-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Czym rynek książki różni się od świniobicia?

Jak każdy, lub prawie każdy wie, w prawdziwej rzeźni, takiej przemysłowej nic się nie marnuje, a ze świń zostaje tylko kwik. Wykorzystywane jest wszystko co świnia ma przyrodzonego, do raciczek włącznie, a ów kwik jest jedyną niepotrzebną rzeczą, która może, niespożytkowana, ulecieć w powietrze. Wielu z nas, mając w pamięci lekturę Orwella „Folwark zwierzęcy” zastanawiało się jako to jest z tymi świniami, czy one, siedząc w chlewie i zajadając te parzone kartofle i inne frykasy, zastanawiają się nad tym jaki będzie ich los? To ciekawa kwestia, albowiem znane mi przykłady uczą, że świnia jest stworzeniem inteligentnym, łatwo się do człowieka przywiązującym, ulega wręcz jego czarowi i jest do tego ciekawa świata. Świnię łatwo nauczyć różnych sztuczek, jak się jej nada imię – na przykład Zocha – to ona reaguje na to imię i potrafi biec do właściciela z drugiego końca zagrody, po to tylko, by się z nim przywitać i posmerać go ryjkiem. Kłopot jednak ze świniami jest taki, że one łatwo porastają tłuszczem i mięsem, a przez to niestety ich przyjaźń z człowiekiem jest naznaczona tragizmem. Zocha musi gwałtownie i niespodziewanie zakończyć swoje życie uderzona siekierą w łeb, a potem rozkrawa się ją na pół i wyciąga ze środka wszystko co tam przez parę miesięcy urosło, od momentu kiedy była różowym prosiaczkiem. Taki jest ten świat i inny być nie chce. Ludzie jedzą świnie, a świnie przed zjedzeniem są jeszcze przez nich wykorzystywane emocjonalnie, bo któryż gospodarz nie chce się pochwalić przed sąsiadem, jak pięknie ułożył swoją, przeznaczoną przecież na rzeź, świnkę. Niełatwe są relacje pomiędzy świnią a człowiekiem i myślę, że czekają one na artystę, który wyciągnie z nich tragizm taki, o jakim się jeszcze Mai Ostaszewskiej nie śniło. Dlaczego mi się to wszystko kojarzy z rynkiem książki? Spróbuję to wyjaśnić, choć nie wiem czy będę przekonujący. Przecież tuczeni przez wydawców pisarze, nie są przeznaczeni na rzeź? No, teoretycznie nie, ale na rynek książki nie można patrzeć z perspektywy człowieka, tak jak na rynek mięsny, na rynek książki trzeba, niestety, patrzeć z perspektywy prosiaka zamkniętego w chlewie. Wtedy – co niestety okazuje się nagle – podobieństwa tego rynku do świniobicia są wręcz uderzające. Oto zamknięty obszar pełen aspirujących, inteligentnych młodych ludzi, którym wydaje się, że czeka ich wielka przyszłość, a nawet jeśli nie wielka to taka zwyczajna, do ogarnięcia i przeżycia. W każdym razie dostatnia. Codziennie w korytku pojawiają się parzone ziemniaki, nie trzeba za dużo biegać, a jednym zajęciem jest wydawanie zróżnicowanych tonalnie kwików, co wywołuje szczere uśmiechy na twarzach ludzi kręcących się wokół zagrody i chlewika. Te kwiki, to dyskusje na poważne tematy za zakresu psychologii społecznej, historii, filozofii oraz kulturoznawstwa. Ludzie, którzy zarządzają chlewem nie rozumieją ni cholery z tych dźwięków, ale to im nie przeszkadza kiwać ze zrozumieniem głowami i uśmiechać się od ucha do ucha. Świnki widząc to także kiwają głowami (każdy to widział, nie wierzę, że nie) z zadowoleniem, bo jasne jest dla nich, że oto nastąpiło tak oczekiwane porozumienie pomiędzy stworzeniami bliskimi sobie inteligencją, choć przecież różnymi. Otóż żadne porozumienie nie nastąpiło, albowiem ludzi hodujących świnie nie interesują treści przez świnie produkowane, są one bowiem dla nich nie zrozumiałe. I tak dochodzimy do pierwszego kluczowego wniosku – hierarchia tworzona przez świnie, której podstawą jest maksymalnie zróżnicowany tonalnie kwik, obrazujący poglądy jednego czy drugiego prosiaka na politykę, historię, filozofię i religię, nie ma znaczenia dla ludzi. Oni tego nie słyszą. Hierarchia, którą narzucają świniom jest inna – najważniejsza jest ta świnia, która najszybciej porasta tłuszczem i mięsem i to ona zostaje wskazana jako lider. W stadzie rodzi się konsternacja – jak to – pytają świnie, to nie Karol, który tak cienko kwiczy jest dla człowieka najważniejszy, ale Stefan, ten cuchnący, charczący wieprz, który nawet kwiknąć nie umie? Tak właśnie. Karol oddala się w kąt chlewu ze swoimi akolitami, a Stefan, w poczuciu całkowitego sukcesu, którzy rzecz jasna, przypisuje sobie, tarza się ostentacyjnie w słomie i odchodach na samym środku chlewu. Dla innych świń, tych rozumiejących wszystkie subtelności życia w chlewie, widok ten jest nie do wytrzymania. Co wrażliwsze płaczą, a niektóre młode knury zgrzytają zębami. Niestety ani Karol, ani Stefan nie są w stanie pojąć jaki będzie ich koniec, albowiem nie rozumieją istniejących poza chlewem zależności. Im się zdaje, że chodzi o to, żeby wreszcie człowiek zdecydował za nich o tym, jakimi zasadami ma się rządzić stado, a także w jakiej tradycji ma być rozwijana kultura życia świńskiego. Człowiek zaś patrzy uważnie na wszystkie sztuki i szacuje ile dostanie za każdą z nich w skupie, a także wybiera sobie tego prosiaka, którego zarżnie na wesele córki. W trakcie tych czynności głaszcze wszystkie swoje świnki po ryjkach, nie pomijając nikogo, również obrażonego Karola.

Zmieńmy teraz nieco optykę i skupmy się na metodzie pracy rzeźni, która wykorzystuje wszystko, co tylko da się ze świni wykorzystać. I tak na pierwszy ogień idzie Stefan, który jest najgrubszy, największy i ma na sobie najwięcej mięsa oraz tłuszczu. On nie dorównuje intelektem Karolowi i jego grupie, ale za to wszystkie najtępsze prosiaki w całej chlewni znają go i podziwiają. Mówią o nim – wielki Stefan. Stefan jako masa ma największe znaczenie. On rzecz jasna nie rozumie swojej funkcji i idąc wprost pod siekierę sądzi, że prowadzą go do programu „Taniec z gwiazdami”. Kiedy walą go w łeb i podwieszają półprzytomnego pod sufitem, coś mu tam w tej pustej łepetynie zaczyna świtać, ale jest już za późno. Przychodzi pan Jurek z nożem ostrym jak brzytwa i kończy stefanowy żywot jednym pchnięciem w podgardle. Inne świnie patrzą na to z przerażeniem, ale nic nie mogą zrobić ani nic powiedzieć, albowiem z chwilą zdemaskowania mechanizmu rzeźni, cały ich świat runie, one zaś zostaną zmuszone do tego, czego ani nie potrafią, ani nie chcą – do podjęcia decyzji, która jest wszak aktem twórczym. A nie po to jest się pisarzem, to jest chciałem rzec prosiakiem ( i to na „p” i to na „p”, łatwo się pomylić), żeby odwalać jakieś, prawda akty twórcze i decyzje podejmować. Prosiakiem jest się po to, by kwiczeć w różnych, zaskakujących nie raz rejestrach i wabić do siebie przyszłe maciorki, a także zaskakiwać tymi dźwiękami człowieka, nad wyraz podczas takich popisów zadowolonego. Kiedy do rzeźni prowadzą Karola jest on o wiele bardziej spięty i podejrzliwy, ale losu swojego nie uniknie, albowiem sensem owego losu jest rywalizacja ze Stefanem i wytłumaczenie wreszcie wszystkim stworzeniom, że tylko najbardziej wysublimowane dźwięki wydobywające się z ryjka dają właściwy i jedynie słuszny obraz życia w świńskiej rzeczywistości. I nic więcej się nie liczy. I kiedy tak zbliża się ten Karol do drzwi rzeźni, w których stoi uśmiechnięty pan Jurek z nożem, a za nim pan Jacek z siekierą, ale wycofany nieco, żeby Karola za wcześnie nie spłoszyć, pojawia się minister Gliński i woła – hej, hej, a może założymy Instytut Literatury? Panowie Jurek i Jacek są nieco skonsternowani – no jak to – mówią – przecież mamy masówkę do odrobienia, kosze w Biedronce trzeba wypełnić, mamy filo i antysemicką propagandę do zafakturowania i inne ciekawe obszary rzeźniczej aktywności, a do tego jeszcze tych tu intelektualistów trzeba gdzieś upchnąć, sami nie wiemy gdzie – do Netto chyba, bo takie chude są, a pan minister tu z jakimś Instytutem wyskakuje?! - Izi – mówi minister – będzie git. Chodzi o to, żeby nowych prosiaków w znacznej ilości do chlewa zassać. I żeby same przyszły, bezkosztowo znaczy. - Jak to bezkosztowo – pyta zdziwiony Jurek wycierając nóż o cholewkę gumowca. - A tak to – uśmiecha się minister – żeby nie trzeba było na targ jeździć i po jednemu wybierać, w zęby patrzeć, na ramieniu ważyć i sprawdzać czy jeden z drugim nie ma choroby psychicznej. Zassie się od razu większą ilość, że niby instytut i same przyjdą. Pan Jacek drapie się po łysiejącej czaszce – ale myślisz minister, że serio przyjdą? - No masz – minister mruży oczy – przyjdą? Przylecą jak na skrzydłach….- A jak nie będą zdrowe, tylko całkiem popaprane i zamiast kwiczeć miauczeć zaczną – mnoży wątpliwości pan Jurek. - To się ich już za maleńkości przerobi na kocie konserwy – mówi z wielką powagą minister, a Jurek z Jackiem aż się po udach ze śmiechu biją słysząc taki wysublimowany intelektualnie żart. - Niezłe – wołają – na kocie konserwy….Zaraz – niepokoi się Jurek – a kto będzie kierownikiem chlewu, to jest nie chlewu, ale tego coś minister powiedział...tego no…- Instytutu – wchodzi mu w słowo Jacek. - Właśnie – Jurek kiwa głową. W tym momencie wszyscy trzej jak na komendę odwracają głowy w kierunku stojącego już przy wejściu do rzeźni Karola, który rozgląda się bezradnie dookoła i zastanawia nad tym, czy rzeczywiście miał rację spierając się ze Stefanem o to, jaki rodzaj kwiku jest najważniejszy i czy można wokół różnic tonalnych w tymże, budować cały porządek w chlewie.

Uśmiechnie się uważny czytelnik, poklepie po udzie z zadowoleniem, jak ten rzeźnik – pan Jurek – ale przekornie zapyta – a co z dzikimi świniami mądralo? Jak to co – nie mówiła Wam Maja Ostaszewska? Mnożą się, kwiczą, wychodzą coraz śmielej na ulicę, a jeden podobno knur, to nawet konstytucję czytał. No i wszystkie jak jedna ryją w ziemi w poszukiwaniu kartofli z zeszłego roku, pędów rdestu, pędraków i innych pyszności. I żadna nawet nie patrzy w stronę chlewa.

 

Na dziś to tyle. Wyjeżdżam na cały dzień i jutro też mnie nie będzie. Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl



tagi: rynek  książka  instytut literatury  prosiaki  rzeźnia 

gabriel-maciejewski
11 maja 2019 08:00
46     2674    22 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Brzoza @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 08:23

>Codziennie w korytku pojawiają się parzone ziemniaki, nie trzeba za dużo biegać... Te kwiki, to dyskusje na poważne tematy za zakresu psychologii społecznej, historii, filozofii oraz kulturoznawstwa. Ludzie, którzy zarządzają chlewem nie rozumieją ni cholery z tych dźwięków, ale to im nie przeszkadza

>I kiedy tak zbliża się ten Karol do drzwi rzeźni, w których stoi uśmiechnięty pan Jurek z nożem, a za nim pan Jacek z siekierą, ale wycofany nieco, żeby Karola za wcześnie nie spłoszyć, pojawia się minister Gliński i woła – hej, hej, a może założymy Instytut Literatury?

:):)

zaloguj się by móc komentować

Pioter @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 08:25

Na dzikie świnie też jest sposób. Robi się odstrzał kontrolowany pod pozorem walki z ASF (na przykład zrzucając jakiegoś zarażonego w to środowisko), albo nagonką zagania pod najbliższego TIRa.

A na nalepsze osobniki, z których można wiele wykorzystać, urządza się polowania. Ale to już inne służby muszą być, bo ani rzeźnik ani chodowca sie do tego nie nadają.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 08:37

Ale jak pisze wielki montażysta Walter Murch - fragmenty w pierwszym oglądzie, które wydają nam się najlepsze, czy najgorsze w montażu filmów fabularnych najczęściej takie nie są i trzeba odrzucić pokusę, aby od razu rzucić się z poprawkami na słabe momenty. Najczęściej to błędy mają fragmenty prowadzące do tych, które "nie pasują". A najmocniejsze wiadomo - nie istnieją bez przygotowania wcześniejszego do tego momentu.

Pisałby Pan zajebiste scenariusze. Szkoda, że nie mamy poważnego państwa.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 09:03

Fannie six pan nudzisz, poprosze o jeszcze ;-)

zaloguj się by móc komentować

jaguar @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 09:06

A normalnego czytelnika tzn. konsumenta wcale nie interesuje jak robi się kiełbasę, ani porządki panujące w chlewie. Konsument kupuje w dyskoncie swoją ulubioną wędlinę, a jak mu się przeje, to przechodzi na wegetarianizm.

zaloguj się by móc komentować


Brzoza @jurcys 11 maja 2019 10:24
11 maja 2019 10:25

eee głupi jesteś tylko

zaloguj się by móc komentować

kalixt @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 11:31

Swietna ta analogia, a do tego jaka uniwersalna. Mozna by ja zastosowac do opisania mechanizmow rzadzacych np. hierarchia akademicka, hierarchia dziennikarska, hierarchia celebrycka czy nawet (a wlasciwie czemu ''nawet'', a nie ''przede wszystkim''?) hierarchia korporacyjna. Moze tak musi wygladac kazda hierarchia pozbawiona boskiego charyzmatu. I potem sie mowi, ze zobaczy sie cos ''jak swinia Niebo''.

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 12:25

Pierwszy akapit rozbraja, a potem zaskoczenie czytającego rośnie. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 12:44

Po  prostu genialne.

Zajady mi się ze śmiechu porobiły. Zwłaszcza kawałek z Majo Ostaszewsko. Ale i tak nic nie przebije kawałka z panem Jackiem, panem Jurkiem panem Ministrem Glińskim u wrót rzeźni:'... Panowie Jurek i Jacek są nieco skonsternowani – no jak to – mówią – przecież mamy masówkę do odrobienia, kosze w Biedronce trzeba wypełnić, mamy filo i antysemicką propagandę do zafakturowania i inne ciekawe obszary rzeźniczej aktywności, a do tego jeszcze tych tu intelektualistów trzeba gdzieś upchnąć, sami nie wiemy gdzie – do Netto chyba, bo takie chude są, a pan minister tu z jakimś Instytutem wyskakuje?!   .."

 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @pink-panther 11 maja 2019 12:44
11 maja 2019 14:08

To juz jest ich garmażerka ,ktora ciagle charakteryzuje się prowizorką , po to,zeby wysrubowac dla siebie jak największą średnią  i emeryture.. Czekloado -podbne  produkty.  A smak i węch rodaków jest coraz gorszy. 

zaloguj się by móc komentować

bendix @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 15:26

" Te kwiki, to dyskusje na poważne tematy za zakresu psychologii społecznej, historii, filozofii oraz kulturoznawstwa. "

+ maja ostaszewska

Jesteś mistrzem świata

zaloguj się by móc komentować

bendix @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 15:30

Do tego Draniu dołożył:

" To juz jest ich garmażerka "

Już dzisiaj nie czytam więcej bo mam zajady.

zaloguj się by móc komentować

bendix @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 15:37

Do tego dopisać maciusia na gali pewnej gazetki:

" Komu z państwa nie jest wszystko jedno? Redaktor Michnik nie podniósł ręki. Kto z państwa miał w ręku pierwszy numer „Gazety Wyborczej”? Kto z państwa w minionym roku przeczytał choćby jedną książkę? Czy jest na sali ktoś, kto spalił chociaż jedną książkę? Nie widzę. Czy ktoś z państwa był ze święconką w tym roku? Troszkę mniej. Czy ktoś z państwa w ostatnich dniach rozwiesił jakiś plakat z Matką Boską? Są ręce, nie wiem, czy to dobrze

Czy jest na sali osoba, która trzymała do chrztu redaktora Jażdżewskiego? Mam też pytanie od ochrony – czy jest na sali ktoś, kto zaparkował przed budynkiem białego konia? Proszony jest o przeparkowanie? Wreszcie – czy jest na sali ktoś, kto jest lub był przewodniczącym Rady Europejskiej? Jeden nieśmiały się zgłosił. Czym pan podpisuje tam dokumenty? Długopisem? Ja piórem podpisuję, bo mnie sama nazwa długo-pis odrzuca "

I śpieszmy się czytać gazetę...*

*cypyright by Ziemkiewicz - to mu się akurat udało

ps. dzisiaj dużo wrażeń ;-))))

 

 

zaloguj się by móc komentować


valser @bendix 11 maja 2019 15:37
11 maja 2019 15:46

W domu wariatow jest wiecej niz jeden pokoj.

zaloguj się by móc komentować


bendix @valser 11 maja 2019 15:46
11 maja 2019 15:52

Wyobraź sobie że jechałem metrem i dwie "laski" mega intelektualnie i nad wyraz rozwinięte prowadzą rozmowę:

"byłam wczoraj w teatrze i tam maciek mówił takie mądre rzeczy..."

W życiu do teatru nie pójdę ;-)

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 16:00

Właśnie – Jurek kiwa głową. W tym momencie wszyscy trzej jak na komendę odwracają głowy w kierunku stojącego już przy wejściu do rzeźni Karola, który rozgląda się bezradnie dookoła i zastanawia nad tym, czy rzeczywiście miał rację spierając się ze Stefanem o to, jaki rodzaj kwiku jest najważniejszy i czy można wokół różnic tonalnych w tymże, budować cały porządek w chlewie.

I tak ten kwik niech będzie kwintesencją całej politycznej działalności porządku nowego świata, jaki szykują nam świnie, pardon, politycy i reszta tej chlewni z której jedna obchodzi chwalebną rocznicę 30-lecia działalności, a główny wieprz w niej ma się dobrze i pewno następne 30-lat będzie przewodnikiem stada, a że będzie miał ponad 100 lat, to nie ma nie tylko w tej chlewni żadnego znaczenia.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 11 maja 2019 15:46
11 maja 2019 16:04

Żeby było mało wrażeń na soboto/niedzielę to jeszcze jeden artysta sztukmiszcz cyrkowy szczeknął z paszczy:

https://fakty.interia.pl/autor/lukasz-szpyrka/news-lukaszewicz-wscieklosci-gaz-jest-we-mnie,nId,2980933

Chyba się dzisiaj napiję Dalmora dwunastkę za Twoje zdrowie.

zaloguj się by móc komentować

valser @bendix 11 maja 2019 15:52
11 maja 2019 16:37

Pracowalem w teatrze w St.Gallen w dziale technicznym przy budowie i zmianie scenografii. Teatr to okultyzm z wmontowana fobia falszywego wybranstwa. Konsekwencji to nie niesie zadnych, bo  ludzie na sztuki teatralne nie chodza. Zdarzalo sie, ze po pieciu odegranych spektaklach z zaplanowanycg dwudziestu zdejmowali sztuke, bo bylo zero ludzi na widowni. Na opere i musical jest komplet i bilety sa po 100 plus frankow. Za sztuke teatralna nikt wiecej nie da za bilet niz 3 dychy. 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @valser 11 maja 2019 16:37
11 maja 2019 16:55

 Dlatego tak jest, poniewaz  caly rynek kultury jest zdewastowany,począwszy od rynku książki..Ludziom   wciska sie uporczywie to czego nie chcą czytac i nie chca oglądać.. 

zaloguj się by móc komentować

valser @bendix 11 maja 2019 16:04
11 maja 2019 16:56

Smuteczek straszny z tym Lukaszewiczem. Zwariowal na starosc. "Normalni" koledzy po fachu w jego wieku przytulaja jakas trzydziestoletnia panne po studiach i choc wygladaja smiesznie to jednak nie swiruja w tak glupi sposob. 

zaloguj się by móc komentować

valser @Draniu 11 maja 2019 16:55
11 maja 2019 16:59

To by dawno wszystko wyzdychalo gdyby nie budzetowe dotacje. To jest zombie, gdzie swieza krew tloczy sie w zyly trupa. Efekt jest taki, ze ludzie wylaza na ulice i strasza swoim bezmozgowiem. 

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 11 maja 2019 16:37
11 maja 2019 18:49

W sumie we wtorek miałem przemyślenia. Istota ludzka z wyglądu raczej rodzaju żeńskiego, około 25-30 lat, obrzydliwie brzydka i gruba. Na piersi znaczek okrągły z tęczą i napisem wiosna. Na twarzy wulkany. Włosy z doczepionymi dredami.

Stacja metra Warszawa Uniwersytet/Nowy Świat.

MaSaKra :(

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @bendix 11 maja 2019 16:04
11 maja 2019 18:50

Poczytałem o tym, co trapi  komedianta Olgierda Łukaszewicza.

Podobni mu  ludzie żyją w jakiejś szklanej kuli własnych fobii, kompleksów i niespełnień.
I rozpaczliwie szukają jakiegoś rodzaju rekompensaty za swoje fałszywe hierarchie oraz  życiowe wybory.

Ciężko mu żyć ze świadomoscią, że tyle lat  stawiał na konia, który okazał się  mułem.

Musi więc  jakos to sobie zracjonalizować, najprościej  uczynic top przez samooszukiwanie.

Reasumując:

Na miejscu PiS zrobiłbym taki oto test. Zaproponowałbym z punktu  "jedynkę" ww. komediantowi na którejś z list do eurokołchozu.

Ciekawe, czy by sie zgodził. Ja jestem pewien, że tak.

 

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @bendix 11 maja 2019 18:49
11 maja 2019 18:52

Chciałem jej cyknąć zdjęcie ale jestem starej daty. Muszę się zmusić żeby być aż tak bezczelny.

Następnym razem się postaram.

zaloguj się by móc komentować

bendix @stanislaw-orda 11 maja 2019 18:50
11 maja 2019 18:54

Nie wiem czy zauważyłeś w jego bredni że chciał kandydować u schetyny ale go "odrzucili" więc poszedł do wioswnki

O tekstach z seksmisji nie wspomnę...

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @bendix 11 maja 2019 18:55
11 maja 2019 19:06

Na jego przykładzie  potwierdza się opinia, że komedianci to w większości pospolici durnie, ktorzy nazbyt serio traktują własne urojenia.

zaloguj się by móc komentować

bendix @stanislaw-orda 11 maja 2019 18:50
11 maja 2019 19:07

"- Nie wierzę. Manipulacja jest możliwa w każdej chwili, a wcześniej Polacy byli testowani, czy dadzą się uwieść antyunijnej propagandzie. Na bazie tego powstała inicjatywa polexitu, palenie flag w Marszu Niepodległości i generalny paraliż. Jako starszy pan, który pamięta czasy Solidarności, byłem rozczarowany swoimi rodakami. Pamiętam czasy, gdy mówiliśmy jednym głosem: "idziemy na zachód", dziś żartuję: "idziemy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja", posługując się tekstem z "Seksmisji".

"idziemy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja"

Czujesz to?

Szmaciarz :-(

zaloguj się by móc komentować

bendix @stanislaw-orda 11 maja 2019 19:06
11 maja 2019 19:10

" Na jego przykładzie  potwierdza się opinia, że komedianci to w większości pospolici durnie, ktorzy nazbyt serio traktują własne urojenia."

Wydaje im się że są lepsi od innych. Jak to "szweje" w PRL-woju mówili: powinien sobie na łeb dwa chełmy założyć.

 

zaloguj się by móc komentować


bendix @bendix 11 maja 2019 19:10
11 maja 2019 19:15

Hełm oczywiście :-(

zaloguj się by móc komentować


histeryk @bendix 11 maja 2019 19:16
11 maja 2019 19:19

nie mam, wziąłem ze 'zbiorow'-jpeg

zaloguj się by móc komentować

bendix @histeryk 11 maja 2019 19:19
11 maja 2019 19:20

Wrzuć go gdzieś do chmury.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @stanislaw-orda 11 maja 2019 19:06
11 maja 2019 21:54

Ależ oczywiście, że durnie. I zawsze grają, modulując głos. Wystarczy im nawet jeden widz. 

Oprócz młodych i średnich idiotek - stale aspirujących /role, reklamy, kontrakty, pudelki/, widzimy "dramat" starych gwiazd, których nikt już nie zatrudnia. Janda, Łukaszewicz. Ich magia i blask gwiazdorski już nie działa, bo go zwyczajnie stracili. Co jest raczej częste w tym zawodzie. No ale tracą bezpowrotnie okazję by siedzieć cicho i ładnie się starzeć. Rzeczywiści - smuteczek, ale pies ich drapał. Zostało po nich kilka dobrych filmów i tyle. 

zaloguj się by móc komentować

Ogrodnik @Brzoza 11 maja 2019 08:37
11 maja 2019 22:14

"Pisałby Pan zajebiste scenariusze. Szkoda, że nie mamy poważnego państwa."

 

Rozumię Pana.

 

Ale on pisze właśnie takie scenariusze.

Prowincja jest teraz jak najbardziej na topie.

Jest w cenie.

 

Coryllus jest taką ekskluzywną prowincją.

Wiem co mówię :)

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Ogrodnik 11 maja 2019 22:14
11 maja 2019 22:45

Panu się wydaje że rozumie.

zaloguj się by móc komentować

Ogrodnik @gabriel-maciejewski
11 maja 2019 23:10

Nie chciałem bezpośrednio odpowiadać coryllusowi na jego ultraroentgen hodowli człowieków. Podpiąłem się pod pański wpis. Zrobiłem to nieudolnie. Bardzo cenię pańskie komentarze.

Dobranoc i przepraszam.....

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Ogrodnik 11 maja 2019 23:10
12 maja 2019 00:42

Scenariusz filmu musi brać pod uwagę ograniczenia w mocy przekazu filmu. Np. zabawy słowem w dowcipach nie są już tak mocne w filmie jak "gagi sytuacyjne". Ale widać, że Pan Maciejewski jest dobry we wszystkich aspektach i czuć, że używa ich swobodnie. Bardzo chętnie przeczytał bym scenariusz Pana Maciejewskiego - może być i o li tylko prowincji.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @tadman 11 maja 2019 12:25
12 maja 2019 00:50

:) Samo już pierwsze zdanie bez żadnego obrazu elektryzuje.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Ogrodnik 11 maja 2019 22:14
12 maja 2019 01:13

> Prowincja jest teraz jak najbardziej

Jeśli dobrze rozumiem, to myli się Pan (tak się zabezpieczę :) ). Jak pan Maciejewski pisze np o swoim dzieciństwie, to tam ludzie są głębocy, nieodgadnięci, mają swój rdzeń, poruszają się w przestrzeni w której jest mnóstwo Miejsc - to jest dotykanie kosmosu.

zaloguj się by móc komentować



zaloguj się by móc komentować