-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Czym Paweł Deląg różni się od Gary Coopera?

Oglądanie telewizora ma sens jedynie z rana i późną nocą. Rano puszczają stare westerny, a w nocy kanał TVP Historia nadaje ruskie seriale historyczne, w których grają polscy aktorzy. I to jest prawdziwy wyczyn. Zacząłem oglądać coś co nosi tytuł „Ułańska ballada” i jest serialem historycznym osadzonym w realiach epoki napoleońskiej. Zaczęło się nieźle. Dwóch facetów w czamarkach (chyba) jeden stary, a drugi młody, listopadową porą, przemykają się gdzieś po zastodolu jakiegoś pałacu. Obaj są uzbrojeni. Pałac otoczony jest przez wojską francuskie, co poznajemy po wydawanych na cały głos komendach. Podjeżdża do niego w pewnej chwili kareta i wysiada z niej jakiś kurdupel, w którym rozpoznajemy Napoleona Bonaparte. Po kapeluszu rzecz jasna rozpoznajemy. Cysorz wchodzi do budynku, a za nim wysoki facet, w mundurze, który znamy z reprodukcji obrazów przedstawiających księcia Józefa Poniatowskiego. Kwadratowa w przekroju, wysoka czapka, amaranty zapięte pod szyją. I ja myślałem, że to jest sam Poniatowski, tak był ten gość wystrojony. Okazało się jednak, że nie, był to jedynie jakiś kapitan Ledóchowski grany przez Pawła Deląga zarośniętego włosami, jak przydrożny kamień mchem. W czasie kiedy cysorz i jego ludzie instalują się w pałacu, młodzian w szarym kabaciku przemka się „niepostrzeżenie” korytarzami, a wartownicy udają, że go nie widzą. Facet lata jak szalony, wskakuje to za kotarę, to za jakiś załom w ścianie, w ręku ma szable, a w głowie same złe zamiary i widzimy jasno, że on chce po prostu zamordować cesarza. A to nie jest dobre, bo mamy właśnie wigilię bitwy pod Borodino (o szlag, to może nie był listopada w takim razie? Nie pamiętam daty) i co zrobi Kutuzow, jak Napoleon zginie, nie okryje się chwałą przecież...

Kiedy tamten się chowa, a Ledóchowski-Deląg pzegląda ważne papiery, do pałacu przyjeżdża kareta z dwoma dziewczynami, z których jedna udaje starszą panią, a druga – rzekomo młodsza – jest emisariuszką Marii Walewskiej i idzie wprost do Napoleona, żeby mu powiedzieć o planach na wieczór. W tym czasie jakiś francuski oficer, całkiem łysy, rzuca niepochlebne uwagi pod adresem polskich dziewcząt i Ledóchowski-Deląg wyciąga szablę słysząc te rewelacje. Tamten też łapie za swoją i w wąskim, wypełnionym bibelotami korytarzyku dochodzi do rozstrzygnięć ostatecznych. Tu za drzwiami cysorz połowy świata, tu dziewczęta z różowymi karteczkami w rękach, a ci się tną aż iskry idą. W końcu Deląg się tak wkurzył, że rozpłatał tamtego od pachwin po pachy. Cysorz wyszedł razem z tą dziewczyną, patrzy, a tam prawie nieboszczyk między antycznymi biustami leży. I dawaj opierniczać Deląga. No, ale jakoś mu w końcu wybaczył i nie rozstrzelał, bo Ledóchowski-Deląg był w tym filmie kimś wyjątkowym. Potem przełączyłem, bo nie dałem rady i zacząłem oglądać Kryminalne zagadki Miami, albo może Las Vegas, nie pamiętam dokładnie. Jak wróciłem młodzieniec w czamarce uciekał już z pałacu i skrył się w karecie, co to w niej siedziały „porozmawiane” już z Napoleonem dziewczyny. Ledóchowski biegł za nim, a gwardziści walili do młodzieńca, z czego tam który miał pod ręką. Żaden jednak nie trafił, taki był szybki. Jego tata, skryty przez cały czas w stogu siana, pokrzykiwał do niego i dawał mu różne wskazówki, ale tamten chyba nie słyszał, bo huk był dość spory. W końcu dobiegł do karety i zamknął się tam z dziewczętami. Od razu widać było, że ta co grała młodszą zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia, a on w niej. No, ale potwór Ledóchowski stał już przy karecie i powiedział tak – niech pan będzie człowiekiem honoru i wypuści damy. Tamten zaś rzekł do dam – rozbierać się. Miało to wywołać efekt humorystyczny, ale wywołało raczej konsternacje, we mnie wywołało, bo niby jak?Tu listopad, pełno wojska wokoło, a ten – rozbierać się. Ta co grała starszą, od razu zaczęłą się rozbierać, ale on powiedział, że nie, nie o nią chodzi. Potem zabrał pelerynkę młodszej i przykryty nią całkiem wysiadł z karety. Tamci się oczywiście nie zorientowali, a Ledóchowski próbował odporowadzić tę zawiniętą w błękiną szmatę istotę na stronę. Kiedy przechodzili koło konia, okazało się, że pod pelerynką kryje się młodzieniec w czamarce. Zrzurził on z siebie w jednej chwili tę szmatkę, wskoczył na konia i popędził w las. Ledóchowski i gwardziści za nim. W tym czasie jego tata zawołał – natrę ci uszu – a potem wylazł ze stogu, całkiem niepotrzebnie, bo żołnierze natychmiast go zauważyli i władowali weń chyba ze dwanaście pocisków. Starzec, piękny i posępny skonał na miejscu.

Potem znów przełączyłem, a kiedy wróciłem zobaczyłem obóz wojskowy, a w nim gawędzących z dziwnie ubraną kokotą kawalerzystów. Byli to rosyjscy ułani szykujący się do bitwy pod Borodino. Był między nimi i nasz bohaterski młodzian, którego Ledóchowski najwyraźniej nie dopadł. Pogawędkę przerwał im jakiś wyższy oficer, odprawił on damę i zaczął opierniczać jakichś trzech kolesi, wystylizowanych na Atosa, Portosa i Aramisa. Zgadłem od razu, że ten w czamrce to miałbyć D’Artagnan. Scena ta była naprawdę niezwykła. Wyglądało to wszystko bowiem tak, jakby w filmie znaleźli pracę wszyscy zasłużeni aktorzy rosyjscy, paru jeszcze z ZSRR, no i ci Polacy, których u nas nikt już nie chce widzieć. Towarzystwo weteranów zawodu, które kinematografia rosyjska utrzymuje, bo a nuż się jeszcze do czegoś przydadzą.

Teraz o Gary Cooperze. Jest on niebo lepszy niż Deląg, to jasne. Obejrzałem kawałek westernu, chyba jeszcze sprzed wojny, w którym widać dokładnie, że Cooper to aktor. Widać jak robi miny, jaki jest zaambarasowany, kiedy okazuje się, że siedzienie w pociągu jest za małe dla niego i jego kuferka. Inni aktorzy też są prawdziwi, a najlepsza jest kobieta, partnerka szulera, która w przeciwieństwie do tych dam z filmu rosyjskiego, nawet przez moment nie próbuje nas przekonywać, że jest damą. W westernie od samego początku wiemy, że każda postać udaje kogoś innego niż jest w rzeczywistości, tak to zaplanował scenarzysta i tak to zostało zrealizowane. My się oczywiście czegoś tam domyślamy, ale to jest przecież film, widz zawsze się domyśla. W tym ruskim o wszystkim wiemy już na samym początku, kiedy widać jak dwóch facetów w czamarkach lata zakosami po polu. W filmie z Cooperem są plenery, choć jasne jest, że to produkcja niskobudżetowa i nikt nie wydał pieniędzy na niepotrzebne wycieczki do Arizony czy Utah. Skręcili to gdzieś na przedmieściach Los Angeles. No, ale mamy panoramy, jeźdźcy poruszają się po liniach horyzontalnych, konie rżą, a bandyci planujący napad na pociąg, wyglądają jakby rzeczywiście coś planowali. I – o dziwo – żaden z nich nie interesuje się nachalnie kobietą, bo jasne jest, że forsa jest ważniejsza. Na naszych oczach Gary Cooper zamienia się z bezradnego gapcia, który jedzie do miasta, żeby wynająć nauczycielkę, w groźnego bandytę. Wszyscy widzimy, że nie będzie łatwo, bo kiedy pociąg im ucieka, a oni – Cooper, szuler i nie-dama – zostają na prerii, dokonuje się tak zwana demaskacja, określana też czasem jako przemiana głównego bohatera. Cooper prowadzi swoich towarzyszy do opuszczonej farmy, gdzie urzęduje jego stryj, najgorszy bandzior w okolicy. No i tam się dopiero zaczyna...musiałem jednak wyłączyć telewizor, bo trzeba było jechać. Dziś wracam, tak więc nie będę komentował. Cały dzień w drodze.

Wiem, że się powtarzam, ale trudno – kino jednak umarło. To, co pokazują w tej TVP Historia i co będą tam pokazywać w najbliższej przyszłości, nie jest warte splunięcia.



tagi: kino polskie  kino amerykańskie  kino rosyjskie 

gabriel-maciejewski
5 listopada 2017 09:03
23     841    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski
5 listopada 2017 09:22

Stare westerny są w sumie najlepsze. Przy całej teatralności, rekwizytorni i oczywistościach fabularnych, wcale nie są tak jednowymiarowe jak się powszechnie sądzi. Poza tym, jak się dokładniej przyjrzeć, wszyscy wyglądają w nich na ludzi inteligentnych. Nawet grający preriowych głupków, co jest dokładną odwrotnością współczesnego kina, a naszego w szczególności.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @gabriel-maciejewski
5 listopada 2017 09:52

Czym się róznią? Ano, życiem i śmiercią...

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
5 listopada 2017 09:53

„porozmawiane” :D

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @tadman 5 listopada 2017 09:53
5 listopada 2017 10:59

No,"porozmawiane" było dobre. Wręcz poetyckie.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski
5 listopada 2017 11:02

Ja na mszy już byłem, więc zostaje mi tylko Yul Brynner, nie jest to John Wayne, ale co tam:
https://www.cda.pl/video/165688938

zaloguj się by móc komentować

metaxa @gabriel-maciejewski
5 listopada 2017 11:11

@all

Nie wiem czy Tadeusz Boy-Żeleński słusznie zauważył, że "Gdy się człowiek robi starszy/ Wszystko w nim po trochu parszy-/-wieje"

Ludzie robią się coraz starsi i ich ogląd tego co się dzieje, ma się nijak do rzeczywistości.

Nie biorą pod uwagę, że być może nie nadążają za tzw. "duchem czasu", stawiają karkołomne tezy i co najgorsze, uważają, że

mają słuszność.

Amożemsiem mylę?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @metaxa 5 listopada 2017 11:11
5 listopada 2017 11:58

Oczywiście, że się mylisz.

Nie ma ludzi nieomylnych.
Nie wyłączając  Tadeusza Kamila Marcjana Boya-Żeleńskiego, herbu Ciołek.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Jacek-Jarecki 5 listopada 2017 09:22
5 listopada 2017 12:23

Tu bym polemizował. "Bez przebaczenia" Eastwooda i "Prawdziwe męstwo" Cohenów wcale nie ustępują. No chyba, że weźmiemy pod uwage poprawność polityczną, której w starych westernach generalnie nie było, a w tych nowszych momentami przebłyskuje.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Kuldahrus 5 listopada 2017 12:23
5 listopada 2017 12:24

Eastood jest debeściak, a na prawdziwe męstwo nie mogę się odważyć, to jest western czy opera mydlana?

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @parasolnikov 5 listopada 2017 12:24
5 listopada 2017 13:01

Ja też podchodziłem sceptycznie, ale postanowiłem oglądnąć i polecam. Oglądałem to chyba z 5 lat temu, ale pamiętam, że wtedy zrobił na mnie wrażenie.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Kuldahrus 5 listopada 2017 13:01
5 listopada 2017 13:04

Dobra na Twoją odpowiedzialność :) Ale mocne piwo na wszelki wypadek otworze :)

zaloguj się by móc komentować

tadman @Kuldahrus 5 listopada 2017 12:23
5 listopada 2017 13:06

Łzy kręcą mi się w oczach ze śmiechu, jak pozytywnym i wolnym człowiekiem w westernie jest Murzyn, a szczytem jest czarny szeryf.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @tadman 5 listopada 2017 13:06
5 listopada 2017 13:09

No ale w bez przebaczenia czarnuch jest bandytą tylko takim fajnym :) W każdym za moich czasów było lepiej:
https://www.youtube.com/watch?v=L5jI9I03q8E

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
5 listopada 2017 13:10

Ach, jak sobie przypomnę Kalego i Meę, ale to stare, jednoznaczne czasy, kiedy białe było białe, a czarne czarne.

zaloguj się by móc komentować

tadman @parasolnikov 5 listopada 2017 13:09
5 listopada 2017 13:13

Parasolu, mikrofon i elektryczne gitary w saloonie? To chyba źle odpalone MGM w "Powrocie do przyszłości".

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Kuldahrus 5 listopada 2017 12:23
5 listopada 2017 13:27

> Tu bym polemizował. "Bez przebaczenia" Eastwooda i "Prawdziwe męstwo"
> Cohenów wcale nie ustępują.

Bez przebaczenia bardzo dobry. Prawdziwe męstwo chętnie zobaczę. Pamiętam też, że Ostatni żywy bandyta z Mickeyem Rourke był niczego sobie.

 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @tadman 5 listopada 2017 13:13
5 listopada 2017 13:30

To raczej stodoła :) A westerny najlepsze są włoskie!

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @tadman 5 listopada 2017 13:06
5 listopada 2017 13:31

Pierwszy był chyba u Mela Brooksa w "Płonących siodłach".

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @tadman 5 listopada 2017 13:06
5 listopada 2017 14:13

To jest właśnie ta politpoprawność bez której, od pewnego momentu, żaden hollywoodzki film nie może się obejść. Zawsze możemy zrobić tak jak Valser napisał ostatnio u siebie na blogu - odcinamy się i nie oglądamy filmów, co jest dosyć rozsądnym rozwiązaniem albo oglądamy, ale musimy przymknąć oko na różne dziwne rzeczy w filmach i pamiętać że to jest jednak propaganda.

zaloguj się by móc komentować


parasolnikov @Kuldahrus 5 listopada 2017 14:13
5 listopada 2017 14:59

Jest tyle dobrych starych filmów, że starczy do końca życia :)

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @parasolnikov 5 listopada 2017 14:59
5 listopada 2017 15:37

Jak się uprzeć to i w starych filmach można coś znaleźć.

zaloguj się by móc komentować

betacool @metaxa 5 listopada 2017 11:11
5 listopada 2017 21:59

Młodych i pyskatych też tu potrzeba, tylko takich którzy potrafią sklecić coś z sensem, a nie kopać bez sensu.

Postaw parę niekarkołomnych tez i zobaczymy, czy nadążasz za jakimkolwiek duchem. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować