 lat temu czytałem taką książkę i Irokezach. Wyguglałem ją teraz nawet:

https://www.researchgate.net/publication/46953394_Illinois_Zarys_rozwoju_spoleczno-politycznego

Choć mało na jej temat jest w sieci teraz. Szczegółów zawartości nie przytoczę, ale o ile pamiętam, to była to wielka apologia cudownego miejsca na ziemi. Cudownego ustroju, gdzie ludzie są wolni, równi, braterscy itd. I nie da się pominąć osoby autora. Oto krótki wyciąg z Wiki:

Zbigniew Bolesław Wiktor Jest synem robotnika. Po wojnie jego rodzina osiadła na tzw. Ziemiach Odzyskanych, a on sam wychował się w okolicach Kłodzka i ukończył liceum w Nowej Rudzie. Od 1962 roku był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej[2]. W 1965 ukończył studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, następnie podjął pracę w macierzystej uczelni, początkowo w Katedrze Państwa i Prawa, od 1969 w Instytucie Nauk Politycznych[1]. W 1972 roku uzyskał na Uniwersytecie Wrocławskim stopień doktora na podstawie pracy Sądownictwo społeczne w PRL napisanej pod kierunkiem Władysława Zamkowskiego[3]. W 1986 uzyskał na Uniwersytecie w Lipsku habilitację na podstawie pracy Der wissenschafliche Kommunismus und die Wissenschaft von der Politik in der VR Polen[1]. Był wieloletnim wykładowcą i profesorem nadzwyczajnym Instytutu Politologii Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego[4][5]. Zbigniew Wiktor był również przewodniczącym działającej w latach 1990–2002 partii Związek Komunistów Polskich „Proletariat”, a po jej rozwiązaniu został działaczem Komunistycznej Partii Polski.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @re-or 7 czerwca 2019 12:35
7 czerwca 2019 12:38

No widzisz, czyli długi dom nie uszedł uwagi robotniczo-chłopskich cybernetyków

zaloguj się by móc komentować

genezy @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 13:13

Żydzi, tak mi chodzi po łepetynie, to chyba najmniej różnią się od Sat okh'a, z niemym h.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 13:39

hmmmm... konkluzja może być taka, że Żydzi zamiast chałatów pownnini używać legginsów, przepasek etc. kiedy pomyślałem, że w synangogach rabini będą zakładą reprezentacyjne piropusze... no w sumie czemu nie ? trzeba będzie całą historię napisać od nowa ;-)... z kolei scena z filmu "Ziemia obiecana" kiedy Moryc siedzi na giełdzie w meloniku... a w piropuszu to nie łaska... ;-) ok żarty na bok... czyli jakiekowiek wchodzenie w układy z angolami może dać taki efekt... razem rabujemy kogoś a potem angole obrabują nas z naszej części łupu... hmmm warte zapamiętania...

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 13:56

>szczególną siatkę lojalności, w zasadzie nie dającą się zerwać.
>dziedziczenie odbywało się poprzez matkę ... ojciec był w zasadzie obcy w rodzinie.
>Liga Irokeska ... jako rodzina mieszkająca w jednym, długim domu. Załatwiało to jedną, ważną i niszczącą inne plemiona kwestię – porachunki wewnętrzne. ... żaden irokeski klan ... nie ryzykował głupich starć o błahostki z innymi żyjącymi wewnątrz tego ludu klanami, albowiem ryzykował wtedy, że spokrewnione klany Seneca i Mohawk zjawią się zaraz, by pomścić swoich braci.
>niepiśmienni sachemowie irokescy ... wymyślili doktrynę, która dawała Lidze bezwzględną przewagę nad wszystkimi żyjącymi wokoło ludami.
>doktryna Irokezów przypomina dość wyraźnie doktrynę brytyjską. Oto każda irokeska wojna, ... była prywatnym przedsięwzięciem jakiegoś wodza. Korzyści zaś z niej czerpał cały lud długiego domu. ... żeby zmuszać kogokolwiek do obrony długiego domu przed atakami,... To było niepotrzebne, albowiem wojna zawsze była na zewnątrz.
>Irokezi pomylili się ... najważniejszy Mohawk – Joseph Brandt zamiast ożenić się z kobietą z klanu bekasa, czy czapli, pojął za żonę białą Brytyjkę.
>Żydzi ... przestali myśleć o sobie jako o ludzie osiadłym. Irokezi tej sztuki nie dokazali

>w Polsce ... spór o kawałek pola czy domek jakiś, rozwala lojalność spokrewnionej grupy na zawsze. Administracja zaś państwowa ... ją pogłębia. Nie ma żadnej tradycji, która łączyła by w sposób trwały rodziny i klany, albowiem te żyją według rytmu i zasad narzucanych przez zewnętrzną propagandę.
>mamy jedną wiarę i mówimy jednym językiem, ale słowa, które wypowiadamy znaczą w każdych ustach co innego. Odwrotnie niż u Irokezów, których mowa różniła się znacznie...– mogły się ze sobą dogadać.


Genialne.
Jak pewnie w dużej mafii, ale jakie przyjemne poczucie siły, ochrony, przynależności.

zaloguj się by móc komentować


gorylisko @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 14:15

zapomniałem zapytać, czy podstawą do stworzenia doktryny dla Polski musi być ziemia... to by tłumaczyło walkę z ziemiaństwem jako takim... swego czasu rozmawiałem z preziem ziemian w UK starszy pan, jak katarynka powtarzał o ustawie... to było chyba za kwacha... jak ta ustawa się skończyła każdy widzi... w ogóle to można odzyskać nieruchomości trzeba wiedzieć do kogo się zwrócić... nie mówię o "reprywatyzacji" i biznesach z "długowiecznymi"... myślę, że powszechny zwrot ziemi, ułatwienie wykupu mieszkań, ziemi dałoby podstawy do utworzenia doktryny... co więcej, wspieranie polskiego kapitału także... tak się rozmarzyłem tylko... ale inaczej jak przy marzeniach Brauna o batożeniu pedziów...

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 15:03

Cytuję: Jak jest w Polsce? Słabo.

Następujące po tych słowach tłumaczenie zjawiska zaskakuje czytelnika i z jeszcze innej strony objaśnia niechlubną rolę naszego sądownictwa.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 15:19

Anglia, to pierwsza kolonia angielska, po prostu, potem już poszło. Dzisiaj sprzątają resztki.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 20:15

No nie wiem czy Żydzi tak do końca myśleli o sobie jako o ludzie osiadłym.

Przecie mają wędrówkę z Mezopotamii. Potem ten Egipt. Itd...Znamy Stary Testament. Po prostu trochę się zasiedzieli w jednym miejscu. Kolejny etap to Rzymianie...

W związku z tym powrócili, jak by to nazwać, do tradycji....migracji...udoskonalili pewne sposoby przetrwania. Ale też nastąpiło mocne rozwarstwienie tej społeczności..

Unu lepiej by to pewnie wyłożył..

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Maryla-Sztajer 7 czerwca 2019 20:15
7 czerwca 2019 20:35

z Mezopotamii to nie Żydzi. Abraham nie był Żydem.

zaloguj się by móc komentować


ApesCornelius @gabriel-maciejewski
7 czerwca 2019 21:14

Doktryna żydowska działa na terenie Wrocławia, der ONET donosi o nagrodzie Jerozolimy dla Rafała Dutkiewicza.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/rafal-dutkiewicz-odebral-nagrode-jerozolimy-jest-pierwszym-polakiem-ktoremu-przyznano/nvhjcp8

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @gorylisko 7 czerwca 2019 14:15
7 czerwca 2019 23:46

 "...myślę, że powszechny zwrot ziemi /.../dałoby podstawy do utworzenia doktryny.../.../... tak się rozmarzyłem tylko..."

Bardzo rozmarzył się Pan Gorylisko. Ale z ziemią to jest trafienie w sedno. I nie ma żadnej władnej siły w Polsce, która podnosi tę kwestię. To kwestia zakazana. Naprawdę polskim będzie ten rząd, który zwróci ziemię etc.. Polakom. Jak dotąd - to figuranci okupantów /"niewidzialnych"/, pilnujący jakichś dawnych a wstępnych /wobec tzw. transformacji w Polsce/ umów. I ja to również "jak katarynka" powtarzam od lat. Od 1989 roku. 

zaloguj się by móc komentować

Marart @gabriel-maciejewski
8 czerwca 2019 00:08

Pisałeś,że Anglicy testowali jakieś rozwiązania w różnych zakątkach świata a potem jeśli działało to wdrażali już sprawdzone metody na swoim gruncie. Jeśli Haiawata i ten drugi magik Huron działali w początkach XVI stulecia to John Dee mógłby dysponować już przetestowanymi rozwiązaniami. Kraina Wielkich Jezior mogła być swoistym poligonem doświadczalnym o samych zaletach. Stalagmit pisał niedawno o kontaktach z Nowym Światem i nie można wykluczyć ,że dla pewnych organizacji wcale nie był taki znowu nowy. Ciekawe kto dysponował czasem by móc tak planować długofalowo na stulecia?  W Polsce doktryna byłaby potrzebna na już i od razu musiałby  być to strzał w dziesiątke bo na testy nie ma czasu . Klany rodzinne to korporacje japońskie, Bliski Wschód  Hindusi. Ci ostatni to już chyba osiągneli klanowe formy karykaturalne  - spokrewnieni od sprzątacża po prezesa żyjącego ze świadomością ,że 95% jego pociotków do niczego się nie nadaje.

zaloguj się by móc komentować




mniszysko @KOSSOBOR 7 czerwca 2019 23:46
8 czerwca 2019 09:31

Proszę Panią, myślę że o dużej własności ziemskiej w rękach prywatnych właścicieli (osób fizycznych) trzeba zapomnieć na długie lata i przechowywać pamięć o tym głęboko w sercach). Ogólne trendy globalne -wzbudzane przez banki od ponad stuleci - są przeciwko własności prywatnej.

Polska tutaj nie jest wyjątkiem lecz jaskrawym przykładem i żaden polski rząd nawet reprezentowany przez G. Brauna (a Korwinie to już zapomnijmy) nie będzie miał w tej sprawie nic to powiedzenia.

To co w mainstreamie nazywa się prywatyzacją to ściema. To jest przejmowanie majątku z rąk państwa przez korporacje bardzo ściśle związane z bankami przez linie kredytowe. Oczywiście, są w świecie wyjątki ale to są listki figowe, dopóki nie nastąpi następny etap.

Poza tym chciałbym wiedzieć ile z tych majątków prywatnych,  które są na świecie, należących do osób fizycznych lub rodzin opartych o więzy krwi, są w stanie funkcjonować w oparciu o własne rezerwy i są niezależne od linii kredytowych udzielanych przez banki.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @mniszysko 8 czerwca 2019 09:31
8 czerwca 2019 09:48

Wczoraj na patelni, przez metrem w Warszawie przy jednym stoliku siedziała ekipa, która domagała się odebrania Kościołowi ziemi, a przy drugi identyczna, ale domagająca się zaprzesania seksualizacji dzieci. Ciekawe doświadczenie. Ludzie tak samo młodzi i tak samo nic nie rozumiejący. 

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @ApesCornelius 7 czerwca 2019 21:14
8 czerwca 2019 09:52

Jaką deportację? Czy on w ogóle rozumie słowo "deportacja"? Ciekawe czy Anglicy przeprosili już za króla Edwarda Długonogiego?

zaloguj się by móc komentować







gabriel-maciejewski @genezy 7 czerwca 2019 13:13
8 czerwca 2019 09:54

No nie, Stasiek miał przewrócone w głowie

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować