-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Czym żydowski ubek różni się od Irokeza?

Taki w zasadzie tytuł powinienem nadać jutrzejszemu spotkaniu u ojców karmelitów we Wrocławiu. Nie mogę tego jednak zrobić dlatego umieszczam ten tytuł tutaj. Otóż on się różni tym od Irokeza, że ten ostatni zrywał księżom paznokcie zębami.

Pośród licznych moich zajęć, znalazły się ostatnio także przygotowania do napisania II tomu książki amerykańskiej. Powolutku zbliżamy się do tego momentu, kiedy zacznę pisać tę książkę, ale coś niecoś na ten temat chcę opowiedzieć już jutro. Mam oczywiście na myśli misje hurońskie, które zostały całkowicie zniszczone w latach – co za bieg okoliczności – 1648-1649. Misje, które nie miały nawet cienia szansy na to, by stać się tym czym stały się misje jezuickie w Paragwaju czy misje franciszkańskie w Peru. Powodów było kilka, najważniejszy z nich jednak to ten, że w Ameryce Południowej jezuici nigdy nie stali się w takim stopniu zakładnikami polityki, jak to miało miejsce w Kanadzie. Ojcowie z Paragwaju nie prowadzili ani jawnych, ani tajnych negocjacji politycznych z plemionami w imieniu cesarza, tak jak się to zdarzało jezuitom nad Wielkimi Jeziorami, także tym, którym wcześniej Irokezi powyrywali zębami paznokcie. Braki kadrowe bowiem to była główna bolączka misji i polityki francuskiej w Kanadzie. Nie było komu prowadzić tych działań, a każde powołanie było z miejsca właściwie naznaczone męczeństwem i tragedią. Dotyczyło to także sióstr urszulanek i szpitalniczek rezydujących w Quebec’u. Nie było tam co prawda zbyt wielu groźnych Indian wokoło, ale surowy klimat i choroby załatwiały sprawę. Ojcowie wybierający się z misją do osiedli hurońskich składali wcześniej przysięgę, że nie cofną się w obliczu najgorszych nawet cierpień. Dziś wszyscy, którzy w latach czterdziestych XVII wieku prowadzili misje w krainie Huronów są świętymi Kościoła Powszechnego.

Tragedia, która dotknęła Huronów w latach – co za zbieg okoliczności – w latach 1648-1649 poprzedzona została misją ojca Izaaka Joguesa, który działał wśród Huronów kilka lat wcześniej. Dostał się do niewoli irokeskiej, w której stracił końce wszystkich palców, a także kilka innych jeszcze fragmentów ciała, ale zostawił listy, pisane do innych ojców, a także do gubernatora. Z listów tych możemy wnioskować o sytuacji i planach misjonarzy, a także polityków francuskich broniących Kanady przed protestantami. W tych kategoriach bowiem trzeba rzecz rozpatrywać. Brutalna i podstępna polityka Francuzów zetknęła się w Kanadzie z nie mniej brutalną i podstępną polityką Holendrów. To oni szczuli Irokezów na osiedla chrześcijańskich Indian leżące nad Wielkimi Jeziorami, a następnie zarazili ich ospą, która zdziesiątkowała populację, ale ułatwiła ojcom jezuitom zadanie. Indianie obawiając się śmierci od nieznanej choroby, chętniej słuchali tego co mówią misjonarze. Wcześniej bowiem, żadnemu z ojców nie udało się ochrzcić ani jednej osoby w osiedlach hurońskich. Ojciec Brebeuf udzielił sakramentu chrztu jednemu tylko dziecku. Tako rzecze wiki.

Prócz epidemii ospy, która miała zniszczyć Huronów, stanowiących poważną konkurencję dla holenderskiego systemu pozyskiwania futer bobrowych, misje wśród Indian w Kanadzie były możliwe także dlatego, że w początku lat czterdziestych Francja stała się dominującym graczem w polityce kontynentalnej i Holendrzy musieli usiąść do negocjacji. Tak się jednak składa, że szczegółów tych negocjacji nie znamy, wiemy, że pokój z Irokezami przygotowywał właśnie ojciec Izaak Jogues, ten bez palców, cały pocięty nożami. Nie rozumiemy jednak dlaczego ów pokój nastąpił za czasów „brutalnego” gubernatora Nowej Holandii – Willema de Kiefta, który także poinformował Francuzów o śmierci ojca Izaaka Joguesa. Wojna zaś rozgorzała na nowo po przybyciu do Nowego Amsterdamu następcy Kiefta – „pokojowo nastawionego” Petera Stuyvesanta. Tego, który powiedział – nasza władza pochodzi od Boga i kompanii, a nie od kilku poddanych. To za czasów tego właśnie dyrektora generalnego Nowych Niderlandów doszło do ich oddania Anglikom. Było to w roku 1664 długo po zagładzie misji hurońskich.

Tak się składa, że cała historia tych misji i cała historia pogranicza kanadyjsko-amerykańskiego opowiadana jest dziś przez protestantów. Twierdzą więc oni, a można to usłyszeć w tak zwanych filmach dokumentalnych, że to jezuici zarazili Huronów ospą, że to przez nich populacja została zdziesiątkowana przez co łatwiej było Irokezom ją zlikwidować. O tym z czyjego polecenia działali ci ostatni, nikt się nawet nie zająknie. Tak jak nikt się nie zająknie słowem o męczeństwie jezuitów, którzy zginęli w latach – co za bieg okoliczności – 1648-1649. Oczywiście, wszyscy pamiętamy film „Czarna suknia”, opowiadający o wyprawie ojca Joguesa do położonych nad Jeziorem Górnym wiosek hurońskich, ale nic ponad ten film nie ma. Obraz ten jest ponadto przystosowany do wymogów dzisiejszego kina, a więc mamy tam seks i przemoc. W okolicznościach jakże malowniczych, ale nieco ujmujących owym wątkom autentyczności. Nie będę wchodził w szczegóły.

W narracji dotyczącej wydarzeń połowy XVII wieku w Kandzie, katolikom przypisuje się rolę czarnych charakterów, jeśli nie działających celowo, to na pewno ogłupiałych od nadmiaru emocji, jakie wywołuje ich dziwna religia, którą starali się narzucić Indianom. Protestanci zaś to ci, którzy starali się ucywilizować dzikich naprawdę. Co to znaczy? Jak to co? Chcieli im załatwić pracę w dobrej firmie, takiej jak Kompania Zachodnioindyjska na przykład, albo jakiejś innej. Chcieli także by dzicy pozostali przy swoich wierzeniach, albowiem to wyraźnie odróżniało ich od białych i nie stwarzało niebezpiecznych pokus, wśród których wyniesienie Indian do poziomu Europejczyków było sprawą najpoważniejszą. Nie można było do tego dopuścić.

Można zapytać – dlaczego wobec tego dziś już można i dziś wszyscy jesteśmy równi wobec siebie nawzajem. To jest rzecz do dyskusji, a jeśli obejrzycie sobie film o współczesnych Huronach zauważycie, że nie ma wśród nich żadnego autentycznego Indianina. To są biali ludzie udający Huronów. Mamy więc do czynienia z jakimś etnologicznym, protestanckim eksperymentem, którego istoty ani szczegółów nie znamy. Eksperymentem, który rozpoczął się jeszcze w XIX wieku, w czasie wielkich przesiedleń Indian i trwa w zasadzie do dziś. Na czym polega? Na budowaniu bardzo subtelnie skonstruowanych barier i nierówności, na kreowaniu wybraństwa, według zasad uwodzicielskich, ale nie do końca rozpoznanych. Mamy z tym do czynienia także w Europie, ale to jest temat na inną okazję.

 

Na dziś to tyle. Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl



tagi: jezuici  katolicy  protestanci  misje  kanada 

gabriel-maciejewski
13 czerwca 2018 09:35
12     4138    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
cbrengland @gabriel-maciejewski
13 czerwca 2018 10:50

Mamy więc do czynienia z jakimś etnologicznym, protestanckim eksperymentem, którego istoty ani szczegółów nie znamy. Eksperymentem, który rozpoczął się jeszcze w XIX wieku, w czasie wielkich przesiedleń Indian i trwa w zasadzie do dziś. Na czym polega? Na budowaniu bardzo subtelnie skonstruowanych barier i nierówności, na kreowaniu wybraństwa, według zasad uwodzicielskich, ale nie do końca rozpoznanych. Mamy z tym do czynienia także w Europie, ale to jest temat na inną okazję.

Ekspertment trwa albo juz nawet eksperymentem byc przestal, a mówię o Europie albo i świecie w ogóle. Pisalem ostatnio o jednak szoku, jaki mnie spotkal w tej IKEI w Londynie. Widac wszystkich, których opisałem, bo sa nawet adekwatnie ubrani, a co mnie wkurzylo najbardziej, to ich zachowanie, bo oni jakoś zachowują się, jakby byli ponad, bialymi Europejczykami. I to bylo właśnie zaskoczeniem dla mnie. Bo oni w takiej ilości i z tym behaviorem.

Co zrobiono z Chrześcijanami, Katolikami, bo ci protestanci w tej IKEI tez byli ale jakby ich nie bylo.

zaloguj się by móc komentować

S80 @gabriel-maciejewski
13 czerwca 2018 12:29

"Tak się składa, że cała historia tych misji i cała historia pogranicza kanadyjsko-amerykańskiego opowiadana jest dziś przez protestantów".

Francis Parkman to chyba jeden z głównych, jeśli nie podstawa tej narracji.  Ostro stronnicze nastawienie względem polityki Francji i Kościoła katolickiego, a także niewłaściwe użycie źródeł francuskojęzycznych (to drugie prawdopodobnie oznacza manipulację/fałszowanie).
http://www.biographi.ca/en/bio.php?BioId=40478
tłum.:
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=en&u=http://www.biographi.ca/en/bio/parkman_francis_12E.html&prev=search

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @gabriel-maciejewski
13 czerwca 2018 18:40

"Holendrów. To oni szczuli Irokezów na osiedla chrześcijańskich Indian leżące nad Wielkimi Jeziorami, a następnie zarazili ich ospą, która zdziesiątkowała populację, ale ułatwiła ojcom jezuitom zadanie."

Jednak jest coś autentycznego w "Czarnej sukni": pomór wśród Huronów i dwóch Jezuitów, z których jeden, starszy, przebywający z Indianami od kilku lat, umiera zaraz po wyspowiadaniu się temu nowo przybyłemu. Teraz będę mógł coś dodać do komentarza jeśli będę pokazywał ten film młodzieży (studentom), w j. angielskim rzecz jasna. 

Mam wrażenie że Angole i Holendrzy byli pewni, iż nic z ich faktycznych bezeceństw nie wyjdzie na jaw, a brali tę pewność m.in. z tej właśnie narracji, wystruganej z kukurydzy, o 'pokojowo nastawionym'  Stuyvesancie i 'brutalnym' Kiefcie. Tekst ten nadaje się na tłumaczenie na j. angielski. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @parasolnikov 13 czerwca 2018 17:16
13 czerwca 2018 18:45

Dobrze że nie widziałem tego na żywo, np. za kierownicą, bo by mnie cholera wzięła. No może na żywo z kierownicą nie zrozumiałbym, co to są te czerwone paćki na mapie Polski i wokoło, i nie skojarzyłbym, że wyrażają one jakąś porąbaną intencję wobec tych dzieci na tym plakacie. Ciemny gwint, słówko "nasi", nawet w cudzysłowiu, nie przechodzi mi przez klawiaturę w odniesieniu do autorów tego w zasadzie szantażu, czy jak to nazwać. No właśnie tego się po prostu nie da nazwać ni jak. Bezimienny koszmar. 

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @parasolnikov 13 czerwca 2018 17:16
13 czerwca 2018 18:45

proszę zajrzeć na pw. w sprawie wyjazdu w piątek.

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
13 czerwca 2018 19:01

Czy wogóle było możliwe nawrócenie Indian w taki sposób by pozostali Indianami?

zaloguj się by móc komentować


valser @parasolnikov 13 czerwca 2018 17:16
13 czerwca 2018 19:34

Przyszly czasy, ze ciezko sobie wyobrazic glupote bez patriotyzmu.

zaloguj się by móc komentować

valser @parasolnikov 13 czerwca 2018 17:16
13 czerwca 2018 19:34

Przyszly czasy, ze ciezko sobie wyobrazic glupote bez patriotyzmu.

zaloguj się by móc komentować

Paris @parasolnikov 13 czerwca 2018 17:16
13 czerwca 2018 19:36

Trzeba zlikwidowac  99%...

... tych  popieprzonych i zlodziejskich fundacji... i to jak najszybciej  !!!... nie ma innego wyjscia  !!!

zaloguj się by móc komentować

malwina @parasolnikov 13 czerwca 2018 17:16
17 czerwca 2018 08:54

chcialoby sie powiedziec: K...a! O...cie sie od dzieci!

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować