-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Czym Józef Orzeł różni się od Aloisa Jiraska?

Wczoraj życzliwi poinformowali mnie, że Józef Orzeł napisał książkę pod tytułem „Orle gniazdo”. Nie jest samodzielnym autorem ale współautorem, co ma w jego przypadku znaczenie inne niż u niektórych, albowiem książka wypełniona jest jego życiem. Nie wiem czy jest ciekawa, bo jej nie kupiłem, ale przeczytałem recenzję Izabeli Brodackiej. No i postanowiłem napisać tekst o motywacjach, którymi kierują się ludzie piszący książki. O tym, że Józef chce coś napisać w formie zwartej i niemałej, wiadomo było chyba od dawna, ja – kiedy rozmawiałem z nim ostatni raz – a było to jakieś dziesięć lat temu, także miałem takie podejrzenia. Nic mnie jednak one nie obeszły, bo ludzie w pewnym wieku są przekonaniu, że nadszedł czas na pisanie książki i ona w dodatku musi być taka, by czytelnicy padli na kolana. Nie mówię, że Józefem ta motywacja kierowała, bo przypuszczam, że on chciał wobec siebie samego po prostu stanąć w prawdzie. Czy mu się to udało, to osobna sprawa. Może kiedyś przeczytam jego książkę i się w tej kwestii wypowiem. Wielu jednak tak czyni i domaga się potem atencji na wyrost.

Już teraz jednak myślę, że lepiej jest kiedy to Józef pisze książki niż, na przykład, Olbrychski, czy nawet Andrzej Duda. Kokieteria ludzi żyjących z publicznego pokazywania się innym ludziom, zebrana w książce, jest bowiem nieznośna. Józef zaś jest człowiekiem drugiego planu, na tyle jednak rozpoznawalnym by na dźwięk jego nazwiska wiele brwi podniosło się do góry. I chyba wiele się podniesie w czasie czytania tej książki, choć recenzja Izabeli Brodackiej nie jest zbyt pochlebna, a może właśnie dlatego. Może ujmę to inaczej – mało w tej recenzji entuzjazmu.

Józef był świadkiem tego co w PRL najgorsze i jak sam kiedyś powiedział, a teraz powtórzył to w książce – wychował się na ubeckim podwórku. Z punktu widzenia dokumentu historycznego jego książka powinna być więc wartościowa i inspirująca, bo mało mamy autorów, którzy swoje dzieciństwo opisują z minimalną choćby szczerością. Józef zaś mówi jak było. Recenzentka jednak, moim zdaniem, za mało zwraca uwagi na ten moment życia, no chyba że ma powód i ja się mylę, bo autor nie rozwodzi się akurat nad tym fragmentem zbyt obszernie, Trzeba sprawdzić. Jakby nie było relacja Józefa Orła pozostanie jedną z nielicznych wewnętrzny relacji ze środowiska zamkniętego, a rządzącego krajem w latach pięćdziesiątych.

Nie można mieć też do Józefa pretensji, że w wieli 78 lat postanowił podsumować swoje doświadczenia, głównie polityczne, a dotyczące także czasów, które pamiętamy dobrze również my, ludzie znacznie od niego młodsi.

Kłopot polega na tym, że w Polsce, kraju dość dużym, z dużą ilością osób zainteresowanych polityką i książkami, jedynymi autorami, którzy zostawiają po sobie ślad w literaturze, są naoczni świadkowie zdarzeń. Ci zaś mają zwykle wielką pokusę ku temu, by te zdarzenia obiektywizować i nadawać swoim egzegezom charakter ostateczny. Ktoś powie, że mamy jeszcze historyków. No tak, mamy, ale ich książek nie da się czytać. Nie mamy zaś nikogo, kto za literaturę opisującą czasy, które przeżył Józef zabrałby się nie jako świadek, ale jako badacz i artysta. Takich rzeczy w Polsce nie ma, albowiem czytelnik ma manierę taką, że domaga się, by mu powiedzieć raz na zawsze, co on ma myśleć. I autorzy wychodzą naprzeciw temu postulatowi. To znaczy przekręcają różne rzeczy tak, by się to podobało czytelnikowi.

Czy podobne sztuki wykonywał Alois Jirasek, o którym zapewne nigdy nie słyszeliście? Tak, ale z większym rozmachem i innym podłożem ideologicznym. Jirasek bowiem, przez całe swoje życie, nie pomyślał chyba ani razu o tym, by jakieś fragmenty tego życia umieścić w pisanych przez siebie książkach. Kim on w ogóle był ten Jirasek? To był – biorąc pod uwagę skalę jego dokonań – poczwórny, albo popiątny Sienkiewicz. Nie znamy jego książek, bo w Polsce wydawano je – bardzo ostrożnie – w czasach kiedy Józef Orzeł biegał po swoim ubeckim podwórku. To ostatecznie oddala od nich polskiego czytelnika. Jirasek był Czechem i pisał o historii Czech, z ducha antykościelnej i interpretowanej całkowicie odwrotnie niż nasza historia. W swojej twórczości jednak Jirasek nie był tak bezczelni y jak niektórzy w Polsce, nie opisywał życia najważniejszych bohaterów czeskiej historii, ale ludzi z tła, których obecność sama, w przestrzeni historycznej, że się tak wyrażę, powinna być dla polskiego czytelnika szokująca. Ja, na przykład, kiedy trzynaście lat temu po raz pierwszy usłyszałem o Janie Jiskrze z Brandysa, byłem zszokowany, że taka postać, tak ważna dla środkowej Europy, umyka autorom mieniącym się być autorami historycznymi. To jest aż dziwaczne. I pokazuje, że choć Karpaty nie były w przeszłości żadną barierą dla wojsk, bandytów, przemytników i wszelkiej swołoczy, dla kultury i piśmiennictwa były granicą szczelną. I to co działo się na północ od nich miało całkiem inny charakter niż wydarzenia rozgrywające się na południowych stokach tych gór.

Alois Jirasek napisał trzy trylogie, a prócz tego szereg pomniejszych książek, z których każda dorównuje objętością „Lalce” Bolesława Prusa. I w przeciwieństwie do naszych dwóch tytanów literatury – Sienkiewicza i Prusa – ani na moment nie zaniżył poziomu. Można oczywiście dyskutować – mieszkając po tej stronie Karpat – co to jest poziom i jak go Alois Jirasek rozumiał? I na ile legendowanie pewnych postaci ma sens, no, ale to nie będzie zadanie na dzisiaj.

Dziś chcę pokazać jedynie, że proza Jiraska, całkowicie zapomniana w samych Czechach i traktowana tam, jak wykopalisko, wrosła w serca i stała się oczywistością, która nie ulega żadnym argumentom. Nikt nie myśli o historii inaczej niż to przedstawił Jirasek. Mam na myśli historię Czech, a także historię Europy Środkowej. Nawet hierarchia katolicka myśli, tak jak on tego chciał, a może nawet go wyprzedziła. Jirasek bowiem nie domagał się kanonizacji Jana Husa.

Triumf Aloisa Jiraska polega na tym, że jego proza zastąpiła i wyparła całkowicie inne redakcje historyczne. Nikt już nie myśli o jezuitach inaczej niż ich przedstawił na karach swoich powieści pan Alois. Nawet sami Jezuici. Pytanie – czy Jirasek był reprezentantem czeskiego buntu przeciwko opresji katolickiej, czy też masońskich podstępów wobec Kościoła? Tego nie rozstrzygniemy, bo nie chce tego sam Kościół. Zresztą o Jirasku nikt nie pamięta, a Czechy kojarzą się wszystkim ze Szwejkiem i Jarosławem Haszkiem, autorem mało dziś nad Wełtawą popularnym, ale łatwym do naśladowania i na tyle nieszczerym, by można było go bezkarnie udawać. Co czyni wielu polskich miłośników Haszka, próbujących coś tam pisać.

Dlaczego ja tego Jiraska dołączyłem do Józefa Orła? Już tłumaczę. Chodzi o to, że czasy, które opisuje Józef w swojej książce, nie znajdą – tak myślę – swojego autora. Nie będzie nikogo, kto by zajął się ich zredagowaniem, a to z tego względu, że autorzy dziś piszą głównie o sobie. I nie jest to zarzut wobec Józefa, bo on po prostu uznał, że czas na podsumowanie polityki i życia. Jest to zarzut wobec wszystkich innych, którzy próbują zmierzyć się z historią PRL. Jeśli nie będziecie jak Jirasek, nie stworzycie wizji, która całkowicie Was przysłoni, ale da pożywkę kilku pokoleniom i nakarmi ich wyobraźnię, będziecie musieli zniknąć. Czesi przetrwali i trwali dzięki Jiraskowi i innym autorom II połowy XIX wieku, których było znacznie więcej niż w Polsce, mimo iż czeski rynek literacki był znacznie mniejszy. Czy byli oni tak samo inspirowani jak Orzeszkowa, Reymont i Żeromski w Polsce? Nie wiem, rzecz jest do zbadania.

Jedno jest pewne – książka Józefa Orła – dla prawdziwych autorów, powinna być jedynie wstępem do pracy nad udokumentowaniem epoki. No, ale o czym ja mówię? Jak za pisarzy uchodzą dziś wyleczeni alkoholicy, których zadaniem, na pewno inspirowanym, jest opisywanie swojego pijaństwa. Na tym tle Józef, nawet gdyby pozostał tylko przy opisywaniu swoich codziennych posiłków, jawić się będzie jako wieszcz i bohater.

No nic, to tyle plumkania na dziś. Macie tu recenzję Izabeli Brodackiej

 

https://www.dakowski.pl/tylko-dla-orlow/

 

Przypominam o naszych nowościach i dodrukach

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/krucjata-dziecieca/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-46-pomorze/


 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-23/



tagi: prl  rewolucja  wojna  komunizm  historia  czechy  józef orzeł  wizje  fakty  alois jirasek 

gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 06:30
22     2580    15 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Henry @gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 06:58

O obciążeniu bagażem PRLu mówi też ostatnio drugi nowy ale znany autor Andrzej Duda:

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-duda-o-przegranych-wyborach-przez-pis-byly-prezydent-nie-ma,nId,22174986

Staruszkowie, tfu „mężczyżni w słusznym wieku” tak już mają ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Henry 17 sierpnia 2025 08:58
17 sierpnia 2025 07:03

Pół biedy jeśli zajmują się tylko relacjonowaniem tamtych czasów

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 08:06

Końcówka recenzji z linku dosyć mocna, ale prawdziwa, cytuję:

Co z tym wszystkim wspólnego ma Józef Orzeł? Z całą pewnością nikogo nie rabował, ani się nie uwłaszczał na narodowym majątku. A jednak wspomina pracę w organach swoich rodziców jako fakt bez znaczenia. Z jego wspomnień pośrednio wynika, że wywodzi się ze środowiska którego zdaniem udział w reformowaniu kraju należał i należy do lepszych, do tych którzy zawsze umieli sobie poradzić, czyli do tych którzy za młodu byli komunistami albo byli nimi ich rodzice. Trudne zadania są tylko dla orłów.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Andrzej-z-Gdanska 17 sierpnia 2025 10:06
17 sierpnia 2025 08:09

Jak toś sobie radził, bo był komunistą, albo dlatego,  że jego rodzice byli komunistami, to z pewnością orłem nie był. Jak i dlaczego radził sobie Józef, nie wysuwając się przecież na front zdarzeń, to trzeba sprawdzić

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 09:26

Z ta granicą karpacką to jest tak, że np. tu na Ukrainie, gdzie cale Karpaty (te północne i te południowe) są w jednym państwie i zamieszkane przez praktycznie te samą etnograficznie ludność, widzi się od razu różnicę pomiędzy Zakarpaciem, a północną częścia. Domy na Zakarpaciu są ładniejsze, większe. Mimo, ze Zakarpacie uchodzi obecnie za najbedbiejsze wojewodztwo na Ukrainie, to w terenie widać dawny - jeszcze - blask bogactwa, wyrażający się właśnie w budownictwie wiejskim. 

I co ciekawe, również tu widać wyraźnie ten duch kapitulacji katolicyzmu i pogodzenia aie z narzuconą przez wrogów Koscioła narracją. W Karpatach widać tryumf Moskwy, tryumf prawosławia na terenach jeszcze 75 lat temu w 95% katolickich. Tu nawet, jak jest kościoł grekokatolicki to zawsze niemal (z wyjątkiem doliny Oporu i całej  Skolszczyzny) jest prawosławna cerkiew i to moskiewskiego patriarchatu, co łatwo rozpoznać po niebieskim a'la lapis-lazuli malowaniu wieżyczek lub ścian światyń/kapliczek. I do tego powiewahące na terenie niektórych parafii grekokatolickich flag banderowskich (obok ukraińskich), jsko symbolu patriotyxmu i miłości do Ukrainy. We wsi Bistrica (przedwojenna Rafajłowa) na przykład.

Wrogowie Kościola mając więc tu i swoje prawosławne swiątynie i swoich banderowskich dywersantów. Żyć nie umierać. I żeby nie bylo, że u nas jest lepiej. Bo u nas też hierarchia katolicka pozwala na holbienie dywersantów, których ukrytym celem jest zniszczenie Kościoła.

Mnie tylko zastanawia po co tyle inwestowano w XIXw w te czeskie odrodzenie językowe i kulturowe. Bo czy mówiacy po niemiecku Czesi z wyższych sfer nie nadawali się do skutecznego rugowania katolicyzmu z Czech? Ten czeski język musiał być potrzebny, aby zaorząc w ro dzorło również i lud wiejski? Ten lud wiejski i tsk był w ogromnej większości heretycki lub ateistyczny. O co z tym czeskim językiem chodziło? Promocja panslawizmu? Bo to, że za carskie ruble pisał te ksiązki Jiraska to dla mnie pewne.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 09:27

Co do Józefa Orła, to być może on doskonale wiedział dlaczego jego rodzice pracowali w UB i stąd uznał to za bez znaczenia.

zaloguj się by móc komentować



Frymac @Andrzej-z-Gdanska 17 sierpnia 2025 10:06
17 sierpnia 2025 10:28

Pracę rodziców w organach bezpieczeństwa przedstawia jako "fakt bez znaczenia", zaś ich biografii odnotować w przestrzeni internetowej nie sposób. 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 10:54

Recenzja książki Józefa Orła w wykonaniu Izabeli Brodackiej jest bardzo interesująca. 

I wymowne jest zwłaszcza  wspomnienie tego zbiorowego wybaczenia zbrodni I rujnowania kraju komunistom i ich rodzicom.

Kwaśniewski powiedział: "przepraszamy".

Rozgrzeszenia nie udzielił mu przynajmniej Czesław Bielecki, który stwierdził że kolei że "przepraszam" to można powiedzieć jak się potrąci kogoś w autobusie.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @Frymac 17 sierpnia 2025 12:28
17 sierpnia 2025 10:57

Kwaśniewski wyczyny swojego ojca, rosyjskiego Żyda zwerbowanego przez NKWD w ogóle pomija milczeniem.

Nie mam tu akurat linku do informacji o tatusiu, ale można znaleźć w sieci.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Andrzej-z-Gdanska 17 sierpnia 2025 10:06
17 sierpnia 2025 12:22

Za te wszystkie reformy dziękujemy. Niech je sobie w d... wsadzą.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 17 sierpnia 2025 11:27
17 sierpnia 2025 12:23

Bez znaczenia wobec kogo i czego?

zaloguj się by móc komentować

atelin @Frymac 17 sierpnia 2025 12:28
17 sierpnia 2025 12:30

Po to była gruba kreska.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @qwerty 17 sierpnia 2025 14:22
17 sierpnia 2025 14:07

"Za te wszystkie reformy dziękujemy......."

Myśl przewodnia Tuska:

"weź mnie bez reform..."

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 16:33

Chodzi o to, że czasy, które opisuje Józef w swojej książce, nie znajdą – tak myślę – swojego autora. 

Znalazły. Anna Bojarska Czego nauczył mnie August. Zdaje się że rozmawialiśmy tu o tej powieści opisującej życie Michnika i Kuronia.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Andrzej-z-Gdanska 17 sierpnia 2025 10:06
17 sierpnia 2025 16:55

Bezczelny  i  zuchwaly...

...  jest  ten  stary  KOMUCH  !!!

 

Ale  jakis  ,,robal,,  go  gryzie,  skoro  ,,ksiONSZke,,  napisal...  i  to  na  stare  lata.  A  sadzac  po  recenzji  Pani  Brodackiej,  to  ,,ksiONSZka,,  jest  strasznie  beznadziejnym  GNIOTEM.

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @maria-ciszewska 17 sierpnia 2025 18:33
17 sierpnia 2025 17:00

Zapomniałęm o tym zupełnie, dziękuję za przypomnienie

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 19:40

Dobre.

Coś mi z tyłu głowy (potylicy) podpowiedziało o Aloisu Jiráseku.

Hron i Hronov (dziś Słowacja i Czechy).

 

Byłem w pobliżu obu lokalizacji, oraz Rožňava i Rožnov pod Radhoštěm.

 

ach te Rosse.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Henry @gabriel-maciejewski
17 sierpnia 2025 19:46

Co do bankowego oscylatora Bagsika to "dobrze poinformowani" pan Orzeł i pani  Brodacka są w błędzie. Jego wydajność nie mogła sfinansować budowy "Mostu" ;-)

 

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Henry 17 sierpnia 2025 21:46
17 sierpnia 2025 20:32

Siły wyższe, ale nie najwyższe.

 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Szczodrocha33 17 sierpnia 2025 12:57
18 sierpnia 2025 04:57

a rodzice Józefa Orła to niby z  jakiej nacji?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować